Co ja mam zrobić ze swoim życiem?

    • ona123 Re: Co ja mam zrobić ze swoim życiem? 09.02.06, 00:01
      calkiem madrze piszecie ..nie ma co...:)

      przepraszam za małą dygresję...ale..przeczytałam caly ten watek( choc długi nie
      znuzyl) ..i nie moglam sie powstrzymac od napisania tego..
      pozdrowienia dla wszytkich pocieszających i pocieszanych...":)

      bedzie dobrze!!!
      pa
    • lukwas80 Byłem dzisiaj natomiast u psychiatry 17.02.06, 18:41
      Widziałem, że była zdziwiona, że jestem takim typem samotnika. Dziwiła się także
      jak jej powiedziałem, że nigdy nie piłem alkoholu, nie próbowałem papierosów,
      ani żadnych narkotyków. Przepisała mi taki lek "Mobenid". Może ktoś z Was go
      stosował? Bo ona powiedziała, że nie ma żadnych skutków ubocznych, a na ulotce
      pisało, że mogą być zawroty głowy, wymioty, pobudzenie, zachowania agresywne
      itp. :-(
      • jaona27 Re: Byłem dzisiaj natomiast u psychiatry 25.02.06, 14:48
        ty naprawde masz takie problemy ????bo wiesz teraz znow przeczytalam wszystko
        raz jeszcze i....co???i pisac tez umiesz ....????
        • lukwas80 Re: Byłem dzisiaj natomiast u psychiatry 25.02.06, 16:19
          Tak, naprawdę mam takie problemy :-(. Ja wiem, że może ciężko w to uwierzyć, ale
          tak jest! Przyznam się, że nie bardzo rozumiem, co znaczy ten tekst:
          " i....co???i pisac tez umiesz ....????"
          • jaona27 Re: Byłem dzisiaj natomiast u psychiatry 25.02.06, 16:25
            no bo piszesz jaki to ty udany jestes ,ale umiesz o tym pisac i to jest super!!!
            • jaona27 Re: Byłem dzisiaj natomiast u psychiatry 25.02.06, 16:26
              naprawde nic ci te wypowiedzi tutaj nie pomogly???nie nasuwaja ci sie jakies
              mysli??skoro jestes tutaj znaczy to ,ze czujesz potrzebe bycia i jednak
              dobrze,ze ludzie pisza...tak????jak Ci tydzien minal???ja pisalam tydzien
              temu,pamietasz mnie????
              • lukwas80 Re: Byłem dzisiaj natomiast u psychiatry 25.02.06, 16:39
                Właśnie sobie przypomniałem :-). Jeśli chodzi o pisanie, to potrafię pisać o
                czymś, co wiem, ale gdybym miał coś wymyślić, to mi ciężko przychodzi (dlatego w
                szkole średniej zawsze miałem problem z wypracowaniami :-) ).
                Wypowiedzi innych ludzi pomogły mi na tyle, że utwierdziły mnie w przekonaniu,
                że powinienem pójść do psychologa. Byłem też oczywiście u psychiatry i dała mi
                jakiś lek. Łykam go codziennie, ale chyba nic nie pomaga :-(. W zasadzie to nie
                mam zamiaru wchodzić dzisiaj na forum, ale tak przez przypadek wszedłem i
                zobaczyłem, że jest mój topik, no to piszę :-). O wiele łatwiej pisze mi się w
                Internecie niż rozmawia w życiu codziennym, dlatego lubię od czasu do czasu
                wejść na forum. Później jeszcze coś dopiszę, bo teraz mam obiad.
                • jaona27 Re: Byłem dzisiaj natomiast u psychiatry 25.02.06, 16:41
                  no fajny jestes...ja Cie lubie...naprawde...i widzisz...potrzebe jedzenia
                  czujesz....to jest wazne...ale nie odpowiedziales na pytanie czy mnie
                  pamietasz????
                  • lukwas80 Re: Byłem dzisiaj natomiast u psychiatry 25.02.06, 18:04
                    Odpowiedziałem na pytanie. Tekst: "Właśnie sobie przypomniałem :-)" odnosił się
                    właśnie do Ciebie. Tak to jest, jak się buduje zbyt krótkie zdania :-). A co do
                    tej potrzeby jedzenia, to czy ja wiem, czy czuję. Mama zrobiła, to jem. Tak
                    ogólnie to potrafię długo bez jedzenia wytrzymać. Co do tego, jak mi minął
                    tydzień, to nic nadzwyczajnego. Jak zawwsze. W środę byłem na uczelni, a poza
                    tym cały tydzień w domu. Jeśli chodzi o to pisanie w Internecie, to jest ono
                    dużo łatwiejsze niż rozmowa z człowiekiem w realnym świecie, gdyż tu czuję się
                    anonimowy. Co prawda im więcej podam o sobie informacji, tym mniej będę
                    anonimowy, ale w razie czego zawsze mogę zmienić nick, a prawdziwą tożsamość
                    bardzo ciężko jest zmienić. Poza tym Internet daje mi to, że mogę wejść i wyjść,
                    kiedy tylko chcę nie muszę bawić się w żadne "ceregiele" typu "kawka, herbatka,
                    owijanie w bawełnę". Chcę to piszę, nie chcę to nie piszę. Poza tym tu tak
                    bardzo nie czuję, że rozmawiam z realnymi ludźmi, gdyż nie muszę na nikogo
                    patrzeć. Często też w życiu codziennym nudzę się przebywając z ludźmi. W
                    Internecie mam ten komfort, że mogę sobie szybko opuścić forum i wejść na jakąś
                    ciekawą stronę. Fakt, że może czasem faktycznie chcę pogadać i dlatego od czasu
                    do czasu zaglądam na ten swój topik.
                    • jaona27 Re: Byłem dzisiaj natomiast u psychiatry 25.02.06, 18:21
                      pozdrowionka i tak trzeba!!!!
    • lukwas80 Chyba nic z tego nie będzie :-(( 10.03.06, 11:15
      Chyba nic z tego nie będzie :-(. Właśnie wróciłem od psychologa. Kobieta się
      mnie pytała co się u mnie zmieniło, ja jej na to, że nic. Pytała się mnie, co
      chcę robić jak skończę studia, to też powiedziałem, że nie mam pojęcia. Wiem, że
      chciałaby mi pomóc, ale ja chyba nie potrafię się zmienić. Mówiła, żebym zapisał
      się na jakieś sztuki walki, żebym wychodził gdzieś wieczorami. Ale gdzie i po
      co??? Nie wiem, nie potrafię się zmienić :-(
      • elena81 Re: Chyba nic z tego nie będzie :-(( 10.03.06, 11:25
        Nie chcesz.
        Tu jest problem.
        Narzekać i użalać się nad sobą jest łatwo i wygodnie. Wziąć życie w swoje ręce
        jest niefajnie i niewygodnie. Przestań zachowywać się jak kapryśne dziecię i
        dorośnij choć trochę, puść maminy rąbek spódnicy i zajmij się swoim życiem. Ty
        nie potrzebujesz rady psychologa, tylko ciosu w gębę - może Cię otrzeźwi.
        Poszukaj takiego specjalisty, który umiejętnie da Ci w gębę i zmobilizuje do
        działania. Bo takimi radami, że na sztuki walki może, a może coś innego, to się
        można podetrzeć.

        Weź się w garść chłopie! Masz 25 lat! Niejeden w Twoim wieku ma już rodzinę na
        utrzymaniu, a ty dzidzię zgrywasz.
        Jeszcze się rozpłacz.
        • lukwas80 Re: Chyba nic z tego nie będzie :-(( 10.03.06, 11:36
          Płakać nie zamierzam. Najwyżej jeszcze raz spróbuję popełnić samobójstwo jak
          dalej nie będę widział celu w swoim życiu.
          • elena81 Re: Chyba nic z tego nie będzie :-(( 10.03.06, 11:39
            Jasne, bo zabić się jest najłatwiej.
            Czytałeś "Proces" Kafki? Jeśli nie, to przeczytaj i mam nadzieję, że
            wyciągniesz wniosek taki jak trzeba - to, czy nasze życie jest fajne, czy do
            tyłka zależy w dużej mierze od nas. Możesz doprowadzić do tego, że będziesz żył
            na pustyni, tylko w imię czego? Dobrze Ci z tym? Przecież sam mówisz, że nie.
            Odśwież znajomości ze studiów, wyleź z domu, spróbuj się uśmiechnąć i pomyśleć,
            że przed Tobą piękne, ciekawe życie. A potem spraw aby takie było. Bo nikt za
            Ciebie tego nie zrobi.
            • lukwas80 Re: Chyba nic z tego nie będzie :-(( 10.03.06, 11:49
              Nie, nie czytałem tej książki. Wątpię, żeby ta książka do mnie trafiła, bo w
              żadne filmy ani książki nigdy się "nie wczuwam". Oglądam lub czytam po prostu
              dla zabicia czasu, a po przeczytaniu książki czy obejrzeniu filmu i tak po dniu
              lub dwóch nie pamiętam o czym to było.
              Bo to jest takie trochę dziwne. Widzisz, mam znajomych na studiach, ale nie
              powiem żebym miał przyjaciół. Nie jest tak dlatego, że oni mnie nie lubią(myślę,
              że nawet wręcz przeciwnie - tylko, że oni nie znają mnie takiego, jakim jestem
              naprawdę, gdyż w większości sytuacji "gram"). Nie umiem powiedzieć nikomu co o
              nim naprawdę myślę, czy go lubię czy nie. Zawsze staram się zachowywać
              "neutralnie". Boję się tego, że ktoś może mnie "rozgryźć" (jakkolwiek dziwnie to
              brzmi). A poza tym im więcej człowiek ma znajomych, tym mniej prywatności.
      • b.pascal Re: Chyba nic z tego nie będzie :-(( 10.03.06, 11:59
        Jak widzę ten wątek po raz kolejny podbity na forum, to budzą się we mnie
        mordercze instynkty. :) Dlatego zdecydowałem się napisać Ci kilka słów, ale nie
        jako moderator, ale jako zwykły użytkownik.
        Najważniejsze, co chciałbym Ci uświadomić, to to, że nic się w Twoim życiu nie
        zmieni, jeśli Ty nie będziesz tego chciał i nie będziesz do tego dążył. Co
        więcej, będziesz musiał prawdopodobnie włożyć w to sporo wysiłku. Nie licz na
        cud, jaki spotkał Kopciuszka, to znaczy, że zjawi się w Twoim życiu wróżka i
        czarodziejską różdżką odmieni Twoje życie. Takie cuda zdarzają się tylko w
        bajkach i ani psycholog, ani psychiatra nie wykona za Ciebie tej roboty, która
        może sprawić, że coś się zmieni w Twoim życiu. Myślę, że to powinna być pierwsza
        rzecz, jaką powinieneś usłyszeć do psychologa, a skoro jej nie usłyszałeś, to
        faktycznie nie wróżę Ci sukcesów w terapii pod jej kierunkiem. Następna sprawa
        jest taka, że musisz sobie (sobie, nie nam na forum) odpowiedzieć, czy chcesz
        coś w swoim życiu zmienić, czy nie. Na pewno trochę chcesz, a trochę nie. Gdyby
        było inaczej, pewnia dawno byś coś zmienił. Wbrew pozorom Twoja obecna sytuacja
        przynosi Ci określone psychologiczne korzyści, które przedkładasz nad straty.
        Jest taka książka "W co grają ludzie" autorstwa Erica Berne'a, która dobrze
        odsłania mechanizmy ludzkiej psychiki i uświadamia, że ludzie tkwią w różnych
        przykrych pozornie przykrych dla nich rolach i pozach z powodu wiążących się z
        tym określonych korzyści psychologicznych (sic!). Bierność na przykład pozwala
        nie ponosić odpowiedzialności. Ty na przykład wolisz kierowanie swoim życiem
        złożyć w ręce innych ludzi: forumowiczów, psychologa, itd. Przez to unikasz za
        nie odpowiedzialności, w przypadku sukcesu, będziesz jego beneficjentem, ale w
        przypadku klęski nie będziesz się czuł za nią wienien, bo obarczysz winą tych,
        którzy Tobą tak pokierowali.
        To jest właśnie taka psychologiczna korzyść, o której wspominałem wyżej.
        Ale do rzeczy. Gdybym był na miejscu Twojego psychologa (chociaż podkreślam,
        żeby była jasność, że wykształcenia w tym kierunku żadnego nie mam), to po
        uświadomieniu Ci, że klucz do zmian w Twoim życiu jest wyłącznie w Twoich
        rękach, zadałbym Ci pracę domową polegającą na tym, żebyś się głęboko zastanowił
        i wypisał sobie na kartce w dwóch kolumnach:
        1. dlaczego i co chcę zmienić w moim życiu?
        2. dlaczego i czego nie chcę zmienić w moim życiu?
        Zrób sobie takie ćwiczenie. Szczególnie to drugie pytanie jest ważne. Tylko bądź
        szczery (wiem, że to trudne, nawet a może zwłaszcza wobec siebie). I nie pisz o
        wynikach tutaj, bo mnie one nie będą obchodzić. To wiedza, z której Ty masz
        zrobić pożytek. Może się okaże, że tak naprawdę dobrze Ci w obecnej sytuacji, a
        to, co piszesz, to tylko taka poza. Może wolisz być odludkiem, ale obawiasz się
        odrzucenia lub napiętnowania i pozorujesz, że chciałbyś się zmienić w człowieka
        bardziej otwartego podczas, gdy naprawdę dobrze jest Ci w takiej skórze w jakiej
        jesteś. Nie podoba Ci się może tylko to, że, jak Ci się wydaje, odstajesz od
        większości i obawiasz się jakichś związanych z tym ngatywnych reakcji ze strony
        innych ludzi. To tylko przykładowa hipoteza, więc nie traktuj tego jako
        diagnozy. Tę musisz sobie sam postawić. Tak jak pisałem na początku, jeśli coś
        chcesz zmienić, gros roboty musisz wykonać sam, zamiast czekać na wróżkę z
        magiczną różdżką. Chyba, że wolisz co jakiś czas wracać do tego wątku licząc na
        to, że znowu trafi się ktoś, kogo zainteresuje Twoja historia i że się nad Tobą
        zlituje lub zangazuje w próbę pomocy nie mając świadomości, że to wysiłek
        syzyfowy, bo sam zainteresowany nie chce nic zmieniać, a chce się tylko
        pozwierzać. Obawiam się jednak, że z czasem liczba zainteresowanych będzie
        spadać i psychologiczne korzyści z tego typu działalności będą zmierzać do zera. :)
        • lukwas80 Re: Chyba nic z tego nie będzie :-(( 10.03.06, 12:16
          Tak się zastanawiam, czy ta pani psycholog z którą dzisiaj rozmawiałem nie była
          przypadkiem Panem, Panie b.pascal. Może po prostu na czas rozmowy ze mną
          zmieniłeś płeć (bo ponoć Kopernik też była kobietą :-) ). Pani psycholog też mi
          dzisiaj mówiła o tym, że nic się nie zmieni jak za dotknięciem różdżki i też
          mówiła (na początku i na końcu też) o tym, że ja sam powinienem chcieć coś
          zmienić. Nie wiem ale stosunek chęci zmiany do chęci niezmieniania niczego
          wynosi chyba u mnie 50:50 z lekkimi skokami - raz w jedną, raz w drugą stronę.
          Myślę, że zdanie: "Nie podoba Ci się może tylko to, że, jak Ci się wydaje,
          odstajesz od większości i obawiasz się jakichś związanych z tym ngatywnych
          reakcji ze strony innych ludzi" jest w 100% prawdziwe.
    • empe13 Re: Co ja mam zrobić ze swoim życiem? 10.03.06, 22:57
      Zajrzyj na zaprzyjaźnione forum 'Alkoholizm - nasz los' i przestań zawracać
      dupę
    • lzygan Re: Co ja mam zrobić ze swoim życiem? 13.03.06, 17:49
      pierwsze, zajrzyj na stronkę dotyczącą DDA, jest taka jedna fajna, wystarczy
      wpisać w googlach,
      drugie, poproś panią psycholog o jakiś test, który pozwoliłby określić twoje
      tzw. predyspozycje zawodowe, tego jest pełno, a daje niezłą wiedzę na temat tego
      jaki zawód dałby nam satysfakcje,
      jestem w trochę podobnej sytuacji do twojej, tylko tyle, że ja jestem po
      studiach i wiem co chciałbym robić, ale mam na tyle skomplikowaną sytuację, że
      na razie nie mogę i jednocześnie nie mogę dostać pracy, długo by to tłumaczyć,
      sam idę jutro do psychiatry ciekaw jestem co mi powie...
    • malinowy.cycek jak chcesz zginąć jak mężczyzna 13.03.06, 18:05
      to musi boleć.

      Odbierając sobie życie musisz być w pełni świadomy znaczenia tej
      decyzji, a więc i sposób w jaki sobie śmierć zadasz nie może być
      trywialny i bezbolesny. Inaczej taką decyzję podjąłbyś zbyt szybko
      i być może okazałaby się ona jednak pochopna, bo tak naprawdę
      to chcesz żyć, ale jeszcze o tym w tej chwili nie wiesz.

      Tak więc w przypadku podjęcia decyzji na "tak" proponuję wziąść
      w rączkę piłkę do metalu i od stopy zacząć skracanie swoich męk
      na tym świecie.
    • frostinio Podaruj go komus :) 13.03.06, 18:06
      Jak masz dobra grupe krwi, to niejeden/niejedna
      sie ucieszy :)
      • lukwas80 Re: Podaruj go komus :) 13.03.06, 21:12
        Myślałem już kiedyś o tym. Chciałem zostać honorowym krwiodawcą, ale niestety
        jestem alergikiem więc nie mogę :-(
        • frostinio Re: Podaruj go komus :) 13.03.06, 23:15
          Mozesz sie natomiast tymi ludzmi opiekowac.

          Amen.
    • wmoren Re: Co ja mam zrobić ze swoim życiem? 14.03.06, 21:34
      Drogi Lukwasie!!
      Dopiero dziś trafiłam na Twój wątek i przeczytałam wszystkie posty/// bardzo
      mnie poruszyła Twoja historia.Musisz zdać sobie sprawę, że wielu ludzi tak jak
      Ty ma problemy. Nie możesz jednak tak pesymistycznie podchodzić do życia.Wiem,
      że kilka osób polecało Ci różne lektury.Ja jestem w trakcie czytania b.ciekawej
      książki- poradnika, który myślę że mógłby bardzo Ci pomóc:
      DALE CARNEGIE ,, Jak zdobyć przyjaciół i zjednać sobie ludzi'' i druga tego
      samego aurora ,, Jak przestać się martwić i zacząć żyć''.
      • lukwas80 Re: Co ja mam zrobić ze swoim życiem? 16.03.06, 14:13
        Tą pierwszą to nawet mam w domu :-) Postaram się przeczytać jak znajdę czas.
    • swawolny.diabel Re: Co ja mam zrobić ze swoim życiem? 16.03.06, 16:14
      Próbowałem już raz się zabić, ale to chyba nie rozwiązuje
      > problemu, zresztą zabić się nie jest wcale tak łatwo jak się wydaje (jak się
      > chce, żeby nie bolało). Nie wiem co mam robić. Do d... z takim życiem


