Romansu zakończenie.

20.01.07, 10:05
Wczoraj zoatalam zasypana telefonami od żony mężczyzny z którym przez 2
miesiące miałam romans. Odkryła smsy.
Nie mogłam rozmawiać, więc sama do niej oddzwoniłam. Powiedziała iz mąż
twierdzi że to ja go uwiodłam i byłam stroną aktywną, przyznał się do wszystkiego.
Wypytała mnie czy mi cos obiecywał, jak myslę dlaczego i co pchnęło go do zdrady.
Zabolało mnie to jak przedstwił żonie "mój udział w romansie". Po krótce
przestawiłam prawidziwą wersję zdarzeń, nie chciałam kontynuować tej rozmowy
dalej mimo izo ona nalegała na szczegóły.

Dziś rano zadzwonił mój "były". Powiedział "Po tej całej sprawie winnaś
usłyszeć wyjaśnienia. Nigdy nie traktowałem tej znajomosci poważnie, kocham
swoja żonę i rodzinę. Nie warto dla chwili przyjemności burzyć szczęścia
rodzinnego i mam propozycję, żebyśmy nie kontaktowali się nigdy więcej pod
żadnym pozorem i unikali.
Powiedziałam:dobrze, do widzenia.
Pracujemy prawie razem, jeszcze wczoraj rano wysyłał czułe smsy.
Nie kochałam go, ale cała ta akcja napawiła mnie obrzydzeniem do żonatych.
Moja wina, że w to weszłam.
    • tajlerdarden Re: Romansu zakończenie. 20.01.07, 10:28
      Wszystko co dobre, swój koniec miewa... taki lajf

      --
      turn off your mind, relax and float down stream...
    • eleni80 Re: Romansu zakończenie. 20.01.07, 10:45
      ech te żony, wszystkie kieszenie muszą przejrzeć ;)))
    • brak.polskich.liter Re: Romansu zakończenie. 20.01.07, 11:24

      Krotko - ten koles to maly, zalosny ch.j, a zona - idiotka, wydzwaniajaca do
      obcych kobiet z pretensjami, ze te zdiry cnote ich misia nadszarpnely, zamiast
      obic gebe slubnemu... Zenada.
      Zaloze sie, ze zona faceta cos podejrzewala i przetrzepala mu rzeczy wzglednie
      ktos zyczliwy poinformowal, sprawa romansu sie rypla, a facet przyparty do muru
      zaczal odwracac kota ogonem i odgrywac dziewice orleanska. Fuj. Ale nie powiem,
      ze to malo typowe.
      Gdyby zona romansujacego meza zadzwonila do mnie z pretensjami, to albo
      odlozylabym sluchawke, albo spokojnie wyjasnila pani, ze to ona ma meza, ktory
      cos tam jej obiecywal, nie ja, i pretensje odnosnie zlego prowadzenia sie
      powinna kierowac do niego, nie do mnie.

      Inna sprawa, ze romans w miejscu pracy, w dodatku z zonatym, wydaje mi sie
      bardzo glupim pomyslem. Gwarancja, ze beda klopoty. Z zonatym to mozna sie
      pobzykac rekreacyjnie, kilka spotkan i czesc. A praca to w ogole kiepskie
      miejsce na romanse, obojetne, z zonatym czy nie.

      • teniss_w_porcie Re: Romansu zakończenie. 20.01.07, 11:37
        Popieram w całej rozciągłosci wypowiedz brak.polskich.liter.
      • kookardka Re: Romansu zakończenie. 20.01.07, 11:42
        >a zona - idiotka, wydzwaniajaca do
        >obcych kobiet z pretensjami, ze te zdiry cnote ich misia nadszarpnely, zamiast
        >obic gebe slubnemu... Zenada.

        ja z pierwszego wpisu nie wyczytałam, aby żona kierowała jakieś pretensje,
        wydaje mi się, że chciała pokazać, że wie, a przy okazji dowiedzieć się o
        przyczyny zdrady z tej drugiej strony.
    • kookardka Re: Romansu zakończenie. 20.01.07, 11:39
      >Wypytała mnie czy mi cos obiecywał, jak myslę dlaczego
      >i co pchnęło go do zdrady.

      zaintrygował mnie ten fragment... żona tego faceta chciała
      dowiedzieć się z jakiego powodu doszło do zdrady i to jej się chwali,
      chociaż uważam, że powinna o tym porozmawiać z mężem, ale może bała się,
      że nie będzie szczery i otwarty ( z różnych powodów).

      Facet postawił sprawę jasno - postanowił zakończyć romans i wybrał swoją
      rodzinę.
      Przykro tylko, że usiłował zwalić winę na Ciebie ( jakby nie brał w tym
      udziału),a potem jeszcze na koniec powiedział, że to nic dla niego nie znaczyło.
      Znaczy, że facet nie ma klasy i zachował się jak ostatni dupek ( mógł tego tak
      nie podkreślać). Faceta poznaje się po tym jak kończy a nie jak zaczyna....

      A każdy żonaty facet powinien być traktowany przez inne kobiety jak koleżanka
      a nie potencjalny kandydat do romansu.




      • izolatka Re: Romansu zakończenie. 20.01.07, 12:11
        Wczoraj , dzwoniła kilka razy, ale byłam bardzo zajęta, grzecznie przeprosiłam,
        powiedziałam ze oddzwonię jak tylko będę mogła. W międzyczasie, dzwoniła co chwilę.
        Oddzwoniłam jak obiecałam. Powiedziała, ze znalazła smsy od mnie, świadczące iż
        od wielu tygodni utrzymuję z jej mężem bliskie kontakty. Początkowo chciałam
        zaprzeczyć. "Piotrusiu, choc powiedz jak było" zawołała.
        Potem, że chciałaby poznać moją wersję, bo mąż twierdzi iz to ja go uwodziłam i
        byłam stroną aktywną. Ale ze ona nie do końca wierzy w ta wersję. Zabolalo jak
        cholera. Przyznałam, iz podrywał mnie od 3 lat, ja początkowo nie traktowałam
        tego poważnie ale po prostu w listopadzie to się stało.
        Ona pytała czy mi coś obiecywał, rozmawiał o ich małżenstwie, bo z tego co mąż
        przyznał znajomośc była krótka ale bardzo intesywna.
        I potem odwołała się do kobiecej solidarności pytajac, co moim zdaniem, osoby z
        boku patrzącej przyczyniło się do zdrady, bo ona uważała swoje małżeństwo za
        udane i nie zauważyła niepokojacych objawów.
        Nie chciałam na te tematy rozmawiać, bo miałam taki mętlik w głowie.
        Całą noc nie spałam, a dziś ten telefon od niego; suchy ton jak rzecznika rządu,
        podkreslajacy iz nie traktował tej znajomości poważnie nigdy i że kocha zonę, ze
        nie warto dla chwili zapomnienie burzyc szczęscia rodziny.
        Ja go nie kochałam, było wiadome iz z domu nie odejdzie. Zobaczyłam w nim
        szaraka nie mężczynę, wyparł sie mnie.
        I to zdanie że ma propozycję, zebysmy sie pod żadnym pozorem nie kontaktowali
        nigdy i unikali.
        Cała nasza trójka jesteśmy lekarzami, ja i on pracujemy w jednym szpitalu.
        Ja nie bede uciekać i chować się.
        Głowa mi puchnie z emocji i niewyspania. Jeszcze tylko tydzien i urlop. Z oddali
        wszystko wygląda inaczej.
        Dziekuję za niewylewanie na mnie pomyj.
        • kookardka Re: Romansu zakończenie. 20.01.07, 12:27
          Do tanga trzeba dwojga, nie można kogoś zmusić do tańca jak nie chce...
          Dlatego uważam, że dupek, albo żona była obok jak z Tobą rozmawiał.
          Nie zmienia to faktu, że facet z klasą w taki sposob sprawy nie załatwi.

          Pocieszające jest to, że dostrzegłaś to paskudne szydło, które teraz wyszło
          z wora. Nie ma czego żałować :) a w pracy... nie ma co się chować i uciekać,
          robić na złość i utrudniać. Podejdź do tego asertywnie : było minęło, facet
          dupek jest i nie warto sobie nim zawracać głowy.

          Głowa do góry :)
        • brak.polskich.liter Re: Romansu zakończenie. 20.01.07, 12:38
          izolatka napisała:

          > Całą noc nie spałam, a dziś ten telefon od niego; suchy ton jak rzecznika rządu
          > , podkreslajacy iz nie traktował tej znajomości poważnie nigdy i że kocha zonę,
          > ze nie warto dla chwili zapomnienie burzyc szczęscia rodziny.

          Hehe, zaloze sie, o co chcesz, ze zona wziela dziubdziusia krotko przy pysku,
          wymogla ten telefon do Ciebie i stala obok, sluchajac, co mowi. Wot, uroki
          romansow z zonatymi.
          Olej i zapomnij.
    • prot4 Re: Romansu zakończenie. 20.01.07, 16:04
      Nie mogę zrozumieć was -kobiet! Przecież jesteście wykorzystywane przez nas! Czy
      jako kochanki nie rozumiecie????Igramy na waszych uczuciach i
      naiwności.Wykorzustujemy.Zawsze tak było i jest!Nigdy nie zmądrzejecie!Niestety!
      • kookardka Re: Romansu zakończenie. 20.01.07, 16:06
        ale coś Ty taki wredny ;) przecież dziewczyna napisała,
        że od razu wiedziała, że z tego nic nie będzie i nie liczyła
        na wielką miłość... sposób załatwienia sprawy przez faceta
        z tego co ja zrozumiałam, jest problemem a nie sam fakt zakończenia
        układu.
        • izolatka Re: Romansu zakończenie. 20.01.07, 16:10
          Dokładnie, zabolały te telefony od żony i niego bezpośrednio.
        • prot4 Re: Romansu zakończenie. 20.01.07, 16:27
          Nie jestem wredny,ale trzeźwo patrzę na sprawę.To że kobieta nie spodziewa się
          niczego po tym związku,nie usuwa takich niespodzianek jak poniżenie albo
          wtrącanie sie osób trzecich
          • kookardka Re: Romansu zakończenie. 20.01.07, 16:55
            odwracasz kota ogonem, pisałeś o tym, że kobeity są wykorzystane bo igra się na
            ich emocjach, a ona wcale nie chciała niczego w zamian, w takiej sytuacji to
            pokusiłabym się o stwierdzenie, że to ona wykorzystała faceta :))
            nie czuje się wykorzystana przecież napisała - chodzi o formę

            oj lubimy kopać leżącego, co ? ;)

            • prot4 Re: Romansu zakończenie. 21.01.07, 08:00
              Kochana kokardko,chciałem dać do zrozumienia,że kobiet w roli kochanki się nie
              szanuje.Ot kolejna "dupa"zaliczona.
              • kookardka Re: Romansu zakończenie. 21.01.07, 08:16
                Kochany prociefor :) skąd masz te wieści ?
                czy Ty aby nie wyrżnąłeś fikołka na jakąś kamienną tabliczkę
                z wyrytym zdaniem "kobiet w roli kochanki się nie szanuje"
                i tak Cię ogłuszyło, że do dziś powtarzasz to sobie jako mantrę ? ;)
                • prot4 Re: Romansu zakończenie. 21.01.07, 08:59
                  Daleko mi do profesora,daleko mi do modłów,daleko mi do samookaleczeń i daleko
                  mi do zawracania sobie głowy mantrami.Ale uświadom sobie do czego "służy"
                  kochanka:)NO?:)) grzeczna dziewczynka już wie:)?Więc skąd takie zdziwienie?
                  • kookardka Re: Romansu zakończenie. 21.01.07, 09:43
                    że niby ja jestem zdziwiona ? nie... ja tylko zastanawiam się
                    skąd ten stereotyp w myśleniu, może sam jsteś grzecznym chłopczykiem ;)
                    • prot4 Re: Romansu zakończenie. 21.01.07, 10:08
                      Już jestem grzeczny.Wiek mnie do tego obliguje.A fakt,że się nie szanuje takich
                      kobiet to nie stereotyp,lecz naga prawda.Więc nie zmuszaj mnie do napisania ,że
                      kobiety są głupie między innymi dlatego,że wierzą w jakieś tam miłości żonatego
                      i dzieciatego faceta.Oczywiście każda reguła ma swoje wyjątki.
                      • kookardka Re: Romansu zakończenie. 21.01.07, 10:19
                        miłość i szacunek to są dwie oddzielne sprawy.jeśli dwoje ludzi decyduje się na
                        romans bez zobowiązań,to wcale nie musi być między nimi miłości, ale nie widzę
                        racjonalnych argumentów, aby w tej sytuacji z góry zakładać,że nie kochają się
                        to i na pewno nie szanują.

                        trudne czasy nastały, ale takie teraz mamy - jest wiele kobiet, które z wyboru
                        nie chcą angażować się w trwałe związki, ale mają potrzeby i chcą je zaspokajać,
                        także seksualne - wiążą się z facetami tylko po to, żeby mieć kogoś do bzykania.
                        Reguły i zasady są znane od początku i nie ma powodu aby tej drugiej osoby nie
                        darzyć szacunkiem.

                        Aż strach pomyśleć ilu ludzi każdy z nas musiałby nie szanować, tylko dlatego,
                        że ich nie kocha.
                        • prot4 Re: Romansu zakończenie. 21.01.07, 10:35
                          Widzisz,nareszcie z sensem piszesz.Zasadniczo się z Tobą zgadzam.
                          Ale zwracam uwagę,że postrzegasz zachowania pod kontem osoby płci
                          żeńskiej.Niestet,faceci postrzegają inaczej.O tym właśnie starałem się
                          nieudolnie napisać.
                          Męski punkt widzenia kochanki jest jeden:jest to darmowa dupa,z którą się
                          wcześniej lub później rozstaje.Dla rodziny,dzieci.Sposób rozstania jest
                          uwarunkowany wychowaniem ,wykształcenie osobowością.itd.
                          I wybacz,nie znam faceta,który by szanował darmowe dupy.Mogą tego braku szacunku
                          nie okazać.Ale bądź pewna,zwsze wyśmieją.
                          • kookardka Re: Romansu zakończenie. 21.01.07, 10:49
                            No tak, zawsze podejrzewałam, że z facetami ( niektórymi)
                            nie wszystko jest w porządku jeśli chodzi o kopułkę ;)
                            • prot4 Re: Romansu zakończenie. 21.01.07, 11:14
                              HMMMJa piszę do Ciebie grzecznie a Ty mnie próbujesz obrażać.Zapewniam Cię,że
                              BYLE KTO nie jest w stanie mnie obrazić.
                              Typowe dla kobiet argumenty
                              1.-BO TAK
                              2.-COś nie tak pod kopułą

                              Ale wracając do meritum.
                              Dlaczego jestes urażona? Prawda w oczy kole?
                              Nie,nie odpowiadaj.Już mnie nie interesuje dyskusja z kobietą,która broniąc
                              swoich racji poniża się tak jak Ty.
                              • kookardka Re: Romansu zakończenie. 21.01.07, 13:57
                                no cóż, nie pisałam o Twojej kopułce, wystarczy tylko czytać treść
                                wypowiedzi wprost a nie doszukiwać się ukrytych treści.
                • lidka_77 Re: Romansu zakończenie. 25.01.07, 09:19
                  prot pewnie oglądał "warto rozmawiać" gdzie ruda panna z miną dziewicy
                  orleańskiej i postawą matki polki walczącej do końca stwierdziła, że kochanek
                  się nie szanuje, a w ogóle to prezerwatywa to tylko 40% skuteczności w
                  chronieniu przed HIV, więc w ogóle nie warto używać - jak grzeszycie to nie
                  macie prawa mieć nawet 40% szans na uchronienie się przed zarazą, w ogóle ogień
                  piekielny od razu. ciekawe czy sama jest tak doskonała i czemu myśli, że
                  wszystkie feministki to szmaty idące z każdym, eh.. w ogóle sodoma i gomora.

                  sorry za trochę off topic, ale mnie zdrzaźniły te panny, potrafiące się tylko
                  drwiąco uśmiechać pod nosem i wykazywać swoją wyższość wobec każdego. aha - a
                  studenci to w ogóle zgnilizna moralna i wyrosną z nich straszne wykształciuchy
                  o ile się nie nawrócą i nie zrozumieją (w tym programie był taki czytankowy
                  felieton o rozwiązłych studentach, którzy ze łzami w głosie - bo twarze
                  zamazane były, mówili o tym jak źle czynili, biliby się też pewnie w piersi,
                  ale to pewnie zbyt by się kojarzyło "świętym ludziom")

                  ale coś w tym jest - tak mi się zdaje, że kobieta niezaobrączkowana jest tą
                  gorszą. w ogóle ranking chyba jest taki -
                  the best jest oczywiście 1. żona, matka dzieciom;
                  2. żona, bez dzieci, co jest jej wytykane, głównie przez kobiety
                  3. młoda kobieta - oczywiście dziewica
                  4. stara panna (to się chyba zaczyna od 25 roku życia), oczywiście dobrze
                  prowadząca się, najlepiej tylko za rękę z mężczyzną.
                  5. kochanka (tfu tfu) tia...

                  A tak w ogóle to wszystko zależy od ludzi, jak ktoś jest dupkiem to nim będzie
                  zawsze, czy jest mężczyzną czy kobietą.

                  Najśmieszniejsze jest to, że jemu się pewnie wydaje, że ładnie to zakończył, że
                  zapanował nad tym, bo powiedział jej "nie odzywaj się już do mnie", a jestem
                  pewna, że dla niej to było oczywiste, a on nagle się obudził, to żałosne i nie
                  na miejscu.
                  podesłałabym chyba tej żonie ten wątek z Forum. Chociaż i tak pewnie mają już
                  piekło - a nie wielką szczęśliwą kochającą się rodzinę - z pewnością katolicką
                  (sorry, że się czepiam katolików, ale mam już dość obłudy osób ochoczo
                  chadzających do kościoła, a na boku robiących świństwa).

                  pozdrowienia dla prota - w sumie kolego to masz racje.
              • she_5 Re: Romansu zakończenie. 30.01.07, 00:11
                prot4 napisał:

                > chciałem dać do zrozumienia,że kobiet w roli kochanki się nie
                > szanuje

                Kochanka to ktoś obok żony, jak rozumiem? I się jej nie szanuje? A gdzie tu
                zmieścisz szacunek do żony w świetle posiadania kochanki???
      • floo77 prot.. ale dlaczego? :( 25.01.07, 09:01
        dlaczego? dlaczego? wykorzystujecie? Ty też czy to takie uogólnienie?
        stereotyp? zawsze ktoś musi wykorzystywać? do bani to wszystko.
        czy jedyna dobra wiadomość dziś to to, że dziś czwartek? ;-)
    • facettt smutne... 20.01.07, 16:25
      ale chociaz dwa slowa napisz, czy sam romans byl wart grzechu, by tylko nie
      plakac...:)))

      PS. Niewielkie to pocieszenie, ale byc moze ow pan mowil Ci tak , ze to nie
      mialo dla niego znaczenia, gdyz kazala mu tak zona, ktora stala obok
      telefonu ...

      Moze wcale tak nie mysli?
      • izolatka Re: smutne... 20.01.07, 16:44
        Ja daleka jestem od płaczu, raczej na razie jest szok po całej tej sytuacji.
        Czy było warto? Wydawało mi się , ze tak, choć bez obiecanek na przyszłość. Po
        prostu oboje dążylismy do tych spotkań, lubieliśmy ze soba przebywać.
        Może żona stała obok, może nie. Ale to były jego słowa. Dla mnie to zakończenie.
        W sumie niewarto było.
    • poranaherbate Re: Romansu zakończenie. 20.01.07, 16:38
      mowil tak bo stala przy nim zona a nie chcial rozwalac malzenstwa, sama mowisz
      ze to romans byl, czyli nie bylo mowy o rozpadzie jego malzenstwa, nie mial
      wyboru wiec tak powiedzial, na bank stala przy nim i powiedziala ze ma tak
      zrobic, albo sie juz nie odezwie, albo po czasie zmieni zdanie i bedzie staral
      sie odnowic znajomosc
      • zdzichu-nr1 Re: Romansu zakończenie. 21.01.07, 12:21
        ton rzecznika rządu jasno wskazuje, że "ukochana" żonka stała obok

        będzie się teraz starał gorączkowo to odkręcić, aby nie pozostawić fatalnego
        wrażenia, a być może również i dlatego, że liczy jeszcze na jakiś seks w dalszej
        przyszłości gdy opadną emocje

        zachowanie tego gościa jest bez klasy, jeśli ma się taką żonę i chce jeszcze
        romansować, to trzeba z góry uprzedzić partnerkę czym to grozi
        • izolatka Re: Romansu zakończenie. 21.01.07, 14:09
          Po telefonie jego żony, mozna było uznać sprawę już za niebyłą, za przeszłość.
          Dlatego tym bardziej boli mni i napawa obrzydzeniem to że on jeszcze zadzwonił
          i dobitnie podkreślił jak to nic dla niego nie znaczyło, nie traktował poważnie
          i jak kocha żonę i nie będzie burzyć szczęścia rodzinnego.
          Niedobrze mi się robi, bo te słowa dzwięczą w głowie. Mógł sobie ten telefon
          darować, z szacunku dla mnie.
          Nie było planów na przyszłość, wiadomo było iż to tymczasowe.
          Uważałam że lubimy się i cenimy na tyle że rozstaniemy się normalnie.
          Przedstawił mnie do żony w świetle jak najgorszym, tej która bezwzględnie go
          podrywała i uwiodła. Zdraził mnie bo skłamał.
          Nawtet nie usłyszałam na koniec" przepraszam Kasia, że musiałaś przez to
          przejść". Nie wymienił ani razu mojego imienia, jak bezimienną k.. się poczułam.
          • zdzichu-nr1 Re: Romansu zakończenie. 21.01.07, 16:56
            nie przejmuj się aż tak bardzo, w końcu ten telefon świadczy wyłącznie o tym,
            że okazał się zahukanym pantoflarzem. Żaden facet sam z siebie nie powie
            kochance takich rzeczy (no może 1% populacji).

            Ja konsekwentnie uważam, ze on będzie starał się zaraz zatrzeć złe wrażenie i
            cos na nowo wyjaśniać/ tłumaczyc się. Niewykluczone są też za jakiś czas jego
            ponowne miłosne podchody, wiem, że to żałosne, ale tak niestety bywa.
            • nemo1968 Re: Romansu zakończenie. 21.01.07, 17:13
              Popieram cie zdzichu, za kilka m-cy facet stwierdzi, ze jednak z zoną to
              pomylka i chce wrocic do izolatki, a przynajmniej sie spotykac.
          • dzikoozka Re: Romansu zakończenie. 22.01.07, 11:11
            "Przedstawił mnie do żony w świetle jak najgorszym, tej która bezwzględnie go
            podrywała i uwiodła. Zdraził mnie bo skłamał."
            Co za hipokryzja,. Zdradzić zone - proszę bardzo, zdradzic kochanke- ała, to
            boli!
            Sama sie sprowadziłaś do poziomu ... kochanki bez perspektytw, to nie miej
            zalu, że sie tak skończyło. A facet bez klasy, cóż lepszego mozna było się po
            nim spodziewać?
            • tygrysek27 Re: Romansu zakończenie. 22.01.07, 11:22
              nie kopmy leżącego...proszę....
              • dzikoozka Re: Romansu zakończenie. 22.01.07, 11:45
                ehhh tygrysku, ona wie ze sie idiotycznie wkopała, czegi tutaj szuka?
                Pocieszenia? a z jakiej niby racji? BO czuje sie upokorzona i zdradzona? Żona
                tego palanta czuje się sto razy bardziej zdradzona i upokorzona...
                Nie mam litości dla kochanek wpie..jacych sie świadomie w czyjś zwiazek. Bo
                każdy wieloletni zwiazek rpzechodzi kryzysy, a taka "okazja" to jak papieros na
                stacji benzynowej.
                • tygrysek27 Re: Romansu zakończenie. 22.01.07, 11:53
                  nie do konca znamy sytuacje
                  każdy ma prawo do pocieszenia tym bardziej że sama wie co zrobiła :( ta
                  świadomość na pewno jest przykra... poza tym to on jest palantem i zachował się
                  jak buc krzywdząc dwie kobiety

                  kurde, jesteśmy kobietami, trzymajmy swoją stronę :)
                  • dzikoozka Re: Romansu zakończenie. 22.01.07, 12:05
                    Szkoda, ze ona nie trzymałą strony żony....
                    A ja mam prawo do wyrażenia swojej opinii - nie obrażam jej w zaden sposób, po
                    prostu nie jest mi jej żal. Ona nie zasługuje na zadne pocieszenie, ma czego
                    załować... niech wyciagnie wnioski na przyszłość i nie oczekuje zrozumienia.
                    No chyba, że ktos był w takiej sytuacji jak ona... Ja byłąm po drugiej stronie
                    i uważam, ze za zło wyrządzone komus należy sie kara, nawet taki moralny kac.
                    Nich ja przyjmie z godnościa i nie wypłakuje sie innym w rękaw.
                    • tygrysek27 Re: Romansu zakończenie. 22.01.07, 12:11
                      teraz rozumiem twój jad
                      przykro mi :(

                      pamiętaj że nic w przyrodzie nie ginie i wyrządzone zło wróci do tego kto je
                      zrobił
                      czy to ona czy on czy żona - powtarzam, nie znamy sytuacji i nie nam dane ją
                      osądzać

                      ja życzę autorce powodzenia i trzymam kciuki :)
                      • dzikoozka Re: Romansu zakończenie. 22.01.07, 12:17
                        Nie dopatrzyłam sie w żadnej z moich wypowiedzi jadu: po prostu dostrzegam -
                        moim zdaniem - hipokryzje w stwierdzeniu "zdradził mnie bo skłamał", Ty tego
                        nie widzisz?? Dlaczego mam ją za to głaskać po głowie?

                        Nic w przyrodzie nie ginie.... podobno, raczej trudno mi uwierzyc
                        w "sprawiedliwosć dziejową", w sumie nic złego jej nie życzę, wręcz przeciwnie,
                        niech jej szybko skończy sie ta czkawka po romansie...
                        • tygrysek27 Re: Romansu zakończenie. 22.01.07, 12:34
                          nie dopatrzyłas sie bo nie jesteś obiektywna z racji tego że przeżyłaś podobna
                          historię
                          ja widze że on "zdradził" je obie
                          • dzikoozka Re: Romansu zakończenie. 22.01.07, 12:54
                            A Ty jestes obiektywna? Na pewno?
                            Facet jest d.pek, i jego wina nie podlega dyskusji.
                            A kochanka samoa sobie namotała biedy.
                      • izolatka Re: Romansu zakończenie. 23.01.07, 12:01
                        Może to nieskromne co powiem, ale niech tam, uważam, że ja w tym wszystkim
                        najuczciwasza byłam.
                        • tygrysek27 Re: Romansu zakończenie. 23.01.07, 12:11
                          daj sobie czas na ochłonięcie i zadbaj o siebie
                          nie słuchaj i nie bierz do siebie pomyj jakie wylewają zdradzone żony

                          masz nauczkę i widze że zrozumiałaś lekcję
                          dasz radę tylko pozwól sobie przegryżć ten niesmak, zobaczysz bedzie dobrze
                          • izolatka Re: Romansu zakończenie. 23.01.07, 13:46
                            Dziekuję.
                            Nie potrzeba mi wypłakiwania w rękaw, czasem zwykłe zrozumienie jest ważniejsze.
                            Najłatwiej jest wylać pomyje, tak dla zasady , nie znając kontekstu.
                            Dzięki.
                            • dzikoozka Re: Romansu zakończenie. 23.01.07, 13:49
                              ??? Pomyje? Kobieto, nikt tutaj pomyj nie wylał Ci na głowę. Po prostu masz
                              pretensje, że nie wszyscy kiwają ze zrozumieniem głową.
                    • izolatka Re: Romansu zakończenie. 23.01.07, 11:59
                      Twoj jad przez monitor czuć.
                      Ja nie wyplakuje sie w rękaw, twoj na pewno nie.
                      Mowiesz, zę nie zal Ci kochanek, daleczgo w takim razie kochanki mają żałować i
                      mysleć o zonach? Mówię w tym momencie ogólnie.
                      A ile tych "moralnych "żon- żeby zostać żonami rozwaliło wcześniejsze zawiązki?
                      Ja nikomu związku nie rozwalałam, co więcej niegdy nie pozwoliłam żeby przy
                      mnie narzekał na żonę, bo to małęństwo to jego wybór i skoro w nim trwa, zanczy
                      że mu odpowiada.
                      Szacunek należy się też kochance za wspólnie spędzony czas.
                      Tu tego zabrakło. Bo i bombardowanie mnie telefonami przez żonę i podkreślanie
                      przez niego że to nic nie znaczyło i jak kocha żonę. Po co to komu?
                      Wiadomo było, że koniec to koniec. Wiadaomo sprawa wyszła na jaw.
                      Mąz mówi zonie, że to koniec, przeprowadzaja poważną rozmowę, a nie mieszją
                      mnie w to.
                      Co ja mam jeje powiedzieć, czemu mąż ją zdradził? Niech jego zapyta.
                      I zapamiętaj- facet nie idzie w romans jak tego nie chce, żadnasztuczka,
                      uwodzenie tu nic nie da.
                      A to nie był jednorazopwy skok po alkoholu. Wię nie wiń kochanki, wiem, tak dla
                      Ciebie najprościej.
                      • dzikoozka Re: Romansu zakończenie. 23.01.07, 13:05
                        Przykro mi, ze oczekiwałas pogłąskania po głowie i pociechy a nie dostałaś tego
                        ode mnie. Nie bede udawac, ze myślę co innego i pocieszac Cie po to zebyś sie
                        lepiej poczuła. Jestem szczera - nie jesteś w długim, stałym i "starym" związku
                        (czyli min. 5 letnim) i nie wiesz, jak to cudna miłość z bajki przeradza się w
                        codzienne życie. Rozczarowania są z obu stron - i faceta i kobiety, kłótnie są
                        na porządku dziennym a żale narastają, z reguły z winy obu stron. To sprawa
                        tych dwojga, jak sobie radzą, czasami lepiej czasami gorzej. ZASADĄ porządnego
                        człowieka jest nie mieszać sie w żaden sposób, bo w takiej sytuacji wiele osób
                        idzie na łatwiznę - czyli ucieka w ramiona kochana / kochanki. W tym momencie w
                        małżonku przeszkadza wszystko-a najbardziej to, ze żyje. Nie ma woli
                        porozumienia, jest codzienne warczenie na siebie,
                        Ty godząc sie na romans stajesz sie milutką odskocznią od codzienności,
                        cudownym świeżym kontrastem, masz przewagę z samego tylko tytułu - ze jesteś
                        nowa, pomijam sprawe wieku, inteligencji, błyskotliwości itp.
                        Masz z góry przewagę i dlatego taka zona jest z góry na przegranej pozycji.
                        Nawet nie wiesz, że samą swoją obecnością jako kochanka "dobijasz" to
                        małżeństwo, tylko ze wypierasz to ze swojej świadomości, bo tak ci wygodniej.
                        Sprawa wyszła na jaw, on wraca do kobiety, która jednak byłą dla niego
                        ważniejsza, której nie chce stracić. Zachowuje sie dosć podle, na pewno nie jak
                        gentleman. Trudno, nie jest człowiekiem wielkiego formatu. A ty czujesz sie
                        zdradzona... Cóż, nie rób drugiemu, co tobie niemiłe. Poczułaś, jak to fajnie
                        być zdradzoną. Nie wiem ile "moralnych żon" rozwalało zwiazki, ale chyba nie
                        sądzisz, ze ciebie to usporawiedliwia? Człowiek moze odpowiadać tylko i
                        wyłącznie za swoje czyny i powinnaś za swoje odpowiadać. Mozesz mieć tylko
                        pretensje do tego faceta, ale sama sobie pościeliłaś i tak sie musisz wyspac.


                        Ehhh kobieto, jak fajnie zrzucić odpowiedzialnośc na innych
                        • izolatka Re: Romansu zakończenie. 23.01.07, 13:51
                          Od Ciebie niczego nie oczekuje, myślenie masz proste i jednoznaczne.
                          Tylko żeby Tobie kiedys zycie nie splatało figla, bo najłatwiej kazania i
                          moralności głosić.
                          • dzikoozka Re: Romansu zakończenie. 23.01.07, 13:59
                            Czyli chcesz powiedzieć, ze wolisz relatywizować rzeczywistosć, tak jak tobie
                            jest wygodniej? Że jak Kali komus ukraśc krowe...to OK? Bo był głodny... prawda?
                            "Proste i jednoznaczne"... Popatrz, czy ja ciebie gdzieś obraziłam? Zaperzasz
                            sie i zaczynasz walić mi tytaj od prostackich prymitywnych moherów, fajnie, to
                            też o tobie swiadczy.
                            Trudno przyjać ci do świadomości, ze MASZ WOLNA WOLĘ i możesz z nia zrobic co
                            chcesz? Nikt Cie nie pchał w ramiona tego faceta. Tobie "zaiskrzyło"...
                            Kobieto, mi tez czasami "iskrzyło", na tym świecie jest parę tysiecy facetów do
                            których by mi mogło "zaiskrzyc" i uwierz mi, nie jestem kulawa i gdybym sobie
                            stworzyłą "moralność Kalego" w głowie, miałabym co od pyty "romantycznych
                            uniesień z iskrami". Ale mam jakieś swoje zasady i świadomość, ze mogę
                            spier..olić sobie i innym życie. Ty tej swiadomosci nie masz.
                            Każdą uwagę krytyczna przyjmujesz jak atak?
                            • izolatka Re: Romansu zakończenie. 23.01.07, 14:02
                              Nie mówię o Tobie "moherowa"; napisałam tak gdzieś?
                              Widzę, ze szukasz zaczepki. Nie ze mną. Koniec.
                              • dzikoozka Re: Romansu zakończenie. 23.01.07, 14:13
                                Mozna odczytac z tego co piszesz, to co myślisz, to dość proste.
                                Widzę, ze supełnie nie obeszło cie to co napisałam, po cholere sie wysilałam,
                                żeby ci coś wytłumaczyć??? Pluje sobie w brodę, bo jestes niereformowalna i
                                odporna na argumenty, faktycznie szkoda, że dałam sie wciągnac w tę dyskusję.
                                Życzę szczęścia, chociaż wiem, ze bedzie ci trudno je znaleźć na dłuzej z takim
                                podejściem...
                            • tygrysek27 Re: Romansu zakończenie. 23.01.07, 14:08
                              spokjnie, to nie z nią skoczył w bok Twój mąż....
                              • dzikoozka Re: Romansu zakończenie. 23.01.07, 14:15
                                Lubisz walić poniżej pasa, fajnie tak, dobrze się poczułaś? Żadnej kobiecie
                                tego nie życze, tobie też nie.
                                • dzikoozka PS 23.01.07, 14:17
                                  Poza tym to qrwskie swiństwo napisałas... powinnaś sie wstydzic, "solidarna"
                                  kobieto.
                                  • tygrysek27 Re: PS 23.01.07, 14:20
                                    a czy napisałam nieprawdę? nie wstydzę się
                                    nie bluzgaj na nią bo to nie ona jest przyczyną Twoich problemów, wyżyj się na
                                    właściwej osobie

                                    P.S. Też byłam zdradzona.Czas leczy rany.
                                    • dzikoozka Re: PS 23.01.07, 14:23
                                      Skoro czujesz sie w porządku nie mamy o czym gadac.
                                      Gdzie na nią bluzgam? Podaj linka albo zacytuj, bo ja sobie nie przypominam.
                                      Nie wyżywam sie na niej w żaden sposób. Jeśli tak, to gdzie? Uswiadom mnie.
                                      Skoro umiałaś się z tego podnieść, to zazdroszczę, bo mi cały czas sie nie
                                      udaje.
                                      • tygrysek27 Re: PS 23.01.07, 14:33
                                        całościowy wydżwięk postów to jeden wielki żal i jad

                                        ale nieważne, rozumiem Cię i te odczucia
                                        pamiętam jak było mi strasznie
                                        nie chciałam Ci dopiec tylko po prostu to nie ona

                                        jak będziesz potrafiła znależć w sobie znów zaufanie do niego to reszta się
                                        powoli ułoży
                                        jak był to głupi wyskok a on jest wart tej szansy to sama wiesz co masz robić
                                        będzie dobrze :)
                                        • dzikoozka Re: PS 23.01.07, 14:36
                                          Być moze że sobie tego nie uswiadamiam, że to aż tak brzmi, nie chodziło mi to
                                          dowalenie jej, tylko żeby zrozumiała, ze nie mogła sobie zachowac tutaj
                                          czystych rączek. To po prostu niemozliwe w takim ukłedzie.
                                          • tygrysek27 Re: PS 23.01.07, 14:39
                                            masz rację
                                            ale ona chyba już się o tym przekonała i dostała niezłą nauczkę .....
                        • zdzichu-nr1 Re: Romansu zakończenie. 24.01.07, 19:40
                          dzikoozka napisała:

                          > Sprawa wyszła na jaw, on wraca do kobiety, która jednak byłą dla niego
                          > ważniejsza, której nie chce stracić. Zachowuje sie dosć podle, na pewno nie
                          jak > gentleman. Trudno, nie jest człowiekiem wielkiego formatu.

                          Buhahahaha! Dopiero byłoby ujadanie, gdyby okazał się "człowiekiem wielkiego
                          formatu" i porzucił żonę dla kochanki!
                          • dzikoozka Re: Romansu zakończenie. 26.01.07, 10:01
                            "nie okazał się człowiekiem wielkoego formatu" było eufemizmem, a ty
                            nadinterpretujesz.
                            Wystarczyłoby, gdyby trzymał twarz na kłódkę. I nie gadał - kochance na zonę,
                            żonie na kochanke.
            • lidka_77 Re: Romansu zakończenie. 25.01.07, 09:35
              > Sama sie sprowadziłaś do poziomu ... kochanki bez perspektytw<<<

              no halo... dorośli ludzie, sami tego chcieli, on łaził jej za tyłkiem od
              długiego czasu, ona uległa - czy to schemat złej kochanki czyhającej na
              biednego mężczyznę. co wy ludzie robicie z facetów? jakiś zahukanyuch idiotów?

              i nie hipokryzja - dorosły facet, który decyduje się zdradzić żonę, i ona,
              która weszła w bliższą relację - nie musiała myśleć o żonie. ona miała myśleć o
              żonie? hm.. pokręcone.
              a że boli? tu już nie chodzi o to, że ona była nieprawną (nieprawną, bo nie
              żoną) kobietą, ale o to, że są pewne zasady i skoro człowieku zdradzasz żonę to
              zachowaj się fair i przyznaj do winy, przeproś obie - bo skrzywdziłeś i jedną i
              drugą - żonę, ale jeszcze bardziej kochankę, robiąc te niepotrzebne
              marionetkowe gesty, żeby żona mogła się poczuć usatysfakcjonowana.

              a w ogóle to takie typowe - kobiety często biorą stronę żony, oszczędzając tych
              biednych misiów nieporadnych... frustrujące

              sorry, mam PMS i trwam w celibacie - to wyostrza punkt widzenia ;) (aha - i
              wcale nie jestem feministką, heheh ;)
      • lidka_77 a co za różnica czy obok stała żona???! 25.01.07, 09:26
        czasem naprawdę żonaci dorośli mężczyźni są jak ubezwłasnowolnione dzieci - no
        halo - żona stała obok, i co z tego? a on niebożę, ją na pewno kocha i szanuje,
        ale ta okropna żona mu kazała. to tak jak stwierdzenie, że mężczyźni wcale a
        wcale nie zdradzają, tylko te okropne kobiety ich podrywają i uwodzą na siłę...
        no szlag... i dziwić się politykom, jak się rekrutują z takich małych dupków
        idących w zaparte
    • menk.a Re: Romansu zakończenie. 22.01.07, 08:46
      No wiesz, przyparty do muru przez żonę, cóż miał powiedzieć? Wolał całą
      odpowiedzialność złożyć na ciebie.
      A z żonatymi to co najwyżej niezobowiazujący romans może być. Uczucia lepiej
      zostawić poza łóżkiem;))
    • angoisse Re: Romansu zakończenie. 22.01.07, 12:44
      Wchodząc Świadomie w rolę takiej kochanki, Świadomie i dobrowolnie zawiązujesz
      pakt z kochankiem przeciwko jego żonie... Zdawałaś sobie z tego sprawę? To nie
      jest "zawód" w którym ceni się uczciwość, klasę, moralność itd... Jedno wyklucza
      drugie. Nie mozna byc trochę uczciwym: spodziewałaś się że on będzie człowiekiem
      "uczciwym"- uczciwy wobec ciebie, gdy równocześnie jest nieuczciwy wobec żony?

      Godząc się na rolę kochanki -albo robisz to z wyrachowaniem zapierając się w
      żywe oczy przed zoną, ukrywając się z nim po hotelach na wypadek spotkania
      kogokolwiek ze znajomych, itd... czyli pełny udział w oszukiwaniu zony, smianiu
      się z niej za plecami, i robieniu jej w wała..., albo zostajesz kochanką bo się
      zakochałaś a jesteś młoda głupiutka i naiwna i wierzysz, ze on się rozwiedzie...

      To co ty zrobiłaś to właściwie nie wiem co miałao być ...
      Chciałaś być "uczciwą kochanką"?
      Jakim cudem?... Uczestnicząc świadomie w oszukiwaniu żony tez byłaś nieuczciwa
      wobec niej... Wchodząć na trzecią w małżeństwo sama skazałaś się na to co
      dostałaś. 99% żonatych facetów spuści po brzytwie zwykłą kochankę gdy tylko żona
      się dowie... Zaprze się przed żoną i kochance obrobi d... robiąc z niej ku...
      która nie dawała mu spokoju aż uległ... Nie wiem na jakiej podstawie liczyłaś
      na cokolwiek innego...
      • izolatka Re: Romansu zakończenie. 23.01.07, 11:05
        Uważam ze każdemu należy się szcunek. Każdej kobiecie która z jakis tam
        względów zdejmuje przed kochankiem majtki.
        Czyli co? Uważasz, ze równanie mąż+żona= szacunek
        ale już mąż+ kochanka= brak szacunku .
        Nie można komuś "pluć w twarz"
        Można być uczciwą kochanką, bo ja nie oczekiwałam zmiany zycia dla mnie,
        wiedziałam, ze to nie nastąpi, nie burzyłam i nie rozmawiałam na temat jego
        żony.
        Wszelki "próby" żalu na żonę i niezrozumienia- ucinałam w zarodku, mówiąc, ze
        nie chcę o tym słuchać.
        W moim mniemaniu to było uczciwe z mojej strony. Wychodziłam z założenia, ze
        skoro jest z nią - to mu to odpowiada, jest wolnym człowiekiem i dlatego nie
        chciałam tego słuchać.
        Nie można faktu tego iz podrywał mnie przez 3 lata, aż z mojej strony
        zaiskrzyło, przedstawiać w ten sposób iz to ja go bezczelnie uwodziłam.
        czy żona, czy kochanka, czy każdy inny człowiek trzeba mieć minimum szacunku,
        właśnie dla tych ( jak w moim przypadku) spędzonych wydawałoby się pięknie 2
        miesięcy.
        • angoisse Re: Romansu zakończenie. 23.01.07, 12:51
          Izolatko, na jakiej podstawie stwierzdiłaś, że facet który nie szanyje innej
          kobiety(tu -żony) będzie szanował ciebie?
          O to pytam.
          I na jakiej podstawie uznałaś, że uczestnicząc w jego brudach pozostaniesz czysta. ?
          • izolatka Re: Romansu zakończenie. 23.01.07, 13:58
            Twierdzę, że szanuje swoją żonę; skoro nie myślał o rozstaniu i w chwili gdy
            sprawa romansu wyszła na jaw- przyznal się i zakończył sprawę.
            Ale ja też jestem kobietą, z którą miał bliskie relacje. I chciałabym minimum
            uczciwaości, a nie przedstawiania mnie w świetle kogos kto uwodzi, wykorzystuje
            jego bezwolność? To nie był wyskok po alkoholu.
            Ja w jego brudach( nie wiem czy to brudy) jak to nazwać- nie uczestniczyłam.
            Nie zamierzałam rozbijać mu małżenstwa, bo to niemozliwe. Więc jakby byłam z
            boku.
            Podobno darzylismy się sympatią i szacunkiem, autentycznie lubieliśmy się.
            Podobno. Ale chyba tylko z mojej strony.
            • angoisse Re: Romansu zakończenie. 23.01.07, 14:06
              Twierdzisz, że jestes niewinna - świadomie kupujesz rzecz od pasera, wiesz
              doskonale, że on tę rzecz przed chwilą komuś ukradł, i twierdzisz, że ty w tej
              sytuacji zachowujesz uczciwość.
              Czy aby na pewno?
              Zastanów się.
    • chijana Re: Romansu zakończenie. 22.01.07, 13:36
      czuli jakies wyciagnelas z calej tej sytuacji..nie brac sie za zonatego
      nastepnym razem i zero roamsnow w pracy
    • widqa Re: Romansu zakończenie- u mnie 22.01.07, 20:19
      Ja bylam kochanką, zakochaną po uszy, on zamierzał sie rozwieźć itd. , to on za
      mna biegał i mnie zdobywał, przekonywał do siebie, podobno mnie kochał. Podobno
      jedynie skomplikowane sprawy finansowe uniemozliwiały mu natychmiastowy rozwód.
      Byłam na tyle naiwna , ze wierzyłam. Aż pewnego dnia zadzwoniło do mnie jego
      prawie dorasłe dziecko, które jakims cudem zdobyło do mnie nr, .. z wyzwiskami,
      porażajacą nienawiścią, szantażem, groźbami że mnie ze znajomymi dopadnie na
      ulicy pobije a koledzy zgwałcą .. w życiu tyle nienawiści na mnie nie wylano..

      A ja naiwnie myślałam, ze facet w domu ma wszystko wyjasnione i unormowane...

      Ciesz się, ze to twoje skończyło się tylko tak...
      • yagres Re: Romansu zakończenie 23.01.07, 13:41
        Oj, naiwna, naiwna pani izolatka. Sam nie wiem na co liczyłaś w tym chorym
        związku z żonatym. Ale przecież nie w tym problem. Problemem jest sposób
        zakończenia znajomości. Będąc tą trzecią w układzie zdawałaś sobie sprawę, że
        istnieje ryzyko. Jakie? Różne, w tym także takie, że zostaniesz tak
        potraktowana jak opisałaś.

        Ciesz się, że żyjesz bo były i są wcale nierzadkie przypadki, że mogłaś
        skończyć na dnie rzeki z uwiązanym kamieniem albo zostać oszpecona przez
        zaborczą żonkę. Life is brutal, sometimes copas w doopas.
        • izolatka Re: Romansu zakończenie 23.01.07, 13:59
          Ludzie na pewnym poziomie powinni załatwiać sprawy też na pewnym poziomie.
          • angoisse Re: Romansu zakończenie 23.01.07, 14:08
            I właśnie na tym poziomie ty, on, i żona się zachowaliście. Nie zauważyłaś?
            Dlaczego uparcie wszystkim wmawiach (i sobie) że wasz POZIOM był wyższy...?
            • tygrysek27 Re: Romansu zakończenie 23.01.07, 14:13
              jeśli już to on, nie one
              • angoisse Re: Romansu zakończenie 23.01.07, 14:18
                czyżby?
                czyli, jesli facet kupiłby jej po tym wydarzeniu kwiatki i podziękował za 2 mce
                seksu i współudziału w zdradzaniu zony , to wszystko byłoby idealnie i bon ton
                byłby w pełni zachowany. A Izolatka z ochota zajęłaby się seksem z następnym
                żonatym facetem z firmy bo to fajne zajęcie.
                • tygrysek27 Re: Romansu zakończenie 23.01.07, 14:29
                  no jasne teraz zrób z niej dz....kę :)
                  kobiety są strasznie, bardzo złośliwe, kąśliwe
                  • dzikoozka Re: Romansu zakończenie 23.01.07, 14:31
                    co racja to racja
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=150&w=55844207&a=56015614
                    • tygrysek27 Re: Romansu zakończenie 23.01.07, 14:35
                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=150&w=55844207&a=56017439
                  • angoisse Re: Romansu zakończenie 23.01.07, 14:44
                    A czego ty się mnie czepiasz? Pytam normalnie, jak ta wasza wersja ma wyglądać
                    zeby się trzymała kupy.
                    Usiłujesz razem z autorką tutaj udowodnić, że to facet jedynie okazał się
                    beznadziejny ,
                    a to, że ona świadomie i dobrowolnie uczestniczyła w pozamałżeńskim rozładowaniu
                    jego i swojego napięcia seksualnego kosztem rozpadu więzi w jego rodzinie, to
                    nie jest naganne i należy traktować to jako normę, za którą nie wolno złego
                    słowa na autorkę powiedzieć.
                    Jak rozumiem obie popieracie w pełni takie metody na życie i na kontakty
                    międzyludzkie. Więc żadnym problemem nie będzie zajuąć sie kolejnym żonatym
                    facetem z firmy bo niby dlaczego nie? Jeśli tylko będzie miał więcej "klasy"...
                    • tygrysek27 [...] 23.01.07, 14:46
                      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                • izolatka [...] 23.01.07, 18:13
                  Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                  • angoisse Re: Romansu zakończenie 23.01.07, 19:12
                    Kobieto, jak sie juz obracasz w tym lekarskim srodowisku to idz po poradę w
                    sprawie jak panować nad emocjami i jak nie projektować własnych wizji i jadu na
                    innych.
                    Ja ci sumienia nie przemaluję masz takie a nie inne. Tylko po co te ataki na
                    kazdą kobietę która ci nie klaszcze i nie głaszcze po głowce jako pokrzywdzonej
                    (?) w tym układzie?
                    Co jest błędnego w interpretacji , iz jeśli uważasz że bycie kochanka tego
                    żonatego faceta było normalne i przyjemne i nikogo nie krzywdziło (dopoki zona
                    się nie dowiedziała) to równie normalne jest bycie kochanką innego żonatego
                    faceta który ci się spodoba (o ile zona by sie nie dowiedziała)?
                    Wskażesz gdzieś nielogiczność zdania?
                    Bo zachowujesz się jakbyś po nieudanym pierwszym razie chciała znowu zostac
                    dziewicą.
                    Dużą sztuką jest zdawać sobie sprawę ze skutków swoich czynów, nie tylko dla
                    siebie. Jego rodzine zignorowałaś. Rozumiem, ze można uważać, ze liczy sie
                    tylko i wyłącznie "ja" i "moje" reszta nieistotna. Mozna miec taki sposób na
                    zycie.
                    Mówisz, że facet beznadziejny, ale ty w tym jaka?
                    Kochanką okazałaś się fatalną bo powinnaś faceta kryć przed żoną i zapierac się
                    choćby was w łóżku zastała, takie są zasady w ukaładach "na boku", nie
                    wiedziałaś? Gdzie lojalność i zrozumienie sytuacji, ze zona stoi nad nim i on
                    nie może niczego innego mówić? Oburza cię to? Dlaczego, jeśli wiedziałaś że ma
                    żonę i wasz układ nie moze rozbić jego małżeństwa?
                    Chciałabyś miec ciastko i zjesc ciastko. I jeszcze, zeby ktos inny za nie
                    zapłacił.
                    Proponuję na przyszłość troche mniej ślepego egocentryzmu. Każda akcja wywołuje
                    jakaś interakcje. A sypianie z żonatym oprócz megaorgazmu może sie skończyć
                    megapobiciem przez wkurzoną żonę. Jako lekarz powinnaś wiedzieć, że jeśli źle
                    zdiagnozujesz pacjenta to zadane leczenie może mu poważnie zaszkodzić.
                    Więc mysl na przyszłość przed. Nie będzie niesmaku po.
                    O niewinności.


                    • izolatka Re: Romansu zakończenie 23.01.07, 19:26
                      Ja trzymam emocje na wodzy, twoje porady nie są mi potrzebne jak również nie
                      szukam głaskania po głowie.
                      Pisz konstruktywnie, krytykuj, ale nie rób chamstwa i łajdactwa stwierdzeniami,
                      że wskoczę kolejnemu żonatemu do łóżka. Bo to zwykłe łajdactwo a nie krytyka, w
                      którą usiłujesz to ubrać.
                      Masz rację kochanką okazałam się fatalną, nie mam większego dowświadczenia.
                      Na tym kończę rozmowę z Tobą.
                      • angoisse Re: Romansu zakończenie 23.01.07, 19:36
                        Widze, ze łatwo szafujesz epitetami pod adresem innych. Jesli tylko nie są po
                        twojej stronie i nie wzdychaja nad twoim nieszczęściem wynikłym z sytuacji w
                        którą świadomie i dobrowolnie weszłaś i do czasu z niej profity czerpałaś.
                        I chamstwem obdarzasz wszystkich wokoło... Kochanka, jego żonę też..?
                        skrzywdzili cie? A czym? a może nie tedy droga w interpretacji tego co sie
                        stało? Pomysl o tym.

                    • lidka_77 śmiać się czy płakać - nielojalna??!! 25.01.07, 10:01
                      agnoisse - rozumiem, że dotyka Cię to, że ona nie była lojalna, bo powinna kryć
                      go przed żoną, i cierpieć sobie w milczeniu, a ona po prostu przecieła sprawę,
                      skoro wszystko wyszło na jaw. miała kłamać? to byłoby jeszcze gorsze. wszystko
                      odbyło się w miarę cywilizowanie, tylko on dał plamę.
                      rozumiem, że to dla Ciebie nie jest satysfakcjonujące, że ona nie dała się
                      zmanipulować i poddać grze - misiu jest dobry, ja zła, a w ogóle to nic nie
                      było.
                      Przeciez to dobrze, że to się przerwało.
                      I nie pisz, że ona zignorowała jego rodzinę - to on zignorował rodzinę. On mógł
                      nie myśleć, ale ona powinna się biczować za swoje i jego grzechy, tak?

                      "okazałaś się fatalną kochanką" - kuriozalne stwierdzenie...

                      ja widzę, że ona nie myślała przede wszystkim o sobie i w ogóle to nie pasuje
                      mi do niej określenie "kochanka"

                      dziwny jest ten świat jednak.. facet łamie zasady i ignoruje rodzinę, ale to
                      kobieta jest obarczona odpowiedzialnością i odsądzana od czci i wiary.
                      Może rozłóżmy winę po równo..
                • lidka_77 to żonaty/w związku facet łamie zasady-ich sądźcie 25.01.07, 09:48
                  porażające co piszecie. ja pierniczę. to tylko mnie przekonuje i utwierdza w
                  przekonaniu, że jeśli jakaś kobieta wejdzie w relację z żonatym facetem (biedne
                  misie, na które czyhają te okropne kobiety oh, ah), to trzeba otworzyć oczy
                  takim wspaniałym żonom. i pokazywać jak facet latał za tyłkiem i skomlał, i
                  narzekał jaki to jest nierozumiany, i że już się rozwodzi, i w ogóle cuda
                  wianki. dlaczego ziejecie nienawiścią do kobiet - wolnych z różnych względów
                  kobiet, a nie żonatych facetów - TO ONI ŁAMIĄ REGUŁY. czy kobiety mają myśleć
                  za nich? często nawet nie wiedzą, że facet ma w domu stadko. Rozumiem, że tak
                  jest łatwiej, nienawidzieć obcą, której nie znacie, i usprawiedliwiać faceta,
                  który coś dla was znaczył i może dalej znaczy.
                  ale to nie jest przypadek izolatki. ona na nic nie liczyła i napisała to jasno
                  w pierwszym poście. eh.

                  Mogę sobie pisać, że kobiety powinny rozgrywać to na zimno, ba - ulegać na niby
                  żonatym, żeby potem zdemaskować takiego jednego z drugim przed rodzinami. Ale
                  wiem, że kobiety wchodzą w związki, bo coś czują, i wtedy dają się zwodzić i
                  omamić i na pewno nie chcą ranić kogoś, komu zaufały.. a czasem szkoda, jak się
                  słyszy o mężczyźnie, który takiego zaufania nie był wart.

                  • kolderka3 Re: to żonaty/w związku facet łamie zasady-ich są 25.01.07, 12:34
                    masz racja calkowiata racje.tkwie w tym bagnie 5 lat i powiem ci ze jestem
                    zmeczona psych.i fizycznie,nie raz odeszlam prosilam daj mi spokoj,ale on
                    uparty,12 miesiecy za mna latal za nim poszlismy do lozka,wie jak uwiesc
                    kobiete,piersionki,perfumy,bizuteria,wspolne wyprawy w gory,czy moze byc zle na
                    poczatku???oczerniaja Nas,ze my winne,tylko zwroccie uwage ze to facet jest
                    winny,to on wchodzi z pelna swiadomoscia zdrady w drugi zwiazek,a wracajac do
                    domu udaje ze jest wszystko ok.(tak mysle)nie mowie o zwiazkach ktore trwaja
                    kilka miesiecy tylko lata.Milosc jest slepa i w przypadku zon, bo nie chca
                    widziec ze ,maz zdradza i w przypadku kochanek,bo musza sie godzic na samotne
                    zycie (musza -jesli kochaja).Oczywiscie mowi kocham,szaleje,chce byc z
                    Toba,tylko dziwnym trafem przez 5 lat nie robi nic co oczywiscie jest nieprawda
                    w jego oczach.ja postanowilam byc twarda i wyprowadzilam sie do innego miasta,
                    zmienilam numer tel,ale co z tego wczoraj dostalam smsa(nie wiem jak go
                    zdobyl),ze ona sie nie podda,ze przyjedzie ze chce byc ze mna,a ja nie wiem co
                    robic, bo nie wiem czy chce z nim byc po tym wszystkim.wiec nie plujcie na
                    kochanki, one nie wyrzadzaja krzywdy zonie tylko jej wspanialy maz ktory
                    obiecywal jej wiernosc i uczciwosc malzenska przed oltarzem. To on wbija jej
                    noz w serce.Pozdrawiam
            • izolatka Re: Romansu zakończenie 23.01.07, 18:07
              A co ja komu wmawiam? Bo nie zrozumiałam, no ale Ty zaraz skomentujesz ze moj
              poziom jest zbyt niski by zrozumiec.
    • tygrysek27 Re: Romansu zakończenie. 23.01.07, 15:22
      nie zrozumiałaś więc jeszcze raz: nie wrabiaj mnie w swoje
      gdybanie: "Równocześnie twierdzisz, że jeśli rozważam, że w takim razie jej
      związanie się z następnym zonatym w identycznych okolicznościach (czyli wg
      ciebie dalej powinno to być ok)"
      ja nic takiego nie stwierdziłam ani razu

      a bezczelne jest to że próbujesz nadinterpretować coś według własnego
      widzimisię :)
      ciężko jest w tej sytuacji mówić o dyskusji tym bardziej że partnerów brak
      dlatego wybacz :) pozdrawiam
      • angoisse Re: Romansu zakończenie. 23.01.07, 15:26
        nie musisz ani epitetowac innych , ani rejterować z pozą urażonej "d-amy" ,
        dlatego tylko że nie potrafisz udowodnić swoich twierdzeń.
        Wystarczyło przyznać się, ze nie za bardzo masz rację.
        • tygrysek27 Re: Romansu zakończenie. 23.01.07, 15:35
          a kto ma rację?
          choć bardzo ci na tym zależy na pewno nie Ty :)

          poza tym zawsze sądziłam że w dyskusji chodzi o wymianę poglądów nie
          udowadnianie "racji" które jak wiadomo dla każdego sa inne bo każdy ma inne
          podejście do życia z uwagi na przekonania, doświadczenia i wiek

          A dzieciaku nie jest obrażliwe a raczej miłe :) ale to jak BARDZO chcesz mieć
          rację i emocjonalnie podchodzisz do tematu świadczy że jeszcze nie dorosłas do
          dyskusji
          wszystko przed Tobą, no ja naprawde już zmykam :)
          • angoisse Re: Romansu zakończenie. 23.01.07, 15:43
            Czyli jednak wybierasz rejterade i rozmydlanie dyskusji w stronę osobistych
            wycieczek pod adresem rozmówcy... Gratuluje "dorosłości".
            Szkoda tylko, że do tematu ma się to nijak.
            Nadal czekam na udowodnienie, że autorka za nic nie powinna czuc się winna i
            nikomu krzywdy nie robi , wdając się w romans z żonatym facetem.
            • tygrysek27 Re: Romansu zakończenie. 23.01.07, 15:46
              autorka czuje się winna i wyrządziła krzywdę przede wszystkim sobie
              • angoisse Re: Romansu zakończenie. 23.01.07, 15:59
                a z jakiego powodu wg ciebie czuje się winna?
                że wybrała strasznego buraka na kochanka, czy że wybrała żonatego na kochanka,
                czy że nawiazała nieudany romans w pracy, czy że brała udział w oszukiwaniu
                zony, czy że z jej udziałem teraz w małżeństwie kochanka jest piekiełko, czy
                jeszcze za cos innego? a może czuje tylko niesmak, z tego powodu, że miał byc
                piękny romans z zonatym z klasa który ma żonę z klasą a wyszła
                błotnisto-karczemna rozróba?

                Zaiste, ciekawi mnie- z jakiego powodu autorka jak twierdzisz czuje się winna? I
                wobec kogo?
              • izolatka Re: Romansu zakończenie. 23.01.07, 18:43
                Dokładnie Tygrysku.
                Winna się czuję bo okazłam się głupia i pomyliłam się co do niego.
                Nigdy wcześniej nie romansowałam z żadnym żonatym, byli dla mnie jak powietrze;
                choć nie powiem próbowali, wiesz czasem nawet z powodu odrzuconych amorów też
                miałam kłopoty i głupie uwagi od tzw. pana.
                Żartować, śmiać się lubię- to przecież mi wolno. Czasem wzbudzało to niepokój
                koleżanek; ale powtarzam nigdy nie patrzyłam na cudzego męża jak na
                potencjalnego kandydata do łóżka, życia.
                Wiesz, nawet "chłopcy" koleżanek byli dla mnie święci.
                Chwilę już żyję i widziałam jak tak zwane te"lepsze, moralne, uczęszczające na
                oazy koleąznki"jeszcze z czasów studiów, do jakich kroków się posuwały by zdobyć
                faceta, a potem męża. To była walka, bo życie to walka i my jesteśmy ssakami,
                drapieżnikami.
                Widzę w moim środowisku przetasowania w małżenstwach. Jest różnie, ale takie
                jest życie.
                Ludzie z jednego zawodu, spędzający większość czasu wspólnie w szpitalach-
                czasem się do siebie zbliżają. Nie odkrywam tu Ameryki.
                Ale zwykłym chamstwem jest robienie ze mnie k..., która wskoczy następnemu
                żonatemu do łóżka w firmie.
                A 2 panie w tym przodują, nie znając mnie ni w ząb.
                Jedyny rozsądny głos to twój Tygrysku, ja nie szukam poklasku i głaskania po głowie.
                Opisałam pewną sytuację, jak bardzo się na człowieku pomyliłam.
                Jak pisałam, znaliśmy się długo, prywatnie i zawodowo lubieliśmy się. On
                podrywał, ja to długo brałam za żarty zwykłe jakich mnóstwo. I coś co było dla
                mnie kiedyś nie do przyjęcia, jego stan cywilny- nagle nie wiem czemu stało się,
                zaiskrzyło, było dobrze. Choć ja nie kochałam i on też nie. Dlatego ja na nic
                nie liczyłam i nie rozbijałam małżenstwa, jak to się ładnie mówi. Bo kochanka
                tego nie jest w stanie zrobić. Albo to małżeństwo trwa albo nie.]
                Ludzie czasem się zapominają, idą za głosem serca, namiętności, czasem myślą
                dupą albo ch.. Jak w życiu. To też jest smak życia.
                Można być kochanką i być dobrym człowiekiem.
                Ja się pomyliłam, wiem jak to smakuje, wiem jakim on okazał się dla mnie
                mężczyzną. Ale nie można robić z kogoś k... tylko dlatego, ze żona się
                dowiedziała i tworzyć innej rzeczywistości, byż jak ten padalec chowający się
                pod kamień. Nie można gnębić kogoś przez kilka godzin telefonami, skoro ja jego
                żonie powiedziałam" teraz nie mogę rozmawiać, oddzwonię do Pani"; a potem
                wypytywać o przyczyny zdrady męża.
                Nie płaczę, bo dobrze się stało jak się stało i że tylko 2 miesiące trwało.
                Ale za te 2 miesiące należy się każdemu szacunek, nawet "K..." jak część pań tu
                o mnie myśli.
                • tygrysek27 Re: Romansu zakończenie. 24.01.07, 10:13
                  przypuszczam że te panie które tak Cię "kamienują" to zdradzane żony,
                  dziewczyny

                  ja rozumiem że życie pełne jest niezaplanowanych wydarzeń, decyzji, porywów itd
                  nie oceniam Cię i nie potępiam bo nie mam takiego prawa i do końca nie znam
                  sytuacji
                  czuję że nieżle oberwałaś i sądzę że to już wystarczy i nie potrzebujesz
                  dodatkowych kopniaków ani głaskania po główce

                  głowa do góry, jesteś bogatsza w doświadczenie :)
    • goldenwomen ale dupek z niego :) 24.01.07, 13:42
      mezczyzne prawdziwego :)))) poznaje sie po tym nie jak zaczyna lecz jak kończy
      a on skonczył jak burak wsiowy
    • kolderka3 Re: Romansu zakończenie. 24.01.07, 20:35
      kochana Izolatko ciesz sie ze to sie skonczylo po 2 miesiacach i okazal sie
      niezlym sku...m,moj trwa 5 lat i to jest dopiero dramat,gdybym wiedziala co
      mnie czeka gdybym wiedziala jaki bol mi to sprawi, to pogonilabym go w
      diably,choc nie raz probowalam ale nigdy nie bylam dosc stanowcza,walczyl o
      mnie taj jak zaden facet , 12 miesiecy minelo zanim to zrobilismy razem,ja
      bylam twarda nie chcialam sie wiazac z zonatym facetem,ale to ON byl
      uparty,smsy,prezenty,podobnie jak twoj romans rozpoczal sie w pracy i w tej
      samej grupie zawodowej,postanowilam to zakonczyc ilez mozna tak zyc,wyjechalam
      on zostal ale sie niepoddal powiedzial ze przyjedzie,czekam na niego, tylko
      wiesz ze zdalam sobie sprawe ze nie wiem czy tego chce, nie wiem czy chce byc z
      tym czlowiekiem, po ttym wszystkim,ona tez odkryla romans pare lat temu ale
      zamydlil jej oczy,nie wiem jak jest teraz,powiedzial ze chce byc ze mna tylko
      dlaczego to musi trwac tak dlugo???w twoim przypadku ciesz sie ze tak to sie
      skonczylo.pozdrawiam
    • izolatka TO NIE KONIEC!! przeczytajcie bo zgłupieję. 25.01.07, 12:32
      Minęło parę dni, od feralnego piątku i soboty. Uspokajałam się.
      Wczoraj wieczór, znów dzoni jego żona.
      Gorączkowo myslę, co znów sie stało.
      A ona chciała porozmawiać.
      Powiedziała, że mąż płakał na kolanach, był w klasztorze u spowiedzi.
      I dokładnie przedstawił jej nasz"związek". Skupił się jedynie na wątku
      seksualnym, jak to ja prawie go do seksu zmuszałam, od razu majtki ściągałam, a
      potem za godzinę wyrzucał mnie prawie za drzwi. Powiedział, ze jestem
      blondynką, 2 rozmiary większą od żony, z urody mniej niż przeciętna, a nawet
      brzydką, że nigdy mu sie nie podobałam, czuł do mnie prawie wstręt i seks był
      mniej niż taki sobie. Mówił o mnie" Ta k.."sama się pchała, stara panna, która
      nie znałazła nabywcy i nie wiadomo z kim jeszcze to robiłam.
      Nie chciał, żeby żona jakkolwiek mogła mnie zidentyfikować, stąd ta blondyna
      duża.

      żona sama przyznała, że ten obraz męża w ten sposób mówiący o mnie ją
      przeraził, bo nigdy o żadnej kobiecie tak się nie wyrażał, nie był to jego
      styl, klnięcie.
      Kolejny raz zapytała się jak było. Ja wtedy zaproponowałam że wyślę jej smsy od
      niego i zdjęcia. Nie chciałam tego wcześniej robić, bo dla mnie w sobotę sprawa
      była skończona.
      Zapytała jak wyglądam. Opisałam siebie, tak się składa że jestem szczupłą,
      szatynką. Z smsów przeczytała jak bardzo mu się podobam.
      Powiedziałam, że źle świadczy o nim , że spotykał się z "kaszalotem".
      Ona pytała, ja odpowiadałam, mówiłam o rzeczach które mi mówił o żonie,
      rodzinie.
      Że prosił, żebym była przy nim, nawet bez seksu, bo to nie było najważniejsze.
      O 50 smsach dziennie, o smsach w nocy, z lewej komórki.
      Ona przyznała, że choć zachowywał się normalnie, to jej intuicja coś wyczuwała.
      Chciała się ze mną spotkać, nie chciałam.
      Powiedziałam, że widziałam w jego oczach błysk, do innych kobiet.
      Przyznała , ze też to widziała od czasów narzeczeństwa, ale..
      Powiedziała jak to normalnie kochali się 2x dziennie ( po 15 latach małżeństwa).
      Że myślą o drugim dziecku.
      Zapytała, co ona ma robić.
      - Nie wiem, proszę pani. Chyba dać czasowi czas.
      Powiedziałm ,że było mi łatwo, bo nigdy nie wymienił jej z imienia i była dla
      mnie po prostu "zoną".
      Ona chciała sie uspokoić rozmową ze mną, rozmawiałyśmy ze 3 godziny.
      Na koniec stwierdziła, ze dla niej to incydent ta zdrada ze mną, za wiele ich
      łączy, on płakał jak w brazylijskich serialach.
      Ja powiedziałm, ze cieszę się że ja nie jestem z człowiekiem, który w tak podły
      sposób powie o kobiecie, którą bez bielizny oglądał. Ze go sznowałam i ceniłam
      ale już nie.
      Ona przyznała, zę boi się bo widzi że po 15 latach wcale go nie znała.
      i dodała, ze bardzo jej pomogłam i widzi że fajną kobietą Piotrek się zauroczył.
      Uspokoiłam, ze nie była to miłość, tylko zdawałoby się ogromna sympatia.
      Zresztą przeczyta smsy.

      Ja chcę otrząsnać się z tego gó...

      • menk.a Re: TO NIE KONIEC!! przeczytajcie bo zgłupieję. 25.01.07, 12:39
        zmień numer telefonu, bo zostaniesz swiadkiem na sprawie rozwodowej;))
        • izolatka Re: TO NIE KONIEC!! przeczytajcie bo zgłupieję. 25.01.07, 12:44
          Chyba nie, ale ta kobieta szuka u mnie odpowiedzi na pytania, kiedy ja nie chcę
          do tego wracać.
          Piotrek zrobił ze mnie szmatę i juz mnie nic nie zdziwi.
          To małęństwo przetrwa, ale ja czuję jak On mnie nienawidzi, bo sprawa się rypła
          i wierzy w to co bluzga pod moim adresem.
          To mnie szokuje.
          • prot4 Re: TO NIE KONIEC!! przeczytajcie bo zgłupieję. 25.01.07, 21:05
            Biedna,głupia,naiwna.Trzmam za Ciebie kciuki.
            Tylko kobiety mogą tak nienawidzieć.
            • izolatka Re: TO NIE KONIEC!! przeczytajcie bo zgłupieję. 25.01.07, 21:08
              Uważasz, ze zraniona duma każe mi to wszystki mówić?
              Więc Ci powiem, że nie. I nie nienawidzę go.Naprawdę.
      • tygrysek27 Re: TO NIE KONIEC!! przeczytajcie bo zgłupieję. 25.01.07, 12:41
        po co z nią rozmawiasz?
        po co opowiadasz o takich rzeczach?
        przecież i tak będziesz ta najgorszą jak się pogodzą

        "Ja chcę otrząsnać się z tego gó..." skoro chcesz to przestań się w tym gó..e
        babrać
        teraz to aż się wkurzyłam Twoją naiwnością i to mój ostatni wpis w Twojej
        sprawie
        • menk.a Re: TO NIE KONIEC!! przeczytajcie bo zgłupieję. 25.01.07, 12:44
          skoro dla żony romans jt incydentem to rzeczywiście, mogą się pogodzić;)
        • izolatka Re: TO NIE KONIEC!! przeczytajcie bo zgłupieję. 25.01.07, 12:45
          Masz rację tygrysku. Durna jestem.
          • nemo1968 Re: TO NIE KONIEC!! przeczytajcie bo zgłupieję. 25.01.07, 13:42
            Nie, tygrysek nie ma w tym momencie racji. Dobrze, ze rozmawiasz z żoną.
            Obie jesteście ofiarami jego głupiego postępowania.
            Podoba mi sie, ze to wszystko opisałaś bo przy okazji sobie to poukładasz w
            głowie. Rozsądna z ciebie dziewczyna.

            Głowa do góry !
            • izolatka Re: TO NIE KONIEC!! przeczytajcie bo zgłupieję. 25.01.07, 20:59
              Chwilami wydawało mi się, że on tych rozmów potrzebuje.
              Ale... chwilami chciała mi wbić szpilę. Udowadniać jak idealnym małżeństwem są.
              I opowieść o seksie 2x dziennie i jej stringach które on nosi w torbie.
              I planach drugie dziecko.
              To miało mnie zaboleć. Czułam się tylko ..głupio, jak nie z tego kontekstu.
              I powtarzam, to nie podpucha.
      • kolderka3 Re: TO NIE KONIEC!! przeczytajcie bo zgłupieję. 25.01.07, 12:47
        oj izolatko,jak sie otrzasnac? z czego???trwalo to tylko 2 miesiace,a pozatym
        okazal sie czlowieczym dnem, bo nie wyobrazam sobie, faceta ktory mowi o
        kobiecie takie rzeczy,a zwlaszcza ze to on wszedl brudnymi butami w twoje
        zycie,dziwi mnie to bo grupa zawodowa w jakiej pracujesz to ludzie
        inteligentni,na poziomie a on poprostu go nie ma.uwazam ze bardzo dobrze
        zrobilas,wyjasniajac jego zonie, on ma napewno pieklo,ale wierz mi tez ze w tej
        grupie zawodowej,zony przymykaja na to oko.Ty mozesz sobie ulozyc zycie na
        nowo,a ona...nie!!musi sie z nim meczyc nastepne lata i nastepne lata go
        kontrolowac,drzec za kazdym razem kiedy nie wraca na noc do domu.Wiec dziekuj
        Bogu ze to sie tak skonczylo.Przynajmniej wiesz ze plytkosc tego faceta nie zna
        dna.glowa do gory i zacznij zyc wlasnym zyciem i uczekaj przed nastepnym
        zonatym:)ja tez tak zrobie.
      • goldenwomen ale podpucha!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! !!!!!! 25.01.07, 13:45
        ze tez chce Ci sie tak dorzucac do ognia!
        • izolatka Re: ale podpucha!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! !!!!!! 25.01.07, 20:54
          To nie podpucha!
          tez bym nie uwierzyła.
          • and43 [...] 26.01.07, 10:33
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
            • kolderka3 Re: ale podpucha!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! !!!!! 26.01.07, 11:02
              chyba przesadzilas,bo pomysl ze to facet mysli jajami,to facet wchodzi z pelna
              swiadomoscia zdrady w drugi zwiazek, to ten co Wam drogie zonki przyrzekal
              milosc i ucziwosc malzenska wbija wam noz w serce,nie ta ktora z nim idzie ona
              nie ma nic do stracenia, nikomu nic nie przysiegala.A wiesz co jest
              najgorsze,ze jeszcze jest wszysko ok jesli jest tylko SEX, a pomysl moja droga
              jesli dojdzie do tego MILOSC i SEX,jak sie czujesz???????Kochajac sie z toba
              mysli o innej,caly czas kombinuje jak sie spotkac z ta druga,a co najgorsze
              chce byc tylko z toba bo jest mu szkoda dzieci)( w niektorych przypdkach jest
              to prawda),a wiec....POMYSL!!!!!!!!!!!
    • yuka4 Re: jeżeli to nie podpucha, to????? 26.01.07, 11:03
      tak sie zastanawiam ( chociaz coraz gorzej mi to wychodzi) skąd izolatka ma
      tyle wolnego czasu na pisanie postow? hmmm..... moi sąsiedzi - lekarze -
      pracujący i w szpitalu i w jakiejś prywatnej przychodni, przychodzą do domu
      skonani............przejżą tylko poczte na kompie i tyle , bo reszte wieczora
      czytają jakies mądrości o medycynie........ ale może ja tylko przesadzam?
      • no1teresa Re: jeżeli to nie podpucha, to????? 26.01.07, 11:18
        w szoku wziela urlop i w zaciszu mieszkania lize teraz rany
      • kolderka3 Re: jeżeli to nie podpucha, to????? 26.01.07, 11:56
        moja droga gdybys przeczytala wszystki posty Izolatki, to wiedzialabys ze
        pisala o parodniowym urlopie,wiec MASZ ODPOWIEDZ.
        • izolatka Re: jeżeli to nie podpucha, to????? 26.01.07, 14:30
          Dziekuje kolderko3.
          Ludzie czepiaja sie dla zasady, bezinteresownie. Nie musze tlumaczyc dlaczego
          pisze o tej czy innej godzinie i jak mi sie to udaje, udowadniac ze nie jestem
          wielbladem. Jestem na urlopie, jutro lece zagranice. Potem kurs. Na szczescie
          do pracy wracam dopiero na poczatku marca, wiec i ja spojrze na to z oddali.
          Dziekuje za zyczliwosc.
          • lib Re: jeżeli to nie podpucha, to????? 28.01.07, 22:31
            >> cała ta akcja napawiła mnie obrzydzeniem do żonatych.

            Biedactwo :-(((
            (zakładam, że "napawić obrzydzeniem" znaczy to czego się domyślam)

            Proszę mimo tego szoku pamiętać, że rzeczony pan okazał się draniem tudzież
            złamanym ch. nie w chwili, kiedy zaczął opowiadać o kochance brzydkie rzeczy,
            ale znacznie wcześniej, kiedy wszedł z wymienioną kochanką w relację romansową.
            Facet, który zdradza żonę, jest draniem, i nie ma co potem cierpieć w powodu
            zranionej niewinności. Czy naprawdę myślałaś, że traktując żonę podle, Ciebie
            potraktuje inaczej? Bardzo proszę mi tu przedstawić logiczne wyjaśnienie takich
            oczekiwań :-)
            lib
            • kamilaa6 Re: jeżeli to nie podpucha, to????? 30.01.07, 20:22
              Sama jestem żoną i nie wiem jak bym zareagowała na sytuację która Ciebie
              spotkała. Pewne jest że ten facet to chłopczyk, bez klasy. Skoro już doszło do
              tego romansu to winę ponosicie wszyscy cała trójka (i Ty i on i żona) tylko
              żadne nie chce się do tego przyznać. I niestety kochanka to zawsze tylko
              kochanka!!! Dlatego to Ty dostajesz po głowie najbardziej i podziwiam Ciebie że
              psychicznie dajesz radę.
              Nie myśl że Ciebie potępiam bo to nie o to chodzi, do tej pory zawsze
              potępiałam takie kobiety do czasu kiedy sama na szczęście tylko "otarłam się o
              romans z żonatym", co nie znaczy że popieram takie romanse. Trzymaj się i nie
              daj się!!!
              • izolatka Re: jeżeli to nie podpucha, to????? 31.01.07, 04:55
                Jestem teraz bardzo daleko od kraju i wszystko wyglada dobrze, jestem spokojna
                i prawie szczesliwa. Ale nie ukrywam, boje sie powrotu min do pracy, bo jego
                jeszcze nie widzialam. Nie ludze sie ze powie przepraszam. To juz nie zmienia
                faktu.
                Kochanka zawsze pozostanie ta zla.
    • ciarna_87 Re: Romansu zakończenie. 29.01.07, 15:55
      bo do tanga trzeba dwojga :)

      głupia ta żona że cała wine upatruje w Tobie i jak można zostać potem z kims
      takim?
    • jagodnik Re: Romansu zakończenie. 30.01.07, 00:01
      prot4 napisał:
      >Kochana kokardko,chcialem dac do zrozumienia,ze kobiet w roli kochanki sie nie
      szanuje.Ot kolejna "dupa"zaliczona.
      >I wybacz,nie znam faceta,który by szanowal darmowe dupy.Moga tego braku
      szacunku
      nie okazac.Ale badz pewna,zwsze wysmieja.

      Chłopie, co ty wypisujesz?? Jesteś burak większy niż ten koleś!
    • filmozerca_jeden Re: Romansu zakończenie. 01.02.07, 00:20
      jeśli już chce się żyć na krawędzi to aby uniknąć (ok. zminimalizować ryzyko)
      takich wpadek w przyszłości wg mnie należy BEZWGLĘDNIE:

      - KASOWAĆ sms (wychodzące i przychodzące, wyłączyć raporty doręczeń, kasować
      zapamiętane wiadomości, kopie robocze, archiwum sms oraz liczniki wiadomości);
      - PAMIĘTAĆ nr a nie wpisywać go do pamięci aparatu/karty SIM;
      - korzystać ze służbowej komórki (billingi nie przychodzą do domu) lub z
      nierejestrowanego pre-paida;
      - przy połaczeniach kasować numery ostatnio wybierane, przyjmowane połaczenia,
      liczniki połączeń (w nowych komórkach rejestry), historię połączeń;
      - wyłaczać komórkę (jesli nie jest służbowa) wieczorem lub umówić się na
      telefony w czasie pracy lub zaraz po lub tuż przed

      to tak z grubsza :-))

      pamiętajcie jednak o Prawach Murphy'ego. Co ma się sp...ć zawsze się sp...li.
      Tak, jak w moim przypadku :-D
      buzia
      • ania1022 Re: Romansu zakończenie. 02.02.07, 20:28
        A nie prosciej chodzic prostymi drogami ?
Pełna wersja