aniazm
15.12.06, 15:39
post ten napisała koleżanka.
Panowie dzieciaci - co myślicie o tej sytuacji???
"Sprawa wyglada tak: Wojtek ma trzy tyg i w nocy i wieczorami ryczy, tak ze
spie po 5 godzin dziennie. Potem caly dzien zajmuje sie dziecmi i calym domem(
ze mna to raze 5 sztuk do prania, gotowania itp). Przez dwa tyg nie mialam
pralki, wiec jeszcze pralam recznie itd, wiec rozumiecie jak sie czuje . A moj
maz oswiadczyl wczoraj, ze on dzis idzie na nocna impraze pracowa, bo bedzie
fajny koncert i on koniecznie chce byc, a ja sobie jakos poradze- czytaj:
Wojtek placze w nocy, Krzychu poklasluje i jak sie obudzi w nocy, trzeba go
uspic, a jak Malgosia sie obudzi, to boi sie usnac sama w ciemnym pokoju i
trzeba z nia poleczec. ja juz plecow nie czuje, bo nosze co noc prawie szesc
kilo ryczacego dziecka.
I on sie dziwi, ze ja nie chce, zeby on szedl, bo przeciez w "malzenstwie
trzeba isc na kompromisy i kazdy bedzie wtedy szczesliwy". A ja z takim
utesknieniem czekam na piatek, ze on wtedy troche to nocne usypianie Wojtka
przejmie, bo do pracy rano nie musi wstawac. To, co ja pomyslalam, ze mi
przykro, ze mu sie dziecmi cale dnie zajmuje najlepiej jak potrafie, a on woli
na pracownicza impreze isc niz ze mna byc w piatek wieczorem, to juz nie
wspomne.
Caly ranek przesr..., przeplakalam, a Wojtek do tej pory ryczal, tak ze ja
jeszcze w koszuli nocnej zalanej mlekiem siedze."
pzdr.