Seks mezatka - kawaler

19.11.06, 23:42
Czy mieliscie takie przezycie?
    • kopolimer Re: Seks mezatka - kawaler 20.11.06, 00:36
      Ja miałem w obie strony, jako kawaler byłem kochankiem, teraz jako żonaty
      mężczyzna miewam kochanki. Przeżycie super, miałem wtedy 25 lat, ona 28. Chyba
      jedne z piękniejszych uniesień, niemal odleciałem. Polecam, ale rób to bardzo
      dyskretnie, tak by nikogo nie skrzywdzić.
      Pozdrawiam
      • yagiennka Re: Seks mezatka - kawaler 20.11.06, 01:09
        Hahaha. Dyskretnie i by nie skrzywdzić, dobre :D Tego się nie da oszuście.
        Krzywdzisz wszystkich naokoło łacznie z sobą.
        • moniarb Re: Seks mezatka - kawaler 20.11.06, 10:08
          Nie krzywdzic, czyli nie zdradzać!
        • gomory Re: Seks mezatka - kawaler 20.11.06, 10:10
          W jaki sposob krzywdzi?
          • moniarb Re: Seks mezatka - kawaler 20.11.06, 10:25
            Samo słowo - zdrada - oznacza, ze nie jest to tylko Twoja sprawa, ale dotyczy
            drugiego człowieka. ( Zdrada - w znacznie szerszym pojęciu niz tylko pojscie z
            kims innym do łózka, ale rowniez i taka) Zdradzasz, czyli sprzeniewierzasz sie
            danym obietnicom, zawodzisz zaufanie, łamiesz ustalone zasady wspołzycia.
            Zdrada jest krzywda drugiego czlowieka, wobec ktorego jestes nielojalny,
            ktorego oszukujesz , nie dotrzymujesz słowa - itd itd - mogłabym tak długo. Czy
            ta druga osoba o tym wie czy nie jest często tylko kwestią czasu, przypadku,
            usłuzności bliskich,dociekliwosci tej osoby, ale nie zmienia to samej zasady. I
            w tym sensie jest krzywdą.
            Jesli w związku partnerzy postanowia wspolnie, ze chodzenie do łózka z roznymi
            osobami to ich sprawa, to nie ma w tym nic złego i mozna sobie takie
            konstrukcje ustalac do woli - tylko zdaje sie ze to wtedy przestaje byc tak
            ekscytujace.
            • yagiennka Re: Seks mezatka - kawaler 20.11.06, 11:56
              A ja jeszcze dodam że prawie zawsze ta 2 osoba WIE ze jest zdradzana. Czesto
              podejrzewa - jeśli się z kims żyje x lat to zna się go na wylot, każdą mine i
              każdy gest i nie ma mozliwości ukrycia zdrady. To po prostu widać po tym
              człowieku że coś jest nie tak. Bywa że zdradzana czy zdradzany sam przed sobą
              boi się przyznać że ma podejrzenia że jest zdradzany czy tez ignoruje ewidentne
              dowody - to działa taki mechanizm że jeśli zcegoś udajemy że nie widzimy to to
              zniknie.
              Zawsze krzywdzi sie tą 2 osobe, krzywdzi sie siebie bo każdy ma wyrzuty sumienia
              nawet jak udaje że nie bo w naszej kulturze zdrada jest uważana za zło. W
              konsekwencji krzywdzi się dzieci, które kochają oboje rodziców i jest dla nich
              szokiem że tata sobie znalazł jakąś obcą babę a mamusi już nie kocha, dzieci
              winia często za to siebie same, myślą że zrobiły coś złego czy były niegrzeczne
              i to dlatego. W konsekwencji cierpi cała rodzina.
              Jeśli ktoś chce kogoś świadomie zdradzic to niech się rozwiedzie - prosta piłka.
              • gomory Re: Seks mezatka - kawaler 20.11.06, 16:50
                Z tym zawsze wie, to bylbym ostrozny. Zetknalem sie z roznymi zrodlami,
                procentowo to przedstawialo sie roznie, tym niemniej wiekszosc przypadkow
                niewiernosci nigdy nie wychodzi na jaw. Zreszta akurat pod tym wzgledem
                dyskretniejszymi sa kobiety ;).
                Zgadzam sie z tym, ze mozna skrzywdzic drugiego czlowieka zdradzajac go. Ale
                jesli to sie nie wyda, to juz co do tego nie bylbym taki pewny. Ja np. jestem
                przekonany ze poroza nie mam, i w takim duchu sie ze spokojem wypowiadam. Ale
                przeciez pewnym tego byc nigdy nie moge ;). Dopoki nie wiem, ze cos sie
                wydarzylo to nie czuje sie tym faktem nijak dotkniety.
                Co do krzywdzenia samego siebie. Ludzka moralnosc jest rozna. Ludzie potrafia
                zaaprobowac u siebie i rozgrzeszyc sie z gorszych wystepkow niz lozkowa
                nieuczciwosc ;).
                • facettt mam wielu znajomych z 20-to letnim stazem 20.11.06, 17:07
                  malzenskim.

                  Ponad polowa z nich kiedys zdradzala, lub zdradzila swoje zony...
                  Czy malzonki o tym wiedzialy?

                  Malzonek (z oczywistych wzgledow) nie pytalem, spytalem za to ich mezow,
                  a moich znajomych.

                  Oto z wiekszosc z nich przypuszcza, ze zony sie domyslaly.
                  Jednak (one) nie majac dowodow, a widzac, ze malzenstwo normalnie funkcjonuje,
                  nie drazyly tematu i przeszly nad ta sprawa do porzadku dziennego.
                  I to bylo moim zdaniem najbardziej racjonalne wyjscie.

                  • yagiennka Re: mam wielu znajomych z 20-to letnim stazem 20.11.06, 17:57
                    A jednak. Ale ich sprawa. Ja bym takiego faceta wykopała za drzwi bo wiem że
                    sama sobie zawsze poradze a nie muszę zachowywać żadnych pozorów. Wole uczciwość.
                    • facettt Re: mam wielu znajomych z 20-to letnim stazem 20.11.06, 18:35
                      alez oni sa uczciwi.
                      ZADNE (podkreslam - ZADNE) z tych malzenstw sie nie rozpadlo
                      i wszyscy wygladaja na zadowolonych z zycia :)))
                      • gomory Re: mam wielu znajomych z 20-to letnim stazem 20.11.06, 19:25
                        I to mnie przekonuje, ze gdyby mnie kobieta zdradzila (bez mojego przyzwolenia)
                        to wolalbym chyba o tym nie wiedziec. Mialbym szanse byc zadowolonym z zycia :D.
                        • yagiennka Re: mam wielu znajomych z 20-to letnim stazem 21.11.06, 02:19
                          O ile zadowolenie daje nieświadomość i udawanie że jest ok kiedy nie jest to
                          pewnie tak.
                      • yagiennka Re: mam wielu znajomych z 20-to letnim stazem 21.11.06, 02:18
                        Taaa na pewno :D A na Marsie żyją zielone ludziki. Ludzie dobrze potrafia
                        ukrywac codzienne problemy małżeńskie.
                        A ty sprawdź w słowniku słowo "uczciwość".
                        • facettt Ty sie doucz, co to uczciwosc, kobieto :) 21.11.06, 13:34
                          yagiennka napisała:
                          > A ty sprawdź w słowniku słowo "uczciwość".

                          nie musze.
                          Uczciwosc - to np. nie krasc, czyli nie brac, co nie moje.

                          Gdy jakas samotna kobieta chce byc "MOJA"
                          (a jestem czlowiekiem z zasadami i mezatek nie tykam)

                          - to nie mam nic przeciwko :)))
    • kopolimer Re: Seks mezatka - kawaler 20.11.06, 23:02
      Jagna, kobieto, nie oszukuję! Nie przysięgałem przed Bogiem (mam ślub cywilny).
      Żona moja jest bardzo zgrabną i wysoką kobietą była niegdyś modelką, wzorcowe
      wymiary, piękne wcięcia, ale w łóżku jest róznie - powiedziałbym nie
      dopasowanie. Wiesz chyba, że udany seks napawa energią i nie dekoncentruje. ja
      jestem z zawodu programistą. Ciężko ślęczeć nad MSDN i myśleć czystym kodzie
      programu, gdy libido spycha myśli w innym kierunku. Jest tyle pięknych
      namiętnych kobiet i młodszych i nieco starszych ode mnie, dodam po "urobieniu"
      chętnych na swawole. Wszystko to jest wbrew pozorom owocne. Sczęśliwy jestem
      ja, kochanki i żona na swój sposób: spełnia się naukowo, też się super z nią
      kocha, choć klasycznie, cały czas nie ma nadal konkurencji jeśli chodzi o
      figurę! Kiedyś w ogólniaku czytająć Hłasko uważałem się za mizogina. Po latach
      dzięki temu, że zostałem kochankiem 3 lata starszej kobiety, odkryłem tak na
      prawdę przyjemność w pożyciu z prawdziwą K O B I E T Ą! Wielu moich znajomych -
      tych starszych o 10, 15 lat też zdradza, większość zaś chciałaby to zrobić
      gdyby była taka możliwość. Męskie klimakterium zaczyna się już często od 35
      roku życia. Zdrowy mężczyzna, nie ma siły musi myśleć bez przerwy o innej
      kobiecie. Są przypadki gdzie tak nie jest, ale raczej skrajne. Sam się
      zdziwiłem, że potrafię znaleźć kochankę niejednokrotnie mądrzejszą ode mnie pod
      względem i obycia i wiedzy i inteligencji. Ale pamiętaj jedno jest to Kobieta
      społecznie, samica biologicznie, podobnie z mężczyznami.

      Pozdrawiam
      • yagiennka Re: Seks mezatka - kawaler 21.11.06, 02:27
        I co z tego? Ślub cywilny tez jest przysięgą. Już samo to że z kimś zawierasz
        związek małżeński, z jedną kobietą a nie z haremem, zakłada że jest sie tej
        osobie wiernym. Oszukujesz, kłamiesz i nie szanujesz. To ze wielu facetów
        zdradza świadczy tylko źle o facetach i nie ma się czym chwalić ani do kogo
        porównywać. Hehe, musi, no tak, czyli mózg masz jednak między nogami, gratuluję
        :D Tylko uważaj na prostatę bo się odmóźdzysz ;) Kobiety sa jednak na wyższym
        etapie rozwoju. Kobiety jesli zdradzaja to z zupełnie innych powodów i o wiele
        rzadziej niż faceci.
        A jakie to ma znaczenie czy kochanka jest obyta czy nie?? Jeśli w związku
        szwankuje seks to szwankowac zaczyna wszystko i takie małżeństwo staje się
        fikcją, po co je więc utrzymywać? Rozwiedź się. Jak będziesz wolny to będziesz
        mógł spac z kim popadnie. I wiem co napiszesz - nie chcesz się rozwodzić bo ci
        wygodnie :) I to jest dopiero żałosne.
        • sociopata Re: Seks mezatka - kawaler 21.11.06, 03:15

