siliije
03.07.06, 11:32
Cześć,mam pytanie głównie do mężczyzn.Zawsze uważałam że mężczyźni są raczej
prostolinijni w porównaniu do kobiet,że - o ile nie mają nic do ukrycia - to
mówią co myślą,nie owijają w bawełnę,nie prowadzą gierek.Jakiś czas temu
zaprzyjaźniłam się z facetem z sieci,po krótkim czasie oboje daliśmy się
ponieść fascynacji emocjonalno-erotycznej,trwało to jakiś czas ale nie doszło
do realnego kontaktu (tylko internet i telefon),głównie chyba z powodu
dzielącej nas dużej odległości.Niby żadne z nas nie chciało aby ta znajomość
miała "ten" charakter (oboje mamy rodziny)ale...pozwoliliśmy sobie na małe
szaleństwo(wirtualne).Pojawiło się opamiętanie-z jego strony szybciej.Ja
niestety zdążyłam się już zaangażować i bardzo przeżywałam zmianę
relacji.Kiedy próbowałam sygnalizować swoje uczucia on zawsze to ucinał,na
maile zbyt czułe nie odpowiadał,natomiast nadal się kontaktowaliśmy,z tym że
on zdecydowanie rzadziej.Jesli chodzi o moje uczucia to wiem że to mój problem
i sama muszę sobie z tym poradzić,natomiast tutaj zastanawiam się nad czymś
innym.Powiedzielismy sobie że oboje chcemy kontynuować przyjaźń,rzeczywiście
mi na tym zależy bo to jest naprawdę ciekawa i niezwykła osoba,bardzo go
lubię.On twierdzi że też chce kontaktu ale...no właśnie,tu się pojawia moje
pytanie,po prostu nie wiem jak interpretować jego zachowanie,chwilami
głupieję.Zdaję sobie sprawę ze moge mieć skrzywione spojrzenie ze względu ze
tamte uczucia(zaangażowanie) ciągle we mnie siedzą,nie da się tego ot tak z
dnia na dzień wyłączyc chociaż pracuję nad sobą.Facet potrafi przegadać ze mną
przez net pół dnia po czym nie odzywa się przez kilka dni.Potrafi wysłać mi
smsa po czym kiedy ja się odzywam on w ogóle nie odpowiada,ewentualnie odzywa
się ale tylko jeśli ja zainicjuję rozmowę.Najpierw kupuje dodatkową kartę zeby
się ze mną kontaktowac telefonicznie(ten "czulszy" etap na poczatku),potem
stwierdza ze jednak telefon jest "be",by po jakimś czasie dac mi swój numer
obwarowany mnóstwem zasad (chodzi o to żeby żona się nie dowiedziała bo
zabroni nam kontaktu),az wreszcie stwierdzic że kupi nową kartę bo "jednak
chce mieć ze mną jakiś kontakt".Kiedy nie odzywa sie przez jakis czas lub
odzywa sie nagabywany,pytam go wprost czy zwyczajnie nie chce tej znajomości
zakończyc,na co niezmiennie słyszę że oczywiście ze nie,że akurat ma duzo
pracy,albo jakieś inne powody,ale jesteśmy przyjaciółmi.Dodam że od początku
byliśmy bardzo szczerzy ze sobą,mogłam liczyć na to ze powie mi zawsze prawdę
czy miłą czy nie i trudno mi sobie wyobrazić żeby sie nagle zmienił i zaczął
kręcić.
Proszę mi wytłumaczyc o co tu chodzi!Czy to ja przesadzam i przez to że do
końca moje uczucia nie są czysto przyjacielskie potrzebuję zbyt intensywnego
kontaktu,podczas gdy jego podejście jest zdrowe i normalne,czy to jednak jego
zachowanie jest dziwne (sprzeczne komunikaty).