damn_cute_gurl
25.12.06, 23:57
Historia jest taka. U znajomego w domu była impreza - zakrapiana alkoholem. Bylam tam jedna z dwoch dziewczyn. Poznalam faceta. Zaczelismy rozmawiac, zaczelismy sie calowac...i nie doszlismy do konca, choc spedzilismy w swoich objeciach prawie cala noc! Jeszcze nad ranem, po powrocie do domu, "puscil mi strzalke". Nastepnego dnia napisal, i tak kazdego dnia rano pisalismy, a jego wiadomosci zawsze konczyly sie slowem" buziaki", itp. Po kilku dniach postanowilam zadzwonic. Milo pogadalismy wymienilismy sie numerami gg. Rozpoczelismy rozmowe na messengerze. Milo bylo, powiedzial, ze super ze zadzwonilam i duuuuzo, duuuuuuuzo innych rzeczy. Dlatego postanowilam rzucic temat spotkania. No i podal mi termin, po czym na dzien przed powiedzial ze nie moze. Przy kolejnej rozmowie zaczal gadac ze on sam nie wie czego od tej znajomosci chce. Pozniej jeszcze puszczal mi "strzalki". A teraz sie nieodzywa od mniej wiecej 4 dni...Nie wiem co mam sadzic. Dac sobie spokoj? patrzac na to ze pisal i chcial utrzymac kontakt sadzilam, ze w jakis sposob mu sie spodobalam...ale chyba pozory myla...;( Prosze bardzo jakis milych panow o naprowadzenie co zrobic. Zadzwonic jeszcze raz? Dac sobie spokoj?