mezata
20.11.05, 22:46
Mam powazny problem i chcialabym sie dowiedziec od Was,mezczyzn,jak to
naprawde z Wami jest...my kobiety jestesmy pedantkami,dla nas kazdy przedmiot
w domu ma swoje miejsce i funkcje,lubimy ukladac,przestawiac wlasne,ale i
partnerow ksiazki,dokumenty etc.I tutaj zaczynaja sie schody.Nie robimy tego
na zlosc,leczy po to,azeby mieszkanie wygladalo schludnie i bylo
uporzadkowane.Do czego zmierzam...moj malzonekw przeciwienstwie do mnie,to
straszny balaganiarz,kompletnie nie zalezy mu na porzadku i sprzata od
swieta.Pracujac przy komputerze i spozywa posilki i inne dania pozostawiajac
po sobie np.brudny talerz,czy np.puste opakowania po chipsach,czy tez butelki
po coli.Staram sie byc mila i prosic,aby wyrzucal po sobie wszelkie
pozostalosci po jedzeniu i odnosil po sobie naczynia.Zazwyczaj zajmuje mu to
kilka dni.W tym czasie zdaza sie,iz mam niespodziewanych gosci,rodzine i
wbiegu wyrzucam wszystkie papierzyska,opakowania,ktore znajduja sie na biurku
meza,ktore stoi w duzym pokoju.Maz po powrocie z pracy wpada w szal,bo
np.wyrzucilam mu jakis wazny papierek,ktory wedlug mnie ,jesli jest az tak
wazny winien byc schowany ,gdzies gleboko w szufladzie,a nie lezec wraz z
pustym pudelkiem po papierosach,czy w poblizu popielniczki...w tym
oszolomieniu wyrzuca moje dokumenty,wszystko,co znajduje sie w koszu na
smieci na ziemie,rzuca na podloge moimi ksiazkami,krzyczy i wyzywa.Potem sie
uspokoja i przeprasza,ale ja mam juz dosyc zycia w takim stresie i dosyc
tego ,iz niszczy moje mienie.Zdjelam ostentacyjnie obraczke,a maz rzucil
swoja o sciane,w miedzyczasie dwukrotnie wyrzucil z biurka posegregowane
przeze mnie dokumenty oraz ksiazki.Juz nie moge,czy ja naprawde jestem
winna,tylko dlatego,iz dbam o porzadek?ja swoje wazne dokumenty trzymam w
miejscu niedostepnym,w kktorym mam pewnosc,iz nie zagina.Czy to moja wina,iz
on miesza smieci z dokumentami...:((((((( strasznie cierpie,bo wiele wlozylam
w ten zwiazek,ale powoli zaczynam bac sie meza.