Dodaj do ulubionych

Niezła kobitka...z dzieckiem

13.06.06, 13:07
Witam wszystkich Panów i pewnie też Panie (w końcu ja też tu jestem). Jestem
ciekawa, jakie są pierwsze reakcje mężczyzn, gdy poznają młodą, atrakcyjną
kobietę i dowiadują się, że ma już dziecko, a ona sama, mimo młodego wieku
jest już po rozwodzie? Panika, strach, a może chęć poznania, dalszego
poznania, bo babeczka jest fajna. Ja tak naprawdę jestem taką babeczką i mam
dopiero 27 lat. Dodatkowo młodo wyglądam i przyznam się, że u mężczyzn,
którym to mówię, na twarzy rysuje się wielki znak zapytania. Jeszcze nikogo
nie szukam, na razie to mnie bawi, ale czy tak jest zawsze?
Obserwuj wątek
      • koni42 Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 13.06.06, 13:15
        No tak nikt nie chce brać na siebie jakiegoś bagażu doświadczeń, tym bardziej,
        że nie wiadomo jak ciężki. To jest też dziwne, bo faceci chyba myślą, żę od
        razu muszą mojemu dziecku być ojcem i jak to będzie. Moje dziecko ma już ojca i
        na takie stanowisko nikogo nie szukam.
        • snegnat Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 13.06.06, 14:09
          > No tak nikt nie chce brać na siebie jakiegoś bagażu doświadczeń, tym bardziej,
          > że nie wiadomo jak ciężki. To jest też dziwne, bo faceci chyba myślą, żę od
          > razu muszą mojemu dziecku być ojcem i jak to będzie. Moje dziecko ma już ojca i
          >
          > na takie stanowisko nikogo nie szukam.

          No własnie. Twoje dziecko ma już ojca a to oznacza, że rodzine stanowisz Ty,
          dziecko, ojciec dziecka i ewentualny nowy facet. Nie łatwo zaakceptowac role
          osoby trzeciej a co dopiero czwartej w związku.
          • gumowy_kaczor Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 13.06.06, 14:17
            Co innego (za przeproszeniem) wdowa z dzieckiem - wtedy jest łatwiej, pod
            warunkiem, że nie trzyma na biurku zdjęć nieboszczyka.
            Ale pałętający się były - na samą myśl człowieka głowa boli. Przyjaźnić się
            można - żenić nie. Chyba że jest się facetem sporo starszym - tak od 40-stki
            wzwyż.
            • chijana Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 13.06.06, 14:21
              nie jestem facetem, ale...

              niestety rozwodka z dzieckiem znaczy zazwyczaj to, ze jest ona dziecko i ten
              trzeci...ojciec dziecka, ktory zawsze bedzie obecny w ich zyciu a jak do tego
              dojdzie wlasnie nowy partner no to tloczno sie robi...co nie znaczy, ze kobiety
              rozwodki z dziecmi sa zkazane na samotnosc.
              • koni42 Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 13.06.06, 14:30
                Zastanawia mnie jeszcze jedno: czy faceci myślą najpierw o tłoku w związku, czy
                dlaczego kobieta się rozwiodła. Ja poznawszy rozwodnika nie myślę o ew.
                dziecku, jego eks, comiesięcznych alimentach, tylko dlaczego się rozwiódł, a
                może to z nim się rozwiedziono. Panowie, wiadomo, każdy chciałby być pierwszy!
                • gumowy_kaczor Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 13.06.06, 14:35
                  Facet nie jest zwykle tak związany z dzieckiem jak kobieta. Poza tym dzieci
                  zostają najczęściej z matką. A dziecko w domu oznacza obecność byłego partnera
                  w domu. Mężczyzna po prostu gdzieś jedzie, żeby się z dzieckiem spotkać. Do
                  kobiety były partner przyjeżdża i staje przynajmniej na progu. To nie są miłe
                  doświadczenia dla nowego męża.
                  • koni42 Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 13.06.06, 14:42
                    Powiem o sobie: z eks jest ok., jest jak znajomy, ale nie komentator
                    rzeczywistości, jest kimś, kto zabiera dziecko do siebie, na spacery itd.
                    Nie ma tendencji do wkraczania z butami w moje nowe życie. Tak dziecko zawsze
                    będzie nas łączyć, w taki, czy inny sposób, ale tylko dziecko. Przecież
                    niedzwonię do niego z radą o 3 w nocy. Od tego mam (nie mam) partnera.
                    Ja myślę, że w dużej mierze podejście do takiej sytuacji jest związane z parami
                    zaobserwowanymi gdzieś koło sibie, może z dzieciństwa i to determinuje
                    późniejsze pojęcie związku z rozwiedzioną kobietą. A tak poza tym, to nie mam
                    zamiaru wiązać się z czterdziestoletnim +, tylko dlatego, że pewnie on już się
                    rozwiódł, albo gdzieś w świecie ma dziecko i może mnie zrozumieć. Jestem osobą
                    niepokorną, wykonuję wolny zawód, szukam w życiu chwil, momentów, magii. Taki
                    też musi być mój facet - nie chcę wypalonego życiem piwosza kanapowca
                    pospolitego.
                    • gumowy_kaczor Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 13.06.06, 14:49
                      koni42 napisała:

                      >Jestem osobą
                      > niepokorną, wykonuję wolny zawód, szukam w życiu chwil, momentów, magii. Taki
                      > też musi być mój facet

                      Tacy faceci istnieją, ale na mężów się nie nadają. Chyba że chcesz sobie
                      zafundować kolejny rozwód.
                    • snegnat Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 13.06.06, 14:52
                      Dla Ciebie obecnośc ex jest dobra bo dziecko ma kontakt z ojcem. Ale dla innego
                      faceta może być to nieco denerwujące. Poza tym jaką rolę miał by przyjąć nowy
                      facet? Czy miał by cokolwiek do powiedzenia przy wychowaniu dziecka? Czy
                      istnieje jakas szansa na to, że chciałabyś mieć dziecko z nim?
                      Piszesz też o "magii" w związku, ale obecność dziecka w domu w skuteczny sposób
                      może tą magię zabić. Nie ma miejsca na spontaniczność a ona jest dość ważna
                      zwłaszcza na początku.
                    • frankhestain Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 14.06.06, 15:09
                      . Jestem osobą
                      > niepokorną, wykonuję wolny zawód, szukam w życiu chwil, momentów, magii.

                      no tak to nic dziwnego ze jestes rozwodka , a co do dziecka komu teraz sie chce
                      na starcie miec problemy i trudnosci

                      sam fakt ze to napisalas swiadczy o tym ze sie tego obawiasz
                • snegnat Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 13.06.06, 14:40
                  czy faceci myślą najpierw o tłoku w związku, czy
                  >
                  > dlaczego kobieta się rozwiodła.

                  Powód rozwodu jest jej sprawą. Jak będzie chciała to powie. A tłok w związku
                  jest wpływa na zycie "nowego" faceta, dlatego przede wszytskim tym się
                  interesujemy. Kobiecie może nie przeszkadzać to, że ma kilku facetów wokół
                  siebie, ale nam to przeszkadza ;-P

                  >Panowie, wiadomo, każdy chciałby być pierwszy!

                  Nie chodzi o bycie pierwszym tylko o spokój w związku. Były partner, który
                  mieszka na końcu świata i przychodzi w odwiedziny raz na kilka lat, nie stanowi
                  problemu :-)
          • j.domanska78 Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 14.07.06, 15:58
            Bardzo ciekawy wątek , ponieważ jestem w takiej samej sytuacji. Napewno pomimo
            swojego wieku nie będziesz miała łatwo, faceci boją sie odpowiedzialności i nie
            chcą sie ,,pakować'' w taki zwiążek, ale mam nadzieję że kiedys znajdziemy
            jakiegoś ,,normalnego'', który taki układ zaakceptuje,
            prawda,że mężczyżni po przejściach szybciej sie ,,zaklimatyzują''
            pozdr
    • dzikoozka wydaje mi się że trochę 13.06.06, 14:45
      rozdmuchujesz problem, Jak poznasz kogoś, komu będzie na Tobie zależało, to
      dziecko nie będzie stanowiło żadnego problemu. a jaśli go to spłoszy, to tylko
      bedzie źle swiadczyc o facecie, więc nie ma się czym przejmować.
      Jak ktoś Cie pokocha to nie będzie sie specjalnie zastanawiał. Tak sądzę.
      • koni42 Re: wydaje mi się że trochę 13.06.06, 14:50
        Chyba masz rację. Wszystko zależy od chęci. We wszystkim. Mam znajomą, ktorej
        partner jeździł dla JEJ chorego dziecka po leki na drugi koniec miasta i wcle
        się nie przejomwał, że jej mąż też w to wszystko był zaangażowany. Ja z kolei
        nie rozdmuchuję, tylko pytam się "statystycznego faceta" o ...no właśnie na
        pewno nie o radę, ale o pierwsze skojarzenia na taką babkę jak ja.
      • snegnat Re: wydaje mi się że trochę 13.06.06, 14:57
        Jak poznasz kogoś, komu będzie na Tobie zależało, to
        > dziecko nie będzie stanowiło żadnego problemu. a jaśli go to spłoszy, to tylko
        > bedzie źle swiadczyc o facecie,

        Dlaczego fakt, że facet nie chce być tym trzecim czy czwarty w związku źle o nim
        świadczy? Chyba kazdy ma prawo do szczęścia a nie dla każdego szczęściem jest
        związek z kobietą, jej dzieckiem i jej ex.
                • snegnat Re: Akurat sie mylisz 13.06.06, 16:02
                  > z matka, ale często bywało u nas i jeździliśmy razem na wakacje

                  Skoro mieszka z matką to jesteś w zupełnie innej sytuacji. Co innego gdy dziecko
                  pojawia się raz na jakiś czas a co innego gdy jest obecne przez cały czas.
                    • snegnat Re: Akurat sie mylisz 13.06.06, 16:08
                      > Mi by to nie przeszkadzało. Jestem o tym przekonana.

                      A co gdybyś nie potrafiła dogadac się z dzieckiem? Dzieciak by Cię nie lubił i
                      nastawiał przeciwko Tobie ojca?
                      poza tym nawet zakładając, że świetnie dogadujesz się z dziecmi to czy naprawde
                      chciałabys żeby związek już od samego początku był pozbawiony takich atrakcji
                      jak np. wyjazd w góry na weekend, na który decydujecie się w piątek rano, albo
                      cała niedziela spędzona w łóżku? Jasne, że życie nie polega tylko na tym i nie
                      można tak cały czas żyć, ale mysle, że takie zabawy dobrze robią związką.
                      • dzikoozka Re: Akurat sie mylisz 13.06.06, 16:10
                        Owszem ale kiedyś przychodzi czas na wspólne dziecko i też chce sie wyjechać na
                        weekend prawda? To tylko kwestia organizacji, dziecko co 2 tydzień spedza
                        weekend z ojcem, ma jeszcze dziadków, wbrew pozorom wszystko sie da
                        zorganizować. TRzeba tylko troche dobrej woli, a jak komus zależy to da się to
                        przeskoczyc.
                        • snegnat Re: Akurat sie mylisz 13.06.06, 16:14
                          > Owszem ale kiedyś przychodzi czas na wspólne dziecko i też chce sie wyjechać na
                          >
                          > weekend prawda?

                          No tak i wiele osób, które ma już dzieci powie, że życie się zmienia gdy dziecko
                          się pojawia. Wiele się traci, ale też wiele zyskuje. Choć w wypadku osoby, która
                          wiąże się z kimś kto ma już dziecko to na początku są to raczej straty.

                          To tylko kwestia organizacji, dziecko co 2 tydzień spedza
                          > weekend z ojcem, ma jeszcze dziadków, wbrew pozorom wszystko sie da
                          > zorganizować. TRzeba tylko troche dobrej woli, a jak komus zależy to da się to
                          > przeskoczyc.

                          I tu pojawia się problem. Co zrobić gdy nie ma z kim tego dziecka zostawić?
                          Dziadkowie mieszkają na drugim końcu Polski a biologiczny ojciec nie interesuje
                          się dzieckiem? Nie wszystko jest takie kolorowe wtedy i nie wszytko można
                          zorganizować.
                          • gumowy_kaczor Re: Akurat sie mylisz 13.06.06, 16:20
                            Ale "nie-dupek" powinien na wszystko z góry się godzić. W końcu życie nie jest
                            od tego, żeby facetowi było przyjemnie, nie? Facet ma być użyteczny, a
                            podbudową moralną tej teorii jest dogmat o zbawiennych społecznie skutkach
                            prokreacji. Trybik w maszynie i żywiciel. Trybik musi to zaakceptować.
                            Ale czy na pewno musi?
          • michal_powolny1 Re: wydaje mi się że trochę 12.07.06, 20:49
            Gumowy_kaczor jak sama nazwa wskazuje interesuje się tylko wyrobami z gumy,
            spragniony prawdziwej miłości biedny musi zadowalić się przygodą z gumowym
            tramwajem.
            A tak na poważnie. Normalnemu facetowi nie przeszkadza to czy jego partnerka
            miała w przeszłości n-męzów/parnerów,czy ma dzieci. Naprawdę jest to dla niego
            obojętne. Jak kocha ją to i jej dzieci.
            Jednak na forum M. dominują biedne klony gumowego_kaczora dla których miejscem
            pracy powinien być taki instytut z ulicy Towarowej w W-wie.
            • snegnat Re: Sorry to było do snegata 13.06.06, 15:56
              BYŁY facet nie jest częścia składową AKTUALNEGO
              > zwiazku.,\

              Ale jeżeli jest dziecko to ten były pojawia się czasem. Pomijając byłego to
              największym problemem jednak jest dziecko.

              Dla normalnej kobiety jej dziecko jest dla niej najwazniejsze. I facet, który
              decyduje się na związek z kobietą, która ma już dziecko musi liczyć się z tym,
              że w najlepszym wypadku będzie numerem 2 w życiu tej kobiety. Taka sytuacja jest
              oczywista, ale nie każdy facet może chcieć się z nią godzić.

              Poza tym już na początku związku znika wiele drobnych rzeczy, które dodają
              związką kolorów. Nie ma miejsca na spontanicznosć i romantyczne wieczory bo
              trzeba myśleć o dziecku.
              • dzikoozka Re: Sorry to było do snegata 13.06.06, 16:03
                Oczywiście nikt Cie nie zmusza do zaakceptowania czyjegoś dziecka. Chociaż w
                praktyce ojciec dziecka nie bywa w domu byłej, tylko zabiera dziecko do siebie.
                Ale mniejsza o ojca, właściwie chodzi o dziecko. Jeżeli ktoś jest z góry
                nastawiony na NIE do dziecka, (tak jak niektóre kobiet z góry kasuja faceta bez
                samochodu, łysawych czy niskich) to oczywistą rzeczą jest że bedzie unikał
                angażowania sie w związek z dzieckiem. Nie zamierzam nikogo przekonywać, tak mu
                wygodniej i już, jego sprawa. Po prostu facet, który ma takie nastawienie w
                MOICH oczach jest spalony, jako egoistyczny dupek, skoro uzależnia swoje
                uczucie do mnie od faktu czy mam dziecko czy nie.
                • snegnat Re: Sorry to było do snegata 13.06.06, 16:10
                  Po prostu facet, który ma takie nastawienie w
                  > MOICH oczach jest spalony, jako egoistyczny dupek, skoro uzależnia swoje
                  > uczucie do mnie od faktu czy mam dziecko czy nie.

                  Ale nie kazdy facet od razu powie Ci, że nie chce z Tobą być bo masz dziecko.
                  Dziecko mogło by nawet nie przeszkadzać, ale przeszkadza na przykład to, że nie
                  możecie gdzieś wyjsć wieczorem bo nie masz z kim dziecka zostawić, albo nie
                  możecie za bardzo chałasowac w nocy bo dziecko się może obudzić.
                  • dzikoozka Re: Sorry to było do snegata 13.06.06, 16:13
                    dokładnie TEN SAM problem mamy teraz z naszym wspólnym maluchem. I co,
                    miałabym z tego powodu rezygnować wogóle z posiadania dzieci? Weź no nie
                    przeginaj. Życie nie idzie pod linijkę, jakbyś się zakochał w dzieciatej
                    fascynujacej kobiecie to być się po prostu pogodził z pewnymi utrudnieniami i
                    juz, są gorsze problemy w zyciu, choroby i inne syfy. TRzeba cieszyc sie tym co
                    dobre a nie doszukiwac we wszystkim minusów.
                    Spadam ciao
                    • snegnat Re: Sorry to było do snegata 13.06.06, 16:21
                      > dokładnie TEN SAM problem mamy teraz z naszym wspólnym maluchem. I co,
                      > miałabym z tego powodu rezygnować wogóle z posiadania dzieci?

                      Kiedyś napewno będę chciał mieć dzieci, ale trzeba też pamiętać, że własne
                      dziecko to co innego niż cudze.

                      Weź no nie
                      > przeginaj. Życie nie idzie pod linijkę, jakbyś się zakochał w dzieciatej
                      > fascynujacej kobiecie to być się po prostu pogodził z pewnymi utrudnieniami i
                      > juz, są gorsze problemy w zyciu, choroby i inne syfy. TRzeba cieszyc sie tym co
                      >
                      > dobre a nie doszukiwac we wszystkim minusów.

                      Problem polega na tym, że najpierw kogoś się poznaje, spędza z nim czas a
                      dopiero potem pojawia sie uczucie. Jeżeli fakt posiadania dziecka utrudniał by
                      nawiązywanie kontaktu, spotkania, wspólne spędzanie czasu wieczorami itp. to
                      raczej marne szanse, że uczucie by się narodziło.
                • mannn2 do dzikuski 24.06.06, 00:52
                  babskie popierniczone myslenie, ja mu sie podobam, to i wszystko co moje musi
                  sie mu podobac! nie pomyslalas, ze facet tez ma glowe do myslenia? jesli juz
                  ktos wycial ci numer i zostawil z dzieciakiem, to moze zdarzyc sie kolejny raz!
                  wiadomo jest tu i na swiecie wielu glupkow, ale nie rob z twojej glupoty
                  ideologii! albo myslisz ci.. albo glowa!
              • piekielnica1 Re: Sorry to było do snegata 14.07.06, 17:53
                snegnat napisał:
                > decyduje się na związek z kobietą, która ma już dziecko musi liczyć się z tym,
                > że w najlepszym wypadku będzie numerem 2 w życiu tej kobiety. Taka sytuacja
                > jest oczywista, ale nie każdy facet może chcieć się z nią godzić.

                > Poza tym już na początku związku znika wiele drobnych rzeczy, które dodają
                > związką kolorów. Nie ma miejsca na spontanicznosć i romantyczne wieczory bo
                > trzeba myśleć o dziecku.

                Bardzo trafnie oceniłeś sytuację.
                Na szczęście nikt cię na siłę (z łapanki) do takiego związku nie zmusza.
                Nie znaczy to wcale, że nie jest możliwy udany związek kawalera Z KOBIETĄ Z
                DZIEĆMI.
                w KOŁO JEST SPORO CAŁKIEM UDANYCH TAKICH ZWIĄZKÓW.
                • xvqqvx Re: Sorry to było do snegata 14.07.06, 20:19
                  > Na szczęście nikt cię na siłę (z łapanki) do takiego związku nie zmusza.
                  Racja - tyle tylko, że "politpoprawnie" nie wolno przyznawać się do tego, że
                  nie chce się być w takiej relacji. :-)

                  > Nie znaczy to wcale, że nie jest możliwy udany związek kawalera Z KOBIETĄ Z
                  > DZIEĆMI.
                  > w KOŁO JEST SPORO CAŁKIEM UDANYCH TAKICH ZWIĄZKÓW.
                  A wiesz, jaka są ciekawe prawidłowości?
                  1. Osoby żyjące w takich związkach zazwyczaj nie krytykują tych, którzy
                  deklarują, że nie chcą w nich być - wiedzą, jak to jest ciężko.
                  2. Osoby deklarujące, że nie chcą być w takich związkach zazwyczaj nie
                  krytykują tych, którzy w nich są, bo wychodzą z założenia, że to prywatna
                  decyzja.
                  3. Pozostałe osoby to w dużej mierze mentalni "działacze".
                  Działacz - postać widoczna szczególnie za PRL-u wśród studentów różnych
                  uczelni (choć elementy takiego myślenia zdarzają się i dzisiaj). Przez całe
                  studia zachęcał do (w zależności od kierunku) do pracy inżyniera ruchowego w
                  fabryczce w małym miasteczku/pracy nauczyciela w wiejskiej szkole/pracy
                  lekarza wiejskiego. Pałał wielkim oburzeniem i krytykował przy każdej okazji
                  (zebrania ZMS, ZSMP etc.) mocno tych, co twierdzili od razu, że nie chcą
                  takiej roli. Gdy studia się kończyły działacz nieodmiennie załatwiał sobie
                  miejsce w stołecznym biurze projektowym/asystenturę na macierzystym wydziale/
                  etat w prestiżowej klinice. Po niedługim czasie zaczynał wyśmiewać się z
                  "frajerów", którzy zostali inżynierami ruchowymi w fabryczkach w małych
                  miasteczkach/nauczycielami w wiejskich szkołach/lekarzami wiejskimi.
                  • xvqqvx Re: Sorry to było do snegata 15.07.06, 00:28
                    > 1. Osoby żyjące w takich związkach zazwyczaj nie krytykują tych, którzy
                    > deklarują, że nie chcą w nich być - wiedzą, jak to jest ciężko.
                    Wyjątek stanowią "bohaterowie", dla których taki związek to przede wszystkim
                    możliwość mówienia:
                    TRUTUTU! Patrzcie wszyscy na mnie i podziwiajcie mnie, albowiem jestem WIELKI,
                    bo ożeniłem się z rozwódką z dzieckiem/byłą prostytutką/... [niepotrzebne
                    skreślić lub wpisać inne określenia:-)]! TRUTUTU!
    • znj2 Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 13.06.06, 14:54
      Gratuluję, że jesteś fajną dziewczyną. Wg. mnie nie ma to żadnego znaczenia
      czy posiadasz dziecko, czy nie. Ludzie łączą się w pary z różnych powodów.
      Najczęściej z tego, żeby nie być samotnym. Prawdziwy partner decydując się na
      związek z tobą, powinien wziąć pod uwagę możliwe dobre relacje z twoim
      dzieckiem. Ono jest w tej konfiguracji najważniejsze.
      Wybierz kogoś wartościowego. Życzę ci tego z całego serca.
    • cyberski Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 13.06.06, 14:58
      "Niezła kobietka" (co to kurde znaczy?!) z dzieckiem (najlepiej jednym, w wieku
      mojej córki...) to niemal ideał...

      Niemal, bo ideałów przecież nie ma

      No i jak dla mnie to powinna mieć rozsądnie poukładane w głowie
    • waldek1610 Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 14.06.06, 01:18
      Kiedys bylem z kobieta ktora miala dziecko, byla rozwiedziona, choc byla
      mlodsza odemnie, ja mialem 26 ona 24. Chanieng tak miala na imie, jest Taika, i
      byla bardzo atrakcyjna kobieta, miala 1 roczna coreczeke gdy ja poznalem.

      Jako ze jestem facetem otwartym na nowe doswiadczenia, i bylem po niezbyt
      satysfakcjonujocej znajomosci z 20 letnia dziewczyna, to zdecydowalem ze nie
      fajnie by byc teraz z dojrzalsza kobieta, ktora da mi ustatkowanie, stalosc w
      iczuciachm milosc itd. Choc bylismy z soba 2 lata i pierwszy rok spedzony razem
      byl calkiem satysfakcjonujacy, to potem zaczalo wychodzic na jaw to ze ze Ona
      ma za soba beztroske i spontanicznosc ktora dala poprzedniemu partnerowi czyli
      sowjemu bylemu mezowi, i ja niestety w jej mniemaniu powinienem zrozumiec to ze
      ona nie jest w stanie zaczac zycie od nowa, jedynie tylko kontunuowac je zemna
      od momentu w ktorym rozeszla sie z mezem.

      Trudno bylo nam pogodzic nasze odmienne oczekiwania, i choc ja bardzo polubilem
      jej coreczke, i mala nawet zaczela nazywac mnie "daddy" :) to jednak jej mama
      nie chciala dac mi wszystkiego, choc sama duzo wymagala. Zreszta sama kiedys
      przyznala mi racje ze ja chyba jednak potrzebuje "swiezszej kobiety" niz ona
      sama, bo wszystko rozbuja sie o to ze ona nie chce brac pod uwage tego ze sa
      rzeczy ktorych ja jescze nie przezylem i chce je przezyc z nia, a ona to juz
      miala z bylym mezem wiec nie chce sie wracac do tego momentu drugi raz.

    • braun_f Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 14.06.06, 01:42
      > Witam wszystkich Panów i pewnie też Panie (w końcu ja też tu jestem). Jestem
      > ciekawa, jakie są pierwsze reakcje mężczyzn, gdy poznają młodą, atrakcyjną
      > kobietę i dowiadują się, że ma już dziecko, a ona sama, mimo młodego wieku
      > jest już po rozwodzie?

      glupia czy jak?
      facetow nie interesi stukana bryka z przyczepka,
    • ahimsaboy Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 14.06.06, 03:18
      myślę,że w tym przypadku dziecko to dobry "tester" szczerości uczuć partnera-
      jeżeli nie będzie mu ono przeszkadzało,to może oznaczać raczej,że zależy mu na
      tobie (i na twoim dziecku). jeśli facet po takiej informacji że masz już dziecko
      wystraszy się i ucieknie, to może oznaczać,że nie jest dojrzały do prawdziwego
      związku.
      • braun_f Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 14.06.06, 05:08
        jaki tester?! facet! (?)
        nie mieszaj dojrzalosci od wolnego wyboru czy wiazesz sie z kobieta
        z ktora poszlo cos nie tak (w koncu rozpadlo sie malzenstwo/zwiazek).

        I nie wystraszy tylko zadecyduje, ze zaczyna z osoba o czystej przeszlosci.

        A ze dobry tester (dziecko) to sie zgodze. Zwykle jak pojawia sie dziecko
        ktores (z dwojga) peka. Problem dochodzenia, ktore ze stron jest 3 planowy.
    • ciekawy69 Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 14.06.06, 12:38
      Lepsza fajna baka rozwiedziona niż nie.
      Z dzieckiem, wiadomo że przynajmniej może mieć dzieci.
      Gdyby okazało się że facet nie może mieć dzieci odpada problem adopcji.

      Tylko pojawiają się pytania:
      - jak wygląda psychika tej kobiety po rozwodzie
      - dlaczego jest po rozwodzie
      - jaki wpływ będzie miał na życie jej były
      - jaki miesjce w życiu będzie dla niego a jakie dla dziecka
      - czy niewawidzi wszystkich mężczyzn
      - czy chce mieć dzieci

      No i nie wszystkim się podoba związek z rozwiedzioną i z dzieckiem kobietą.
      Dla fantycznych katolików też możne to być problem.

      Jak dla mnie jeśli chce mieć dzieci, to można się zainteresować bliżej.
      Jeśli ma w miarę normalne stosunki z byłym i traktuje normalnie mężczyzn, to
      kolejny punkt do zainteresowania.

      No cóż a reszta to tak jak w każdym innym związku.
    • swawolny.diabel Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 24.06.06, 08:30
      skreslam taką kobiete i tyle. W 95% prrzypadków chodzi o poszukiwanie
      zastepczego tatusia dla potomka. Kobita ma mniej czasu bo dziecko, dziecko
      zawsze bedze na pierwszysm miejscu. Po co sie ładować w znajomość w której od
      poczętku jjesteśmy tym trzecim
    • xvqqvx Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 14.07.06, 11:28
      Dla mnie kobieta z dzieckiem jest jako partnerka skreślona a priori. :-)

      Po prostu tego typu związek to wchodzenie od razu w codzienność rodzinną i brak etapu budowy relacji/gniazda, z której owa codzienność wynika.
      • koni42 Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 14.07.06, 11:35
        Tacy mężczyźni też są u mnie skreśleni. Niestety. Myślenie, że dziecko jest ze
        mną 24 h/dobę jest błędne. Czasami cały weekend jest z bylym lub np. nocuje u
        babci. Ale ok. selekcja a priori jest bardzo pożyteczna.
        • xvqqvx Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 14.07.06, 13:46
          > Tacy mężczyźni też są u mnie skreśleni.
          I bardzo dobrze.
          Akurat ja nie mam "mentalności akwizytora", żeby pchać się tam, gdzie mi nie
          odpowiada. :-)
          Dla mnie jest oczywiste, że się ma wymagania i można czyichś nie spełniać.

          > Niestety.
          Raczej "stety".:-)

          > Myślenie, że dziecko jest ze
          > mną 24 h/dobę jest błędne. Czasami cały weekend jest z bylym lub np. nocuje u
          > babci.
          Niedokładnie zrozumiałaś pojęcie "codzienności rodzinnej", ale trudno...

          > Ale ok. selekcja a priori jest bardzo pożyteczna.
          Dlatego też nie należy ukrywać swoich wymagań, żeby żadna ze stron nie łudziła
          się. :-)
          • koni42 Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 14.07.06, 13:57
            "Niedokładnie zrozumiałaś pojęcie "codzienności rodzinnej", ale trudno..."

            Rozumiem ją bardzo dobrze. Sądziłam, że masz na myśli tzw. fazę pierwszą.
            Potem, kiedy jest już "codzienność rodzinna" są tylko Ci, którzy kochają.
            Sądzę, że takowym dziecko nie przeszkadza. A tak w ogóle ,to ile masz lat, tak
            z ciekawości?
            • xvqqvx Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 14.07.06, 18:13
              > Sądziłam, że masz na myśli tzw. fazę pierwszą.
              > Potem, kiedy jest już "codzienność rodzinna" są tylko Ci, którzy kochają.
              Nie całkiem tak. :-)
              "Faza pierwsza" (i... druga, trzecia etc.) to okres wzajemnego dopasowywania
              się i budowy domu.:-)
              A dopiero potem codzienność rodzinna, czyli życie w tym domu.
              Natomiast w przypadku kobiety z dzieckiem mamy od razu określony dom, w którym
              mężczyzna może zamieszkać najwyżej. :-)
              I po prostu są różni ludzie:
              - jedni chcą budować coś swojego od podstaw z tą drugą osobą;
              - drudzy wolą zamieszkać na gotowym (im akurat dziecko nie przeszkadza :-)).


              > A tak w ogóle ,to ile masz lat, tak
              > z ciekawości?
              34. :-)
              I na tyle dobrze sobie radzę w życiu codziennym, iż mogę sobie pozwolić na
              "luksus" wymagań - bezdzietna panna młodsza ode mnie i z wyższym
              wykształceniem. :-)
    • on691 Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 14.07.06, 22:51
      Sam fakt rozwodu w mlodym wieku nie musi szokowac. Ja przynajmniej jestem w
      stanie to zrozumiec.
      Co do dziecka.No coz, jestes mloda i jak zrozumialem szukasz mlodego i
      niewypalonego czlowieka, pelnego energii. Jesli trafisz na kawalera, to trudno
      mu sie dziwic, ze dziecko odstrasza.Facet w okolicach 30-ki sam chcialby ulozyc
      sobie zycie raczej z osoba bez zobowiazan tego typu. I wydaje mi sie to normalne.
      Dochodzi do tego presja otoczenia, rodziny.
      Facet po rozwodzie, z kolei, z dzieckiem wlasnym ez raczej nie bedzie skory do
      pakowania sie w zwiazek z kobieta + obce dziecko.Pojawia sie watpliwosci,
      dlaczego zwiazek z nowa rodzina ma byc lepszy niz poprzedni?
      Taki jest meski punkt widzenia i nie dziw sie temu.W koncu taki facet ma
      mieszkac reszte zycia z obcym dla siebie dzieckiem. A jeszcze ma byc
      spontaniczny i niewypalony.........
      Troche z innej beczki.
      Sam jestem w dlugiej separacji z zona.Dziecko mieszka ze mna. Zona poznala
      innego i nawet z nim zamieszkala.Ale tamten ma 2 dzieci z pierwszego
      malzenstwa.Dzieci mieszkaja z matka, ale i u niego tez sa czesto. I po pewnym
      czasie moja jeszcze zona,wyprowadzila sie od tamtego bo nie wyobraza sobie
      opierania cudzych dzieci i tego, ze one sa jeszcze stosunkowo male a wiec bedzie
      skazana niejako na ich obecnosc przez dlugie lata.
      Tak wiec, to nie tylko mezczyzni nie chca byc z obcym dzieckiem.
    • wolf1234 Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 15.07.06, 00:36
      Wyobraźmy sobie odwrotną sytuacje:
      Mężczyzna - wdowiec. 32 lata. Tróka dzieci. Jest nauczycielem. Zarabia 2tysiące
      złotych. Ale dzięki temu ma pewną pracę i może dużo czasu spędzać z dziećmi...
      Poza tym jest idealnym mężczyznom, o cehach (wpisz co zechcesz).
      Ile kobiet chciałoby się zwiącać z Nim i chciało by ciężko pracować od świtu do
      zmierzchu, aby poprawić los jego rodziny?
      Ile Pań rzeczywiście pokochałoby te dzieci?
      Ile Pań zrezygnowałoby z macierzyństwa, bo już jest trójka,a tata jest zmeczony
      i juz nie chce więcej?

      Czy przypadkeim nie stosujemy moralności kalego? od mężczyzn wymaga się wiecej?

      jakbym sie zachował?
      nie wiem. jestem w wieku, gdy jeszcze takie problemy mnie nie dotyczą. Na pewno
      nie uciekłbym od razu :-)
      Ale byłbym o wiele b. ostrożny w relacjach. Nie wydaje mi sie, aby czesta
      zmaiana wujków dobrze wpływała na dzieci...
      Sprawy toczyły by sie raczej wolniej.
      Jezeli zdecydowałbym sie na ten zwiazek, porpzmawiałbym z ojcem dziecka w cztery
      oczy.

      A jeżeli jakiś facet, nie chce z Tobą być, to może byćn to spowodowane twoim
      charakterem, urodą, a nie dzieckiem...

      Czy aby przygruchac faceta wystarczy byc "młodą, atrakcyjną "?

      • soffja Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 17.07.06, 19:24
        Czytam, co tu napisaliscie na ten temat, bo mnie on rowniez dotyczy i coż... Zalosne jest to, ze zaginelo calkowicie pojecie uczucia. Wszystko jest wyrachowane. Zarowno mezczyzni, jak i kobiety, kieruja sie rozsadkiem przy rozpatrywaniu sprawy zwiazku. Moze z jednej strony jest to dobre, bo po to mamy mozg, aby sie nim poslugiwac. Moze takim ludziom, ktorzy kieruja sie tylko rozsadkiem jest latwiej w zyciu, bo wszystko sobie ukladaja tak jak chca. Tylko ze nie wszystko sie tak udaje. Mozna sie przejechac na wlasnej logice. Mam dziecko i jestem mloda kobieta. Nie patrze na mezczyzn przez pryzmat "opiekun dla dziecka".Relacje miedzy partnerami w zwiazku sa czym innym niz relacje matka-dziecko. A tego w ogole nie bierzecie pod uwage. Ze moze byc przyjazn, milosc i wowczas dziecko, nawet innego mezczyzny, nie stanowi problemu, bo tak naprawde nie jest to kwestia bycia z druga osoba. Chyba ze wszystko, nawet uczucie, sie warunkuje.Bede z nia, bo nie ma dziecka. Bede z nim bo ma czarne wlosy. Kocham ja bo skonczyla studia. Wyjde za niego bo jest bogaty. Litosci, to gorsze niz to co sie czyta w brukowcach.
        • xvqqvx Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 17.07.06, 19:45
          Uczucie jest jak dom, który musi stanąć na solidnych fundamentach
          posadowionych w odpowiednim podłożu. I rozsądek odpowiada za wybór podłoża i
          dobór odpowiednich fundamentów. :-)
          I dla jednego kobieta z dzieckiem to normalna ziemia może ciut bardziej
          podmokła, a dla innego głębokie bagno. I dzięki rozsądkowi ten drugi nie
          będzie budował w bagnie, bo wie, że gdy minie pierwsza fascynacja to dom się
          zawali z hukiem. :-)
        • amberka3 Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 17.07.06, 20:23
          >Mam dziecko i jestem mloda da kobieta.

          Gdybyś była panną bez przychówku, napewno miałabyś inne zdanie na ten temat.
          A tak co masz mówić?

          A rozsądek to bardzo wazna w życiu "rzecz", bo to ono podpowiada co rokuje a co
          nie.
          Na samych tylko emocjach to trudno budować mocną przyszłość.

          Niecheć do wiązanie się z taką osobą nie jest wyrachowaniem tylko uczciwym
          dojrzałym spojrzeniem na własne życie.
          I to w perspektywie.

          Bardzo madrze odpisał Ci mój przedmówca.
          • soffja Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 17.07.06, 21:13
            Pewnie, ze madrze ktos mi odpisal. Tylko, ze oprocz wiary w bagno i katastrofy,
            warto wierzyc w łąkę i wschodzące słońce. Nie jestem niepoprawna optymistka,
            zycie doświadcza każdego, ale nie chcę podchodzić do tego w tak bardzo
            negatywny sposób.Jeśli mialabym zyc, wiedzac, ze nie mam nadziei na szczesliwy
            zwiazek, jaki bylby sens zycia? Po przeczytaniu wiekszosci wypowiedzi,
            powinnysmy sie my-samotne mlode kobiety - zywcem zakopac w grobie. Bo po co w
            ogole zawierac jakiekolwiek znajomosci z takim nastawieniem? A jak zyc w
            spoleczenstwie, kiedy z gory jest sie skazanym na porazke? Kazdy patrzy ze
            swojej perspektywy,gdybym nie miala dziecka, moze patrzylabym inaczej,ale
            realia sa takie,ze mam i gdybym mogla cofnac czas- nie zrezygnowalabym z
            dziecka. I mimo Waszego bardzo negatywnego nastawienia do budowania przyszlosci
            z tak niewartosciowa osoba, jaka jest kobieta z dzieckiem, ufam, ze sa ludzie
            patrzacy na swiat przez pryzmat czegos bardziej wartosciowego niz rozsadek.
            Nawet jezeli takich nie ma - warto miec przynajmniej te wiare. Wasze argumenty
            sa sluszne napewno, ale sa bardzo jednostronne. Kazdy z nas jest bardzo
            subiektywny. Wiem, ze sa udane zwiazki z osobami obydwojga plci, ktore maja
            dzieci z poprzednich malzenstw.
            • soffja Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 17.07.06, 21:24
              I dodam jeszcze, ze dziecko to nie jest pietno odcisniete po nieudanym zwiazku.
              Jesli tak podchodzimy do dziecka, wlasnego czy cudzego, jako przeszkoda
              blokujaca normalne funkcjonowanie, to faktycznie wspolczucie nalezy sie
              czlowiekowi, ktory z takiego dziecka wyrosnie.Sa rodziny adoptujace dzieci,
              potrafiace je kochac i wychowywac, bez biadolenia przez cale zycie o
              nadchodzacej katastrofie.Dziecko jest jednostka indywidualna, mozna zyc pod
              jednym dachem z dzieckiem splodzonym przez innego mezczyzne. Wszystko zalezy od
              podejscia. Do siebie, partnera i dziecka. Jesli z gory zakladamy, ze bedzie
              zle, mamy szanse zostac prorokami, jak to ktos kiedys madrze okreslil.
            • amberka3 Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 17.07.06, 21:53
              I mimo Waszego bardzo negatywnego nastawienia do budowania przyszlosci
              >
              > z tak niewartosciowa osoba, jaka jest kobieta z dzieckiem

              Ja tak nie powiedziałam, i tak nie myslę wcale -wiec nie nadinterpretuj.

              A nie pomyslałaś tak czasem, ze przyczyną Twojej samotności mogą być Twoje
              cechy charakteru, przewrażliwienie?
              Jak tak czytam ten Twój post, to mam takie wrażenie ze sama dla siebie jestes
              wrogiem.

              Co innego jest wziecie dziecka do adopcji, a czym zupełnie innym wiazanie sie z
              mezczyzną który wychowuje własne dzieci ( w domysle w przyszłosci i ze mną).

              Ja mam akurat takie zdanie na ten temat jakie powiedziałam wcześniej. I tyle.

              I nikogo nie uważam za gorszego od siebie, tylko myśle ze nie z kazdym mi po
              drodze.

          • tofik991 Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 18.07.06, 12:34
            Czy ktoś posiada dzieci, czy nie jest dla mnie o tyle mało znaczące, że chcąc
            kierować się rozsądkiem (jako bardzo istotnym w życiu) musisz najpierw poznać
            przyszłego partnera na tyle dobrze jak tylko jest to możliwe. Uczucie i emocje
            to wspaniała sprawa, miłość - piękna. Te etapy przechodzi się razem, z dziećmi
            lub bez. A gwarantuję wszystkim ze swojej strony, że tym więcej można
            dowiedzieć się o osobie podczas obserwacji, rozmowy, przebywania razem, w im
            większej ilości zróżnicowanych sytuacji ma się z nią do czynienia. Innymi słowy
            trudniej komuś z dzieckiem ukrywać pewne cechy charakteru, bo zachowanie
            malucha automatycznie wymusza spontaniczność reakcji rodzica. Łatwiej jest więc
            zauważyć czy dana osoba zachowuje się analogicznie w relacji z dzieckiem oraz
            przyszłym partnerem. W oczach partnera zawsze chce się dobrze wypaść. Przecież
            każdemu z nas zależy, by być postrzeganym lepiej niż jest naprawdę. Panna z
            dzieckiem chcąc nie chcąc zmuszona jest odkryć się bardziej niż bezdzietna.
            A tak naprawdę najważniejsza jest szczerość, zaufanie i tolerancja. Z tych cech
            wynika prawie wszystko pozostałe.
        • tofik991 Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 17.07.06, 23:14
          Fakt jak niesamowita potrafi być panna z dzieckiem przedstawiam z własnych
          obserwacji. Zafascynowała mnie kobieta tak bardzo różna od swoich koleżanek-
          mężatek, że aż nie sposób było jej nie dostrzec. Zamiast pleść trzy po trzy ze
          znajomymi po prostu aktywnie zajmowała się zabawą zarówno ze swoją pociechą jak
          też z dziećmi innych pań. Emanowała wręcz energią, tłumaczyła, pokazywała itp.
          Do tego przez cały czas nie opuszczało jej poczucie humoru. Poznałem ją bliżej
          i uwierzcie, jak każdy ma swoje problemy, dni lepsze i gorsze ale w porównaniu
          z większością jast bezkonkurencyjna. Jestem pewny, że nie ona jedna!
          • soffja Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 18.07.06, 09:06
            Tofik, dziekuje za Twoja wypowiedz. Widac moja wiara w prawdziwego czlowieka
            nie jest bezpodstawna. Odpowiadajac amberce, co do przyczyn mojej samotnosci-
            jest ich byc moze kilka.Moze sa to cechy mojego charakteru, moze niezgodnosc
            charakterow, moze zrzadzenie losu. Natomiast co do niedowartosciowania - widac
            nie zauwazylas w uzyciu przeze mnie tego zwrotu ironii. To Ty siebie
            ewentualnie zbyt malo cenisz, skoro brak w Tobie wiary w mozliwosc szczesliwego
            zwiazku. Ja w swoja wartosc mocno wierze, mimo okreslen typu "pakowanie sie w
            bagno", dlatego tez tu bronie nas samotnych kobiet a jednoczesnie nie
            samotnych, bo majacych najwieksze szczescie, jakie moze miec kobieta-dzieci.
            Dyskutujemy sobie, bo przeciez po to jest to forum. Nie rozumiem tylko,
            dlaczego niektorzy sa tacy agresywni w stosunku do takich kobiet. Ale przyznam,
            ze czlowieka, ktory ma takie nastawienie, ze kobieta z dzieckiem to gwarancja
            zmarnowanego zycia, nie chcialabym miec nawet za przyjaciela. I tu tez zawiera
            sie swiadomosc mojej wartosci. Pozdrawiam amberko i zycze wiecej wiary w
            szczescie:)
            • xvqqvx Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 18.07.06, 10:08
              > Nie rozumiem tylko,
              > dlaczego niektorzy sa tacy agresywni w stosunku do takich kobiet.
              Mam nadzieję, że to nie o mnie chodziło, a jeśli jednak tak, to prosiłbym o
              podanie konkretnych mych wypowiedzi. :-)

              No chyba, że za agresję uznamy bycie realistą zamiast łudzenia siebie i innych. :-)
        • wolf1234 Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 18.07.06, 10:30
          Uczucie jest niezbędnym warunkiem rozpoczęcia związku!
          Jeżeli ich nie ma, nie ma sensu niczego rozpoczynać.

          Tutaj jest dziecko. Dziecko które też trzeba pokochać.
          I myśleć o tym, aby zbyt dużu "wujków" w jego życiu się nie pojawiło.
          Myśle że zakochiwać trzeba się w tym przypadku "wolniej"...

          Mamy po rozpadzie związku są często "dzieciocentryczne", i nie ufne mężczyznom.
          Tak często jest, co nieoznacza, że tak jest w Twoim przypadku.

          To że nie znalazałaś jeszcze nikogo nie musi być zpowodowane dzieckiem czy
          cechami charakteru...
          Może poprostu to jeszcze nie Ci?

          "Miłość to nie tylko uczucie. To także sztuka" - Balzac

    • tomylee2 Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 15.07.06, 21:41
      Ja sam jestem ojcem młodym (2 córki) ale mogę się podzielić moją opinią bo
      akurat ostatnio rozmawiałem z moim przyjacielem na ten temat. Będę szczery.
      Jeżeli zrobisz piorunujące wrażenie na facecie, a później powiesz mu o twojej
      sytuacji to tracisz na wstępie przynajmniej 50% czaru który na niego rzuciłaś.
      (Oczywiście tyczy się to facetów dojrzałych) - dlaczego tak napisałem. Bo facet
      który będzie cię zapewniał że jemu to wogóle nie przeszkadza jest dla mnie z
      pewnością facetem zajebiście niedojrzałym, który nie ma pojęcia co to znaczy
      mieć i wychować dziecko - w szczególności nie swoje. Więc jeśli kiedykolwiek
      trafisz na takiego pajaca to uważaj! Zresztą nie masz 18 lat więc chyba wiesz o
      czym mówie :-)Mój przyjaciel poznał taką dziewczynę i ma poważny dylemat, po tym
      też stwierdzam że jest facetem dojrzałym o widzi ten prolem. Pozdrowinka i
      powodzenia.
      • xvqqvx Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 17.07.06, 18:48
        > Ja osobiscie nie chciałabym wychowywac nieswojego dziecka. Mężczyżni to
        chyba
        > podobnie myslą.
        Tyle tylko, że w przypadku kobiety nikt się jej nie będzie czepiał, podczas
        gdy mężczyzna zostanie prędzej czy później zaatakowany (zazwyczaj przez
        "działacza" lub "bohatera").:-)
        • navojkaa Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 18.07.06, 11:38
          A ja czegoś nie rozumiem. Przeciez jeśli facet mysli powaznie o tej kobiecie i
          chce w przyszłości założyc rodzinę to i tak musi się liczyć z tym, że keidyś
          będzie wychowywał dzieci?? Skoro kobieta jest młoda i ma dziecko to pewnie może
          mieć kolejne, z nim. Wydaje mi się że tzw. "poważnego" i dojrzałego faceta nie
          odstraszy, odstraszy natomiast poszukiwaczy lużnych pseudozwiązków i zwolenników
          nieangażowania się.
          • xvqqvx Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 18.07.06, 12:14
            > Przeciez jeśli facet mysli powaznie o tej kobiecie i
            > chce w przyszłości założyc rodzinę to i tak musi się liczyć z tym, że keidyś
            > będzie wychowywał dzieci?

            Co innego wychowywać własne dzieci stanowiące owoc miłości z tą kobietą (adopcja
            jest także własnym wyborem), a co innego nie mieć wyboru.:-)

            >Wydaje mi się że tzw. "poważnego" i dojrzałego faceta nie
            > odstraszy
            Raczej na odwrót - taki ktoś będzie realnie oceniał szanse etc.:-)
            • navojkaa Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 18.07.06, 12:20
              Nie, nie. Jeśli kocha tą kobiete to kocha wszystko co jej dotyczy, równiez
              zaakceptuje jej dzieci z innym. Bo to są jej dzieci i dla niej są zapewne
              najwazniejsze na świecie. To ocenianie szans jest właśnie zimnym kalkulowaniem i
              nie ma nic wspólnego z prawdziwą chęcią bycia z kimś.
              • xvqqvx Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 18.07.06, 12:32
                Miłość to zamek, który postawiony na skale trwa stulecia; natomiast postawiony
                na ruchomych piaskach, czy w bagnie, się zawali szybko.
                I owszem to co zwiemy rozsądkiem lub zimnym kalkulowaniem to po prostu wybór
                miejsca - lepiej jest nie budować tam, gdzie się nie da...
                I dla części (jak mniemam większości) mężczyzn takimi ruchomymi piaskami lub
                bagnem jest związek z kobietą z dziećmi. Można z tego powodu czuć złość i
                frustrację, ale ma ona niewiele więcej sensu niż chłostanie morza za to, że
                sztorm zatopił okręt.
                • navojkaa Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 18.07.06, 12:40
                  To przykre. Mnie nie dotyczy bo nie mam dzieci :) Ale bardzo mi szkoda w takim
                  razie tych kobiet z dziećmi. Nie zasługują na coś takiego. Dla mnie jednak
                  świadczy to o wartości a raczej braku wartości większości mężczyzn. Mi dzieci
                  faceta by nie przeszkazdały, patrzę przede wszystkim na to kim on jest i jaki
                  jest i jak wygląda jego życie. A nie na to czy ma dzieci czy nie. Może jestem
                  dziwna ;) A może właśnie normalna.
                  Porównanie z morzem jest kiepskie, jestesmy ludźmi i myslimy i dokonujemy
                  wyborów. A napisalas jakby facetów ktoś zmuszał do takiego myślenia. A poza tym
                  dlaczego związek z kobietą z dzieckiem jest ruchomym piaskiem??? Do diabła, to
                  przeciez tylko zalezy od ludzi! Może ruchomym piaskiem byc związek z bezdzietną
                  panną a mocnym fundamentem z rowdówką z dzieckiem, ja tu nie widzę żadnej
                  zalezności.
                  • xvqqvx Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 18.07.06, 12:56
                    > To przykre.
                    Takie jest życie.

                    > Mnie nie dotyczy bo nie mam dzieci :) Ale bardzo mi szkoda w takim
                    > razie tych kobiet z dziećmi. Nie zasługują na coś takiego.
                    Tak samo jak nie zasługują na to np. biedni (finansowo) mężczyźni o wyglądzie
                    Quasimodo, a jednak jakoś nikt się nie użala nad nimi. :-)))

                    > Dla mnie jednak
                    > świadczy to o wartości a raczej braku wartości większości mężczyzn.
                    Każdy ma swoje zdanie. :-)

                    > Mi dzieci
                    > faceta by nie przeszkazdały, patrzę przede wszystkim na to kim on jest i jaki
                    > jest i jak wygląda jego życie. A nie na to czy ma dzieci czy nie. Może jestem
                    > dziwna ;) A może właśnie normalna.
                    Widzisz - to i poprzednie zdanie to klasyczny manifest "działacza" z jednego z
                    mych postów w tym wątku.:-)

                    > Porównanie z morzem jest kiepskie, jestesmy ludźmi i myslimy i dokonujemy
                    > wyborów.
                    Owszem i dlatego pisałem o "większości"/"części".
                    Tyle tylko, że sytuacja, jaka jest taka jest.

                    >A napisalas
                    Ja jetem NIM a nie NIĄ.:-)

                    > jakby facetów ktoś zmuszał do takiego myślenia.
                    Wybacz, jeśli tak to zabrzmiało.

                    > A poza tym
                    > dlaczego związek z kobietą z dzieckiem jest ruchomym piaskiem???
                    Ja mogę pisać tutaj tylko za siebie i to już przedstawiłem w kilku moich postach
                    w tym wątku.

                    > Do diabła, to
                    > przeciez tylko zalezy od ludzi! Może ruchomym piaskiem byc związek z bezdzietną
                    > panną a mocnym fundamentem z rowdówką z dzieckiem, ja tu nie widzę żadnej
                    > zalezności.
                    Ależ się z Tobą zgadzam - dlatego zawsze pisałem o części mężczyzn. :-)
                    • navojkaa Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 18.07.06, 13:04
                      "Mnie nie dotyczy bo nie mam dzieci :) Ale bardzo mi szkoda w takim
                      > > razie tych kobiet z dziećmi. Nie zasługują na coś takiego.
                      > Tak samo jak nie zasługują na to np. biedni (finansowo) mężczyźni o wyglądzie
                      > Quasimodo, a jednak jakoś nikt się nie użala nad nimi. :-)))"

                      Zaraz zaraz :)) Znów złe porównanie. Mężczyźni biedni przewaznie są niezaradni
                      życiowo, takie ofermy, lenie i sami są sobie winni za taki rzeczy stan. To nie
                      czasy XIX wieku, gdzie bieda czy bogactwo było dziedziczone.
                      Quasimodo znajdują sobie niezbyt ładne babeczki i wszystko gra :) Najwięcej
                      ludzi jest przeciętnych. Poza tym każdemu podoba się co innego i każda potwora..itd.
                      Zmyslasz aż tylko :)
                      • xvqqvx Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 18.07.06, 13:12
                        > Zaraz zaraz :)) Znów złe porównanie. Mężczyźni biedni przewaznie są niezaradni
                        > życiowo, takie ofermy, lenie i sami są sobie winni za taki rzeczy stan.
                        Kobiety z dziećmi są biednymi ofiarami patriarchalnego świata i męskiego
                        szowinizmu.:-)

                        > Quasimodo znajdują sobie niezbyt ładne babeczki i wszystko gra :)
                        A kobiety z dziećmi przeważnie znajdują sobie mężczyzn po przejściach (zazwyczaj
                        z dziećmi) i też wszystko gra. :-)
                        Tyle tylko, że o ile Quasimodo chcący li tylko Miss Universe i publicznie żalący
                        się z tego powodu, wzbudzi co najwyżej pośmiewisko, to rozwódka z dzieckiem
                        chcąca bezdzietnego kawalera zazwyczaj dostaje chór gromów rzucanych na tychże
                        kawalerów, że się jakoś nie garną do tejże kobiety.:-)

                        > Najwięcej
                        > ludzi jest przeciętnych.
                        Gaussian. :-)

                        > Poza tym każdemu podoba się co innego i każda potwora.
                        > .itd.
                        A czy to negowałem?:-)

                        > Zmyslasz aż tylko :)
                        Chciałaś napisać to w pierwszej osobie. :-)

                        • navojkaa Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 18.07.06, 13:21
                          Kobiety z dziećmi są biednymi ofiarami patriarchalnego świata i męskiego
                          > szowinizmu.:-)"

                          A skąd. Kto tak powiedział? Nie są żadnymi ofiarami, mają po prostu dzieci i to
                          wszystko. Naturalna kolej rzeczy.

                          A z kobietami z dziećmi jest różnie, znajdują sobie tych po przejściach albo
                          tych bez przejść, różnie bywa. Chodzi o to aby nie patrzeć na ludzi
                          schematycznie i nie miec klapek na oczach.
                          A czy rozwódki z dziecmi chcą bezdzietnych kawaleró? Nie zauwazyłam. Moim
                          zdaniem chcą po prostu wartościowego i odpowiedzialnego człowieka. A jeśli mają
                          lat np 25 to większe prawdopodobieństwo że trafia na tego bezdzietnego.
                          Nie lubię takiej sztywności w myśleniu jaką prezentujesz, blee.
                          • xvqqvx Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 18.07.06, 13:36
                            >> Kobiety z dziećmi są biednymi ofiarami patriarchalnego świata i męskiego
                            >> szowinizmu.:-)"
                            > A skąd. Kto tak powiedział? Nie są żadnymi ofiarami, mają po prostu dzieci i to
                            > wszystko. Naturalna kolej rzeczy.
                            Sądziłem, że znaczki ":-)" wystarczająco przedstawią to, iż dla mnie to zdanie
                            brzmi ironicznie dla mnie.

                            > Chodzi o to aby nie patrzeć na ludzi
                            > schematycznie i nie miec klapek na oczach.
                            Widzę, że nie w pełni zrozumiałaś moje intencje, więc je wyjaśnię Ci
                            łopatologiczniej.
                            Owszem, że i mogą znaleźć sobie i bezdzietnego kawalera. Chodziło mi zaś o coś
                            innego.
                            Po prostu zestawmy sobie dwie osoby:
                            - mężczyznę o urodzie Quasimodo,
                            - rozwódkę z dzieckiem.
                            Teraz na jednym forum niech ten mężczyzna wyśle zdjęcia i napisze, że poniżej
                            Miss Europy nie zejdzie, tyle tylko, że takie kobiety jakoś go nie chcą.
                            Natomiast na drugim forum ta kobieta niech napisze, że jest po rozwodzie, ma
                            dziecko, ale chce wyłącznie bezdzietrnego kawalera, ale oni jej za bardzo nie
                            chcą. I co?
                            Mężczyzna w 99,(9)% zostanie wyśmiany, podczas gdy kobieta doczeka się wcale
                            niemało postów, w których ci kawalerowie zostaną nazwani "niedojrzałymi",
                            "szowinistami" etc.
                  • tofik991 Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 18.07.06, 12:57
                    > Może ruchomym piaskiem byc związek z bezdzietną
                    > panną a mocnym fundamentem z rowdówką z dzieckiem, ja tu nie widzę żadnej
                    > zalezności.

                    Może!.
                    Wyższą świadomość i znajomość własnej osoby posiada pani z dzieckiem o ile też
                    w miarę obiektywnie analizuje swoje dotychczasowe postępowanie. W wyniku czego
                    podejmuje decyzje z wykorzystaniem wiedzy, którą wyniosła z własnych
                    doświadczeń w przeszłości. Dla mnie ten fundament jest trwalszy, a co najmniej
                    nie mniej trwały.
                • yy222 Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 18.07.06, 12:44
                  Dlaczego zakładasz od razu że nie da się zbudować udanego związku z kobietą z
                  dzieckiem? Masz jakieś przykre doświadczenia? Nie da się wszystkiego
                  przewidzieć, rzeczywiście w takim związku na wejście są problemy z którymi
                  trzeba się uporać, ale jeśli się uda to może się okazać że naprawdę warto
                  było. Z drugiej strony kobieta która spełnia Twoje kryteria może Ci tak dać w
                  kość, że się długo nie pozbierasz... Nigdy nie wiadomo...
                  • xvqqvx Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 18.07.06, 13:02
                    > Dlaczego zakładasz od razu że nie da się zbudować udanego związku z kobietą z
                    > dzieckiem?
                    W odniesieniu do siebie napisałem wcześniej - a inni niech sami piszą. :-)

                    > Masz jakieś przykre doświadczenia?
                    Nie - ponieważ od zawsze wymagań swych nie kryłem. :-)

                    > Nie da się wszystkiego
                    > przewidzieć,
                    Zgadzam się. :-)

                    > rzeczywiście w takim związku na wejście są problemy z którymi
                    > trzeba się uporać,
                    Dla jednego są one niczym, dla innego bagnem.

                    > ale jeśli się uda to może się okazać że naprawdę warto
                    > było.
                    I po to jest rozsądek, żeby oceniać to a priori. :-)

                    > Z drugiej strony kobieta która spełnia Twoje kryteria może Ci tak dać w
                    > kość, że się długo nie pozbierasz... Nigdy nie wiadomo...
                    Owszem. :-)
                    I na skale się zamku nie zawsze uda zbudować.
                    Tyle tylko, że tutaj jest szansa, a na ruchomych piaskach jej nie ma. :-)
                    • navojkaa Re: Niezła kobitka...z dzieckiem 18.07.06, 13:15
                      Dziewczyny, "literki" ma swoje klapki na oczach i niech ma :) Pewnym ludziom się
                      nic nie wytłumaczy. Ale przewaznie los bywa przewrotny i literki spotka kiedys
                      na swojej drodze szansę z kobietą z dieckiem, której nie wykorzysta a potem
                      bedzie sobie pluł w brodę ;) Cóż.
                      • xvqqvx Zastanawiałem się, kiedy padną te pytania.:-) 18.07.06, 13:26
                        Są one bowiem klasyczną erystyczną sztuczką. :-)

                        Jednakże odpowiem. :-)
                        > A gdyby los spłatał Ci figla... i bardzo byś się zakochał w takiej kobiecie?
                        Zakochać się można rozmaicie, ale trzeba na tyle mieć odrobinę rozsądku, żeby
                        myśleć o przyszłości. :-)

                        > To
                        > w imię własnych zasad zrezygnowałbyś z tej miłości?
                        Zrezygnowałbym z budowania zamku na piasku, żeby nie cierpiało kilka osób. :-)

                        > Fakt że ma dziecko, to jest
                        > właśnie ta przeszkoda?
                        Dla mnie w tym przypadku tak.
                        • navojkaa Re: Zastanawiałem się, kiedy padną te pytania.:-) 18.07.06, 13:33
                          Bravo baw się dalej :)
                          A ja się zastanawiam nad tym, że tu mamy typowy przykład męskiego wygodnictwa,
                          beztroski i egoizmu. Facetowi jest bardzo łatwo przyjąć taki punkt widzenia i
                          umyć ręce. Bo to przeciez zawsze kobieta ma wziąść na siebie trud wychowywania
                          dziecka, jakby je sama sobie zrobiła bez niczyjego udziału. Tego się od niej
                          oczekuje. A gdyby to "literki" miał juz dziecko z jakąs kobietą? I był
                          rozwodnikiem? Zapewne uważałby że należy mu się bezdzietna panna ;) No bo on
                          przecież jest wolny!
                          • xvqqvx I tu Cię mam. :-) 18.07.06, 13:43
                            > Bravo baw się dalej :)
                            Bardzo mi miło. :-)

                            > A ja się zastanawiam nad tym, że tu mamy typowy przykład męskiego wygodnictwa,
                            > beztroski i egoizmu.
                            W końcu przyłapałem Cię na kobiecej próżności. :-)

                            > Facetowi jest bardzo łatwo przyjąć taki punkt widzenia i
                            > umyć ręce.
                            Powinien przecież pokutować za winy innych mężczyzn w stosunku do ogółu kobiet.

                            > Bo to przeciez zawsze kobieta ma wziąść na siebie trud wychowywania
                            > dziecka, jakby je sama sobie zrobiła bez niczyjego udziału.
                            A dlaczego inny mężczyzna ma ponosić konsekwencję działań danego mężczyzny (i
                            kobiety)?

                            > Tego się od niej
                            > oczekuje.
                            Od tego jest OJCIEC dziecka, a nie inny mężczyzna, który nie ma takiego obowiązku.

                            > A gdyby to "literki" miał juz dziecko z jakąs kobietą? I był
                            > rozwodnikiem? Zapewne uważałby że należy mu się bezdzietna panna ;)
                            I w takiej sytuacji zostałbym wyśmiany. :-)
                            A raczej niewiele postów pełnych było gromów ciskanych na te panny, które mnie
                            nie chcą. :-)