nit-picking
15.06.06, 01:29
Zawsze trafiam tam, gdzie nie powinnam. Czemu ON, obiecuje mi 'gruszki na wierzbie', czyli ze sie ze mna spotka, ze tylko ze mna utrzymuje kontakt itp.. A jak ja w koncu poprosze go o spotkanie, to najzwyczajniej w swiecie milczy i nie odpowiada?
Ok, zrozumialam juz jego aluzje. Juz wiem, ze "mnie nie chce", ze nie jest zainteresowany. Jednak do jednego nie moge sie przyzwyczaic! Mianowicie -
czemu jest tak, ze jak prosi sie FACETA o to, by powiedzial czy cos jest biale albo czarne, to nie odpowiada. Pytam sie go wyraznie - czy chce sie spotkac, czy nie. W obu przypadkach prosze M., o to by odpisal albo... albo...
A on 'inteligentnie' uwaza,ze nie ma sensu jej odpowiadac. No coz widocznie mu nie odpowiadam,albo mu sie znudzilam. A moze ciezko jest temu komus, kto sie zaangazowal, powiedziec prawde? Pojscie na latwizne. No, myslalam, ze kazdy facet jest odwazny, potrafi stanac na wysokosci zadania, ale jak mnie zycie nauczylo (nie mowie tylko o moich doswiadczeniach), niektorzy z was wbrew pozorom(!), to niezli tchorze. Szczerze - wolalabym uslyszec nawet najgorsza prawde, niz ludzic sie i roztkliwiac o co mu chodzilo - to dopiero cholera boli, a mozna tego uniknac. Badzcie chociaz WY fair wobec swoich partnerow.
No, to na tyle dzisiaj. bez odbioru z mej strony. Spiaca jestem, ide stad. dobranoc
P.S. Przepraszam za napastliwosc (rowniez te w temacie posta), po prostu 'zolc' mnie dzis zalewa, to chyba tez po meczu.