Gość: kobieta
IP: *.prk.pl
07.04.03, 11:46
Mężczyźni często narzekają że kobiety są obłudne, nieuczciwe, że lecą tylko
na kase, że trudno je zrozumieć itd...
Tymczasem moje doświadczenia świadczą o czymś zupełnie odwrotnym. I nie
chodzi tu o jakąś złośliwość czy jakąkolwiek odmiane feminizmu.
Pierwszy facet: zakochany tylko w sobie i muzyce(muzyk), poraniony więc bał
się zaangażować.
Nastepny: trudno tu nawet o charakterystyke, do dziś nie wiem o co mu
chodziło. Skrótowo- sms-y i maile to był jego ulubiony typ kontaktów, bliższe
go płoszyły- twierdził że jest poobijany...
I jeszcze jeden: deklarował wielką miłość, ale dostał lepszą prace, wyjechał
do innego miasta. Ja nie mogłam z nim jechać więc okazało się że to jest
bariera nie do przeskoczenia(odległość ok. 100 kilometrów). Pożyczył ode mnie
kase i... już mnie nie lubi, ograniczanie kontaktów, pieniędzy oczywiście do
tej pory nie mam.
Nie twierdze że nie ma w tych znajomościach żadnej mojej winy, na pewno jest.
Ale staram się być zawsze uczciwa, nie zależy mi na ICH pieniądzach. Chce
żeby facet był uczciwy w tym co robi i mówi. angażował się naprawde wtedy gdy
jest na to gotowy i wie że tego chce. Nie ranił niepotrzebnie, nie bawił się
cudzym kosztem. Czy to tak wiele, na czym polega mój błąd. Powinnam być
bardziej przebiegła, wyrachowana, egoistyczna. Czy na prawde właśnie takie
kobiety tak naprawde na Was działają wbrew temu co często deklarujecie????