smutny listopad

25.11.06, 21:58
kiedys napisalam o problemie na tym forum i dostalam celne rady, sprobuje tez
teraz, moze ktos patrzacy z boku zauwazy cos czego ja nie widze albo rozwieje
moje watpliwosci..jestem z moim mezczyzna od 5 lat-przeszlismy naprawde
powazne problemy (zw z nim), mozna powiedziec ze bardzo mu pomoiglam ale
ofiarowal mi uczucie-szczere i wielkie...jest jedyna szczera osoba jaka znam
i jakiej moge ufac w 100%, tylko ...ze ja jestem osoba baaardzo uczuciowa i
emocjonalna,on nie-introwertyk, moze i by chcial okazywac uczucia ale nie wie
jak ...i ja to rozumiem....tylko ze teraz mam stresujacy okres w pracy i
brakuje mi tych uczuc z jego strony....jestem optymistka i zawsze to ja
nakrecalam go pozytywnie, teraz jak mi zle to on nie potrafi...czy zawsze tak
bedzie?mam dziwne mysli ze nie dobralismy sie ....mysle tak kiedy roztrzasam
wszystko rozumowo, bo myslac jak kobieta ;)mamy porozumienie dusz jakiego nie
mialam z zadnym facetem, a jest ono wazniejsze dla mnie niz sex, chociaz tego
drugiego mi tez brakuje teraz -(dziwny okres)-mamy inne temperamenty...moze
to tylko kryzys przejsciowy z mojej strony...nie wiem sama...ale jest mi
zle...
    • jooza Re: smutny listopad 26.11.06, 00:44
      Rozumiem.
      Właśnie mój 2,5 letni związek się zakończył.
      Czułam się tak samo jak Ty teraz. Potrzebowałam uczucia, zrozumienia, pomocy. Na
      początku Naszego wspólnego życia było świetnie. Poznawaliśmy się, wiedzieliśmy
      co zrobić żeby nam obojgu było dobrze. Później zaczęło się coś "łamać". W niego
      wlazła jakaś monotonia, jakaś "depresja". Próbowałam temu przeciwdziałać,
      rozmawiać z nim, ale bezskutecznie. Doszło do tego, że jeśli ja chciałam trochę
      uczucia- nie miałam go, ale jak tylko on potrzebował wsparcia- miał go zawsze,
      ode mnie. "Układ jednostronny". Zaczęłam rozmyślać, tłumaczyć sobie, że to tylko
      chwilowe, zaczęłam poważnie rozmawiać z Nim. Niestety, On się chyba poddał, nie
      potrafił mi dać ciepła, miłości, trochę radości...
      Myślałam co raz częściej o tym, że "nie pasujemy do siebie", że To nie jest to.
      Po miesiącu poważnych rozmów, histerii, tłumaczenia, płaczu rozstaliśmy się.
      Teraz wypoczywam i staram się nie myśleć. Kurcze, ale te cholerna wspomnienia
      powracają...

      Nie wiem co Tobie napisać. 5 lat do długo. Przeanalizuj cały ten okres. Zobacz
      czy było więcej plusów czy minusów. Może ta sytuacja jest tylko przejściowa.
      Wiesz, jesień, melancholia.
      Życzę dobrego wybory dla Was obojga.
      Pozdr.
      • sprzedam Re: smutny listopad 26.11.06, 06:26
        Najgorzej jak kobieta zacznie myśleć. Zaraz zaczynają się pojawiać problemy,
        huragan się rozkręca ...rozkręca...
        jooza napisała:
        > Teraz wypoczywam i staram się nie myśleć.
        Sama koleżanka doszła do tego, że lepiej gdy kobieta nie myśli.

        Całkiem poważnie...autorko wątku... nic się już nie uda uratować.
        Pozostaje ci:
        a) zmienić partnera - dla odważnych
        b) znależć przyjaciela/kochanka poza związkiem - dla przedsiębiorczych
        c) nic nie robić, żyć w narastającej frustracji - dla marzycieli
        • jooza Re: smutny listopad 26.11.06, 18:01
          sprzedam napisał:
          > Najgorzej jak kobieta zacznie myśleć. Zaraz zaczynają się pojawiać problemy,
          > huragan się rozkręca ...rozkręca...
          > Sama koleżanka doszła do tego, że lepiej gdy kobieta nie myśli.

          Czyli uważasz, że lepiej przeżywać życie bezmyślnie, tak jak większość facetów?
          Nie trzeba się nad niczym zastanawiać, planować i co najwyżej nie przejmować?
          Nijakie takie życie...
        • mambax Re: smutny listopad 30.11.06, 16:58
          Z tym mysleniem to sie nie zgadzam, ale porady sa naprawde niczego sobie :-)
Pełna wersja