doopa-snoopa
18.12.06, 14:35
Czy to sie facetom nagminnie zdarza,czy tylko moj taki egzemplarz?Co jakis
czas zmienia prace,mlody jest-wiec probuje szczescia.I ZAWSZE trafi sie jakas
asystentka/sekretarka, ktora w przeciwienstwie do pozostalych nie moze sobie
zycia ulozyc.A to rozwiedziona,a to panną jest grubo po 30-tce.I ten moj maz -
Don Kichot od siedmiu bolesci- zawsze sluzy za przyjaciela i pocieszacza...A
potem wychodza jakies dziwne sytuacje,bo panie myslaly,ze przyjazn to tylko
wstep,a on rodzine zostawi itp.Ogolnie fajnie sie nam zyje,podrozujemy, mamy
fajne dziecko, prace i lubimy sie powyglupiac. Ale po kiego on musi te baby
pocieszac???(Nie w sensie sypialnianym,jak sądzę).To taki altruizm,czy moze
proznosc,bo pewnie mu milo,ze sie do niego baby (strasze) lepia?