Chcę odejść, mamy dziecko, ona nie pracuje...

18.10.05, 14:10
Byliśmy znajomymi, kilka razy zaszaleliśmy, ona zaszła w ciążę, pojawiło się
dziecko. Postanowiliśmy spróbować być razem. I w zasadzie się udaje. Żyjemy
zgodnie, w codziennych sprawach dogadujemy się bez zgrzytów, chodzimy
trzymając się za ręce, regularnie uprawiamy seks, znajomi uważają nas za
wzorcową parę, ale... Nie kocham jej. Nie mamy wspólnych tematów do głębszych
rozmów, różnimy się zainteresowaniami, światopoglądem, ulubionymi książkami,
muzyką, stylem ubierania się - właściwie wszystkim. Co nie wyklucza faktu, że
ona jest dobrym człowiekiem, ja chyba też nie najgorszym. Ale gdy ona mówi o
planach na najbliższe lata - ślub, kupno mieszkania, szkoła dla dziecka - ja
dostaję gęsiej skórki. Jestem rozwiedziony i nie czuję się na siłach, by
zakładać nową rodzinę. Chcę odejść, ale wiem, że wtedy po pierwsze ją zranię,
a po drugie obniży się komfort życia - i jej, i dziecka - nawet jeśli będę
mógł regularnie wspierać ją finansowo (ona zrezygnowała z pracy, żeby
wychowywać dziecko). Nie chcę jej oszukiwać, ani robić skoków w bok. Ale z
drugiej strony nie mam siły dalej się męczyć i udawać, że to ona jest drugą
połówką i że jesteśmy szczęśliwą rodziną.
Jestem w kropce. Co robić?
    • chlopakcioci Re: Chcę odejść, mamy dziecko, ona nie pracuje... 18.10.05, 14:16
      dzieki takim jak ty ciagle beda krazyly o facetach rozne krzywdzace anegdoty;)
    • b-beagle Re: Chcę odejść, mamy dziecko, ona nie pracuje... 18.10.05, 14:18
      Może nie trzeba było szaleć? Ale skoro stało się tak jak się stało to im
      prędzej jej powiesz tym lepiej. Niech i ona spóbuje ułożyć sobie życie. Szkoda
      dziecka
    • ewcia1976 Re: Chcę odejść, mamy dziecko, ona nie pracuje... 18.10.05, 14:33
      Związek bez miłości to nie związek. Powiedz jej prawdę, pewnie pomyśli ,że świat
      się jej zawalił ale potem wszystko się ułoży. Będzie musiała przewartościować
      swój świat, iść do pracy. Właśnie ile dziecko ma lat? Jeżeli jest naprawdę
      maluszkiem a ty jeszcze trochę wytrzymasz, zostań. Niech Ono nacieszy się mamą.
      Ale nie rób nic na siłę.
      • mezczyzna48 do malzenstwa wcale nie jest potrzebna milosc. 18.10.05, 14:40
        ewcia1976 napisała:

        > Związek bez miłości to nie związek. Powiedz jej prawdę, pewnie pomyśli ,że
        świa
        > t
        > się jej zawalił ale potem wszystko się ułoży. Będzie musiała przewartościować
        > swój świat, iść do pracy. Właśnie ile dziecko ma lat? Jeżeli jest naprawdę
        > maluszkiem a ty jeszcze trochę wytrzymasz, zostań. Niech Ono nacieszy się
        mamą.
        > Ale nie rób nic na siłę.

        I ca. 1/3 ludzi na swiecie zyje w malzenstwie bez milosci.
        ja tez ponad 20 lat temu "wpadlem".
        I zyje w zgodzie z zona do tej pory mimo, ze jej nie kocham.
        mamy dzieci, przyzwoite zycie rodzinne itd...
        pewnie, ze mi czegos brak (czasami)
        Ale od udanego malzenstwa wystarczy wzajemny SZACUNEK, wyplywajacy z
        uczciwosci, podobnych pogladow i zainteresowan , podobnego poziomu kultury
        itd...
        zadaj sobie i jej pytanie - czy sie szanujecie?



        • patrynia33 Re: do malzenstwa wcale nie jest potrzebna milosc 18.10.05, 22:52
          Ja bylam uczciwa i powiedzialam, ze nie kocham.... mielismy wtedy po 23 lata i
          spotykalismy sie pol roku, cala noc prosil mnie o to abym zostala , on rozumie
          i odejdzie gdy ktos inny pojawi sie u mojego boku. Ale jak mial sie pojawic?
          Po 2 latach wzielismy slub, pojwilo sie na swiecie dzieco. Jestesmy razem
          przeszlo 10 lat ( 8 lat po slubie). Czesto slysze slowa " kocham cie" , nie
          odpowiadam, cisza....nie potrafie. Zawsze wtedy mowi: sam chcialem, nie zaluje,
          rozumiem. Nie lubie swiat rodzinnych, urlopow, duzo pracuje, leczylam depresje.
          Napisales , ze w malzenstwie wcale nie jest potrzeba milosc, jak widac jest to
          mozliwe. Wiesz co najbardziej mnie boli, nie chodzi o mnie , okropne wyrzuty
          sumienia, ze brakiem stanowczosci pozbawilam go zycia u boku kobiety ktora
          zrobilaby dla niego wszystko i bardzo go kocha. Bez milosci moze prztrwac
          malzenstwo, ale to nie jest to....szanujemy sie i mamy rowniez podobne
          zainteresowania, cudownego syna.
          • mezczyzna48 Re: do malzenstwa wcale nie jest potrzebna milosc 18.10.05, 23:16
            patrynia33 napisała:
            Bez milosci moze przetrwac ale to nie jest to....
            szanujemy sie i mamy rowniez podobne zainteresowania, cudownego syna.

            Alez masz zupelna racje. Wiadomo, ze to nie jest TO.
            Ale mimo wszystko to mniejsze zlo, niz pozostawienie dziecka i matki samych
            sobie.

            Ja nie czuje sie szczesliwy.
            Ale nie czuje sie tez nieszczesliwy.
            A najwazniejsze, ze spokojnie zasypiam.
            • asiulka81 Re: do malzenstwa wcale nie jest potrzebna milosc 21.10.05, 11:26
              mezczyzna48 napisał:


              > Ja nie czuje sie szczesliwy.
              > Ale nie czuje sie tez nieszczesliwy.
              > A najwazniejsze, ze spokojnie zasypiam.

              Bylejakosc Twojego zycia przeraza mnie.
              Mam nadzieje ze uda mi sie uchronic przed taka marna egzystencja.
            • nikosik Re: do malzenstwa wcale nie jest potrzebna milosc 22.10.05, 16:47
              mezczyzna48 napisał:

              > patrynia33 napisała:
              > Bez milosci moze przetrwac ale to nie jest to....
              > szanujemy sie i mamy rowniez podobne zainteresowania, cudownego syna.
              >
              > Alez masz zupelna racje. Wiadomo, ze to nie jest TO.
              > Ale mimo wszystko to mniejsze zlo, niz pozostawienie dziecka i matki samych
              > sobie.
              >
              > Ja nie czuje sie szczesliwy.
              > Ale nie czuje sie tez nieszczesliwy.
              > A najwazniejsze, ze spokojnie zasypiam.

              Matka i dziecko to nie monolit, po odcięciu pępowiny dziecko jest osobnym
              malutkim człowieczkiem:) Nie rozumiem dlaczego utarło się mówić, że matka ma
              prawo do dziecka jak do własności.

              ZOSTAWIASZ matke, obca kobietę. Ale nie dziecko. To, że mieszka z matką nie
              zmienia faktu, że je nie kochasz. Nie kochasz matki i tyle.
              Ludzie łączą się w jedno, ale z dwojga. Z dziecmi nie łaczysz sie cielesnie
              tylko duchowo. Zatem opuszczasz kobiete. Ale opuszczone kobiety i zakochane sa
              wsciekle! I maja czesto dzieci za argument. Np to niemoralne opuszczac mnie,
              nie mozesz, jest dziecko. A nie uczciwiej byloby rzec: zaduryzlam sie i zostan?
              A on an o nie kocham. I koniec głupiej gadki. Aby byc trzeba kochac i to
              obopolnie. Jak kobieta mowi, ze on opuscil ja i dziecko jets dla mnie stara
              niedojrzała malolata, trktujaco dziecko jak karty przetragowej w walce o swoja
              załosna jak widac "milosc". to takie plaszczeniesie: kochaj mnie, bo dziecko..
              Zalosne.
    • beatrix13 Re: Chcę odejść, mamy dziecko, ona nie pracuje... 18.10.05, 14:36
      odejdź,życie masz jedno,a u jego schyłku najbardziej żałuje się tego czego nie
      zrobiło,a mogło
      • istna Re: Chcę odejść, mamy dziecko, ona nie pracuje... 18.10.05, 14:41
        Ekhm, jest takie niemodne słowo: odpowiedzialność...
        • mezczyzna48 Re: Chcę odejść, mamy dziecko, ona nie pracuje... 18.10.05, 14:42
          istna napisała:

          > Ekhm, jest takie niemodne słowo: odpowiedzialność...

          zgadzam sie z Toba i odsylam do mojego postu powyzej.
    • gocha221 Re: Chcę odejść, mamy dziecko, ona nie pracuje... 18.10.05, 14:42
      Moim zdaniem odejdź, jesli o tym mylsisz, to i tak pewnie nic z tego nie będzie.
      Moim zdaneim im wczesniej, tym lepiej.Szczególnie, ze ona chyba nic nie
      podejrzewa jesli mowi o ślubie, wspolnym mieszkaniu itp.
      Ale mnie zastanawia, jak 2 dorosłe osoby (piszesz, ze jestes juz po 1 rozwodzie,
      wiec pewnie nie masz 17 lat) mogą sie wpakowąc w taką sytuację. jest XXI wiek i
      antykoncepcja.
      szkoda dzieciaka.
      • wild_rover Re: Chcę odejść, mamy dziecko, ona nie pracuje... 18.10.05, 15:09
        Dziękuję za opinie.
        Tytułem uzupełnienia:
        Gdybym był nieodpowiedzialny, nie miałbym rozterek co do odejścia. Jeśli
        odejdę, nie będe się ukrywał ani unikał kontaktów z dzieckiem (ma 1 rok). Mam
        wrażenie, że także dla dziecka będzie lepiej, jeśli oboje rodzice będą
        szczęśliwi osobno, niż mieliby się unieszczęśliwiać pod jednym dachem.
        Szanujemy się oboje, ale nie uważam tego za wystarczający powód, żeby wiązać
        się z kimś na resztę życia. Tylko dla dobra dziecka?
        Dziękuję także za przypomnienie, który to mamy wiek i co to takiego
        antykoncepcja. My, 17-latkowie, często o tym zapominamy ;)
        • sinsi Re: Chcę odejść, mamy dziecko, ona nie pracuje... 18.10.05, 15:14
          A poprzednie małżeństwo i rozwód niczego cie nie nauczyło??
        • istna Re: Chcę odejść, mamy dziecko, ona nie pracuje... 18.10.05, 15:22
          Moja uwaga była skierowana do beatrix, nie do ciebie.
        • gocha221 Re: Chcę odejść, mamy dziecko, ona nie pracuje... 18.10.05, 15:30
          Myślę, ze takie przypomnienie Ci nie zaszkodzi.
        • mxp4 Re: Chcę odejść, mamy dziecko, ona nie pracuje... 19.10.05, 07:33
          Re: Chcę odejść, mamy dziecko, ona nie pracuje...
          Autor: wild_rover
          Data: 18.10.05, 15:09 + dodaj do ulubionych wątków

          skasujcie post

          + odpowiedz

          --------------------------------------------------------------------------------
          Dziękuję za opinie.
          Tytułem uzupełnienia:
          Gdybym był nieodpowiedzialny, nie miałbym rozterek co do odejścia. Jeśli
          odejdę, nie będe się ukrywał ani unikał kontaktów z dzieckiem (ma 1 rok). Mam
          wrażenie, że także dla dziecka będzie lepiej, jeśli oboje rodzice będą
          szczęśliwi osobno, niż mieliby się unieszczęśliwiać pod jednym dachem.
          Szanujemy się oboje, ale nie uważam tego za wystarczający powód, żeby wiązać
          się z kimś na resztę życia. Tylko dla dobra dziecka?
          Dziękuję także za przypomnienie, który to mamy wiek i co to takiego
          antykoncepcja. My, 17-latkowie, często o tym zapominamy ;)
          -------------------------------------------------------------------------


          Trzeba bylo myslec o tym ze jej nie kochasz przed zaszaleniem. Teraz jest
          dziecko, zywy czlowiek i masz obowiazek byc rodzicem a nie rakiem sie wycofac i
          caly ciezar zwalic na dziewczyne. A moze to ty wezmiesz ze soba dziecko? Ty
          jestes jakis lepszy leser. Jedno malzenstwo rozgoniles, tez bylo ci zle i teraz
          zrobiles dziecko no i znow chcesz nawiac. Cos mi sie zdaje, ze z ciebie taki
          zwykly pospolity sku..syn. Won!
          • nikosik Re: Chcę odejść, mamy dziecko, ona nie pracuje... 22.10.05, 16:57
            mxp4 napisała:
            > Trzeba bylo myslec o tym ze jej nie kochasz przed zaszaleniem. Teraz jest
            > dziecko, zywy czlowiek i masz obowiazek byc rodzicem a nie rakiem sie wycofac
            i
            >
            > caly ciezar zwalic na dziewczyne. A moze to ty wezmiesz ze soba dziecko? Ty
            > jestes jakis lepszy leser. Jedno malzenstwo rozgoniles, tez bylo ci zle i
            teraz
            >
            > zrobiles dziecko no i znow chcesz nawiac. Cos mi sie zdaje, ze z ciebie taki
            > zwykly pospolity sku..syn. Won!


            może ona zaszalała i za bardzo przeliczyła się ze swoja "intuicją". On tak
            ładnie mówił do dzieci z taką czułością: stań tu, a może to nie ta fryzura, a
            zle ci to zmien sobie to i ok:) Według wieliu kobiet związek opiera się na
            sexie i dzieciach. To łączy. Jak facet ma konto, to jeszcze lepiej. Była bez
            pracy, bez perspektyw, miała swoje lata i doświadczenia, widziała wnim wiele.
            No i chciała go mieć. I niektóre walczą wszystkim, nawet dziecmi. W końcu jak
            nie będzie mężem czy partnerem życiowym to będzie solił alimenty. A co w koncu
            od tego jest. Według mnie jak podejmie pracę to niech tak smao łozy na dziecko
            jak i on. Czyli na spółę niehc płacą alimenty. Ona tez zaszalała, niehc ponosi
            konsekwencje. Nikt jej nie zgwałcił. jedynie w takim wypadku byłaby za tym, aby
            tylko facet płacił na dziecko( gdyby się poczeło w trakcie akru gwałtu). Oan
            nie nawet jakby miała pracę. W innych przypdakach na spółe. jak ma prace to ma
            płacić. Facet to nie krzesło ani konto. To człowiek. Żywy.
    • sinsi Re: Chcę odejść, mamy dziecko, ona nie pracuje... 18.10.05, 15:45
      > Nie chcę jej oszukiwać, (...) Ale z
      > drugiej strony nie mam siły dalej się męczyć i udawać, że to ona jest drugą
      > połówką i że jesteśmy szczęśliwą rodziną.


      A dlaczego do tej pory ją oszukiwałeś udawaniem, że jesteś z nią szcześliwy i
      dawałeś jej nadzieję na wspólną przyszłość i małżeństwo??? Czy ona na pewno
      również uważała cie tylko za "znajomego" do łóżka? Czy po prostu ją oszukiwałeś
      udając uczucie, żeby sobie poszaleć niezobowiązująco a teraz chętnie byś się z
      tego wymigał, tylko że wyrzut sumienia w postaci dziecka każe ci oszukiwać
      dziewczynę dalej.. biedny miś! a jaki odpowiedzialny! brrr :-/
      • elka007 Re: Chcę odejść, mamy dziecko, ona nie pracuje... 18.10.05, 16:19
        widze, ze na tym forum jest pewna tendencja:
        wszystkie kobiety to biedne sierotki ktore sa wykorzystywane przez
        bezuczuciowych facetow ktorym tylko sex w glowie. Biedaczki sa nieustannie
        oszukiwane, oklamywane, zaciagane do lozka wbrew ich woli, a przeciez one tylko
        marza o tym by byc adoroawane i uwielbiane. A to takie male wymaganie.
        Sorry, ladies. Zycie jest takie a nie inne. raz wychodzi a raz nie. Wszyscy
        mamy tylko jedna szanse i szkoda marnowac czas na bycie z kims kto nie jest
        wlasnie "tym jedynym". Tak bywa.
        I tylko nie pouczajcie faceta w stylu" jak ty mogles" blah blah blah..
        Widocznie mogl. Wszyscy by mogli, tak juz bywa.
        • chlopakcioci Re: Chcę odejść, mamy dziecko, ona nie pracuje... 18.10.05, 16:24
          no ok nie jestem kobieta i nikt tu sie nie bedzie silil na specjalne moraly:)
          ale facet jest rozwiedziony raz czyli wie co to zwiazek z kobieta,a takie
          gadanie .."zaszalelismy".. no wez i do tego jeszcze co z tym ma zrobic..


          cieple kluchy








        • sinsi Re: Chcę odejść, mamy dziecko, ona nie pracuje... 18.10.05, 16:31
          A pewnie,że do łózka mógł iśc to i poszedł.
          O skutkach i zabezpieczeniach mógł pomysleć- ale już nie pomyslał bo i po co.
          Poprzednie małżeństwo mogło go nauczyc że związek to nie zabawa w doktora- ale
          nie nauczyło.
          Będąc doświadczony "po przejściaCH" mógł mądrzej pokierować swoim życiem- ale
          nie pokierował.
          Chciał kolezanke do seksu a dostał prawie żone i dziecko i wybacz ale ja za
          niego tegop nie wybierałam ani nie prowadzam się za rączkę z jego dziewczyną
          potakując jej co do slubu a równocześnie myśląc jakby się z tego wywinąć.
          Więc niech z łaski swojej nie pierniczy teraz jaki jest odpowiedzialny.
          Bo oszukiwanie bliskich w sprawach uczuc "dla ich dobra"(sic!)
          odpowiedziedzialnym na pewno nie jest.
        • mxp4 Re: Chcę odejść, mamy dziecko, ona nie pracuje... 19.10.05, 07:39
          elka007 napisała:

          > widze, ze na tym forum jest pewna tendencja:
          > wszystkie kobiety to biedne sierotki ktore sa wykorzystywane przez
          > bezuczuciowych facetow ktorym tylko sex w glowie. Biedaczki sa nieustannie
          > oszukiwane, oklamywane, zaciagane do lozka wbrew ich woli, a przeciez one
          tylko
          >
          > marza o tym by byc adoroawane i uwielbiane. A to takie male wymaganie.
          > Sorry, ladies. Zycie jest takie a nie inne. raz wychodzi a raz nie. Wszyscy
          > mamy tylko jedna szanse i szkoda marnowac czas na bycie z kims kto nie jest
          > wlasnie "tym jedynym". Tak bywa.
          > I tylko nie pouczajcie faceta w stylu" jak ty mogles" blah blah blah..
          > Widocznie mogl. Wszyscy by mogli, tak juz bywa.





          Ty oczywiscie jestes inna, wyrozumiala i dobra, tylko jakby na twoj pie..ny
          leb cos takiego spadlo jak na dziewczyne tego picusia to bys odrazu inaczej
          spiewala debilna egoistko.
    • ka-tja Re: Chcę odejść, mamy dziecko, ona nie pracuje... 18.10.05, 16:23
      Nie zrozumiem osób, które zadawalają się półśrodkami. Udawać rodzinę i nie być
      nią. Być z kobietą a jej nie kochać. Czy tak robią osoby nie mające możliwości
      w zyciu czy asekuranci czy w końcu osoby, które miłości nie zaznały w ogóle.

      POzostaje oczywiscie w tej sprawie dylemat - życie bez miłości i
      odpowiedzialność czy wybór nieznanego, bo nie wiadomo czy życie miłość
      przyniesie. Ale jak to się mówi, życie ma się zdaje się jedno.
    • squirrel22 Re: Chcę odejść, mamy dziecko, ona nie pracuje... 18.10.05, 16:58
      Nie chcę tu nikogo moralizować, ale uważam, że dobro dziecka jest najważniejsze
      i jeśli trafiła Ci się w porządku kobieta, zgadzacie się etc, to i tak masz
      szczęście. Dziecko nie zauważy tego, że nie szalejesz za żoną, do szczęśliwej
      rodziny wystarczy, że się będziecie szanować i dogadywać. Dziecku do pełnego
      rozwoju i szczęścia potrzeba obojga rodziców, może mogłbyś wziąć z nią ślub,
      najwyżej odszedłbyś jak się dziecko odchowa? W końcu i tak nie masz narazie
      gdzie odchodzić? Nie masz narazie innej kobiety? Jest wiele par, które wzięły
      ślub z powodu wpadki, mimo iż nie tylko się nie kochają, a nawet nie mogą się
      znieść,nie dogadują się, etc, ale są gotowi ponieśc odpowiedzialnośc za swoje
      czyny. Więc sory, ale taka postawa w tej sytuacji - chcę się jeszcze zakochać,
      po prostu mnie rozwala.
      • wild_rover Re: Chcę odejść, mamy dziecko, ona nie pracuje... 18.10.05, 17:26
        Ponownie dzięki.

        Mam jedną prośbę - darujcie sobie (chyba, że lubicie) wpisy w stylu:

        - A poprzednie małżeństwo i rozwód niczego cie nie nauczyło??

        - A pewnie,że do łózka mógł iśc to i poszedł. O skutkach i zabezpieczeniach
        mógł pomysleć- ale już nie pomyslał bo i po co.

        - Bo oszukiwanie bliskich w sprawach uczuc "dla ich dobra"(sic!)
        odpowiedziedzialnym na pewno nie jest.

        Pewnie, to wolny kraj i wolne forum, ale takie posty ani o cal nie posuwają
        sprawy do przodu. Nie przyszedłem tutaj, żeby jęczeć czy żebrać o pogłaskanie,
        ale żeby poznać Wasze propozycje wyjścia z impasu. Jaki sens ma zastanawianie
        się "co by było, gdyby" albo odsądzanie mnie od czci i wiary? Jest jak jest.
        Jak mawia moja szefowa - "Bądźmy mężczyznami i rozmawiajmy o faktach" :)
        • justynka61 Re: Chcę odejść, mamy dziecko, ona nie pracuje... 18.10.05, 18:19
          Opcje masz dwie:
          Zostac, byc odpowiedzialny za swe czyny, nie koniecznie musisz ja oklamywac,
          badz z nia szczery, moze ona czuje sie dokladnie tak samo, ale dla dobra
          dziecka wspolny dom i budzet ma chyba wiekszy sens.
          Odejsc poraz kolejny i szukac tej jedynej i idealnej. Zostawic dzieckio i za
          lat 17 odpowiadac na jego/jej pytania.
          I przy kazdej opcji mocno zastanowic sie nad soba i tym jak twoje egoistyczne
          czyny wplywaja na innych.
          Tyle. I mysle ze sam doskonale wiesz jakie sa twoje opcje. I przyszedles tutaj
          by uzyskac rozgrzeszenie bo jestes bliski podjecia decyzji. Myle sie?
          Pamietaj, opcja, ktora wydaje sie teraz bardziej atrakcyjna, na dluzsza mete
          niekoniecznie bedzie dla ciebie najlepsza.
          • vendeta Re: Chcę odejść, mamy dziecko, ona nie pracuje... 19.10.05, 08:09
            Nie Ty pierwszy i nie ostatni. Wydaje mi się,że to tylko kwestia czasu kiedy
            odejdziesz i w jakim stylu, czy też zaczniesz ją zdradzać, czy zachowywać się
            jak obecny-nieprzytomny.
            Moja sugestia jest taka: poinformuj ją o tym jak się rzeczy mają. Powinna
            wiedzieć,żeby przewartościować sobie swój świat - to trochę potrwa. Poza tym
            jeżeli stać Cię finansowo i emocjonalnie na to żeby zapewnić jej wsparcie
            POMIMO braku uczuć, to odejdz tak żeby być w pewnym sensie obok.
        • sinsi ?? 19.10.05, 09:19
          A niby dlaczego mam sobie "darowac"????? Bo nie masz ochoty uruchomic w koncu
          głębszego procesu myslowego przyczynowo-skutkowego? A jedynie chcialbyś
          usprawiedliwienia swoich czynow "bo ty jej nie kochasz" (powiedziales jej o tym
          przynajmniej zeby wiedziala na czym stoi????)i wskazania najprostszej drogi do
          ucieczki od odpowiedzialnosci (w zamian za ochłap alimentów na dziecko)?
          Bo za bardzo cię biedaczku "dotykaja" takie slowa?? Bo sugeruja ze jestes
          bezmyslny w zwiazkach??? Przykro mi ale chyba sobie sam nie uswiadamiasz że
          jestes zakłamany -teraz w stosunku do obecenej dziewczyny. I oszukujesz ją
          udając uczucie. Gdybyscie ze sobą sypiali jako "kolega i kolezanka" to teraz nie
          byloby tematu slubu. Zapewne "zapomniales" dziewczynie powiedziec ze to tylko
          seks nic wiecej. Długo tak jeszcze będziesz oklamywal bliskich?
          I nawet do głowy ci nie przyszło teraz, że to ty sam mógłbyś wychowywac dziecko.
          To twoje dziecko nawet jesli niechciane to twoje.

          Jaki ma sens zastanawianie się nad tym?? Nie wiesz?? Wolisz sie nie zastanawiac
          bo ci sie humor popsuje ze nie jestes jednak taki wspanialy i "odpowiedziany"??
          Rob jak chcesz. A za dwa lata znowu tu napiszesz - "Jestem dwukrotnym
          rozwodnikiem, mam dwoje dzieci z poprzedniego malzenstwa na ktore
          odpowiedzialnie place aliment.A miesiac temu poznalem kolezanke z ktora
          zaszalalem w hotelu -teraz mieszkamy razem bo ona jest w ciązy, ale ja sie chce
          wyprowadzic bo jej nie kocham. Czy bardziej odpowiedzalnie bedzie placic jej
          alimeny gotówka czy na konto?? Szefowa z tej okazji dala mi podwyzke bo uwielbia
          dzieci." Ręce opadają.

          • wild_rover Re: ?? 19.10.05, 09:47
            Dzięki za wyczerpującą analizę, sinsi. Tryskasz nienawiścią i za wszelką cenę
            chcesz mnie upokorzyć. Osobiście mam to gdzieś, ale jeśli przy okazji leczysz
            jakieś swoje problemy, to miło mi, że mogłem pomóc :)
            • sinsi Re: ?? 19.10.05, 09:54
              Typowe, sugestie ze to rozmowca ma problemy a ty jestes w porzadku.
              A teraz wrocisz do "domu", pojdziesz z dziewczyna i dzieckiem na spacer
              trzymajac sie za raczki, wysluchasz potakujac jej planow na temat zmiany mebli w
              sypialni, a wieczorem bedziecie uprawiac seks. Przez caly ten czas ona bedzie
              myslec o wspolnej przyszlosci a ty o tym jakby tu wreszcie od niej zwiac. Bo
              przeciez to rączka-rączka, buzi-buzi, dupci-dupci nic nie znaczy bo ty jej nie
              kochasz.
              Bleeeee, co za zaklamany typek.
          • patrynia33 Re: ?? 19.10.05, 09:55
            Widać , że nie znasz życia...
            Lepiej się w ogóle nie wypowiadać jak ma się wypisywac takie rzeczy!
            Autor tego watku na pewno nie szuka usprawiedliwienia, ma dylemat i liczy na
            sensowne wypowiedzi.
            Tak, ręcę opadaja.
            • sinsi Re: ?? 19.10.05, 09:56
              A nie przyszlo ci do glowy ze ten "dylemat" on powinien omówic z główna
              zainteresowaną???? a nie udawać przed nią że są idealna parą???
              • patrynia33 Re: ?? 19.10.05, 10:11
                Oj, własnie pisze o tym ,że nie chce dalej udawać, jest mu z tym źle.
                To nie jest tak , że w życiu wszystko jest białe lub czarne, jeszcze raz
                powiem: nie znasz życia.
                • sinsi Re: ?? 19.10.05, 10:26
                  Co to za słowa "nie znasz zycia"? Kłamstwa, oszukiwanie, udawanie, bezmyslnosc
                  -to ma być "to własciwe życie"? Jesli takie jest twoje to współczuję, ale w
                  dużym stopniu zalezy to od ciebie jak to zycie kreujesz.

                  Piszesz o tym że nie chce udawac- TO PO CO UDAJE? PO CO DO TEJ PORY UDAWAŁ?
                  Dlaczego my juz wiemy ze on chce odejsc a nie wie jeszcze o tym jego
                  dziewczyna??? Dlaczego nie rozmawia z nia na biezaco o sprawach ktore
                  bezposredenio jej dotycza i diametralnie zmienia jej zycie? Jakim prawem ciągle
                  pozwala jej sie łudzic że zamierza z nią być na przyszlosc? Nikogo nie musi na
                  siłe uszczesliwiac swoja obecnoscia -ale na pewno nie musi jej oklamywac, NIE
                  MUSIAŁ do tej pory równiez.
                  • patrynia33 Re: ?? 19.10.05, 10:48
                    sinsi napisała:

                    >
                    > Piszesz o tym że nie chce udawac- TO PO CO UDAJE? PO CO DO TEJ PORY UDAWAŁ?
                    > Dlaczego my juz wiemy ze on chce odejsc a nie wie jeszcze o tym jego
                    > dziewczyna??? Dlaczego nie rozmawia z nia na biezaco o sprawach ktore
                    > bezposredenio jej dotycza i diametralnie zmienia jej zycie? Jakim prawem
                    ciągl
                    > e
                    > pozwala jej sie łudzic że zamierza z nią być na przyszlosc? Nikogo nie musi
                    na
                    > siłe uszczesliwiac swoja obecnoscia -ale na pewno nie musi jej oklamywac, NIE
                    > MUSIAŁ do tej pory równiez.

                    Nie musiał tego, nie musił tamtego... ile można.
                    Nie ucieka od odpowiedzialności dlatego szuka wyjscia z trudnej sytuacji i
                    tyle.




                    • sinsi Re: ?? 19.10.05, 11:00
                      Właśnie pytam: ile można? Nie MUSI i teraz, wiec dlaczego to robi?
                    • chlopakcioci Re: ?? 19.10.05, 13:41
                      do tej pory równiez.
                      >
                      > Nie musiał tego, nie musił tamtego... ile można.
                      > Nie ucieka od odpowiedzialności dlatego szuka wyjscia z trudnej sytuacji i
                      > tyle.
                      >

                      szuka wyjscia odrobine za pozno ale co ja wiem nie znam zycia;)
    • idut Re: Chcę odejść, mamy dziecko, ona nie pracuje... 18.10.05, 23:20
      sytuacja jest na tyle skomplikowana, że nie da się jej rozwiązać bezboleśnie.

      Jeśli odejdziesz, oboje będziecie cierpieć (Twoja dziewczyna na pewno bardziej,
      skoro to ona chce małżeństwa). Poza tym, dziecko, póki będzie małe, może nie
      zrozumieć, czemu rodzice nie mieszkają razem(dzieci zwykle porównują się z
      kolegami i chcą być takie jak większość).
      Z drugiej strony, taki układ chyba nie przetrwa. Skoro już teraz zaciskasz
      zęby, co będzie za dziesięć lat? A ta kobieta, z czasem może uznać, że
      zmarnowała sobie życie, wiążąc się z facetem , który jej nie kocha. Możecie
      stać się parą poprawnych na zewnątrz, lecz szczerze nienawidzących się ludzi.

      Nie jesteście wyjątkowi,np. wielu ludzi rozwodzi się chociaż mają dzieci.
      Myślę, że powinieneś przestać oszukiwać partnerkę i zacząć zachowywać się tak,
      żeby zrozumiała sytuację ...
    • ania1022 Re: Chcę odejść, mamy dziecko, ona nie pracuje... 18.10.05, 23:34
      Bycie ze soba tylko dla dziecka nie ma sensu. Dziecko wczesniej czy poznije to
      zauwazy ze rodzice nie sa ze soba tylko zyja pod jednym dachem.
      Ty skoro sie tak z tym meczysz wpedzis sie w depresje a partenerka w koncu i
      tak zauwazy ze jej nie kochasz.
      Po co sie tak meczyc?
      Podejmij meska decyzje, daj jej ulozyc sobie zycie z kims kto bedzie jak kochal.
      Opiekuj sie dzieckiem , nie zapomnij ze jest, pomagaj jej finansowo.
      Na poczatku bedzie to szok dla wszystkich ale tak jest lepiej. Zycie jest
      dlugie i ile mozna udawac ze wszysto jest OK ?
    • martynka.kowalska Re: Chcę odejść, mamy dziecko, ona nie pracuje... 19.10.05, 10:30
      Wyglądasz mi na człowieka,ktory nie ucieka od odpowiedzialnosci- nie tylko za
      los dziecka, ale i jego matki.Uważam ,że to jest nprawdę ok! Ale masz prawo do
      zycia z osobą, którą pokochasz, masz prawo do poszukiwania miłości,lub jesli
      zechcesz bycia samemu.Przecież to nie oznacza zerwania stosunków z dzieckiem i
      pozostawienia go na pastwę losu. To nie prawda, ze dziecko nie czuje, że
      rodzice sie nie kochają!Dziecko potrafi wyczuć, że coś jest nie tak.A co ,
      jeśli kiedyś sie zakochasz, a bedziesz już po ślubie z jego matką?Piekło
      rozoowdu, tatuś nas zostawił itd.- to odciśnie na nim jakieś pietno!Życzę ci
      szczęścia i odwagi!Wiele osob, zapewne szczególnie kobiet bedzie cię być może
      nakłaniać to rezygnacji z siebie kosztem "spokojnego życia"- nie daj sie!Poza
      tym w sumie oszukujesz tą kobietę, wiec może lepiej powiedziec jej prawdę
      wcześniej niż póżniej.
    • martynka.kowalska Re: Chcę odejść, mamy dziecko, ona nie pracuje... 19.10.05, 10:32
      Aha! A co ona nie możę sobie jakieś pracy poszukać???? Czy dziecko to pretekst
      do siedzenia w domu i nie zarabiania?!!!Może jej tak wygodniej.Są kobiety,
      które zrezygnują z wielu rzeczy, aby móc siedzieć z dzieckiem -co w sumie jest
      zrozumiałe , ze chcą z nim przebywać, ale...i to ale jest dla mnie bynajmniej
      ważniejsze.Niech sie ruszy i szuka pracy. Może nie do razu znajdzie, ale szukac
      trzeba!
      • czarrrownica Re: Chcę odejść, mamy dziecko, ona nie pracuje... 19.10.05, 11:45
        > Aha! A co ona nie możę sobie jakieś pracy poszukać???? Czy dziecko to pretekst
        > do siedzenia w domu i nie zarabiania?!!!Może jej tak wygodniej.Są kobiety,
        > które zrezygnują z wielu rzeczy, aby móc siedzieć z dzieckiem -co w sumie jest
        > zrozumiałe , ze chcą z nim przebywać, ale...i to ale jest dla mnie bynajmniej
        > ważniejsze.Niech sie ruszy i szuka pracy.

        Ale to chyba nie powinno cie obchodzic? Widocznie tak sie umowili.
        • zingy Re: Chcę odejść, mamy dziecko, ona nie pracuje... 19.10.05, 13:52
          Sytuacja trudna i nie zazdroszczę koniecznosci dokonania wyboru.
          Ogólnie trudno coś podpowiedzieć jedynie w oparciu o to, co napisał autor
          wątku, a nie chcę dokonywać nadinterpretacji jak niektórzy ;)
          Jako kobieta mogę jedynie napisać, że na miejscu Twojej dziewczyny wolałabym
          wiedzieć co do mnie czujesz i jakie masz plany.
          Rozumiem Twoją chęć poczytania opini innych na ten temat - są sprawy o których
          lepiej rozmawiać z obcymi. Ale musisz porozmawiać także z nią.
        • wild_rover Re: Chcę odejść, mamy dziecko, ona nie pracuje... 19.10.05, 14:08
          Dzięki za słowa otuchy.
          Jeszcze tytułem wyjaśnienia - nigdy Jej nie okłamywałem, ani nie musiałem
          niczego udawać. Nigdy nie powiedziałem, że Ją kocham i nie usłyszałem tego od
          Niej. Nigdy nie było żadnych rozmów o ślubie czy kupnie mieszkania. Po prostu
          Ona zaczęła nagle używać sformułowań typu: "Jak już się pobierzemy, to..."
          albo "W tym nowym mieszkaniu to...". Dla niej to naturalna kolej rzeczy, dla
          mnie - rzecz niewyobrażalna.
          Gdy powiedziała mi, że jest w ciąży, dodała: "Ale nic od ciebie nie chcę".
          Rozmawialiśmy długo i postanowiliśmy, że spróbujemy być razem. A nuż się uda...
          Z mojego punktu widzenia - nie wyszło, bo nie czuję do niej nic, oprócz
          sympatii.
      • evilessence Re: Chcę odejść, mamy dziecko, ona nie pracuje... 19.10.05, 20:46
        napisal ze dziecko ma rok, ona napewno siedzi sobie w domu i paczuszki pojada
        na kanapie. ty dziewczyno nie mozesz miec wiecej niz 19 lat. Kto z dzieckiem
        bedzie siedzial gdzy ona bedzie tej pracy szukala, kto oplaci opieke gdy ona ta
        prace znajdzie. a co najwazniejsze, roczne dziecko w rekach innych niz matki na
        8 godzin dziennie przez 5 dni w tygodniu. tak, ona jest napewno leniwa i
        egoistyczna ze siedzi w domu i pozera te paczki na kanapie i nie szuka tej
        pracy!
      • investigation Re: Chcę odejść, mamy dziecko, ona nie pracuje... 20.10.05, 21:34
        jedno pytanie, masz dzieci??
    • stokroteczka5 Re: Chcę odejść, mamy dziecko, ona nie pracuje... 19.10.05, 21:59
      Moim zdaniem powiedziec jej prawde. Im szybciej, tym lepiej. Sam przeciez
      mowisz, ze nie masz sily udawac. Byloby to dla mnie bolesne, gdybym byla w jej
      sytuacji i uslyszala cos takiego od Ciebie. Ale czuje, ze tak jest lepiej. ONa
      ma prawo znac prawde. Powinniscie sprobowac znalezc wspolnie rozwiazanie. To
      nie zawsze jest mozliwe dojsc do porozumienia w takiej sytuacji. Zycze, zeby
      Wam sie udalo. Masz bezwzgledny obowiazek zatroszczyc sie finansowo i nie tylko
      finansowo o dziecko. Ojciec powinien sie zaopiekowac z uczuciem swoim
      dzieckiem. Ze tez tak bolesnie musi sie czasem zycie potoczyc.
    • katinka_w_plaszczyku Re: Chcę odejść, mamy dziecko, ona nie pracuje... 19.10.05, 22:30
      nie rozumiem ludzi, ktorzy postepuja tak, jak Ty, i nie wiem co by sie musialo
      zdarzyc w mojej psychice, abym zrozumiala. moim zdaniem - kompletny brak
      odpowiedzialnosci. ale moge sie mylic, oczywiscie, bo jak niedawno sie okazalo -
      odpowiedzialnosc pojmuje w dosc specyficzny sposob.

      szkoda mi dziecka, bardzo. niczemu nie zawinilo, a bedzie mialo kiedys smutna
      chwile zadumy...
    • nom73 Re: Chcę odejść, mamy dziecko, ona nie pracuje... 19.10.05, 22:31
      wild_rover napisał:

      > wzorcową parę, ale... Nie kocham jej.

      Może Ty nie potrafisz kochać? Zmienisz partnerkę i powiesz po jakimś czasie to samo. Kochać to być odpowiedzilanym za drugiego człowieka.
      Poza tym miłość czasami nie przychodzi od razu, czasami przychodzi po latach.
      Ważne, żeby być szczęśliwym, a Ty jestes?
      • elka007 Re: Chcę odejść, mamy dziecko, ona nie pracuje... 20.10.05, 02:05
        A ja sie dziwie tej dziewczynie. Wogole dziwie sie kobietom ktore w 100%
        polegaja na facetach, same zwalniaja sie od odpowiedzialnosci i niezaleznosci.
        Dziewczyna ma dziecko z facetem, nie maja slubu i raczej nic na nie wskazuje,
        ze beda miec.
        Ona mu mowi"jak kupimy mieszkanie"..To chyba on je kupi, bo przeciez ona nie
        pracuje wiec skad wezmie kase? I teraz gdyby cos nie wyszlo w takim zwiazku to
        ona jest na lodzie, bo: nie ma pracy, nie ma pieniedzy( tak podejrzewam) i jest
        zalezna od faceta.
        Moja mama zawsze mi powtarzala, ze kkobieta musi byc niezalezna od faceta, miec
        swoja kase itd.
        Dla nie jest to chore jak naiwne i leniwe moga byc niektore panienki.
        KIm ona jest wlasciwie dla tego faceta? Matka jego dziecka? Czy upowania ja to
        do tego by facet ja utzymywal? Nie sadze.
        Zaraz tu wszyscy na mnie skocza jaka to ja jestem egoistka, ale wierzcie mi:
        Pracuje od 18-tego roku zycia i namwet na mysl mi nigdy nie przyszlo by przejsc
        na utrzymanie meza.
        • psychoanalityk Re: Chcę odejść, mamy dziecko, ona nie pracuje... 20.10.05, 08:35
          dziecko drogie, a masz ty dzieci? tworzysz ty z kim rodzine? wspolnote?
          doczytalas ze sie umowili wspolnie ze to ona nie pracuje ale opiekuje sie
          dzieckiem zamiast zatrudniania opiekunek? umowili sie razem wiec to i jego decyjza.

          > Dziewczyna ma dziecko z facetem, nie maja slubu i raczej nic na nie wskazuje,
          > ze beda miec.

          skad takie wiesci? z tego co autor napisal wynika jasno, ze daje jej wszelkie
          podstawy do tego by uwazala, ze sa na prostej drodze do slubu. dziewczyna chce.
          autor z nia zyje jak maz z zona. autor nie mowi jej ze nie chce. autor tylko tak
          mysli, ale jej przeciez nie powie, bo nie wypada.
          • pinup Re: Chcę odejść, mamy dziecko, ona nie pracuje... 20.10.05, 14:48
            jaka wspolnote? jaka rodzine? kto sie umawial?
            przeciez widac ze facet jest bezwolny i tylko potakuje iluzji ktora tworzy
            dziewczyna.
            autor nie dal jej zadnych podstaw. i gdyby byla troche bardziej doswiadczona
            wiedzialby ze milczenie nie zawsze oznacza zgode. czasami to cisza przed burza.
            ona jest w takiej sytuacji ze POWINNA czuc odpowiedzialnosc przynajmniej za
            siebie a nie zrzucac ja na faceta. a mi sie widzi ze dziewczyna zlapala faceta
            i swietnie sie z nim czuje.
        • pinup zgadzam sie w 100% 20.10.05, 14:43
          zawsze mnie przeraza taka glupota, bo nawet naiwnoscia tego nazwac nie mozna. a
          moze to wyrachowanie? moja matka mnie wychowala tak jak twoja ciebie. i im
          jestem starsza tym bardziej jestem jej za to wdzieczna
    • psychoanalityk Re: Chcę odejść, mamy dziecko, ona nie pracuje... 20.10.05, 08:46
      dziwie ci sie autorze dlaczego
      bedac tylko znajomymi ktorzy wpadli,
      umawiajac sie, ze tylko sprobujecie byc ze soba,
      wiedzac(?)oboje, ze sie nie kochacie a od poczatku jest to
      uklad
      -dlaczego ja oklamujesz zamiast kontynuowac szczere umawianie sie na dalszy
      kierunek tej znajomosci
      kupy sie to nie trzyma przeciez nie musielscie zakladac tej pseudo-rodziny jesli
      nie chciales i nie kochales

      dlaczego rozpadlo sie twoje wczesniejsze malzenstwo? odpowiedz moze byc kluczem
      do twoich problemow
      pytanie czy kazda nastepna tez ci przestanie odpowiadac po paru latach czy tylko
      ta wyjatkowo
    • pinup Re: Chcę odejść, mamy dziecko, ona nie pracuje... 20.10.05, 14:52
      nie wiem JAK powienienes to zrobic ale mysle ze zerwanie tego chorego ukladu
      bedzie najlepszym rozwiazaniem dla wszystkich. takze dla dziecka ktore z czasem
      zobaczy jak jego rodzina wyglada naprawde. za kilka lat obydwoje sie
      znienawidzicie - ty ja za to ze cie przy sobie trzymala a ona ciebie za to ze
      nie dales jej mozliwosci spotkania kogos kto ja naprawde pokocha.
      szczescie to deficyowy towar i tkwiac w takim ukladzie odbierasz sobie na nie
      szanse. i nie tylko sobie.
      • elka007 Re: Chcę odejść, mamy dziecko, ona nie pracuje... 20.10.05, 16:00
        No i nie zapominajmy tez o jednym: antykoncepcja to obowiazek kobiety i
        mezczyzny.
        NIe tylko faceta, jak sie wydaje wiekszosci osob na forum.
        • bellima Re: Chcę odejść, mamy dziecko, ona nie pracuje... 20.10.05, 16:24
          A skąd wiesz ze ona tego dziecka nie chciala? Mo że wcale nie uwazala ojca
          dziecka za przelotnego znajomego tylko chciala z nim byc, a on nie oponowal. bo
          chyba wiedzial ze z seksu moga dzieci być.
          ze facet jest du'pa wolowa i woli oklamywac i udawac ze wszystko jest ok, brnie
          w to dalej i pozwala kobiecie decydowac i ukladac im -a w tym takze jemu- zycie,
          no to ma to co ma.... mowic trzeba prosze pana to co sie czuje i mysli. nie co
          innego.
          • kol.3 Re: Chcę odejść, mamy dziecko, ona nie pracuje... 20.10.05, 21:28
            Czegoś tu nie rozumiem. Wild rover opisał całą tę sprawę i swój zamiar
            ucieczki. Czego oczekiwał od forumowiczów, skoro oburza się na słowa potępienia?
            • wild_rover Re: Chcę odejść, mamy dziecko, ona nie pracuje... 21.10.05, 09:13
              Napisałem powyżej, czego oczekuję - rady, jak wyjść z tego impasu.
              A słowa potępienia mnie nie oburzają, bo jestem na tyle przewidujący, że się z
              nimi liczyłem. Tyle, że inwektywy (tak samo jak słowa otuchy) nie przybliżają
              mnie do rozwiązania problemu. Szkoda pikseli, ot co :)
              • bellima Re: Chcę odejść, mamy dziecko, ona nie pracuje... 21.10.05, 09:16
                a ile ty masz lat?
              • pinup jezeli tak to po co ten watek? 21.10.05, 09:49
                naprawde uwazam ze szkoda straconych lat. rozstania sa zawsze bardzo trudne i
                ukladanie sobie zycia na nowo tez. ale naprawde warto. najgorsze jest tkwienie
                w czyms co samemu uwaza sie za beznadziejna sytuacje. i tak jestes w
                nienajgorszym polozeniu bo wiele osob w takiej sytuacji ograniczaja jeszcze
                finanse i wtedy nawet nie mozna rozwazac zmian.
                mysle ze najwazniejsze jest to, czy ta sytuacja ci cos uswiadomila. czy
                rzeczywiscie nie powtorzysz takiego bledu. bo z tego co piszesz wynika ze
                myslisz tylko o tym jak wyjsc z tego impasu. a co potem? jakies przemyslenia?
              • jsolt Re: Chcę odejść, mamy dziecko, ona nie pracuje... 21.10.05, 10:28
                domyślam się, że chciałbyś dla swojego dziecka jak najlepiej - a w mojej
                opinii, jedynie szczęśliwi rodzice mają szczęśliwe dzieci, więc jeżeli jest
                szansa że szczęście znajdziecie osobno a nie razem, to nie bój się tylko zrób
                to. I pamiętaj, że to TY jesteś najważniejszą osobą w swoim życiu:)

                aha, żeby uprzedzić najazd moralistów chciałabym dodać, że sama jestem matką,
                biologicznego ojca moje córki nie widziałam mniej więcej od dnia porodu, nie
                chcieliśmy dłużej się oszukiwać i nie widzę w tym nic złego, następnie
                przeszłam dwa związki (to był horrorek, ale przynajmniej czegoś się nauczyłam),
                obecnie jestem z mężczyzną mojego życia (wreszcie!), i to jest to. I mam
                głęboko gdzieś teksty o odpowiedzialności, byciu razem dla dobra dziecka i
                egoiźmie - odkąd zaczęłam częściej mysleć o sobie i o swoim szczęściu jakoś
                wszystko zaczęło się układać, a w moim domu wszyscy cały czas się uśmiechają, i
                jest nam dobrze.

