czy warto walczyc o ten zwiazek?

05.06.06, 10:38
Jestem 3 lata po slubie,a meza poznalam 3 lata przed zawarciem zwiazku
malezenskiego.Bardzo bylismy w sobie zakochani i przed slubem i po.100 smsow
dziennie,telefony o kazdej porze dnia.Weekendy w Paryzu,gorace i namietne
wieczory,kiedy moglismy kochac sie cala noc...od roku jest inaczej,zwiazek
jest raczej chlodny i kazdy zyje na wlasna reke.Maz jest wedlug mnie lojalny
i czuje,ze nadal mnie kocha,ale inaczej,a moze to tylk przyzwyczajenie?w
sprawach seksu jest takze ozieble,a raczej rzadko,bo zazwyczaj 2-3 razy na
miesiac i nie jest tak jak wczesniej.Czesto sie klocimy,moze wynika to z
roznic kulturowych,ale nie sadze,bo wiedzialam wiele i bylam przygotowana na
wiele wchodzac w mieszany zwiazek.
Wady,ktore kiedys mi nie przeszkadzaly staja sie teraz glownym punktem sporow.
Czasami klocimy sie uzywajac ostrych slow,ktore bola,a pozniej wszystko
przechodzi i jest dobrze,ale przeciez nie tak powinno wygladac prawdziwe
malzenstwo.

Kilka dni temu poznalam przypadkiem mezczyzne,zwyczajnie na ulicy,pomylil
mnie z kims innym,a pozniej nawiazalismy rozmowe.Byl mily,nawet bardzo,dalam
mu numer telefonu.Chcial sie umowic na kawe i porozmawiac.Wlasnie zakonczyl
mu sie zwiazek z kobieta,ale odczulam wyrazna sympatie skierowana w moja
strone.Dawno nie dostalam takich cieplych smsow,interesowal sie,co robie w
danym dniu ,czy milo spedzam czas.Bardzo chcialabym sie spotac,ale nie
wiem,czy powinnam.Moj maz jest bardzo zazdrosna osoba,ale moze powinnam
sprobowac?moze wtedy docenilabym,to co mam?albo utwierdzila sie,iz nie ma
sensu na dalsza kontynuacje tego malzenstwa.

Boje sie,ze jestem z mezem z przyzwyczajenia:(
    • bond700 Re: czy warto walczyc o ten zwiazek? 05.06.06, 11:09
      Zawsze zaskakiwało mnie w takich związkach jak Twój to "opętanie" sms-ami itp.
      Takie niezdrowe przeginanie które potem się nagle urywa. I wtedy czujesz się
      takm właśnie jak teraz. Ni Ci nie poradzę ale zadziwia mnie taki raptowny brak
      uczuć - może to nie była miłość tylko długa fascynacja oparta m.in. na sexie.
      Bo potem to faktycznie nie ma o czym gadać...
    • ben-oni Re: czy warto walczyc o ten zwiazek? 05.06.06, 11:17
      Śmieszą mnie panienki dające się zerwać na ulicy na stary numer "och,
      przepraszam to pomyłka". Jakis koleś którego inna puściła w trąbę szuka dziurki
      by sobie zamoczyć i znalazł. A ty jak ta pierwsza lepsza, juz wpadła z butami.
      3 lata po ślubie to raczej normalne, że powoli wychodzą rzeczy, których sie
      wczesniej nie dostrzegało.(skarpetki meskie na podłodze, włosy żony w umywalce,
      niezamknieta tubka pasty do zębów itd) Małżeństwo to nie siedzenie w łóżku i
      obłapianie się. Trzeba sobie ustalić jakiś sposób współżycia i współpracy. To
      co teraz przechodzicie to typowe "docieranie się". A seks - wróci jak sie
      postarasz. Tak, w małżeństwie też trzeba się starać.
      • oksygenaza Re: czy warto walczyc o ten zwiazek? 05.06.06, 11:29
        Wiesz,akurat nie sadze,zebym byla panienka,ktora zlapala sie na stary numer,ani
        on facetem,ktoremu zalezalo tylko na seksie,bo zaczal do mnie machac dlonia z
        dosyc duzej odleglosci,wiec z pewnoscia nie widzial dokladnie mojej twarzy oraz
        calej mojej osoby.
        Problem w tym,iz ja sie staram,to ja rzucam pomysly na kolejne dni,a maz nawet
        w nasza rocznice slubu ,czy urodziny kaze mi samej decydowac,jak bede chciala
        spedzic ten czas.Ostatnio nawet sama musilam wybrac sobie kwiaty na imieniny,bo
        on nie wiedzial,jakie ma wybrac:/jakby to bylo tak naprawde wazne,czy sa to
        stokrotki ,czy roze,liczy sie przeciez sam gest.
        • bond700 Re: czy warto walczyc o ten zwiazek? 05.06.06, 12:19
          oksygenaza napisała:

          > Wiesz,akurat nie sadze,zebym byla panienka,ktora zlapala sie na stary
          numer,ani
          >
          > on facetem,ktoremu zalezalo tylko na seksie,bo zaczal do mnie machac dlonia z
          > dosyc duzej odleglosci,wiec z pewnoscia nie widzial dokladnie mojej twarzy
          oraz
          >
          > calej mojej osoby.


          Nie doceniasz facetów - "zaatakował" wcześniej upatrzony cel :)



          > Problem w tym,iz ja sie staram,to ja rzucam pomysly na kolejne dni,a maz
          nawet
          > w nasza rocznice slubu ,czy urodziny kaze mi samej decydowac,jak bede chciala
          > spedzic ten czas.Ostatnio nawet sama musilam wybrac sobie kwiaty na
          imieniny,bo
          >
          > on nie wiedzial,jakie ma wybrac:/jakby to bylo tak naprawde wazne,czy sa to
          > stokrotki ,czy roze,liczy sie przeciez sam gest.

          Decyzyjność (czy raczej jej brak) razi Cię tak bardzo. Ja żonie w ogóle nie
          kupuję kwiatów na dzień kobiet itd. Rocznic nie obchodzimy. Sex mamy z doskoku -
          wiadomo - praca itd. Ona zapomina o moich uroczystościach , ja pamiętam akurat
          o jej - ale to nie powoduje że myślimy o rozpadzie małżeństwa. Skoro to czujesz
          to jest pewnie źle. Jeśli teraz pójdziesz z innym facetem będzie to najgłupsza
          rzecz jaką możesz zrobić.
          • oksygenaza Re: czy warto walczyc o ten zwiazek? 05.06.06, 12:53
            a skad wiesz,ze Twojej kobiecie jest dobrze z takim zachowaniem?
            seks z doskoku rozumiem,gdybysmy byli malzenstwem z 20-letnim stazem,a przeciez
            oboje jestesmy dla siebie atrakcyjni i jeszcze pelni wigoru,tak mysle.
            • huskyman Re: czy warto walczyc o ten zwiazek? 05.06.06, 13:08
              Z tego co piszesz to raczej nie sa dla mnie powody do odejscia od meza. Postaraj sie z nim porozmawiac a nie szukac zaczepki gdzie indziej - nie sadze ze to dobry pomysl na poglebianie znajomosci z tym panem z ulicy. Jesli maz sie o tym dowie to moze jeszcze bardziej go oddalic od Ciebie. Sam jestem bardzo zazdrosna osoba i wiem o czym pisze.
              • fortuitous_girl Re: czy warto walczyc o ten zwiazek? 05.06.06, 13:17
                Zgadzam sie z huskymanem. To, ze ten kogo poznałaś teraz wzbudził w Tobie na nowo odczucia zakochania i troski wcale nie oznacza, ze pomylilas sie z małżeństwem. Zakochanie a miłość czasem się rozmijają. Niestety (stety?) bo o związek trzeba dbać. Nie chce mówić, że każdy dzień to jest walka o swego partnera, ale mniej więcej taki mam patent na udany związek (ale ja jeszcze raczej jestem z tych 'młodych i głupich'). Powinnaś porozmawiać o tym z mężem, macie już swój świad, swoje fundamenty.. One nie były na niczym zbudowane, tylko na jakimś stabilnym gruncie. Nie warto się pakować w coś co nagle wygląda tak pięknie i kuszaco.
                pozdrawiam i powodzenia zycze
            • bond700 Re: czy warto walczyc o ten zwiazek? 05.06.06, 13:15
              Ja ze swoją żoną rozmawiam. Nie mamy problemów z tematami tabu. Co nam leży na
              duszy to mówimy. I że jest jej z tym dobrze to akurat wiem - choć taki tekst
              możesz każdemu zasunąć :) Tylko do czego to zmierza?
              • cari1 Re: czy warto walczyc o ten zwiazek? 08.06.06, 21:39
                Ja co prawda nie jestem mezatka ale to sms-owanie , telefony i
                przytulanie...wlasnie tak to u mnie wyglada w tym momencie! Mieszkam z
                chlopakiem za granica ,pracujemy caly dzien , wieczory spedzamy we dwoje min.
                dlatego ze nikogo tu nie znamy.Myslalam juz o tym , ze ta sytuacja jest nieco
                sztuczna , ze nie mamy oddechu od siebie itp. Mamy zamiar wrocic do Polski i
                boje sie ze wszystko sie nagle zbyt drastycznie zmieni i moze skonczyc jak ty z
                twoim mezem.Probuje to zmienic ale nie wiem jak.Ty natomist porozmawiaj z nim ,
                daj do zrozumienia ze jego zachowanie sprawia ze oddalacie sie od siebie.Nie
                moze tylko jedna osoba w zwiazku czuwac nad jego temperatura!
        • rolling_stone Re: czy warto walczyc o ten zwiazek? 08.06.06, 22:45
          oksygenaza napisała:

          > Wiesz,akurat nie sadze,zebym byla panienka,ktora zlapala sie na stary numer,ani
          >
          > on facetem,ktoremu zalezalo tylko na seksie,bo zaczal do mnie machac dlonia z
          > dosyc duzej odleglosci,wiec z pewnoscia nie widzial dokladnie mojej twarzy oraz
          >
          > calej mojej osoby.

          dzieki za pomysl. chyba wlacze do repertuaru. tak to glupie, ze az "gienialne".
          • gosiazet Re: czy warto walczyc o ten zwiazek? 09.06.06, 22:50
            bond ma rację-nie doceniasz pomysłowości facetów,kobieto!!! Wcześniej upatrzony
            cel,pomachać,zagaić miłą pogawędkę,wymienić sie telefonami... Cóż...i tak od
            razu dałaś mu swój numer?? To niewiarygodne,jak można być tak naiwną.Obudż sie
            dziewczyno!!! W co ty sie chcesz wpakować??? Czy nie lepiej u boku
            człowieka,którego znasz od lat??
            • sophia_23 Re: czy warto walczyc o ten zwiazek? 11.06.06, 09:21
              Wydaje mi się, że autorka wątku nie za dobrze radzi sobie z faktem, że "chemia"
              w małżeństwie się skończyła i trzeba zacząć nad nim pracować. Być może dla
              twojego męża rzeczy do których tęsknisz nie mają już wartości samych w sobie,
              ale gdybyś mu powiedziała, jakie są ważne dla ciebie, to wartością mogłoby być
              robienie ich, żeby sprawić ci przyjemność. Generalnie faceci nie mają chyba za
              dużo tych romantycznych, filmowych potrzeb, ale są pewne rzeczy skłonni robić
              dla kobiety, na której im zależy. To, że dla męża pewne rzeczy nie są
              naturalne, nie czyni z niego od razu osoby obojętnej czy złej. Musisz mu o tym
              przypominać:).

              Co więcej, dla tego nowego gesty którymi się zachwycasz też najpewniej nie są
              naturalne. Za jakiś czas (raczej prędko, właściwie wprost proporcjonalnie do
              wzrostu twojego nim zainteresowania) po prostu mu to "przejdzie", nie będzie
              się chciało. Podstawowa różnica jest taka, że dla męża (najprawdopodobniej)
              jesteś kimś naprawdę ważnym, więc zastanów się, do czego tak właściwie dążysz.

              No i pomyśl, jak postępujesz wobec osoby, z którą decydowałaś się dzielić
              życie. Jak byś się czuła w odwrotnej sytuacji?
    • krecha nastepna idiotka... 11.06.06, 08:06
      ...ktora szuka problemu...
      a potem bedzie placz "dlaczego sobie poszedl"

      wsadz leb pod zimna wode, to moze sie wyleczysz
Pełna wersja