nie rozumiem facetów

08.02.06, 10:24
jestem od pięciu lat z jednym z was, jednak nie czuję się
szczęśliwa...Myślałam że jak się kocha faceta, stoi za nim murem kiedy ma
kłopoty, utrzymuje się go przez te pięć lat, bo nie może znaleźć pracy dla
dyrektora ;) to facet będzie to DOSTRZEGAŁ!, tak, dostrzegał... i choć trochę
doceniał... Że będzie mnie kochał nie tylko słowami... Że nie będzie na mnie
wrzeszczał dzikim głosem za byle g... Oto przykład: wczoraj była straszna
ślizgawica. Wracając z pracy do domu (a mam przez Niego wyliczony czas na
powrót do domu i muszę być ZAWSZE punktualnie bo jak nie to jest awantura
przez dwa dni) upadłam i rozbiłam sobie kolano. Strasznie bolało. Szłam do
domu rozżalona, myślałam tylko o tym żeby mnie przytulił kiedy wrócę, a
spotkałam się z agresją w stylu - co ty głupia kretynko chodzić nie umiesz!!!
Płakałam, ale mój pan był niewzruszony... Nie rozumiałam tego. Powiedziałam
mu, że się zachowuje jak bydle i że dłużej tego nie wytrzyma (bo to nie był
jedyny tego typu przypadek), no to się wściekł, wrzeszczał potwornie!!!
Powiedział że dopiero mi pokaże co to jest bydle i że sama nie wiem jaką mam
cierpliwość. Dzisiaj drżę cała w pracy bo nie wiem co będzie jak wrócę...
Ma 53 lata a ja 29. Jest ogromnym silnym chłopiskiem. Boję się go chociaż
nigdy jeszcze mnie nie uderzył. Nie pije. Przez cały czas mi wytyka jakieś
moje błędy, bo jak mówi - jest perfekcjonistą i razi go kiedy człowiek
zachowuje się jak kretyn. Czyli nie daj Boże przypalę mleko, rozbiję
szklankę... Z tego powodu już jest awantura. No i oczywiście jak się spóźnię
do domu 15 minut, bo na przykład są korki w mieście i tramwaj nie jeździ
punktualnie.
FACECI! DLA CZEGO TACY JESTEŚCIE???!!!
    • itsnotme Re: nie rozumiem facetów 08.02.06, 10:26
      prowokować trzeba umieć
    • anxiety3 Re: nie rozumiem facetów 08.02.06, 10:28
      Zmykaj od niego.
    • dzikoozka Re: nie rozumiem facetów 08.02.06, 10:30
      no z przyczajonego tygrysa to nie masz wiele....raczej wystraszony kotek z
      ciebie.... Chcesz poczekac, aż ci przyłoży czy przedtem się obudzisz?
      • kolorowa_diablica Re: nie rozumiem facetów 08.02.06, 10:37
        zanim on jej przyłozy, to ona mu przyłoży z półobrotu :)

        ...dla mnie to na prowokacje wygląda... chyba nie ma az tak slepych i głupich kobiet... prawda?
        • dzikoozka Re: nie rozumiem facetów 08.02.06, 10:56
          oj niestety bywają:((
          • kolorowa_diablica Re: nie rozumiem facetów 08.02.06, 11:02
            to po co ona jeszcze przy nim siedzi... nie rozumiem niektórych kobiet... nie dość, ze stary już, to jeszcze agresywny... czym on jej zaimponował? :/
          • kolorowa_diablica Re: nie rozumiem facetów 08.02.06, 11:02
            to po co ona jeszcze przy nim siedzi... nie rozumiem niektórych kobiet... nie dość, ze stary już, to jeszcze agresywny... czym on jej zaimponował? :/
            • dzikoozka Re: nie rozumiem facetów 08.02.06, 11:06
              a cholera wie :(((
              Mam nadzieję, ze to prowokacja.
              • kolorowa_diablica Re: nie rozumiem facetów 08.02.06, 11:06
                pewnie tak... bo cos autorki juz nie ma :)
                • przyczajonytygrys1 Re: nie rozumiem facetów 08.02.06, 11:20
                  kolorowa_diablica napisała:

                  > pewnie tak... bo cos autorki juz nie ma :)
                  >

                  JEZD! Ino przyczajona... ;)
                  Zaimponował mi elokwencją, znajomością świata, tym, że był pierwszym facetem
                  który nie widział we mnie tylko mustanga... Jeszcze ogromnymi bukietami
                  czerwonych róż, romantycznymi kolacjami, wypadami za miasto. Słowem, wiedział
                  jak się za mnie zabrać...;)
                  • dzikoozka Re: nie rozumiem facetów 08.02.06, 11:21
                    I to wystarczyło, zeby się dac zapędzić do klatki i dac wytresowac do cyrku????
                    • przyczajonytygrys1 Re: nie rozumiem facetów 08.02.06, 11:43
                      Dla czego faceci chcą tresować! Dla czego nie można zaufać facetowi? Zapomnieć
                      się, rozluźnić. Mam wrażenie że trzeba być cały czas czujną. Jak się na niego
                      otworzysz, to zginiesz... Czy to standart? Większość ludzi żyje w
                      niesdzczęśliwych związkach bez miłości. Czy na prawdę takie jest życie? Bo On
                      mówi że właśnie tak to wszystko wygląda! Że jak odejdę to mogę spotkać jeszcze
                      gorszego. Że to On właśnie mnie broni przed złym światem, bo ludzie są podli...
                      I tak mi mówił, mówił, aż... wmówił...
                      • bzz_bzz Re: nie rozumiem facetów 08.02.06, 16:30
                        29 lat, a taka głupiutka...
                        I nie faceci tacy są, tylko ten Twój ukochany. Nie generalizowałabym w tym
                        przypadku..
    • mmagi Re: nie rozumiem facetów 08.02.06, 11:25
      ja troche tez:(
    • greg9999 Re: nie rozumiem facetów 08.02.06, 11:57
      przyczajonytygrys1 napisała:

      > FACECI! DLA CZEGO TACY JESTEŚCIE???!!!

      Kobiety! Dlaczego jesteście tak głupie i naiwne???!!!
      • przyczajonytygrys1 Re: nie rozumiem facetów 08.02.06, 12:18
        greg9999 napisał:

        > Kobiety! Dlaczego jesteście tak głupie i naiwne???!!!

        Jestem naiwna bo chcę miłości i szacunku? Potrzebuję faceta do szęścia. Nie
        jestem typem wyemancypowanej feministki, chociaż już zaczynam rozumieć skąd się
        takie biorą ;)
        Myślałam że mając o dwadzieścia lat młodszą, ładną, zgrabną, zadbaną kobietę,
        wierną, dobrze gotującą, romantyczną, pomysłową, szczerą, lojalną, utrzymującą
        go... uff, długo by wyliczać wszystkie moje zalety :) będzie przynajmniej to
        doceniał... :(
        • la_loba Re: nie rozumiem facetów 08.02.06, 14:07
          Zawsze się zastanawiałam nad związkiem, w którym mężczyzna pije, bije, a ona
          wciąż go kocha (choć jest zupełnie samowystarczalna) i dla tej "miłości"
          rezygnuje z siebie ...
          Pan wie jak masz chodzić !!
          Rety, powiedz, że nie potrzebujesz jego docenienia i to tylko temat, by było
          troszkę cieplej ...
          • przyczajonytygrys1 Re: nie rozumiem facetów 08.02.06, 14:30
            A więc dobrze wyczułam, że jest w naszym związku coś nie tak ;)
            Tylko że ja już nie wiem jak żyć inaczej... Jak wygląda normalny związek?
            • bzz_bzz Re: nie rozumiem facetów 08.02.06, 16:31
              Jeżeli Ci się podoba, to nie rozumiem pytania???
        • bzz_bzz Re: nie rozumiem facetów 08.02.06, 16:32

          przyczajonytygrys1 napisała:

          > Jestem naiwna bo chcę miłości i szacunku?

          I co - masz tę miłość i szacunek?
        • ssuguidance Re: nie rozumiem facetów 18.02.06, 12:22
          Ale nie docenia Twoich zalet i poświęceń. Jeśli nie jesteś z nim szczęśliwa,
          wygląda też na to, że się go boisz, to dlaczego z nim w ogóle jesteś? Ze
          strachu?
        • matkajoanna Re: nie rozumiem facetów 18.02.06, 12:27
          zostaw tego ochlapusa - potrzebujesz młodszego
    • rabea1 A ja nie rozumiem, 08.02.06, 12:00
      jak mozesz wytrzymac z takim tyranem???
    • ujadanie Re: nie rozumiem facetów 08.02.06, 14:04
      FACECI! DLACZEGO TACY JESTEŚCIE???!!!

      Bez generalizowania proszę! Ja najbardziej nie lubię słów typu: "bo ty
      zawsze... bo ty nigdy... bo wy wszyscy..."
      Każdy jest inny i wyjątkowy... więc nie szukaj odpowiedzi z tak skąpą ilością
      informacji. Przypuszczam że Twój partner nie radzi sobie z sobą i przerzuca
      swój gniew na Ciebie. Ale to jest niedopuszczalne i im szybciej ustalisz sobie
      granice swojej wolności i godności których nie wolno mu przekroczyć tym dłużej
      będziesz zdrowa!
      Mąż, Partner czy jak go zwał ma być PARTNEREM w życiu a nie balastem czy
      esesmanem... Masz jedno życie i zastanów się czy warto tkwić przy kimś dla kogo
      słowo "partnerstwo i szacunek" to hasła które kiedyś słyszał lecz niezbyt
      dobrze wie co znaczą!
      PZDR
      • przyczajonytygrys1 Re: nie rozumiem facetów 08.02.06, 14:44
        faceci uważają, że kobieta "na poziomie" nadaje się tylko do towarzystwa. W
        domu wolą ciepłą kluchę w podartym szlafroku.
    • facettt to nie jest normalny facettt 08.02.06, 14:39
      Tylko jakis Mr Jekyll w skorze dr Hyde...

      Robienie komus awantury o 15 minut spoznienia?
      • przyczajonytygrys1 Re: to nie jest normalny facettt 08.02.06, 14:45
        jaki według Ciebie jest normalny facet? :D
        • facettt Re: to nie jest normalny facettt 08.02.06, 14:56
          Nie pytaj niepotrzebnie, gdyz czuje , ze sama doskonale wiesz...
          Bynajmniej nie taki, ktory nosi swoja kobiete na rekach (bo to raczej wyjatki),
          lecz taki ktory traktuje ja, jak partnera, szanuje ja, jak szanuje samego
          siebie, i daje jej prawo do bledow, gdyz wie, ze i sam nie jest bezbledny...

          A znam ten problem DOSKONALE, gdyz mam kobiete perfekcjonistke...
          Tylko ze ja jej oczekiwania po prostu... olalem...
          Natomiast jezeli ktos Usiluje Cie do czegokolwiek przymuszac krzykiem i
          grozbami, to na co Ty jeszcze czekasz?
          • przyczajonytygrys1 Re: to nie jest normalny facettt 08.02.06, 15:03
            facettt napisał:

            > Tylko ze ja jej oczekiwania po prostu... olalem...

            I to załatwiło sprawę?
            • facettt Re: to nie jest normalny facettt 08.02.06, 15:13
              przyczajonytygrys1 napisała:
              > I to załatwiło sprawę?


              Tak. No troche marudzi (czyli mowiac zartem: sypie mi swoje zale do ucha).
              To sie jeszcze daje wytrzymac - "jedna diurka mi to wlata, a druga wylata"
              Balaganiarzem bylem i bede :)

              Dopoki nie ma awantur, a tylko zale, czy drobne klotnie, to wszystko to uwazam
              za normalne. Gdy sa krzyki i grozby - to juz trzeba myslec o ucieczce.
              • przyczajonytygrys1 Re: to nie jest normalny facettt 08.02.06, 15:23
                a gdyby to kobieta była bałaganiarzem? ;)
                Potrafiłbyś z taką żyć?
                • facettt Re: to nie jest normalny facettt 08.02.06, 15:34
                  przyczajonytygrys1 napisała:

                  > a gdyby to kobieta była bałaganiarzem? ;)
                  > Potrafiłbyś z taką żyć?

                  Balagan panowalby w chalupie, ale oczywiscie :)
                  byle "inne" sprawy graly... :)
                  • przyczajonytygrys1 Re: to nie jest normalny facettt 08.02.06, 15:48
                    facettt napisał:

                    >
                    > Balagan panowalby w chalupie, ale oczywiscie :)
                    > byle "inne" sprawy graly... :)

                    szkoda że mój tak nie myśli, bo bylibyśmy idealną parą :D
    • magnusg Re: nie rozumiem facetów 08.02.06, 15:34
      Jezeli to nie jest prowokacja,to twoja sytuacja przypomina osobe,ktora co
      tydzien gra na jakims bazarze w 3 kubki z przestepcami-oczywiscie caly czas
      przegrywa i dobrze wiedzac,ze to nie ma sensu wraca do tego regularnie co
      weekend,uzalajac sie pozniej na forum,jaki to ten swiat jest okropny i
      niesprawiedliwy.
      • przyczajonytygrys1 Re: nie rozumiem facetów 08.02.06, 15:58
        Drogi Magnusie... To nie jest prowokacja. Jak się poużalam to czuję się lepiej
        i jestem coraz bliżej podjęcai decyzji o odejściu. Nie jest łatwo rozstać się z
        kimś, z kim się było tyle lat. Myślałam że to będzie mój facet na całe życie...
        Pewnie masz 17 lat i nidgy nie byłeś w poważnym związku. Chociaż może się myle
        i jesteś facetem po 50tce z przejściami i życie Cię nauczyło że w pewnych (tak
        oczywistych) sprawach nie należy się wahać...
        Ale... kobiecą rzeczą jest wahać się, więc się waham. Więc zrób mi tą
        przyjemność i nie żałuj mi tego... :) Czuję się już na prawdę silniejsza,
        powoli wracam do tego stanu ducha co kiedyś, ale żal mi tych zmarnowanych lat i
        nadziei...
        A swoją drogą, to ten świat jest niesprawiedliwy :D
        • magnusg Re: nie rozumiem facetów 08.02.06, 16:25
          17 lat juz dawno nie mam-szkoda w sumie)),ale do 50-tki tez mi jeszcze daleko.:)
          Poprostu osobie przygladajacej sie z boku trudno zrozumiec jak myslaca istota
          moze tak dac sie szmacic.Jestes tresowana jak pies,a poniewierana jak
          szmata.Rozumiem,ze zal ci straconych lat,ale przeciez kazdy nastepny dzien z
          tym "Gentelmanem" tylko to konto straconego czasu powieksza.Jezeli pracujesz i
          mozesz zyc sama,to spakuj swoje rzeczy w nastepny weekend i zacznij dziewczyno
          zyc i cieszyc sie zyciem.Nie za rok,miesiac czy "kiedys tam"-natychmiast.Moze
          poznasz kogos,kto cie bedzie szanowal jako kobiete i partnerke,a nie
          sprzataczke i zywicielke.A nawet jesli nie,to odpocznij troche od
          tego "zwiazku" i nauczyc sie od poczatku sprawiac sobie przyjemnosc chodzac na
          zakupy,do kina,teatru czy gdziekolwiek,bez patrzenia bez przerwy na zegarek,czy
          sie czasami o 3 minuty nie spoznilas.ZACZNIJ ZYC-BO TERAZ WEGETUJESZ.
    • eferalgan kompleks tatusia bez pracy 08.02.06, 20:19
      Po pierwsze - nie ma pracy(zapewne był dyrektorem,jak piszesz) a ty go
      utrzymujesz.To pewnie powoduje w nim silną frustracje,ale nie przyzna się do
      tego nigdy.Przecież to dyrektor również w domu,uwaza ze powinnas być w niebo
      wzięta,że on taki madry i jest z Tobą(chociaz zdaje sobie sprawę ,że tak
      naprawdę jest utrzymankiem i to go boli najbardziej,swoją frustrację obraca w
      agresję przeciwko Tobie)
      Po drugie - róznica wieku.Z jednej strony uważa Cię za małą dziewczynkę,która
      nic nie wie ,ale z drugiej zdaje sobie sprawę,że możesz odejść,znaleźć sobie
      kogoś nawet nie młodszego tylko kogoś kto Cie będzie sznował.Stąd utwierdzanie
      w poczuciu winy i tym ,jakie to ty masz szczęscie ,że spotkałaś w swoim zyciu
      kogos tak wspaniałego(bo co mu innego pozostaje?).
      Zrozum - on Tobą manipuluje.Mozesz gdzieś w ogóle sama wychodzić?Pewnie nie ,no
      chyba ,że są to wasi wspólni znajomi,im jeszcze mozna ewentualnie
      zaufać.Widziąłem takie sytuacje.Na początku były awantury bez powodu i
      opowieściprzyjaciólki płaczącej w ramię pt."jak on mógł powiedzieć mi coś
      takiego.Po dwóch latach było "Od miesiąca mnie nie uderzył,zmienia się,zostanę
      z nim".Nie chce być złym prorokiem,ale kiedyś możesz się spónić więcej niż
      piętnaście minut...
    • swallow_jaskolka1977 Re: nie rozumiem facetów 09.02.06, 07:52
      Ja również tkwiłam w takim koszmarnym związku, trwało to aż dwa lata. Ale
      wreszcie się uwolniłam.
      I NIE ŻAŁUJĘ!!!
      Wreszcie czuję się sobą, nie boję się wracać do domu, uśmiecham się do swojego
      odbicia w lustrze i myślę o przyszłości w jasnych barwach. Żal mi tylko tego
      zmarnowanego czasu, bo nikt mi go już nie zwróci.
      Szczerze mówiąc po tym wszystkim zaczęłam unikać mężczyzn w ogóle, być może są
      jacyś porządni, mili, dla których liczy się drugi człowiek, a nie tylko oni sami
      i ich potrzeby... może i są, ale boję się znowu zaryzykować. Już wolę być przez
      resztę życia sama, niż wiązać się po raz kolejny.
      NIGDY WIĘCEJ!! Czuję się wolna i szczęśliwa. Naprawdę szczęśliwa, bo jestem SOBĄ.
      • przyczajonytygrys1 pytanie na przyszłość... 09.02.06, 11:00
        Dziękuję wszystkim za odpowiedź :)
        Czuję się załamana, zamknęłam się w "jaskini".
        Wiem że odejście jest nieuniknione. A niech to...
        Jak w przyszłości poznać czy facet jest wart angażowania się mojego
        uczuciowego, bo przecież wiele z nich tak świetnie potrafi udawać. Zresztą
        kobiety też. No więc, nie atakująć płci przeciwnej, może inaczej zadam
        pytanie... Jak poznać czy ktoś ma szczere zamiary? Mam jakiegoś pecha do
        facetów... :(
        Kiedyś, wiele lat temu, znałam takiego jednego... Byłam wtedy mustangiem pełną
        gębą. Robiłam karierę, pracowałam po nocach w dużej firmie. Pracował tam ze mną
        jeden taki typ. Nie podobał mi się w ogóle! Szczerze mówiąc, to przez kilka
        miesięcy nie zdawałam sobie nawet sprawy że on istnieje :D Zawsze wzbudzałam
