Już Cię nie kocham....

10.04.06, 13:36
Jak to możliwe, że mam dwoje dzieci,
kochającego męża i nie chcę już z nim mieszkać? No dobrze, ale czy to jest
powód by zostawiać przyjaciela, z którym spędziłam 15 lat życia na dobre i
złe? Wiele razy cierpiałam przez niego, z miłości dostosowywałam się do jego
potrzeb, winę brałam zawsze na siebie i tak powoli on urastał w przekonaniu,
że ma zawsze rację, a ja z kolei, że jestem tą nierozsądną, która musi
kształtować swój charakter. (kobiety uwaga na
ustępliwość - zażegnywanie konfliktów "byle się pogodzić" prowadzi do
frustracji i na dłuższą metę do odkochania). I jestem w kropce. Finansowo
niezależna, silna kobieta, która chce powiedzieć mężowi: "Już Cię nie kocham,
chcę zabrać dzieci i ułożyć sobie życie na nowo" nie potrafi tego zrobić
tylko dlatego, że obawia się go zranić... A tak bardzo chce wyjść na wolność.
Na co tu liczę? Na pewno na opinie, na pewno będę wdzięczna za namiary na
priv. na dobrego psychologa, psychiatrę, psychoanalityka w Warszawie,
whatever (tylko naprawdę dobrego, bo coś mi podpowiada, że ciężka sprawa z
tymi psychologami, co taki psycholog może mi pomóc...)
    • cyberski Re: Już Cię nie kocham.... 10.04.06, 13:41
      "Podoba" mi się to:
      "chcę zabrac dzieci"...
      To już ojciec nie może zostac z nimi? Dzieci są Twoją, że tak powiem, własnością, do której ojciec nie ma prawa?
      No chyba, ze to mu na rękę, ale jeśli nie...
      • bloominga Re: Już Cię nie kocham.... 10.04.06, 14:12
        Nie, raczej nie będzie mu to na rękę, ale ja nie wyobrażam sobie życia bez
        nich. I to ja, a nie on poświęcam im każdą wolną chwilę, choć pracuję poza
        domem tyle samo czasu, co mój mąż. Rozumiem Was Panowie - to trudne, ale
        niestety taka jest prawda: w olbrzymiej większości matka ma lepszy kontakt z
        dziećmi i dlatego to jej sąd przyznaje prawo do opieki. Niestety, ale to jest
        prostsze, niż się wydaje: o ile ojcu jest tylko trudno mieszkać bez dzieci - o
        tyle dla matki to zwyczajnie nie do wytrzymania. Koniec, kropka.
        • cyberski Re: Już Cię nie kocham.... 11.04.06, 09:15
          No ok...
          Skoro piszesz, że jako matka nie wytrzymasz życia bez dzieci...
          JEstem nieobiktywny to fakt - akurat miałem to szczęscie, że mądry sąd mi przyznał opiekę nad córką więc może trochę inaczej widze to co czują ojcowie...
          • tygrysio_misio Re: Już Cię nie kocham.... 13.04.06, 23:46
            kobietom ciezko pojac co mysla faceci..i ze mimo,ze czesto jest tak,ze kobiety
            nie daja ojcom szans na wychowywanie dzieci a i od samych mezczyzn wymagaja
            czego innego niz nianczenia, to uwazaja,ze facet to sobie poradzi i jemu to
            pryszcz
      • tygrysio_misio Re: Już Cię nie kocham.... 13.04.06, 23:42
        i tu przyznam Ci racje...to jakas jest bzdura,ze dzici sa kobiet a facet nie ma
        nic z tego,ze je wychowywal i polowa genow jest jego

        totalny egoizm

        powinno byc tak,ze storna ktora odchodzi ponosi konsekwencjie wlasnej decyzji i
        zabiera tylko sztoteczke do zebow ...
    • itsnotme Re: Już Cię nie kocham.... 10.04.06, 14:28
      może to:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=99&w=36038178
      ja tam bym się na miejscu kobiety ranieniem faceta nie przejmował..
    • sarna76 Re: Już Cię nie kocham.... 10.04.06, 16:20
      Jeżeli masz jakiekolwiek obawy, nie chcesz go zranić i jesteś rozbita.. nie
      wiem może to jeszcze nie jest ten moment...Skoro nie jesteś gotowa mu tego po
      prostu powiedzieć...
    • seth.destructor Re: Już Cię nie kocham.... 10.04.06, 19:06
      Z tego wszystkiego, to nie podoba mi sie, ze dzieci traktujesz jak towar, swoja
      wlasnosc, ktora musisz zabrac od niego. Pol ich genow jest jego, nieprawdaz?

      A to, czy ci sie odkochalo, czy nie, to sobie rob ze swoim zyciem co chcesz.
    • mamgo Re: Już Cię nie kocham.... 11.04.06, 00:07
      Jak to możliwe? Nie mam pojęcia, ale się zdarza. Znam sytuację z drugiej
      strony - 15 lat małżenśtwa, trójka dzieci i On zdecydował się powiedzie "juz
      cie nie kocham". Wiem jak to boli. Jeżeli jest Twoim przyjacielem zastanów się,
      spójrz w siebie czy warto te 15 lat przekreśłić. Mój mąż nie uważa mnie za
      przyjaciela, powiedział ze nic juz ode mnie nie chce, ale życia bez dzieic też
      sobie nie wyobraża. Tak jak ty ustępowałam, próbowałam dostosowywac sie do Jego
      potrzeb, tylko że okazałao sie że nie znałam tych potrzeb. Tez dzielę czas na
      dom i pracę, tez starałam się ze wszystkicg sił. Ale okazuje się, ze tam gdzie
      ja widziałam partnerstwo i uzupełnianie się... Długo by opowiadać. Ja kocham
      nadal, mimo wszystko. To ja czuję się winna, a dodatkowo zraniona, odrzucona,
      niechciana, nie potrzebna. Mam dzieci i tylko One trzymają mnie przy żciu.
      Chociaz nie jestem pewna z kim sa związane bardziej i kogo bardziej potrzebują.
      Dzieci chyba potrzebuja obijga rodziców.
      Takie wyznanie Małżonka - Partnera - Ojca moich dzieci - Osoby , z która
      chciałam jeszcze tyle przeżyć było dla mnie straszne. Traumatyczne. Nie
      potrafię sie pozbierać, nie wiem czy uda mi się kiedykolwiek. Staram się nie
      pokazywać jak boli dzieciom, rodzinie, współpracownikom,ale prawda jest taka że
      najchetniej zaszyłabym się w ciemny kąt i zapłakała na śmierć. Wiem, że to
      głupie ale chciałabym umrzeć - byłoby prościej. Nie musielibyśmy podejmować
      żadnych decyzji. To okropne mieszkać pod jednym dachem z kimś kogo się nie
      kocha. Straszne mieszkać z kimś kto Ciebie nie kocha. Co gorsze?
      Wizyty u psychologa pokazały mi tylko jakie miałam braki uczuciowe wyniesione z
      dzieciństwa, jak bardzo pragnęłam bliskości, czułości i akceptacji - jakie
      rządziły mną mechanizmy i gdzie przez to właśnie zawaliłam, i chyba tylko
      spotęgowały moje poczucie winy i beznadziejności. Już nie korzystam, nie łykam
      tez tabletek od psychiatry. Staram się robić dobrą minę i próbuję wyobrazić
      sobie życie bez Niego (Mój Mężczyzna szuka mieszkania).
      Boję się o dzieci - jak to przeżyją, jak ocenią, jak ...
      Jeśli Twój Mąż jest Twoim przyjacielem, nie rań Go. No chyba że masz pewność,
      że on cię też nie kocha i też marzy o tym by być osobno, wtedy może uda wam sie
      dogadac i ułozyć równoległe zycia. Chociaz ze względu na dzieci zawsze
      będziecie mieli wiele wspólnych problemów, radości, decyzji itd.
      Wiem, że to nie jest prosta decyzja i wiem że warto przemyśleć ją jeszcze raz
      (a potem jeszcze raz)
      pozdrawiam cieplo
      • basiapietrzak Re: Już Cię nie kocham.... 12.04.06, 08:44
        < Ciężko doradzić
        < Psychologowie zrobią jeszcze większy zamęt
        < Posłuchaj się własnej intuicji, serca i rozumu
        < Życie w związku bez miłości, jest straszne
        < I żeby to odczuć, trzeba odwagi, aby z niego wyjść
        < Dopiero boli naprawdę,i jest to już ogromne trzęsienie ziemi
        < Im dalej, tym bardziej napięcie rośnie, jak u Hitchcocka :)
        < Pozdrawiam ciepło :)
    • camel_3d a dlaczego chcesz zabrac dzieci? 12.04.06, 12:11
      wiesz, zawsze mnie to drazni u kobiet... dlaczego chca zawsze zabierac dzieci..
      a przeciez to niej jest ich wylaczna wlasnosc..jak stol czy komputer. Co bys
      zrobila gdyb maz odszedl od ciebie i zabral dzieci? Fajnie bys sie czula?
      Skoro chcesz odejsc to odejdz sama... Chyb ze on bedzie w 100% zgodny co do
      twojego planu..
    • znj2 Re: Już Cię nie kocham.... 13.04.06, 15:56
      Ale dramat!
      • rolling_stone Re: Już Cię nie kocham.... 13.04.06, 23:36
        jestes egoistyczna koza (nie obrazajac tych zacnych zwierzat), wnoszac z twojego
        postu.
        podaj mi namiar swojego meza, polece mu dobrego specjaliste od rozwodow.
        zalatwie mu nawet znizke, byleby tylko biedak sie od ciebie uwolnil.
Pełna wersja