          • stokroteczka5 Re: Chcę odejść, mamy dziecko, ona nie pracuje... 21.10.05, 14:38
            A skąd wiesz ze ona tego dziecka nie chciala? Mo że wcale nie uwazala ojca
            > dziecka za przelotnego znajomego tylko chciala z nim byc."
            On pisal, ze ciaza to byla po kilku spotkaniach. Na poczatku znajomosci uwazala
            ojca dziecka za kogos z kim chce byc, mieszkac i miec dzieci? Na poczatku
            etapie zwiazku nikt rozsadny nei zachodzi w ciaze, tylko dba o antykoncepcje.
            • nikosik Re: Chcę odejść, mamy dziecko, ona nie pracuje... 22.10.05, 16:40
              stokroteczka5 napisała:

              > On pisal, ze ciaza to byla po kilku spotkaniach. Na poczatku znajomosci
              uwazala
              >
              > ojca dziecka za kogos z kim chce byc, mieszkac i miec dzieci? Na poczatku
              > etapie zwiazku nikt rozsadny nei zachodzi w ciaze, tylko dba o antykoncepcje.

              mało wiesz o kobietach. Niestety większość w walce o faceta włancza w to
              dzieci. Zobacz co się dzieje w rozwodach, matka przelewa złośc i zale na ojca.
              Mowi, ze jest zły itp A zapomina, ze maz to on dla niej a ojciec to on dla
              dziecka. I nie powinna mieszac dziecka w swoje relacje z nim, mezem czy
              partnerem. Potem dziecko tryzma "sztame" z matka i ma ojca za wroga. A ona
              czuuje zal, bo ona kocha a on jets z inna. I dawaj aby tylko dziecko bylo po
              jej stronie, podzielao jej zdanie. Tak samo sprawa sie ma kiedy kobieta jest
              zakochana. A jak tak jest czetso widzi w nim ojca dzieci. A jak wiadomo dziecko
              to presja tego, aby jednak był z nią. Był na zawsze. dziecko bedzie
              przyczynkiem do tego, ze on sie szybciej zadeklaruje, szybciej podejmie decyzje
              i.. tak łatwo nie odejdzie, nie związe z inną. Rodzina bedzie napierac, znajomi
              i ona, a facet sam ze swoim zdaniem, ze nie kocha, zaufał i wpadli.

              Kobiety wiedza, ze tak jest i ciąza po kilku spotkanich to dla mnie wyrachowana
              wpadka. A jak jeszcze ona była zadurzona w nim duzo duzo wczesniej. Oj to nie
              mamy o czym mowic. Jedynie to, ze nie lubie wyrachowanych kobiet.
              Zakochana kobieta jest jak dzikie zwierze. Walczy wszelkimi metodami i zaczyna
              sie od czułych spojrzen, usmiechu, zalotnego ubioru, słów zalezy mi na tobie. A
              poptem mysleniu: kurcze mysli o ex, czy o innej, nie kocha mnie, ale kurcze spi
              ze ,mna! A zatem wybral mnie, czyli podobam mu sie. Z innymi nie sypia tylko ze
              mna. A ja kocham.. I ciąża bach. A potem dopiszcie sobie koniec historii. Ale
              według zasady jestesmy zkims kogo kochmy, a jelsi facet jawnie mowi, ze nie
              kocha, i tylko jest sex i wspolne rady co do poprzednich zwiazkow torczje
              kobieta ma tyle lat i rozumu w glowie, ze wie na czym stpoi. Ale jest ta chec
              walki, popychana przez zadurzenie i mysl, ze inna bedzie go miec, a przeciez ja
              go chce! On ma juz swoje lata, innych nie znajdzie. Jestem ja, zalezy mi,
              sypiamy ze soba. No to walcze!
              Ale zadurzenie nie tłumaczy ani zdrady ani tym bardziej durnych pomysłów z
              zachodzniem w ciąże.
    • drak62 Re: Chcę odejść, mamy dziecko, ona nie pracuje... 21.10.05, 10:49
      Obawiam się że mylisz dojrzałą miłość z fascynacją. Nawet gdybyś ją kochał
      miłością nie wiem jak szaloną., wcześniej czy później takie szalone uczucie
      wygasa. W małżeństwach z dłuższym stazem nie ma już takiej młodzieńczej dzikiej
      fascynacji , miłosc wygląda zupełnie inaczej. Nawt jeżeli spotkasz kogoś kto
      kompletnie zawróci ci w głowie wcześniej czy później to mija i wrócisz do
      punktu wyjścia. To ze ona ma inne zainteresowania jest mało istotne. Wspólne
      życie jest pewnym kompromisem - coś się zyskuje i coś traci. decyzja należy
      oczywiście do ciebie. Ja mam być moze trochę staroświeckie podejście do życia
      ale uważam że mężczyzna będąc z kobietą staje się odpowiedzialny nie tylko za
      siebie (za swoje przyjemnosci) ale rownież bierze odpowiedzialnosć za partnerkę
      a tym bardziej za dziecko. Twoje watpliwości wynikaja w części ze strachu przed
      podjęciem tej odpowiedzialności. Dojrzały mężczyzna nie tylko potrafi zdobywac
      ale powinien również umieć ponosić konsekwencje i odpowiedzialność i tym różni
      się od fircyka.Teraz pewnie też wiesz dlaczego kobiety określaja niektórych
      męzczyzn mianem "dupek" .Powodzenia.
    • citri Długo myslałam o twoim.... 21.10.05, 11:25
      Wiesz poznałam kiedys chłopaka który miałcóreczkez kobieta której nie kochał
      ona wiedziało tym mimo to mieszkali ze sobą dziecko miało mame i tate obok
      siebie a oni poprostu obok siebie byli troszczyli sierazem o dziecko cieszyli
      sie jego sukcesami ale sypiai osobno pomimo mieszkania wspólnego.

      Po 3 latachzauważyli że łaczy ich cos wiecej niz tylko dziecko a nic na to
      wcześniej nie wskazywało pamału pomału i są szczesliwi!

      Może za jakis czas i ty bedziesz....

      On jednak otwarcie mwiłże jego potrzeby schodzą na plan dalszy najważniejsza
      dla niego była córka i dlatego nie szukał nikogo innego, mówiłze nie wyobraża
      sobie że mógł by być z inna kobietą z dala od dziecka dziecko było
      najważniejsze.....

      Teraz ty musisz wybrac co priorytetem u ciebie ;-) wierzę ze dokonasz dobrego
      wyboru!

      Bądź szczery nie oszukuj, nic na siłę! nie kochasz ok powiedz jej o tym ale co
      wazniejsze dla ciebie inna kobieta, dziecko, czy..... wybór należy do ciebie ;-
      )
      • citri Re: Długo myslałam o twoim.... 21.10.05, 11:59
        i jeszcze coś! jeśli ona cie kocha nie da rady (bedzie pąłkać, dawać ci do
        zrozumienia ze to ty jesteś ten zły) żebyscie żyli pod jednym dachem razem uda
        siewam jeśli bedziecie do siebie chłodno podchodzić nie utrudniać wzajemnie
        sobie życia nie robić sobie przykrosci ale musicie oboje tego chciać takiego
        rozwiazania.

        Ale czy to przyszłosciowe może być ale nie musi pozostaje też za 20 lat kwestia
        mieszkania jak juznie beziecie dla dziecka kto zostanie w tym itd... ale warto
        to omówić juz teraz! POLECAM!
    • biedna Re: Chcę odejść, mamy dziecko, ona nie pracuje... 22.10.05, 00:21
      Witaj. Z reguly nie pisze na forum,raczej czytam i wyciagam wnioski ale tym
      razem jest inaczej. Inaczej bo moje zycie bardzo podobne jest do Twojego.I tez
      ne raz zastanawialam sie nad tym co zrobic.Z ta roznica ze to ja -kobieta-
      chcialam odejsc.Tez mamy dziecko,juz 3 letnie.Z moim facetem,nie jest moim
      mezem na codzien dogadujemy sie, ba twierdzimy ze sie kochamy ale mnie wciaz
      czegos brakuje.Szanuje go itd.ale gdzies podswiadomie czuje ze to nie to.Itez
      ktos moglby napisac ze trzeba bylo myslec jak z nim szlam do lozka ale wtedy
      zycie wyglada inacej a i inne sa osoby-niestety.Dopiero po paru latach gdy
      czlowiek poznaje drugiego czlowieka to wtedy dopiero jest madry ale czasem bywa
      za pozno.Byc moze podjales juz jakas decyzje,nie ukrywam ze jestem ciekawa
      jaka, jak wybrnales ze swojego niezdecydowania.Jelsi mozesz to napisz.Ale do
      rzeczy.Otoz my znalismy sie bardzo krotko,potem bylo dziecko i decyzja o
      wspolnym zyciu.On wczesniej mial zone,z nia tez ma dziecko juz 10letnie.Ale
      tamtem zwiazek nie mial racji bytu,rozeszli sie.i byc moze to gorzka prawda ale
      nawet nie utrzymuje kontaktu z corka,jak juz to bardo sporadycznie.Teraz
      twierdzi ze kocha mnie,naszego syna pnad wszystko no i corke tez ale to inna
      milosc.Ja zdecydowalam sie byc razem z nim przede wszystki ze wzgledu na
      dziecko chociaz wtedy obydwoje twierdizlismy ze nasza milosc jest inna, ponad
      wszystko.Ale zycie jest zyciem,i teraz ja czasem odczuwam ze to nie jest ten
      facet na ktorego czekalam cale zycie.Mamy dziecko i to przede wszystki nim sie
      kieruje.I mam rade dla Ciebie.Nuczyla sie zyc ze swoim
      niezaspokojeniem,doceniam w nim wszystko to co dobre,patrze na niego jak na
      wspanialego clzowieka i powoli ucze sie go kochac za to kim jest,jaki
      jest.Uwazam ze to zdecydowanie lepsze niz ucieczka od wszystkiego.Nigdy nie
      wiesz co cie spotka w zyciu,Byc moze bedzies jeszcze szczesliwszy ale tego nie
      wiesz.Wiec dziekuj Bogu za to co masz! Za wspaniala kobiete, ktora jak
      twierdzisz ma wiele zalet i kochaj ja za te zalety, dziekuja Bogu za to ze masz
      zdrowe dziecko!Naucz sie kochac swoja kobiete za to jaka jest!Na pewno jest
      dobra,kochajaca Cie osoba wiec czego chciec wiecej.Mowi Ci to osoba ktora do
      niedawna stala przed podobym dylematem.Ja wybralam!Swojego mezczyzne i syna,bez
      ktorych - razem-nie wyobrazam sobie teraz zycia.Na pradwe, uwierz mi ,czasami
      sami siebie oszukujemy,chcemy czegos innego nie doceniajac tego co mamy.
      Nie komplikuj obie, jej i dizecku zycia tylko dlateo ze jej nie kochasz bo tak
      nie jest,Kochasz ja za to ze dala Ci wspaniale dziecko, owoc waszej milosci, ze
      sie nim opiekuje itd.- a to bardzo bardzo wiele.
      Napisz jak mozesz co teraz "slychac" w twoim sercu?
      I daj szanse sobie aby dostrzec to co dobre w drugim clzowieku i za to go
      kochac!
      Zycze Wam duzo szczescia we wspolnej rodzinie!
      Wierze ze jest to mozliwe!!!!!!!!
    • goldenwomen kurde facet- kobita to nie zabawka 22.10.05, 12:13
      :)
      • sprawdzilem.to Re: kurde facet- kobita to nie zabawka 22.10.05, 12:36
        Chyba zartujesz. Tylko co?
        • asiulka81 Re: kurde facet- kobita to nie zabawka 22.10.05, 12:45
          Aaa co ci nie pasuje ?
          • sprawdzilem.to Re: kurde facet- kobita to nie zabawka 22.10.05, 12:46
            Przeciwnie. Pasuje mi wszystko :)
            Byle tylko ta zabawka sie nie psula :)
            • asiulka81 Re: kurde facet- kobita to nie zabawka 22.10.05, 12:53
              sprawdzilem.to napisał:

              > Przeciwnie. Pasuje mi wszystko :)
              > Byle tylko ta zabawka sie nie psula :)

              No, na bank popsuje sie ze starosci, tak jak i Twoja malenka zabaweczka :)))
              • sprawdzilem.to Re: kurde facet- kobita to nie zabawka 22.10.05, 12:55
                asiulka81 napisała:
                > No, na bank popsuje sie ze starosci, tak jak i Twoja malenka zabaweczka :)))

                To jasne :)

                To naturalna kolej rzeczy :)

                Chodzi o to, by nie wczesniej :)
        • goldenwomen Re: kurde facet- kobita to nie zabawka 22.10.05, 16:42
          no wlasnie co? a nie kto? traktujesz baby jak zabawki
          • nikosik Re: kurde facet- kobita to nie zabawka 22.10.05, 16:48
            goldenwomen napisała:

            > no wlasnie co? a nie kto? traktujesz baby jak zabawki
            A baby traktuja facetow jak przystan oparcia i bezpieczensta finansowego
            przedewszytskim. I uwazaja dzieci za własnosc i bron w walce o faceta. Zalosna
            postawa. Kochaj mnie, bo dziecko, nie odchodz bo dziecko! To niewola, ale i
            ponizanie sie wedlug mnie.
    • goldenwomen ja miejscu Twojej kobiety ...... 22.10.05, 16:49
      puściłabym Cie z torbami , jestes szaleńczo nieodpowiedzialny i ....... reszty
      sie domyśl co chce powiedzieć
      • nikosik Re: ja miejscu Twojej kobiety ...... 22.10.05, 17:06
        goldenwomen napisała:

        > puściłabym Cie z torbami , jestes szaleńczo nieodpowiedzialny i .......
        reszty
        > sie domyśl co chce powiedzieć

        Ona też jest bardzo nieodpowiedzialna. Wiedziała, że jej nie kocha. Jest tylko
        na chwilę. Po co decydowała się na dziecko? Sama na własnej skórze przekonała
        się, że dziecko nie zmienia uczuć faceta wzgędem kobiety. Po 2 spotkaniach
        dziecko? Za bardzo naciągane jak dla mnie.
        • goldenwomen Re: ja miejscu Twojej kobiety ...... 22.10.05, 17:24
          bo w zyciu to jest tak : gdzie są jajka tam jest ptak :)a skoro sa i jajka i
          ptak to o pisklę nie trudno Trzeba myslec jak sie robi a teraz rób jak uważasz
          • nikosik Re: ja miejscu Twojej kobiety ...... 22.10.05, 19:19
            goldenwomen napisała:

            > bo w zyciu to jest tak : gdzie są jajka tam jest ptak :)a skoro sa i jajka i
            > ptak to o pisklę nie trudno Trzeba myslec jak sie robi a teraz rób jak uważasz
            U zwierzat jets tylko instynkt i brak antykoncepcji. A u człowieka i uczucia i
            emocje, ale i antykocepcja, a przede wszytskim rozum.
            gydby było tak jak piszesz, to miałby 50 dzieci, a tak nie jest. Gdyby jedynym
            celem człowieka było rozmnażanie to kobieta miałaby codziennie owulacje. A tak
            ma raz na miesiąc. Dała Bozia rozum i wole, wybory. Dała i uczucia, są wsrod
            nich i te złe - wyrachowanie, niestety. Ale to człowiek wybiera to on decuduje,
            zawsze spomiędzy dwojga dobro zło, dobre emocjek, złe emcoje. To on tworzy
            życie. A targają nim emocje.
    • mosze_singer Re: Chcę odejść, mamy dziecko, ona nie pracuje... 23.10.05, 13:37
      Dobrze, że nie masz ślubu - płacić będziesz tylko na dziecko - gdybyście byli
      małżeństwem, a ona nie miała pracy istniałaby groźba alimentów rownież dla
      niej.

      Niepotrzebnie się irytujesz na osoby, które zauważyły że to już druga twoja
      życiowa porażka - mają rację. Jeśli nadal będziesz szukał swojego szczęścia
      poprzez rozwody i nieślubne dzieci pewnego dnia moze zapukać do twoich drzwi
      komornik. Pomyśl o tym.
    • ogonato Re: Chcę odejść, mamy dziecko, ona nie pracuje... 23.10.05, 21:50
      Wez dziecko i odejdz od niej. Niech sobie dziewczyna zycie ulozy, a ciebie
      bedzie wspierac zalosnymi alimentami w wysokosci 200 zl miesiecznie , i widywac
      sie z dzieciakiem od swieta. Wiesz jaka ma szanse poznac kogos bedac samatna
      matka??? Czemu to tylko ona ma ponosic odpowiedzialnosc za twoje fanaberie i
      fochy? Kolejne zreszta, bo juz jedna rodzine porzuciles. A sam wychowujac
      dziecko dokldnie wypijesz piwo ktorego sam nawarzyles.
      Pozdrawiam
      • anetta101 Re: Chcę odejść, mamy dziecko, ona nie pracuje... 23.10.05, 22:04
        zgadzam się w 100% z Ogonato!
Pełna wersja