Co to miało być?

02.04.03, 10:55
Panowie, nie ukrywajmy że Wasz sposób myślenia o różnych sprawach jest często
różny od damskiego, więc zaspokójcie mą ciekawość i mi wytłumaczcie motywy
zachowania mojego kolegi.
Otóż mój Kolega ma swą Drugą Połówkę (od tej pory zwaną Połówką), którą
bardzo kocha, a jak trzeba to tęskni, którą szanuje i której zdanie bierze
pod uwagę (i to trwa przed opisanymi zdarzeniami, w trakcie i po nich).
Pewnego razu Kolega musiał wyjechać na rok daleko od Połówki. Było to o tyle
dla nich przykre, że Połówka właśnie wróciła z rocznego wyjazdu z daleka. No
ale co, mus to mus, Kolega pojechał. Tam Kolega spotkał duuużo nowych fajnych
ludzi, a wśród nich Tijję (no to już wiadomo, dlaczego fajnych;), do której
zapałał sympatią się już pierwszego dnia. Tijja też przepadała za Kolegą, bo
Kolega to bardzo fajny facet (poza momentami wredoty, kiedy tylko myśl o
długich latach w źle sprzyjającym urodzie więzieniu powstrzymywała Tiję przed
popełnieniem morderstwa). Ale przypominam, że póki co to wszystko to jest
tylko lubienie (i kto wie, czy do końca tym nie zostaje).
A tymczasem czas mija na ciężkiej pracy i wyczerpującej zabawie. Kolega jest
niezwykle podatny na damskie wdzięki, ale ogranicza się do słownych kontaktów
z co niektórymi damami. Z jednym małym wyjątkiem. Adoruje Tijję - wyjątkowo
intensywnie nosi na rękach, przytula, trzyma za rączkę, zaprasza na herbatki,
na spacerki, zawsze też odprowadza do domu, zwierza się. A pod koniec pobytu
to już, jak stary małżonek, przychodzi do niej po pracy i zdaje relację z
wyczerpującego dnia. Kiedy parę razy przyjeżdża do niego Połówka, znika. Ale
kiedy Połówka wyjeżdża, to natychmiast się pojawia i wszystko zaczyna się od
nowa. Znajomi nie bardzo wiedzą, co myśleć, no bo z jednej strony kolega
ostro rwie Tijję, kolega z Tijją zachowują się prawie jak parka, a z drugiej
to do niczego nie dochodzi, więc są zdezorientowani. A do niczego nie
dochodzi, bo Tijja dba o czystość Kolegi, wychodząc z założenia, że towaru
zarezerwowanego się nie używa (nawet gdyby towar chciał być użyty).
No a potem mija rok, wszyscy wracają do siebie, Kolega wraca do Połówki.
Kolega z Tijją nie utrzymują specjalnie kontaktów, poza świątecznymi i
urodzinowymi kartkami. Ale raz na jakieś pół roku spotykaja się na imprezie
albo wpadają na siebie na ulicy (co i tak graniczy z cudem, bo mieszkamy na
parę setek kilometrów od siebie) i jakby czas stanął w miejscu - Kolega
rozpoczyna adorację w punkcie, w którym ją zakończył.
I teraz powiedzcie mi Panowie, co to ma być? Poszukiwanie tymczasowego
produktu zastępczego? Czy może Kolega przygotowuje sie do przejścia na
islam?
    • nancyboy Re: Co to miało być? 02.04.03, 11:11
      > zarezerwowanego się nie używa

      Według mnie to już go użyłaś - przytulaliście się, trzymaliście za ręce. Takie
      zachowanie między kobietą a mężczyzną to też rodzaj seksu.

      > I teraz powiedzcie mi Panowie, co to ma być?

      A czemu pytasz nas, a nie jego?
      • tijja Re: Co to miało być? 02.04.03, 18:48
        nancyboy napisał:

        > Według mnie to już go użyłaś - przytulaliście się, trzymaliście za ręce.
        Tak? A czy ja napisałam "przytulaliśmy się i trzymaliśmy za ręce", czy może
        jednak "przytulał i trzymał za rękę"? Bo jak dla mnie to może on sobie
        poużywał, ale ja nie. I delikatne perswazje, żeby sobie dał spokój, nic nie
        dawały. A przecież po mordzie prać nie będę;). Rok mu delikatnie perswadowałam,
        a do niego przez rok nie trafiało. I dlatego nie bardzo rozumiem, co to miało
        być.
        • Gość: doradca Re: Co to miało być? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 02.04.03, 22:05

          Brak mu było uczucia i seksu podczas długiego wyjazdu, ale się powstrzymywał bo
          w gruncie rzeczy chyba kocha tę swoją połówkę...Jeśli nie to, to nikt już chyba
          prawdy nie dojdzie, niestety niektórzy są już tak pokręceni...:))
Pełna wersja