wyjdę i nie wrócę...

14.04.06, 11:32
ja już swoje lata mam, i rozumiem, że faceta to trzeba nakarmić dobrze, i
czasami z domu wypuścić do kolegów; ja rozumiem, że można czasami stracić
poczucie czasu, i zamiast iść do sąsiada na dwie godziny przepaść na sześć;
ja rozumiem, ze coś takiego może się zdarzać często, bo ten typ tak ma (w
sensie - nie wyjścia często, tylko przepadanie prawie przy każdym wyjściu);
nie do końca rozumiem, jak można kompletnie zlewać prośby swojej kobiety o
próby uniknięcia tego typu zachowań z bardzo prostej przyczyna: ona się
martwi; zupełnie nie rozumiem, po co następnego dnia udawać pogniewanego,
ponieważ ona ośmieliła się być deńko wqrviona - a on taki biedny miś, nigdy
nic mu nie wolno itp....
no i zupełnie nie domyślam się, jaka byłaby reakcja statystycznego M, gdyby
jego kobieta zrobiła dokładnie tak samo, chociaż jeden jedyny raz...
jaka byłaby reakcja???
    • gomory Re: wyjdę i nie wrócę... 14.04.06, 11:57
      W dobie telefonow komorkowych, dosc latwo uniknac takich zachowan. Wystarczy zadzwonic, ze bedzie gdzies dluzej. Tego masz prawo oczekiwac, przy zalozeniu, ze nie placzesz w takim wypadku do sluchawki by wracal do domu (wtedy faktycznie nie bedzie Cie o tym powiadamial, by nie napotykac takich komentarzy).
      Skoro, Twoj chlop przepada Ci z domu sporadycznie, to wyglada na to, iz moglabys przymknac na to oko. Wyskoczyl, nahapie sie dobra ile moze i znowu bedzie grzeczniutki ;).
      Co do pytania jaka bylaby reakcja statystycznego M. Jeden by sie ucieszyl, ze starej nie ma i ogladal pornosy, a drugi uznal, iz przejechal Cie samochod, i zaczal dzwonic po szpitalach. Jesli to podzielic to statystycznie wyszloby, ze mezczyznom jest to obojetne ;).
      • magdalenka01 Re: wyjdę i nie wrócę... 14.04.06, 13:06
        gomory napisał:

        > W dobie telefonow komorkowych, dosc latwo uniknac takich zachowan. Wystarczy
        za
        > dzwonic, ze bedzie gdzies dluzej. Tego masz prawo oczekiwac, przy zalozeniu,
        ze
        > nie placzesz w takim wypadku do sluchawki by wracal do domu (wtedy
        faktycznie
        > nie bedzie Cie o tym powiadamial, by nie napotykac takich komentarzy).


        nie płaczę, tydzieć temu ok. północy sms-owo pożyczyłam jeszcze dobrej
        zabawy...

        > Co do pytania jaka bylaby reakcja statystycznego M. Jeden by sie ucieszyl, ze
        s
        > tarej nie ma i ogladal pornosy, a drugi uznal, iz przejechal Cie samochod, i
        za
        > czal dzwonic po szpitalach. Jesli to podzielic to statystycznie wyszloby, ze
        me
        > zczyznom jest to obojetne ;).

        statystycznie to człowiek i koń mają po trzy nogi:) a pornosy to razem sobie
        czasami oglądamy.
        pzdr:)

    • triss_merigold6 Re: wyjdę i nie wrócę... 14.04.06, 13:01
      Zrób to samo. Działa.
      • magdalenka01 Re: wyjdę i nie wrócę... 14.04.06, 13:07
        triss_merigold6 napisała:

        > Zrób to samo. Działa.

        ok:)
    • znj2 Re: wyjdę i nie wrócę... 14.04.06, 13:08
      To idź i nie wracaj i dupy nie zawracaj!
    • luiza321 Re: wyjdę i nie wrócę... 14.04.06, 13:20
      Mój facet też nie ma kompletnie poczucia czasu.Jak mówi , ze będzie za godzinę
      to oznacza , że będzie za cztery godziny albo i wiecęj.Ja to wiem i nasi
      znajomi to też wiedzą :))
      Kiedys sie przejmowałam , dzwoniłam , pytałam czy coś sie nie stało..
      Odpusciłam sobie i po czasie usłyszałam od niego , ze mnie to już nie zależy ,
      ze ja się nie interesuję jego sprawami , ze nawet nie zadzwonię:))
      Ja szanuję swój czas i też chcę aby facet szanował mój więc już skonczyłam z
      bezsensownym czekaniem ...
      • cleer13 Re: wyjdę i nie wrócę... 14.04.06, 13:32
        Chyba ze jemu zależy właśnie na tym poczuciu wolności - niektorzy niedorośli
        emocjonalnie faceci ciągle mają potzrebę udawadniania sobie i otoczeniu,ze duze
        z nich chłopczyki i mogą chodzic gdzie chcą, wracać o której chca, nie musza
        nikogo pytac o zgodę i meldować sie. Każde pytanie czy pretensje o spoźnienie
        odbierają w kategoriach ograniczani ich wolnosci. Oni mieli chyba zbyt
        opiekuńcze mamusie i uwazaja ze jak wyrwali sie spod ich kontroli to juz z
        nikim nie musza sie liczyc.
Pełna wersja