Dodaj do ulubionych

Żona nie chce dać mi na zimowe buty.

21.11.05, 21:09
Oddaję całą wypłatę - teraz zrobiło się zimno więc poprosiłem o pieniądze na
zimowe buty. Moja druga połówka powiedziała, że mi nic nie da bo mogę
sprzedać akcje które kupiłem za oszczędności z lepszych czasów. Ja traktuje
te akcje jako zabezpieczenie na przyszłość więc odmawiam i marznę. Kto ma
racje?
Obserwuj wątek
      • vice Re: Żona nie chce dać mi na zimowe buty. 21.11.05, 21:32
        Pantoflarz? OK - nie przelewa nam się teraz, sam nie utrzymam rodziny z pensji
        nauczyciela.Żona jest księgową, ale pracuje tylko na pół etatu (z wyboru nie
        konieczności i zarabia 66% mojej pensji. Ja płaciłem rachunki i ja kombinowałem
        jak zaoszczędzić, ale ciągle słyszałem wymówki, że jestem sknerusem, że nie
        daję na rodzinę. Pokazywałem wyciągi z banku, ile wydajemy miesięcznie, że mamy
        co miesiąc deficyt finansowany z oszczędności- nie chciała słuchać.
        Postanowiłem z tym skończyć i oddaje jej wszystko. Może czegoś się nauczy, ale
        marzną mi nogi. Więc jestem pantoflarzem tak?
          • vice Re: Żona nie chce dać mi na zimowe buty. 21.11.05, 21:52
            Może ja nie mam racji. Może można wydawać więcej niż się zarabia? Może
            oszczędności (skromne) na czarną godzinę nie są potrzebne? Może nie można
            utrzymać 3 osobowej rodziny w mieście średniej wielkości, z własnym mieszkaniem
            za 3,6 tys?
            • tygrysio_misio Re: Żona nie chce dać mi na zimowe buty. 21.11.05, 21:58
              to Ci powiem ze masz duzo..to ja nie wiem jakw y wydajecie...moja mam trzyma
              kase a kiedys jak stracila prace a ojciec malo zarabial bo byl nowy i to nawet
              na czarno to mielismy polowe tego co ty albo nawet jescze mnie i jakos sie
              utrzymalismy...mama moja ma glowe do oszczedzania :))
              • nglka Re: Żona nie chce dać mi na zimowe buty. 22.11.05, 01:58
                A ja się dziwię jak Nauczyciel może tyle zarabiać?
                Podejmę się szaleńczo trudnej rachuby matematycznej.
                Nawet, jeśli 3,6 tysiąca przypada jako jedna pensja + 66% tej jednej pensji
                wychodzi na to, że kolega zarabia około 2200 zł.
                Jako nauczyciel?
                Absolutnie w to już nie uwierzę ;-)
            • koza_w_rajtuzach Re: Żona nie chce dać mi na zimowe buty. 21.11.05, 22:07
              vice napisał:

              > Może ja nie mam racji.

              Masz rację.

              > Może można wydawać więcej niż się zarabia?

              Nie można. To głupie.

              > Może
              > oszczędności (skromne) na czarną godzinę nie są potrzebne?

              Są potrzebne

              > Może nie można
              > utrzymać 3 osobowej rodziny w mieście średniej wielkości, z własnym
              mieszkaniem
              >
              > za 3,6 tys?

              Można, można i jeszcze raz można.
              Moim zdaniem Twoja żona jest nieodpowiedzialna i nie potrafi rządzić się
              pieniędzmi. Skoro pracujesz, zarabiasz na rodzinę, to bezwzględnie należą Ci
              się buty zimowe, czy jej się to podoba czy nie.
              Tak jak już mówiłam - powinieneś dać jej klapsa w tyłek. Tak jak jestem
              zagorzałą przeciwniczką karania cielesnego dzieci, tak uważam, że niektóre żony
              należy w ten sposób wychowywać. Inaczej pociechy na starość się z niej żadnej
              nie będzie miało ;)
        • szejtan Re: Żona nie chce dać mi na zimowe buty. 21.11.05, 22:00
          Dupa jesteś, nie tylko pantoflarz. "nie chiała słuchać" ;))) I A ch.j jej w
          dupę i kamieni kupę! Przynosisz kasę i ona ma się z tego cieszyć a ni eją
          zabierać! Aleś się dał ustawić, chłopie, weź sie obudź, otwórz oczy! I jeszcze
          do tego wierzysz że w ten sposób czegoś się nauczy?! Babę krótko trzymać
          należy, wtedy i Ty i ona b edziecie szczęsliwi. I zmarznięte stópki też ;)
            • szejtan Re: Żona nie chce dać mi na zimowe buty. 22.11.05, 09:07
              > a Ty swoją krótko trzymasz ze takie rady prawisz?

              Staram się ;) Ale się franca buntuje ;) Z drugiej jednak strony gdyby się ani
              trochę nie buntowała to bym takiej nie chciał ;)

              > a moim zdanie po prostu trzeba dobrać sobie odpowiednią kobiete, wtedy nie
              > trzeba jej bedzie króko trzymać, a jak model jest kiepski, to nalez wymienić
              > na lepszy :)

              Zgadzam się - odpowiednia kobieta będzie się sama krótko trzymała ;)
              Ale tutaj koleś nie ma takiego wyjścia jak wymiana.
      • vice Re: Żona nie chce dać mi na zimowe buty. 21.11.05, 22:23
        Rok temu żona dostała premię, nawet nie wiedziałem - wydała wszystko. Kozaki
        kupiła rzeczywiście wczesną jesienią ( więc taniej i oszczędniej) i ukryła w
        szafie, kupiła również szkła kontaktowe żeby pięknie wyglądać dla mnie
        oczywiście (też gdzieś schowała). Przed końcem roku musiałem zapłacić ZUS
        któego nie płaciła kilkamiesięcy - nic mi nie mówiła więc byłem zaskoczony i
        nie przygotowany, ale przecież mam oszczędności. W kwietniu przyszedł komornik
        bo okazało się za zalega jesazcze za dwa miesiące w ZUS-ie. Zapłaciłem z tych
        oszczędności. Pytałem czy według niej to jest ok.Ona mówi, że tak, bo to była
        jej premia i miała prawo wydać na siebie. Może jak przeczyta ten wątek, to
        zastanowi się nad tym wszystkim jeszcze raz. Jest szansa że zrozumie?
          • vice Re: Żona nie chce dać mi na zimowe buty. 21.11.05, 22:41
            Właśnie jej nie oddawałem, ja płaciłem rachunki, ja kontrolowałem wydatki i
            słyszałem jaki to jestem żałosny że żałuje swojej własnej rodzinie, że nie ma
            już pieniędzy i dziecko będzie chodzić głodne. Dlatego postanowiłem spróbowć
            pokazać jej co to znaczy odpowiedzialność i oddać wszystko w jej ręce.
        • koza_w_rajtuzach Re: Żona nie chce dać mi na zimowe buty. 21.11.05, 22:38
          > Może jak przeczyta ten wątek, to
          > zastanowi się nad tym wszystkim jeszcze raz. Jest szansa że zrozumie?

          Lepiej nie dawaj jej do przeczytania tego wątku. Na pewno nie byłaby zadowolona
          z tego faktu, że wywlekasz Wasze prywatne sprawy na forum publicznym, poza tym
          czułaby się ośmieszona niepochlebnymi opiniami na jej temat.
          Szansa, że zrozumie jest. Porozmawiaj z nią na spokojne, spróbuj pokazać swój
          punkt widzenia.
          A może Twoja żona wydała już wszystkie pieniądze i wstydzi się do tego przyznać?
    • marta.uparta Re: Żona nie chce dać mi na zimowe buty. 21.11.05, 22:41
      w jakiej szkole pracujesz? bo jakbym nie liczyła wychodzi mi, że Ty w tej
      szkole ponad 2 koła (i to grubo) zarabiasz, a takich szkół nie ma:)chyba że
      tyrasz na dwoch etatach, albo masz duże nadgodziny, a to by znaczyło, ze Ty sie
      zaharowujesz, a żonka jest pasożytem.
      • vice Re: Żona nie chce dać mi na zimowe buty. 21.11.05, 22:59
        To kwestia zasad. Ja mogę kupić buty w markecie za 40 zł. Może wystarczy jedna akcja PKOBP :). Ale czy ona miała prawo tak mi powiedzieć? Czy naprawdę nie wystarcza, że zarabiam w szkole? Jak bym nie miał tych akcji to bym nie miał butów?
        • ninka71 Re: Żona nie chce dać mi na zimowe buty. 21.11.05, 23:04
          vice napisał:

          > To kwestia zasad. Ja mogę kupić buty w markecie za 40 zł. Może wystarczy jedna
          > akcja PKOBP :). Ale czy ona miała prawo tak mi powiedzieć? Czy naprawdę nie wys
          > tarcza, że zarabiam w szkole? Jak bym nie miał tych akcji to bym nie miał butó
          > w?
          Tu już nie o buty chodzi tylko o wzajemny wasz stosunek i gradacje wartości, o podejściu do pieniądza nie wspomnę
    • reniatoja Re: Żona nie chce dać mi na zimowe buty. 21.11.05, 23:09
      Czy żona podstawia Ci może pod nos garnek z makiem wymieszanym z piaskiem i
      każe ci wybierać mak, a jak zostawisz choc jedno ziarenko to nie dostajesz
      kolacji? To by było piękne dopełnienie Twojej niedoli, polecam pod rozwagę przy
      redagowaniu ciagu dalszego tej opowieści.
        • reniatoja Re: Żona nie chce dać mi na zimowe buty. 21.11.05, 23:29
          Nie, po prsotu mysle, ze to nie moze byc prawda. Nie wierzę, że jest taki
          facet, który zarabia 3.6 tys zł i oddaje wszystko co do grosza zonie, nie
          zostawia sobie nawet kieszonkowego na drobne wydatki typu guma do zucia czy
          gazeta, a ta zona nie chce mu wydzielic sumy koniecznej do zakupu niezbednych
          artykułow pierwszej potrzeby. Gdyby to byla prawda, to znaczyloby, ze te buty
          to tylko wierzcholek gory lodowej, ze zona pomiata Toba na każdym kroku, ze
          jest jakimś ucieleśnieniem złej macochy z Kopciuszka, a przecież wiadomo, że te
          postaci nie istnieją naprawdę.
    • widokzmarsa jesteś egoistą a nie pantoflarzem 21.11.05, 23:17
      biorąc pod uwagę ze nie masz zimowych butów, których sobie nie kupiłeś
      najprawdopodobniej zachorujesz. Przeziębienia łapie się najłatwiej od zimnych
      nóg. Czyli, tylko po to aby udowodnić swoją szowinistyczną pozycję
      skrzywdzonego pozornie samca(bo żona ci nie dała na buty) ryzykujesz chorobę i
      zmniejszenie możliwości opikowania się rodziną. Czysty egoizm, ja nie wiem jak
      ona z tobą wytrzymuje.
      • reniatoja Re: Żona nie chce dać mi na zimowe buty. 21.11.05, 23:39
        A nie mozesz z nastepnej pensji kupic buty, zostawic sobie wygodna sume, a
        dopiero reszte oddac? Powiedzmy 1600 zl na buty i kieszonkowe dla Ciebie, a
        2000 zonie. A zkolejnych pensji zostawiaj sobie chociaz te 600 zl dla siebie,
        bo facet bez grosza przy duszy to żałość i załamać ręce, nic więcej.
        • vice Re: Żona nie chce dać mi na zimowe buty. 21.11.05, 23:55
          Tak nie da rady.20-tego usłyszę, że już nie ma żadnych pieniędzy i muszę dać na życie, bo dziecko bedzie chodziło głodne. Dlaczego już nie ma? Bo musiała kupić leki, bo musiała kupić skafander, spodnie, buty (w zależności od pory roku) dla naszego synka, bo byliśmy w Warszawie u lekarza, bo musiała zapłaci ZUS, za fryzjera, za te wszytkie rzeczy za które trzeba zapłacić a nie mozna bez nich żyć.Powiecie nie chce dawać na dziecko, na lekarza?! Przeciwnie dla niego wszystko. Ale czy konieczniemuszą to być buty zimowe Bartek, sandały Bartek, półbuty Bartek? Nie ma tańszej alternatywy ? Znam odpowiedź Bartek jest najlepszy. Lekarstwa homeopatyczne za 200zł dla dziecka.A co artykułem w The Lancet z 27.08.05, co z raportem WHO? TY W NIC NIE WIERZYSZ!!! No tak, masz rację,ale już wszystkow wydałem, wiesz same rachunki 700 zł ite buty, no nic będziemy płacić kartą kredytową. Może w przyszłym miesiącu się uda.






          • izabella.vugrin Re: Żona nie chce dać mi na zimowe buty. 22.11.05, 00:14
            Wiesz co Ty chyba sam nie za bardzo jestes pewien siebie i nie wiesz co chcesz.
            W takim finansowym chaosie nikt by sobie nie poradzil.Jest pula tylko na
            jedzenie i z niej sie nie bierze na buty, buty gdy sie kupuje, nie musza byc
            najdrozsze, a zreszta jak to, dziecko w najdrozszych butkach a ojciec
            utrzymujacy rodzine zima w sandalach???
            Vice, pomysl, wytlumacze Ci jak mojej 3,5 letniej coreczce-nie da sie zjesc
            czekoladki i jednoczesnie dalej ja miec w raczce.
            Wez kalkulator i oblicz ile potrzebujesz minimalnie do przezycia tygodnia i te
            pieniadze daj zonie co tydzien np. w piatek zeby zrobila zakupy w weekend na
            nastepny tydzien.W takiej sytuacji Ty musisz trzymac czesc kasy.
            Skoro wszystko jest "na styk" nie ma miejsca na niespodziewane wydatki i
            glupoty, jak leki homeopatyczne.Leki kupisz jak ktores z Was zachoruje.Wyjdzie
            duzo taniej.Z tego co ja wyliczam to powinniscie miec jakies 500 zl luzu.
            No wiesz, ja tez jestem dosc ladna laseczka, ale ostatnio tez musialam poczekac
            na fryzjera i to 4 m-ce.A meza strzyge sama maszynka.
            Musicie razem siasc i pogadac jak rozporzadzicie kase.Najpierw trzeba zrobic
            oplaty, bo jak sie skumuluja, to nie wyjdziecie z dola.
            Jesli Twoja zona dalej nie bedzie rozumiala, ze pieniazki sa wspolne, to chyba
            bedziesz musial jej zaproponowac rozdzielnosc majatkowa, ktora ktos wczesniej
            zasugerowal.Nic innego nie robia Austriacy i Niemcy.Ona ma swoje zarobki, on
            swoje.Na oplaty sie skladaja.Na jedzenie tez.A co do reszty, to juz Twoja
            prywatna sprawa co z nia zrobisz.To tez jest rozwiazanie, pomysl o tym.
      • izabella.vugrin Re: Żona nie chce dać mi na zimowe buty. 21.11.05, 23:50
        No co Ty facet nie szalej, zaraz rozwod?Z nastepnej pensji kup buty za 150??? i
        reszte oddaj zonie.Butow za 40 zl nie kupuj, bo sie za tydzien rozwala i znowu
        bedziemy komentowac ta cala sytuacje i zachowanie Twojej zony od nowa ;-)

        A ja Ci powiem tak.Problemem jest chyba to, co Was laczy.Chyba czegos tam
        braknie???Pisze do Ciebie bo mi tak troche Cie zal, przeciez to niezalezne od
        plci, czasem kobieta , a czasem mezczyzna jest zaniedbany.Ale ludzie, przeciez
        to nie o te buty w sumie chodzi.To chodzi o to, co miedzy ludzmi jest i o ich
        priorytety.Ja mieszkam w Austrii akurat, ale dla mojego przystojnego meza
        zostawilam Polske, od lat nie pracuje w dobrym zawodzie(jestem stomatologiem),
        moj maz od lat studiuje i jeszcze bedzie ze 2 lata , mamy dwoje dzieci i zyjemy
        z socjalu w chwili obecnej,Ja sobie nie wyobrazam zeby moj chlop chodzil jak
        pies z kulawa noga.Zawsze kupuje mu jakies ubranko jesli kupuje sobie.Pewnie ze
        nam sie nie przelewa bo to glownie na dzieci ida pieniazki, ale sytuacji ze ja
        chodze jak paniusia i mam nowe kozaki a maz marznie sobie nie wyobrazam.
        Czulabym sie podle, jaka kobieta ma frajde z takiego traktowania faceta?Ja
        takiego mezczyzny bym nie chciala ktory sobie na takie traktowanie pozwala.
        Szanuj sam siebie, a inni Ciebie tez beda szanowac.To przeciez proste.
        Jestes matematykiem to policz i ustaw granice ile wolno jej wydac na jedzenie na
        tydzien a ile idzie na oplaty.My tak robimy ze mamy 3 portfele, jeden na
        zycie(jedzenie) drugi na stale oplaty(internet, prad, ubezpiecz.zdrowotne,
        zajecia dzieci) a trzeci na czarna godzine.Niestety akcji nie mamy i zadnych
        oszczednosci, ale w koncu nikt nie studiuje wiecznie???

        Zycze Ci w kazdym razie by udalo Ci sie porozmawiac z zona nie odnosnie butow bo
        to drobiazg, ale by udalo Ci sie dotrzec do jej serca.Pozdrawiam goraco!
    • lidka_77 Re: Żona nie chce dać mi na zimowe buty. 23.11.05, 08:51
      te buty to chyba przysłowiowa ostatnia kropla w czarze goryczy (czy jakoś
      tak...) rozwód niczego nie załatwi, kobieta potrafi Cię nieźle doić i pewnie
      oprócz alimentów płaciłbyś jej jeszcze do ręki, bo ona nieźle potrafi wymyślać
      i brać Cię na litość. Przyzwyczaiła się, że zawsze dostaje kasę. Niech się
      nauczy, że jak kasa kończy się jej 20-tego, to nie ma i już.
      Szlag mnie trafia jak słysze o czymś takim..., też bym sobie poszła do fryzjera
      i kupiła nowe buty i jakieś reklamowane super leki dla bachora, żeby był
      mądrzejszy, ale mam rachunki i nie pozwolę sobie na spotkanie z komornikiem,
      nawet jeśli wyglądałby jak Chyra:)
    • frezja66 Re: Żona nie chce dać mi na zimowe buty. 23.11.05, 13:44
      Napisałeś, że:
      Może nie można
      utrzymać 3 osobowej rodziny w mieście średniej wielkości, z własnym mieszkaniem
      za 3,6 tys?

      cżłowieku czy Ty na głowę upadłes? wiesz ile rodzin dało by wszystko aby mieć
      wlasne mieszkanie i 3,6 tyś na miesiąc? utrzymać z tego siebie, żone i dziecko?!
      Boże! ogladnij sobie np. expres reporterów i dopiero potem narzekaj, zobaczysz
      jak naprawde ludzie zyją, a w Toim przypadku to, że żona nie chce dać Ci na buty
      to jest naprawdę błahy problem...
      gdzies wyżej ktos napisał, żebyś jej nie oddał nastepnej wypłaty i kupił sobie
      buty... sam bys na to nie wpadł?
    • super.kinia Re: Żona nie chce dać mi na zimowe buty. 26.11.05, 12:23
      vice napisał: >
      >powiedziała, że mi nic nie da bo mogę
      > sprzedać akcje które kupiłem za oszczędności z lepszych czasów. Ja traktuje
      > te akcje jako zabezpieczenie na przyszłość więc odmawiam i marznę. Kto ma
      > racje?

      to za ile ty te buty chcesz kupić, że musisz sie pozbywać oszczędności na czarną
      godzinę? nie masz dwóch stówek?
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka