Wierzyć? Nie wierzyć?

IP: *.torun.mm.pl 13.02.03, 10:44
Opiszę całą sytuację:

Jakieś 2-3 tyg. temu zauważyłam, ze mój mężczyzna manipuluje coś z komórką,
starając się to ukryć przede mną. Ponieważ NIGDY mu się to nie zdarzało,
zainteresowałam się. Najpierw powiedział, że przyszedł do niego sms, ale
ponieważ zauważyłam komunikat o wysłaniu i powiedziałam to, powiedział, że
napisała do niego koleżanka (która faktycznie przesyła pozdrowienia co jakiś
czas, raz na 1-2 m-ce). Na pytanie, dlaczego się z tym krył, powiedział, ze
jestem o niego zazdrosna i nie chciał mnie martwić, trochę
się "poprztykaliśmy", miałam żal się sie ukrywał (bo i po co, do tej pory nie
przegryzałam mu gardła za to, że wysyłał jej czy komuś innemu pozdrowienia),
przeprosił, powiedział, ze zrobił błąd, sorry, już więcej tak nie zrobi.

Wyjaśnienie przyjęłam.

Wczoraj przyszedł rachunek za komórki (oboje mamy je w pakiecie na 1
rachunku) i nie ukrywam, że z ciekawości zerknęłam na jego rozmowy. Okazało
się, że ten zauważony przeze mnie sms był ostatnim z cyklu 3 dni. Nie była to
po prostu odpowiedź na pozdrowienia, tylko wymiana smsów i telefonów przez
kilka dni. No i się zaczęło. Poprosiłam o wyjaśnienie, zaczął wyjaśniać, ze
miała problem z kompem, on jej coś wyjaśniał (kilkoma smsami i krótką rozmową
tel.), on już nie pamięta o co chodziło, więc nie było to ważne, nie mówi mi
o wielu smsach od znajomych, mam do niego zaufanie czy nie...

I tu tkwi mój problem. Nie chodzi o to, czy komuś coś wysyłał, ale, że:
1. ukrywał się z tym
2. usiłował wmówić mi, ze to tylko odpowiedź na pozdrowienia
3. zasłania się niepamięcią
4. w czasie rozmowy przechodzi do ataku: wierzysz mi czy nie!

No właśnie, teraz to naprawdę nie wiem, wierzyć czy nie?
    • mysterious Re: Wierzyć? Nie wierzyć? 13.02.03, 11:29
      Wierzyc czy nie????-Oto jest pytanie
      Rozumiem jak sie czuejsz ale niesety nie potrafie Ci odpowiedziec i nikt z nas
      t5ak naprade nie bedzie miał pewności czy kłamie bo go nie zna , ale może
      warto troche go popilnować (tak dyskretnie oczywiście)
    • Gość: gosia Re: Wierzyć? Nie wierzyć? IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 13.02.03, 11:38
      Cześć
      Wydaje mi się, że my kobiety "węszenie" mamy we krwi.
      I są chyba dwa wyjścia - albo mu uwierzysz, albo nie. To drugie zakłada
      upadlające sprawdzanie bilingów, podpytywanie i tego typu akcje, jego to na
      pewno będzie drażnić. Szczególnie, jeśli ma coś na sumieniu. Nie znam faceta,
      więc nie wiem - może nie przyznawał się w dobrej wierze?
      W każdym razie - nie przejmuj się. Wiem, że to nie fair pocieszać się cudzymi
      problemami i że dla nas nasze problemy są końcem świata, ale uwierz - zdarzają
      się gorsze rzeczy....
      • Gość: Magrat Re: Wierzyć? Nie wierzyć? IP: *.torun.mm.pl 13.02.03, 11:53
        Gość portalu: gosia napisał(a):

        To drugie zakłada
        > upadlające sprawdzanie bilingów, podpytywanie i tego typu akcje, jego to na
        > pewno będzie drażnić. Szczególnie, jeśli ma coś na sumieniu.

        No właśnie, zawsze był spokojny, w zasadzie się nie kłócimy, a przy tym temacie
        dostał piany???


        > W każdym razie - nie przejmuj się. Wiem, że to nie fair pocieszać się cudzymi
        > problemami i że dla nas nasze problemy są końcem świata, ale uwierz -
        zdarzają
        > się gorsze rzeczy....

        Nie wiem, co może być gorszego od możliwości utraty ukochanej osoby... Nie
        jesteśmy już młodziakami, nasz związek trwa ponad 10 lat, a mój ukochany zawsze
        dotąd był uczciwy, dlatego tak się zaniepokoiłam tym zachowaniem, ukrywaniem
        przemilczaniem.

        Kobieca intuicja? Czy przewrażliwienie?

        Radzicie przymknąć oko? W sumie, jak będzie chciał, to i tak zdradzi mimo
        sprawdzania...
    • Gość: xxx Re: Wierzyć? Nie wierzyć? IP: *.wolka-lubelska.sdi.tpnet.pl 13.02.03, 14:10
      Nie wierzyć!!!
      Kręci się jakis romans na boku, a facet się wymiguje bo nie jest do końca
      pewien, ty czy tamta.
      Wiem,że to przykre co piszę, ale znam to niestety z autopsji.Tak zachowuje sie
      osoba która zdradza/ma zamiar zdradzić...?Może się mylę w tym przypadku (czego
      ci życzę) ale juz sam fakt,że coś miesza świadczy o tym,że nie jest ok wobec
      ciebie.A najlepszą obroną jest atak.
      Pozdrawiam.
      • Gość: gosia Re: Wierzyć? Nie wierzyć? IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 13.02.03, 14:17
        Najlepszą obroną nie zawsze jest atak. To, co dziewczyna ma przyprzeć faceta do
        muru i wymusić na nim "no wiesz, ona mi się nawet trochę podoba"?! Czas, ale to
        boli.
    • Gość: lukrecya Re: Wierzyć? Nie wierzyć? IP: 213.17.246.* 13.02.03, 14:59

      Uważam, że nie ma nic gorszego dla związku niż taka zaborczość. Myślę, że nawet
      związek o dziesięcioletnim stażu nie upoważnia nikogo do traktowania partnera
      jak własności. Każdy człowiek potrzebuje trochę miejsca dla siebie, potrzebuje
      intymności, poczucia wolności. Nawet jeśli Twój facet flirtuje sobie z jakąś
      tam koleżanką, to w czym Ci to tak naprawdę ujmuje? Czy chodzi o te parę
      dwuznaczności, które ze sobą wymienią? O te parę złotych rachunku za telefon?
      Myślę, że życie należy sobie ułatwiać, a nie utrudniać. Jeśli spytałaś i
      uzyskałaś zapewnienie, że to nic wielkiego, to po prostu uwierz, że to nic
      wielkiego. A jeśli rzeczywiście Twój facet kogoś poznał, jeśli ta kobieta jest
      dla niego ważna, jeśli mu zależy na tamtej, to Twoje śledztwo i tak nic nie
      zmieni. Uciążliwymi pytaniami, podsłuchiwaniem rozmów, szpiegowaniem nie
      spowodujesz, że "ta druga" przestanie go pociągać, a wręcz przeciwnie -
      utwierdzisz go w przekonaniu, że jesteś nieznośna, że nie da się z Tobą żyć.
      Odpuść trochę, wyluzuj, nie szalej, uwierz w siebie i poczekaj, co się będzie
      działo.
      • Gość: Magrat Re: Wierzyć? Nie wierzyć? IP: *.torun.mm.pl 13.02.03, 16:10
        Gość portalu: lukrecya napisał(a):

        >
        > Uważam, że nie ma nic gorszego dla związku niż taka zaborczość. Myślę, że
        nawet
        >
        > związek o dziesięcioletnim stażu nie upoważnia nikogo do traktowania partnera
        > jak własności. Każdy człowiek potrzebuje trochę miejsca dla siebie,
        potrzebuje
        > intymności, poczucia wolności. Nawet jeśli Twój facet flirtuje sobie z jakąś
        > tam koleżanką, to w czym Ci to tak naprawdę ujmuje? Czy chodzi o te parę
        > dwuznaczności, które ze sobą wymienią? O te parę złotych rachunku za telefon?

        Ale ja nie jestem zaborcza, nie zabraniam mu kontaktów z ludźmi, wypycham na
        spotkania ze znajomymi samego, żeby mógł ode mnie odpocząć :). Nie chodzi też o
        pieniądze, tylko o to, że po raz pierwszy poczułam się okłamywana! Nigdy się
        nie ukrywał ze swoimi kontaktami z tą dziewczyną, też ją znam od kilku lat. Na
        razie sprawa zawisła, bo wczorajsza rozmowa nic nie wyjaśniła, a boję się, że
        to jakoś między nami zostanie, to niedopowiedzenie...



    • kraszan1 Re: Wierzyć? Nie wierzyć? 13.02.03, 15:53
      Gość portalu: Magrat napisał(a):

      > Opiszę całą sytuację:
      >
      > Jakieś 2-3 tyg. temu zauważyłam, ze mój mężczyzna manipuluje coś z komórką,
      > starając się to ukryć przede mną.
      [...]

      Moja opinia:
      Wywalić z domu na zbity pysk.
      Jeżeli to jest coś niewinnego to powinien Ci powiedzieć. A jeżeli zdecydował
      się na romansowanie i dał się przyłapać w tak idiotyczny sposób to nie jest
      mężczyzną tylko pętakiem.

      pzdr
      Kraszan

      P.S. Przepraszam za ostre sowa, ale tacy faceci (nieporadne głupki) mnie
      strzasznie wkurzają.
    • Gość: Albertine To jest niewiarygodnie. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.03, 18:13
      A jak pierdnie to tez sie dopytujesz co to znaczy i dlaczego sie ukrywa? Basta
      masakra. Malzenstwo to nie komuna, jakas prywatnosc kazdy musi miec.
    • Gość: Magrat Re: Wierzyć? Nie wierzyć? IP: *.torun.mm.pl 14.02.03, 10:50
      Dziękuję wszystkim za opinie. Dziś Walentynki, zamierzam dać sobie spokój z
      podejrzeniami. Samo się okaże, nie zamierzam go sprawdzać.
      Wszystkiego Walentynkowego dla wszystkich forumowiczów :)
      • Gość: fizia Re: Wierzyć? Nie wierzyć? IP: 57.66.48.* 14.02.03, 12:22
        Predzej czy pozniej - na pewno. Skoro Cie to jednak zaniepokoilo, to cos w tym
        musi byc. Ja tez tak mialam. Czulam wszystko przez skore. Teraz po dlugim
        czasie i wielu sms-ach, telefonach, wyjazdach, klamstwach, chociaz wiele sie
        wyjasnilo, jestem inna. Nie kazdy ma cierpliwosc, zeby dlugo czekac, a bardzo
        dlugie czekanie bardzo zobojetnia...
    • Gość: Dkenka a ja powiem tak... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.02.03, 11:43
      Fakt, każda sytuacja jest tak indywidualnie subiektywna, że trudno tu o jakieś
      porady, doradztwo. Napewno czas pokaże co znaczyły te smsy, a mężczyzny i tak
      nie upilnujesz, tak jak kobiety, kiedy chce nawiązać z kimś bliższą znajomość.
      Wiem jedno z autopsji, brak zaufania bardzo wyniszcza związek. Wiesz jak miałam
      taki przypadek, że nie wierzyłam już w żadne jego słowo, to było jak obłęd.
      Kiedy pewnego dnia przyszedł sms, który miałam okazję sprawdzić, byłam
      wściekła...bo, była to wiadomość od byłej, jednej z "Byłych" i to nie
      ostatniej.....a na dodatek tej o której nie wyrażał się zbyt pochlebnie i był z
      nią w krókim związku....treść wiadomośći była zalotna, flirtowna....trafił mnie
      szlag....ogarnął wew. szał...którego nie dałam po sobie znać...i moje
      podejrzenia nabrały mega rozmiarów, zwłaszcza, że nie o tę "kobiete" go
      podejrzewałam i co się okazało po dość długim czasie.....oczywiście on nie
      wiedział, że czytałam tego sms-a....sam mi opowiedział przy okazji jakiejś
      rozmowy (tematu nie pamiętam, ale dotyczył spraw damsko-męskich)...opowiedział,
      że dostał kiedyś smsa od byłej takiego zalotnego itd. (wszytko się zgadzało) i
      dodał na koniec..a potem wysłała mi słowo: POMYŁKA.....po prostu nie było to do
      niego adrsowane a panna jest znana z flirtowania i mój mężczyzna smiał się z
      tego a ja razem z nim, z tymże śmialiśmy się z dwóch różnych spraw. MORAŁ: nie
      zawsze jest tylko czarne i białe, są też inne kolory. Jednak gdyby męczyło Cię
      coś, zawsze możesz sprawdzić treść chociaż jednego smsa dla własnego spokoju.
      Ja tak zrobiłam w dwóch przypadkach i teraz nie muszę i nie chcę.....może to
      jest złe, ale jeśli to zło spowodowało, że nie zamęczam siebie myślamia a
      chłopaka podejrzeniami to było warto....
      • Gość: yona Re: a ja powiem ze za duzo tej podejrzliwosci IP: 217.153.15.* 17.02.03, 12:07
        kurde dziewczyny jak bedziecie sie we wszystkim dopatrywac ukrytych romansow i
        nie wiadomo czego to szybko zladujecie z gumowymi facetami z sexshopow. a co to
        gosciu nie moze sobie z kolezanka smsow powysylac. a ty co? nie masz kolegi, z
        ktorym czasem gadasz przez telefon? i twoj facet od razu podnosi larum , ze mu
        rogi przyprawiasz? a ze sie ukrywal to mu sie nie dziwie. jesli zdaje sobie
        sprawe, ze jego kobieta jest tak podejrzliwa...
        • Gość: Magrat Re: a ja powiem ze za duzo tej podejrzliwosci IP: *.torun.mm.pl 19.02.03, 17:36
          Gość portalu: yona napisał(a):

          > kurde dziewczyny jak bedziecie sie we wszystkim dopatrywac ukrytych romansow
          i
          > nie wiadomo czego to szybko zladujecie z gumowymi facetami z sexshopow. a co
          to
          >
          > gosciu nie moze sobie z kolezanka smsow powysylac. a ty co? nie masz kolegi,
          z
          > ktorym czasem gadasz przez telefon? i twoj facet od razu podnosi larum , ze
          mu
          > rogi przyprawiasz? a ze sie ukrywal to mu sie nie dziwie. jesli zdaje sobie
          > sprawe, ze jego kobieta jest tak podejrzliwa...


          Oj, chyba nie przeczytałś uważnie. Napisałam przecież:
          "Nie chodzi o to, czy komuś coś wysyłał, ale, że:
          1. ukrywał się z tym
          2. usiłował wmówić mi, ze to tylko odpowiedź na pozdrowienia
          3. zasłania się niepamięcią
          4. w czasie rozmowy przechodzi do ataku: wierzysz mi czy nie!"
          Napisałam też:
          " Ale ja nie jestem zaborcza, nie zabraniam mu kontaktów z ludźmi, wypycham na
          spotkania ze znajomymi samego, żeby mógł ode mnie odpocząć :). Nie
          chodzi też o
          pieniądze, tylko o to, że po raz pierwszy poczułam się okłamywana!
          Nigdy się
          nie ukrywał ze swoimi kontaktami z tą dziewczyną, też ją znam od kilku
          lat. Na
          razie sprawa zawisła, bo wczorajsza rozmowa nic nie wyjaśniła, a boję
          się, że
          to jakoś między nami zostanie, to niedopowiedzenie..."

          Błagam, czytajcie uważnie!!!


          • Gość: kulka ja nie wierze IP: *.gabo.pl 21.02.03, 23:43
            za duzo wykretów..
            najpierw mowi ze to tylko sms od kolezanki czy tam zyczenia a potem tlumaczy
            sie ze nie pamieta o co chodzilo jak dzwonili i smsowali do siebie
            No wybacz..moze i ja jestem chorobliwie zazdrosna ale tu jak wół widac ze
            sciemnia i to na maxa
        • Gość: Magrat Re: a ja powiem ze za duzo tej podejrzliwosci IP: *.torun.mm.pl 19.02.03, 17:41
          Gość portalu: yona napisał(a):

          > kurde dziewczyny jak bedziecie sie we wszystkim dopatrywac ukrytych romansow
          i
          > nie wiadomo czego to szybko zladujecie z gumowymi facetami z sexshopow. a co
          to
          >
          > gosciu nie moze sobie z kolezanka smsow powysylac. a ty co? nie masz kolegi,
          z
          > ktorym czasem gadasz przez telefon? i twoj facet od razu podnosi larum , ze
          mu
          > rogi przyprawiasz? a ze sie ukrywal to mu sie nie dziwie. jesli zdaje sobie
          > sprawe, ze jego kobieta jest tak podejrzliwa...


          Oj, chyba nie przeczytałaś uważnie. Napisałam przecież:
          "Nie chodzi o to, czy komuś coś wysyłał, ale, że:
          1. ukrywał się z tym
          2. usiłował wmówić mi, ze to tylko odpowiedź na pozdrowienia
          3. zasłania się niepamięcią
          4. w czasie rozmowy przechodzi do ataku: wierzysz mi czy nie!"
          Napisałam też:
          " Ale ja nie jestem zaborcza, nie zabraniam mu kontaktów z ludźmi, wypycham na
          spotkania ze znajomymi samego, żeby mógł ode mnie odpocząć :). Nie
          chodzi też o
          pieniądze, tylko o to, że po raz pierwszy poczułam się okłamywana!
          Nigdy się
          nie ukrywał ze swoimi kontaktami z tą dziewczyną, też ją znam od kilku
          lat. Na
          razie sprawa zawisła, bo wczorajsza rozmowa nic nie wyjaśniła, a boję
          się, że
          to jakoś między nami zostanie, to niedopowiedzenie..."

          Błagam, czytajcie uważnie!!!


    • Gość: Dkenka ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.03, 09:18
      chyba yona sama nie wiesz co piszesz:-). W ogóle nie bierzesz pod uwagę
      okoliczności. Gratuluję Ci naiwności, bo to nie jest napewno optymizm. Jeśli
      chodzi o mnie, to znam swojego mężczyznę, i napewno aniołem nie jest, z resztą
      nie ma takich. Grunt, to umieć go zrozumieć i znaleźć kompromis. Jednak myśl
      sobie tak dalej, hehe
      • Gość: --Michal CO JEST? IP: *.tiaa-cref.org 18.02.03, 14:57
        Gość portalu: Dkenka napisał(a):

        "[...]i napewno aniołem nie jest, z resztą nie ma takich.[...]"

        Jakto nie ma? Znowu mi sie wmawia ze nie istnieje! Kurwa mac.
        • Gość: Dkenka Re: CO JEST? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.03, 15:16
          Gość portalu: --Michal napisał(a):

          > Jakto nie ma? Znowu mi sie wmawia ze nie istnieje! Kurwa mac.

          owszem, istniejesz....ale w naszej wyobraźni, swojej też:-)
          • Gość: --Michal Nie nie nie! Ja prawde prwawie! IP: *.tiaa-cref.org 18.02.03, 15:27
            Przygod mialem w zyciu wielu, ale z tego dokladnie odwrotnego rodzaju, niz
            myslicie. Slawna w swiecie jest oipowiesc o mej przygodzjie z Panna Maloletnia
            co mi chciala opatrzyc zwichnieta reke w spa, albo legenda obrosniete zdarzenie
            zaszle w mega romantyczna zimowa noc znane rowniez jako nieoczekiwana zamiania
            kwater. Nie w spomne juz czasie pewnym, kiedy musialem cnoty swej bronic przed
            zastepem Panien, a te sie smakiem musialy objesc! HA! Wiec mi nie mow ze mnie
            nie ma, bo moglbym byc, gdybym tylko chcial.
Pełna wersja