celine6
03.03.06, 17:04
po pięciu latach bycia z chłopakiem, postanowiliśmy razem zamieszkać. od
początku coś się nie układało. on chciał, żebym go witała od progu z obiadem i
uśmiechem, a ja nie chciałam czuć się jak stara baba. on zmienił pracę - z
nudnej na baardzo rozrywkową- został barmanem. przeniósł się też z małego
miasteczka do dużego miasta. zmienił się, zaczął traktować ludzi z góry. oboje
jesteśmy zabiegani, więc nie mieliśmy dla siebie dużo czasu, jeden, dwa
wieczory w tygodniu. ostatnio zaczął mnie ignorować. nie odpisywał na smsy,
nie rozmawiał ze mną, nie przytulał mnie. powiedziałam dość. gdy zaczęłam o
nas rozmawiać, okazało się, że on chce innego życia, chce być wolny, nie chce
czuć się staro. podkreślam, wcześniej to on robił wszystko, żebyśmy się tak
czuli. kupił nawet kota. rozstaliśmy się dwa tygodnie temu. kochałam go i nie
chciałam tego, on płacząc mówił, że też tego nie chce, ale musi to zrobić. od
razu po rozstaniu wyjechałam na urlop, czułam się nieźle, ale on codziennie do
mnie pisał, tak, jakby nic się nie stało, albo że jest ciężko. po powrocie
dowiedziałam się, że już dwa dni po zerwaniu zaczął romans z
dziewiętnastolatką. gdy wróciłam do mieszkania, z którego on się wyprowadził
znalazłam list, w którym pisał, że rozwali najpiękniejszy związek, jaki można
sobie wyobraźić, że zawsze będzie mnie kochał, itp. to już było po tych
ekscesach z nastolatką. gdy go widziałam, mówił, że od dwóch tygodni pije i
szlaja się po klubach i to jest jego sposób na zapominanie. co ja mam o tym
wszystkim sądzić? nie chcę z nim być, bo okazał się niedojrzałym mięczakiem,
ale chciałabym wiedzieć, jak to widzą faceci. ci, którzy dobrneli do końca
opowieści. bardzo chciałabym to wszystko ułożyć sobie w głowie