sloggi
29.05.06, 00:49
Nie mają trzydziestki, skończyli studia i znaleźli dobrą pracę. Mają
pieniądze, żonę i dziecko. Najczęściej przyjechali do dużego miasta i w ten
sposób szybko stworzyli tu brakującą rodzinę. Do pracy chodzą w porządnych
garniturach z modnymi krawatami zawiązanymi pod szyją. Odnajdują się w pracy,
są błyskotliwi, często szybko awansują, w szklanych wieżowcach jest ich świat,
bo cały czas się coś dzieje. Wracają do domu i....po jakimś czasie wkrada się
nuda. Tu awansować można tylko na wielokrotnego ojca, kupować wciąż nowe
rzeczy, wymieniać auto, konkurować ze znajomymi w meblach, gadżetach, ale ile
można. Faceci w domach czesto czują się niezrealizowani i zwyczajnie się nudzą.
To taka obserwacyjka z mojego śmiesznego osiedla.