ciekawa-zycia
12.07.06, 09:25
Atrakcyjna, wyksztalcona dziewczyna pragnie wrescie sie ustabilizowac.
Poznaje chlopaka, sa ze soba 3 lata. Przez ten okres sa poruszane tematy
malzenstwa. Wspolnie urzadzaja jego dom. Rozwiaja o tym przy rodzinie. Po
czym on oswiadcza ze nie jest gotowy, przeprasza i odchodzi. Za jakis czas
wraca, prosi o wybaczenie, robi rozne gesty. Kobiecie zalezy na nim wiec
wybacza. Znowu historia sie powtarza on mimo obietni i zapewnien znowu
odchodzi. O co chodzi?? Dlaczego rani kobiete?? Dlaczego zawraca komus glowe,
skoro sam nie jest pewny czego chce? Pomorzcie mi to zrozumiec.
Dalej kobieta poznaje kolejnego faceta i tym razem jest juz zdystansowana ale
angazuje sie. Widzi jednak ze cos nie tak zaczyna sie dziac. Znowu sa tematy
malzenstwa, wspolne plany. Jednak zaczyna sie cos walic. Jak ratowac ten
zwiazek, co nie tak ktos robi. Dlaczego mezczyzni nie maja oczu i nie widza
ze ktos cierpi. Dlaczego wciaz klamia i mowia ze im zalezy a potem odchodza??
O co tu chodzi........................................