okazywanie uczuć dzieciom

26.04.06, 10:05
Ostatnio na grila wpadł do mnie kolega. Podczas wizyty zwrócił uwagę, że mam
bardzo bliski kontakt z synem i, ze często okazuje mu uczucia (mój syn ma
13lat)
Powiedział, ze on swojemu synowi (14lat) praktycznie nigdy wprost nie
powiedział, ze jest z niego dumny lub, ze go kocha a fizyczne „czułości”
ogranicza do podania ręki i uścisku, przy składaniu życzeń.
Mi wydaje się to śmieszne bo jeżeli się kogoś kocha to po prostu mu się to
mówi i okazuje. A jak jest u was z okazywaniem uczuć synom? Chodzi mi
zwłaszcza o trochę starsze dzieciaki, bo tym młodszym to chyba każdy rodzic
okazuje uczucia i uważa to za naturalne, kłopot jest gdy dziecko zaczyna
dorastać.
    • b-beagle Re: okazywanie uczuć dzieciom 26.04.06, 10:12
      Dobrego ojca ma twój syn ))))
    • melea7 Re: okazywanie uczuć dzieciom 26.04.06, 12:00
      Szkoda, że takich ojców jest niewielki procent. Zazwyczaj mężczyźni
      wstydzą się okazywania uczuć wobec kogokolwiek, bo to "niemęska słabośc"
      W przypadku drastającego syna powodem do chłodnego traktowania go
      publicznie może byc obawa ojca o reakcje patrzących, którzy mogą uznać
      że nie wychowuje dość męsko.
    • chijana Re: okazywanie uczuć dzieciom 26.04.06, 12:10
      syna nie mam tylko corke, ojcem tez nie jestem tylko matka, ale uwazam, ze masz
      racje. pozniej rosna ludzie z jakimis kompleksami niedowartosciowani...tylko
      takie zachowanie Twojego kolegi moze miez negatywyny wplyw na rozwoj jego syna.
      trzymaj tak dalej i sie nim nie przejmuj.
      milosc trzeba okazywac, szczegolnie dzieciom bez wzgledu na plec
      • ojciec37 Re: okazywanie uczuć dzieciom 26.04.06, 12:44
        Dzięki za pozytywne odpowiedzi, ale jestem ciekaw czy jakiś facet się odezwie,
        bo to głównie ich dotyczy...
        • chijana Re: okazywanie uczuć dzieciom 26.04.06, 13:22
          moge CI jeszcze powiedziec jak wygladaja relacje meza z corka...corka jest
          jeszcze maltuka, nawet roku nie ma, wiec moze troche inna sytuacja rowniez,
          ale...maz jest bardzo w niej zakochany i ja wprost ubostwia. okazuje jej
          uczucia, rozpuszcza, moglby jej nie klasc tylko na rekach nosic, wiec watpie,
          zeby mu ssie zmienilo jak mala dorosnie.

          ja nadal podtrzymuje...trzymaj tak dalej,dobre relacje z wlasnym dzieckiem sa
          najwazniejsze
    • acorns Re: okazywanie uczuć dzieciom 26.04.06, 12:47
      Ja mam córkę i ona ma pełne prawo do czułości i takie będzie miała nawet jak
      będzie miała 20 lat. Natomiast czułości w stosunku do syna to jest dla mnie
      hodowanie mięczaka. To nie mężczyzna ma być przytulany tylko do niego mają się
      przytulać. Ja nie byłem przez ojca tulony ani nic takiego i bardzo się z tego
      cieszę. Z problemami emocjonalnymi jeśli miałem to musiałem radzić sobie sam. I
      tak ma być. Bo w dorosłym życiu kobieta jak sobie nie radzi to może szukać
      pocieszenia w ramionach faceta i facet powinien ją przytulić, pocieszyć i pomóc
      rozwiązać jej problem. A jak będzie tulony przez tatusia to sam jako mężczyna
      będzie w takiej sytuacji szukał pocieszenia w czyichś ramionach a to jest
      zachowanie niemęskie.
      • ojciec37 Re: okazywanie uczuć dzieciom 26.04.06, 13:03
        Jeżeli bijesz do tego, że moje dziecko ma większa szanse na zostanie gejem to
        się mylisz. Jeżeli trochę byś poczytał książek o wychowaniu dzieci i ogólnie o
        psychologii w każdej przeczytasz, ze ci chłopacy którzy mieli fajny, bliski i
        nie pozbawiony okazywania sobie uczuć kontakt z ojcem , nie maja w przyszłości
        problemów z założeniem rodziny i wychowaniem dzieci.
        Natomiast Ci którzy byli takich relacji pozbawieni są właśnie narażeni na to,
        ze będą mieli problemy emocjonalne. I to ta „twarda” ręka i surowy sposób
        wychowywania syna bardziej sprzyja temu, ze dziecko może być w przyszłości
        gejem.
        A powiedz czy mam rozumieć, że swojemu synowi nigdy byś nie powiedział, wprost
        że go kochasz lub ze jesteś z niego dumny? Czy to tez uważasz za nie męskie?
        • chijana Re: okazywanie uczuć dzieciom 26.04.06, 13:27
          zgadzam sie w 10000%
        • acorns Re: okazywanie uczuć dzieciom 26.04.06, 14:14
          > Jeżeli bijesz do tego, że moje dziecko ma większa szanse na zostanie gejem to
          > się mylisz.

          Czy ja użyłem tu choć raz słowa "gej"? Nawet o tym nie pomyślałem. Chodzi mi
          wyłącznie o to, że jak chłopak będzie dostawał czułości to potem będzie ich
          potrzebował do życia. I jak takiemu zwali się pare spraw na łeb to usiądzie i
          się rozpłacze bo nie będzie wiedział co zrobić a może nie być kogoś kto go
          przytuli, po główce pogłaszcze i powie ze go kocha.

          > I to ta „twarda” ręka i surowy sposób wychowywania syna bardziej sprzyja
          > temu, ze dziecko może być w przyszłości gejem.

          Ojciec był w stosunku do mnie oschły i nie przytulał mnie, nie całował, nie
          mówił że mnie kocha a ja ani nie jestem pedałem ani nie mam problemów
          emocjonalnych.

          > A powiedz czy mam rozumieć, że swojemu synowi nigdy byś nie powiedział,
          > wprost że go kochasz lub ze jesteś z niego dumny? Czy to tez uważasz za nie
          > męskie?

          Co do "kocham cię" to nie wiem. Nie mam syna i nie jestem w stanie powiedzieć
          jakby to było. Córce to mówię i nie mam żadnych oporów żeby jej to powiedzieć.
          Ale to dziewczyna więc jest inaczej. A co do bycia dumnym to mówię to w inny
          sposób. Jak jest taka sytuacja to mówię Młodej "podoba mnie się to" albo "no i
          zajebiście" czy coś takiego. Nie bardzo lubię wyrażać wprost swoich uczuć bo to
          do mnie nie pasuje. Nie lubię takiej gadaniny, wolę żeby moje uczucia wyrażały
          się w czynach a nie w słowach.
          • ojciec37 Re: okazywanie uczuć dzieciom 26.04.06, 14:45
            Facet napisałem, że „bardziej sprzyja” a nie, że każdy pod wpływem surowej ręki
            staje się gejem! To raz.
            A dwa, Ja nie przytulam syna, ciągle i bez przerwy i nie mówię mu co drugie
            słowo „kocham” ale też nie jestem zimy i oschły. Po prostu to wypośrodkowałem.
            Nie rozpuszczam ale tez nie wychowuje twardą ręka.
            A poza tym skąd Ty możesz wiedzieć jakim człowiekiem będziesz, jeżeli byś mu
            okazywał uczucia? Moje słowa potwierdzają psycholodzy, specjaliści, lata badań
            przeprowadzonych na tysiącach osób i itd. A twoje kto?
            A poza tym twoja teoria jest trochę śmieszna bo to tak jakbyś nie poszedł z
            dzieckiem nigdy na pizze z obawy, ze jeżeli ja spróbuje będzie chciało tylko ją
            jeść.
            A jeżeli chodzi o słowa. To niektóre słowa są tak proste i tak dokładnie oddają
            to co chcemy powiedzieć, ze nie ma po co ich zmieniać i naszych uczuć ubierać w
            inne. To takie trochę owijanie kota w bawełnę..
            A swoja droga fajnych słów używasz przy dziecku…
            • acorns Re: okazywanie uczuć dzieciom 26.04.06, 15:09
              Słowo "zajebisty" weszło już na dobre do języka potocznego i posługują się nim
              nawet małe dzieci.

              Psychologowie wypisują różne dziwne rzeczy w swoich pracach. Dowiedziałem się
              już z nich, że mężczyzna powinien płakać i nie powinien wstydzić się łez, teraz
              znów z tą czułością. A ja w życiu kieruję się tym co mi teść mówił - swoje
              dzieci wychowuj na takich ludzi, jakich chciałbyś w życiu spotykać. I tak też
              robię. Chciałbym w życiu spotykać ładne, śmiałe, konkretne dziewczyny i tak
              wychowuję Młodą. Chciałbym spotykać facetów silnych, twardych, zaradnych,
              którzy w razie czego potrafią dać w ryj i na których można liczyć i tak
              wychowywałbym syna. Jak na razie nie wydaje mi się, że z chłopca
              rozpieszczanego przez tatusia wyrośnie ktoś taki jak mi odpowiada.
              • ojciec37 Re: okazywanie uczuć dzieciom 26.04.06, 15:58
                Ani Ja w obecności syna ani On w mojej nie używamy takich słów. Na pozbycie
                się przekleństw w domu jest bardzo dobry sposób. Każdy kto przeklnie, bez
                względu czy dziecko, czy rodzic, za każdy brzydki wyraz wrzuca 5zł do
                specjalnie do tego celu przeznaczonej skarbonki, która raz na rok zostaje
                opróżniona. Pieniądze uzyskane w ten sposób zostają przeznaczone na jakiś cel
                wcześniej uzgodniony przez rodzinę.

                Powiedz szczerze, czy jak byłeś dzieckiem to naprawdę nigdy nie chciałeś
                usłyszeć czegoś dobrego od swojego ojca?. Nigdy nie chciałeś by dajmy na to
                poklepał ciebie po ramieniu i powiedział, ze jest z ciebie zadowolony lub coś w
                tym stylu? Nie wieże, ze byłeś zadowolony i szczęśliwy mając surowego chłodnego
                ojca.
                Rodzic nie może być pomnikiem zimnym, chłodnym i nie czułym!
                Spójrz sobie na inne kraje. Dajmy na to Hiszpanie tam mężczyźni nawet dorośli
                często się poklepują nawet przytulają. A przecież nikt nie powie, ze Hiszpan
                jest nie męski. Baa to właśnie z języka hiszpańskiego wzięto słowo mucho!!!
                Hiszpania to tylko przykład takich regionów gdzie takie zachowania SA
                najnormalniejsze w świecie jest mnóstwo. Ameryka Pd., kraje muzułmańskie, Azja
                Pd. - Wsch. Itd.
                A zobacz sobie na sportowców, np. piłkarzy co robią po strzeleniu bramki? I co
                SA przez to nie męscy?
                I nie wierzę też w to, ze ty jako mężczyzna nigdy nie płakałeś? Choćby ze
                szczęścia po urodzeniu młodej.

                • acorns Re: okazywanie uczuć dzieciom 26.04.06, 18:26
                  > Ani Ja w obecności syna ani On w mojej nie używamy takich słów.

                  Ja też się odzwyczajam. Teraz już prawie w ogóle nie muszę jeździć samochodem
                  po mieście więc mniej nerwów mam. "Zajebisty" nie uważam za przekleństwo.

                  > Nigdy nie chciałeś by dajmy na to poklepał ciebie po ramieniu i powiedział,
                  > ze jest z ciebie zadowolony lub coś w tym stylu?

                  Pogratulował mi kilka razy. Na przykład jak zrobiłem prawo jazdy. Ja nie
                  odczuwam potrzeby uznania w czyichkolwiek oczach. Może to dziwne, ale tak jest.
                  Jak mam jakiś cel to staram się go osiągać i klepanie po ramieniu nie jest mi
                  do tego potrzebne. I szczerze mówiąc lepiej mi jest nie odczuwać takich potrzeb
                  bo tak się łatwiej żyje.

                  > I nie wierzę też w to, ze ty jako mężczyzna nigdy nie płakałeś? Choćby ze
                  > szczęścia po urodzeniu młodej.

                  Po urodzeniu Młodej ze szczęścia to piłem wódkę przez kilka dni z kumplami i z
                  rodziną, choć ja ogólnie niepijący jestem. Nie płakałem.

                  Tak sobie myślę, że coś w tym jest co piszesz. Ja słysząc
                  słowo "trzynastolatek" mam przed oczami typowego warszawskiego osiedlowego
                  trzynastolatka w dresie, z petem w zębach, wygolonego na łyso, zapluwającego
                  chodnik i klnącego na cały głos. Czułość wobec takiego jest dla mnie czymś
                  bardzo abstrakcyjnym, bo jak ich widzę to mi siekiera woła z szopy "tu jestem".
                  Z drugiej strony mój syn taki by nie był, więc kto wie jaki bym był dla niego.
                  Na pewno nie taki jak dla Młodej ale też pewnie nie oziębły. Może jeszcze
                  urodzi mi się syn, choć szczerze mówiąc wolałbym drugą córkę. Nawet
                  zdecydowanie bym wolał.
                  • ojciec37 Re: okazywanie uczuć dzieciom 26.04.06, 18:53
                    Wiesz ja nie mówiłem o sytuacji obecnej lub gdy już byłeś prawie dorosły lecz
                    bardziej o dzieciństwie. Nie brakowało Ci wtedy takiego bardziej
                    przyjacielskiego i ciepłego ojca?
                    A Ja się przyznam gdy pierwszy raz miałem małego na rękach o mi się łzaw oku
                    zakręcił!
                    Wiesz, może gdyby tego 13 latka z osiedla rodzice traktowali inaczej, zajmowali
                    się nim, okazywali miłość to jestem pewien, że nie był by tym, kim teraz jest i
                    nie robił tego, co teraz robi!
                    • acorns Re: okazywanie uczuć dzieciom 26.04.06, 20:49
                      > Nie brakowało Ci wtedy takiego bardziej przyjacielskiego i ciepłego ojca?

                      Nie brakowało bo nie wiedziałem, że może być inaczej. Patrząc na to teraz to
                      nie wiem jaki bym był gdyby mnie ojciec przytulał itd. Może byłbym zbyt
                      wrażliwy i delikatny, żeby rozwiązać problem z była żoną.

                      Gdy ja Młodą po raz pierwszy ją trzymałem na ręku, to pamiętam, ze patrzyłem na
                      jej oczy. Były czarne. Ale nie płakałem.

                      > Wiesz, może gdyby tego 13 latka z osiedla rodzice traktowali inaczej,
                      zajmowali
                      > się nim, okazywali miłość to jestem pewien, że nie był by tym, kim teraz jest
                      i
                      > nie robił tego, co teraz robi!

                      To na pewno. Dlatego nie będę się upierał przy tym co mówiłem z tą czułością.
                      Jak bedę miał syna to wtedy jakoś się bardziej kompetentnie do tego
                      ustosunkuję.
                      • ojciec37 Re: okazywanie uczuć dzieciom 01.05.06, 10:13
                        Fajnie, że dopuszczasz możliwość zmiany zdania: )
      • chijana Re: okazywanie uczuć dzieciom 26.04.06, 13:25
        co za glupota...okazywanie uczuci nie doprowadzi do tego czy ktos jest gejem
        czy nie i nie dyskwalifikuje go jako twardziela. nie rozumiem takiego
        polaczenia.
        przeciez oprocz okazywania uczuc na pewnoe wpaja mu inne wartosci uczy tlumaczy
        pokazuje, a to, ze powie ze jest dumnyz syna to tylko wielki plus dla niego a
        dla syna bodziec, zeby sie starac wiecej.

        nie widze zwiazku wiec.
        lepiej walnac, jeszcze ponizyc nieprzyznac racji...wtedy to twardziel wyrosnie,
        co...taki co nie bedzie potrafil sobie ze swoimi uczuciami poradzic.
        • acorns Re: okazywanie uczuć dzieciom 26.04.06, 14:20
          No następna z tymi gejami. Czy ja użyłem słowa "gej" choć raz? I popadasz w
          skrajności. Nie mówię,że syna trzeba poniżać czy krytykować. Po prostu nie
          przyzwyczajać do takiej wylewności bo dorosłych mężczyzn nikt nie przytula,
          więc bez sensu jest wywoływanie takiej potrzeby. Bo jak się chłopca motywacją
          do działania będzie pogłaskanie po główce i słowa "jestem z ciebie dumny,
          kocham cię" to kto go będzie motywował jak będzie już dorosły? Tatuś przyjedzie
          i po główce pogłaszcze? Czy może jego kobieta zamiast faceta ma mieć w domu
          duże dziecko?
          • chijana Re: okazywanie uczuć dzieciom 26.04.06, 14:49
            nie przyzwyczajac do wylewnosci?
            pewnie, ze nie musi ich nitk przytulac, ale moze nauczyc przytulania swojej
            kobiety a pozniej dzieci.ja bardzo zaluje, ze moj tata jest oschly bo naprawde
            zazrroscilam kolezankom, ktoych ojcowie zachowywali sie inaczej niz moj.
            nadal twierdze, ze okazywanie uczuc synowi w mlodym wieku niczemu i nikomu nie
            zaszkodzi.
            napisles, ze nie masz problemow emocjonalnych mimo, ze Twoj ojciec byl oschly,
            wiec nie jest tez regula, ze mezczyzna, ktorego ojeciec byl wylewny bedzie
            mieczakiem.

            duze dzieci sa rowniez wsrod "twardzieli"
            nie uogolniajmy
            • acorns Re: okazywanie uczuć dzieciom 26.04.06, 15:17
              > ja bardzo zaluje, ze moj tata jest oschly bo naprawde
              > zazrroscilam kolezankom, ktoych ojcowie zachowywali sie inaczej niz moj.

              Ale byłaś dziewczynką, a dziewczynka ma jak najbardziej prawo do czułości ze
              strony ojca. Żebyś widziała jak moja Młoda jest przytulana i rozpieszczana.

              > napisles, ze nie masz problemow emocjonalnych mimo, ze Twoj ojciec byl
              oschly,
              > wiec nie jest tez regula, ze mezczyzna, ktorego ojeciec byl wylewny bedzie
              > mieczakiem.

              Zależy co rozumiemy przez problemy emocjonalne. Według tego co psychologowie
              piszą to mam teraz ogromne problemy emocjonalne, ponieważ jak jestem zły to nie
              płaczę jak baba tylko coś rozwalę albo i nieraz wdam się w jakąś awanturę.
              Absolutnie nie odczuwam potrzeby słuchania deklaracji miłosnych i szczerze
              mówiąc nie zależy mi na tym, żeby kobieta mówiła mi że mnie kocha. Jak miałbym
              poważny problem to nie musiałbym się nikomu wygadać i wypłakać jak baba tylko
              poszedłbym do knajpy, pił wódkę i po wyrzeźwieniu jakoś to inaczej by
              wyglądało. Ja myślę, że zachowuję się jak najbardziej po męsku a to co piszą
              psychologowie pasuje mi do kobiety a nie do faceta. Takie jest moje zdanie.
              • sarna76 Re: okazywanie uczuć dzieciom 26.04.06, 16:09
                Brawo - faktycznie najlepiej rozwiązuje się problemy przez nachlanie się. Jak
                jesteś nerwowy to spuszczasz w pieprz komuś kto się nawinie pod rękę - super,
                na prawdę gratuluję Twoim rodzicom - jesteś taki męski - że zaraz puszczę pawia.
    • occasion Re: okazywanie uczuć dzieciom 26.04.06, 13:08
      może nie o chłopcu rzecz traktować będzie...:)mój ojciec był zawsze, jak Twoj
      kolega!!zawsze zazdrościłam innym dzieciom bliskiego kontaktu z rodzicami...nie
      słuchaj kolegi-Twoje dziecko będzie czuło sie kochane-to mu zwyczajnie potrzebne
      do prawidłowego rozwoju emocjonalnego:)
    • triss_merigold6 Re: okazywanie uczuć dzieciom 26.04.06, 13:10
      I super. Kolega stara się wychować twardziela...
    • sarna76 Re: okazywanie uczuć dzieciom 26.04.06, 14:46
      Ludzie!Dzieci trzeba kochać, rozmawiać z nimi i okazywać im uczucia. Nie
      wyobrażam sobie żeby mogło być inaczej. Co to za ojciec, który tylko uściśnie
      rękę na imieniny - dla mnie dno.
      Poza tym żeby cieszyć się na starość z obecności dzieci, no i jak się uda
      wnuków - trzeba chyba z dziećmi stworzyć więź i w nią zainwestować - właśnie
      uczucia.
      • chijana Re: okazywanie uczuć dzieciom 26.04.06, 14:50
        oczywiscie ze tak. scisnie reke i poklepie po plecach...tak mesko
    • caprissa Re: okazywanie uczuć dzieciom 26.04.06, 17:12
      to prawda:)

      a zeby byc fair do wszystkich swoich dzieci, to sie nawet jak ma jedno, lub dwa
      mowi pozdrawiam tu imiona.. i moje wszytskie dzieci przyszłe:) to mile, i
      nikogo nie krzywdzi, bo np dziecko moze miec zal, ze np gerde tata miał w ramce
      mnie nie, to samo dotycyz koszulek. znam to, bo znam dzieci, ich psychike,
      dziecko nie powie, radosne, ale swoje widzi.
    • wichrowe_wzgorza Re: okazywanie uczuć dzieciom 01.05.06, 12:09
      ojciec37 napisał:

      > Ostatnio na grila wpadł do mnie kolega. Podczas wizyty zwrócił uwagę, że mam
      > bardzo bliski kontakt z synem i, ze często okazuje mu uczucia (mój syn ma
      > 13lat)
      > Powiedział, ze on swojemu synowi (14lat) praktycznie nigdy wprost nie
      > powiedział, ze jest z niego dumny lub, ze go kocha a fizyczne „czułości&#
      > 8221;
      > ogranicza do podania ręki i uścisku, przy składaniu życzeń.
      > Mi wydaje się to śmieszne bo jeżeli się kogoś kocha to po prostu mu się to
      > mówi i okazuje. A jak jest u was z okazywaniem uczuć synom? Chodzi mi
      > zwłaszcza o trochę starsze dzieciaki, bo tym młodszym to chyba każdy rodzic
      > okazuje uczucia i uważa to za naturalne, kłopot jest gdy dziecko zaczyna
      > dorastać.

      Tak trzymaj.
      Jestem kobietą i sama wychowuję chlopca wlasnie. Okazuje mu uczucia tak, jak
      każda chyba matka, choc nie przesadzam z rozpieczaniem - przytulenia nigdy nie
      odmawiam. Wcale nie rosnie na mięczaka, wręcz przeciwnie. Natomiast bardzo się
      cieszę, kiedy ten maly facet potrafi sie otworzyc i pogadac o swoich
      wątpliwościach w postepowaniu z innymi, kiedy pyta - jak się bronić, czy lepiej
      piescią, czy złośliwościa? Kiedy wymyslamy scenariusze zlosliwych odpowiedzi i
      zasmiewamy sie z tego do bolu. Ucze go jednak ponoszenia konsekwencji wlasnych
      czynow, nie wyręczam, nie wybielam - to na pewno go utwardza, bo daję mu
      bezwględne zrozumienie i szanse na naprawienie tego, co poszlo źle. To jest
      twarde zycie, nie trzeba do tego dokladac braku czulosci, akceptacji i
      zrozumienia bliskich.

Inne wątki na temat:
Pełna wersja