      No nie nawet zabić sie nie potrafisz. Naprawde cianias z ciebie.
      Bądz mężczyzna i prółbój do skutku.
      • jaona27 Re: Co ja mam zrobić ze swoim życiem? 17.03.06, 02:22
        lukwas lapy do gory...bedzie dobrze..
        • jaona27 Re: Co ja mam zrobić ze swoim życiem? 18.03.06, 03:50
          wiesz co na tyle osob ktore chca ci pomoc,po prostu wez se strzel barana....
      • gomory Re: Co ja mam zrobić ze swoim życiem? 17.03.06, 10:03
        Namawianie do samobojstwa to przestepstwo, wiec z tym lepiej byc ostroznym. Oczywiscie my nie USA, gdzie skazano uczestnikow forum doradzajacych najdoskonalsza metode przyszlemu samobojcy, ale...
        Osobiscie uwazam, ze trzeba sie wykazac daleko posunietym egoizmem i mocno ograniczona empatia by tak postepowac. Zawsze mnie to mierzilo.
    • najwyzszy80 Re: Co ja mam zrobić ze swoim życiem? 17.03.06, 22:46
      Czy jest cos, co sprawia Ci przyjemnosc?
      • bezpruderyjny Re: Co ja mam zrobić ze swoim życiem? 17.03.06, 22:54
        najwyzszy80 napisał:

        > Czy jest cos, co sprawia Ci przyjemnosc?
        Użalanie się nad sobą na forum w celu przyciągnięcia zainteresowania przygodnych
        czytelników.
        • anonim101 Re: Co ja mam zrobić ze swoim życiem? 18.03.06, 14:40
          To podłe, co robisz. Obyś Ty kiedyś znalazł się w sytuacji, w której będziesz potrzebował wsparcia i pomocy, a otoczenie będzie Cię wyszydzać i cynicznie komentować. Widać wyraźnie, że chłopak sam sobie nie poradzi, ale najwyraźniej niektórzy nie chcą/nie potrafią tego zrozumieć.

          Lukwas, nie daj się. Na Twoim miejscu zapisałbym się do jakiegokolwiek stowarzyszenia, miejsca, gdzie mógłbyś przebywać z innymi. Co Ci szkodzi.
          • bezpruderyjny Re: Co ja mam zrobić ze swoim życiem? 18.03.06, 16:32
            Gdyby nie było takich, ja ty, nie byłoby też takich jak on, naiwna dziewuszko.
            Dopóki takie dobre duszyczki jak ty będa się nad nim litować, dopóty on nic nie
            zmieni w swoim życiu, bo po co? Jemu potrzebny jest solidny kop w dupę od zycia
            i całkowita olewka. A najlepiej sytuacja, w której musiałby się zatroszczyć o
            swój własny byt w jakiejś ekstremalnie trudnej sytuacji życiowej, zamiast
            siedzieć pod spódnicą nadopiekuńczej mamusi i jęczeć, jak to mu źle na świecie.
            Dopiero to go zmobilizuje, żeby ruszyć dupę i coś zmienić. I nie wierz w to, że
            sobie odbierze życie. A nawet jeśli, to co cię obchodzi jego zycie? Nie bądź
            hipokrytką. Nawet go nie znasz, tak jak tych kilku tysięcy innych samobójców
            odbierających sobie życie corocznie w Polsce. Zresztą według mnie te gadki o
            samobójstwie to blaga. Samobójca odbiera sobie życie, a nie "straszy" tym. Jeśli
            natomiast "straszy" to właśnie po to, żeby przyciagnąć czyjąś uwagę, wzbudzić
            litość. Ty złapałaś haczyk. I nie tylko ty, co widać w tym wątku. Twoja sprawa,
            dobra duszo, ale nie oceniaj pochopnie innych, bo nie wiesz, kto z nas ma racje.
            A może nawet jest tak, że jesteś autorem tego wątku, który sam się tu wpisał pod
            innym nickiem. Wcale by mnie to nie zdziwiło.
            • najwyzszy80 Re: Co ja mam zrobić ze swoim życiem? 18.03.06, 16:44
              Tu masz racje, kobiety i mezczyzni inaczej popelniaja samobojstwo. Kobiety
              staraja sie to zrobic nieskutecznie lub tak, zeby miec szanse na uratowanie
              przez kogos. Celem jest zwrocenie uwagi na swoje problemy. Mezczyzna natomiast
              jak dojdzie do wniosku ze dalsze zycie nie ma sensu, zabija sie skutecznie (bo
              po co mialby chciec zeby go ktos uratowal?).
              To ze autor watku zrobil to nieskutecznie oznacza, ze krzyczy do swiata
              "zwroccie na mnie uwage!!! niech mi ktos rozwiaze moje problemy!!"
              Oczywiscie taka metoda "na litosc" albo na grozbe "ze sie zabije" nie jest
              skuteczna.
            • lukwas80 Re: Co ja mam zrobić ze swoim życiem? 18.03.06, 17:35
              Dlaczego uważasz, że ja straszę samobójstwem? To nie jest tak. Napisałem, że
              chciałem się zabić. Wtedy kiedy to robiłem - naprawdę chciałem i nikt o tym nie
              wiedział. Myślałem, że mi się uda. Żałuję, że mi się nie udało, ale jak już
              wcześniej pisałem nie będę próbował drugi raz, bo wiem już, że zabić się tak,
              żeby nie bolało wcale nie jest tak łatwo.
              • bezpruderyjny Re: Co ja mam zrobić ze swoim życiem? 18.03.06, 18:10
                Zabić się tak, żeby nie bolało jest bardzo łatwo. A jeszcze łatwiej jest kłamać
                na forum, że się próbowało i nie wyszło.
            • anonim101 Re: Co ja mam zrobić ze swoim życiem? 18.03.06, 18:19
              piekna teoria spiskowa. Rownie trafna jak Twoje okreslenie mojej plci - otoz jestem mezczyzna, moze nie tak "zyciowo doswiadczonym" i "troszczacym sie o swoj byt", jak Ty, ale mimo wszystko mogacym cos powiedziec na temat problemow zyciowych.

              Widze ze jestes zwolennikiem zimnego chowu i hartowania przez dawanie w pysk. Jesli to prawda, to wspolczuje Twoim dzieciom (obecnym albo przyszlym, to naprawde nie ma znaczenia), bo znam ten typ ludzi.
              Zaakceptuj to, ze nie kazdy jest odporny psychicznie. Nie kazdy jest w 100% stabily emocjonalnie, nie kazdy potrafi na zawolanie "wziac sie w garsc" albo "ruszyc dupe i cos zmienic". A juz z cala pewnoscia nie potrafi tego ktos, komu jest potrzebny psycholog. I to w sumie wszystko, co mialem do przekazania - to troche jak opisywanie zlamania reki, po prostu trzeba go doswiadczyc ze wszystkimi konsekwencjami.
              • bezpruderyjny Re: Co ja mam zrobić ze swoim życiem? 18.03.06, 18:34
                anonim101 napisał:

                > piekna teoria spiskowa. Rownie trafna jak Twoje okreslenie mojej plci - otoz
                > jestem mezczyzna,

                To by sie nawet zgadzało, jeśli jesteś autorem tego wątku.

                > Widze ze jestes zwolennikiem zimnego chowu i hartowania przez dawanie w pysk.

                Raczej zwolennikiem nie karmienia emocjonalnych wampirów, jeśli rozumiesz, co
                mam na myśli. Myślisz, że mu pomagasz? Wręcz przeciwnie. Konserwujesz jego stan
                ucząc go, że w ten sposób może wyżebrać u ludzi trochę zainteresowania. I to mu
                wystarcza.

                > Jesli to prawda, to wspolczuje Twoim dzieciom (obecnym albo przyszlym, to
                > napraw de nie ma znaczenia), bo znam ten typ ludzi.

                Naprawdę? I pewnie ktoś z tych ludzi wyrządził Ci w życiu krzywdę. Może ojciec?

                > Zaakceptuj to, ze nie kazdy jest odporny psychicznie. Nie kazdy jest w 100%
                > stabily emocjonalnie, nie kazdy potrafi na zawolanie "wziac sie w garsc" albo
                > "rus zyc dupe i cos zmienic".

                Zgadza się. Niektórym trzeba w tym pomóc. Silnym kopem w dupę. Inaczej tkwić
                będą w stanie symbiozy ze swoim stanem psychiki i swoją sytuacją, która ma tyle
                samo zalet, co wad. Dopóki wady nie przewżą szali, będzie w tym tkwił, a będzie
                tak przynajmniej dopóty, dopóki będa znajdowac litościwe dobre dusze, które
                naciagnie na wysłuchanie jego zwierzeń i od których wyłudzi współczucie, a
                takich w internecie zwykle nie brakuje.

                > A juz z cala pewnoscia nie potrafi tego ktos, komu jest potrzebny psycholog.

                Tobie też jest potrzebny. Widzisz we mnie kogoś innego niż jestem. Te słowa o
                zimnym chowie są kluczem, który cie pozwala rozszyfrować. Rozprawiając się tu ze
                mną tak naprawdę rozprawiasz sie ze swoimi demonami. Oby skutecznie. Będzie
                wtedy przynajmniej jakaś korzyść z tej twojej pisaniny, bo autorowi tego wątku,
                o ile nim nie jesteś, raczej nie pomożesz tak, jak próbujesz. Poczytaj sobie
                jego wszystkie wpisy na forum, to może zrozumiesz, dlaczego. A jak nie, to
                trudno. Świat nie jest doskonały.
                • anonim101 Re: Co ja mam zrobić ze swoim życiem? 18.03.06, 23:23
                  > To by sie nawet zgadzało, jeśli jesteś autorem tego wątku.

                  Blah, daj spokój. Nie jestem.

                  > Naprawdę? I pewnie ktoś z tych ludzi wyrządził Ci w życiu krzywdę. Może >ojciec?

                  Nie mam ochoty pisać o sobie. Jeśli to nie był strzał, to gratuluję - znasz się na rzeczy; eot z mojej strony.

                  > Zgadza się. Niektórym trzeba w tym pomóc. Silnym kopem w dupę. Inaczej tkwić
                  > będą w stanie symbiozy ze swoim stanem psychiki i swoją sytuacją, która ma tyle
                  > samo zalet, co wad. Dopóki wady nie przewżą szali, będzie w tym tkwił, a będzie
                  > tak przynajmniej dopóty, dopóki będa znajdowac litościwe dobre dusze, które
                  > naciagnie na wysłuchanie jego zwierzeń i od których wyłudzi współczucie, a
                  > takich w internecie zwykle nie brakuje.

                  IMO problem polega na tym, że może mieć problem ze znalezieniem innych. Chyba lepsze jest jakiekolwiek zrozumienie od żadnego?
    • piekielnica1 Re: Co ja mam zrobić ze swoim życiem? 18.03.06, 15:45
      można powtórzyć za jakimś mędrcem
      " nie bierz życia zbyt poważnie bo i tak nie wyjdziesz z niego z życiem"

      ale póki co warto by było skorzystać z pomocy profesjonalisty - jeżel to nie
      prowokacja
      • lukwas80 Re: Co ja mam zrobić ze swoim życiem? 18.03.06, 17:36
        Już pisałem we wcześniejszych postach, że chodzę zarówno do psychiatry jak i do
        psychologa.
        • jaona27 Re: Co ja mam zrobić ze swoim życiem? 18.03.06, 17:39
          wiec tak powiem krotko...lubisz jak sie nad toba wszyscy uzalaja i po prostu
          cala ta sytuacja cie chyba najnormalniej w swiecie bawi...a wezze sie chlopie w
          garsc....co chcesz zebym ci napisala...chcesz usiasc i czekac na smierc?????
          • lukwas80 Re: Co ja mam zrobić ze swoim życiem? 18.03.06, 17:44
            Nie wiem :-(. Czasem to sobie myślę, że chciałbym umrzeć we śnie. Po prostu
            zasnąć i się już nie obudzić.
            • bezpruderyjny Re: Co ja mam zrobić ze swoim życiem? 18.03.06, 18:17
              Zrobiłbyś to swojej mamie?
              • lukwas80 Re: Co ja mam zrobić ze swoim życiem? 18.03.06, 18:24
                To po co mnie rodziła?
        • bezpruderyjny Re: Co ja mam zrobić ze swoim życiem? 18.03.06, 18:15
          Chodzi, bo jakbyś nie chodził, to każdy Ci powie, że masz iść i oni ci pomogą. A
          tak jesteś w jeszcze lepszej sytuacji: chodzisz, więc nie można ci powiedzieć,
          żebyś poszedł do psychologa, ale to chodzenie ci nie pomaga. Po prostu
          bezndziejny przypadek. To dopiero wzbudza litość. Urzekła mnie twoja historia.
          Rozpłakałem się w głos.
    • zywiolak Re: Co ja mam zrobić ze swoim życiem? 19.03.06, 21:33
      Hmm...byłem trochę zaskoczony tym, że ten watek jeszcze żyje i przetrwał "mordercze zapedy" moderatorów ;). Przeczytałem wszystkie nowe wpisy od początki (uff...) i mam mieszne odczucia odnośnie twojej sytuacji. Może to faktycznie prowokacja (jesli tak to gratuluje wytrwałości i weny twórczej), której motywy moga być różne. A moze nie.

      Najbardziej rzuca mi sie w oczy, twój nieprzejednany marazm. Siedzisz w tym swoim samochodziku z przyciemnionymi szybami, wciskasz gaz do dechy, robisz mnóstwo dymu i hałasu, zwracasz uwagę innych, ale nie chcesz SAM zwolnić hamulca ręcznego. Benzyna się kiedyś skończy i wówczas już będzie za późno żeby wyruszyć na jakąkolwiek podróż. Czasem bedzie z górki czasem pod, czeka Cię wiele niebezpiecznych zakrętów - jak to w życiu bywa. Kto wie może gdybyś opuścił dźwignię i ruszył z miejsca, to może na którymś kilometrze zabrałby się z tobą jakiś autostopowicz/autostopowiczka? Dróg, którymi można podążyć jest wiele, stojąc w miejscu odbierasz sobie możliwości wyboru. Przestań walić w klakson, zwolnij hamulec i rusz w końcu z miejsca.

      b.pascal ma chyba rację, że tkwisz w miejscu, bo czerpiesz z tej postawy korzyści. Moja sytuacja ma wiele wspólnego z twoją, stąd słowa b.pascala o tezie postawionej "W co grają ludzie" przedstawiają dla mnie sporą wartość; dają do myslenia. Ja staram być wśród ludzi, coś robić i unikać autoanalizy - w moim przekonaniu często (lecz nie zawsze) bezwartościowej. Intelektualne przeżuwanie każdego aspektu swojej osobowości, popełnionych błędów i niepowodzeń do niczego pozytywnego nie prowadzi. Aktywiazcja - to moja nowa strategia, mam nadzieje, że skuteczna.

      Ps. z doswiadczenia wiem, że warto otworzyć sie na 2 (zaufaną i nie forumową) osobę , opowiedzieć o swoich problemach, ale dyskretnie, bez nachalności. Ujrzeć zrozumienie w oczach zaufanej osoby - to naprawdę pomaga. Wiem, że trudno odkryć przed kimś swoje "trupy w szafie" z obawy przed osmieszniem czy odrzuceniem, ale jeśli nie spróbujesz to się nie dowiesz czy ten sposób skutkuje, prawda?

      Pozdrawiam,
      z.
      • lukwas80 Re: Co ja mam zrobić ze swoim życiem? 19.03.06, 21:41
        Niestety zwolnić hamulec ręczny w samochodzie jest dużo łatwiej niż zmienić moje
        podejście do życia :-(
        • b.pascal Re: Co ja mam zrobić ze swoim życiem? 19.03.06, 22:58
          lukwas80 napisał:

          > Niestety zwolnić hamulec ręczny w samochodzie jest dużo łatwiej niż zmienić
          > moje podejście do życia :-(

          Zwłaszcza, jeśli to ktoś inny miałby je zmieniać za Ciebie, na co chyba nadal
          liczysz. Czy to jest łatwe, czy trudne, dowiesz się dopiero, kiedy sam
          spróbujesz, bo na razie nie masz o tym bladego pojęcia.
          Myślę, że na temat tego, jak Ci źle w życiu, napisałeś już wszystko, co można
          było i następne takie wpisy, to będzie powtórka, czyli spam. Dlatego nie wracaj
          do tego watku dopóki nie będziesz mógł napisać, że Ci się coś w życiu zaczęło
          zmieniać na lepsze. Inne Twoje wpisy będe wycinał. :)
          • zywiolak Re: Co ja mam zrobić ze swoim życiem? 20.03.06, 14:04
            lukwas80 napisał:

            Niestety zwolnić hamulec ręczny w samochodzie jest dużo łatwiej niż zmien
            ić moje podejście do życia :-(

            Dosłowny odbiór tego tekstu o samochodziku jest raczej bezcelowy ;). Ach ta popiwkowa wena. Co nie zmienia faktu, że treśc przekazu jest ta sama.

            b.pascal napisał:

            Myślę, że na temat tego, jak Ci źle w życiu, napisałeś już wszystko, co można
            było i następne takie wpisy, to będzie powtórka, czyli spam. Dlatego nie wracaj do tego watku dopóki nie będziesz mógł napisać, że Ci się coś w życiu zaczęło zmieniać na lepsze. Inne Twoje wpisy będe wycinał. :)

            To sie nazywa terapeutyczne podejscie :)
          • natka110 Re: Co ja mam zrobić ze swoim życiem? 28.03.06, 14:25
            b.pascal: jestes mOim idolem, w koncu troche meskiej reki w tym zalosnym
            jeczacym watku!!!
            a do samego zainteresowanego: moj M tez chodzi do psychologa, wielkie mi co,
            ale i tak, jesli sam sobie nie pomozesz, to nikt za ciebie tego nie zrobi.
            Mozesz wypstrykac sie z milionow na wszelkiej amsci erapie, ale to TY musisz
            zmienic swoje zycie. Albo znalezc sobie kobiete-dominatorke, ktora cie bedzie
            ciagnac za soba przez cale zycie, jak teraz to robi twoja biedna mama - sorry,
            ale 25 letni facet to nie jest dziecko z przedszkola, powinienes Ty byc dla
            mamy oparciem w tym wieku, a nie ja gnebic swoimi wyimainowanymi problemami.
            Ludzie maja naprawde wieksze probmemy: np moj najlpszy przyjaciel zstal
            wykiwany przez zone, ktora pod jego nieobecnosc wyniosla mu wszystko z domu
            plus samochod nowiutki z garazu, zostawiajac go na lodzie. Koles wpadl w
            alkoholizm i prochy, po czym sam z tego wyszedl, z pomoca psychologa,
            oczywiscie, ale w koncu to on sam nie pil, nie palil, nikt go za reke nie
            trzymal. On sam zdecydowal sie jezdzic 30 km na rowerze co tydzien, albo na
            nartach biegowcyh w zimie, zajmuje sie fotografia, i niezle mu to idzie, i nie
            ma wcale 20 lat, tylko ponad 4 dychy, a cialo lepsze niz moj facet, lat 34...
            A ty tylko jeczysz, szukasz pomocy, a prosisz Boga, zeby nie znalezc, prosisz o
            rady, a potem gledizszze i tak sa niedobre... Normalnie, jakbym widziala moja
            siostre w sklepie z butami: te za wysoki obcas, tamte za niski te za czarne, te
            za biale, te z koralikiem, tamte z falbanka, i tak niedobre, bo za spiczaste,
            itp itd - i wiadomo, z ei tak kupi glany, bo z racji zawodu w kolko lata po
            bagnistych teranach i zasniezonych lasach.
            I tak juz sie zorientowalismy, ze i tak bedziesz dalej grozil samobojstwem, bo
            wszystko inne jest dla Ceibie za malo melodramatyczne. Moze ty na casting do
            telenoweli idz??? spelnisz sie w aktorstwie, i tak ci swietnie iszie udawanie
            przez znajomymi, i wymyslanie tutaj na forum, zrob z tego zawod. I nie pisz mi,
            ze nic z tego, bo .... blablabla, bo sie ruzce z wiezowca, bo ja sie nolu nie
            boje, mam jaja:)

    • donna123 Re: Co ja mam zrobić ze swoim życiem? 02.04.06, 12:48
      Witaj. Mam 25 lat i podobna sytuację do Twojej więc jeśli chcesz mogę cię
      pocieszyć. Wawa
    • lukwas80 [...] 03.05.06, 14:49
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja