piszę, bo mi smutno

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.04.03, 16:37
MAM MĘŻCZYZNĘ, KTÓREGO KOCHAM, DOBRĄ ACZKOLWIEK ZA MAŁĄ PŁATNĄ (JAK NA
POLSKIE WARUNKI MŁODEJ JESZCZE OSOBY) PRACĘ, KTÓRĄ B. LUBIĘ. MAM
ZAINTERESOWANIA Z RÓŻNYCH DZIDZIN. NIE JESTEM W CZYMŚ JEDNYM NAJLEPSZA, TAK
JAK MIEWAJĄ NIEKTÓRZY. JESTEM NIEBRZYDKA, NIEKTÓRZY WRĘCZ UWAŻAJĄ MNIE ZA B.
ŁADNĄ KOBIETĘ. NIBY NICZEGO MI NIE BRAKUJE, CHOĆ....BRAKUJE....

ZAWSZE WIERZYŁAM W GŁĘBOKĄ SZCZERĄ MIŁOŚĆ. PRZEZ LATA TEN WIZERUNEK MIŁOŚCI
DOJRZEWAŁ, ZMIENIAŁ SIĘ. BYŁ CZAS, ŻE JA KOGOŚ ROCZAROWAŁAM I TAKI, KIEDY
KTOŚ ROZCZAROWAŁ MNIE. PEWNEGO DNIA, KIEDY ŻYCIE STRACIŁO NASYCENIE BARW
(CHOĆ NADAL BYŁO KOLOROWE) POZNAŁAM OBECNEGO MOJEGO MĘŻCZYZNĘ. NA POCZĄTKU
BARDZO KONTROLOWAŁAM SIĘ Z UCZUCIAMI ABY NIE ZOSTAĆ ZRANIONĄ. WYCHODZIŁO MI
TO IDEALNIE TZN. ŻE DAWAŁAM, BRAŁAM TYLE ILE BYŁO TRZEBA. MIŁOŚĆ ROZWIJAŁA
SIĘ, BYŁA JAK HARMONIA. POTEM POPSUŁO SIĘ (ZDARZA SIĘ PRZECIEŻ). CIERPIAŁAM,
PRZEŻYWAŁAM, CZEKAŁAM...WRÓCIŁ, BO I ON KOCHAŁ, TYLKO ZDAŁ SOBIE SPRAWĘ Z
CZEGOŚ CZEGO WCZEŚNIEJ NIE ROZUMIAŁ. PRZENOSIŁ WINĘ NA INNYCH. ZROZUMIAŁ, ŻE
MA KOGOŚ KTO GO NIE TYLKO KOCHA, ALE AKCEPTUJE (CHOĆ TO BYWA TRUDNE I TRZEBA
SIĘ TEGO NAUCZYĆ), SZANUJE SZALENIE, PODZIWIA, TOLERUJE, DZIELI RADOŚCI I
SMUTKI A ON...ZACZĄŁ SIĘ NUDZIĆ, CHOĆ NIE WIDYWALIŚMY SIĘ CODZIENNIE. JEDNAK
WRÓCIŁ, ZROZUMIAŁ CO ZOSTAWIŁ. POTEM ZNÓW BYŁO CUDOWNIE I NORMALNIE (JAK W
ZWIĄZKU, W KTÓRYM BYWAJĄ SŁONECZNE I POCHMURNE DNI). WIADOMO, ŻE WIELE
OBIECYWALIŚMY SOBIE PO ZEJŚCIU, MOŻE NAWET BARDZIEJ JA OBIECYWAŁAM NIŻ ON, ON
TYLKO PROSIŁ O WIARĘ. UWIERZYŁAM....A TERAZ ZNÓW SIĘ COŚ PSUJE, ZNÓW CZUJĘ
SIĘ WINNA, ŻE COŚ ZROBIŁAM NIE TAK, ŻE COŚ ZE MNĄ JEST NIE W PORZĄDKU. KOCHA
I SZALEJE ZA MNĄ NA CODZIEŃ, A KIEDY SIĘ POKŁÓCIMY CHCE ODCHODZIĆ. WYZWOLIŁO
TO WE MNIE LĘK PRZED KŁOTNIAMI, KTÓRE NIESTETY SĄ NIEUNIKNIONE (CHYBA).
POWIEDZIAŁAM COŚ NIE TAK, ZROBIŁAM NIE TAK I ZNÓW JEST ŹLE...I MI JEST ŹLE I
NIE MAM SIŁY WALCZYĆ....O NIC...I KOCHAM...(ALE TO ZA MAŁO)...


    • nancyboy Re: piszę, bo mi smutno 07.04.03, 17:36
      Jeśli kogos kochasz, to liczysz się z jego opinią. Starasz się zrozumieć drugą
      stronę.
      Jeśli natomiast uważasz, że przyznanie mu racji lub zrobienie tak jak on uważa
      przyniosłoby Ci ujmę, to oznacza to, że kochasz bardziej siebie niż jego.
      Oczywiście to samo rozumowanie tyczy się jego.
      Nie ma czegoś takiego jak miłość i kłótnie.
      • Gość: Ru Re: piszę, bo mi smutno IP: *.chello.pl 07.04.03, 20:06
        przyjmij pewne zalozenie ze istnieje pewna grupa osob toxycznych, zwichnietych
        emocjonalnie. to wcale nien taka mala grupa. niektorzy sa po prostu potwornymi
        egoistami.zazwyczaj zwiazek opartynna pozadaniu moze niezle poranic. jesli to
        tylko milosc to nie dziwie sie ze on sie nudzi. moze Ty po prostu jestes za
        nijaka dla niego, za spokojna. Co nie znaczy ze masz sie zmieniac! zmiana
        jesli jest wynikiem kmpormisu 2 osob-tak. jesli ma byc pochodna
        podporzadkowania sie 2 osobie - nie. Traktuj sie podmiotowo, a nie
        przedmiotowo. jestes madra kobieta, wiesz czego chcesz, umiesz tesknic. to ze
        nie masz sily? a moze checi?co to za "maly szantazysta" z ktorym sie
        zwiazalas? moze on ma zblizony punkt widzenia do mojego, ze po prostu bierze,
        a daje keidy chce.
      • Gość: SMUTNA DZIĘKUJĘ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.04.03, 10:23
        dziękuję za wasze porady. Nancy, żeby kochać kogoś, trzeba kochać siebie, nie
        wyobrażam sobie inaczej. Kłotnie - oczyszczają, oczywiście wszystko kwestia
        sTadium i proporcji. Dzięki jednak za wypowiedź.

        Ru - może jest podobny do Ciebie, może bierze zawsze i daje kiedy chce. Jedno
        jest pewne to wspaniały człowiek, który ma świadomość, że ma też problemy ze
        sobą, że nie wszystko jest moją winą, nie obarcza mnie takim ciężarem.

        Rozmawialiśmy i postanowiliśmy pomóc sobie! Skoro bardzo się kochamy, skoro nie
        radzimy sobie ze swoimi własnymi sprawiami, on wyszedł z propozycją terapii. I
        dziękuję mu za to, bo widzę, że mu zależy, że chce. Dodam - wspólnej terapii.
        Możecie to oceniać lub nie, ja spróbuję. Dzięki!
        • hal9000 Re: DZIĘKUJĘ 15.04.03, 12:33
          Gość portalu: SMUTNA napisał(a):

          > Rozmawialiśmy i postanowiliśmy pomóc sobie! Skoro bardzo się kochamy, skoro
          > nie radzimy sobie ze swoimi własnymi sprawiami, on wyszedł z propozycją
          > terapii. I dziękuję mu za to, bo widzę, że mu zależy, że chce. Dodam -
          > wspólnej terapii. Możecie to oceniać lub nie, ja spróbuję. Dzięki!

          Świetny pomysł z tą terapią. Naprawdę.
          A poza tym nie martw się. Wiosna idzie!

          Pozdrawiam,
Pełna wersja