haszsz
14.04.06, 13:25
Witam!
Mam pytanie do panów:
czy jest coś złego w tym, że z jakims innym, niz swój facetem spedza sie
trochę (dużo?) wolnego czasu:
tzn.
tocząć długie Polaków rozmowy
wychodząc razem na piwo
jeżdząc razem na rowerze
spacerujac wieczorami, itp.
Dlaczego mój mąż ma do mnie nieuzasadnione pretensje co do tej znajomości i
zawsze sie z przekąsem o niej wyraża.
to znaczy ze ja nie mogę sie juz zaprzyjaźnic z kimś kto nie jest kobietą?
Dlaczego on uważa, że taka przyjaźń jest niestosowna?
Powinien się chyba cieszyć, że mam takiego kogos, z którym się świetnie
rozumiem i dogaduję a że akurat nie jest to kolezanka?
To nawet dla mnie lepiej, bo bardzo lubie jego sposób patrzenia na wiele
spraw taki bardziej chłodny i zdystansowany, jak to u faccettów!
Na moje pytania kierowane do niego odpowiada wymijajaco (czuję, ze jest
zazdrosny o to porozumienie dusz, które łaczy mnie z moim przyjacielem)
A jakie szanowni panowe mają zdanie na temat istnienia damsko-meskiej
przyjaźni?