doroslychlopiec1
03.05.06, 21:36
Zacznę od tego, że jestem w 100 % heteroseksualny. Nie jest to podpucha ani
nic sobie nie wmawiam - po prostu tak jest.
Pracuję w sporej, ogólnopolskiej firmie, mam pod sobą mnóstwo ludzi, jestem
więcej niż zadowolony ze soich zarobków.
Pewnego dnia do mojego biura przyszedł Szwed, szef całej firmy na Polskę i
powiedział, że jest redukcja, takie tam fiu-bździu i że najprawdopodobniej
muszę sobie poszukać innej pracy.
W ogóle to zastał mnie w niezręcznej sytuacji. Oblałem się kawą i zdjąłem
koszulę, by założyć zapasową (zawsze mam zapas w szafie). Wszedł bez pukania.
Po swoim tekście spojrzał na mój nagi tors i powiedział nieśmiałym głosem, bym
nie zakładał drugiej koszuli, po czym podszedł i zaczął całować mnie po klatce
piersiowej. Odepchnąłem go dość energicznie, a on na to, że jeśli zgodzę się
na seks z nim jeden raz, mój oddział pozostanie nienaruszony. NIewiele myśląc,
pozwoliłem mu posunąć się dalej. Nie będę opowiadał, co mi robił dokładnie,
ale jestem w sferze seksu otwarty i choć nie podnieciło mnie to ani trochę -
było bardzo przyjemne - nawet odwzajemniłem część pieszczot.
Zostałem przy swojej pracy, ale Szwed zaczął przychodzić częściej i częściej.
Ja, heteroseksualista, zostałem jego codziennym partnerem seksualnym.
Awansowałem do zarządu, moja pensja wzrosła ponaddziesięciokrotnie, ale
straciłem do siebie jakikolwiek szacunek.
Ku przestrodze i ku skomentowaniu :(