Byłem tym trzecim...

26.09.05, 23:20
Byłem tym na uboczu. Po 5 latach miłości i 2,5 roku wspólnego mieszkania moja
dziewczyna właśnie w ten sposób zdradziła mnie z naszym kolegą w naszym
mieszkaniu w naszym lóżku na moich oczach... A miały to być właśnie niewinne
przytulanki i wzajemne komplementy... Skończyło się na tym, że po tygodniu
się wyprowadziła.
On ją później olał, a ona została sama. Zeszliśmy się ponownie po 9
tygodniach.
Ale nasz związek już nie jest taki sam jak kiedyś. Bardzo ją kocham, kiedyś
była moją pierwszą i jedyna dziewczyną. Ja jej pierwszym i jedynym mężczyzną.
To była moja duma. Teraz już tak nie jest, a rana pozostanie długo otwarta.
Ona
nie utrzymuje z nim żadnych kontaktów poza tym, że... z nim pracuje. Kocham

i sam się sobie dziwie, że to wytrzymuje, ale nie narażaj związku swojego
przyhaciela na taką próbę. Na nieszczęściu nie da się zbudować udanego
związku.
    • asiulka81 Re: Byłem tym trzecim... 26.09.05, 23:51
      Znam podobna sytuacje. Kolezanka miała faceta. Razem mieszkali ok 5 lat.
      Brakowało im troche kasy wiec wynajeli pokoj jej koledze ze studiów. I tak
      jakos wyszło ze ona zdradziła swego mezczyzne z kumplem. Nakrył ich w
      łazience. Tyle ze ta historia skonczyła sie inaczej. Jej facet sie wyniósl z
      mieszkania i zerwał z nia stosunki, a ona jakis miesiac temu brała slub ze
      swoim nowym wybrankiem.
      Z tego co wiem, jej były do dzisiaj sie nie pozbierał po tym co mu
      zmajstrowała. A swoja droga, dziewczyna brzydka jak noc listopadowa. A facetów
      zawsze miała zabójczo przystojnych. A mezusia ma teraz pierwsza klasa.
      • diabel-tasmanski [...] 26.09.05, 23:55
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • mamba8 Zachowaj się jak prawdziwy facet 27.09.05, 02:12
      i pożegnaj się z nią poszukaj takiej, która będzie cię kochać. Nie oszukuj się.
      • b-beagle Re: Zachowaj się jak prawdziwy facet 27.09.05, 07:40
        Już nic z tego nie będzie .....
    • treugeber Re: Byłem tym trzecim... 27.09.05, 09:51
      Ojoj Kolego, wyrazy współczucia.

      Też coś podobnego przeżyłem: po 3 latach razem moja kochaniutka „poziomeczka”
      zapomniała się ze swoim kolegą z uczelni – to był całkowity szok i dramat!
      Również była moją pierwsza i takie tam…. Ja oczywiście postanowiłem zerwać i
      dość szybko znalazłem sobie pocieszycielkę (a nawet dwie, a co!) i szczerze
      mówiąc chyba tylko dlatego nie postradałem zmysłów.

      I właściwie w tym miejscu ta przygoda powinna się skończyć, ale jak mówią stara
      miłość nie rdzewieje i po 2 miesiącach jej błagań i przeprosin, których nie
      miałem serca tak po prostu olać, znów się zeszliśmy. Przez pewien czas było
      nawet dobrze. Trzeba jednak szczerze powiedzieć, że po przejściach związek nie
      jest już taki sam. Ona doszczętnie zniszczyła wzajemne zaufanie, fundament
      partnerstwa. Już nigdy jej nie wierzyłem, ona mi również. Później znów jakieś
      tajemnicze sms-y, mój 4 miesięczny wyjazd do USA, jakieś tam nocne ekscesy,
      przygody z koleżankami itd. i tak w końcu po kolejnych 3,5 latach związku, nie –
      związku, wszystko się z hukiem rozpadło.

      Ona miękko wylądowała w towarzystwie starych i nowych adoratorów. Mówi, że
      teraz jest szczęśliwa, więc jest ok. A ja? No cóż, pozostał jakiś żal i smutek,
      pocieszycielek brak. Trzeba wszystko poukładać na nowo, i nigdy, przenigdy
      więcej nie wybaczać zdrady.

      ~~
      Keep your head up
      • z_michalek Re: Byłem tym trzecim... 27.09.05, 09:59
        no, to mnie akurat nie pocieszyło... Jesteśmy po powrocie pół roku. Nadal ją
        kocham, ale myślę o tym facecie. Ona o nim nie chce rozmawiać, mówi że ją
        skrzywdził. A ja cały czas zastanawiam się, co on miał takiego w sobie... Nie
        był przystojniejszy, poprostu... Skorzystał z okazji...?
        • poranna_rosa3 Re: Byłem tym trzecim... 27.09.05, 10:14
          o co chodzi z tymi niewinnymi przytulankami i komplementami?
        • treugeber Re: Byłem tym trzecim... 27.09.05, 10:31
          Ona mówi, że on JĄ skrzydził? Co to ma znaczyć? Czy to, że może po "tym" on nie
          chciał się z nią związać i nieszczęsna musiała wrócić do Ciebie? Ojoj, Kolego..

          Założę się, że to uczucie miłości które do niej obecnie żywisz jest również, a
          może przede wszystkim spowodowane strachem o własną skórę, lękiem przed
          poznaniem odpowiedzi na pytanie: co będzie jak ona mnie zostawi? Zgadza się?

          Twoje odczucia są w 100% uzasadnione lecz naprawdę niepotrzebne i wielce
          szkodliwe, gdyż negatywnie odbijają się na twoim postrzeganiu miłości,
          związków, partnerstwa, na twojej postawie w stosunku do innych ludzi. Tak
          naprawdę to do niczego sensownego nie doprowadzą. Pewnie, musi być tak, że ten
          gościu miał coś czego pewnie nie masz Ty, coś co pchnęło ją do zdrady, tylko co
          z tego? I tak czasu nie cofniemy, co się stało – już się nie odstanie. Choćbyś
          nawet był odtąd dla niej najlepszy na świecie, to i tak zawsze gdzieś tam w
          zakamarkach jej serca pozostanie on… a czy Ty jesteś na sile silny aby to
          znosić?

          Kolego, nie warto nad tym rozmyślać zbyt długo. Polecałbym raczej beztroskie
          radosne i bezkompromisowe podchodzenie do waszego „związku” i przed wszystkim
          do życia. Uwierz w siebie, przestań się zadręczać, znajdź sobie porządną
          dziewczynę, a niewiernej pokaż, że jesteś facetem z jajami :)
          • z_michalek Re: Byłem tym trzecim... 28.09.05, 10:01
            No i teraz właśnie w taki sposób podchodze do naszego związku. Pozostaje wciąż
            ta myśl o tym facecie... Co ja mam z tym zrobić?
            • treugeber Re: Byłem tym trzecim... 28.09.05, 13:19
              No nie wiem co masz zrobić, to zależy na co liczysz, ale ja na twoim miejscu
              taką babeczkę bym skreślił i był z nią co najwyżej do czasu skutecznego
              poderwania innej. Wiesz kiedyś ktoś mi powiedział – jak ktoś już raz zdradził,
              będzie też zdradzać w przyszłości – i to niestety się sprawdza.

              Wykorzystaj to, że ona cię zraniła, więcej wymagaj, bądź nieustępliwy itd. a
              jeśli będzie protestować i dąsać się – olej z miejsca.
    • fajnaret Re: Byłem tym trzecim... 27.09.05, 10:24
      Nie martw się! Wiem że trudno mi jest pocieszać ale nie jestes sam! Miałem to
      samo. I co ciekawe. Powiedziała mi że byłem frajerem ze jej uwierzyłem ,zaufałem
      Powiedziała mi jak można było byc tak naiwnym ze ona ze mna zostanie. Ja ciebie
      traktowałam od samego poczatku jako "kandydata przejsciowego". Powiedziała mi
      ze jestem zerem że takich jak ja to mozna miec na peczki na każdym pierwszym
      zakręcie drogi. Dzisiaj nie czuje do niej nienawiści i nie zycze jej złego ale
      po cichy licze ze los za to wynagrodzi słono.
      pozdrawiam i głowa do góry
    • diabel-tasmanski [...] 27.09.05, 10:40
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • rebeccy Re: Byłem tym trzecim... 27.09.05, 10:48
      Do forumowiczów: Ale wy wszyscy jesteście mądrzy...i bez skazy. Nigdy wam nie
      odbiło? Nigdy nie zrobiliście żadnego głupstwa? Do autora wątku: Posłuchaj,
      jeśli ona na prawdę żałuje, jeśli się kochacie to dajcie sobie szansę, może
      warto. Życzę Wam dużo szczęścia :)
      • zdzichu-nr1 Re: Byłem tym trzecim... 27.09.05, 11:52
        Chyba mieliście w domu jakąś pijacko-narkotyczną orgię, skoro na twoich oczach
        i w twoim wyrze twoja baba nadstawiała tyłka jakiemuś kolesiowi z pracy.
        • jusytka Re: Byłem tym trzecim... 27.09.05, 17:55
          To wybitnie pokazuje jaki ona ma do niego stosunek, w sumie żal mi go :(
      • fajnaret Re: Byłem tym trzecim... 27.09.05, 11:52
        Ja nie powiedziałem ze jestem bez skazy!!!! Ale człowiek na rozum i powienien
        z niego korzystać. A co zufanie mozna tak szybko odbudować??? Na opinie i
        szacunek jak mnie uczono nalezy sobie zapracowac i zasłużyć.
      • widokzmarsa Re: Byłem tym trzecim... 27.09.05, 18:14
        nie słuchaj bzdur. Uciekaj od cipy, i musisz popukać jakąs panienkę z boku bo
        tak zawsze bedziesz o niej myślał ze jest wyjątowa. Bedziesz słuchał pierduł o
        wybaczaniu i poczuciu winy to skoczysz samotnie na laskach zagencji.
        • asiulka81 Re: Byłem tym trzecim... 27.09.05, 18:18
          pukaniem na boku niczego nie załatwi :)
        • cyku-cyku_bzyku-bzyku Stary, uciekaj !! 27.09.05, 21:59
          widokzmarsa napisał:

          > nie słuchaj bzdur. Uciekaj od cipy, i musisz popukać jakąs panienkę z boku bo
          > tak zawsze bedziesz o niej myślał ze jest wyjątowa. Bedziesz słuchał pierduł o
          >
          > wybaczaniu i poczuciu winy to skoczysz samotnie na laskach zagencji.

          Dokładnie!

          Uciekaj od tej cipy natychmiast jeśli jesteś facetem z jajami!!!

          "Stary uciekaj, ty jeszcze fajnie pożyjesz..."

          P.S.
          A jak ktoś odgadnie z jakiej piosenki jest ten cytat i kto to śpiewał to ma u
          mnie AŻ sześć (!) plusów !!
          • polski.szlachcic Re: Stary, uciekaj !! 27.09.05, 22:03
            czego tego diabla tak wycinacie ?
    • cherilyn Re: Byłem tym trzecim... 28.09.05, 16:15
      Gratuluję i życzę wytrwałości. Niejeden by nie umiał. Ja też nie sądzę, że bym
      potrafiła. Podziwiam Cię!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja