"kwiatowy mechanizm"

16.09.05, 14:10
jak to jest z tymi kwiatami...?
rozumiem, że facetowi jawią się jako bezużyteczne wiechcie, które po jakimś
czasie więdną i zaczynają się sypać.
ale jeśli kobieta mówi, że lubi od czasu do czasu dostawać te wiechcie, nawet
bez okazji, a on w dalszym ciagu kupuje tylko raz-dwa razy w roku - to co
więcej można zrobić?
uprzedzam odpowiedzi typu "jak nie masz większych problemów to strzel sobie w
łeb", itp teksty ;-)
to nie jest problem ;-) to tylko pytanie do panów - czym powodowana jest ta
niechęć do kupowania kwiatów...?
    • sprzedam Re: "kwiatowy mechanizm" 16.09.05, 14:29
      Ty chociaż trochę rozumiesz mężczyzn pod tym względem. Ja nie rozumiem kobiet.
      O co chodzi z tymi kwiatami? Dlaczego lubicie je dostawać? Tym bardziej jeśli
      się woli g.wno niż fiołki w Neapolu.
      • mia17 hehehe ;-))) 16.09.05, 14:35
        bo może te kwiaty to dla nas "afrodyzjak" ;-)))
        • sprzedam afrokwiaty 16.09.05, 14:43
          Czy można to jakoś sklasyfikować?
          goździki - całowanie?
          tulipany - pokażę ci piersi?
          gerebery - seks oralny?
          róże - idź na całość?
          • mia17 hihihihi - generalnie 16.09.05, 14:47
            myślę, że można się umówić między sobą, co który kwiat oznacza.
            przypuszczam, że wtedy większośc panów kupowałaby tylko róże... ;-))))
    • dyskopata Re: "kwiatowy mechanizm" 16.09.05, 14:30
      uwierz mi że są tacy co kupują częściej (tzw. wieczni zdobywcy) a inni skoro już
      zdobyli swoją panią uważają że nie muszą się starać
      • mia17 akurat to nie to - 16.09.05, 14:36
        znam "typa", który od początku nie kupiwać cześciej niż to "konieczne" (czyli
        urodziny, dzien kobiet itp).
        tak więc nie chodzi to o "zdobyłem i mam, więc nie muszę się już wysilać".
    • mia17 poza tym 16.09.05, 14:41
      czemu by na przykład nie potraktować kupowania kwiatów jako gestu czułości..?
      skoro lubimy się do siebie przytulać, całować, itp - to czemu nie kupować tych
      cholernych kwiatów jako dodatkową oznakę czułości?
      skoro już wiecie, ze babki tak bardzo je lubią.
      w 90% oczywiście, nie chce uogólniać, bo są i takie, które kwiatów nie znoszą.
      • sprzedam Re: poza tym 16.09.05, 14:45
        Ten gest kwiatowy jest zupełnie nieeokonomiczny. Przecież taki jeden kwaitek to
        przynajmniej jedno piwo. Gdzie tu sens?
        • mia17 no właśnie.... 16.09.05, 14:49
          ale czy we wszystkim należy doszukiwać sie sensu...? ;-P
          jakby patrzeć na wszystko z punktu widzenia ekonomii - to w ogóle zwiazki są
          nieekonomiczne ;-)
          poza tym raz możesz kupić kwiatka, a innym razem piwo ;-D
      • dyskopata Re: poza tym 16.09.05, 14:50
        mężczyźnie trudno zrozumieć że taki kwiatek może być oznaką czułości "my som
        proste chopy"
        • mia17 hihihi - a "my som 16.09.05, 14:53
          proste baby" (chyba, że któraś ma skoliozę...) i od czasów Maryni Połanieckiej
          kochamy się w kwiatach.
          przy czym nikt nie wymaga od Was skakania do bagna po nenufary... ;-)))))))))))
    • wiedz-ma Re: "kwiatowy mechanizm" 16.09.05, 15:00
      nie widzę przeszkód, żeby miłośniczka kwiatów sama je sobie kupiła (dopiero by
      się facet zdziwił, wchodzi do domu, a tam kwiaty nie od niego ;))))
      kobietom chyba jednak nie chodzi o same kwiaty, ale o ich otrzymywanie, kobieta
      myśli trochę tak: skoro kupił kwiaty, to znaczy, że o mnie czasem myśli, no bo
      skoro on się nie odzywa przez cały dzień, bo pracuje, to skąd ona ma wiedzieć,
      że o niej myśli?
      a mężczyzna być może myśli, ale nie przyjdzie mu do głowy, że kobieta chce
      wiedzieć, że on myśłi
      chyba namieszałam ;)
      • mia17 Re: "kwiatowy mechanizm" 16.09.05, 15:04
        pewnie, że można sobie samej kupować wiechcie i ja np. czasami tak robię.
        ale czy chodzi o to, aby w ten sposób meżczyzna "powiedział, że myśli...? nie
        wiem - wszystko jest sprawą indywidualną.
        osobiście mam kontakt z moim facetem w ciągu dnia (mailowy lub telefoniczny),
        więc w grę nie wchodzi to, czy myśli o mnie, czy nie.
        a kwiatów nie dostaje w nadmiarze... ;-)
        • wiedz-ma Re: "kwiatowy mechanizm" 17.09.05, 11:08

          no to po co ci te kwiaty od niego? chodzi o to, że uważasz, że facet powinien
          dawać kwiaty, a jak nie daje, to coś jest nie tak?
    • krecha powiem tak: 17.09.05, 10:51
      Czyli chodzi o to, zeby facet robil cos, co ty chcesz;
      ale podejrzewam, ze gdyby te kwiaty kupowal chocby i codziennie,
      to wuszukalabys jakis inny problem;
      i w tym jest sek - szukanie problemow gdzie ich moze nie ma.

      kropka.
    • john_malkovitch Re: "kwiatowy mechanizm" 17.09.05, 12:30
      To tak, jak z oglądaniem meczy. Dla większości kobiet jest to
      karygodna i niewytłumaczalna strata czasu. Po prostu tego nie
      rozumieją i już.. Nie dlatego, że coś jest nie tak..
      • seerena Re: "kwiatowy mechanizm" 17.09.05, 15:30
        Ja tam nie zauważyłam, znam facetów którzy lubią kupować kwiaty kobietom :) Ale
        akurat ja aż tak nie lubię ich dostawać, tzn. przyjmę jak juz ktoś daje ale jak
        nie dostanę to nie ma problemu. Wolę jakiś łądny miły drobiazg już jeżeli.
Pełna wersja