trista2
14.10.05, 11:10
Jak dotychczas byłam w fantastycznym związku (4,5 roku). Wszystko się chrzani
od momentu kiedy mój facet poszedł na studia zaoczne. Nie mieszkamy razem, a
około 35 km od siebie. Problem polega na to, ze mój facet zamienił się w
pracusia. Jeden weekend jest w szkole ( i wtedy się widzimy na godzinke -
dwie), a drugi weekend pracuje, bo chce kupić pewną rzecz i dorabia kiedy
tylko się da. Myślałam, że w ten weekend się spotkamy, ale tak jak się
domyślałam, znowu złapał pracę na weekend, bo ma wyższą stawkę. Ja już nie
wyrabiam. Nasz związek zamienił się w ciągle telefony do siebie i
zapewnienia, że MOŻE się spotkamy jakoś. Powoli przestaję czuć, że mam w
ogóle faceta. Nie piszcie więc żebym z nim porozmawiała, bo nie mam takich
możliwości, a przez telefon to nie rozmowa, ani też że może kogoś ma, bo
wiem, że nie. Co sądzicie na ten temat? Ja naprawdę sobie z tym nie radzę.