sila81
18.11.05, 10:51
Bardzo mi na tym zależy moi drodzy byście wypowiedzieli się szczerze na temat
historii którą za chwilę przedstawię...to dość trudne i skomplikowane...ale do
rzeczy
Jestem mężatką od 2 lat. Z moim męęm znamy się znacznie dłużej.ale to nie ma
tu akurat żadnego znaczenia. zanim związałam się z moim mężem, spotykałam się
z innymi męzczyznami. Tak się złożyło że jeden z nich jest obecnie mężem mojej
siostry...nieco zagmatwane prawda? Może nieco rozwię wątek. Z tamtym męzczyzną
spotykałam się bardzo krótko, to była znajomość dwumiesięczna i kompletnie
nieudana.Traf chciał że po tym jak się rozstalismy on poznał moja rodzoną
siostre (przez przypadek) noi zakochali się w sobie. Przyznam że było to dla
mnie dośc trudna sytuacja, ale ponieważ ten mężczyzna nie wiele dla mnie
znaczył (nic do niego nie czułam) stwierdziłam że nie moge stawac im na
drodze...no bo i po co...Zakochali się w sobie, planowali ślub.Sytacja była
poczatkowo nieco nizreczna, ale potrafiliśmy porozmawiać o tym i wszystko z
czasem się wyklarowało. Ja traktowałam i nadal traktuje tego człowieka jako
mojego szwagra, nie myślę o nim w kategoriach mojego "byłego", to jest dla
mnie tylko i wyłącznie mąż mojej siostry. Jak już wszpomniałam oboje planowali
ślub, wspólną przyszłość i tak też się stało...byłam nawet świadkiem :) Są ze
sobą prawie 5 lat w tym ponad trzy w małżeństwie. A teraz meritum sprawy....
Mój mąż jak tylko się zaczęliśmy spotykać (kilka miesięcy przed ślubem
siostry) o wszystkim doskonale wiedział, znał całą sytuację, był świadomy
wszystkiego. I było ok. Do czasu. Jakiś rok temu, może półtora fakt że kiedyś
byłam z moim szwagrem zaczął mu bardzo przeszkadzać, zaczął mi to wszystko
wypominac, dogryzać.twierdził że jak go widzi to go szlag trafia, że ne może
na niego patrzec, nie moze znieśc jego obecności itd. Wspólne spotkania sa
jednak nieuniknione, świeta, imieniny inne uroczystości, a przede wsyztskim
życie codzienne. Ja jestem z moją siostrą bardzo zżyta,Czasami jeżdźe do niej,
spotykamy sie.Mój mąż ma mi za złe to ze mam z nim kontakt.Kiedyś mu to
zupełnie nie przeszkadzało,jeździliśmy do nich spotylkaliśmy się.Nie było
żadnych problemów...trudno jest mi zrozumieć jego obecne zachowanie. Rok temu
zupełnie nie chciał się znim spotykać.Unikał świąt itp. Nie znosi jego
rodziny, zawsze jak ich przez przypadek spotkamy rzuca bardzo nieprzyjemne
komentarze.Ostanio amtka mojego szwagra zachorowaa bardzo poważnie, więc siła
reczy kiedy sie spotkaliśmy pytałam jak sie czuje, przekazywałam
pozdrowienia.A mój mąż rozumiał to w zupełnie innym sensie.Ja jestem osobą
dość wrażliwą i każda wiadomość o tym że znana mi osoba uległa wypadkowi bądź
ciężko zachorowała nie jest mi obojętna.Od dłuższego czasu słysze teksty "czy
może ma mnie nie zawieźć do "mamusi" do "teściówki" Masa innych złośliwych
komentarzy każdego dnia wypływa z jego ust. A ja już nie daję rady. Nigdy
między mną a moim szawgrem nie było sytuacji dwuznacznych, nie ma powodu do
głupiej zazdrości.Staram się w ich towarzystwie ważyć każde słowo, by tylko
nie urazic mojego męza.On tweirdzi że ja go nie rozumiem, że jestem
egoistką,Ja potrafię zrozumieć zazdrośc ale uzasadnoną a wtym wypadku JUŻ NIC
KOMPLETNIE NIE ROZUMIEM....ale może wy mężczyźni inaczej myślicie....jestem
kompletnie zdołowana.Próbuje rozmawiać z męzem na wszytskie strony.Już milion
razy tłumaczyłam mu że jest dla mnie najważniejszy, że tamten człowiek już nic
dla mnie nie znaczy, że traktuję go tylko i wyłącznie jako szwagra, nie
[pomaga już nic....nie wiem co robić....