nowy67
13.03.06, 00:19
Mam powazny problem.Opowiem krótko moja historię. Jestem facetem około
czterdziestki. Około ośmiu lat temu byłem w niezobowiazującym zwiazku z
kobieta, która spotykała sie z kilkoma facetami na raz( dowiedziałem się o tym
po jakimś czasie od jej znajomych), a ja wtedy mialem zone. Po ok.roku bez
słowa pożegnania, pojechała do Australii. Minał ponad rok i postanowiłem
odwiedzic ja. Nie układało mi sie zycie osobiste.Rozstałem sie z zona i mialem
koszmarne trudnosci przy rozwodzie. Nie wiedzialem czy juz nie chce sie ze mna
spotykac, znac bo nigdy tego nie powiedziala tylko zniknela. Wsiadłem w
samolot i poleciałem. Na miejscu okazało się ze ona nie odbiera telefonu i nie
ma jej pod adresem jaki dostałem.Utrzymywalem sporadyczny kontakt i ona nie
wiedziala ze przylece. Byłem tam jakis tydzien i nic. Nie odpowiedziala na moj
tel. ze chce sie spotkac. Wrocilem z powrotem i czulem ze to juz chyba koniec
znajomosci. Ale nadal wysylalem jej zdjecia,maile i kontakt ciagle byl
sporadyczny.Pisała zadkoze chce sie kumplowac i nic wiecej. Nie wiem co o tym
sadzic nadal. czemu ona zniknela? Niedawno dostałem wiadomosc od niej, ze
nigdy nie chciała miec ze mna nic wspolnego i ze ewakuowala sie jak
przyleciałem. Nie rozumie dlaczego tak sie stalo. Teraz juz sam nie wiem co o
tym sadzic.Poradzcie