          e tam, to jest zwykla rejestracja jak u bydla. Kobita musi miec prawdziwy slub
          boski czyli koscielny bo inaczej to nie bedzie jesj sie szczescilo.
        • wermut3 Re: Seks mezatka - kawaler 21.11.06, 03:25
          Najwiekszym s***nem jestem ja , mam bardzo udane pozycie z zoną, która wciąż
          jest we mnie zabujana na smierć, wrecz mnie to deprymuje po ponad 10 latach
          zwiazku...
          A ja.... niestety zdradzam ją i to bez nadmiaru aktywnosci w tym kierunku.
          Wszystkie moje "odskocznie" to "tzw." okazje, nie ma mowy o uczuciu ,czysty
          sex, fizycznośc... co więcej zdradzam żonę obecnie z 5 kobietami, ostatnio
          mialem smieszną sytuację że 3 z moich kochanek znalazły się na 3 m kwadratowych
          koło siebie (dekadencja mnie totalna ogarneła, oczywista nie wiedzą o
          sobie...), wszystkie sprowokowały spotkanie ze mną dla sexu , oczywista nic z
          sexu nie wyszlo musialem udawć pospiech, a wieczorem tego samego dnia kochalem
          sie z 4 kochanką(też ja spotkalem przypadkiem..).Co wiecej ostatnia piąta
          kochanka, z która do tej pory kochalem się tylko raz, miala byc lekiem na
          depresje jaka mnie ogarnęła po przedostaniej znajomości , która sie trochę
          zawikłała.Praktycznie nic o kobiecie nie wiem, pza tym że ma dzieci(na pewno) i
          męża(?) Teraz mam wrażenie że wszystkie kobiety dybią na mnie- mam jakąs
          obsesję,nasiliło sie to po ostatnim spotkaniu romansowym kiedy to owa niby
          układna męzatka bez zmrużenia oka uległa mi..(a myślałem że strzeli mi w pysk i
          mnie ze zdradzania wyleczy). Najgorsze że nie jestem jakims adonisem, do 23
          roku zycia nie mialem partnerek, chociaz mialem kilka znajomosci i milości ,
          ale nie moje zasady nie pozwalały na rozdziewiczanie dziewczyn z którymi
          wiedziałem że nie bedę w przyszłości, takie mialem zasady , co z nich zostało?
          Teraz jestem pospolitym grzesznikiem, trafię do piekła jak nic... Wcześniej
          dowie sie o wszystkim zona i mnie zabije i na pewno pęknie jej serce. Doszlo do
          tego że jak sie golę to unikam swojego wzroku, straszne.
          • poprioniony Re: Seks mezatka - kawaler 21.11.06, 07:50
            > Doszlo do tego że jak sie golę to unikam swojego wzroku, straszne.

            Tutaj Panie winny wyciagnac wazny wniosek: zdradzacze nie
            mogac spojrzec sobie w twarz zacinaja sie przy goleniu.
          • yagiennka Re: Seks mezatka - kawaler 21.11.06, 10:33
            Wermut współczuje, musisz miec bardzo małego ptaszka i strasznie niskie poczucie
            włąsnej wartości że tak musisz sobie wciąż udowadniac że jednak jestes
            mężczyzną, (uff, co za szczęście) :D
    • sociopata nie da ci ojciec nie da ci matka to co ci moze dac 21.11.06, 03:12

      mezatka.

      Nie radze. Zostawic to barachlo mezowi niech sie z nia meczy.
      • moniarb Re: nie da ci ojciec nie da ci matka to co ci moz 21.11.06, 10:44
        Ci wszyscy panowie, przekonani, ze sa takimi spryciarzami, powinni wziąc pod
        uwage drobny fakt, ze ich koledzy " po fachu", jak zdradzaja, to tez z jakimis
        męzatkami, i byc moze właśnie z ich zonami, ktore na codzień sprawiaja
        wrażenie " zakochanych " w swoich męzusiach do bólu. Ale oni wolą o tym nie
        wiedzieć - ich sprawa.
        A ślub tu nie ma nic do rzeczy - koscielny, cywilny, czy bez ślubu - to jest
        kwestia umowy miedzy partnerami - i ja o to tylko mialbym żal i poczucie
        krzywdy. Jesli sobie z moim facetem powiedzielibysmy, ze to co nas łączy, to
        jest cos znacznie wążniejszego niz jakieś drobne skoki w bok i do takich bzdur
        nie przywiazujemy wagi, to prosze bardzo - mozemy sobie życ , każde po swojemu,
        byle własnie zachowac jakies pozory, nie ranić ambicji i nie upokarzac
        partnera. I to jest to, co wiekszosc panow tutaj preferuje. Tylko bądźcie
        uczciwi i przedstawcie swoim partnerkom ten pogląd na zycie jasno i wyraźnie.
        Rob sobie kochana co chcesz, daj mi tez swobode w tym zakresie, a bedzimy zyli
        długo i szczęsliwie. Jednak jak facet przed podjeciem decyzji o wspolnym "byciu
        razem" wyglasza credo życia - o wiernosci i wyłączności, a potem robi coś
        innego - to jest to świństwo, oszustwo i to krzywdzi osobę, ktora uwierzyła,
        dostosowała sie, a potem okazuje sie ,ze po prostu glupia była, bo to jest
        tylko taka gra, taka zabawa, ze mowi sie coś innego, a oczywiste jest,ze robi
        sie coś innego - bo taka jest natura meżczyzn. I to ma byc usprawiedliwienie
        każdego klamstwa.
        • hultaj78 Re: nie da ci ojciec nie da ci matka to co ci moz 21.11.06, 11:02
          > Ci wszyscy panowie, przekonani, ze sa takimi spryciarzami, powinni wziąc pod
          > uwage drobny fakt, ze ich koledzy " po fachu", jak zdradzaja, to tez z
          > jakimis męzatkami, i byc moze właśnie z ich zonami,

          Ale to czy się puka cudzą żonę czy nie, nie ma wpływu na to, czy ktoś nie puka
          naszej żony. Żaden facet nie myśli sobie "Nie, tej nie przelecę, bo jej mąż jej
          nie zdradza" ;)

          > ktore na codzień sprawiaja wrażenie " zakochanych " w swoich męzusiach
          > do bólu.

          Jakies rady w kwestii rozpoznania kiedy kobieta tylko udaje "kochanie do bólu"?

          > Ale oni wolą o tym nie wiedzieć - ich sprawa.

          Nie zawsze lepiej jest wszystko wiedzieć.

          > Tylko bądźcie uczciwi i przedstawcie swoim partnerkom ten pogląd na zycie
          > jasno i wyraźnie.

          Aaaamen siostro! ;)
          • yagiennka Re: nie da ci ojciec nie da ci matka to co ci moz 21.11.06, 23:16
            Zgadzam się z Monią :) Sedno nakreśliła. Jeśli juz wszyscy sa tacy "uczciwi" to
            niech uczciwie mówią partnerkom co je czeka, że je zdradzają i niech uczciwie
            przyznają im prawo do tego samego, i hulaj dusza niech się wszyscy zdradzają.
            Tylko pytanie po co wtedy komuś potrzebne jakies małżeństwo??:) I wspólna
            sypialnia - szkoda powierzchni.
            • facettt nie masz pojecia o zyciu :) 22.11.06, 00:12
              yagiennka napisała:
              > Tylko pytanie, po co wtedy komuś potrzebne jakies małżeństwo??:)
              I wspólna sypialnia - szkoda powierzchni.

              bzdury.

              1. dla wspolnego - uregulowanego seksu - kazdy to lubi :)
              2. dla wspolnego wychowania dzieci.
              3. dla oszczednosci zycia. razem zyje sie taniej. niz osobno :)

              • yagiennka Mam doskonałe pojęcie i zdrowe zasady 22.11.06, 01:27
                Jasne, tylko po co w zakłamaniu i z osoba której sie nie kocha i nie szanuje?
                Bleee. Jakoś znam ludzi którzy nikogo nie zdradzają, żyja i są szczęśliwi. Znam
                tez małżeństwa które rozpadły się z powodu zdrady i pary, które się nawzajem
                zdrdzają i na oko widac to po nich że ich związek jest chory i formalny i trwa
                tylko z przyzwyczajenia.
                Nie wmóisz nikomu ze białe jest czarne i twoje próby odkręcania kota ogonem sa
                rodem z przedszkola :) Żegnam.
                • facettt Re: Mam doskonałe pojęcie i zdrowe zasady 22.11.06, 07:23
                  yagiennka napisała:
                  Żegnam.

                  Alez ja nikomu , niczego nie wmawiam :)
                  Opisuje zycie tylko takim, jakie jest...
                  Mam nadzieje, ze jak kazda honorowa kobieta
                  zapodanego slowa "zegnam" bedziesz sie trzymac i nie rozpoczynac nowych
                  bezsensownych dyskusji, a tylko sluchac, co mam Ci do powiedzenia o zyciu?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja