stało sie i u mnie..

10.09.06, 18:28
Wczoraj dowiedzialam sie,ze moj mezczyzna zdradzil mnie (hahaha,jakie ironiczne zestawienie:"moj","zdradzil").I to w takim etapie zycia gdy znow czulam/wiedzialam, ze bardzo sie kochamy. Bylo naprawde wspaniale w naszych relacjach (mowie to swiadomie nie tylko od strony moich odczuc).Przypadkiem sie wygadal. Powiedzial, ze (streszczam) jestem niemozliwa pod wzgledem pieszczot (bardzo jestem wrazliwa na dotyk na plecach,karku bla bla). Uogolnilam w mej odp, ze przeciez my dziewczyny jestesmy hiperwrazliwe na te pieszczoty. On mi na to: "nie wszystkie". Myslalam,ze zartuje, ze po %% ma taki humorek. Ciagnac go za jezor,niby w zabawie okazalo sie ze spotykal sie z jakas tam, jakas tam spedzala czas u niego (z powodu pracy mieszkamy jeszcze w innych miastach). I cos tam dodal o grze wstepnej jeszcze - nie zapamietalam juz. Miewalismy problemy, ale wracalismy zawsze do siebie. Chodzi o to, ze nadal go kocham. Problemem jest to, ze caly czas mam w glowie moment, w ktorym on mi sie wygadal i czuje odraze jak sobie wyobraze ze byl z jakas (to bylo gdy bylismy para). Po tamtej byl ze mna, udawal ze nic sie nie stalo. Brzydze sie jego dotykiem, nie sprawia mi radosci. Nie spodziewalam sie ze ON moze zdradzic. Wiem, ze jakies byly przede mna, nie przeszkadzalo mi to (jedna z nich jest mą przyjaciolka). Jak mam sobie z tym poradzic? Czuje wewnatrz cos na ksztalt bolu, rozczarowania. Nie chce rozstania,nie wiem co chce... Chcialabym tamto wymazac z (przynajmnej mojej) pamieci. Chce UMIEĆ zrozumiec/wybaczyc, tylko nie chce by wiedzial, ze moze mi powiedziec kiedyś znów cos w stylu "no tak Kocie zdradzilem Cie, no ale wiesz przeciez, ze kocham cie, nie mysl o tym Kochanie, ok?"
Lepiej by mi bylo (chyba), gdyby mi powiedzial celowo (mial kaca moralnego). A to stalo sie jakby przypadkiem.
Jestem o niego zazdrosna (ale taka zdrowa zazdroscia, nie psychiczna). Poza tym jest mi bardzo przykro, czuje rozczarowanie. Jestem optymistka, wierze, ze zaufam mu na pewno znow, tylko.. Jak mam sobie to "odbic" by mi psychika powrocila? On mi mowi, ze wyglupiam sie, ze unikam jego osoby itp. Ale ja po prostu nie umiem mu wybaczyc. Chce, ale nie moge.. On zapewnia o wielkiej milosci do mnie, mowi ze kocha(i chyba kocha), przeprasza, kaja sie. Probuje mnie namowic na zareczyny. Nie byl nigdy chamem wobec mnie (prawie 6 lat zwiazku). Tak na oko fajny kochajacy mnie mlody facet (prymitywny rysopis).
Uprzedzajac, podejrzewam ze dostanie mi sie od Was z trzech powodow - bo sie rozpisalam za duzo (jak ktos nie chce, niech nie czyta a tym bardziej nie traci czasu na odp), po drugie ze jestem czepialską babą, a po trzecie, ze niewiadomo o co mi chodzi (lubie przegladac to forum).
    • bombalska Re: stało sie i u mnie.. 10.09.06, 19:17
      A jakby Cie pobil? A jakby zabil Ci matke? A jakby zgwalcil Ci corke? A jakby Cie okradl? Wybaczylabys? Kazda z tych rzeczy jak i jego zdrada jest krzywda dla Ciebie i on decyduje sie na to SWIADOMIE. To niewazne, ze to dla niego nic nie znaczylo!!! Dla Ciebie znaczylo! Jezeli on wie jakie sa Twoje zasady i mimo to je lamie, a Ty sie na to godzisz - wiele nie zdzialasz. Kaz mu sie wynosic. A w ramach kopa w d... powiedz mu jeszcze, ze nie chcesz sie zarazic.

      p.s.I tak nie bedziesz w stanie sie teraz do niego zblizyc. Niech lepiej zejdzie Ci z oczu.
      • gacusia1 Dobrze powiedziane(napisane). 11.09.06, 00:30
        Nie wybaczylabym!
        • miu_miu23 Nie zarzekaj się. 11.09.06, 00:48
          gacusia1 napisała:

          > Nie wybaczylabym!

          Do niedawna też sądziłam, że "nie" wszystko załatwia.Nie,nie,nie po prostu nie!
          Dlatego, że nie! A właśnie,że nie! Zobaczysz, że nie!
          Dzisiaj najukochańszemu na świecie człowiekowi jestem skłonna wiele
          wybaczyć.Zdradę także bym wybaczyła.Pierwszą na pewno.
    • tapatik Re: stało sie i u mnie.. 11.09.06, 11:57
      Wiesz co. Z Twojego opisu wynika, że Ty nie potrafisz teraz swojemu facetowi
      wybaczyć. Poza tym, nawet jeśli "oficjalnie" powiesz, że wybaczasz, to w
      "środku" Ciebie będzie tkwiła zadra, która może uniemożliwić Wasze dalsze życie.
      Czy Ty na pewno będziesz potrafiła żyć z mężczyzną, który Cię zdradził?
      Bo jeśli nie, to chyba nie warto się męczyć.
    • itsnotme Re: stało sie i u mnie.. 11.09.06, 12:14
      > Uprzedzajac, podejrzewam ze dostanie mi sie od Was z trzech powodow - bo sie ro
      > zpisalam za duzo (jak ktos nie chce, niech nie czyta a tym bardziej nie traci c
      > zasu na odp), po drugie ze jestem czepialską babą, a po trzecie, ze niewiadomo
      > o co mi chodzi (lubie przegladac to forum).
      :))))
      że duzo napisałaś to prawda, ale czepialska nie jesteś:) nawet zdrowo widzisz
      sytuację...

      ciekawe czy wyskakiwanie z ofertą zaręczyn w momencie gdy w związku pojawia się
      porblem ma jakieś wytłumaczenie socjologiczne? to takie, "zobacz jak Cię kocham"
      czy może takie zalożenie kajdanek na wszelki wypadek, bo po raz kolejny się z
      tym spotykam..:)

      pytań nie zadajesz więc chciałaś się tylko wygadać.. przykra sprawa, że dla
      niego to właściwie nic wielkiego, rzecz normalna.
Pełna wersja