Czy to prawda ze przegrywa ten kto.......

12.12.06, 20:05
Witam

Mam problem :) Czy to prawda ze przegrywa ten kto pierwszy powie kocham....?
W skrocie moja sytuacja wyglada tak...znamy sie 3 miesiace....spotkalismy sie
tylko raz w realu...byl seks przynajmniej tak mi sie wydaje ;) w ten piatek
bedzie drugie spotkanie ;)....kino i pozniej seks u niego....wiem ze do niego
cos czuje :) to oczewiste bo inaczej bym drugi raz z nim do lozka nie
wlazla....oczewiscie za bardzo mu tego nie pokazuje ...troszke obojetna
jestem...trzymam go na dystans...z doswiadczenia wiem ze ta taktyka
dziala....;)albo dziala ale nie na kazdego ...bo cos ostatnio zauwazylam ze
on zaczol byc obojetny....:)teraz pytanie ..czy mam mu powiedziec ze chce cos
wiecej...tzn zwiazku :) czy lepije nic nie mowic....i czekac na jego pierwszy
krok....

p.s mam nadzieje ze on nie czyta tego forum.
    • lykaena Re: Czy to prawda ze przegrywa ten kto....... 12.12.06, 20:09
      "byl seks przynajmniej tak mi sie wydaje ;) "- co to znaczy??
      • browneyegirl Re: Czy to prawda ze przegrywa ten kto....... 12.12.06, 20:11
        lykaena napisała:

        > "byl seks przynajmniej tak mi sie wydaje ;) "- co to znaczy??

        o rany przeciesz nie bede tu mowic o szczegolach :) bylo to nasz pierwszy raz
        razem ;)..i troche dziwnie to nam wyszlo ;) ....lepije powiedz co mam
        robic?? :)
        • silic Re: Czy to prawda ze przegrywa ten kto....... 12.12.06, 20:25
          "dziwnie" ? ? jakiś "bizzare" ? chcemy wiedzieć, nam tu wyobraźnia wchodzi na
          wysokie obrot ;)

          • forumowicz_pospolity Re: Czy to prawda ze przegrywa ten kto....... 12.12.06, 20:28
            silic napisał:

            > "dziwnie" ? ? jakiś "bizzare" ? chcemy wiedzieć, nam tu wyobraźnia wchodzi na
            > wysokie obrot ;)
            >
            w razie co to na @ bo tu moze byc zbyt obrazoburcze;))
            • tygrysio_misio Re: Czy to prawda ze przegrywa ten kto....... 12.12.06, 20:29
              no ja tez poprosze o maila z opisem bo nie wiem co mam poradzic;]
              • browneyegirl Re: Czy to prawda ze przegrywa ten kto....... 12.12.06, 20:48
                ;-) widze ze ktos tu jest spragniony seksu ;)zazdrosnicy :>


                tygrysio_misio napisała:

                > no ja tez poprosze o maila z opisem bo nie wiem co mam poradzic;]
                • tygrysio_misio Re: Czy to prawda ze przegrywa ten kto....... 12.12.06, 20:53
                  oj ja tez mam sex randke niedlugo;]

                  ale jestem ciakawa jak to moglo byc dziwnie;] nie trafil czy co?
                  • browneyegirl Re: Czy to prawda ze przegrywa ten kto....... 12.12.06, 20:56
                    ;-) wiesz czemu dziwnie :) bo w trakcie mi sie poprostu odechcialo ;)a on na
                    to" to juz koniec??";)))....jejku ale zolza ze mnie :)


                    tygrysio_misio napisała:

                    > oj ja tez mam sex randke niedlugo;]
                    >
                    > ale jestem ciakawa jak to moglo byc dziwnie;] nie trafil czy co?
                    • tygrysio_misio Re: Czy to prawda ze przegrywa ten kto....... 12.12.06, 21:04
                      fiu fiu..ale numer;]

                      w jakim momencie Ci sie odechalo..jak juz bylo zanurzenie???

                      ja zawsze chcialam tak zrobic...faceta juz prawie dochodzi a ja mowie "zejdz ze
                      mnie" ;]
                      • hultaj78 Re: Czy to prawda ze przegrywa ten kto....... 13.12.06, 16:25
                        > ja zawsze chcialam tak zrobic...faceta juz prawie dochodzi a ja mowie "zejdz
                        > ze mnie" ;]

                        Osz Ty niedobra kobieto ;)))
                        tylko się nie zdziw jak koleś Ci wtedy odpowie "Spoko, mi też się właściwie
                        znudziło" ;)
    • forumowicz_pospolity Re: Czy to prawda ze przegrywa ten kto....... 12.12.06, 20:18
      ja na twoim miejscu bym korzystał z chwili tzn, jesli jest ci z nim dobrze w
      łózkuto trzeba sie na tym skoncentrowac i nie krzywdowac sobie ,zyje sie tylko raz

      jezeli natomiast złapie cie faza pt "chce zwiazku" plus wizja nadciagajacego
      staropanienstwa to mozesz zagadac, najwyzej strzeli meskiego focha i sie
      rozstaniecie,
      wtedy sobie znajdziesz model prozwiązkowy
    • silic Re: Czy to prawda ze przegrywa ten kto....... 12.12.06, 20:23
      Czy coś więcej musi oznaczać kocham ? 3 miesiące do i długo i krótko
      jednocześnie, ale za wiele czasu nie spędziliście ze sobą. Najbardziej intryguje
      mnie "był seks przynajmniej tak mi sie wydaje" :).
      Taktyka trzymania na dystans jest moim zdaniem głupia jeśli ci zależy. Możesz
      się baaardzo na niej przejechać i pluć sobie w twarz jeśli coś stracisz. On (
      mężczyźni ogólnie ) nie potrafi czytać w myślach, nie będzie się domyślał. Jeśli
      będzie mu zależało to możesz go odstraszyć obojętnością.
      Ten kto mówi pierwszy kocham wykłada karty na stół - albo dostaniesz dobrą
      odpowiedź albo nie. Jeśli ci zależy , jeśli naprawdę to czujesz - nie czekaj na
      niego. Tylko dobrze pomyśl czy chcesz się odsłonić. To może zaboleć ale jeśli to
      naprawdę miłość to nie ma innej drogi.
      • browneyegirl Re: Czy to prawda ze przegrywa ten kto....... 12.12.06, 20:38
        silic napisał:

        > Czy coś więcej musi oznaczać kocham ? 3 miesiące do i długo i krótko
        > jednocześnie, ale za wiele czasu nie spędziliście ze sobą. Najbardziej
        intryguj
        > e
        > mnie "był seks przynajmniej tak mi sie wydaje" :).

        wiem ze zawczesnie jest zeby powiedziec kocham...chcialbym mu tylko dac tak
        delikatnie do zrozumienia ze mi na nim bardzo ale to bardzo zalezy...

        > Taktyka trzymania na dystans jest moim zdaniem głupia jeśli ci zależy. Możesz
        > się baaardzo na niej przejechać i pluć sobie w twarz jeśli coś stracisz. On (
        > mężczyźni ogólnie ) nie potrafi czytać w myślach, nie będzie się domyślał.Jeśl
        > i
        > będzie mu zależało to możesz go odstraszyć obojętnością.



        wiem ze jest glupia :)zalezy mi na nim a ja glupia mu powiedzialam ze nie
        szukam zadnego zwiazku i chcialam go zeswatac z moja kuzynka ;)teraz on sie
        troche zrazil i widze ze jest obojetny ....no ale spotkac sie jeszcze
        chce...wiec nic straconego;)


        > Ten kto mówi pierwszy kocham wykłada karty na stół - albo dostaniesz dobrą
        > odpowiedź albo nie. Jeśli ci zależy , jeśli naprawdę to czujesz - nie czekaj
        na
        > niego. Tylko dobrze pomyśl czy chcesz się odsłonić. To może zaboleć ale jeśli
        t
        > o
        > naprawdę miłość to nie ma innej drogi.
        • mcbeal28 co za pierdoły! 12.12.06, 22:00
          Myslę,że cos tu chyba nie gra...
          albo gra nie w te stronę.
          to co opisujesz to nic innego
          jak poczatkowe zauroczenie, wtedy
          emocje biora góre, tudno je opanować.
          Chcesz powiedzieć "kocham" a chyba nawet nie wiesz
          co to znaczy...
          z tego co wiem słowo 'kocham' ma jednak duży cieżar gatunkowy.
          A wzdychanie 'kocham'przy miznianiu się
          nie ma nic z tym wspólnego...

          tak więc; za krótko za szybko,
          za emocjonalnie, bezmyslnie...

          Wrzuć na luz...nie odzywaj się kilka dni,
          zostań smam ze sobą....
          i mysl dziewczyno! MYŚL!!!
          • browneyegirl Re: co za pierdoły! 12.12.06, 23:10
            mcbeal28 napisała:

            > Myslę,że cos tu chyba nie gra...
            > albo gra nie w te stronę.
            > to co opisujesz to nic innego
            > jak poczatkowe zauroczenie, wtedy
            > emocje biora góre, tudno je opanować.

            Zadne zauroczenie kobieto ,ja nie mam 15 latek tylko 27.I jestem emocjonalnie
            inteligentna.Wiem co czuje,jestem tego swiadoma.Tylko raz w zyciu kogos
            kochalam,i byl to wielki blad! i nie mam zamiaru popoelnic go drugi raz.

            > Chcesz powiedzieć "kocham" a chyba nawet nie wiesz
            > co to znaczy...

            a skad ty mozesz to wiedziec??

            > z tego co wiem słowo 'kocham' ma jednak duży cieżar gatunkowy.
            > A wzdychanie 'kocham'przy miznianiu się
            > nie ma nic z tym wspólnego...
            >
            > tak więc; za krótko za szybko,
            > za emocjonalnie, bezmyslnie...

            oj nie nie,3 miesiace sie znamy,w piatek sie spotykamy drugi raz.W miedzy
            czasie klikamy pare godzin dziennie na skype.Jak by to bylo nie przemyslane i
            jak bym nie miala powaznych zamiarow wobec niego to bym sie z nim czesciej
            spotykala.Ja jednak trzymam dystans,to ja ustalilam ze bedziemy sie spotykac
            raz na miesiac.Nie chce nic popsuc ,ale tez boje sie ze jak mu nic nie powiem
            to on zrezygnuje.Najlepsze z tego wyjscie to czekac az on zrobi pierwszy
            krok.Ale jak juz napisalam wczesniej ,na poczatku bylam bardzo obojetna i on
            sie troche znechecil wiec nie mysle zeby teraz cokolwiek mi wyznawal,bo sam mi
            powiedzial ze ma mieszane mysli i jestem pewna ze to on teraz czeka na moj
            pierwszy krok bo po tym co zaszlo,po moim zachowaniu i jego traktowaniu on
            drapie sie po glowie i zastanawia sie co ja tak naprawde do niego czuje.;)


            >
            > Wrzuć na luz...nie odzywaj się kilka dni,
            > zostań smam ze sobą....
            > i mysl dziewczyno! MYŚL!!!

            mysle co tu zrobic ,jak bede dluzej czekac to mi zwieje do innej ....;)
    • betelguese Re: Czy to prawda ze przegrywa ten kto....... 12.12.06, 22:14
      Wiesz, jak dla mnie to nie jest zbyt rozsądne, aby po jednym(!!!) spotkaniu i
      trzech miesiącach mailowania czy tam smsowania wyznawać komuś miłość.
      "Kocham Cię" to poważna deklaracja a nie jakaś (przepraszam najmocniej)
      gó..arska zabawa.

      Żeby przekonać się, czy rzeczywiście czujesz do tego gościa coś więcej musicie
      się częściej spotykać w realu. Duuużo częściej niż raz na miesiąc;)a co dopiero
      raz na trzy.

      Mój znajomy popełnił podobny błąd. Oboje studiowali i mieszkali z daleka od
      siebie. On w Krakowie, ona na Pomorzu. Widywali się nieczęsto(znali się raczej
      z listów) i zazwyczaj w wytwornych, niecodziennych okolicznościach - a to
      kino, innym razem koncert, jeszcze innym kabaret. Oczywiście szybki skok do
      łóżka... Jakieś deklaracje
      "na kolanie", choć nie wiedział o niej prawie nic...Eh, dziś są po rozwodzie.
      • browneyegirl Re: Czy to prawda ze przegrywa ten kto....... 12.12.06, 22:49
        > Wiesz, jak dla mnie to nie jest zbyt rozsądne, aby po jednym(!!!) spotkaniu i
        > trzech miesiącach mailowania czy tam smsowania wyznawać komuś miłość.
        > "Kocham Cię" to poważna deklaracja a nie jakaś (przepraszam najmocniej)
        > gó..arska zabawa.

        > Żeby przekonać się, czy rzeczywiście czujesz do tego gościa coś więcej
        musicie
        > się częściej spotykać w realu. Duuużo częściej niż raz na miesiąc;)a co
        dopiero

        Sluchaj gdyby to byla gowniarska zabawa to juz dawno bym z nim byla.Ja jednak
        podchodze do tego z dystansem,mam 27 lat corke 6 letnia i tylko jeden powazny 5
        letni zwiazek za soba,od 3 lat jestem sama i to jest pierwszy facet do ktorego
        poczulam cos wiecej.I naprawde nie ma zadnego znaczenia czy sie widzimy
        codziennie czy raz na miesiac,to sie czuje,i napewno nie pokocham kogos tylko
        dlatego ze sie z nim widuje codziennie i odwrotnie,albo jest to uczucie albo go
        nie ma ! przynajmniej ja tak mam....po 5 minutach juz wiem czy cos z tego
        bedzie czy nie.


        >
        > Mój znajomy popełnił podobny błąd. Oboje studiowali i mieszkali z daleka od
        > siebie. On w Krakowie, ona na Pomorzu. Widywali się nieczęsto(znali się
        raczej
        > z listów) i zazwyczaj w wytwornych, niecodziennych okolicznościach - a to
        > kino, innym razem koncert, jeszcze innym kabaret. Oczywiście szybki skok do
        > łóżka... Jakieś deklaracje
        > "na kolanie", choć nie wiedział o niej prawie nic...Eh, dziś są po rozwodzie.


        gowno prawda!!z tym sie nie zgodze!nie ma zadnej reguly czy sie zna kogos rok
        czy tydzien ,czy sie jest wpier przyjaciolmy czy nie !nie ma nie ma nie ma!

        • tygrysio_misio Re: Czy to prawda ze przegrywa ten kto....... 12.12.06, 22:52
          nie wierze,ze z takim podejciem masz 27 lat..raczej 17
          • mcbeal28 o matko.. 12.12.06, 23:00
            myslałam,że ty masz mniej niz te 27...
            i jesteś jeszcze matką

            ?
            • browneyegirl Re: o matko.. 12.12.06, 23:14
              mcbeal28 napisała:

              > myslałam,że ty masz mniej niz te 27...
              > i jesteś jeszcze matką
              >
              > ?

              kazdy tak mysli ;) tak jestem matka od 6 lat i 8 miesiecy ;)
          • browneyegirl Re: Czy to prawda ze przegrywa ten kto....... 12.12.06, 23:12


            tygrysio_misio napisała:

            > nie wierze,ze z takim podejciem masz 27 lat..raczej 17

            nie, mam 15 ;)
        • betelguese Re: Czy to prawda ze przegrywa ten kto....... 12.12.06, 23:15




          > I naprawde nie ma zadnego znaczenia czy sie widzimy
          > codziennie czy raz na miesiac,

          Pozwolę sobie być innego zdania. Jak zamierzasz zbudować poważną relację,
          widując się z kimś "raz na ruski rok"? Na dłuższe chwile rozłąki można sobie
          pozwolić, gdy para wypracuje sobie już pewne wspólne podstawy, gdy zje z sobą "
          beczkę soli".

          to sie czuje,

          A i owszem ale samo "czucie" to za mało. Trzeba ze sobą być tak zwyczajnie, na
          codzień, gdy dopada chandra czy grypa żołądka. Mailowanie to zbyt skromny
          sposób na poznanie osobowości danego człowieka.


          nie pokocham kogos tylko
          > dlatego ze sie z nim widuje codziennie

          Nie o to chodzi! Pisali tu już ludzie o związkach internetowych, na odległość,
          o zakochanych, co to się na oczy nie widzieli. Poczytaj sobie, Twoja sytuacja
          jest podobna.


          No i co, po 5 minutach już wiesz czy coś z tego będzie?

          >nie ma zadnej reguly czy sie zna kogos rok
          > czy tydzien ,czy sie jest wpier przyjaciolmy czy nie !nie ma nie ma


          Może i reguły nie ma, jednak zdrowy rozsądek (który tak często szwankuje u osób
          zakochanych) podpowiada, że tylko w miarę częste spotykanie się ze sobą pozwoli
          Wam poznać się.

          • mcbeal28 poezja dla mych uszu;-) 12.12.06, 23:21

            Strasznie jestem za mysleniem i zdrowym rozsądkiem!!!


            betelguese napisała:

            > Może i reguły nie ma, jednak zdrowy rozsądek (który tak często szwankuje u
            osób
            >
            > zakochanych) podpowiada, że tylko w miarę częste spotykanie się ze sobą
            pozwoli
            >
            > Wam poznać się.
            >
            • browneyegirl Re: poezja dla mych uszu;-) 12.12.06, 23:23
              ....ale z was madrale ;):):) ciekawe ile wy mialyscie nieudanych zwiazkow ;)
              albo i rozwodow;)
              • mcbeal28 Re: poezja dla mych uszu;-) 12.12.06, 23:38
                nie miałam rozwodu.
                i nigdy mieć nie chcę...
                widziałam 2 rozwody i wiem jedno:
                nie bez powodu psychiatrzy mowią,że poziom stresu
                jest najwyższy, gdy ktoś umrze, a zaraz potem
                jak się ktos z kimś rozwodzi.

                Jeżeli coś Cie uraziło...forgive me
                ale w pierwszym czytaniu
                miałam wrażenie,że masz poniżej 20 lat.

                Jak widać wiele przeszłaś...
                wszystkiego dobrego!

                Ally Mcbeal

                browneyegirl napisała:

                > ....ale z was madrale ;):):) ciekawe ile wy mialyscie nieudanych zwiazkow ;)
                > albo i rozwodow;)
                • browneyegirl Re: poezja dla mych uszu;-) 12.12.06, 23:49
                  mcbeal28 napisała:

                  > nie miałam rozwodu.
                  > i nigdy mieć nie chcę...
                  > widziałam 2 rozwody i wiem jedno:
                  > nie bez powodu psychiatrzy mowią,że poziom stresu
                  > jest najwyższy, gdy ktoś umrze, a zaraz potem
                  > jak się ktos z kimś rozwodzi.
                  >
                  > Jeżeli coś Cie uraziło...forgive me
                  > ale w pierwszym czytaniu
                  > miałam wrażenie,że masz poniżej 20 lat.
                  >
                  > Jak widać wiele przeszłaś...
                  > wszystkiego dobrego!
                  >
                  > Ally Mcbeal

                  wybaczam ;)
                  >
                  > browneyegirl napisała:
                  >
                  > > ....ale z was madrale ;):):) ciekawe ile wy mialyscie nieudanych zwiazkow
                  > ;)
                  > > albo i rozwodow;)
                  • mcbeal28 nie czuję się winna;-) 12.12.06, 23:52
                    browneyegirl napisała:

                    >
                    > wybaczam ;)
                    > >
    • betelguese Re: Czy to prawda ze przegrywa ten kto....... 12.12.06, 23:34
      Ale namotałaś!
      >(...) jakby to było nieprzemyślane i jak bym nie miała poważnych zamiarów
      wobec niego to bym się z nim częściej spotykała.
      Zgłoś się z tym tekstem do "Mumio". Powinni to kupić. Oni lubią absurd.


      > to ja ustaliłam,że będziemy się spotykać raz na miesiąc. Nie chcę nic popsuć.
      Słusznie. Nie będę Cię wyprowadzać z błędu:DDD


      > po moim zachowaniu i jego traktowaniu on drapie się po głowie i zastanawia co
      ja tak naprawdę do niego czuję.
      Rzeczywiście. Wspięłaś się na wyżyny inteligencji emocjonalnej. Nie spadnij!
      • browneyegirl Re: Czy to prawda ze przegrywa ten kto....... 12.12.06, 23:44
        betelguese napisała:

        > Ale namotałaś!
        > >(...) jakby to było nieprzemyślane i jak bym nie miała poważnych zamiarów
        > wobec niego to bym się z nim częściej spotykała.
        > Zgłoś się z tym tekstem do "Mumio". Powinni to kupić. Oni lubią absurd.


        >
        >
        > > to ja ustaliłam,że będziemy się spotykać raz na miesiąc. Nie chcę nic pop
        > suć.
        > Słusznie. Nie będę Cię wyprowadzać z błędu:DDD

        racja ! najlepije spotykac sie codziennnie!! wydzwaniac do siebie i wysylac
        tysiace smsow;)uwazj tylko zeby ci na wymoty nie przyszlo po miesiacu ....

        >
        > > po moim zachowaniu i jego traktowaniu on drapie się po głowie i zastanawi
        > a co
        > ja tak naprawdę do niego czuję.
        > Rzeczywiście. Wspięłaś się na wyżyny inteligencji emocjonalnej. Nie spadnij!
        • betelguese Re: Czy to prawda ze przegrywa ten kto....... 13.12.06, 00:00
          Czekoladowa dziewczynko:)
          Mam 26 lat. Z moim chłopakiem spotykaliśmy się codziennie przez dwa lata. Od
          trzech lat jest moim mężem, nasza córeczka ma 22 miesiące.
          Po co Ci to wszystko piszę? Ano po to, żebyś zrozumiała, że nie teoretyzuję:)
          • browneyegirl Re: Czy to prawda ze przegrywa ten kto....... 13.12.06, 00:19
            > Czekoladowa dziewczynko:)
            > Mam 26 lat. Z moim chłopakiem spotykaliśmy się codziennie przez dwa lata. Od
            > trzech lat jest moim mężem, nasza córeczka ma 22 miesiące.
            > Po co Ci to wszystko piszę? Ano po to, żebyś zrozumiała, że nie teoretyzuję:)

            po 1 nie czekoladowa tylko brazowooka ;)

            Mam 27 lat.6 letnia corke.Z moim bylym przez rok spotykalismy sie codziennie!!
            co to byla za milosc :))))),po roku wpadlam,zamieszkalismy razem,po 2 latach
            mialam go po dziurki w nosie ,po 3 zaczelam go zdradzac ,po 4 dalej
            mieszkalismy razem ale w oddzielnych pokojach ,po 5 go zostawilam.Teraz moze
            zrozumiesz czemu podchodze do niego z dystansem...nie mam zamiaru popleniac
            takiego samego bledu jak w przeszlosci.Jedynie z czego jestem dumna to z tego
            ze rodzice nie dali rady mnei do oltarza zaciagnac ;)....
            • walnientaenta Re: Czy to prawda ze przegrywa ten kto....... 13.12.06, 10:25
              nie mów "kocham" bo potraktuje ze każdemu tak mówisz.
              Gdy sie kocha nie trzeba mówic tego słowami. Z twoja historią jak bedzie zbyt
              szybko to moze potraktowac ze zmieniasz facetów jak rękawiczki. Ale
              jednoczesnie nie wygaduj takich głupot ze sfatasz kuzynke itp,
              co do łóżka, jak ci sie znudziło na pierwszym spaniu, to gdzie fascynacja
              itp.....a co bedzie podczas 12761 sexu ( jesli planujesz związek) nic dziwnego
              ze facet przystopował, jesli na pierwszym sexe cie nie zadawala- mógł się
              rozczarowac, nie mówię ze masz udawac, moze to wina braku zaufania( a jesli ci
              na nim zależy to tez powinnas powiedziec ze jest ci ciężko z takimi
              doświadczeniami być z kimś naprawdę ) Samo słowo kocham odpuść sobie bo ono nic
              nie znaczy w momencie obecnego dystansu pomiędzy wami. Kocham to mu powiedz w
              trakcie upojnego sexu, a nie w chwili jego odmowy.
            • betelguese Re: Czy to prawda ze przegrywa ten kto....... 13.12.06, 11:21
              Brązowy oko dziewczyna - jeśli już chcesz tak dosłownie:) Nie czepiajmy się
              szczegółów;)

              No, jeśli połączyła Was "wpadka"...to w sumie nie dziwię się, że tak się to
              skończyło...

              I teraz "nauczona doświadczeniem" na dzień dobry ładujesz się prawie obcemu
              (widzianemu pierwszy raz w życiu)facetowi do łóżka. Taaa. Brawo. I jeszcze
              twierdzisz, że trzymasz dystans...

              To się kupy nie trzyma!:)




              • browneyegirl Re: Czy to prawda ze przegrywa ten kto....... 13.12.06, 11:51

                > No, jeśli połączyła Was "wpadka"...to w sumie nie dziwię się, że tak się to
                > skończyło...

                chyba nie umiesz czytac!! bylam z nim rok zanim wpadlam...wiec o so chodzi ??

                > I teraz "nauczona doświadczeniem" na dzień dobry ładujesz się prawie obcemu
                > (widzianemu pierwszy raz w życiu)facetowi do łóżka. Taaa. Brawo. I jeszcze
                > twierdzisz, że trzymasz dystans...

                i co z tego ??:) mam 27 lat a nie 15 ,jesli dwie strony tego chca to gdzie
                problem?? ;)on ma 30 lat! i w tym wieku to calkiem normalne zachowanie ! chyba
                nie myslisz ze bedziemy chodzic na spacerki i w swietle ksiezyca szeptac sobie
                czule slowka i trzymac sie za raczki ;)jakas staroswiecka jestes ;) poza tym ja
                mowie o dystansie emocjonalnym!! zaangazowaniu emocjonalnym! mowi ci to cos??
                • betelguese Re: Czy to prawda ze przegrywa ten kto....... 13.12.06, 12:19
                  Wolę być jak to ujęłaś "staroświecka" niż mieć takie problemy jak Ty:)

                  Powodzenia!:)
                  • browneyegirl Re: Czy to prawda ze przegrywa ten kto....... 13.12.06, 12:59
                    ;-) jesli juz to problem !
    • menk.a Re: Czy to prawda ze przegrywa ten kto....... 13.12.06, 12:23
      No a forum ma podawać gotowe recepty na watpliwości.
      Po co sobie życie komplikować? Nie lepiej zapytać wprost? Zamiast zyć
      nadziejami, marzeiami, rosnącymi oczekiwaniami, które mogą rozprysnać sie w
      drobny mak? Po co potem lać ślozy?
      Zapytaj, czy poprzestajecie na łóżku, czy idziecie dalej?
      Czas najwyższy odróżniać seks od miłości.
    • muffin3 Re: Czy to prawda ze przegrywa ten kto....... 13.12.06, 13:25
      Gość ciebie bzyka bez zobowiązań i o co ta cała afera??? Niedługo Cie zostawi,
      bo już widać że nie stanowisz dla niego żądnego wyzwania. Mogę się założyć, że
      nawet nie wie jaki masz kolor oczu............. Kobieto szanuj się........
      • browneyegirl Re: Czy to prawda ze przegrywa ten kto....... 13.12.06, 14:16
        > "Gość ciebie bzyka bez zobowiązań i o co ta cała afera???"

        ja tez go bzykam bez zobowiazan,jak najbardziej mi taki uklad odpowiada;)

        "Niedługo Cie zostawi,
        > bo już widać że nie stanowisz dla niego żądnego wyzwania."

        ;-) racja,nie zostawi mnie bo nie jestesmy razem;-)

        "Mogę się założyć, że
        > nawet nie wie jaki masz kolor oczu............. "

        ba! nawet wie jaki jestem znak zodiaku ! ;-)

        "Kobieto szanuj się........"

        :-) tego nawet nie skomentuje ;)
        • mcbeal28 hej dzieci: pas 13.12.06, 14:23
          może tak bedziecie dla siebie
          bardziej mili!
          to nie wojna,
          forum jest to wyrażania opinii,
          radzenia się,dowiadywania nowych rzeczy,
          potwierdzania tego co juz wiecie.
          Po co te złośliwości i gupie oceny siebie nawzajem...
          przeciez nie wiecie kto siedzi po drogiej stronie komp....;-)

          Naprawdę zpasujcie
        • jsolt Re: Czy to prawda ze przegrywa ten kto....... 13.12.06, 14:28
          browneyegirl napisała:

          > > "Gość ciebie bzyka bez zobowiązań i o co ta cała afera???"
          >
          > ja tez go bzykam bez zobowiazan,jak najbardziej mi taki uklad odpowiada;)
          >
          > "Niedługo Cie zostawi,
          > > bo już widać że nie stanowisz dla niego żądnego wyzwania."
          >
          > ;-) racja,nie zostawi mnie bo nie jestesmy razem;-)
          >
          > "Mogę się założyć, że
          > > nawet nie wie jaki masz kolor oczu............. "
          >
          > ba! nawet wie jaki jestem znak zodiaku ! ;-)
          >
          > "Kobieto szanuj się........"
          >
          > :-) tego nawet nie skomentuje ;)
          >
          >
          >
          >
          >

          ja nie rozumiem w ogóle co ty wypisujesz,
          niekonsekwencja potworna
          - z jednej strony w tytułowym poście piszesz, że chcesz coś więcej czyli
          związku i nie wiesz czy mu to powiedzieć,
          - tutaj powyżej piszesz, że nie jesteście razem,
          - a w innym z kolei miejscu. "Sluchaj gdyby to byla gowniarska zabawa to juz
          dawno bym z nim byla"

          niby go nie chcesz a jednak chcesz, wszystkim tłumaczysz jaka to jesteś dorosła
          i dojrzała, a znajomość w realu rozpoczynasz od bzykania i masz pretensje, że
          facet zobojętniał. IMHO - on już zrobił swój krok, zaciągnał cię do wyrka,
          więcej kroków nie będzie.
          • browneyegirl Re: Czy to prawda ze przegrywa ten kto....... 13.12.06, 14:36
            facet zobojetnial z innych powodow;)...ale juz nic nie bede pisac....a jesli
            chodzi o bzykanie to chcielismy tego razem! ;-)...w piatek sie z nim
            spotykam ...jak wroce opowiem wam jak bylo ;)

            pozdr


            > >
            > >
            > >
            > >
            > >
            >
            > ja nie rozumiem w ogóle co ty wypisujesz,
            > niekonsekwencja potworna
            > - z jednej strony w tytułowym poście piszesz, że chcesz coś więcej czyli
            > związku i nie wiesz czy mu to powiedzieć,
            > - tutaj powyżej piszesz, że nie jesteście razem,
            > - a w innym z kolei miejscu. "Sluchaj gdyby to byla gowniarska zabawa to juz
            > dawno bym z nim byla"
            >
            > niby go nie chcesz a jednak chcesz, wszystkim tłumaczysz jaka to jesteś
            dorosła
            >
            > i dojrzała, a znajomość w realu rozpoczynasz od bzykania i masz pretensje, że
            > facet zobojętniał. IMHO - on już zrobił swój krok, zaciągnał cię do wyrka,
            > więcej kroków nie będzie.
    • svarowski Re: Czy to prawda ze przegrywa ten kto....... 13.12.06, 14:21
      Czytając Twoją wypowiedź przypomniało mi się pewne przysłowie, nie pamiętam
      gdzie usłyszane: facet udaje miłość, żeby mieć seks, kobieta udaje seks, żeby
      mieć miłość. Nie wiem czy w ogóle ma jakikolwiek związek z postem.
      • browneyegirl Re: Czy to prawda ze przegrywa ten kto....... 13.12.06, 14:27
        nie ma! bo nie jestem zaangazowana w ten "zwiazek" emocjonalnie i moge go
        kopnac w tylek w kazdej chwili.;-)


        svarowski napisał:

        > Czytając Twoją wypowiedź przypomniało mi się pewne przysłowie, nie pamiętam
        > gdzie usłyszane: facet udaje miłość, żeby mieć seks, kobieta udaje seks, żeby
        > mieć miłość. Nie wiem czy w ogóle ma jakikolwiek związek z postem.
        • jsolt Re: Czy to prawda ze przegrywa ten kto....... 13.12.06, 14:29
          browneyegirl napisała:

          > nie ma! bo nie jestem zaangazowana w ten "zwiazek" emocjonalnie i moge go
          > kopnac w tylek w kazdej chwili.;-)
          >
          to nie jest związek, nawet w cudzysłowie,
          + skoro nie jesteś w ogóle zaangażowana, to po co w tytułowym poście pytasz czy
          powiedzieć mu, że chcesz związku?!?
          • browneyegirl Re: Czy to prawda ze przegrywa ten kto....... 13.12.06, 14:41
            > to nie jest związek, nawet w cudzysłowie,
            > + skoro nie jesteś w ogóle zaangażowana, to po co w tytułowym poście pytasz
            czy
            >
            > powiedzieć mu, że chcesz związku?!?


            Wlasnie tu jest problem ,ja sie boje zaangazowac emocjonalnie bo nie wiem co on
            do mnie czuje i co ode mnie oczekuje.I dopoki tego nie bede wiedziala to sie
            nei otworze do niego bo nie chce zostac skrzywdzona.





            jsolt napisała:

            > browneyegirl napisała:
            >
            > > nie ma! bo nie jestem zaangazowana w ten "zwiazek" emocjonalnie i moge go
            >
            > > kopnac w tylek w kazdej chwili.;-)
            > >
    • kick-men Re: Czy to prawda ze przegrywa ten kto....... 13.12.06, 16:17
      Widzisz biedactwo, albo nie dajesz zbyt wiele (trzymasz go na dystans), albo
      chcesz od razu walnąć prosto z mostu KOCHAM CIĘ (mój Ty dziubasku ;)). A możeby
      tak to wypośrodkować, dać coś od siebie, pokazać, że Tobie na nim zależy i z
      tym Lovaniem tak szybko się nie śpieszyć. Facet, który czuje chłód może zacząć
      uciekać!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      • kick-men Re: Czy to prawda ze przegrywa ten kto....... 13.12.06, 16:17
        za biedactwo przepraszam, to było chamskie
        • browneyegirl Re: Czy to prawda ze przegrywa ten kto....... 13.12.06, 16:20
          wcale nie chamskie ....jestem straszne biedactwo ;(

          kick-men napisał:

          > za biedactwo przepraszam, to było chamskie
          • kick-men Re: Czy to prawda ze przegrywa ten kto....... 13.12.06, 16:25
            świadome obdarowywanie uczuciem może być piękne. Obdarowywanie, a nie
            narzucanie się z nim! Chcesz się poczuć kobietą? Traktuj go jak mężczyznę!
            • kick-men Re: Czy to prawda ze przegrywa ten kto....... 13.12.06, 16:26
              Nie byłbym sobą gdybym nie dodał, że... nigdy nie ma pewności, zawsze jest
              jakieś ryzyko...
      • browneyegirl Re: Czy to prawda ze przegrywa ten kto....... 13.12.06, 16:28
        moze to przez to ze jestem spod znaku Wagi ;-)

        .... zgodze sie z tym ze musze to wszystko wyposrodkowac...tak bedzie
        najlepiej ...uff



        kick-men napisał:

        > Widzisz biedactwo, albo nie dajesz zbyt wiele (trzymasz go na dystans), albo
        > chcesz od razu walnąć prosto z mostu KOCHAM CIĘ (mój Ty dziubasku ;)). A
        możeby
        >
        > tak to wypośrodkować, dać coś od siebie, pokazać, że Tobie na nim zależy i z
        > tym Lovaniem tak szybko się nie śpieszyć. Facet, który czuje chłód może
        zacząć
        > uciekać!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
        • cleer13 Re: Czy to prawda ze przegrywa ten kto....... 14.12.06, 13:16
          Z tym wyposrodkowywaniem to chyba juz troche za późno. Tak Cie traktuja, jak na
          to zsłużysz. Skoro na pierwszym spotkaniu rzuciłas sie z nim do łóżka,
          odgrywając rolę ( a moze nie odgrywając roli tylko taka jesteś) szalenie
          nowoczesnej, co to uważa, ze sex bez zobowiązań to jest to o co chodzi, a
          teraz liczysz,ze facet bedzie mial ochotę na jakies wyznania i związek? Albo
          dostosuje sie do Ciebie i uzna ze co jakis czas mozecie sie pobzykac, albo
          pojdzie szukac kobiety, z ktora moze sie związać. Faceci mają to do siebie ,ze
          kombinuja zwykle - skoro ze mną bzyka sie bez problemów i zobowiązan, robi to
          penie z kazdym innym. Nie takich szukają do stalych związkow.
    • szatynka_singielka Cześć, i jak spotkanie ? 19.12.06, 20:33
      Cześć brązowooka, i jak poszło twoje piątkowe spotkanie ?

Inne wątki na temat:
Pełna wersja