axa5
09.12.05, 22:46
Moj facet ma 39 lat ...nadal mieszka z mamusia i trojgiem rodzenstwa (47 lat,
40
i 42). Warunki: stara chalupa, jego pokoj 2 x 3 ,
Mamusia pierze, gotuje , prasuje, sprzata , robi zakupy, zalatwia synusia
sprawy jako jego osobista sekretarka. Syn nie partycypuje w kosztach
utrzymania, wszystkie zarobione fundusze odklada sobie na konto. Mamusia jest
zachwycona, ze syn jest taki oszczedny i rozsadny.
Poczatkowo myslalam, ze poprostu tak mu sie ulozylo i chcialby miec normalny
dom i normalne warunki. Ale niestety okazalo sie ze nie. To znaczy , bardzo
chetnie przeprowadzilby sie do mnie, ale na takich samych warunkach.
Od kiedy nie zgodzilam sie - zaczyna sie definitywnie psuc miedzy nami. Czy
jezeli facet nie ma dazen zeby zmienic cos w swoim zyciu, czy to ma sens
bycia
z nim? Ogarnia mnie zniechecenie ......