        ciekawość facetów, miałam mnóstwo adoratorów, czasami kilka na raz :D Ale byłam
        kobietą niedostępną. Miałam zasadę że w pracy jest tylko praca i w ogóle nie
        dla psa kiełbasa... Słowem wielu odeszło z podkulonym ogonem.
        Nie pamiętam już dokładnie jak to się wszystko potoczyło, ale ten Typek też
        zaczął się mną interesować. Nie był nawet szczególnie przystojny. Ale był
        bardzo inteligentny, błyskotliwy, miał duże poczucie humoru... Bardzo mi to
        zaimponowało. Zaczęliśmy pisać do siebie maile, kilka razy musieliśmy zostać
        razem po godzinach z polecenia szefa, więc jakoś ta znajomośc zaczęłą być nieco
        bliższa, chociaż nie zauważyłam z jego strony żadnego chamskiego podrywania. I
        to mi się podobało. Że on widzi we mnie duszę, a nie tylko ciało.
        Przyjaźniliśmy się tak chyba z pół roku. Powoli się w nim zakochałam. On
        twierdził że jestem dla niego najważniejszą istotą pod słońcem, że świata za
        mną nie widzi... Chyba na prawdę jestem kretynką! Dałam się na to nabrać i w
        końcu wylądowaliśmy w łóżku. Byłam już nim tak zauroczona, że nieważne było to,
        że nie był dobry w łóżku, wystarczała mi sama bliskość, chociaż jestem kobietą
        wymagającą w "tych" sprawach :D Po trzech upojnych nocach zmienił się nie do
        poznania. Wręcz do tego stopnia że nie zauważał mnie na korytarzu w pracy!!!
        Byłam załamana, zrospaczona, nie chciało mi się żyć. Próbowałam z nim
        rozmawiać, wyjaśnić co się takiego stało, ale on nawet nie chciał ze mną gadać.
        Po roku, dowiedziałam się od koleżanki z pracy (z którą jak się okazało miał
        romans) że jest dumny z siebie że udało mu się mnie !ZALICZYĆ!. Że nikomu się
        nie udało a jemu tak, więc jest najlepszy! Boże! Facet zadał sobie tyle trudu,
        pół roku zabiegania o względy... Czy ja mogę jeszcze komuś zaufac?
        Złamał mi serce... Zabił mnie...
    • allerune Re: nie rozumiem facetów 09.02.06, 10:36
      kobiety, dlaczego czasem jestescie takie glupie :D
    • celina.j Re: nie rozumiem facetów 09.02.06, 11:40
      53 lata??? ło matko
    • lilarose Re: nie rozumiem facetów 09.02.06, 11:50
      Kobieto, wiej od niego czym prędzej! Przeciez on ci pranie mózgu jakies robi!
      Gdzie tu szacunek, skoro z tego co piszesz traktuje cie jak jednostkę
      niesprawną umysłowo. Krzyczeć to mozna, jak komuś grozi niebezpieczeństwo, a
      tresować mozna psa. I jeszcze każe ci sie utrzymywac przez 5 lat. Naprawdę,
      przez ten czas mógł sobie znależć pracę, gdyby tylko chciał. Wyhodowałas sobie
      wstrętnego pasożyta, który ma nad tobą władze i doskonale zdaje sobie z tego
      sprawę. I z niej korzysta. Bo wie, że i tak z nim będziesz i każde najgorsze
      zachowanie mu wybaczysz. Uciekaj jak najszybciej, jemu na tobie nie zależy!
      Jestes młoda, jeszcze spotkasz niejednego faceta, któremu na tobie będzie
      naprawdę zależało.
    • brickk Re: nie rozumiem facetów 09.02.06, 12:15
      Kobieto,
      faceci szanuję kobiety, które same się szanują. Jest to zasada ogólna i nie
      dotyczy tylko stosunków damsko męskich. Za tekimi kobietami faceci nawet
      szaleją, no może nie wszyscy, patrz twój facet
    • don_alehandro Re: nie rozumiem facetów 13.02.06, 16:50
      przyczajonytygrys1 napisała:
      > FACECI! DLA CZEGO TACY JESTEŚCIE???!!!

      Błąd. Trafił ci sie nietypowy okaz, nie pasujacy do statystycznej większości.
      Po drugie prawdopodobnie sama go rozlelkałaś, swą nadmierną łąskawościa zrobiłaś z niego ofiare nie potrafiącą pracować, która potrafi w dodatku tylko sie wydzierać na ciebie. Zostaw go natychmiast, zimna woda na łeb dobrze mu zrobi, zobaczymy jak sam bedzie sobie radził
      • kurka_wodna2 nie rozumiem facetów 14.02.06, 17:24


        f.kafeteria.pl/temat.php?id_p=942800
    • niepokornyaniol Re: Żal mi Ciebie;(( 16.02.06, 14:06
      Nie wiem co Ty jeszcze przy nim robisz?Kochasz go?zA co?za to ,że wrzeszczy na
      Ciebi, łaja za byle g...Co to za dzikie bydle ze sobą przez życie targasz?tak,
      bydlę bo taki cham na inne określenie nie zasługuje.Uświadom sobie jedno-że on
      się nad Tobą znęca.Psychicznie! A Ty pozwalając mu na to, niszczysz sobie zycie!
      Młoda,niezależna kobieto, rzuć go!
    • kasitza faceci wcale tacy nie sa!!!!! 16.02.06, 14:16

    • frederic1 Re: nie rozumiem facetów 16.02.06, 14:21
      Podobno ja miałem obsesję ...ale widzę, że wszystko ze mną w porządku :)
      Pogadaj z "Nim" , powiedz jak się czujesz, co jest nie tak , co Ci doskwiera,
      może zrozumie...jeśli nie - załatw sprawę inaczej, jak miałbym tyle lat co On
      też chyba bałbym się o tak młodą i zapewne piękną kobietą, to normalka, ale
      jeśli brneliście w taki związek, musiał zdawać sobie sprawę jak to będzie
      potem... jesteś w najpiękniejszym dla kobiety wieku... z nim gorzej ;)- to
      wszystko przez To, jeśli go kochasz pogadajcie, jeśli masz dość - To Twoje
      życie, " jak sobie pościelisz ...."
      • przyczajonytygrys1 Re: nie rozumiem facetów 16.02.06, 15:10
        było już mnóstwo rozmów, łez, ale on i tak uważa, że ma rację. Sam o sobie mówi
        że jest bezkompromisowy i... jest z tego dumny :)
        A ja już wiem co mam robić ;)
        Dziękuję bardzo wszystkim za wsparcie...
        • frederic1 Re: nie rozumiem facetów 16.02.06, 15:21
          przemyśl wszystko 100 razy zanim podejmiesz decyzję, to Twoje życie...
          Jedna jest w życiu rzecz ważna - Kochać i być kochanym ;)
          • przyczajonytygrys1 Re: nie rozumiem facetów 16.02.06, 15:27
            święte słowa! :)
    • ballbreaker Re: nie rozumiem facetów 16.02.06, 15:55
      > bla bla bla
      > utrzymuje się go przez te pięć lat
      > bla bla bla

      zawsze marzylem o kobiecie ktora bedzie mnie utrzymywac! Pojdz w me ramiona
      najdrozsza!!!
      • przyczajonytygrys1 Re: nie rozumiem facetów 16.02.06, 16:04
        :P
    • atak.marzen Re: nie rozumiem facetów 16.02.06, 22:57
      będzie gorzej. Zostaw go i znajdz sobie faceta ktory będzie cie szanowal i
      sprawi ze poczujesz sie jak czlowiek a nie jak tresowane zwierze. Zycze odwagi.
      Pozdrawiam
    • emilka184 Re: nie rozumiem facetów 17.02.06, 01:28
      ty to naprwde idiotka jesteś żeby z takim kretynem nadal być, no ręce opadają,
      a one się póżniej dziwią że je facet leje i poniża, pamiętaj :faceci traktują
      jak szmaty tylko te kobiety które się na to godzą
    • goldenwomen prowokacja 17.02.06, 07:29
      :)
    • ya_bolek Te, spkojnie, nie generalizuj tak 17.02.06, 07:31
      To ze sobie znalazlas yakiegos podsztarzalego pie..ietego trepa to nie znaczy
      ze wszyscy tacy sa. Wystarczy siegnac... Yestes mloda, masz 29 lat, co Cie
      trzyma przy tym pieprzonym dziadzie? Czy mowiac "pan i wladca" masz na mysli, ze
      bawicei sie w gre master-slave?


      • przyczajonytygrys1 Re: Te, spkojnie, nie generalizuj tak 17.02.06, 10:14
        Już nie generalizuję :)
        Poniosło mnie... Strasznie byłam wkurzona, założyłam wątek tuż po awanturze.
        Zrozum człowieka :)
        Wiele z Was się dziwi jak to możliwe, że na to pozwalam. Ktoś nie związany z
        tematem, napewno bardziej racjonalnie będzie wszystko postrzegał. Punkt
        widzenia zależy od punktu siedzenia :)
        Miłość jest ślepa, ale powoli zaczynam przecierać ślepia...
        • ya_bolek Re: Te, spkojnie, nie generalizuj tak 18.02.06, 01:14
          To nie milosc yest slepa tylko szczeniece uzaleznienie i przywiazanie. Klejac
          sie do niego wyrzadzasz krzywde nie tylko sobie ale i tez jemu.

          przyczajonytygrys1 napisała:

          > Już nie generalizuję :)
          > Poniosło mnie... Strasznie byłam wkurzona, założyłam wątek tuż po awanturze.
          > Zrozum człowieka :)
          > Wiele z Was się dziwi jak to możliwe, że na to pozwalam. Ktoś nie związany z
          > tematem, napewno bardziej racjonalnie będzie wszystko postrzegał. Punkt
          > widzenia zależy od punktu siedzenia :)
          > Miłość jest ślepa, ale powoli zaczynam przecierać ślepia...
        • rdudka Re: Te, spkojnie, nie generalizuj tak 20.02.06, 14:21
          Rozumiem Cię bo spotkało mnie coś podobnego. Żeby było jasne, jestem facetem i
          bynajmniej nie wydziera sie na mnie jakiś 60 lateni babsztyl.:) Od 3 lat jestem
          zakochany w kobiecie która nie odwzajemniła mojej miłości. Żyłem przez ten czas
          w wyimaginowanym świecie który nijak nie miała się do rzeczywistości. Wiem że
          dla mnie najtrudniejsze jest pogodzić sie z faktem że te 3 lata było stacone,
          że to za czym teskniłem tak naprawdę nie istanialo a ona była tylko osobą
          której przypisywałem swoje pragnienie prawdziwej głębokiej, miłości. Dziś to
          wszystko sobie uświadamiam, choć boli bo to trudne przyznać się przed sobą
          samym że coś, co nadawało sens twojemu życiu tak naprawdę nei istniało.


          Myślę że ty też żyjesz złudzeniami które nijak mają się do rzeczywistości. I
          będziesz robić wszystko by ta brutalna prawda do Ciebie nie dotarła. Ale dla
          siebie samej, dla swojego szczęścia i tego co Cię kiedyś może spotkać powinność
          to zrobić.
Pełna wersja