...facet ktory nie spal z dziewczyna

    • tygrysio_misio to jest najlepszy dowod 02.06.06, 22:01
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=42947814
    • seth.destructor Re: ...facet ktory nie spal z dziewczyna 03.06.06, 16:59
      ??? Seks jest dla orgazmu. Jak chcesz sie poprzytulac to sie przytulaj, a jak
      chcesz miec orgazm, to ... tarcie, tarcie, tarcie...
    • alicja0001 Re: ...facet ktory nie spal z dziewczyna 03.06.06, 19:34
      Oto przyklad niedobrania o czym rozpisalam sie wyżej:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=42836758
      no i nie omin tego co juz misio pysio (czy jak mu/jej tam, bez urazy:)):
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=42947814

      • ola-34 Re: ...facet ktory nie spal z dziewczyna 04.06.06, 15:36
        rany boskie chlopie!
        kiedys to byly czasy....hahahaha ojciec bral syna do powiedzmy delikatnie
        agencji towarzyskiej a tam panna wprowadala go w arkana sztuki milosnej....z
        takiego chlopa byl przynajmnniej pozytek!
        a teraz faceci nawet nie wiedza gdzie kobieta ma ...."muszelke"!

        to taka mala dygresja! A na powaznie...
        ......a na powaznie to rece opadaja

        powiem tylko teraz jedno :
        mniejszy grzech jest teraz uprawiac seks niz pozniej sie rozwodzic bo tego
        kosciol nie rozgrzesza
        i jeszcze jedno, tacy jak Ty sa w wieku 40 lat pierwszymi do szalenstw
        lozkowych bo seks jak narkotyk wciaga, tylko zwykle nie zony sa ich celem tylko
        kobiety ktore wiedza czego i jak chca.
        pozdrowienia

        • czarna-ola Re: ...facet ktory nie spal z dziewczyna 05.06.06, 08:55
          racja, faceci nic nie wiedzą
    • a.rak Re: ...facet ktory nie spal z dziewczyna 06.06.06, 20:25
      Oj, winnetou, w moich czasach twój nick był symbolem męskości, zdecydowania i
      wzorem do naśladowania. Skąd - u diabła - przyszedł ci taki pomysł!! Prawdziwy
      Winnetou z nikim nie podzieliłby się tego typu rozterkami, przeżyłby je sam i
      sam przewalczył je. Podejrzewam, że jesteś niedojrzałym małolatem, który ma
      kłopoty ze swoją seksualnością, i na siłę dorabiasz gębę - religia, wychowanie,
      zasady.

      Udało ci się, rozpętałeś dyskusję takich samych ja ty małolatów, którzy
      niewiele wiedzą o życiu, satysfakcję czerpią z takich niedokończonych rozmów!
      Zwróć uwagę, kto odpowiada na twoje posty! Równie niedoświadczeni, albo ledwo
      doświadczeni kolesie/koleżanki - jesteś zadowolony? masz z tego satysfakcję?
      dowiedziałeś się czegoś, o czym nie wiedziałeś wcześniej?

      Widzisz, anonimowość internetu ma różne strony, możesz odgrywać rolę jaką sobie
      tylko wymarzysz, ale te same role mogą grać wszyscy odpowiadający na twój post.
      Pomyśl, jeśli stać cię na to! Szukasz tu prawdziwej rady, czy chodzi o to, aby
      wśród rówieśników uczynić zaczyn dyskusji!

      Więcej jaj "winnetou" i więcej zdecydowania, nie czekaj "aż coś się rozwinie"
      samo z siebie, tylko pilnuj tego! I pamiętaj, nikt nie pomoże ci w podjęciu
      decyzji co masz zrobić, działasz na własny rachunek! Tak poradziłbym własnemu
      synowi!

      pzdr - a.rak
      • ania.downar Re: ...facet ktory nie spal z dziewczyna 06.06.06, 21:47
        Noz kurcze, ja nie jestem malolata... ;-p niestety.
        • a.rak Re: ...facet ktory nie spal z dziewczyna 06.06.06, 22:26
          ania.downar napisała:

          > Noz kurcze, ja nie jestem malolata... ;-p niestety.

          Sądziłem, że zakończę tę jałową dyskusję, bo o czym tu jeszcze gadać, facet
          powinien po prostu pomyśleć trochę, a nie wkładać łeb między nogi i rozczulać
          się nad sobą. jesli oczekiwałem odpowiedzi, to właśnie jego! no cóż, okazuje
          się, że takie wątki potrafią żyć własnym życiem niezależnie od intencji
          zakładających je. wszystkie/wszystkich nie małolatów zabierających tu głos.
          rzepraszam, mam za sobą wiele życiowych doświadczeń i stąd, być może, mój
          sarkazm.

          pozdr - a.rak
          • w_winnetou Re: ...facet ktory nie spal z dziewczyna 07.06.06, 10:46
            Nie jestem malolatem, to moze na poczatek. odnosnie mojego nicku, rzeczywiscie
            cos znaczy. chcialbym zeby znaczyl to co opisywales.

            o.k. ale nie o tym chcialem pisac. w zasadzie nie oczekiwalem zbyt wiele kiedy
            wpisywalem ten post. bylem co najwyzej ciekawy reakcji na to co napisze.
            chcialem sie przekonac jaka bedzie reakcja. na codzien nie prowadze z nikim
            takich rozmow, dlatego padlo na forum. juz na wstepie wpisalem ze spodziewam
            sie przesmiewczych postow i ironii. bylem na to jak najbardziej przygotowany.
            rady jednak nie szukalem. do tej pory jednak nie do konca wierze ze to wszystko
            co tu ludzie wypisuja to naprawde mysla. moze mam do czynienia z samymi
            niedopasowanymi parami albo samotnymi osobami bo czasem mi sie tak zdaje.
            ogolnie nie do konca szczesliwi ludzie w zwiazkach i oni daja mi rady. chetnie
            slucham ale potrafie rozroznic kto tak naprawde nie wnosi nic ciekawego lub
            czegos czego sam bym juz nie wiedzial. zawsze mnie zastanawia co oznaczja te
            stonowane wpisy typu: "mam troche doswiadczenia...przezylem/am juz troche a ty
            tak malo wiesz o zyciu"... prawdziwy facet nie wpisywalby sie z tym na
            forum"... choc moze zle to odebralem. nie czuje sie w zaden sposob urazony itp.
            zdalem sobie sprawe ze w pewnym sensie sprawia mi satysfakcje to co pisze, caly
            watek jaki zaczalem. okazuje sie ze nie ma zybt wielu ktorzy uznaliby mnie
            za "normalnego"(umowmy sie ze definicje tego pojecia ustala wiekszosc ale czy
            ona ma zawsze racje??) i to wlasnie sprawia ze po czesci wplywa to na moja
            postawe. fakt, jako nastolatek bylem zdecydowanie bardziej niesmialy i kontakty
            z dziewczynami byly w zasadzie tylko kolezenskie choc pewnie ktos chcial sie ze
            mna spotykac. wpisalem sie na forum zeby sie przekonac jak mocno
            jestem "zacofany". w pierwszej chwili doznalem szoku na co sie wlasciwie
            przygotowywalem ale z czasem ochlonalem. teraz ciesze sie z tego co tu pisze,
            nie czuje sie bynajmniej gorszy. choc to tylko wirtual to krytyczne wpisy
            spowodowaly ze teraz mam mniej sie obawiam wysmiania. na pare rzeczy patrze
            teraz inaczej ale utwierdzilem sie ze jesli dam sie stlamsic jakiemus ogolnemu
            przekonaniu na forum a co gorsza bede chcial cos zmieniac tak zeby te ironiczne
            wpisy typu:"co to za facet co w lozku nie ma doswiadczenia..." nie mialy racji
            bytu wtedy na pewno nie bede soba ani zadnym mezczyzna!! nie tak rozumiem
            znaczenia tego slowa. wierze ze jest dobra i wrazliwa dziewczyna ktora dzieli
            moje podejscie i bedzie jej sie chcialo czekac na mnie...BO JA CZEKAM NA NIA. w
            linku ktory ktos podal z forum kobieta, jednej siostrze moze sie nie udalo ale
            jest tam tez druga. czyli mam 50% szans, wystarczy zeby miec nadzieje :)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja