rohin
15.11.02, 17:49
Wiadomo, ze seks odgrywa ważna rolę w związku, ale nie wiedziałem, ze az tak
ważną. Otóz jesteśmy małeństwem kilkanaście, w miarę upływu lat seks miał dla
mnie coraz mniejsze znaczenie. Wiadomo rozpowszechniony jest pogląd, że facet
może i chce zawsze kopulować, a w moim przypadku tak nie jest. Na tym tle
zmoją małzonką docodzi do zadrażnień, dla niej seks jest na tyle ważny, że
ucieka się do róznych sposób, zeby mnie do niego zmuisić. Zacęło sie od
wyszukanych kolacji w seksownej bieliznie, a to wypady na miasto bez dziecka.
To wszystko napełniało mnie niesmakiem, bo gdzieś głeboko mam zakorzeniony
obraz samca zdobywcy, a kobiety jako biernej partnerki. Zycie pokazało ze
jest zupełnie inaczej, kobiety to nienasycone zwierzęta, którym ciągle jest
mało seksu. Doprowadziło to do tego, ze straciłem szacunek dla żony, w moich
oczach stała sie wyuzdana samica. Nie potrafię sobie z tym poradzić. Teraz
jesteśmy na takim etapie, że chce żebym poszedł do lekarza. W złości
powiedziałem jej, żeby sama poszła skoro nie potrafi poradzić sobie ze swoja
seksualnością. Zastanawiam się czy jestem jedynym mężczyzna , który ma takie
problemy, czy też takich facetów jest wiecej, tylko mit macho jest
rozpowszechniony, ze te tematy nie są poruszane, tylko kisiemy to w sobie.