Potrzebuję obiektywnych opinii mężczyzn......

18.11.05, 10:51
Bardzo mi na tym zależy moi drodzy byście wypowiedzieli się szczerze na temat
historii którą za chwilę przedstawię...to dość trudne i skomplikowane...ale do
rzeczy

Jestem mężatką od 2 lat. Z moim męęm znamy się znacznie dłużej.ale to nie ma
tu akurat żadnego znaczenia. zanim związałam się z moim mężem, spotykałam się
z innymi męzczyznami. Tak się złożyło że jeden z nich jest obecnie mężem mojej
siostry...nieco zagmatwane prawda? Może nieco rozwię wątek. Z tamtym męzczyzną
spotykałam się bardzo krótko, to była znajomość dwumiesięczna i kompletnie
nieudana.Traf chciał że po tym jak się rozstalismy on poznał moja rodzoną
siostre (przez przypadek) noi zakochali się w sobie. Przyznam że było to dla
mnie dośc trudna sytuacja, ale ponieważ ten mężczyzna nie wiele dla mnie
znaczył (nic do niego nie czułam) stwierdziłam że nie moge stawac im na
drodze...no bo i po co...Zakochali się w sobie, planowali ślub.Sytacja była
poczatkowo nieco nizreczna, ale potrafiliśmy porozmawiać o tym i wszystko z
czasem się wyklarowało. Ja traktowałam i nadal traktuje tego człowieka jako
mojego szwagra, nie myślę o nim w kategoriach mojego "byłego", to jest dla
mnie tylko i wyłącznie mąż mojej siostry. Jak już wszpomniałam oboje planowali
ślub, wspólną przyszłość i tak też się stało...byłam nawet świadkiem :) Są ze
sobą prawie 5 lat w tym ponad trzy w małżeństwie. A teraz meritum sprawy....

Mój mąż jak tylko się zaczęliśmy spotykać (kilka miesięcy przed ślubem
siostry) o wszystkim doskonale wiedział, znał całą sytuację, był świadomy
wszystkiego. I było ok. Do czasu. Jakiś rok temu, może półtora fakt że kiedyś
byłam z moim szwagrem zaczął mu bardzo przeszkadzać, zaczął mi to wszystko
wypominac, dogryzać.twierdził że jak go widzi to go szlag trafia, że ne może
na niego patrzec, nie moze znieśc jego obecności itd. Wspólne spotkania sa
jednak nieuniknione, świeta, imieniny inne uroczystości, a przede wsyztskim
życie codzienne. Ja jestem z moją siostrą bardzo zżyta,Czasami jeżdźe do niej,
spotykamy sie.Mój mąż ma mi za złe to ze mam z nim kontakt.Kiedyś mu to
zupełnie nie przeszkadzało,jeździliśmy do nich spotylkaliśmy się.Nie było
żadnych problemów...trudno jest mi zrozumieć jego obecne zachowanie. Rok temu
zupełnie nie chciał się znim spotykać.Unikał świąt itp. Nie znosi jego
rodziny, zawsze jak ich przez przypadek spotkamy rzuca bardzo nieprzyjemne
komentarze.Ostanio amtka mojego szwagra zachorowaa bardzo poważnie, więc siła
reczy kiedy sie spotkaliśmy pytałam jak sie czuje, przekazywałam
pozdrowienia.A mój mąż rozumiał to w zupełnie innym sensie.Ja jestem osobą
dość wrażliwą i każda wiadomość o tym że znana mi osoba uległa wypadkowi bądź
ciężko zachorowała nie jest mi obojętna.Od dłuższego czasu słysze teksty "czy
może ma mnie nie zawieźć do "mamusi" do "teściówki" Masa innych złośliwych
komentarzy każdego dnia wypływa z jego ust. A ja już nie daję rady. Nigdy
między mną a moim szawgrem nie było sytuacji dwuznacznych, nie ma powodu do
głupiej zazdrości.Staram się w ich towarzystwie ważyć każde słowo, by tylko
nie urazic mojego męza.On tweirdzi że ja go nie rozumiem, że jestem
egoistką,Ja potrafię zrozumieć zazdrośc ale uzasadnoną a wtym wypadku JUŻ NIC
KOMPLETNIE NIE ROZUMIEM....ale może wy mężczyźni inaczej myślicie....jestem
kompletnie zdołowana.Próbuje rozmawiać z męzem na wszytskie strony.Już milion
razy tłumaczyłam mu że jest dla mnie najważniejszy, że tamten człowiek już nic
dla mnie nie znaczy, że traktuję go tylko i wyłącznie jako szwagra, nie
[pomaga już nic....nie wiem co robić....
    • wojcik1977 Re: Potrzebuję obiektywnych opinii mężczyzn...... 18.11.05, 11:07
      to działa mniej więcej tak:
      facetowi ciężko myślec o wszystkich "byłych" swojej kobiety,
      kobiecie ciężko myśleć o wszystkich "przyszłych" swojego faceta,

      dlaczego jest zazdrosny.... i tak się zachowuje....
      jest coś takiego jak uczucie własności... może nie brzmi to najlepiej ale
      pewnie za każdym razem jak twój mąż widzi tego faceta wie że był taki okres
      kiedy ty miałaś inne życie, "nie należałaś" do niego, to że spałaś z kimś innym
      i on teraz widzi tego "innego"....
      ciekawe jak wygląda wasze życie seksualne... nie ma tu problemów?
      • ladyx Re: Potrzebuję obiektywnych opinii mężczyzn...... 18.11.05, 11:11
        wojcik1977 napisał:

        > to działa mniej więcej tak:
        > facetowi ciężko myślec o wszystkich "byłych" swojej kobiety,
        > kobiecie ciężko myśleć o wszystkich "przyszłych" swojego faceta,

        ........ kobiecie też ciężko myśleć o byłych swojego faceta.
        • wojcik1977 Re: Potrzebuję obiektywnych opinii mężczyzn...... 18.11.05, 11:14
          pewnie tak...
          ale myślę że ta sytuacja wynika właśnie z tego że facet nie potrafi pogodzić
          się z przeszłością...
          z tym że jego żona, która pewnie kocha była w łóżku z facetem którego chce czy
          nie ale widuje bardzo często....
          mnie pewnie tez by szlag trafiał...
          • ladyx Re: Potrzebuję obiektywnych opinii mężczyzn...... 18.11.05, 11:17
            wojcik1977 napisał:

            > pewnie tak...
            > ale myślę że ta sytuacja wynika właśnie z tego że facet nie potrafi pogodzić
            > się z przeszłością...
            > z tym że jego żona, która pewnie kocha była w łóżku z facetem którego chce
            czy
            > nie ale widuje bardzo często....
            > mnie pewnie tez by szlag trafiał...

            ........... Też go rozumiem. Mam wątpliwą przyjemność oglądania czasami eks
            mojego M, która jest teraz dziewczyną mojego znajomego.
            • wojcik1977 Re: Potrzebuję obiektywnych opinii mężczyzn...... 18.11.05, 11:23
              chyba wszystko zależy od tego czy ją naprawde kocha...
              jeżeli tak to wszystko powinno się ułożyć....
              miłość ogłupia... ale tez daje siłę....
    • asiax18 Re: Potrzebuję obiektywnych opinii mężczyzn...... 18.11.05, 11:40
      ignoruj jego docinki to sie po jakims czasie znudzi
    • gres81 Re: Potrzebuję obiektywnych opinii mężczyzn...... 18.11.05, 12:04
      według mnie to ma racje,boi sie że pewneo dnia możesz zrobić mu "przykrość".jest
      zazdrosny(też bym był w takiej sytuaci):((
      • sila81 Re: Potrzebuję obiektywnych opinii mężczyzn...... 18.11.05, 13:13
        BARDZO KOCHAM MOJEGO MĘZA....i nie wyobrażam sobie by zrobić mu przykrośc....,
        napewno nie w postaci romansu. A mój mąż również ma swoją przesłość i nie
        wypominam mu jej...nie widze w tym sensu.Dla mnie jest ważne to co teraz a nie
        to co "kiedyś".
        • gres81 Re: Potrzebuję obiektywnych opinii mężczyzn...... 18.11.05, 13:22
          ja nie napisałem że go nie kochasz

          ma przeszłość ok,ale czy on czesto spotyka swoją przeszłość,
          ja na jego miejscu czul bym sie zagrożony

          myśle że powinaś poświecac dłużo wiecej uwagi meżowi
    • sila81 Re: Potrzebuję obiektywnych opinii mężczyzn...... 18.11.05, 13:04
      W łózku ukąłda nam się świetnie (przynajmniej tak mi się wydaje...)

      Tylko powiedzcie mi dlaczego przez dwa lata nie miał z tą sytuacją zadnego
      problemu a teraz nagle problem jest i to ogromny.....no i co ja mam
      zrobić....jak z tego wybrnąć. Pewnych sytuacji nie da się ominąc....pewne
      decyzje sa już NIEODWRACALNE.... czuje się skołowana....przeciez wiedział o
      wszystkim i tez mieliśmy z nimi taki sam kontakt jak teraz....

      Ja wszystko rozumiem, poczucie posiadania, itp...zazdrość też rozumiem...no ale
      co dalej....jak życ ?
      • ladyx Re: Potrzebuję obiektywnych opinii mężczyzn...... 18.11.05, 13:15
        Może ma już dosyć tej sytuacji. A Ty masz do wyboru dobre samopoczucie męża
        albo szwagra.
    • sila81 Re: Potrzebuję obiektywnych opinii mężczyzn...... 18.11.05, 13:32
      WIĘC CO MAM KUŹWA MAC ZROBIĆ !!!!!!!!! jestem już u kresu wytrzymałości...

      Nie wiem jak możecie pisać teksty typu że wole lepsze samopoczucie szwagra....

      Ja unikam spotkań jak mogę, ale siłą rzeczy nie da się ich ominąc....Jak
      potrafię okazuję męzowi uczucie, już brakuje mi pomysłów, a pretensji wciąż
      przybywa....Mówię okazuje robię wszystko by wiedział że JEST DLA MNIE
      NAJWAŻNIEJSZY...

      co mam zerwac kontakt z siostrą !!! wogóle udawac że go nie znam, ludzie
      przeciez trzeba być dojrzałym....ja potrafię pogodzic fakt że jest chrzesnym
      córki swojej byłej, i tam też chodzimy i staram się jak mogę tarktowac ta
      dziewczynę dobrze i normalnie się zachowyywac....dla mnie przeszłośc nie ma
      żadnego znaczenia ...ważne dla mnie jest to JEST TERAZ !!!!
      • ladyx Re: Potrzebuję obiektywnych opinii mężczyzn...... 18.11.05, 13:37
        sila81 napisała:

        > WIĘC CO MAM KUŹWA MAC ZROBIĆ !!!!!!!!! jestem już u kresu wytrzymałości...
        ........nie krzycz na mnie
        >
        > Nie wiem jak możecie pisać teksty typu że wole lepsze samopoczucie szwagra....
        .......nie pisałam, że wolisz
        >
        > Ja unikam spotkań jak mogę, ale siłą rzeczy nie da się ich ominąc....Jak
        > potrafię okazuję męzowi uczucie, już brakuje mi pomysłów, a pretensji wciąż
        > przybywa....Mówię okazuje robię wszystko by wiedział że JEST DLA MNIE
        > NAJWAŻNIEJSZY...
        .........spróbuj ochłodzić stosunki ( nie musisz pytać o rodzinę itp.)
        >
        > co mam zerwac kontakt z siostrą !!! wogóle udawac że go nie znam, ludzie
        > przeciez trzeba być dojrzałym....ja potrafię pogodzic fakt że jest chrzesnym
        > córki swojej byłej, i tam też chodzimy i staram się jak mogę tarktowac ta
        > dziewczynę dobrze i normalnie się zachowyywac....dla mnie przeszłośc nie ma
        > żadnego znaczenia ...ważne dla mnie jest to JEST TERAZ !!!!
        .......o tym nie pisałaś. Dla mnie to trochę chora sytuacja.
        • sila81 Re: Potrzebuję obiektywnych opinii mężczyzn...... 18.11.05, 13:40
          nie krzycze na ciebie...poprostu już nie wytrzmuję napięcia....to mnie
          przerosło....nie daję sobie z tym wszystkim rady :(
          • ladyx Re: Potrzebuję obiektywnych opinii mężczyzn...... 18.11.05, 13:41
            Właściwie to Ci się nie dziwię, że masz dość. Nie wiem co więcej napisać. Może
            spróbuj się dowiedzieć jakie on widzi wyjście z sytuacji (czego od Ciebie
            oczekuje).
            • sila81 Re: Potrzebuję obiektywnych opinii mężczyzn...... 18.11.05, 13:49
              Próbowałam już chyba wszytskiego.Jemu pasowałoby żebym wogóle zerwała z nimi
              kontakt, a jezeli już jesteśmy we wspólnym towarzystwie to najlepiej zebym sie
              nie odzywała....powiedział że się tego wszystkiego wstydzi (chyba tego że jest
              ze mną, i że jest w rodzinie on)

              Być może mam złe podejście ale uważam że w życiu szczególnie tak ważnym jak
              rodzinne trzeba być konsekwentnym. Ja też załowałam decyzji na temat bycia
              chrzesnym tego dziecka, ale później przetłumaczyłam sobie że tak nie
              wolno.Świadomie się na to zgodziłam wiec nie mam teraz wyjścia i trzeba się z
              tym pogodzić, patrzec optymistycznie i wybrać co jest wazniejsze. A on
              zdecydował się na życie ze mną , świadomie, wiedząc co było a teraz to wszystko
              mam wypominane....żałuję że mu wszystko powiedziałam , że to wszystko wie...moja
              szczerość obruciła się przeciwko mnie...
              ehhh szkoda gadać

              • ladyx Re: Potrzebuję obiektywnych opinii mężczyzn...... 18.11.05, 13:59
                To może zaproponuj mu ograniczenie do minimum stosunków z tamtą dziewczyną.
                Ojciec chrzestny nie jest najważniejszy. Ja swojego prawie nie widuje. Wybrali
                jego bo tak wypadało. A może nagłe popsucie waszych relacji jest spowodowane
                tym, że kogoś poznał ?.....
                • sila81 Re: Potrzebuję obiektywnych opinii mężczyzn...... 18.11.05, 14:03
                  ladyx napisała:
                  A może nagłe popsucie waszych relacji jest spowodowane
                  > tym, że kogoś poznał ?.....
                  ....nie rozumiem...co kto poznał.....


                  Nie chce ograniczać stosunków, bo czemu jest winne dziecko.Nie chodzimy tam aż
                  tak czesto, tylko na świeta, urodziny ewentualnie czasami wpadniemy z
                  czekoladką...Dla mnie to narawdę już żaden problem.

                  On twierdzi że ztamtą dziewczyną nic nie było...a ja jakoś nie wierze, bo on
                  zazwyczaj tak mówi.Przez nią min kiedyś się rozstaliśmy...Ale to już jest dla
                  mnie naprawde przeszłość. Uważam że trzeba dawać szanse człowiekowi. I nie mozna
                  odrazu wszystkich skreślać.Czasami bywa to trudne, ale jesli sie chce to
                  wszytsko można.

                  Mamy dziecko, ma roczek...nigdy nie pomyślałabym że wynikną tego typu problemy...
                  • ladyx Re: Potrzebuję obiektywnych opinii mężczyzn...... 18.11.05, 14:08
                    sila81 napisała:

                    > ladyx napisała:
                    > A może nagłe popsucie waszych relacji jest spowodowane
                    > > tym, że kogoś poznał ?.....
                    > ....nie rozumiem...co kto poznał.....
                    ......on poznał inną kobietę.
                    >
                    >
                    Albo ma jakieś problemy w pracy i teraz wszystko go zaczęło wkurzać. Trudno
                    jednoznacznie wyjaśnić jego zachowanie.
      • settembrini Re: Potrzebuję obiektywnych opinii mężczyzn...... 19.11.05, 13:37
        idzcie do poradni malzenskiej, to nienormalne gdy partner robi wyrzuty i zatruwa
        codziennosc swoimi fobiami, bo niestety racjonalnych przeslanek dla takich
        zachowan nie ma. ja rowniez mialem problemy zwiazane z zazdroscia o przeszlosc
        moich kobiet, trwalo to do czasu, az moja przeszlosc stala sie rownie, a moze i
        bardziej kolorowa. niestety dopiero wowczas nauczylem sie wyrozumialosci i
        zrozumienia dla wszystkiego co bylo "przed". zaden z nas nie jest czysta kartą,
        akceptacja tego faktu stanowi miernik dojrzalosci i zdolnosci do przezywania
        glebokich zwiazkow. nie stawiam tu diagnozy twojego meza, jednak sytuacja ktora
        opisujesz trąci mocno o patologiczna zazdrosc.
        • wiedz-ma Re: Potrzebuję obiektywnych opinii mężczyzn...... 19.11.05, 16:16

          popieram poradnie malzenska, sami sie nie dogadacie
    • drak62 Re: Potrzebuję obiektywnych opinii mężczyzn...... 18.11.05, 14:47
      Zgodnie z zasadą że najlepszą obroną jest atak , na twoim miejscu wogóle
      przestałbym się tłumaczyć (tłumaczenie zawsze jest odbierane jako słabość).
      Gdybym był tobą powiedziałbym mu że nie życzysz sobie powracania do tematu
      sprzed lat. Wogóle nie opowiadałbym mu co tam miedzy wami było wczesniej.
      Ciekaw jestem jak zareagowałby na twoje pretensje dotyczące przeszlości i
      byłych dziewczyn.
      Byc może warto spotkać sie we czwórkę (ty, mąż + siostra ze szwagrem) i
      jasno przedstawić problem i wyjaśnić raz na zawsze wszelkie wątpliwosci.
      • murder24 Re: Potrzebuję obiektywnych opinii mężczyzn...... 18.11.05, 15:20
        drak62 napisał:

        > Byc może warto spotkać sie we czwórkę (ty, mąż + siostra ze szwagrem) i
        > jasno przedstawić problem i wyjaśnić raz na zawsze wszelkie wątpliwosci.

        z własnego doświadczenia wiem że takie spotkania do niczego nie prowadzą!!!
        częściej, gdy rozmowa sie rozkręci i wkoncu trafi na właściwy tor zaczyna sie
        wzajemne obrzucanie błotem!!! tłumaczenie tez niewiele daje, ja zauważyła
        autorka tego wątku...
        sądze że lepiej by ukochany mąż zobaczył co moze stracic... wtedy może do niego
        to dotrze... aczkolwiek trzeba sie liczyc z utratą ukochanej osoby...

        nie mozna doradzic tu w jednoznaczny sposób... najszybciej jego podejście sie
        nie zmnieni... przykro mi
    • sila81 Re: Potrzebuję obiektywnych opinii mężczyzn...... 18.11.05, 21:33
      BARDZO DZIĘKUĘ WSZYSTKIM ZA WYRAŻENIE SWOJEGOZDANIA. Sądząc po waszych opiniach
      to mąż ma rację nie ja....musze coś z tym zrobić a niewiele mam pomysłów.
      Myślałam że jesteśmy na tyle dojrzali by oddzielić rzeczy ważne od mniej
      ważnych. Byłąm przekoanana że najwazniejsi jesteśmy my, to co nas łączy to co do
      siebie czujey, nasza rodzina, nasz cudowny synek...ale tu ważnejsza okazuje się
      przeszłość.Jakoś to muszę sobie poukładać....muszę dac radę bo muszę ratować
      swoje małżeńswto, swoją rodzinę...Jeszcze nie wiem co zrobię.Chyba przede
      wszytskim trzeba będzie zmienić podejście do sprawy i może nauczyć się patrzeć
      na to wszystko oczami męża....

      W każdym razie jeszcze raz serdecznie dziękuję i pozdrawiam
      oby wasze życie nie musiało yć tak skomplikowane....tego życze z całegoserca wam
      noi może troszkę też sobie :)

      papa

      sisi
      • ka.dargo nie jest tak zle 18.11.05, 23:38
        Ja bym nie dramatyzowal.

        Bylem w podobnej sytuacji. Znaczy sie zwiazalem sie z pewna pania, znajac jej
        dwoch bylych facetow. Wlasciwie, to jednego poprzednika poprzedniej pani tez
        znalem. I wierz mi nie jest to mila sytuacja. Generalnie staram sie byc malo
        samczy (nie znacze terenu, nie wywalam futra spod pach, nie smierdze, nie chodze
        jak paralityk niosący telewizor, nie zwalczam innych samcow) ale przyznaje sie
        bez bicia, ze wobec bylych bylem bardzo krytynie nastawiony. No bo na chlopski
        rozum rzecz biorac - nie dosc, ze pukali ja przede mna, to jeszcze ja zostawili
        i znalezli lepszy towar, na pewno sa fajniejsi, sa silniejsi, maja wiekszego...
        ROTFL. Ale niestety tak samiec moze myslec gdzies podswiadomie, nawet gdy jest
        lagodnym barankiem na codzien parającym sie filozofią.


        Ale...

        Jeden byly mojej ostatniej pani generalnie poszedl do odstrzalu - nie tylko ja
        ale rowniez i ona ma o nim bardzo zle zdanie. Problemu nie ma. Drugi byly to
        zywy dowod na ich 8-letni zwiazek. Na dodatek do dzis sa zwiazani zawodowo, on
        jest miliard razy bogatszy niz ja. Ogolnie porazka z samczego punktu widzenia.
        Balem sie tych relacji jak cholera. I okazalo sie, ze koles ma niesamowita
        klase. Sama informacja on mojej pani, ze on mnie lubi i bardzo szanuje, nawet
        jesli tego nie okazuje, wystarczyla, by cisnienie ustapilo.

        Dodam, ze z moja pania jestesmy po slubie i mamy QL syna ;)

        Slowem - chodzi tu o jakas nic porozumienia pomiedzy dwoma samcami. Moze
        wysąduj, jakie poglady ma na temat Twojego meza Twoj byly (prawie byly, bo 2
        miechy to nie zwiazek ale dla samcow liczy sie penetracja członkiem męskim ;-).
        Jesli ma o nim pozytywne zdanie to jakos mu swojemu przekaz. Umow ich na wódkę
        albo na jakies inne pozalowania godne samcze zajęcie. Jest duza szansa, ze sie
        dogadaja. Ja doskonale wiem co Twoj biedak czuje - otoz domniemuje on, ze skoro
        on jest zazdrosny o fakt bycia następnym, to NA 100% szwagier z niego drwi,
        szydzi i ogolnie ma go za cieniasa. najwazniejsze, by zdal sobie sprawe, ze tak
        nie jest. A taki sygnal musi dotrzec tylko od szwagra, posrednio tez od Ciebie.
        Twoje zapewnienia o uczuciu, etc nic tu nie zmienia - zrozumiesz w next
        wcieleniu jesli bedziesz posiadaczką prącia z osprzetem dostarczającym
        testosteron ;)

        3V sie cieplo i powodzenia. I bierz byka za rogi!
        • sila81 Re: nie jest tak zle 19.11.05, 10:14
          Bardzo dziękuję za pełny chumoru i pozytywnej energii komentarz :) fajnie
          poczytać coś takiego....

          Widzisz...mój szwagier wiele razy proponował piwo mojemu męzowi, wielokrotnie
          miałam wrażenie że chce z nim pogadac, może dac mu do zrozumienia że to co
          było-było pomyłką i na dodatek już bardzo "przeszłą" Mój mąż powiedział że nigdy
          się z nim nie spotka,wystarcza mu przymusowe spotkania rodzinne.Milion razy
          próbowaam mu dać do zrozumieni(również mówiąc konkretnie) że ten człowiek NIC
          DLA MNIE JUŻ DAWNO NIE ZANCZY...o ile wogóle cokolwiek kiedys znaczył...to nie
          wystarcza
          Mam wrażenie że on mi wogóle nie ufa...i wierz mi NIE WIEM DLACZEGO,naprawde
          staram się jak mogę i myślę ze nigdy nie dałam mu powodu do zazdrości.Robię
          wszystko by był przekonany o moim uczuciu, oddaniu i lojalności...ale to wciąż
          za mało.
          Piszesz o klasie swojego poprzednika...widzisz ja myślę że klasę masz przede
          wszystkim TY. Gdybym ja powiedziała swojemu mezowi że "tamten" bardzo go lubi
          odebrał by to zupełnie inaczej "że gadam z nim o nim, że mu się nie daj boże
          zwierzam a w końcu że to i tak napewno nie jest prawda..." cokolwiek nie powiem
          na temat szwagra jest odbierane jako coś przeciwko męzowi....no bo niby jestem
          po jego stronie...on tylko potrafi go wyzywac (oczywiście nie będąc w jego
          towarzystwie, bo wówczas robi piękną minę do złej gry-zupełnie jakby wszystko
          było ok-w końcu nie może okazac swojej słabości,nieprawdaż?) Narazie jest
          zupełna stagnacja...po sotatnich dniach (konfliktów coniemiara nie tylko w
          związku ze szwagrem) zupełnie ze sobą nie gadamy....a ja tak nie
          potrafię....strasznie trudno tak życ.....

          pozdrawiam serdecznie
    • jagodnik Re: Potrzebuję obiektywnych opinii mężczyzn...... 18.11.05, 23:47
      Mąż ma jakieś problemy i przenosi to na relację "Ty - szwagier". Może być
      jeszcze drugi powód - mąż czegoś tamtemu związkowi zazdrości...
      • yvona73pol Re: Potrzebuję obiektywnych opinii mężczyzn...... 19.11.05, 00:54
        moze experyment - na jakis czas zacznij "miec pretensje" o jego kontakty z byla
        i zazadaj zaprzestania widywania chrzesnicy - nie mysle tak serio, do czego
        zmierzam - moze to mu uzmyslowi jak absurdalne sa jego reakcje i presja na
        niewidywanie szwagra - a co za tym idzie siostry;
        byc moze on nie widzi tego, ze oboje macie dokladnie taki sam "problem", moze
        mu to rozjasni w glowie?
    • sila81 Re: Potrzebuję obiektywnych opinii mężczyzn...... 19.11.05, 22:10
      to juz jest koniec, ne potrafimy sie porozumieć...przez chwile było dobrze ale
      kiedy zaczeliśmy rozmawiac o tym...a raczej kłócić się, wszystko bezsensu.Mój
      mąż zarzuca mi że nie jestem taktowna, że robię cos mimo jego woli ( w tym
      wypadku miał na myśli pozdrawianie matki szwgra, która przypomne okazało się
      niedawno że ma raka) ale to nie wazne...ja napewno nie zrobiłam tego
      specjalnie.Myslałam że to ludzkie życzyć komuś powrotu do zdrowia...ale
      widocznie faktycznie nie mam taktu.Jakoś nie potrafię przechodzić koło ludzkiego
      nieszczęsia zupełnie obojętnie i to teraz sprawiło że nieszczęsie zesłałam na
      siebie.Próy tłumaczenia zakończyły się fiaskiem....opadły mi ręcę...jeste
      jeszcze gorzej niż było....szkoda gadać
      • zdzichu-nr1 Re: Potrzebuję obiektywnych opinii mężczyzn...... 19.11.05, 22:55
        Twój mąż jest gnojkiem z kompleksami. Bywa. Szans na poprawę nie widzę.
        Chociaż... Może redukacja problemu ad absurdum pomoże? Za kazdym razem kiedy
        wychodzisz z domu mów "idę do szwagra", wracając z pracy powiedz
        cięrpiętniczo "i znowu cały dzień spędziłam ze szwagrem", dodawaj przy każdej
        okazji "a wiesz, bo szwagier to był taki a taki, robił tę rzecz tak i tak" itp.
        itd. Jeśli Twój mąż ma przynajmniej ciupinkę intelektu i poczucia humoru to coś
        zrozumie. Jeśli nie, no to chyba tylko czasowa separacja ci pozostanie
        • anitka221 Re: Potrzebuję obiektywnych opinii mężczyzn...... 20.11.05, 17:47
          Twojemu męzowi pewnie nie daje spokoju myśl,że spałas z tamtym. Ze Cie po
          prostu miał etc. Faceci sa o to zazdrośni. Ale to mu przejdzie. Tylko dlaczego
          on taki dziecinny jest? Jak jest zazdrosny to tez pewnie Cie kocha. Głowa do
          góry.
          • aureliana Re: Potrzebuję obiektywnych opinii mężczyzn...... 20.11.05, 21:26
            tez kiedys bylam tak chorobliwie zazdrosna o byla mojego faceta- bo laska
            zwiazala sie z jego najlepszym kumplem; wiec odwiedzali go razem, itp.
            doprowadzalo mnie to do szalu...i po paru miesiacach mi sie znudzilo;)))
            twojemu mezowi najwyrazniej nie.. no i jest pewna roznica- ja bylam wtedy
            gowniara, a wy malzenstwo z konkretnym stazem i dzieckiem. nie wiem jak ci
            doradzic. moze pomoze ci, ze u mnie to bylo irracjonalne, robilam takie sceny,
            bo wyobrazalam sobie, ze ona chce do mojego wrocic, itp. ta panienka oczywiscie
            chciala sie ze mna spotkac( jak twoj szwagier z twoim mezem),a ja sie tym
            autentycznie brzydzilam. moj chlopak staral sie jak mogl, sam ja zaczal bardzo
            oschle traktowac, itp, nic nie pomagalo. poprostu mi przeszlo. czego twojemu
            mezowi zycze...
Pełna wersja