Co zrobić żeby ONA się odkochała???

02.10.06, 16:47
No właśnie, po kilku latach małżeństwa.
Macie jakies pomysły???
    • hultaj78 Re: Co zrobić żeby ONA się odkochała??? 02.10.06, 16:50
      Zazwyczaj w takich sytuacjach działa po prostu bycie sobą ;)
      • nierozumiem Re: Co zrobić żeby ONA się odkochała??? 02.10.06, 19:11
        Nie działa :(((
    • zyg_zyg_zyg Re: Co zrobić żeby ONA się odkochała??? 02.10.06, 17:04
      kupę na łóżko...?
    • skorpionica11 Re: Co zrobić żeby ONA się odkochała??? 02.10.06, 17:10
      nie brac slubu
      proste!!!!
      a nie d...e zawracasz
    • heja12 Re: Co zrobić żeby ONA się odkochała??? 02.10.06, 17:15
      I ma być bezboleśnie, co? Uprzedzam pytanie i daję odpowiedź. Powiedz
      otwarcie,że nie kochasz, że uczucie wygasło, że jest bliska, ale i bardzo
      daleka, że masz prawo do miłości itp. Najpierw jednak zastanów się, czy na
      pewno nie chcesz z nią być.
      • nierozumiem Re: Co zrobić żeby ONA się odkochała??? 02.10.06, 19:22
        Wiem dobrze, że nie chcę.
        Im bardziej jej o tym mówię, w tym większą nerwicę lękową wpada.
        • mahadeva Widzialy galy co braly! 02.10.06, 23:44

          • nierozumiem Re: Widzialy galy co braly! 03.10.06, 09:40
            No widziały. Ale nie chcę być niewolnikiem własnych wyborów. życie za krótkie
            jest...
    • bear0 Re: Co zrobić żeby ONA się odkochała??? 02.10.06, 22:54
      no właśnie, nie rozumiem, o co tu chodzi ?
      może jakieś wyjaśnienie ?



      nierozumiem napisał:

      > No właśnie, po kilku latach małżeństwa.
      > Macie jakies pomysły???
      • nierozumiem Re: Co zrobić żeby ONA się odkochała??? 03.10.06, 09:42
        Wyjaśnienia.
        Proste. Ja już nie kocham. Od dawna. Tzn. wegetuję.

        Pytanie jest proste:
        Co zrobić, żeby kobieta się odkochała?
    • onka7 Re: Co zrobić żeby ONA się odkochała??? 03.10.06, 08:00
      a może to tylko ryzys, to się zdaża i często mija, trzeba popracowac wtedy.
      Musisz mocno przemyśleć sprawę. A z ta nerwicą to powaznie? Jeśli tak to może
      dlatego tak Cię dobija, że nie jest z jej psychą wszystko ok?
      • nierozumiem Re: Co zrobić żeby ONA się odkochała??? 03.10.06, 09:39
        Kryzys od ponad dwóch lat???
        Z jej psychą NIE jest wszystko OK.
    • sprzedam Re: Co zrobić żeby ONA się odkochała??? 03.10.06, 09:44
      Wyślij ją wśród ludzi, może do pracy, może jakieś studia. Niech zobaczy, że
      życie na tobie się nie kończy, że sa wspanialsi, przystojniejsi faceci od
      ciebie.
      Zobaczysz z szarej myszki zrobi się atrakcyjna kobieta... tyle, że wtedy moze
      już nie dla ciebie.
      • nierozumiem Re: Co zrobić żeby ONA się odkochała??? 03.10.06, 09:59
        No próbuję. Idzie na studia podyplomowe. Może pomoże.
        Ale,

        wczoraj była z koleżanką na kawie. Gdzieś po drodze mijał je facet. Spojrzał na
        nią i powiedział: "łał, ale ładna jesteś". A ona mu odpowiedziała: "KRETYN". Jej
        koleżanka na to do niej: "Kobieto, o co Ci chodzi? Niejedna chciała by coś
        takiego usłyszeć".

        O co chodzi??????
        • sprzedam Re: Co zrobić żeby ONA się odkochała??? 03.10.06, 10:16
          O to, że za długo była emocjonalnie (może i materialnie) zalezna od ciebie.
          Trochę czasu i wszystko się ułoży.
          • heja12 Re: Co zrobić żeby ONA się odkochała??? 03.10.06, 13:28
            A dlaczego właściwie chcesz,żeby się odkochała?Boisz się jej zranić i odejść?
            Skoro jest ładna,zaradna i na dodatek wierna to o co chodzi? A tak, przestałeś
            kochać. Ale chyba nie przestałeś, skoro się zastanawiasz,co zrobić. Poszła na
            studia podyplomowe, więc przygotuj się na zwiększone obowiązki domowe, relacje
            z zajęć, opowieści o nowych koleżankach i nie będziesz miał czasu zastanawiać
            się nad swoimi dylematami. A jeśli naprawdę jej nie kochasz to nie wytrzymasz
            tego i odejdziesz sam nie patrząc czy cię kocha, czy nie.
            • nierozumiem Re: Co zrobić żeby ONA się odkochała??? 03.10.06, 13:57
              Mimo, że jej nie kocham, to jakieś pozytywne uczucia pozostały. Ja już nie chcę
              być z nią w związku. Za wiele mnie to kosztowało...
              Ale nie chcę patrzeć jak się męczy, jak usycha. Chciałbym, żeby znowu rozkwitła...

              Ale ja nie mogę i nie chcę być dla niej ziemią, deszczem, słońcem...

              Co zrobić?
    • eleni80 niemożliwe 03.10.06, 13:58
      Moim zdaniem nie można się odkochać. Jeśli ktoś przestał kochać, tzn,że tak
      naprawdę nigdy nie kochał.
      W tej sytuacji możemy zacząć się już zastanawiać jak odpowiadać na forum Twojej
      żonie na pytanie "Jak mogłam zakochać się w kimś takim jak on??"
      • nierozumiem Re: niemożliwe 03.10.06, 14:05
        Można. Ale jest to bardzo trudne i wymaga czasu. Jestem przykładem.
        Wystarczy odpowiednio "dostawać" od obiektu miłości, a płomyk sam zgaśnie.
        Miłość nie jest ani ślepa ani głupia.
        • eleni80 Re: niemożliwe 03.10.06, 14:08
          a co to znaczy "dostawać" od obiektu miłości? może i mnie przydałaby się taka
          terapia
          • nierozumiem Re: niemożliwe 03.10.06, 14:14
            "dostawałem" np. tak:
            - groziła samobójstwem
            - nie pozwalała zasnąć
            - włamała się na skrzynkę mailową
            - uderzyła (kilka razy)
            - flirtowała "na pokaz"
            ....
            • eleni80 Re: niemożliwe 03.10.06, 14:21
              nierozumiem napisał:

              Wszystko można jakoś wyjaśnić....

              > "dostawałem" np. tak:
              > - groziła samobójstwem - a miała powód? Zdradzona i upokorzona kobieta często
              che się zabić. Upokorzona również z tego powodu,że chce ją zostawić mężczyzna,
              który parę lat temu obiecywał,że będzie z nią do końca życia... co więc w tym
              dziwnego...
              > - nie pozwalała zasnąć - a to dziwne, czy to takie straszne? może chciałą się
              kochać a Ty zasypiałeś ;)
              > - włamała się na skrzynkę mailową - może miała podejrzenia wobec Ciebie,
              myślę, żt coś takiego zrobiło mnóstwo osób
              > - uderzyła (kilka razy) - to zależy z jaką siłą i dlaczego
              > - flirtowała "na pokaz" - może to był odwet za Twój brak zainteresowania wobec
              niej lub zbytnim zainteresowaniem wobec innych kobiet
              ........
              ......
              .......
            • moniarb Re: niemożliwe 03.10.06, 14:21
              Musiałes jej nieźle zaleźć za skórę skoro te wszystkie rzeczy robiła.
              Najbardziej podoba mi sie,ze nie pozwalała Ci zasnąc - łaskotała Cie, czy
              chrapała, czy co robiła?
              • nierozumiem Re: niemożliwe 03.10.06, 14:30
                1. Nigdy jej nie zdradziłem
                2. Jest jedyną kobietą, którą całowałem
                3. Jest jedyną kobietą, z którą uprawiałem seks (zaje...sty)
                4. ...

                Jeżeli chodzi o zasypianie. Wiem, to brzmi może śmiesznie, ale w rzeczywistości
                śmieszne nie jest.

                Zaczyna się od pytań (kochasz mnie ?, podobam ci się ?, a inne kobiety?, a
                koleżanki w pracy?, a dlaczego zrobiłeś to? a dlaczego tamto?)

                Potem są stwierdzenie, którym musisz zaprzeczać (już mnie nie kochasz!, gdybyś
                mnie kochał to byś...!, na pewno masz kogoś!...)

                Wszystkie odpowiedzi są złe, bo prowadzą do kolejnych pytań.
                Brak odpowiedzi powoduje zwiększenie napięcia i agresję.
                I tak całą noc.

                Nie polecam nikomu (to takie humanitarne tortury).
                • eleni80 Re: niemożliwe 03.10.06, 14:38
                  wygląda na to,że ona po prostu była ciągle niepewna Twojej miłości i wierności.
                  Stąd te wszystkie pytania. W tej sytuacji pomogłoby mówienie słów "kocham Cię"
                  10 razy częściej niż było mówione do tej pory, w nieoczekiwanych momentach a nie
                  wtedy gdy Cię pyta o to... A na wieczór w łóżku i bardzo prosty sposób, aby jej
                  zamknąć usta... np zacząć całować.. itd... itp....
                  Już się nie da cofnąć czasu, jej znerwicowania i Twojego zniechęcenia. Jeśli
                  będziesz chciał odejść to pewnie odejdziesz.
                  Jednego jestem pewna... kobiety cholernie potrzebują zapewnień!!!
                  • podrozujacy Re: niemożliwe 03.10.06, 15:10
                    Jesli to ejdyna kobieta ktora calowalej i sexiles sie to skad wiesz,ze seks
                    zajebisty,nie masz porownania ,moze jest duzo gorzej niz z innymi a
                    moze.....zpragniesz wrocic do niej na maksa bo seks z inna bedzie do dupy i
                    wtedy dopiero bedziesz wiedzial co straciles...
                    • nierozumiem Re: niemożliwe 03.10.06, 15:17
                      Tu nie chodzi o seks.

                      > skad wiesz,ze seks
                      > zajebisty,nie masz porownania

                      do tego, żeby czuć, że seks jest zaje...nie trzeba mieć porównania.
                    • moniarb Re: niemożliwe 03.10.06, 15:17
                      No to jedno jest oczywiste - nigdy nie byla pewna, że ją kochasz, nigdy nie
                      czuła sie w tym związku bezpiecznie,więc pewnie nigdy nie była z TOba
                      szczęsliwa. Z tego co piszesz wynika, ze miala sporo w tym racji - nigdy jej
                      nie kochałeś i ona to czula. To ze nie zdradzałes to jeszcze nie wszystko - nie
                      potrafiłes jej dac tego czego każda kobieta potrzebuje. Więc zostaw ja bez
                      skrupułów - to da jej szanse na ułozenie sobie życia z kimś kto da jej
                      szczęście. Im szybciej tym lepiej.
                      • hultaj78 Re: niemożliwe 03.10.06, 15:24
                        Jak to wszystko pięknie brzmi. I jak logicznie. Szkoda że zycie potrafi być
                        inne.
                        Bo np. mnie kobieta rzuciła w momencie kiedy kochałem ją najmocniej z całego
                        okresu kiedy byliśmy razem. Za to kiedy bywało tak, że nie okazywałem jej tyle
                        czułości, to była dla mnie wspaniała. Jak to jest? Żuraw i czapla? Nie goni się
                        czegoś co nie ucieka? Zasada przyciagania i odpychania? No jak to wytłumaczyć?
                      • nierozumiem Re: niemożliwe 03.10.06, 15:27
                        Niepotrafię :(((
                        • moniarb Re: niemożliwe 03.10.06, 15:49
                          Hej Hultaju - pytanie czy okazywałes jej to, czy rzuciala Cie bo nie wiedziala
                          o wzbierającym w Tobie uczuciu? A moze rzucila, bo wczesniej cos sie podzialo
                          takiego,ze miala dośc.
                          Jasne ze wszystko uprosciłam - ale każda reakcja jest wynikiem jakiejs akcji.
                          Jesli kobieta pyta 50 razy dziennie czy ja kochasz to znaczy ze cos jest nie
                          tak, ze nie czuje tego, ze żyje w ciąglym strachu, ze zaraz ja zostawisz.
                          Skądś sie to bierze, no nie?
                          A tak swoja droga to chyba w kazdyn zwiazku jest tak ze jedno goni, drugie
                          ucieka. Nigdy nie ma idealnej rownowagi. Byle jakies proporcje tego byly
                          zachowane, a najlepiej jak to sie co jakis czas zmienia. Ale nie zawsze mozemy
                          az tak sterowac naszym życiem
                          • hultaj78 Re: niemożliwe 03.10.06, 19:39
                            Pokazywałem jej że ją kocham, że jej pożądam, że jest dla mnie najważniejsza i
                            najwspanialsza na świecie. Miała dowody, a nie tylko słowa, na to że inne
                            kobiety dla mnie nie istnieją. Byłem w niej zakochany tak, że od samej siły
                            tego uczucia bolało mnie serce. Czasami miałem wrażenie że umrę ze szczęscia a
                            wystarczyło że patrzyłem na jej uśmiechniętą twarz. I ona to wszystko wiedziała
                            i czuła.
                            A jednak to nie było dla niej to czego pragnęła.
                            Cios w plecy od losu. Wiesz jak to jest kiedy cały świat Ci się zawala?
                            I jakież było moje zdziwienie, kiedy rok później, kiedy już znów bylismy razem,
                            i momo że ja nie potrafiłem być już tak kochający jak wtedy, bo jakiś instynkt
                            obronny nie pozwalał mi się znów tak bardzo w niej zakochać, ona zaczęła
                            zachowywać się jak anioł. Słodka, kochana... Nie wtedy kiedy ja kochalem, tylko
                            wtedy kiedy starałem się NIE kochać.
                            Do diabła, czy nie może być tak, że obie strony mogą kochać tak samo mocno w
                            tej samej chwili?! Kto ten świat tak kijowo wymyślił?!
                            • liposom Re: niemożliwe 03.10.06, 19:49
                              hm, tak to sobie wytlumaczyles na usprawiedliwienie.
                              • tunka18 Re: niemożliwe 03.10.06, 20:33
                                ale ty glupi jestes
                            • eleni80 Re: niemożliwe 03.10.06, 21:38
                              ależ to życie jest skomplikowane... my sami je sobie komplikujemy... Ciekawa
                              historia, nadal jesteście razem czy znowu się rozstaliście?
                            • eleni80 ... 04.10.06, 18:26
                              hultaj78 napisał:
                              > Do diabła, czy nie może być tak, że obie strony mogą kochać tak samo mocno w
                              > tej samej chwili?! Kto ten świat tak kijowo wymyślił?!
                              >

                              Nie jestem psychologiem, przeczytałam na ten temat tylko jedna książkę, której
                              autor mógł być w błędzie... ale...
                              Istnieje zależność między tym jak zachowuje, czy czuje się kobieta w związku, a
                              tym jaki był związek ich rodziców. Podświadomie powiela pewien schemat. Pewnie
                              to samo dotyczy też mężczyzn. Byłam związana z chłopakiem, który nie miał
                              prawdziwej rodziny. Moja miłość do niego była niemalże identyczna do tej, którą
                              opisałeś. Nie skarżył się na żaden z aspektów życia, wręcz był zachwycony. A
                              jednak w najbardziej idealnym momencie naszego związku jego psychika po prostu
                              nie mogła znieść tego idealnego stanu. To było niesamowite, jak podświadomie
                              dążył do czegoś, co sprawiłoby mu cierpienie, aby mógł znowu poczuć się jak w
                              dzieciństwie. Jeśli wydaje się dziwne to co piszę, polecam książkę "Kobiety,
                              które kochają za bardzo" o kobietach, które nie potrafią wyzwolić się z chorej
                              miłości, powielające schematy rodziców, przechodzące od jednego związku z
                              alkoholikiem do kolejnego...
                              • mamba8 Re: ... 04.10.06, 18:29

                                święta racja. Uczymy się miłości wzorujac się podświadomie na relacji rodziców
                                a później wychodza z tego dziwne kombinacje i powielanie błędów.
                • mar.lena Re: niemożliwe 07.10.06, 20:30
                  Z tym nie dawaniem spania...
                  Sama tego doswiadczalam przez dlugi czas.
                  Rzeczywiscie to sa istne tortury psychiczne -
                  znecanie sie psychiczne w sumie.
                  I obok innych meczarni ta byla najgorsza dla mnie.
    • mar.lena Re: Co zrobić żeby ONA się odkochała??? 07.10.06, 20:49
      nierozumiem napisał:

      > No właśnie, po kilku latach małżeństwa.
      > Macie jakies pomysły???

      Nie odejdziesz tak, zeby jej bolesnie nie zranic. Ona sie tak szybko nie
      odkocha bo ma jakas obsesje na Twoim punkcie.
      Z drugiej strony nawet kiedy z nia byles czula sie raniona i nieszczesliwa.

      Kobieta chyba wymaga leczenia. Klopoty emocjonalne, zneca sie nad Toba
      psychicznie, manipuluje emocjonalnie, szantazuje samobojstwem. Zdusila Twoje
      uczucie do niej? Zameczyla Cie? Lecz ja albo odejdz i nie obracaj sie wstecz.
      Ranilbys ja wlasciwie caly czas, nawet z nia bedac.
      Teraz jestes pod jej wplywem i sam pewnie wymagasz pomocy psychologa.
      Musisz dokonac wyboru. I jesli odchodzisz to nie mozesz sie litowac. Nie mozna
      odejsc polowicznie w takiej sytuacji.
      • nierozumiem Re: Co zrobić żeby ONA się odkochała??? 09.10.06, 16:45
        dzięki,

        Niestety nie mogę odejść tak sobie. Sam psychicznie nie jestem jeszcze "gotowy",
        ale czuję, że ta decyzja jak gdyby cementuje się.
        Można powiedzieć, że "odchodzę" małymi kroczkami. Taką strategię objąłem. Nie
        wiem czy jest dobra czy zła, ale to pewnie czas pokaże.
        • nogatka Re: Co zrobić żeby ONA się odkochała??? 12.10.06, 09:39
          Jesteś marnym tchórzem! Twoja kobieta sobie poradzi, wierz mi. Będzie jej trudno, tak jak mnie po miesiącu od rozstania i po roku totalnej niepewności i życia w męczarniach psychicznych. Ale da rade.
          (Nawet myslałam, że to mój były pisał twoj post, bo nasze sytuacje były bardzo podobne, ale pewne fakty sie nie zgadzały)
          Jestes tak pieprzonym totalnym i niedojrzałym egoistą, że aż ręce opadają. Nie ma nic gorszego niż zyc w ciągłym poczuciu, że zaraz rąbnie grom z jasnego nieba i związek i tak sie skonczy. To dogorywanie- przez ciebie nazwane krystalizowaniem- jest straszne i nieludzkie. Nie rób jej tego. Im prędzej zacznie się z ciebie leczyć, tym lepiej. Nie przedłużaj tej agonii, bo sam "nie jestes gotowy". Jestes i to od dawna.
          Ja przez rok czułam się jak w filmie: wszyscy widzowie wiedzą, że zaraz zginiesz, bo Titanic i tak zatonie, tylko ty jeszcze o tym nie wiesz i ciągle się łudzisz nadzieją. A końca i tak nie unikniesz. Myslisz, że twoja kobieta nie czuje, że coś się święci?
          Wiem, czego się boisz: że to ona okaże się bardziej dojrzała i zdrowa psychicznie niż ty. Że za kilka miesięcy ona się będzie cieszyła samodzielnością (osiągniętą tylko dlatego, że była bez ciebie), a moze nawet miłością w innym i lepszym związku- natomiast ty... skończysz marniutko. Dobrze kalkulujesz. NIc tak nie boli jak fakt, że ktoś sobie lepiej radzi bez nas, niż z nami. Boisz się o swoje ego, a nie o jej równowagę psychiczną.

          Sama jestem teraz dopiero na początku drogi leczenia się z największej miłości mojego życia (6 wspólnych lat, w tym 4- wspólnego mieszkania). Uczę się, jak to jest robić coś tylko dla siebie i tylko dla siebie czegoś chcieć. Ale wiem, że mi się uda. Nie wiem, kiedy, ale taki dzień kiedyś przyjdzie. I twojej (byłej) partnerce życzę tego samego.
          • wujleon A może jest inaczej... 13.10.06, 10:26
            Znam ten typ piekła. Żyję w nim od wielu lat. Te awantury z byle powodu, chora
            zazdrość, niepohamowane wybuchy złości, niekończące się łańcuchy pytań itp... I
            pewność, że jak będą jakieś trudności to pierwszą osobą, która mnie kopnie
            będzie moja żona (powie: a nie mówiłam!). A przy tym ciągle zapewnianie, że mnie
            kocha. Chętnie bym to wszystko rzucił, ale są dzieci, jest nierozerwalność
            małżeństwa. Nie mam nikogo na boku, nie mamy żadnych większych kłopotów.
            Moglibyśmy żyć szczęśliwie.

            Więc może powstrzymasz się z odsądzaniem innych od czci i wiary tylko, że wydaje
            ci się, że to było tak jak u ciebie. Może jest inaczej. Może "nierozumiem" nie
            jest egoistą a tylko chciałby normalnie żyć...
            • nogatka Re: A może jest inaczej... 13.10.06, 11:10
              na pewno jest inaczej.
              Nie podważam faktu, że związek "nierozumiem" już się wypalił i on dalej nie może. Jeśli jest mu źle, niech odejdzie.
              jestem pewna, że jego żona ciągle żyje w nadziei, że on przejrzy na oczy, że się coś w nim odmieni, że spojrzy na nią pewnego dnia- i pomyśli- jak mogłem mieć wątpliwości, przecież ją kocham itd.
              Tymczasem to nie nastapi i autor postu o tym wie. Mam mu za złe okrutne i świadome mamienie kogoś, choć w środku się wie, że to i tak koniec.
              Jeśli się wie, oczywiście. Bo z ludźmi to nigdy nic nie wiadomo.
              • wujleon Re: A może jest inaczej... 13.10.06, 11:43
                Nie o to mi chodziło. Może on jej nie mami (z pierwszego postu wynika, że mówił
                wprost). Możliwe, że ją ciągle kocha. Chodzi mi o to, że on może nie mieć już
                siły żyć w piekle zgotowanym przez swoją żonę. Znam to z własnego podwórka. W
                tym przypadku klucz - wg mnie - jest w rękach jego żony. Ale ona się nie zmieni.
                Czemu? Ten typ tak ma. W każdej sytuacji umie zobaczyć ciemne strony. Tylko
                ciemne. I ona będzie się powoływać na "i że cię nie opuszczę..." ale do głowy
                jej nie przyjdzie że swoim zachowaniem go odpycha. Znam to ciągłe poniżanie,
                "demaskowanie" moich niegodziwości. Może u nich jest podobnie.
                • alfika Re: A może jest inaczej... 13.10.06, 11:50
                  co do czynienia piekła - co robi mąż mówiący żonie, że nie chce z nią być, a
                  tkwi przy niej i ją kroczek po kroczku odsuwa? - rozumiem, że to wymarzony raj
                  na ziemi i kazdy powinien psychicznie się na to przygotować?

                  bez sensu
                  • wujleon Re: A może jest inaczej... 13.10.06, 12:17
                    Zawsze należy szukać pierwszej przyczyny. Dlaczego się odsuwa ? I nai ma tutaj
                    znaczenia że biorę stronę męża (w tym przypadku). Po prostu dostrzegam wiele
                    podobieństw do swojej sytuacji. Równie dobrze możemy odwrócić sytuację i bez
                    trudu znaleźć przypadki gdzie chorobliwie zazdrosny mąż zadręcza żonę. Śledzi
                    ją, sprawdza telefon, pocztę itd. Moim zdaniem psychika jego zony (mojej
                    niestety też) jest zwichrowana :(
                    • alfika Re: A może jest inaczej... 13.10.06, 13:37
                      ok, to nie ma znaczenia, czy weźmie się czyjąkolwiek stronę, czy nie - ich
                      obojga szkoda - ale głównie idzie o to, że kobiety zapewnień potrzebują; a do
                      zapewnień i cierpliwości potrzeba miłości, tego nie przeskoczysz
                      niepewność je wykańcza, wykańcza "odsuwanie"
                      a psychicznie wykończony człowiek robi różne wkurzające - acz w sumie
                      ZROZUMIAŁE - rzeczy
                      (podskórnie jestem pewna, że to nie tylko kobiet dotyczy)

                      wspólne życie nie zaczyna się przecież od "rozchwiania" żony czy męża, tylko od
                      poznawiania się, poznawania, poznawania...

                      źle, jak zwiążesz się z człowiekiem niezwichrowanym, a teraz jest zwichrowany -
                      psychologowie pomagają znaleźć przyczyny i ustawiać sytuację do pionu

                      źle, jak zwiążesz się z człowiekiem, który był zwichrowany i było ok, a już nie
                      jest ok (albo nie było ok, ale się zwiążesz, bo tak)
                      tu też psycholog może podziałac
                      jeśli jeszcze się podziałać chce

                      za to pretensje nie załatwią nic a nic
              • alfika Re: A może jest inaczej... 13.10.06, 11:45
                nogatka pisze o konkretnym zachowaniu kobiet w chwili, gdy czują się zagrożone

                jak któryś z panów był w zwiazku, gdzie jemu zależało (w małżeństwie to nie
                jest aż tak dziwne...) i czuł, że jego partnerka w każdej chwili gotowa jest
                odejść, niezależnie od wszystkiego - i do tego by słyszał, że ona naprawdę juz
                nie chce z nim być - czułby się tak podle, że robiłby rzeczy głupie
                (dziwne, tacy jesteście mocni i rozsądni, a samobójstwa częściej popełniają
                mężczyźni)

                jeśli ten zwiazek nie ma sensu, to nie odchodzi się małymi kroczkami
                albo się idzie dużymi krokami na terapię do psychologa, samemu lub na
                małżeńską, albo się odchodzi, jeśli ma się całkowitą pewność, ze nie ma już
                związku

                "nierozumiem" tej pewności coś mi się wydaje nie ma, więc galopem powinien się
                bryknąć do psychologa - żeby dowiedzieć się, co chce dalej
                żeby jej nie wykończyć i siebie
          • nierozumiem Re: Co zrobić żeby ONA się odkochała??? 16.10.06, 10:36
            dzięki za szczerość !!!
            jesteśmy razem od 11 lat w tym 7 lat w małżeństwie
            naprawdę nie jest łatwo do kogoś tak po prostu odejść
            nie jestem tchórzem
            pomimo, że jej nie kocham, chciałbym, żeby stanęła na nogi
            sam od ponad roku chodze do psychologa, bo bym sobie pewnie w łeb strzelił
            nasz związek to było takie współuzależnienie od siebie

            życzę Ci dużo spokoju wewnętrznego i znalezienia prawdziwej miłości
            pozdrawiam
    • netka6666 Re: Co zrobić żeby ONA się odkochała??? 09.10.06, 15:25
      Co zrobić? Odejść. Nie czekać az sie odkocha. Czas leczy rany. Minie krótszy
      lub dłuższy okres czasu i sama się odkocha.
      • nierozumiem Re: Co zrobić żeby ONA się odkochała??? 09.10.06, 16:46
        OK. Ale nie chcę jej tak po prostu porzucić. Może za bardzo traktuję jako małą
        dziewczynkę, która sobie nie poradzi?
        • lampka.nocna Sam nie wiesz co chcesz 09.10.06, 17:21
          od zycia. Problem jest w tobie.

          Ja juz nie chce z nia byc, ale niech ona sie sama domysli i pierwsza odejdzie,
          bo...no wlasnie....bo ja nie chce o sobie myslec jako o draniu, ktory
          porzuca "bezbronna zone". Przeciez ja taki nie jestem......
        • asskela Re: Co zrobić żeby ONA się odkochała??? 12.10.06, 10:43
          nierozumiem napisał:
          > OK. Ale nie chcę jej tak po prostu porzucić. Może za bardzo traktuję jako małą
          > dziewczynkę, która sobie nie poradzi?

          niechcesz tak po prostu? to zrób to w sposób równie uroczysty jak ślub...
          • cleer13 Re: Co zrobić żeby ONA się odkochała??? 12.10.06, 11:07
            No cóż, nogatka napisala wcześniej prawie wszystko - ja dorzucialabym tylko
            jeszcze kilka mało przyjemnych epitetów pod Twoim adresem, ale ... daruję sobie.
            Facet, który chce sie uważac za faceta powinien wiedzieć czego chce, umiec
            podejmowac decyzje i je realizowac. Ty nic z tego nie potrafisz. Chcesz, zeby
            ona zdecydowała i wykonała cała nieprzyjemną robotę - żebyś mogł myslec o sobie
            jaki to Ty dobry jesteś - w koncu nie opusciłeś biednej slabej kobietki,
            męczyłes sie, ale trwałeś przy niej do konca. Perfidnie manipulujesz jej
            nastrojami i uczuciami,zeby zmusic ja do podjecia decyzji o rozstaniu. Nie
            martw sie - jak uwolni sie od Ciebie i tego emocjonalnego rozchwiania bedzie
            siniejsza i da sobie radę. Naprawdę nie jestes niezastapiony.
            PS Nogatko - jesteś silna, życzę dużo radości, z kazdym dniem będzie lepiej
    • cioccolato_bianco Re: Co zrobić żeby ONA się odkochała??? 13.10.06, 10:31
      moze zamiast studiow podyplomowych przydalby sie psycholog? sytuacja ktora
      opisujesz nie jest zdrowa.
    • alfika Re: Co zrobić żeby ONA się odkochała??? 13.10.06, 11:29
      pokaż jej ten wątek
    • thorpe Re: Co zrobić żeby ONA się odkochała??? 15.10.06, 14:06
      Po co ta dyskusja jak nie napisałeś ile macie oboje lat? Przecież to podstawowa
      informacja.
      • nierozumiem Re: Co zrobić żeby ONA się odkochała??? 16.10.06, 10:41
        po 28
        • cleer13 Re: Co zrobić żeby ONA się odkochała??? 16.10.06, 14:49
          No to nie zastanawiaj sie ani chwili tylko walnij jej prawdę. Zbyt długie życie
          przed nia zeby marnować je w związku, w którym nie jest kochana, no i na tyle
          młoda ze wkrótce znajdzie kogoś i ułozy na nowo zycie. Tak naprawdę, dlaczego
          nie chcesz jej powiedziec prawdy? Dlaczego wolisz sie nad nia poznęcac, skoro
          to i tak nie ma szans? Kurcze - własnie dlatego ze byliscie tak długo razem
          zdobądz sie na szczerośc - bo chyba na to sobie zasłużyła.
          • nierozumiem Re: Co zrobić żeby ONA się odkochała??? 18.10.06, 09:09
            Cleer13,

            ja już wszystko jej powiedziałem. Nie raz zresztą. Spokojnie i kulturalnie. Nie
            lubię żyć w zakłamaniu.
            Problem w tym, że ona tego "nie przyjmuje".
            • cleer13 Re: Co zrobić żeby ONA się odkochała??? 18.10.06, 11:00
              No to przejdź do konkretów. Kto zostaje w mieszkaniu? Kto sie wyprowadza? Jak
              podzielić to co macie i zacznij załatwiac formalności - jesteście formalnym
              małżeństwem -to trzeba formalnie to zalatwic. A jesli tylko mozesz to zacznij
              mieszkac osobno - przynajmniej w drugim pokoju - sypiaj osobno itd.
              • pinup bardzo dobra rada. 18.10.06, 14:44
                popieram.
    • hornsea Re: Co zrobić żeby ONA się odkochała??? 18.10.06, 13:26
      "Co zrobić, żeby ona się odkochała ?"
      A czy Ty panujesz nad jej uczuciami, że zadajesz to pytanie ?
      Wydaje mi się, że nie. Ona zresztą chyba też nie panuje i cały w tym problem.
      Codziennie pyta Cię czy ją kochasz, nie docierają do niej Twoje słowa ... w
      jakiej rzeczywistości ona żyje? Może ma zaniżoną samoocenę ? Wstaje rano z
      łóżka, po dobrze przespanej nocy ze swoim mężem i pyta Cię czy ją kochasz ? A
      co Ty tam niby robisz ?
      Tobie się akurat nie dziwię, że chcesz to zakończyć i podoba mi się, że zależy
      Ci na tym, by jak najmniej cierpiała, ale nie masz na to wpływu. Mało tego:
      jeśli szczera i uczciwa rozmowa z kobietą nie daje żadnych efektów, nie słyszy
      co się do niej mówi - to to już jest jej problem. Jedyne co mi się nasuwa,
      jeśli chcesz jeszcze coś w tym związku naprawić, to niech ona porozmawia na
      Wasz temat z osobą zaufaną, której wierzy i która może jej pewne rzeczy
      podsunąć do zmian ...
      A co Ty możesz jeszcze zrobić ? Moim zdaniem być świadomym tego co czujesz i
      czego chcesz i szczerze mówić jej o tym. Rozmawiać ile się da.
      • kara_b Re: Co zrobić żeby ONA się odkochała??? 18.10.06, 14:35
        nie mozna byc trochę w ciąży... jak masz odejśc to idz,bo takie odchodzenie na
        raty jest bardzo okrutne dla obydwóch stron
    • pinup Re: Co zrobić żeby ONA się odkochała??? 18.10.06, 14:45
      to nie jest milosc tylko chore uzaleznienie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja