Dodaj do ulubionych

musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew

03.11.05, 21:33
Jestem zawieszona w pustce, a niepewność jutra powoli mnie zabija - mój prawie
trzyletni związek sie wali, bo facet doszedł do wniosku że chce sie wyszalec i
po części jest zmęczony "nami".
14 listopada bedziemy miec naszą trzecia rocznice.
Nic nie wskazywało na kryzys, nie aż tak poważny. Rozmawiliśmy zawsze o
wszystkim, ja byłam wyrozumiała, praktycznie super-liberalna, nie ograniczałam
Go, nie byłam zaborcza, nie nalegałam na jakieś deklaracje. Kiedy chciła pić z
kolegami miał drogę wolna. Powiedziałam mu nawet, iż opuszczam zdrade z
przygodnie poznaną panienką, nie wybacze jedynie zdrady ze stałą dziewczyną
lub ze znajomą (moją bądź jego) --> oczywiście ja miałam mieć takie same
prawa, stanowiliśmy związek pratnerski.
Jednak dwa tygodnie temu wrócił z szaleńst po Warszawie i wtedy powiedział mi
że chce się rozstać. Jakoś wtedy wyjaśniliśmy sobie wszystko. Teraz, 5 dni
temu pojechał do domu rodzinnego i się praktycznie nie odzywa. Wczoraj
zdecydowałam się pierwsza odezwać. Zadzownilam i juz po jego głosie wyczułam,
że coś jest nie tak. Napisałm mu w nocy sms'a z pytaniem co się dzieję. Dziś
rano dostałam odpowiedz że potrzebuje więcej czasu na przemyślenie wszystkiego.
Ja czuje, że to koniec. Boję się tego co usłyszę przy naszym spotkaniu. Nie
chciałam się przywiązywać, bo wiem że miłość rani ale jednak pokochałam tego
człowieka, z nim wiązalam swoja przyszłość. Teraz boję się samotności i
opuszczenia. Czuję się zdradzona przez bliska osobe.
Tylko nie rozumiem po co tyle obiecywał jeszcze tak niedawno... Sam dawał
deklaracje których ja nie oczekiwałam.
Wyżaliłam się juz kumplowi, ale jeszcze muszę o tym z kimś porozmawiac. Proszę
Was forumowicze pomóżcie mi, dajcie jakieś wsparcie. W dzień dawałam sobie
jakoś rade, znalazłam sobie jakieś zajęcia a teraz siedzenie w domu dobija
mnie. Nie mam gdzie i z kim wyjść (dla Niego odsunełam przyjaciół a w
rezultacie ich straciłam) , nawet nie mam ochoty na kontakty z ludźmi, chce
tylko pogadać.
Nigdy nie byłam w takiej sytuacji, Nie chciałm nikogo ranić i kiedy nie czułam
że to TA właściwa osoba nie wiązałam sie lub szybko kończyła znajomość. Zawsze
to ja decydowałam o rozstaniu i teraz nie wiem co robić, jak to przetrwać.
Czyżby przeszłość się na mnie mściła?

Czy Jego potrzeba przemyśłenia wszystkiego równa jest z kóncem naszego związku?
Obserwuj wątek
    • analilia Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 03.11.05, 21:41
      Jeśli On się kimś nowym zauroczył to pewnie będzie koniec ale czasem takie
      odejście okazuje się pomyłką i potem On może chcieć wrócić. Postaraj się być
      silna i nastaw się na: koniec. Nie próbuj zmieniać jego decyzji, uszanuj ją i
      przeczekaj. Zajmij się czytaniem jakiś wesołych książek, rozmową z bliskimi,
      sportem itp. Pomyśl, że jeśli to koniec to tak naprawdę On nie zasługuje na
      Twoją miłość i kiedyś to by się skończyło(a im wcześniej tym lepiej).Trzymaj
      się!Pozdrawiam!
    • widokzmarsa Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 03.11.05, 22:29
      facet dostał niewolnika więc mu było mało. nie odbieraj telefonów - nie masz
      czasu. jeśli odszedł to nie doszukuj się dlaczego. Jak zostaniesz
      jego "przyjaciółką" to cię bedzie pukał razem z innymi. Najwyraźniej wydaje mu
      się że jest tak super że wszystko dostanie, wszystko mu wolno a ty sięna
      wszystko zgodzisz. Nawet na jego powrót w każdych warunkach.
      napiasłem więcej ale nie wylogowało więc juz nie będe się powtarzał. Na razie
      nie tragizuj. a gość jest tanim choojem jezeli po 3 latach nie stać go na
      rozmowy i telefon. Znajdz innego. To moja rada a ja na marsie widzę więcej
            • widokzmarsa Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 03.11.05, 23:02
              widzisz, masz jednak chętnych więc świat się nie zawali. Związek oparty na
              oddaniu się jednej ze stron jest chory. Chyba że facet to jakiś dostojewski a
              żonka dba by pisał w spokoju piorąc gotując i doprowadzając panienki.
              Teraz musisz nie dać się wmanewrować w ciągnące się gówn.o polegające
              na "zastanawianiu" się tego ciula. Ja też nie byłem święty ale zawsze
              rozmawiałem. Ile on ma lat? 15? A ty?
              • gamn Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 03.11.05, 23:11
                oby to był wiek adolescencji.... nie oboje mamy po 23 lata, masz racje taki
                "kop" trzezwosci z Twojej strony naprawde mi pomaga

                postaram przestac sie zadreczac, zadbam o siebie, kupie sobie karnet na jakies
                fitness, pojde do fryzjera, do sklepów

                ten człowiek pojechal po mojej dumie i godnosci kobiecej, ale przeboleje to

                wróce do dawnej JA z przed 4 lat

                oczywiscie wiem ze przepłacze jeszcze kilka nocy (najgorzej bedzie po
                decycujacym spotkaniu) , ale bedzie mi lepiej wiedzac ze mam z kim pogadac a
                przytulic sie moge zawsze do mamy :D ona zawsze bezwarunkowo bedzie mnie kochac
                • widokzmarsa Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 03.11.05, 23:28
                  więc bedzie jakaś decydująca rozmowa? Kiedy - gdy on już się wyszaleje i
                  przydzie odpocząć? A czego ty oczekujesz od tej rozmowy? Chcesz wiedzieć
                  daczego? A po co? A jak on nie zadzwoni przez tydzień? Miesiąc? Chcesz z nim
                  być dalej? Bez względu na to co się stało i na to co on zrobił i zrobi? Ile
                  jesteś gotowa czekać na jego telefon? Będziesz czekać i ryczeć? Moze wyślij mu
                  sms-a: "masz rację z tym rozstaniem, ja tez zacznynam nowy związek, nie dzwoń
                  już" Ciekawe za ile sekund zadzwoni?
                  idz na siłownie, basen i aerobik
                  masz 23 lata, całe życie przed tobą)
                  • gamn Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 04.11.05, 08:53
                    decydująca rozmowa będzie jak wróci z domu rodzinnego, teraz właściwie to
                    jesteśmy oboje zawieszeni w próżni (przynajmniej ja jestem, moze on juz podjal
                    decyzje),
                    on poprosił o czas (w zasadzie nie wiem na co)... dla mnie aby to był koniec
                    musze to usłyszeć, bedzie to ostatni gwózdz do trumny ale bym "zmartwychwstała"
                    psychicznie jest mi on potrzebny, słowa których sie boje a wiem ze je usłysze
                    beda swego rodzaju zamknieciem tego etapu zycia

                    i masz racje, juz zaczełam biegać i ćwiczyc, dobrze mi to robi, wzrasta mi
                    poziom efedryn i jakos udaje mi sie przetrwac z podniesiona głowa, najgorsze sa
                    tylko wieczory i noce kiedy zaczynam za duzo myslec, ale to minie kiedys...
      • lady284 gamn...facet ma rację 04.11.05, 11:49
        nie oplataj go jak bluszcz, Ty to utnij, im szybsza Twoja reakcja tym więcej
        pytań mu nasunie, to on będzie zaskoczony:)) a zazwyczaj, jak facet mówi, że
        musi to przemyśleć to znaczy że już przemyślał, tylko nie chce przysporzyć bólu
        i tak to ciągnie....Otwórz oczy i do dzieła.
        • gamn Re: gamn...facet ma rację 04.11.05, 16:20
          nie mam juz ochoty go oplatac i starac sie, brak mi motywacji, teraz mysle o
          sobie --> kiedys trzeba byc egoista

          myslalam juz o tym aby tak mu powiedziec przy naszym spotkaniu, powiem ze dla
          mnei to koniec i ju, oddam mu jego rzeczy a odbiore własne

          mam dosc tej zabawy w kotka i myszke, nie jest facetem skoro nie potrafi podjac
          meskiej decyzji
    • lady284 Sama tego chciałaś... 04.11.05, 10:23

      "Powiedziałam mu nawet, iż opuszczam zdrade z
      przygodnie poznaną panienką"

      Nigdy do głowy by mi nie przyszło, żeby facetowi dać furtkę na inne przygodnie
      poznane panienki..też bym uciekła jakby mi się facet tak nie szanował jak Ty.
      Sorki za słowa, ale to brak szacunku do samej siebie go odpędził.
    • kotek.25 Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 04.11.05, 11:16
      Współczuje Ci- nigdy nie chciałabym się znaleźć w takiej sytuacji jak TY.
      Nie zależnie od tego co napisze, poradze to Ty jednak musisz się z tym uporać
      sama.
      Jedynie moge sobie wyobrazić Twój ból. Niestety wszystko wskazuje na to, że
      odejdzie od Ciebie- ale jak będzie chciał wrócić zastanów się czy warto go
      przyjąć z powrotem, w końcu związek ma się opierać na zaufaniu, a czy mu
      zaufasz ponownie? Życze powodzenia
      • gamn Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 04.11.05, 16:24
        raczej nie przyjme go z powrotem, po pierwszym razie kiedy mi oznajmil ze chce
        sie rozstac a mimo to jakos odparlismy ten ryzys (na krotko jak widzisz),
        stworzyla sie miedzy nami jakas niewidzialna granica, bariera, to juz nie bylo
        to samo, nie mialam do niego zaufania (takiego jak kiedys)
    • sinsi Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 04.11.05, 16:14
      > kolegami miał drogę wolna. Powiedziałam mu nawet, iż opuszczam zdrade z
      > przygodnie poznaną panienką, nie wybacze jedynie zdrady ze stałą dziewczyną
      > lub ze znajomą (moją bądź jego) --> oczywiście ja miałam mieć takie same
      > prawa, stanowiliśmy związek pratnerski.


      Związek partnerski ma polegac na pozwalaniu na seks z innymi? ależ wam sie
      poprzestawialo w głowkach...
      Nastepnemu facetowi powiedz, ze jak cie zdradzi to mu nigdy nie wybaczysz i mu
      takiego wstydu narobisz, że sie nie pozbiera -
      zapewniam cie, że to bardziej scementuje wasz partnerski związek:)))
    • gamn do WSZYSTKICH 04.11.05, 21:08
      BARDZO DZIEKUJE WAM ZA POMOC I DOBRE WSKAZÓWKI. One naprawde mi pomogły. Jak na
      razie dość dobrze (wg mnie) daje sobie rade.
      Zaczełam myśleć o sobie, wróciłam do ćwiczeń, codziennie wieczorem biegam (juz
      nie mam takiej zadyszki :D choc zakwasy dają o sobie znac). Zmeczenie fizyczne
      naprawde dobrze robi :D!!! Przeszłam na diete, niedługo pochodze po sklepach za
      nowymi fatałaszkami, dobry kumpel złatwił mi juz kosmetyczke i super fryzjera
      (za free wszelkie usługi!!!!).
      Od wczorajszego porannego sms'a o "potrzebie czasu" duzo przeszłam, aż sama się
      dziwie ze w tak krótkim czasie mozna tyle przeżyć. Jak na razie przepłakałam juz
      swoje, odżałowałam, ochłonełam, wyciszyłam się, zrozumiałam.
      Znalazlam tez rozwiazanie z sytuacji, tzn abym wyszła z twarza. Kiedy przyjdzie
      czas na TĄ rozmowe (prawdopodobnie w niedziele a najpóźniej w poniedzialek)
      zabiore swoje rzeczy od niego a sama zwróce mu jego bajzel (juz mam wszystko
      spakowane). Nie będzie łez i szlochów - tej satysfakcji mu nie dam, z resztą nie
      jestem osobą, która tak bardzo publicznie okazuje ból (tutaj na forum niejako
      jestem anonimowa, to mi daje odwagi do uwewnętrznienia się). Powiem spokojnie ze
      to ja chce skonczyć ten związek, nie potrzeba mi chłopaczka ale mężczyzny, który
      wie co chce od życia. A kiedy go spotkam na ulicy to nie będę się narzucać,
      powiem "cześć" i zajme się sobą, ale będę zachowywała się normalnie - jestem
      dorosła i tak się będę zachowywała.
      Wiem, że jestem wspaniała dziewczyną, która znajdzie sobie kogoś wartościowego,
      kogoś kto będzie ja szanował i doceni a ja mu dam w zamian duzo miłości,
      zrozumienia i wsparcia.
      Jeszcze gdzieś tam w środku czuje kłócie, ale nie jest ono tak straszne jak dziś
      po południu. Na pewno będę mieć chwile załamania, ale wtedy pójdę "w ludzi",
      znajde sobie jakies zajecie, postaram się nie myśleć i odnajdę w sobie ten
      narcyzm, który podbija naszą samoocenę.
      Koniec z rozpaczą, widocznie tak miało być. Wiem jedno, On jest zbytnio
      zapatrzony w brata, powiela jego czyny. NA 90% jestem pewna że koncepcje
      "wyszalania się" podsunął mu brat (zawsze po spotkaniu z nim był jakiś
      "dziwny"). Tylko On sam nie widzi tego, iz jest kompletnie inny od swojego
      brata. Po bracie spływają takie rzeczy jak zakonczenie długiego związku, brat ma
      możliwosci aby nie myśleć o bólu po rozstaniu, brat to typ lekkoducha,
      niebieskiego ptaka który skacze na różne gałązki. Ale On jest inny. Moze
      poszleje pół roku a potem zjedza go wyrzuty sumienia, bo będzie je miał, na tyle
      go znam. Kiedyś pozna kogoś i choć mu tego nie życzę (szczerze mówię) - ten ktoś
      zada mu taki sam cios w plecy jak on mi zadał. Wtedy poczuje jak to boli, ale
      mnie juz to nie bedzie interesowało. JA będę wtedy z kimś wartym mnie.
      Koledzy równiez nie pomogą bo będą zajęci własnymi dziewczynami, żonami,
      rodzinami. Bedzie sam.
      Powoli zapełniam pustke i odnawiam wiare w siebie.
      Jeszcze raz bardzo Wam dziękuje za pomoc i liczę, że w razie potrzeby wesprzecie
      mnie. Proszę zagladajcie na to forum, ja będę pisać. Choćby o tym jak się dalej
      sprawy mają.
      Pozdrawiam wszystkich.
      • anxiety3 Re: do WSZYSTKICH 04.11.05, 21:22
        dzis jest moj 4ty dzien odkad powiedzial, ze to chyba nie nasz czas...moze
        kiedys, ale teraz nie, bo zdal sobie sprawe,ze zaczal szukac `bardziej zgodnego
        zwiazku`- napisalam to juz w innym poscie, zarzucil mi wszystki i nic.
        Rozmawialam z przyjaciolka, kumple, cale szczescie mam wokol siebie ludzi, nie
        odsunelam ich od siebie i oni mnie wspieraja, mowiac, ze to szczescie, ze
        odszedl, bo to jak sie zachowal nie jest warte mnie, a ja...w dzien sie 3mam, a
        wieczorem placze. i nie wiem,czy wieksza mam chec,zeby kiedys tego zalowal (
        choc nie zycze mu tego samego), czy zeby wrocil...
        • gamn Re: do WSZYSTKICH 04.11.05, 23:27
          ja się juz pogodziłam z najgorszym, z faktem dokonanym, próbowałam ratować
          sytuacje za pierszwym razem, teraz juz nie bede

          oczywiscie troche sie boje tego decydujacego spotkania, ale wieczory staram sie
          miec zajete, dziewczyny dobrze pisza ze ruch ci pomoze - ja zaczelam cwiczyc i
          jak mnie nachodza głupie mysli w nocy to robie brzuszki i zaraz mi sie
          odechciewa myslec bo zakwasy bardziej bola :D

          anxiety3 wyjdziesz z tego doła, poradzisz sobie tak jak ja sobie radze, uwierz w
          siebie i zajmi sie soba, zadbaj o siebie, zrób sobie kilka przyjemności, nawet
          błachych ale zawsze jakis

          to ze noce sa najgorsze...... wiem to, tym bardziej jak cierpisz na bezsennosc
          (tak jak ja), ale w pierszych dniach łykałm na sen tabletki ziołowe z valerianą
          i pomogło, miałam wtedy dość śmieszne sny ale przesypialam cała noc i nie
          rozmyslalam za duzo; w najwiekszy kryzys napisalam na forum, wygadałam sie,
          zrzucilam wszystko co mnie boli, ludzie mi pomogli (jestem im naprawde wdzieczna
          za tak szybki odzew, to dużo dla mnie znaczyło)
          • dwunasta_gwiazdka Re: do WSZYSTKICH 04.11.05, 23:56
            trzymam za Ciebie kciuki
            bądź dzielna :)
            wszytsko sie ułoży predzej czy później ;) ale się ułoży

            bedzie raz lepiej raz gorzej bo na wszytsko potrzeba czasu ale w końcu zaświeci
            słonko :) sport jest rewelacyjnym rozwiązaniem, bieganie basen fitness - czym
            wiecej zajeć tym lepiej, a najlepsze sa te które najbardziej męczą :)
            nie izoluj sie, postaraj sie otaczać osobami, które w ciebie wierzą i dają ci
            oparcie żeby przez mysl ci nie przeszło że on odszedl bo to ty byłas jakaśtam..
            ja bylam w podobnej sytuacji, u mnie sprawdziło sie powiedzenie że prawdziwych
            przyjaciół poznaje sie w biedzie;

            trzymaj się cieplutko i nie dawaj smutkom ani łezkom
            buziaki
          • zoska-79 Re: do WSZYSTKICH 05.11.05, 00:00
            dawaj znać jak sie sytuacja rozwija, miałam bardzo podobnie z tym, ze u mnie to
            się zakończyło ale tylko dlatego, że w końcu zmusiłam go żeby przyjechał i COŚ
            zadecydował w przeciwnym razie siedziałabym pewnie do dziś, pisała smsy i
            czekała aż sie odezwie i zbierze trochę odwagi... Do dziś (minął ponad miesiac)
            nie otrzymałam prawdziwej odpowiedzi... Ale ulżyło ze w końcu wiem na czym
            stoje tzn czy mam czy nie mam związku... a co bedzie dalej tego nie wiem!!!
    • gamn RATUNKU 05.11.05, 00:03
      ON SIE WŁAŚNIE ODEZWAŁ NA GG I SAŁA MOJA PEWNOŚĆ SIEBIE LEGŁA W GRUZACH, tzn
      wiem czego chce i nie pozwole sie traktowac jak smiecia ale nie wiem czy odpisac
      na tym gg!!!!! jest tam ktoś, błagam znowu potrzebuje rady!!!!!!!!!!!!!!
      • widokzmarsa Re: RATUNKU 05.11.05, 00:23
        bo w głębi duszy chciałaś żeby zadzwonił i powiedział że chce być z tobą.
        PRzeczytaj sobie wątek na FK o kobiecie którą facetzostawiał7 razy w ciągu
        roku. Tu ci nikt nie pomoże wybrać bo to ty sama musisz dokonywać wyborów w
        swoim życiu. Dowiedz sie czego i dlaczego on chce
        • gamn Re: RATUNKU 05.11.05, 00:38
          nawet nie chciałam, wolalam sie z nim spotkac i pogadac, troche mnie zaskoczył
          ta wiadomoscia, napisal mi ze myslal ze do niego przyjade!!!!! alez mnie tym
          kurzyl <ale opanowalam sie>, jak przed jego wyjazdem wspominalam ze moze
          przyjade na pare dni to zmienił temat ,a dzis mi mowi ze nei pamieta tej rozmowy!!!!
    • gamn I CO TERAZ? 05.11.05, 14:02
      dać temu związkowi druga szanse czy nie? boje sie kolejnego zawodu na nimczy
      może być z Nim ale i tak ewentualnie szukać kogoś innego? tylko nie wiem czy ja
      potrafię być tak przewrotna i wredna...
      • hanaria Re: I CO TERAZ? 05.11.05, 14:16
        A co on ci powiedzial? Czego on chce? Chce wrocic? Przeprasza? Czy tylko chce
        sprobować, może wyjdzie?
        Moim zdaniem absurdalnym pomysłem jest bycie z nim i szukanie kogoś innego,
        szkoda nerwów. Pozdrawiam.
        • gamn Re: I CO TERAZ? 05.11.05, 19:39
          hanaria wiem tyle ze nadal myśli/zastanawia się/szuka co nas łączy

          z całej wczorajszej rozmowy zrozumiałam tyle, że nie chce sie rozstawać, że dla
          niego ta decyzja również jest ciężka, że ma mętlik w głowie...

          a ja już sama nie wiem czego chce, staram się nie myśleć na zapas, ważne że już
          nie rozpaczam, znalazłam oparcie w przyjaciołach i wiem że sama nie jestem a
          zaraz idę pobiegac :)
        • gamn wszystko jest do bani 06.11.05, 01:44
          zachowuje się jak On, juz sama nie wiem czego chcę...

          i do tego jeszcze zaczynam sie łamać, juz nie podskakiwałam tak na dzwięk
          komórki pełna nadziei ze to może od niego, nawet zdusilam w sobie ochote
          zadzwonienia do niego lub wyslania mu wiadomości a teraz mam ochote wysłac mu
          sms'a, jakiegokolwiek, nawet z bzdura aby o sobie przypomniec.... jeszcze sie
          trzymam i tego nie zrobie ale moja siła słabnie, tygrysio-misio prosze o wsparcie...

          dzis znowu pojade na tabletkach aby usnąć....
    • gamn ale mnie korci... 06.11.05, 12:13
      aby się dowiedzieć czy dziś przyjezdza i kiedy pogadam (jeszcze dziś czy jutro)

      na szczescie umówilam się z kolezanką, to nie będę za duzo myśleć o nim siedząc
      w domu

      Tygrysia-Misia chyba się przetrenowałam, ale żyje.... od kilki dni ćwicze
      przynajmniej 2 h non-stop, do tego dochodzą ćwiczenia kiedy nachodzą mnie złe
      myśli (ok 15 min na jedna zła myśl) i codzienne wieczorne bieganie przed snem,
      wszystko mnie boli :), i nawet bym tak nie narzekała tylko ze nic nie mogę
      przełknąć (zawsze tak mam jak jestem w dużym stresie), zatem powiedzmy iż
      organizm zastosował sobie dobrowolną głodówkę

      ludzie powiedzcie mi coś do słuchu, potrzeba mi chyba kolejnego "kopa po tyłku",
      ale od tych prawdziwie życzliwych
      dzieki
      • zoska-79 Re: ale mnie korci... 06.11.05, 15:28
        ech mam to samo... też mnie korci żeby tylko smska z pozdrowieniami wysłać... i
        myśle, że jak sama do siebie nie przemówisz to nic nie da... Mi wielu ludzi
        mówiło i to nie obcych ale przyjaciół...a i tak nie mogłam się odessać od GG,
        smsów i maili... torchę dalej trzymałam się od telefonu bo oschłe rozmowy za
        bardzo bolały... dziś odzwyczajam sie pomalutku i mam kontakt tak co 2
        tygodnie... ale fakt to jest jakiś tam rodzaj uzależnienia..ech kiedyś może
        minie jak poznam prawdę
    • oollaa3 Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 06.11.05, 13:17
      Masz huśtawkę nastrojów, to normalne bo odtruwasz się, brakuje Ci substancji od
      której byłaś uzależniona- jego. To normalne. Te huśtwaki będziesz mieć jeszcze
      dość długo, a jak długo- zależy od Ciebie. Ile się jeszcze będziesz karmić jego
      namiastką. Nie dzwoń, unikaj jakichkolwiek kontaktów z nim, gg, smsów nie pisz
      sama , nie odpisuj. Bo się nie wyleczysz. To nałóg jak każdy inny. A za rok-
      gwarantuję Ci- swoją głową, będziesz zdrowa i szczęśliwa, że się skończyło. Pod
      warunkiem , że nie będziesz utrzymywać jakichkolwiek kontaktów.
      Przeczytaj książkę"dlaczego kochamy" nie pamiętam autora, jakaś amerykańska
      psycholog, ale szczerze warto. Mądrze pisze, polecam
    • gamn chcecie wiedzieć co sie dzieje dalej? 07.11.05, 21:08
      ten dupek (sam się tak ochrzcił w ostatniej i jedynej naszej rozmowie przez gg,
      zatem uważam ze mogę go tak nazywać :D) prawdopodobnie siedzi juz w Krakowie i
      dajel myśli, nie odzywa się
      ja również milcze choc miewam chwile zwątpienia, doszłam do wniosku ze go
      przetrzymam tak jak on mnie --> daje mu czas do 3 grudnia chyba że mi wcześniej
      nerwy puszczą to skróce mu ten czas mysleniowy
      a jak się wkurze tą zabawą w kotka i myszke to sama pójdę do nigo, obojętnie czy
      będzie on w domu czy nie, i zabiorę wszystkie moje szpargały i bibeloty, a jego
      odniosę (już mam je wszystkie spakowane spakowane; tzn. te co u mnie zostawił)

      jestem tak na niego teraz wkurzona ze moze lepiej ze nie dzwoni, choć wiem ze
      jestem sie w stanie powstrzymać przed agresją
    • gamn czeski film 10.11.05, 23:01
      jak daje słowo, dzień po faktycznym zerwaniu, przyszedł z kwiatami, padł na
      kolana i błagał we łzach o wybaczenie, prosił abym wróciła do niego <a to on
      odszedł!! :)>

      jak na razie jest na okresie warunkowym, wystarczy jeden zły gest lub nie takie
      spjrzenie i sie z nim zegnam :), oczywiscie warunki wszystkie zna i zgodził sie
      na nie bez zadnego "ale"

      zobaczymy co z tego bedzie.... ja sama jestem ostrozna i jak na razie sceptyczna
      (bo skoro raz mi taki numer wykrecił to za jakis czas moze go powtórzyc; dostał
      druga szanse abym ja sobie później nie wyrzucała ze nie dałam mu/nam jej)

      pozdrawiam wszystkich i dziekuje za pomoc oraz dobre rady, naprawde przydało sie
      wszystko
      • ofelia1982 partnerskie zwiazki hmm.. 11.11.05, 00:43
        ciesze sie ze poszlo po Twojej mysli gamn, ale teraz pomysl nad tym
        zwiazkiem..niech ta sytuacja sie na cos przyda..moze to ZBYT partnerski
        zwiazek? jak mozesz pozwalac facetowi na przygody ("tylko nie ze stalymi")??
        miej swoja dume, postaw czasem warunki. ja nie wierze w totalne partnerstwo, to
        wymysl naszych czasow. facet musi byc wierny bo inaczej zostanie pozrucony!
        jesli cos zrobi zle to mu zrob awanture! wiem, ze to prostacki sposob niby
        inteligentnym kobietom nie przystoi blablablabla ale to wlasnie jest
        najskuteczniejsze...facet musi troszke wiedziec, ze nie ma zartow...a i tak
        kazy lubi byc troche "omotany" przez swoja kobiete:)
        zbluzgajcie mnie, ale ja bylam w takim nowoczesnym partnerskim zwiazku gdzie "o
        wszystkim rozmawialismy"
        oczywiscie rozmowa i szczerosc musza byc, tak samo jak i uczucie, ale ja czasem
        mu pokazesz pazurki albo walniesz focha, to nic sie nie stanie zlego, mowie
        Ci;))powodzenia
        • zwenus Re: partnerskie zwiazki hmm.. 12.11.05, 13:44
          za to u mnie zaczelo sie na dobre...
          wczoraj powiedzial, ze ma "dola" wiec wpadl na pomysl ze nie bedzie nocowac w
          domu, pewnie zastanawia sie nad decyzja ostateczna
          boje sie ze jak wroce do domu to juz nie bedzie jego rzeczy
          przeraza mnie i przerasta zarazem to wszystko
          mowi ze to nie moja wina
          pewnie uslysze ze jestem za dobra czy cos w tym stylu:(

          pozdrawiam,
          jestem taka smutna
          i serce mi krwawi
          • gamn Re: partnerskie zwiazki hmm.. 12.11.05, 19:37
            zwenus spróbuj się trzymac, znajdz sobie jakies zajecie aby nie myslec za czesto
            o Was lub o Nim, ja "uciekłam" w ćwiczenia fizyczne (takie rady dostałam od
            dziewczn z forum) i mi pomogło, nie dość ze kondycja juz sie poprawiła, schudłam
            juz kilka kg to jeszcze poziom endorfin tak wzrósł ze mialam dosc pozytywny
            nastroj i co najwazniejsze nei myslalam za duzo, bo te "demony" sa najgorsze i
            trudno je odpedzic

            jestem z Toba całym sercem, trzymaj się i nie daj sie demona :*
        • gamn Re: partnerskie zwiazki hmm.. 12.11.05, 19:34
          oj pomyślałam i bede nadal myslec nad tym zwiazkiem, tego mozesz byc pewna :)

          odnosnie warunków to juz postawiłam nowe a co do "starych reguł gry" to tu nawet
          nie chodziło o to ze ja zapragnełam byc "nowoczesna kobieta", na poczatku takie
          dosc liberalny uklad stosowalam bo był one i dla mnie niejako furtką... ale
          teraz On to moze liczyc na niejednego focha z mojej strony :)- zasłuzył na to :)
          • zwenus Re: partnerskie zwiazki hmm.. 14.11.05, 08:00
            no i cisza od piatku cisza
            nie bylo go
            nie zadzwonil
            ja tez milcze
            dzis na pewno przyjdzie, moze teraz jak jestem w pracy, bo musi chocby ubrac
            sie do pracy
            dojrzalam do decyzji o tym aby dac sobie przerwe
            boje sie tylko, aby on juz nie podjal decyzji ostatecznej
            musze dac sobie rady

            pozdrawiam
        • gamn Re: czeski film 14.11.05, 11:50
          wrócił :D nawet szybciej niz się spodziewałam <bo jednak zawsze miałam w sobie
          ten nikły promyczek nadziej), tylko dalej mam w sobie tą niepewność... a co
          jesli za miesiac znowu zrobi to samo?...
          • zwenus Re: czeski film 14.11.05, 14:00
            ta niepewnosc
            ta nadzieja
            mysle ze te uczucia zawsze beda w nas kobietach
            tylko zalezy w jakich sytuacjach....

            ja obecnie mam i jedno i drugie...
            ten promyk nadziei mnie jakos trzyma
            a niepewnosc zabija...


          • katarzyna_z Re: czeski film 14.11.05, 14:06
            badz teraz konsekwenta, nie ma teraz wybacz, moj juz tak walczy 3 miesiace,
            niezle mu idzie, ale ja i tak dalej potrzebuje czasu

            jesli zmiekniesz to stracisz siebie w tym wszytskim :(
            3mam kciuki badz silna :) i uwierz w siebie
            jak to mawia moj przyajciel postawcie sobie razem jedno pytanie, czy
            wyobrazacie sobie zestarzec sie z kims innym, jesli wasze odpowiedzi beda takie
            same to masz odpowiedz
            jeszcze raz powodzenia 3mam kciuki:*
            • gamn Re: czeski film 15.11.05, 23:05
              Katarzyno_z dobrze mówisz z ta konsekwentnoscia... jako osoba bardziej
              doswiadczona mozesz mi powiedziec w czym jestes twarda i mu nie ustepujesz?
              (oczywiscie nie pytam o np łóżko bo tu jest sprawa oczywista)

              jak na razie boje sie jeszcze sama siebie zapytac czy mam ochote sie z nim
              zestarzec, boje sie ze dawna uraza odpowie za mnie...

              dziekuje bardzo za trzymanie kciuków i mam nadzieje ze pojdzie mi równie dobrze
              jak Tobie :)
              • zwenus Re: czeski film 17.11.05, 07:56
                juz po....

                zaczelam rozmowe, powiedzialam ze jestem zmeczona jego niepwenoscia i moim
                udawaniem ze nic nie widze, ze chce zeby zabral rzeczy i zebysmy przemysleli
                wszystko o nas ale oddzielnie. Powiedzial ze chce tego samego, ale ode mnie to
                wyszlo. Zabral najwazniejsze rzeczy, przytulal, ale ja jakos nie mialam ochoty.
                Pytal czy sie spotkamy np. w kinie itp. powiedzialam ze jeszcze nie wiem czy
                bede miala ochote. No i teraz za jakis czas znow sie spotkamy i wtedy
                definitywnie zdecydujemy.
                pozdrawiam
                • gamn Re: czeski film 17.11.05, 23:11
                  zwenus mozesz byc z siebie dumna, nawet jesli to boli, ale pokazalas mu ze z
                  Toba nie bedzie sie bawił w kotka i myszke

                  ja miałąm podobna sytuacje, z ta roznica ze to on zdecydował o rozstaniu ale to
                  ja zabralam natychmiast swoje rzeczy (on tego nie chcial); teraz jestesmy na tzw
                  drugiej szansie i zobaczymy co z tego wyjdzie, choc ja jestem w dalszym ciagu
                  bardzo ostrozna
              • katarzyna_z Re: czeski film 17.11.05, 10:01
                nie doprowadzam do takich sytuacji, że odwołuje spotkanie z wczesniej umowiona
                osoba jesli on np chce ten wieczor spedzic ze mna ( pomijam fakt ze chce
                spedzac kazdy wieczor ze mna) nie latam za nim , nie robie nic za niego, nie
                sprzatam po nim, jesli czuje w sobie chec wywalenia calej zlosci zwiazanej z
                tym co mi zrobil to to z siebie wywalam... ogólnie nie staram sie robić nic pod
                wpływem sentymentów... nie chce potem miec moralniaka... a co do łózka to... ;)

                uda Ci się :D poprostu pokarz, ze teraz dla Ciebie najwazniejsza jestes Ty
                sama, ze nie stawiasz jego dobra wyzej niz swojego
                • gamn Re: czeski film 17.11.05, 23:17
                  czyli dobrze postepuje bo bardzo podobnie do ciebie :) pokazuje ze sama mam
                  prywatne spotkania i nie potrzeba mi go w ramach eskorty :), a co do sprzatania
                  to od prawie 2 tyg nie byłam u niego (a sprzatac nei mam najmniejszego zamiaru,
                  on tez ma rece i niech sie nimi posłuzy :D)
                  nie przyjelam równie "starych" prezentow ktore wtedy zwrocilam, powiedzialam ze
                  jeszcze bedzie na to czas
                  tzn przyjelam pierscionek... symbolicznie (lub przez moja próżność... teraz mi
                  wstyd), ale prosil abym ponownie ubrała go na palec - odrazu zaznaczam ze nei
                  jest to pierscionek zareczynow, raczej podarunek ktory ma przypominac o pewnym
                  specjalnym wydazeniu
                  o sentymentach nawet nie mysle, nie istnieja dla mnie :)
    • gamn Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 21.11.05, 09:38
      wiecie co to chyba nie ma sensu... zaczynam sie co raz czesciej zastanawiac czy
      jest sesn aby trzymac ten zwiazek.... wczoraj poszlam ze swoimi znajomymi na
      piwo, spotkanie przeciagnelo sie do 2 w nocy a on mi teraz strzelił focha, ze mu
      nie dalam znac jak wrocilam do domu <nie chcialam go obudzic sygnalem>;
      oczywiscie proponowalam aby poszedl ze mna na to spotkanie ale byl nie w
      humorze.... - bez komentarza

      teraz czuje ze cos sie swieci... znowu jakas meczoca emocjonalnie rozmowa, tylko
      jesli on mi po raz 3 powie ze "nie czuje sie dobrze w tym zwiazku" to ja mu juz
      definitywnie i raczej bez wiekszego zalu podziekuje

      troche mi sie smiac chce bo role sie odwrocily, tzn teraz on siedzi w domu
      wieczorami a ja wychodze ze znajomymi i ogolnie mam dosc napiety grafik <studia,
      praca, wlasny czas wolny, czas z nim> - ale powiem wam ze dobiero teraz czuje ze
      zyje :)!!! i jest mi z tym cholernie dobrze
      • katarzyna_z Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 21.11.05, 14:05
        z tego co widze, to chyba masz racje, że to nie ma sensu...

        u mnie jest zupełnie inaczej niz u Ciebie, bosheee czuje sie jakbym pierwszy
        raz przezywała tak czysta miłośc... ale dalej biore poprawke na niego, mój
        staje na głowie stara sie i widze, że jemu samemu to sprawia przyjemność i w
        sumie od wczoraj znow jestesmy razem, postanowilam dać mu szanse zobaczymy jak
        bedzie dalej...
        badz co badz nie zmaieszkam z nim znowu przez conajmiej nastepne pol roku, chce
        troszke pozyc tez dla siebie

        zycze powodzenia i skoro facet po tym wsyztskim sie nie zmienia całkowicie i
        strzela fochy nie wykazujac zadnej skruchy checi zmiany to nalezy podziekowac i
        usmiechnac sie do zycia w poszukiwaniu kolejnego:)(faceta)
        • gamn Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 21.11.05, 23:00
          katarzyno_z musze sprostowac.. to tym razem ja nakrecilam sobie "film" o fochu

          juz wyjasniam: po prostu dzis nie dostałam raportu o dostarczeniu smsów i troche
          tak wygladało ze On wyłączył komórke --> ale po prostu cos mi telefon nawalił,
          dzis po południu widzielismy sie i pokazal mi ze dostał smsy wszystkie; i sam
          dzwonił (z ewentualnymi przeprosinami) zapytac sie czy to ja na niego jestem
          obrazona :)

          dzis bylismy 2h na pysznej kawie i naprawde było jak na naszych pierwszych
          randkach :), ale powiem ci ze jeszcze sie boje zaczac ponownie przezywac nasza
          "odnowiona" miłosc w pełni, jeszcze troche sceptycznie podchodze do calej
          sprawy, aczkolwiek nie powiem ze on sie nie stara - stara sie, ale sam przyznał
          ze troche boi sie "dzialac" aby mnie nie zrazic

          zatem reasumujac nie było zadnego focha, jedynie ja nadwrazliwie zareagowalam,
          jednak powiem szczerze ze po wczorajszym wieczorze (naprawde swietnei sie
          bawiłam) dzisiejsze słowa były szczera prawda <tzn ze bez zalu chyba bym go
          pozegnała>, choc dzis po ten randce (było naprawde cudownie) chyba zmienie zdanie :)

          Tobie/Wam gratuluje z całego serca i bardzo mnie cieszy, iz nareszczcie jestes
          szczesliwa :), trzymam kciuki - oby tak dalej

          pozdrawiam
              • gamn Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 22.11.05, 20:34
                zwenus spróbuj o tym nie myśleć, zajmij się czymkolwiek bylebyś miała głowę
                zajętą, znajdz w sobie pokłady Twojego dawnego "JA", przypomnij sobie jaka byłaś
                radosna jeszcze przed związkiem z nim

                nie bój się, nie tylko ja będę z Tobą w myślach!!! trzymam kciuki za Twoja psyche
                • zwenus Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 23.11.05, 07:46
                  Wiem, staram sie zajmowac soba
                  ale zawsze znajdzie sie chwila zadumy
                  co prowadzi glownie do lez
                  mysle ze jeszcze z tydzien poczekam i bede chciala znow sie z nim spotkac
                  i podjac decyzje ostateczna albo tak albo nie....

                  obym miala sile przetrwac
                  mam oczywiscie nadzieje, moze jestem zaiwna i glupia
                  ale coz taka jestem..
                  pozdrawiam
                  • gamn Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 23.11.05, 22:20
                    nie jestes naiwnaani głupia - nie obrażaj siebie, jestes świetna babką jedynie
                    zakochaną w niewłaściwym facecie :)

                    chcesz jeszcze czekać? podziwiam Cię, ja mojemy dałam czas do namysłu bo o to
                    prosił ale sama sobie powiedziałam ze bedzie to tydzień czasu, dłuzej nie
                    wytrzymałabym tej niepewnoscie - podziwiam Cię za cierpliwość!!!, a skoro tyle
                    juz przetrwalas to i duzo wiecej zniesiesz - trzymam kciuki, dasz sobie rade

                    zwenus rozglądnij się dookoła - jestes wsrod ludzi i jest wsród otaczajacej Cię
                    rzeczywistosci ten jedyny, ktory czeka na Ciebie!!!
                    pozdrawiam i nie załamuj sie
                    • zwenus Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 24.11.05, 07:38
                      Wiesz, dowiedzialam sie o jego planach na sylwestra
                      tam nie ma mnie...
                      chce spedzic ten czas z rodzina
                      tak wiec spadlo to na mnie i jest gorzej
                      wiem ze to nic dobrego i ze nie mam na co juz liczyc
                      dzis ma do mnie wpasc
                      czuje sie okropnie
                      taka sama
                      wiem ze wokolo jest pelno ludzi
                      ale to jam usze uporac sie ze swoimi zyciem

                      3maj sie
                      • gamn Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 24.11.05, 23:14
                        uporasz się ze wszystkimi sprawami i zakretami w swoim zyciu, jestes kobieta a
                        my z natury jestesmy jednak silniejsze - nawet jesli nie dajemy tego po sobie poznac

                        wiem ze moje słowa duzo Ci nie pomoga, ale kiedy moj puscił mnie kantem
                        powiedzialam sobie po 2 dniach - koniec rozpaczy - co mnie nie zabije to mnie
                        wzmocni (podpowiedz jednej z forumowiczek) i tego sie trzymam - planuje
                        sylwestra i nie mam zamiaru siedziec wtedy w domu, sylwek to czas zmian :), to
                        Ty jestes siła sprawcza wszystkiego dobrego w swoim zyciu, teraz rowniez
                        postaraj sie (nawet jak nie masz na to ochoty) aby nowy rok rozpoczac w groni
                        znajomych przy muzyce i radosnej atmosferze, oczywiscie bedziesz myslec o nim
                        ale nie tak czesto jak w przypadku kiedy nigdzie nie wyjdziesz
                        siedzac w domu bedziesz sobie wyobrazac co On w danym momencie robi, a takie
                        mysli sa Ci niepotrzebne bo i tak nie zmienisz jego decyzji, skoro z niego taki
                        dupek ze nie potrafil docenic jaka fajna babeczke ma to jego problem - nie Twoj
                        - kiedys zrozumie swoj bład ale wtedy bedzie za pozno bo Ty bedziesz juz
                        szczesliwa z mezczyzna ktory cie doceni i bedzie godny Ciebie

                        trzymaj sie ciepło i żyj chwilą - zycie jest zbyt krotkie aby sie zamartwiac :)
                        • zwenus Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 25.11.05, 07:48
                          byl wczoraj u mnie
                          wpadl, bo prosilam o pomoc w skonczeniu malowania pokoju
                          zrobil co trzeba
                          chwile pogadalismy
                          udalam ze nic nie wiem o jego planach na sylw. i jakb nigdy nic spytalam o nie
                          powiedzial ze mysli o spedzeniu go z rodzina
                          udalam zdzwiona i spytalam czy nie cchce go spedzic ze mna
                          powiedzial ze sie zastanowi

                          w sprawie decyzji o nas - jescze jej nie podjal tak mi powiedzial
                          odczulam jego "chlod" w stosunku do mnie....

                          lekko nie jest
                          ale coz takie zycie
                          ja ciagle trafiam nie tma gdzie trzeba...
                          naprawde


                          pozddr.
                          • zefiryna1 Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 25.11.05, 09:16
                            Zwenus...nie rób sobie nadziei prooooszę...Ile może facet myśleć... Miałam tak
                            samo czekałam, czekałam bo nie chciał mi powiedzieć co i jak...wysyłałam
                            sygnały, że kocham, że czekam... minał ponad miesiąc...postawiłam sprawę na
                            ostrzu noża bo ile można dać się zwodzić (a pojawił się inny męzczyzna na mojej
                            drodzę)i co myślisz, że usłyszałam prawdę...nic bardziej mylnego...miał
                            zadzwonić a posłużył się jakąś panną (mówi ze jego ale wiem że jej nie ma) albo
                            sam podszył się pod swoją kobiete żeby ona na GG powiedziała mi, że nie mam do
                            niego pisać...i to co powiedziała mi ona(on) na GG powinien mi mój były
                            powiedzieć - dodam że to nie jest historia z przedszkola bo facet ma 29 lat!!!
                            Dlatego nie licz na szczerość a tkwienie w tym oczekiwaniu sprawi, że będzie Ci
                            jeszcze gorzej...przyjmij do wiadomości ze ludzie są ze sobą i się rozstają i
                            owszem to boli ale zobaczysz, że bardziej zaboli gdy nie dowiesz się ze on nie
                            kocha i nie chce być z Tobą w jakiś dziwny sposób!!! To dopiero boli gdy wiesz,
                            że ktoś cię az tak znienawidził żeby posunąć sie do tego.... Nie czekaj juz na
                            niego!!! Jak to mówi mój przyjaciel: jak facet chce być z kobietą to zrobi
                            wszystko żeby z nią być...Ale spoko mi troche też zajęło żeby to zrozumieć!!!
                            • zwenus Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 25.11.05, 11:07
                              wiecie co jest najgorsze ze ja go kocham
                              poza tym nie pierwszy moj zawod z nie mojej winy
                              zatem zaczynam sie dreczyc, co we mnie nie tak
                              czemu odstraszam
                              nie jestem ani brzydka
                              jestem niezalezna finansowo
                              lubie sie pobawic, ale kidy na powaznie to bez problemu

                              a teraz nie wyobrazam sobie bycia bez niego

                              to jest straszne

                              i naprawde zaczynam sobie z tym nie radzic
                              tak po prostu nie mam juz sily
                          • gamn Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 25.11.05, 22:25
                            zwenus zefiryna1 ma racje, pogódz sie z taka sytuacja i nie oskarzaj siebie ze
                            to z Tobą jest coś nie tak

                            bedziez zawsze kochała tego człowieka, nawet pomimo krzywdy jaką teraz Ci
                            wyrządza - takie niestety jestesmy

                            a na sylwestra to zaplanuj cos fajnego - SAMA - jedz ze znajomymi w góry albo za
                            granice - zobaczysz bedziesz sie swietnie bawic :)