samiecc
02.12.05, 14:03
2 letni zwiazek bliski czuły itd potem rozejście się bez palenia mostów
spotykanie się na piwo czasem na coś więcej.imprezka ide zaprosozny przez jej
znajomych pytam czy nie ma nic przeciw ona ze nie.dobrze nie usiadłem a jej
znajomi jada na nią jaka to jest zła histerczyka gowniara egoistka i ze robi
głupote rozstając się ze mna.jedyna z jej kumpelek(mezatka,meza nie było)
zaczyna sie przytulac mowiac ze taki facet jak ja to skarb(4 raz jak sie
znamy) i gdyby nie miała męża nawet by się nie zastanawiała odsuwam się.mówie
że jest mi głupio bo normlanie sie spotykamy a ona nie odezwala sie nawet
słowem ale ze to nasze sprawy i ja kocham i nie bede jej oczerniac
itd.podczas rozmow z jej znajomymi wychodzi ze oni wiedza wiecej na moj temat
i na na temat naszego zwiazku(nasze prywatne sprawy).po 3 dniach ona oburzona
mowi ze ejstem perfidny i obgaduje ja za plecami i ze bylem milutki 1,5 roku
a teraz pokazuje jaki jestem a jej znajomi umieja jej powiedziec cos w twarz
i sa ok.ps wiele razy mowilem jej ze takie przyjacielskie ,kolezenskie i
kochankowe relacje miedzy nami sa zle i ona musi sie zdecydowac.jej znajomi
wyciagli gdy jej nie bylo brudy z jej poprzednich zwiazkow juz nie raz.ale
wedlug niej sa fair a ja nie.prosze o wasze zdanie