wojtekws
21.06.06, 11:43
Dostalem oferte pracy w stolicy niedalekiego kraju UE. Miasto przepiekne,
dobre na krotkie wyjazdy i zwiedzanie Europy. Po wynajeciu mieszkania
(komfortowego) i podatkach zostaloby nam naprawde sporo euro. Niestety, zona
mowi nie bo: nie zna jezyka, zaczela tutaj studia dla spoznialskich
(zaoczne), dostala niedawno prace (ponizej sredniej krajowej, a mowi ze praca
super). Tam by nie musiala pracowac, moglaby kontynuowac studia
eksternistycznie, moglaby tez uczyc sie jezyka i probowac sil na miejscu.
Niestety, widzi same zagrozenia. Aha, mamy synka, ktory niedlugo moglby
pojsc do przedszkola i uwazam, ze mialby fajniej niz w Wawie.
Przyznam, ze bylo troche klotni i awantur, i ze malzenstwo nie jest
sielankowe (no ale jak ma byc, kiedy zona laskawie zgadza sie na seks srednio
2 [slownie: dwa] razy w miesiacu.
Czasem sobie mysle, ze niezle wdepnalem, i zamiast cieszyc sie na wyjazd i
miec oparcie w partnerce, mam tylko problem. Nie wiem ile czasu jeszcze tak
wytrzymam. Ale moze takie problemy to normalka? W.