Mężczyzna i przyjaciel-kobieta

03.07.06, 11:32
Cześć,mam pytanie głównie do mężczyzn.Zawsze uważałam że mężczyźni są raczej
prostolinijni w porównaniu do kobiet,że - o ile nie mają nic do ukrycia - to
mówią co myślą,nie owijają w bawełnę,nie prowadzą gierek.Jakiś czas temu
zaprzyjaźniłam się z facetem z sieci,po krótkim czasie oboje daliśmy się
ponieść fascynacji emocjonalno-erotycznej,trwało to jakiś czas ale nie doszło
do realnego kontaktu (tylko internet i telefon),głównie chyba z powodu
dzielącej nas dużej odległości.Niby żadne z nas nie chciało aby ta znajomość
miała "ten" charakter (oboje mamy rodziny)ale...pozwoliliśmy sobie na małe
szaleństwo(wirtualne).Pojawiło się opamiętanie-z jego strony szybciej.Ja
niestety zdążyłam się już zaangażować i bardzo przeżywałam zmianę
relacji.Kiedy próbowałam sygnalizować swoje uczucia on zawsze to ucinał,na
maile zbyt czułe nie odpowiadał,natomiast nadal się kontaktowaliśmy,z tym że
on zdecydowanie rzadziej.Jesli chodzi o moje uczucia to wiem że to mój problem
i sama muszę sobie z tym poradzić,natomiast tutaj zastanawiam się nad czymś
innym.Powiedzielismy sobie że oboje chcemy kontynuować przyjaźń,rzeczywiście
mi na tym zależy bo to jest naprawdę ciekawa i niezwykła osoba,bardzo go
lubię.On twierdzi że też chce kontaktu ale...no właśnie,tu się pojawia moje
pytanie,po prostu nie wiem jak interpretować jego zachowanie,chwilami
głupieję.Zdaję sobie sprawę ze moge mieć skrzywione spojrzenie ze względu ze
tamte uczucia(zaangażowanie) ciągle we mnie siedzą,nie da się tego ot tak z
dnia na dzień wyłączyc chociaż pracuję nad sobą.Facet potrafi przegadać ze mną
przez net pół dnia po czym nie odzywa się przez kilka dni.Potrafi wysłać mi
smsa po czym kiedy ja się odzywam on w ogóle nie odpowiada,ewentualnie odzywa
się ale tylko jeśli ja zainicjuję rozmowę.Najpierw kupuje dodatkową kartę zeby
się ze mną kontaktowac telefonicznie(ten "czulszy" etap na poczatku),potem
stwierdza ze jednak telefon jest "be",by po jakimś czasie dac mi swój numer
obwarowany mnóstwem zasad (chodzi o to żeby żona się nie dowiedziała bo
zabroni nam kontaktu),az wreszcie stwierdzic że kupi nową kartę bo "jednak
chce mieć ze mną jakiś kontakt".Kiedy nie odzywa sie przez jakis czas lub
odzywa sie nagabywany,pytam go wprost czy zwyczajnie nie chce tej znajomości
zakończyc,na co niezmiennie słyszę że oczywiście ze nie,że akurat ma duzo
pracy,albo jakieś inne powody,ale jesteśmy przyjaciółmi.Dodam że od początku
byliśmy bardzo szczerzy ze sobą,mogłam liczyć na to ze powie mi zawsze prawdę
czy miłą czy nie i trudno mi sobie wyobrazić żeby sie nagle zmienił i zaczął
kręcić.
Proszę mi wytłumaczyc o co tu chodzi!Czy to ja przesadzam i przez to że do
końca moje uczucia nie są czysto przyjacielskie potrzebuję zbyt intensywnego
kontaktu,podczas gdy jego podejście jest zdrowe i normalne,czy to jednak jego
zachowanie jest dziwne (sprzeczne komunikaty).
    • buraque Re: Mężczyzna i przyjaciel-kobieta 03.07.06, 11:44
      siliije napisała:

      > Proszę mi wytłumaczyc o co tu chodzi!Czy to ja przesadzam i przez to że do
      > końca moje uczucia nie są czysto przyjacielskie potrzebuję zbyt intensywnego
      > kontaktu,podczas gdy jego podejście jest zdrowe i normalne,czy to jednak jego
      > zachowanie jest dziwne (sprzeczne komunikaty).

      myślę, że powinnaś pokazać ten watek swojemu mężowi i spytać go o radę
      • siliije Re: Mężczyzna i przyjaciel-kobieta 03.07.06, 11:49
        Dzięki,Twoja złośliwa riposta naprawdę robi piorunujące wrażenie,zakładałam że
        niektórzy będą mnie oceniać,ale przypominam że pytanie dotyczy interpretacji
        zachowania faceta a nie moralnego aspektu mojego postępowania.
        • mangos Re: Mężczyzna i przyjaciel-kobieta 03.07.06, 11:53
          Facet chce i nie chce, bo na pewno rajcują go rozmowy z Tobą i kontakt ( esemesy itd)ale z drugiej strony jest żona, wobec której stara się , z tego co widać, być fair. Tylko,że fair nie jest. Ja nie brnęłabym w to dalej, im szybciej skończysz znajomość tym lepiej- do niczego dobrego to nie prowadzi.
          • hultaj78 Re: Mężczyzna i przyjaciel-kobieta 03.07.06, 11:59
            "Nic dodac,nic ujac:)"
            ;)

            --
            You can look, but you can't touch.
          • b-beagle Re: Mężczyzna i przyjaciel-kobieta 03.07.06, 12:48
            Zakończ tę znajmość bo nic dobrego z tego nie będzie. To nie jest facet dla
            ciebie i nie ma sensu zastanawiac sie co on miał na myśli kiedy nie dzwonił
            bądź dzwonił. Angażujesz się niepotrzebnie w coś bardzo niedobrego. Nigdy nie
            będzicie przyjaciółmi bo ty jesteś zbyt mocno zaangażowana i to ty cierpisz i
            zadajesz niemądre pytania.
    • hultaj78 Re: Mężczyzna i przyjaciel-kobieta 03.07.06, 11:53
      Facet z jednej strony myśli kutasem, bo lubi erotyczne pogawędki, ale
      równocześnie mu sie znudziło w kółko to samo, a widzi że prawdziwego seksu z
      tego nie będzie. Do tego peka się że żonka się dowie i bedzie miał w domu
      piekło. Sam nie wie czego chce, a wie czego nie chce - nie chce ponosić zadnych
      konsekwencji tego "związku".
      Czasami nie bardzo mozna rozmawiać, kontaktować się, to jasne, bo jest praca,
      obowiazki, żona, itd. i to powinnaś zrozumieć, przecież sama też nie mozesz mu
      poświęcić 100% swojego czasu, prawda? Ale jeśli już ten kontakt jest, to
      możnaby go uczynic super-miłym, a on tego nie robi. Gość się miota - ptak mu
      mówi, spróbuj! a mózg - daj spokój, nic z tego nie bedziesz miał, nie warto.
      Nie dawaj sie nabierać na słodkie gadki o "przyjaźni". Nie ma na to szans,
      jeśli był podteksy erotyczne. Facetowi to z głowy nie wywietrzeje.
      Kontaktuje się z Tobą jak nie ma nic lepszego do roboty. Tak się postępuje z
      przyjaciółmi?
      Chciałbym się mylić, ale szanse na to sa chyba marne. Sorry...
      • mangos Re: Mężczyzna i przyjaciel-kobieta 03.07.06, 11:54
        Nic dodac,nic ujac:)
        • siliije Re: Mężczyzna i przyjaciel-kobieta 03.07.06, 12:04
          Dzięki za szczerość,też się zastanawiałam nad taką wersją,tyle że on jak raz
          postanowił uciąć te "erotyczne podteksty" to już na nic więcej sobie nie
          pozwolił,to ja raczej (kobieto puchu marny...)jeszcze coś próbowałam ale nigdy
          nie podjął tematu.Ja raczej odnosiłam wrażenie że on w delikatny sposób próbuje
          ochłodzić naszą relacje aby wprowadzić ją na właściwe tory...sądzę że zdał sobie
          sprawę z mojego zaangażowania...tylko wciąż się zastanawiam czy nie dorabiam mu
          większej wrażliwości niż to jest w rzeczywistości.Aż się wstydzę że tak
          sentymentalnie do tego podchodzę.Z drugiej strony nie bezpodstawnie.To kręcicie
          w takich sytuacjach czy nie?
          • hultaj78 Re: Mężczyzna i przyjaciel-kobieta 03.07.06, 12:14
            Oj kręcimy i to jeszcze jak!
            Ale często nie dlatego że jesteśmy źli, tylko po prostu autentycznei "czasami
            tak wychodzi". A naprosotwywanie najczęściej wymaga powiedzenia jakichś
            nieprzyjemnych słów, czy słów które zburzą miły, fajny nastrój. a my nie lubimy
            ranić kobiecych uczuć. wiemy że kobiety to wkurza, ale czasem jak się zamkniemy
            to ni-hu-hu, nic nam z gęby nie wyjdzie zimnego, chocby i szczerego.
            • siliije Re: Mężczyzna i przyjaciel-kobieta 03.07.06, 12:20
              No i po co?...:)
              A są takie sytuacje gdy każda prawda jest lepsza od zwodzenia.
              To co było od poczatku bardzo cenne w tej znajomości to szczerość (czasem do
              bólu).Obiecał mi także kiedyś że jak będzie chciał znajomość zakończyć to powie
              mi wprost.No na czymś człowiek musi się opierać,takie zgadywanie jest jak dla
              mnie zbyt męczące!
              • hultaj78 Re: Mężczyzna i przyjaciel-kobieta 03.07.06, 12:33
                Szczerość, akurat. W teorii wszystko fajnie, ale po jakimś czasie zaczęliście
                się lubić i nie ma szans na powiedzenie sobie niektórych rzeczy. Powiedziałabyś
                mu na przykład że ma małego ptaszka? Albo że z inteligencją u niego nie za
                bardzo? Albo że powinien pochodzić na siłownię, bo mu się opoka ze spodni
                wylewa? albo że nie masz dla niego czasu, bo znalazłaś innego, fajniejszego
                gościa do czatowania? Na pewno nie. Takiech rzeczy się nie mówi, choćbyście
                obiecywali sobie szczerość do bólu. Wszystko ma swoje jednak granice.
            • asiunia311 Re: Mężczyzna i przyjaciel-kobieta 03.07.06, 12:21
              I najczęściej wtedy, gdy kobita sie "naprodukuje", mówicie: "Nie rozumiem, o co
              ci chodzi".... Nic bardziej nie wkurza, niż to, jak facet udaje, że nie wie, o
              co chodzi;-)))
              • hultaj78 Re: Mężczyzna i przyjaciel-kobieta 03.07.06, 12:29
                ;))))))
                No, jak udaje to nic tylko gnoja rozszarpać gołymi rękami, nie? ;))))

                Tylko że czasami my faktycznie nie rozumiemy. To znaczy rozumiemy poszczególne
                słowa, zdania i to co mówicie, ale nie rozumiemy DLACZEGO to mówicie.

                Niestety najczęściej jest to "niezrozumeinie" podyktowane tak jak piszesz -
                chowaniem przez faceta głowy w piasek - narozrabiał, narozrabiał a teraz "ja
                nie wiem, to już tak było jak przyszedłem, to nie ja, a w ogóle to to wcale nie
                jest zepsute, o, zobacz..." i cały mały chłopczyk wyłazi z nas. "Zamykam oczy i
                nie ma tego problemu bo on mnie nie widzi" ;)

                Ale wiesz, że takie sytuacje zdarzają sie też w drugą stronę, prawda? Wy też
                czasami nic a nic nie kumacie. Szczególnie kiedy facet mówi "Tylko mi nie mów
                że dzisiaj też Cię boli głowa!" ;)

                --
                You can look, but you can't touch.
                • siliije Re: Mężczyzna i przyjaciel-kobieta 03.07.06, 12:36
                  :)))))))
                  No to zrobię tak:nie będę się jakiś czas odzywać i zobaczę jak
                  zareaguje.Najgorsze że w samym środku to boję się że okaże się że nijak...nadal
                  się nie będzie odzywał i sprawa będzie jasna...a to zaboli.
                  A co to znaczy jak facet pisze smsa: "Jesteś dla mnie bardzo ważna osobą."?
                  • hultaj78 Re: Mężczyzna i przyjaciel-kobieta 03.07.06, 13:16
                    > No to zrobię tak:nie będę się jakiś czas odzywać i zobaczę jak
                    > zareaguje.Najgorsze że w samym środku to boję się że okaże się że
                    nijak...nadal
                    > się nie będzie odzywał i sprawa będzie jasna...a to zaboli.

                    Tak zrób. Tylko że to też jest wyjście nienajlepsze. Bo najlepsze jest po
                    prostu jak najszczerzej pogadać i robić tak, żeby było dobrze Tobie - masz
                    ochotę z nim gadać, to gadaj, a jak tylko on robi coś co Ci się nie podoba to
                    od razu prosto z mostu mu to mów - "Nie podoba mi sie to że mówisz/nie mówisz
                    mi to/tego", "Nie lubię kiedy mnie olewasz" itp. Poskarżyłaś się nam, ale w
                    sumie to powinnaś się z tym wszystkim zwrócic bezpośrednio do niego, nie
                    sądzisz? Wtedy albo będzie dobrze, bo znów będzie fajny, albo się pożegnacie, w
                    każdym razie atmosfera się oczyści.
                    Bo takie nieodzywania się.... sama poczytaj jaki to koszmar:

                    jestem-kochanka.blog.pl/


                    > A co to znaczy jak facet pisze smsa: "Jesteś dla mnie bardzo ważna osobą."?

                    "Fajnie było, ale mam Cię już w sumie dosyć. Nie powiem Ci ani że Cię kocham,
                    bo Cię nie kocham, ani że spadaj, bo nie jestem chamem (w swoim mniemaniu), ale
                    zmęczyłem się adorowaniem Cię, wypaliło mi się. Seksu nie będzie więc jesteś
                    <osobą>, a nie <kobietą>. Powiedziałbym Ci żegnaj, ale wtedy wyjdę na
                    porzucającego Cię drania, a nie lubię czuć sie jak drań. Niech to sobie umrze
                    samo, z biegiem czasu. A jak powiem że jesteś wazna to powinno Ci to wystarczyć
                    i nie będziesz mi robić awantur" itd. itd.
                    Sorry, wiem że to smutne. Ale faceci to jednak super dranie. Strasznie mi
                    czasami wstyd za nas. Za siebie samego też często.
                    • rosalie1 Re: Mężczyzna i przyjaciel-kobieta 03.07.06, 13:44

                      >
                      > Tak zrób. Tylko że to też jest wyjście nienajlepsze. Bo najlepsze jest po
                      > prostu jak najszczerzej pogadać i robić tak, żeby było dobrze Tobie - masz
                      > ochotę z nim gadać, to gadaj, a jak tylko on robi coś co Ci się nie podoba to
                      > od razu prosto z mostu mu to mów - "Nie podoba mi sie to że mówisz/nie mówisz
                      > mi to/tego", "Nie lubię kiedy mnie olewasz" itp. Poskarżyłaś się nam, ale w
                      > sumie to powinnaś się z tym wszystkim zwrócic bezpośrednio do niego, nie
                      > sądzisz? Wtedy albo będzie dobrze, bo znów będzie fajny, albo się pożegnacie, w
                      >
                      > każdym razie atmosfera się oczyści.
                      > Bo takie nieodzywania się.... sama poczytaj jaki to koszmar:


                      Noż kiedy ja właśnie juz kilkakrotnie pytałam!!!Nie cierpię gierek,jestem
                      bezpośrednia,uznałam ze skoro ma byc przyjaźń,że skoro to nie jest żaden
                      "romans" to nie muszę robić wersalu i czekac az on się odezwie i się
                      krępować...Ale parę razy miałam już dośc niedomówień,zawieszenia (w moim
                      odczuciu)i wtedy np.dzwoniłam i pytałam wprost.Odpowiedzi zawsze te
                      same:przepraszał że tak to mogłam odebrać,podanie powodu
                      (praca,zajęty),zapewniał że nic się nie zmieniło z jego strony,twierdził że to
                      co mówię go zaskakuje.Już bardziej bezpośrednio jak to robiłam nie mozna
                      spytac,raz powiedziałam mu ze chcę aby porozmawiał ze mna jak mężczyzna,że
                      rozumiem ze to prawdopodobnie nasza ostatnia rozmowa(ze względu na to czego sie
                      dowiem)ale chcę wiedzieć na czym stoję-to samo!!!A zaraz po tym tuż po tym jak
                      uciął "ten" aspekt kontaktów, w mailu zapytałam wprost co czuje w stosunku do
                      mojej osoby,część odpowiedzi: "lubię cię,tęsknię gdy cię nie ma".Robiłam
                      dokładnie to co piszesz,wprost mówiłam że jego zachowanie mi się nie podoba,że
                      czuję się olewana,na to niezmiennie słyszę tylko "przepraszam" i zapewnienia że
                      jest ok....Dlatego napisałm że "głupieję"!!!


                      > > A co to znaczy jak facet pisze smsa: "Jesteś dla mnie bardzo ważna osobą.
                      > "?
                      >
                      > "Fajnie było, ale mam Cię już w sumie dosyć. Nie powiem Ci ani że Cię kocham,
                      > bo Cię nie kocham, ani że spadaj, bo nie jestem chamem (w swoim mniemaniu), ale
                      >
                      > zmęczyłem się adorowaniem Cię, wypaliło mi się. Seksu nie będzie więc jesteś
                      > <osobą>, a nie <kobietą>. Powiedziałbym Ci żegnaj, ale wtedy wy
                      > jdę na
                      > porzucającego Cię drania, a nie lubię czuć sie jak drań. Niech to sobie umrze
                      > samo, z biegiem czasu. A jak powiem że jesteś wazna to powinno Ci to wystarczyć
                      >
                      > i nie będziesz mi robić awantur" itd. itd.
                      > Sorry, wiem że to smutne. Ale faceci to jednak super dranie. Strasznie mi
                      > czasami wstyd za nas. Za siebie samego też często.



                      No tak,tylko że on to napisał jak jeszcze był ten pierwszy etap.O tym że nie
                      będzie seksu wiadomo było od początku i stale to podkreślaliśmy
                      (oboje),napisałam że z powodu odległości i tak było,sądze ze był moment kiedy
                      oboje bardzo tego chcieliśmy więc gdybyśmy mieli większą szanse się spotkac to
                      kto wie,jednak to nie był jedyny powód,chodziło o nasze połówki,to on pierwszy
                      się opamiętał,powiedział mi że przecież tak naprawdę żadne z nas nie chce
                      zdradzić męża/żony,że gdybyśmy się spotkali to na pewno zapaliłaby się czerwona
                      lampka.To było od początku trochę dziwne,bo niby wiedzielismy ze do noczego nie
                      moze dojść ale była ta fascynacja,narastało napięcie i tak sie jakoś to
                      potoczyło.Ale na pewno nie było tak jak piszesz,że on miał nadzieję na seks i
                      jak stwierdził ze nic z tego to mu sie znudziło i teraz nie wie jak mi to
                      powiedzieć.Tzn.na pewno nie miał nadziei na seks a czy nie jest znudzony i nie
                      wie jak mi powiedzieć-no właśnie,w tym sęk,tylko na litość boską w czym problem
                      skoro to jest relacja przyjacielska??????????(specyficzna owszem ale tak własnie
                      jest)
                      • siliije Re: Mężczyzna i przyjaciel-kobieta 03.07.06, 13:48
                        Ekhm :))) no i wyszło szydło z worka,na okoliczność tego wątku załozyłam inny
                        nick ale wpadka :)
                        prosze sobie darowac komentarze :)
                        • hultaj78 Re: Mężczyzna i przyjaciel-kobieta 03.07.06, 14:37
                          Teraz dla odwrócenia uwagi musisz nam pokazać gołą nogę zza kulis ;)

                          --
                          You can look, but you can't touch.
                      • hultaj78 Re: Mężczyzna i przyjaciel-kobieta 03.07.06, 14:36
                        > Noż kiedy ja właśnie juz kilkakrotnie pytałam!!!Nie cierpię gierek,jestem
                        > bezpośrednia,uznałam ze skoro ma byc przyjaźń,że skoro to nie jest żaden
                        > "romans" to nie muszę robić wersalu i czekac az on się odezwie i się
                        > krępować...

                        Wiesz, już Cię lubię ;))))
                        To rzadkość - dziewczyna która woli "bez wersalu" ;)

                        > Ale parę razy miałam już dośc niedomówień,zawieszenia (w moim
                        > odczuciu)i wtedy np.dzwoniłam i pytałam wprost.Odpowiedzi zawsze te
                        > same:przepraszał że tak to mogłam odebrać,podanie powodu
                        > (praca,zajęty),zapewniał że nic się nie zmieniło z jego strony,twierdził że to
                        > co mówię go zaskakuje.Już bardziej bezpośrednio jak to robiłam nie mozna
                        > spytac,raz powiedziałam mu ze chcę aby porozmawiał ze mna jak mężczyzna,że
                        > rozumiem ze to prawdopodobnie nasza ostatnia rozmowa(ze względu na to czego
                        sie
                        > dowiem)ale chcę wiedzieć na czym stoję-to samo!!!

                        Mi się widzi że gość nie potrafi być szczery. Przez gardło mu nie przechodzi.
                        Albo sam nie wie czego chce i co sobie myśli. Albo myśli na zmianę tak i
                        inaczej. Nie łudź się że facet pogada z Tobą jak z innym facetem, my zawsze
                        mamy blokadę - żeby Was nie urazić, nie skrzywdzić (tak nam się, czasem głupio,
                        wydaje). Ale spróbuj inaczej - przestań naciskać, odstaw go, poluzuj mu cugli,
                        a jeszcze sam będzie szukał kontaktu, sam zacznie mówić. Tylko to wymaga od
                        Ciebie sporo cierpliowsci, a może sie w końcu okazać że jednak pipka - on już
                        taki mruk i niemota po prostu jest, a Ty tylko stracisz czas.

                        > A zaraz po tym tuż po tym jak
                        > uciął "ten" aspekt kontaktów, w mailu zapytałam wprost co czuje w stosunku do
                        > mojej osoby,część odpowiedzi: "lubię cię,tęsknię gdy cię nie ma".Robiłam
                        > dokładnie to co piszesz,wprost mówiłam że jego zachowanie mi się nie podoba,że
                        > czuję się olewana,na to niezmiennie słyszę tylko "przepraszam" i zapewnienia
                        > że jest ok....Dlatego napisałm że "głupieję"!!!

                        A pomyślałaś że on może mieć więcej takich znajomych i że po prostu nie dla
                        wszystkich mu starcza czasu? Przepraszanie tak mu weszło w krew, że już robi to
                        mechanicznie, ale postępowania nie zmieni. On tęskni, ale chyba nie za Tobą,
                        tylko za poczuciem że na niego lecisz, że to Ty za nim gonisz. Od takiego
                        poczucia bardzo łatwo jest się facetowi uzależnić. Been there, done that. :/

                        > No tak,tylko że on to napisał jak jeszcze był ten pierwszy etap.

                        A to trochę inne może być tłumaczenie. Takie: "Podobasz mi się, tak naprawdę to
                        lecę na Ciebie, chćetnie bym Cię wybzykał przy pierwszej okazji, ale przecież
                        Ci tego ni enapiszę, bo się spłoszysz. Zamiast tego serwuję tekst który chyba
                        dziewczyny lubią". Mogłobyć też tak, że dokładnie to co napisał jest tym co
                        chciał powiedzieć - że jesteś dla niego ważna. Ale to zależy od kontekstu -
                        jeśli naprawdę był czuły i rozumiejący, interesował sie Twoimi problemami (ale
                        tak na serio, a ni etylko potakiwanie i "współczuję") to tak, byłaś ważna. Ale
                        mogłabyć to tylko gadka-szmatka.

                        > O tym że nie
                        > będzie seksu wiadomo było od początku i stale to podkreślaliśmy
                        > (oboje),

                        Ale kazde z Was po cichu liczyło się z taką możliwością. A na pewno on.

                        > Ale na pewno nie było tak jak piszesz,że on miał nadzieję na seks i
                        > jak stwierdził ze nic z tego to mu sie znudziło i teraz nie wie jak mi to
                        > powiedzieć.Tzn.na pewno nie miał nadziei na seks

                        To chyba nie znasz facetów ;) My ZAWSZE liczymy na seks. Tylko wyjątkowo,
                        bardzo wyjątkowo nie.

                        > a czy nie jest znudzony i nie
                        > wie jak mi powiedzieć-no właśnie,w tym sęk,tylko na litość boską w czym
                        problem
                        > skoro to jest relacja przyjacielska??????????(specyficzna owszem ale tak
                        > własnie jest)

                        A Ty swojej przyjacól byłabyś w stanie tak od ręki powiedzieć że masz już dość
                        Waszej przyjaźni i niech się odczepi?
                        Może trochę przesadziłem, może on nie chce kończyc, możeon się boi że sie
                        zakocha. Ale fakt jest taki, że powinnas sobie go odpuścić. Kilka mejli w
                        miesiącu, bez podjarywanai się. Tak to już jest ze znajomościami z netu. A to
                        co wypisuje Wiśniewski to nowoczesne bajki.
                        • siliije Re: Mężczyzna i przyjaciel-kobieta 03.07.06, 14:47

                          >
                          > A to trochę inne może być tłumaczenie. Takie: "Podobasz mi się, tak naprawdę to
                          >
                          > lecę na Ciebie, chćetnie bym Cię wybzykał przy pierwszej okazji, ale przecież
                          > Ci tego ni enapiszę, bo się spłoszysz. Zamiast tego serwuję tekst który chyba
                          > dziewczyny lubią". Mogłobyć też tak, że dokładnie to co napisał jest tym co
                          > chciał powiedzieć - że jesteś dla niego ważna. Ale to zależy od kontekstu -
                          > jeśli naprawdę był czuły i rozumiejący, interesował sie Twoimi problemami (ale
                          > tak na serio, a ni etylko potakiwanie i "współczuję") to tak, byłaś ważna. Ale
                          > mogłabyć to tylko gadka-szmatka.


                          Nie,no to że by chciał to ja wiedziałam,bardzo wprost sobie pisaliśmy (przez
                          telefon jakoś przez gardło nie szło :) )co byśmy konkretnie chcieli ze soba robić ;)
                          Ale to wszystko było wiadomo że tylko słowa.Rozmowy na inne tematy też były
                          oczywiście i raczej tak,chyba naprawdę się interesował.
                          Natomiast przyszedł taki moment że mnie ta "zabawa" przerosła i powiedziałam mu
                          że chcę w rzeczywistości to zrobić,wtedy on się że tak to ujmę szarmancko
                          wycofał - i super,rozumiem,wręcz mi zaimponował.
                          >

                          >
                          > To chyba nie znasz facetów ;) My ZAWSZE liczymy na seks. Tylko wyjątkowo,
                          > bardzo wyjątkowo nie.

                          No to chyba ten wyjątek.
                          Może sam się przestraszył własnych reakcji?...Raz napisał "Przeraża mnie że tak
                          bardzo chcę się z tobą kochać".Czyli pasowałoby że się zapędził,nie wie czego
                          chce ale wie czego nie chce :)


                          >

                          > A Ty swojej przyjacól byłabyś w stanie tak od ręki powiedzieć że masz już dość
                          > Waszej przyjaźni i niech się odczepi?


                          No właśnie,ta ewentualność mnie boli :((((
                • asiunia311 Re: Mężczyzna i przyjaciel-kobieta 03.07.06, 12:44
                  hultaj78 napisał:

                  > ;))))))
                  > No, jak udaje to nic tylko gnoja rozszarpać gołymi rękami, nie? ;))))
                  >
                  Mogę, mogę???!!! Mam takiego jednego na oku do "odstrzału", bliźniaka mojego
                  Petera... Tylko nie wiem, jak to wpłynęłoby na mój związek, gdybym go,
                  powiedzmy, zdekapitowała?...

                  > Tylko że czasami my faktycznie nie rozumiemy. To znaczy rozumiemy
                  poszczególne
                  > słowa, zdania i to co mówicie, ale nie rozumiemy DLACZEGO to mówicie.
                  >
                  Ja wiem, że panowie czasam rzeczywiscie nie rozumieją o co chodzi takiej
                  delikwentce, w szczególności, gdy zaczyna ona wyjeżdżać z tematami
                  niekoniecznie związanymi z daną sprawą i powiązywać je w jedną całość...
                  Przyznaj, że ja też bym nie kumała ni w ząb... Ale chodziło mi o to właśnie
                  chowanie głowy w piasek...Na takie "zwodzenie" i unikanie tematu P. i ja mamy
                  określenie "a u nas w gminie o teraz tyle roboty, że hej!", wzięte żywcem ze
                  słownika jego braciszka, który jak nie wie co odpowiedzieć, to wykręca się
                  własną pracą ( najlepiej tedy zmienić temat, no nie? );_))



                  > Ale wiesz, że takie sytuacje zdarzają sie też w drugą stronę, prawda? Wy też
                  > czasami nic a nic nie kumacie. Szczególnie kiedy facet mówi "Tylko mi nie mów
                  > że dzisiaj też Cię boli głowa!" ;)
                  >
                  Wiem, wiem... ale są naprawdę lepsze wymówki niż ta wyświechtana o bólu głowy
                  ;-)))

                  > --
                  > You can look, but you can't touch.
                  • hultaj78 Re: Mężczyzna i przyjaciel-kobieta 03.07.06, 13:26
                    > > ;))))))
                    > > No, jak udaje to nic tylko gnoja rozszarpać gołymi rękami, nie? ;))))
                    > >
                    > Mogę, mogę???!!! Mam takiego jednego na oku do "odstrzału", bliźniaka mojego
                    > Petera... Tylko nie wiem, jak to wpłynęłoby na mój związek, gdybym go,
                    > powiedzmy, zdekapitowała?...

                    Eee tam, powiedziałabyś, że się do Ciebie przystawiał, a Ty jako najwierniejsza
                    z wiernych, nie mogłaś mu tej zniewagi puścić płazem! ;))))
                    W ostatecznośći "głosy Ci kazały" ;)

                    > Ja wiem, że panowie czasam rzeczywiscie nie rozumieją o co chodzi takiej
                    > delikwentce, w szczególności, gdy zaczyna ona wyjeżdżać z tematami
                    > niekoniecznie związanymi z daną sprawą i powiązywać je w jedną całość...

                    he he, to jest właśnie to! "Marian! ty mnie chciałeś zabić! A w ogóle czy ty
                    mnie kochasz, czy ty mnie nie kochasz?!" ;)

                    > Przyznaj, że ja też bym nie kumała ni w ząb... Ale chodziło mi o to właśnie
                    > chowanie głowy w piasek...Na takie "zwodzenie" i unikanie tematu P. i ja mamy
                    > określenie "a u nas w gminie o teraz tyle roboty, że hej!", wzięte żywcem ze
                    > słownika jego braciszka, który jak nie wie co odpowiedzieć, to wykręca się
                    > własną pracą ( najlepiej tedy zmienić temat, no nie? );_))

                    Profesjonalne określenie - "chłopie, wijesz się jak wij jaki!" ;)
                    Ale wiesz co? Tak sobie myślę... czy te nasze wicie nie wynika czasami stąd, że
                    my bardzo chcemy być dla Was idealni? Nigdy nie przyznać się do błędu, do
                    zrobienia czegoś złego itp? Bo boimy się że wtedy przestaniecie nas kochać,
                    lubić, pożądać etc.? Kara to już pal licho, najgorsza jest utrata bycia
                    pozytywnie odbieranym przez kobietę. Tylko że wicie się jest jeszcze gorsze,
                    nie?

                    > Wiem, wiem... ale są naprawdę lepsze wymówki niż ta wyświechtana o bólu głowy
                    > ;-)))

                    Myślisz że nie wiem? Znam to. Ktoś strasznie złosliwy dał płciom nierówne
                    potrzeby w łóżku :/

                    --
                    You can look, but you can't touch.
    • asiunia311 Re: Mężczyzna i przyjaciel-kobieta 03.07.06, 14:05
      Nie jestem mężczyzną, ale mam wrażenie, że zauroczyłaś się w swoim własnym
      wyobrażeniu tego człowieka, a nie w realnej postaci, skoro nigdy nie doszło do
      realnego kontaktu. Przez internet i telefon można powidzieć wiele pierdoł,
      niekoniecznie zgodnych z prawdą. W realu takie zachowania czasami wychodzą "w
      praniu", ale nie zawsze. Przy znajomościach internetowych prawie nigdy, jeśli
      nie dojdzie do kontaktu twarzą w twarz.. A człowiek robi sobie nadziję, coćby
      na przyjaźń... Może po prostu, tak jak napisał Hultaj78, facet chce jakoś
      zakończyć tę niewygodną dla niego teraz znajomość i pisze nic nieznaczące
      bzdety w stylu: "jesteś dla mnie bardzo ważną osobą", co po prostu oznacza - w
      jego przekonaniu - kulturalne zakończenie - tej znajomości... Współczuję Ci, bo
      sie zaangażowałaś chyba w niewłaściwą znajomość. I na pewno nie jest łatwo się
      z tego wyplątać...
Pełna wersja