Faceci. Co mam robić? Problem z Kobietą...

21.01.07, 14:00
Witam.
Już tu parę razy zawitałem.

I problem jest ten sam:
Jestem z Nią ponad rok.
A problem jest taki:
Za często się kłócimy-co parę dni. I o to samo: o moje zachowanie. Ja powiem
coś tak, zrobię tak a tak. I ONA WYBUCHA: wczoraj mi powiedziała, po tym jak
sie zpytałem: to Twój laptop chodzi jak się go podączy do prądu. TO ona
powiedizała:
- Ty durny jesteś. Zachowujesz się jak jakies ograniczone umysłowo dziecko.

Czy jak zamyslę się, czy zrobię coś powolnego-to już komentarz, ze jaki ja
jestem, ze "WIęcej energii" itp.

Czy mamy szansę budować konstruktywnie nasz związek? Rozmawiać,itp
Czy Ja zawsze Ją bee drażnił- i to na dłuższa metę - trzeba się zastanowić
czy to ma sens?

Możecie wymienic sie ze mną swoimi doświadczeniami, PROSZĘ!
CO Wy o tym myślicie?

Jestem stary Koń (24 lata)-ale to mój pierwszy poważny związek.
    • kookardka Re: Faceci. Co mam robić? Problem z Kobietą... 21.01.07, 14:09
      Z doświadczenia Ci powiem, że jeśli są sprawy denerwujące od początku
      i nie można wpłynąc na ich zmianę to pewnie konflikt będzie się pogłębiał.

      Po pierwsze, Twoja kobieta odzywając się do Ciebie w zacytowany sposób
      pokazuje jak bardzo Cię nie szanuje ... a to pewnie z czasem zacznie Ciebie
      frustrować.

      Po drugie mam wrażenie, że nie dopasowaliście się temperamentami,
      może jesteś człowiekiem spokojnym i powolnym a ją rozpiera energia,
      skoro tak popycha Cię do bardziej zdecydowanych i energicznych ruchów.
    • jakub_234 Re: Faceci. Co mam robić? Problem z Kobietą... 21.01.07, 14:24
      Mozesz zrobic 3 rzeczy z taka kobieta. Moze zadziala moze nie sprawdz!
      -olej ja...nie odzywaj sie do niej (skutek: moze zadzwoni, przeprosi i cos
      zrozumie, ze na niej swiat sie nie konczy)
      -nawrzesz na nia...ale tak konkretnie tylko nie wyzywaj (skutek: moze uwaza
      ciebie za mieczaka? moze potrzeba jej kogos z jajami?)
      -podporzadkuj sie. (skutek: bedzie ciebie ponizac, obraz az wkoncu powie...nara
      misiu)
      Dezyczja nalezy do Ciebie.
    • kita7 Re: Faceci. Co mam robić? Problem z Kobietą... 21.01.07, 14:33
      ten związek nie ma przyszłości
      moim zdaniem tym, czego ona potrzebuje na pewno nie jesteś Ty
      jeszcze sie łudzi, że Cie zmieni
      uciekaj zanim wdepcze Cię w ziemię i odejdzie do innego
      nie taki stary koń z Ciebie :)
      znajdź kogoś kto zaakceptuje Cie taki, jakim jesteś
      pzdr
    • brak.polskich.liter Re: Faceci. Co mam robić? Problem z Kobietą... 21.01.07, 15:13
      traductor123 napisał:

      > Jestem stary Koń (24 lata)-ale to mój pierwszy poważny związek.

      Eee, tam, stary kon. Mlody chlopak jestes i zycie przed Toba. Z tego, co
      piszesz, dziewczyna Cie nie szanuje, nie akceptuje, usiluje Cie zmieniac w
      kogos, kim nie jestes (ten tekst "wiecej energii" - odpadlam od podloza). Szkoda
      baterii IMO. Lepiej rozejrzec sie za kims, kto bedzie Cie lubil, szanowal i
      cenil - w takim ksztalcie, w jakim obecnie jestes.

    • eeela Re: Faceci. Co mam robić? Problem z Kobietą... 21.01.07, 15:15
      Zmykaj. Zachowasz tym u niej resztki szacunku.
      Mialam ci ja raz takiego, wytrzymalam 4 miesiace. 'Wychodzil' sobie mnie
      wytrwaloscia (tzn. latal za mna 4 lata). Myslalam na poczatku - dobry czlowiek,
      bedzie ok. Ale tak niemilosiernie mnie wkurzal, ze bylam dla niego niedobra,
      pogardliwie sie do niego odnosilam i w ogole nieladne to wszystko bylo. I
      jeszcze pod koniec sie tak strasznie plaszczyl, zeby go nie zostawiac. Zmykaj
      czym predzej.
      • itsnotme Re: Faceci. Co mam robić? Problem z Kobietą... 22.01.07, 09:18
        kto by pomyślał, że taka wredna:)
        • eeela Re: Faceci. Co mam robić? Problem z Kobietą... 22.01.07, 11:55
          Strasznie wowczas mloda, jeszcze straszniej glupia i w miloscie nie wierzaca, i
          myslaca sobie, ze trza jakis przyzwoity egzemplarz po prostu dopuscic i tyle.
          Wyobraz sobie nastroj przy takiej mlodzienczej rezygnacji i z facetem, co na
          wszystko reagowal spojrzeniem przepraszam_ze_zyje_tylko_mnie_odrobinke_kochaj.
          ;-)
          • itsnotme Re: Faceci. Co mam robić? Problem z Kobietą... 22.01.07, 12:10
            wyobraźnia rysuje mi żałosny obraz faceta i utwierdza w przekonaniu o Twojej
            wredocie, albo potrzebie bycia podziwianą:)
            • eeela Re: Faceci. Co mam robić? Problem z Kobietą... 22.01.07, 12:14
              Nie, nie nie. Ja lubie sie czasem nieszkodlwiwie powyzlosliwiac, ale nie gustuje
              w znecaniu sie nad ludzmi. Wtdy po prostu puszczaly mi nerwy.
    • zloteslonko Re: Faceci. Co mam robić? Problem z Kobietą... 21.01.07, 15:21
      Jesteście ze sobą rok a ona już Cię denerwuje. To się nie uda.
      No, ale z drugiej strony... Różnie na świecie bywa. Sam musisz sobie zadać to
      pytanie: Czy chcesz tracić czas, denerwować się, zmuszać czy od razu to
      skończyć. A może zaryzykujesz i porozmawiasz z nia o tym? To by musiała być
      bardzo delikatna rozmowa.
      • brak.polskich.liter Re: Faceci. Co mam robić? Problem z Kobietą... 21.01.07, 15:33
        zloteslonko napisała:

        > Jesteście ze sobą rok a ona już Cię denerwuje.

        Hm, odnioslam wrazenie, ze to nie ona jego denerwuje, ale raczej vice versa.
        A porozmawiac mozna, oczywiscie. Tyle, ze jesli lasce ciagle cos nie pasuje, to
        nie wroze szczesliwego zakonczenia.
        • zloteslonko Re: Faceci. Co mam robić? Problem z Kobietą... 21.01.07, 18:12
          Dokładnie. Trzeba potrafić iść na kompromis. Co to za związek, w którym jedno do
          drugiego boi sie odezwać zeby nie urazic, żeby nie sprowokować komentarza. Bzdura!
    • asiunia311 Re: Faceci. Co mam robić? Problem z Kobietą... 21.01.07, 15:41
      Nie wróże pomyślności temu związkowi, choć chciałabym się mylić. Kłótnie
      kłótniami, w każdym związku się one zdarzają, ale, z tego co piszesz, panna
      ewidentnie jest Tobą znudzona i rozdrażniona jak rozpieszczony bachor. Zrobisz,
      jak będziesz uważał za stosowne, nikt nie może dać Ci recepty na Twoje dalsze
      postępowanie, ale pomyśl nad tym, czy to wszystko jest warte takiego
      traktowania, jakiego doświadczasz od tej pannicy. Życzę powodzenia, bo jeśli
      zależy Ci na niej, mimo wszystko, to będziesz musiał podjąć trudną decyzję.
      Uszy w górę!:-)
    • gczern Re: Faceci. Co mam robić? Problem z Kobietą... 21.01.07, 23:00
      Kup jej kwiaty zanim ona o to poprosi, wyprasuj sukienkę zanim ona o tym
      wspomni , rób wszystko co ona chce tylko wcześniej i dla niej i nigdy nie
      narzekaj ;)
    • waldek1610 Re: Faceci. Co mam robić? Problem z Kobietą... 22.01.07, 06:32
      Mysle ze ty jestes typem humanisty bo lubisz luz, do wszystkiego podchodzisz
      filozoficznie i z tego co widac jestes cierpliwy, a ona ma umysl matematyczny,
      wiec jest tzw; "scislowcem" jest niecierpliwa, latwo sie irtytuje jesli ktos
      nie mysli szybko i "logicznie".

      Wasze problemy biora sie z roznicy waszych charakterow, choc zwykle osoby z
      przeciwnymi charakterami moga sie bardzo dobrze dopelniac, tylko jesli dojda do
      porozumienia ze zadna ze stron nie bedzie zmieniac drugiej na sile...
      • eeela Re: Faceci. Co mam robić? Problem z Kobietą... 22.01.07, 12:03
        > Mysle ze ty jestes typem humanisty bo lubisz luz, do wszystkiego podchodz

        Ja przerwe troche te tutaj coraz powszechniejsze slodzenia i wspolodczuwania.
        Czy ktos przeczytal dokladnie wypowiedz autora watku? Opisuje on sytuacje, w
        ktorej dziewczyna sie denerwuje, bo on sie pyta, czy jej laptop dziala, jak go
        podlaczyc do pradu.
        Rozumiem, ze nikt mi nie wybaczy tego, co zaraz powiem, wic nawet nie prosze o
        wybaczenie - alez to jest przejaw skrajnego nieudacznictwa!
        I rozpisujecie sie, jak to powinien sobie znalezc dziewczyne, ktora go
        zaakceptuje jakim jest, tworzac chlopu sztuczne zludzenia.

        Panie autorze watku: jak juz napisalam wyzej, od tej dziewczyn najlepiej zmykac
        i zachowac dzieki temu w jej oczach resztki szacunku (jesli tylko panu na tym
        zalezy). Przed zabieraniem sie za dziewczyne nastepna, zajac sie intensywnym
        uaktualnianiem swojej wiedzy o otaczajacej pana rzeczywistosci, cwiczeniem
        umyslu (moze tez i miesni troche), zeby doprowadzic sie do stanu uzywalnosci.
        Dziewczeta na ogol nie gustuja w zbyt wolno myslacych mezczyznach. Dziewczeta
        lubia, jak facet od czasu do czsu sie do czegos poza lozkiem potrafi przydac.
    • puszka_pandory1 Re: Faceci. Co mam robić? Problem z Kobietą... 22.01.07, 07:49
      Następnym razem gdy usłyszysz od niej, że jesteś durny lub coś w tym rodzaju,
      zadaj jej pytanie: "To dlaczego jesteś z takim durniem, jak ja?"
      Mój post nie będzie optymistyczny. Bo nie może być inaczej, skoro z Twojego
      opisu sytuacji wynika, że ona nie akceptuje Cię takim, jakim jesteś, chciałaby,
      abyś był kimś innym i daje to do zrozumienia w dosadny (żeby nie powiedzieć:
      chamski) sposób.
      Tylko szczera, spokojna rozmowa daje szansę na zmianę tej sytuacji. Jeżeli nie
      dojdziecie do porozumienia, daj sobie spokój i rozejrzyj się za kimś, kto
      pokocha CIEBIE, a nie WYOBRAŻENIE o Tobie. 24 lata to dopiero początek
      wszystkiego:) Ja mam 26 lat, jestem sama i wcale nie uważam się za "starą
      klacz":) Uszy do góry!:)
      • menk.a Re: Faceci. Co mam robić? Problem z Kobietą... 22.01.07, 08:32
        Słusznie.
        Jak się nie da tego spokojnie wyjaśnić a potem nerwów trzymać na wodzy i
        ograniczać te chamskie odzywki, to należy puścić się wolno. Po co, w imię czego
        się męczyć?
        ;)
        • puszka_pandory1 Re: Faceci. Co mam robić? Problem z Kobietą... 22.01.07, 08:37
          Hej:)
          Jakie nastroje dominują ostatnio?
          Adekwatne do "Nothing compares 2U" czy "Little Red Corvette?":)
          Pozdrawiam:)
          • menk.a Re: Faceci. Co mam robić? Problem z Kobietą... 22.01.07, 08:48
            oj po tym weekendzie raczej to drugie:PPPP
            • puszka_pandory1 Re: Faceci. Co mam robić? Problem z Kobietą... 22.01.07, 08:55
              Jeździłaś małą czerwoną corvettą?
              Niech zgadnę-pewnie nie sama...:)
              Uchyl choć rąbek tajemnicy:)
              • menk.a Re: Faceci. Co mam robić? Problem z Kobietą... 22.01.07, 09:03
                no nie sama:PPP i to była rewlacyjna jazda;)))
                • puszka_pandory1 Re: Faceci. Co mam robić? Problem z Kobietą... 22.01.07, 09:16
                  Lucky you...:)
                  I mam nadzieję, że była to totalna jazda bez trzymanki:)
                  • menk.a Re: Faceci. Co mam robić? Problem z Kobietą... 22.01.07, 10:02
                    w każdym razie było lepiej, niż się spodziewałam;)
    • myyks Re: Faceci. Co mam robić? Problem z Kobietą... 22.01.07, 12:26
      Kochany Stary Koniu,

      Chyba trzeba spadać...
      Ona ma wizję swojego partnera i nie zamierza jej zmienić...
      A Ty chyba nie pasujesz do jej urojeń. Może byc tylko gorzej.
      Jeśli rozmowa na ten temat nic nie daje, to musisz porozmawiać na temat
      warunków rozstania.
      A takie stare konie jak Ty, będą miały dużo szans.
      pzdr
      jeszcze starszy koń.
    • mamadomy Re: Faceci. Co mam robić? Problem z Kobietą... 22.01.07, 13:51
      je.pl/vd32
    • chijana Re: Faceci. Co mam robić? Problem z Kobietą... 22.01.07, 13:57
      o kurcze..powazny problem,a le jesli jestes powolny i faktycznie masz glupie
      zachowania to chyba z ta partnerka CI si eie uda, chyba, z ehcesz byc caly czas
      pod jej pantfolem. predzej czy pozniej wycwiczy Cie tak,z ebedziesz chodizl
      jak w szwajcarskim zegarku. ja nie lubie powolnych ludzi, bez energii,
      zadajacyh glupie pytania..wiec chyba ja moge zrozumiec.
      ale nie berz tego do siebie.
      • myyks Re: Faceci. Co mam robić? Problem z Kobietą... 22.01.07, 15:18
        chijana napisała:

        > o kurcze..powazny problem,a le jesli jestes powolny i faktycznie masz glupie
        > zachowania to chyba z ta partnerka CI si eie uda, chyba, z ehcesz byc caly
        czas
        >
        > pod jej pantfolem. predzej czy pozniej wycwiczy Cie tak,z ebedziesz chodizl
        > jak w szwajcarskim zegarku. ja nie lubie powolnych ludzi, bez energii,
        > zadajacyh glupie pytania..wiec chyba ja moge zrozumiec.
        > ale nie berz tego do siebie.

        Eeee tam! To nie jest problem z energią. Ten typ tak ma: esesmański mundur i
        pejczyk - taki babski dominator. Jak się nie wyżyje na kimś chodzi chora.
        Dlatego tez wzięła sobie miękkiego misia do bicia i wcale nie ma ochoty na
        innego. Obrzydliwość.
        • ania.downar Re: Faceci. Co mam robić? Problem z Kobietą... 22.01.07, 16:31
          A skad! Wcale nie taki typ. Ta sama kobieta przy bystrzejszym mezczyznie moze
          byc szczesliwa gotujac mu obiady.

          A Ty autor lepiej ja zostaw, bo to tylko kwestia czasu. No, chyba ze latwiej Ci
          bedzie, gdy to ona Cie zostawi ;-)
          • myyks Re: Faceci. Co mam robić? Problem z Kobietą... 22.01.07, 16:35
            ania.downar napisała:

            > A skad! Wcale nie taki typ. Ta sama kobieta przy bystrzejszym mezczyznie moze
            > byc szczesliwa gotujac mu obiady.
            >
            > A Ty autor lepiej ja zostaw, bo to tylko kwestia czasu. No, chyba ze latwiej
            Ci
            >
            > bedzie, gdy to ona Cie zostawi ;-)

            Ależ skąd. Essesmanka jak nic. A jak trafi na jakiegoś Fuhrera to wtedy staje
            się uległa jak kotka. I nie obrażaj autora - dla mnie to ona jest tepa!
            Jak deska w chlewiku na przykład...
            • asiunia311 Re: Faceci. Co mam robić? Problem z Kobietą... 22.01.07, 16:38
              myyks napisała:


              I nie obrażaj autora - dla mnie to ona jest tepa! Jak deska w chlewiku na
              przykład...


              Chciałeś powiedzieć: niewyheblowana chyba;-)
              • ania.downar Re: Faceci. Co mam robić? Problem z Kobietą... 22.01.07, 20:23
                Co Wy wiecie o kobietach... ja Wam powiem: NIC :-)
                • asiunia311 Re: Faceci. Co mam robić? Problem z Kobietą... 22.01.07, 20:38
                  Ania, jak ja lubię te odkrywcze tezy...;-)))
                  • ania.downar Re: Faceci. Co mam robić? Problem z Kobietą... 22.01.07, 21:01
                    No ale taka jest prawda, Asiunia... Chcialabys byc z mezczyzna, ktory dziwilby
                    sie jak sobie dajesz rade w zyciu, bo jemu to idzie jeszcze gorzej...?
                    :-)
                    • asiunia311 Re: Faceci. Co mam robić? Problem z Kobietą... 22.01.07, 21:08
                      A Ty chciałabyś byś z facetem, który na prawie każde Twoje, czasem durne i
                      idiotyczne pytanie, odpowiadałby: "ale jesteś debilna"?:-) To działa w dwie
                      strony, oboje mają "za uszami";)
                      • ania.downar Re: Faceci. Co mam robić? Problem z Kobietą... 22.01.07, 21:17
                        No wlasnie dlatego uwazam, ze facet powinien zachowac twarz i olac kobiete! :-)

                        A odnosnie Twojego pytania... jesli to zadane przeze mnie byloby naprawde
                        durne, to czlowiek ma swiete prawo odpowiedziec w ten sposob, a ja nie mam
                        prawa miec mu tego za zle :-)))
                        • asiunia311 Re: Faceci. Co mam robić? Problem z Kobietą... 22.01.07, 21:24
                          Też tak sądzę, ale niech robi, co uważa za stosowne:-) Jego wybór:-)

                          Wiesz, istnieje dla mnie coś takiego jak "kultura osobista" i nawet na durne
                          pytania można odpowiedzieć zjadliwie, ale nie chamsko;-)) Czujesz różnicę?;-)))
                          • ania.downar Re: Faceci. Co mam robić? Problem z Kobietą... 22.01.07, 21:30
                            No czuje roznice... ale wiem tez, ze czasami nerwy puszczaja.
                            Pomijam, ze niektorzy, dobrzy w istocie ludzie, maja taki styl mowienia.
                            • myyks Re: Faceci. Co mam robić? Problem z Kobietą... 23.01.07, 10:22
                              ania.downar napisała:

                              > No czuje roznice... ale wiem tez, ze czasami nerwy puszczaja.
                              > Pomijam, ze niektorzy, dobrzy w istocie ludzie, maja taki styl mowienia.

                              Zaczynasz rozumieć:P
                              Poza tym dzisiaj jestem kobietą i jako taka wiem wszystko o kobietach.
                              A Ty się nie znasz. Ta jego połowica to jest typ żeńskiego agenta GRU....
                              • ania.downar Re: Faceci. Co mam robić? Problem z Kobietą... 23.01.07, 18:26
                                Pojdz, kobieto, wydepilowac sobie meszek nad warga.
                                :-p
    • traductor123 Re: Już po rozmowie...Jaka sytuacja? 22.01.07, 14:24
      Ano taka, że porozmawialiśmy szczerze, a własćiwie to ja mówiłem.
      - ona nie wiedziała,ze robi mi tym tak przykrośc(tymi odzywkami) i ze bedzie
      sie starac juz tak do mnie nie mówić (durniu itd)-i że za to przeprasza.

      ALE NAJWAŻNIEJSZE JET TO, że jak wpsomniałem o tym ze chce isc do psychologa,
      to cała noc sie do mnei nie odzywała, nie chciała sie przytulać, odpychała
      mnie.Ale tez dlaego ze powiedziąłem,ze musi wybrać: albo jest ze mną albo szuka
      ideału. Albo zaczeni mnie szanować alo koniec.
      ALE JESZCZE NAJWAŻNIEJSZE TO TO, ŻE:
      -powiedziąła, postawila ultimatum:ALBO JA ALBO PSYCHOLOG. Jesli pojdzę do
      psychologa to z nami koniec. Dlaczego? Bo (jej argumenty):
      - znaczy ze wole rozmawiać o moich problemach z kimś obcym,ze ona isę czuje
      bezużyteczna, ze jej to sprawi duuuza przykrość
      - że bedzie sie wstydizła przed rodziną-a nie chce tego ukrywać
      - że bedzie sie zle z tym czuła,ze ja chodzę-i ot jenodczesnie bedzie zle
      wpływac na zwiazek.

      I..uwaga! postanowiłem na raziej nie isśc do psychologa. Dlaczego? Bo:
      - zależy mi na tej Miłości, na naszym związku
      - mogę poświęcić się trochę dla dobra naszego związku
      - jesli ona to doceni, i stanie się moim prawdziwym przyjacielem, psychologiem-
      jak obiecała.

      Nie wiem czy dobrze zrobiłem,ale sądzę , ze tak-ze zrobięłm tak dla Miłości :)
      • chijana Re: Już po rozmowie...Jaka sytuacja? 22.01.07, 15:04
        osobiscie jestem daleka od poswiecania sie w imie milosci...predzej czy pozniej
        mozna sie przejechac
        ale zycze powodzenia
        • menk.a Re: Już po rozmowie...Jaka sytuacja? 22.01.07, 15:11
          no cóż, kolega wierzy w miłość, która każe lub oczekuje poświęceń
          echhh;)
          • myyks Re: Już po rozmowie...Jaka sytuacja? 22.01.07, 15:15
            menk.a napisała:

            > no cóż, kolega wierzy w miłość, która każe lub oczekuje poświęceń
            > echhh;)
            W takim razie czyj to kolega?
            Jakoś mi daleko do niego. Myśle, że trzeba tę jego Paniusię utemperować...Ale
            on tego nie zrobi. On nawet do toalety boi się pójść bez pytania.
            • menk.a Re: Już po rozmowie...Jaka sytuacja? 22.01.07, 15:40
              jego wybór, jak sobie ściele, tak potem będzie spał;))
              widzą gały, co biorą;)
              • myyks Re: Już po rozmowie...Jaka sytuacja? 22.01.07, 16:29
                menk.a napisała:

                > jego wybór, jak sobie ściele, tak potem będzie spał;))
                > widzą gały, co biorą;)

                I sikał i robił k...
                A seks tylko wtedy, kiedy Pani go łaskawie dopuści (znaczy zwinie bitch)
      • eeela Re: Już po rozmowie...Jaka sytuacja? 22.01.07, 15:04
        Mam nadzieje, ze bedziesz szczesliwy, a dziewczyna okaze sie bardziej cierpliwa
        i wyrozumiala.
        Przepraszam za to, o czym pisalam wyzej. Nie bierz tego powaznie.
      • brak.polskich.liter Re: Już po rozmowie...Jaka sytuacja? 22.01.07, 15:55
        traductor123 napisał:

        > - jesli ona to doceni, i stanie się moim prawdziwym przyjacielem, psychologiem-
        > jak obiecała.

        Znaczy sie, laska obiecala Ci, ze zacznie studiowac psychologie, tak? Bo tego
        tekstu o "staniu sie psychologiem" nie zalapalam...
        • menk.a Re: Już po rozmowie...Jaka sytuacja? 22.01.07, 15:57
          oj czepiasz się;)
          następnym razem facet napisze: 'kobieta mnie bije' :D
          • chijana Re: Już po rozmowie...Jaka sytuacja? 22.01.07, 16:12
            albojest tez oszczedny i chce zaoszczedzic na psychologu
            • asiunia311 Re: Już po rozmowie...Jaka sytuacja? 22.01.07, 16:13
              Nie, chce zrobić przyjemność dziewczynie, ona ma takie ciągoty;-)
      • uhu_an zmykaj zx te3go związku 24.01.07, 00:36
        ona toba manipuluje. daj spokój! jak mozna mowic, ze jest sie nieswiadomym
        robienia przykrosci osobie, do kt. zwraca sie "ty durniu".
        Zwiewaj, bo sie współuzależnisz! a to juz jest zabhurzenie, ktore sie leczy.
        wlasciwie, to ze przystales na jej WARUNKII nie prośby, a wlasciwie rozkazy,
        ultimatum(nie ma przestrzeni na twoje potrzeby)znaczy, ze juz jestes
        wspoluzalezniony.
        tak postępują rodzinni kaci, z tymze jest to przemoc psychiczna.
        Wiem coś o tym! niestety z doświadczenia jak i z wiedzy książkowej.
        • traductor123 Re: zmykaj zx te3go związku 24.01.07, 10:45
          och, jak łatwo CI mówić: zmykaj z tego związku.
          To nie piaskownica, gdzie zabierasz zabawki i zmykasz sobie...

          Proszę, skoro chcesz mnie przekonać-to mi udowodnij, że to jest przemoc
          psychiczna. Przekonaj mnie do tego,ze warto rzucać tę Miłość w imię Wolności.

          A może widzisz szansę uratowania tego związku?

          P.S. No ale wiesz, jak Ona mi powiedziała przy tych sporach: "Wiesz, ja sobie
          bez Ciebie poradzę,ale Ty beze mnie nie". "idz do innej, i zobaczysz czy
          faktycznie jesteś taki fajny, i czy jest tak łatwo, i czy inna z Toba
          wytrzyma" - TO W TYM WIDZE CHOLERNIE PRZEWROTNA I NIE FAIR ARGUMENTACJĘ, (czy
          to manipulacja?)
          • uhu_an Re: zmykaj zx te3go związku 24.01.07, 19:11
            pewnie, ze latwo mowic, a trudniej wykonac. nie chce cie na sile przekonywac,
            bo po co? to nie ja sie mecze z dziewczyna tylko ty. Jak bedziesz chcial to
            zostaniesz przy niej,a jesli hie to nie. sam sobie odpowiedz. bo chyba sam cos
            zauwazasz, ze cos nie gra w związku. zauważ kto bardziej nalega na
            kontynuowanie:ona, czy ty. moim zdaniem ona zaprzecza istnieiu problemów:
            owszem, potwierdza, ze cos jest nie tak ALE - itu jest juz zaprzecznei. nie
            wiem czy to w miare jasne to co napisalam.
            moim zdaniem ostatecznym dowodem na przemoc jest fakt, ze w tym zwiazku sa
            stosowane spore naduzycia: wysmiewanie, ponizanie, szantaze. gra na twoich
            uczuciach, by tylko zachowac cie przy sobie, pomimo, iz sprawia ci ta osoba
            ból. Bo chyba fajnie sie nie czujesz. nie wiem, czy ci to pomoze- no ale skoro
            chciales dowód to prosze. wg MNIE to jest dowów- choc nie wiem, czy na tyle
            przkonywujący, moge s dac książkową definicje przemocy psychiocznej, jesli
            tylko to ci rozjasni sprawe..
            "Przemoc psychiczna-to agresywne zachowanie ( zwykle werbalne) wywołujący
            emocjonalny ból lub cierpienie, mające na ogół charakter poniżający, budzący
            poczucie zagrożenia np. wyśmiewanie poglądów, religii, pochodzenia,
            ośmieszanie, karanie lub odmawianie uczuć, brak zainteresowania, szacunku,
            ograniczanie snu, pożywienia, wmawianie choroby psychicznej.
            Główną różnicą pomiędzy przemocą, a agresją jest to, że przemoc jest ZAWSZE
            celowa, a agresja rodzi się z frustracji i działa na zasadzie impulsu."

        • traductor123 Re: Do uhu_an 24.01.07, 19:44
          uhu_an napisała:
          > Wiem coś o tym! niestety z doświadczenia jak i z wiedzy książkowej.

          A czu możzesz troszkę podzielić się tym doświadczeniem ze mną, proszę?
          Napisz na pocztę do mnie.
    • traductor123 Re: Faceci. Co mam robić? Problem z Kobietą... 22.01.07, 23:28
      Dziękuję Wam za wypowiedzi.

      Ona uważa, że:
      - skoro już tyle razy chodziłem już ( w sumie przez 3 lata około) - to jak mi
      miała pomóc to by mi pomogła.
      - i że nie mam na tyle poważnych problemów,zeby isć do psychologa.

      No boli mnie, że stawia nasza Miłość, związek między wizyta u psychologa.

      Na raize się powstrzymam.

      DO tych co mi pisza zeby ROZMAWIAC O TYM Z NIĄ.
      Ilez to już rozmow bylo na ten temat. O moich dolegliwościach. O roli
      psychologa. O tym jak chodziłem już i relacja krótka z wity(już wtedy byliśmy
      razem). Ile mozna gadać o tym samym i przekonywać bez skutku!


      Jesli bede potrzbebowął wiztyy u psychologa, to trudno-bede musiał wybrać.

      Poza tym boli mnie to, ze zachowuje się mimo wszystko egoistycznie:wazniejsze
      co powie rodzian i jej wstyd, niz moja dobro.
      Powiedziała,ze nawet jesli nei powie,to bedzie sie wstydzić, nie chce czegoś
      takiego ukrywać

      Ojej, ojej...
      • chijana Re: Faceci. Co mam robić? Problem z Kobietą... 23.01.07, 10:15
        ło matko? to ona ze sredniowiecza jest, ze wstydzi sie powiedziec, z ejej facet
        do psychologa idzie? to chyba nic strasznego?

        nadal nie rozumiem Cie..boli Cie co ona mowi, co mysli, ale nadal z nia jestes.
        wspolczuej CI
      • myyks Re: Faceci. Co mam robić? Problem z Kobietą... 23.01.07, 10:29
        traductor123 napisał:

        > Dziękuję Wam za wypowiedzi.
        >
        > Ona uważa, że:
        > - skoro już tyle razy chodziłem już ( w sumie przez 3 lata około) - to jak mi
        >.....>
        > Ojej, ojej...

        Szanowny,
        Nie wiem na ile są to żarty z Twojej strony, ale niech będzie...
        Jeszcze raz, jeśli nie dotarło: służysz tej Pani jako poletko do kopania.
        Najprawdopodobniej dlatego, że ona ma taką dewiację psychiczną i potrzebuje
        tego. Powinna sie udać do psychologa. A Ty, jeśli nie masz potrzeby bycia
        poniżanym, znikaj i znajdź sobie normalną partnerkę, jak wielu Ci to
        napisało...menk.a sie nadaje na przykład.
        A jeśli masz potrzebę bycia nikim (dla niej) to nie pisz na forum, że Ci nie
        jest dobrze.
    • traductor123 Re: Faceci. Co mam robić? Problem z Kobietą... 23.01.07, 17:52
      Ha! A więc dziękuję wszystkim za wypowiedzi. Sytuacja jest następująca.

      Obiektywnie - zgadzam się z Wami. Świaddczy to o zacofaniu i egoizmie mojej
      dziewczyny. Ale ja też nie jestem święty.:)

      Wiemy wszyscy dobrze,ze teoria teorią, a życie życiem. Dziękuję Wam za
      wypowiedzi-to bardzo miłe, ze się tak zaangażowaliście. Piszę i tworzę watek
      dlatego ze jestem ciekaw spojrzenia z zewnątrz, innych ludzi. A wiem dobrze, ze
      decyzja i tak należy do mnie-bo ja Ją widzę na co dizeń, ja Ją słyszę, ja
      słucham Jej argumtnów.

      Kocham Ją - to fakt. Ona mnie też - to fakt. Tyle, że prawdopodobnie jest
      tak,ze nasze Miłości się różnia. CO to znaczy? Czyli:wychowanie, osobowość,
      charakter.
      Widizałem jak Jej rodzice rozmwiają ze sobą, z Nią, jak ona z nimi- i wtedy
      widzę dlaczego taka jest. Ja wiem,ze u mnie inaczej się rozmawia(spokojnie,
      każdy stara się zeby druga osobe nie urazić, bez krzyków).
      I tak oto starły się ze sobą 2 osoby-kochające się ale i krzywdzące się-czasem
      nawet nieświadomie.

      Jest przeciwna psychologowi-to fakt. I mi się jej ten egoizm i sprzeciw nie
      podobają-to też fakt. Ale Ją kocham.
      Może ona mnie lepiej zna-tzn od Was na pewno lepiej-i wie czy faktycznie
      potrzebuję psychologa czy nie.
      Ona się boi, ma obawy przed psychologiem-tak została wychowana. U mnie w domu,
      nie ma w tym nic wstydliwego.

      Dlaczego z Nią jestem i się zgodziłem? Bo widzę ze mnie kocha, SWOJĄ MIŁOŚCIĄ,
      a ja Ją, SWOJĄ MIŁOŚCIĄ.


      I WAZNA JEJ ARGUMENTACJA JEST NASTĘPUJĄCA:
      Ona mówi, ze człowiek powinien sam sobie pomóc. POwtarza: "nikt inny Ci lepiej
      nie pomoże-tylko Ty sam!" Ona nie chce sie wiązać z factem, który nie jest w
      stanie zapewnić tego,ze SAM POTRAFI PORADZIĆ SOBIE ZE SOBĄ. A skoro JA nie
      potrafie sobie SAM (!) poradzić-to jak zapewnie pokoj swojej rodzinie, żonie?
      Czy w przyszłości też bede uciekał do innych po pomoc?-jak sie pojawią
      prawdziwe problemy. Czyli tez nie bede w stanie pomoc rodzinie w trudnych
      momentach.
      I CZY NIE MA W TYM RACJI?




      I DLACZEGO JESTEM DALEJ Z NIĄ?
      Ano tez dlatego-ze sam poweidziała, ze jeszce musi sie duzo uczyć. BYł problem
      z jej krzykami woboec mnie. Zmalały one. Kilka dni temu powiedziała,ze nie
      miąła pojęcia ze to mnie az tak rani (gdy nazywa mnie durniem gdy się uniesie)
      I wierze,ze własnie przy mnie dojrzeje,ze zobaczy co jest w życiu ważne.

      Bo zatrzymuję się i pytam samego siebie: czy, naprawdę, az tak bardzo
      potrzebuję spychologa-ze musze ryzykować nasz związek. Odpowiedź brzmi : NIE.
      Ale przy tym pytaniu-pojawia się drugie: Ale skoro Ona teraz tak stawia sprawę,
      i tak się zchowuje-to jak źle o Niej świadczy!
      Na pewno głupotą by było niszcyć, rozwalać związek przez uparte dązenie do
      wizyty u pscyhologa, na siłe...

      ALe tez mozę ten "psycholog" to tylkoe przykład-zeby mi/nam otowrzyć oczy, ze
      jednak trzeba powiedzieć STOP...
    • traductor123 Re: Do wszystkich 23.01.07, 20:46
      TO na górze to do wszystkich.

      I moge doać jeszcz jedno.

      Dla niej jeśli pojde to psychologa-to sprawię jej ogromną przykrośc-jak
      powiedziała.
      Pyta się mnie: "Jakby Twój tat wiedział,ze moze Twojej mamie zrobuc wielka
      przykrość - to czy by to zrobił?"

      I co... jestem bezradny...
      • uhu_an Re: Do wszystkich 24.01.07, 00:38
        chodzenie do psychologa nie jest przykroscia. warto amrtwidc sie o siebie, a
        nie o kogos. to jest "ksiązkowa" proba manipulacji. poza tym zauwaz, kto sie
        lepiej w takiej sytuacji poczuje: ty? a moze ona, bo nie bedzie miala juz
        wyrzutów sumeinia ze swego postepowania i nie bedzie widziala co z nia
        jest "nie halo".
    • traductor123 Re: Jeszcze jedno 24.01.07, 10:46
      CO MI SIĘ TEZ NIE SPODOBAŁO w trakcie tego ostatniego sporu, negocjacji. CO MI
      SRPAWIŁO PRZYKROŚĆ trochę?

      Ano to,że Ona mi powiedziała przy tych sporach: "Wiesz, ja sobie bez Ciebie
      poradzę,ale Ty beze mnie nie". "Idz do innej, i zobaczysz czy faktycznie jesteś
      taki fajny, i czy jest tak łatwo, i czy inna z Toba wytrzyma" - TO W TYM WIDZE
      CHOLERNIE PRZEWROTNA I NIE FAIR ARGUMENTACJĘ, (czy to manipulacja?)
      • michunia Re: Jeszcze jedno 24.01.07, 11:39
        jestes z kims kto Cie kompletnie nie szanuje, upokarza i szantazuje
        emocjonalnie,po co Ci to, lubisz takie jazdy? nie wierzysz, ze moze byc
        normalnie i pieknie?
        • derek123 Re: Jeszcze jedno 24.01.07, 18:46
          Nie to ze nie wierze...

          To jest moja pierwsza partnerka.

          Może nie wiem jak to jest :(...
          • derek123 Re: Jeszcze jedno 24.01.07, 18:47
            Uups, to nie miało być tutaj ta odpowiedź

            Pomyłka
      • brak.polskich.liter Re: Jeszcze jedno 24.01.07, 19:31
        Ty, Traductor, naprawde masz 24 lata? Sorry, nie obraz sie, ale zachowujesz sie,
        jakbys mial z kilkanascie...
        Zachowanie laski - dno, kamyki i wodorosty. Obrzydliwie Cie wkreca, usiluje
        szantazowac w jakis durny sposob... Kurde, za co?! Dlaczego? Dlatego, ze chcesz
        isc do psychologa. Nawet nie to, ze chcesz sie wybrac tam Z NIA. Ciekawe, swoja
        droga, ze ktos az tak bardzo obawia sie wizyty - uwaga - wlasnego partnera u
        psychologa, to nie jest normalna reakcja.
        Ja rozumiem, ze to pierwsza dziewczyna i takie tam. Wiesz, jest takie
        powiedzonko "pierwsze koty za ploty". W przypadku Twojej historii wydaje mi sie
        nader trafne...

        Urzekl mnie ten fragment:
        > Ona mi powiedziała przy tych sporach: "Wiesz, ja sobie bez Ciebie
        > poradzę,ale Ty beze mnie nie". "Idz do innej, i zobaczysz czy faktycznie
        >jesteś taki fajny, i czy jest tak łatwo, i czy inna z Toba wytrzyma"

        Laska traktuje Cie jak bachora specjalnej troski. Radzilabym przewrotnie
        zastosowac sie do sugestii zawartej w zdaniu nr 2 i faktycznie poszukac sobie
        jakiejs innej pani. Dla wlasnego zdrowia i komfortu psychicznego, bo obecna love
        tylko Ci robi gorzej.

        • traductor123 Re: Jeszcze jedno 24.01.07, 19:56
          brak.polskich.liter napisała:
          Ty, Traductor, naprawde masz 24 lata? Sorry, nie obraz sie, ale zachowujesz sie
          > ,
          > jakbys mial z kilkanascie...

          BO czuję się młodym :D. A tak na serio bo: jestem taki,przyznaję się, taki
          dziecinny.
          I to jest moja pierwsza dziewczyna- i daltego tak dziecinnie się zachowuję.



          > Urzekl mnie ten fragment:
          > > Ona mi powiedziała przy tych sporach: "Wiesz, ja sobie bez Ciebie
          > > poradzę,ale Ty beze mnie nie". "Idz do innej, i zobaczysz czy faktycznie
          > >jesteś taki fajny, i czy jest tak łatwo, i czy inna z Toba wytrzyma"
          >
          > Laska traktuje Cie jak bachora specjalnej troski. Radzilabym przewrotnie
          > zastosowac sie do sugestii zawartej w zdaniu nr 2 i faktycznie poszukac sobie
          > jakiejs innej pani. Dla wlasnego zdrowia i komfortu psychicznego, bo obecna
          lov
          > e
          > tylko Ci robi gorzej.
          >


          A skoro ja faktycznie potrzebuję pomocy psychologa-to jak bedzie mi trudno
          znalezc dziewczynę,nie?
          Skoro jestem taki problematyczny.
          • asiunia311 Re: Jeszcze jedno 24.01.07, 20:09
            Życzę powodzenia, bo chyba w tym związku będzie Ci potrzebne. Może kiedyś Ci
            się otworzą oczy na fakt, że panna zrobiła sobie z Ciebie poligon doświadczalny
            i traktuje Ciebie jak kompletnego niedojdę i debila. Chyba, że lubisz się
            umartwiać w ten sposób - wtedy jestem w stanie zrozumieć taką chorą zależność.
            To, że zabrania TOBIE pójść do psychologa, argumentując coś o swojej
            przykrości, jest szantażem emocjonalnym podłego sortu. Porada psychologiczna to
            nic złego, dzisiaj sporo ludzi z tego korzysta - jeśli panna tego nie rozumie,
            cóż..wypada jej współczuć. Mimo wszystko - powodzenia raz jeszcze:-)
          • brak.polskich.liter Re: Jeszcze jedno 24.01.07, 22:13
            Spoko. Nie tyle dziecinny, co chyba po prostu niedoswiadczony i naiwny. Laska
            rzuca teksty, z ktorych wynika, ze problematyczna to raczej jest ona, a Ty
            lykasz wszystko jak mlody pelikan, zamiast smiechem zabic.
            Nie wiem, czy psycholog Ci potrzebny, czy nie. Jesli nie - i, dajmy na to, masz
            ochote sobie isc na konsultacje celem lekkiego pogadania przy herbacie li i
            jedynie - to idz. Panna sama sie pieknie wylozyla robiac z tego problem. Jesli
            zas konsultacja z psychologiem jest Ci potrzebna, to tym bardziej powinienes
            udac sie z wizyta.
            Zadna kobieta nie jest warta tego, zeby dla jej fanaberii zrezygnowac z czegos,
            na czym Ci zalezy (to samo dotyczy facetow, rzecz jasna). Przyczyna, dla ktorej
            Ci zalezy na tej konkretnej rzeczy jest nieistotna. I nie daj sobie robic wody z
            mozgu tekstami w stylu "a bo gdybys mnie kochal, to nie poszedlbys do
            psychologa/nie kolegowal sie z Wojtkiem/nie ogladal pilki noznej". Z miloscia ma
            to tyle wspolnego, co moja d... z operetka.
    • waldi9910 Re: Faceci. Co mam robić? Problem z Kobietą... 25.01.07, 18:25
      Ma racje mnie też denerwuje coś takiego.Facet może żartować ale jak mówi
      poważnie to "włącza urządzenie do sieci gnazda pod napięcie ale nigdy do prądu)
    • traductor123 Do wszystkich: 27.01.07, 16:45
      Piszecie,że to z Nią jest cos nie tak,a nie ze mną. No ale ja uważam ze
      obywdoej nie jesteśmy doskonali! Mamy swoje wady.

      Problem wg mnie odgrywa się na kiklu płaszcyznach:
      1. To że nawet już nie chdozi o tojak bardzo jest mi psycholog potrzebny- tylko
      o to ze to się stało być albo nie być naszego związku.
      Bo przypuśmcy ze pojde do psychologa-okaze się ze ze mna nie jest tak źle. Ale
      wtedy już bedzie ze pozno- i strace dzieczynę!
      Powiecie: skoro tak-to znacyz ze Cie nie kochała! A ja powiem inaczej: to moze
      znaczyc ze ja Ją zawiodłem,że wybralem zła drogę. Ze sie pomyliłem,ze ona miała
      rację;skoro tyle czasy chodziłem-to już wystarczyło, i ze nie było ze mną tak
      źle.

      2. To że wiem o tym na pewno: ze ona bedzie sie uczyć. I pytanie i odpowiedź
      naelzy do mnie; czy ja wierzę w to i czy chcę być z Nią przy tej nauce...

      3. Nie podoba mi się jej nastawienie do psychologow. Ale przeceiz w niejednym
      temacie, czeesto rowni problematycznym pary się nie zgadzają.


      4.Ktoś z Was napisał: "skoro sie tak poswiecasz i zyjesz, to znaczy ze pojscie
      do psychologa bylo
      raczej fanaberia niz koniecznoscia ;>" !!!
      I do WSZYSTKICH:
      Słuchajcie, zastanócie się dobrze, czy macie racje, bo:
      -to ze moja dziewcyzna jest przeciwna moim wizytom u psychologa-nie musi to być
      powód,ze Ja tak oskarzacie o: głupotę, brak tolerancji, idiotyzm, zacofanie, a
      NAWET(!) o to żę mnie nie kocha! (bo co,moze jest też faryzeuszem?)

      Na razie układa sie w miarę dobrze-ale rzadko ostatnio ze sobą przebywamy)sila
      wyższa.


      P.S. Tak, tak-przyznaję się! BOję sie też samotności, mam bardzo mało
      znajomych, nie mam żadnego przyjaciela. Jestem introwertykiem, niesmiałym
      człowiekiem, z pewnymi kompleksami. I wiem,jak trudno mi bedzie szukać
      kogoś... -to już jest mój w ogóle problem!
      • brak.polskich.liter Re: Do wszystkich: 27.01.07, 20:32
        Lo matko...

        > Bo przypuśmcy ze pojde do psychologa-okaze się ze ze mna nie jest tak źle. Ale
        > wtedy już bedzie ze pozno- i strace dzieczynę!

        No to ch.j. Tego kwiatu pol swiatu, poznasz nastepna. Oby tylko miala lepiej pod
        deklem niz aktualna.

        > 2. To że wiem o tym na pewno: ze ona bedzie sie uczyć. I pytanie i odpowiedź
        > naelzy do mnie; czy ja wierzę w to i czy chcę być z Nią przy tej nauce...

        Uczyc, kuzwa, czego? I co to ma do wiary w cokolwiek?! Napisz to jeszcze raz
        normalnie, bo prawisz Waszmosc zbyt zawile.

        Bede brutalnie szczera. Jesli w realu gadasz w podobnym stylu, jak na forum, to
        sie nie dziwie, ze laske wpieniasz. Rozmemlanie wqrwia. Jesli czujesz sie sam ze
        soba niehalo, to najpierw pozbieraj sie do kupy (wszystko jedno, z psychologiem
        w tle czy bez), a dopiero potem bierz sie za wchodzenie w zwiazki.
    • traductor123 Postanowiłem ! Idę do psychologa !!! 28.01.07, 20:20
      v na grupę wsparcia



      Czytając te wypowiedzi Wasze, ale też i przemysliwiajac też samemu, doszedłem
      do
      wniosku, że... CZAS ZACZAC SIEBIE SZANOWAĆ I CHCE SOBEI POMOC I IDE DO
      PSYCHOLOGA!

      NIe tylko te Wasze wypoeidziz mnie do tego skłoniły, tez wypowiedzi moich
      bliskich, i rodziców:oni są za tym zebym poszeedł skoro mam takie objawy,jakie
      mam. Ze powinienem wrócic do tego,skoro jak chodziłem to mi pomagało. (mama
      nawet powiedziała:"jak K. jest temu przeciwna to mozesz Jej nie mówić".)

      Ja jestem zakochany,a mam klapki na oczach, i dlatego taka opinia z zewnatrz-
      Wasza i rodziców- jest bardzo potrzeebna.

      Czekałem na Wasze rady- Dziękuje Wam za nie.
      byłem ciekaw co Wy o tym sądzicie. BO wiediałem i wiem , ze decyzja NALEZY DO
      MNIE!

      Ja znam siebie najlepiej, znam dobrze moją dziewczynę.

      I mowie: Kocham Ją, ale tez szanuje siebie, i widze ze jest mi to potrzebne. PO
      PROSTU NAWET PO TO,ze by się przekonać czy jest mi potrzebne czy tez nie. I
      lepiej bede sie z tym czuł!!! jak pojdę.


      Co ma być to będzie!

      P.S. TYlko zeby teraz mnie nie wzieła za kłamce,co mowi raz ze nie idzie ze
      jest ok-a pozniej robi Ja w konia i idzie.


      I TERAZ PYTANIE DO WAS:

      Chce jej to powiedziec w rozmowie tete-a-tete.
      Jak poprowadzic rozmowe? (zeby nie spieprzyc wszystkiego)
      Jak Ja do tego przekonać?
    • traductor123 Jutro mam z Nią rozmowę... ajajaj...stresuję się.. 29.01.07, 22:38
      A czym?


      A tym jak poprowadzić rozmowę(jakich argumentów użyć) zeby było ok ?

      I czy Ją przekonam???


      Proszę, dodajcie mi otuchy...
      • saksalainen Miłosc nie oznacza mówienia sobie wszystkiego 29.01.07, 23:07
        Masz prawo do jakiejs sfery prywatnej. A konkretnie: Ona wcale nie musi wiedziec ze Ty idziesz do psychologa.

        To nie oznacza ze bedziesz wobec niej nieuczciwy, to oznacza tylko ze dbasz o siebie. Przeciez do psychologa idziesz zeby poradzic sobie ze soba, zeby stac sie lepszym człowiekiem - lepszym równiez dla niej, nie?

        Mezczyzna czasem musi sam podjac decyzje, która nie podoba sie jego partnerce - ale to jego decyzja i on wie ze wyjdzie to obojgu na dobre. A kobieta bardziej uszanuje mezczyzne który potrafi sam podejmowac decyzje, niz takiego który robi tylko to co ona chce.
    • traductor123 Napisała do mnie sms. Chce się jutro spotkać. 01.02.07, 23:14
      Chce sie ze mna jutro spotkać. "i POWAŻNIE porozmawiac., bo sytauacja między
      nami jest naprawde nieciekawa... "
      I chce sie spotkac o 17 czyli bedzie ok 2 godzin rozmowy ...

      TO dobry znak czy zły?

      CHciałbym sie przygotować. A jednym z jej argumentów będzie:

      ona sie teraz powaznie zastnawia:

      Po prostu boi się, obawia się, czy wiązac się na stałem z człowiekim, który
      zeby wyjsc z jakichs problemów-potrzebuje pomocy psychologa-obcej osoby.
      Boi sie -ze jak w przyszłości bedzie jakis problem-to ja nie bede potrafił sam
      sobie poradzić, i znowu bede leciał do psychologa.
      To ją trochę rozumiem,bo patrząc z boku:w przeciagu paru lat byłem na 3
      terapiach. W tym na jednej w czasie jak już Ją znalem. Wtedy była przeciwna,
      ale ostatecznie dotrwałem do końca terapii. POwiedziałem Jej, ze bede sie
      starał juz nie chodzić.
      Ona wierzyął ze bedzie dobrze. Az tu nagle, gdy nie ma jakichs strasznych
      problemów-tak z pozoru-to ja oswiadczam ze chce isc do psychologa!
      To znaczy dla Niej:nie radzi sobie ze sobą i NIE BEDZIE DLA MNIE OPARCIEM!
      I jaką mam gwarancję,ze w przyszłości bedzie sobie radził?

      Mam nadzieję,ze streściłem tutaj dobrze esencję tego problemu. Jak Ona to
      widzi.

      I dlatego Ona mówi "ten typ tak ma", "trzeba sobie samemu radzić".

      I teraz zastanawiam sie jak Ją przekonać do tego ,ze bedzie mogła miec we mnie
      oparcie. Ze własnie te wizyty mają temu słuzyć. Ze teraz ide pogadac tez o tym
      z psychogiem-jak on to widzi:ile to moze trwac i czy naprawde jest ze mna zle.

      1)Jak ja przekonywać do tego,ze moge byc dla Niej oparciem-mimo tego ze ide
      teraz ZNOWU do psycholga

      2) Czy Wy dziewczyny-gdyby Wasz partner szedł tak jak ja do psycholgoa-to
      chiałbysci z Nim być tz czy wiedziąłbyscie ze moze być tą OPOKĄ dla rodziny?

      BO ona tego się boi...



      JAK SIE JESZCZE PRZYGOTOWAĆ DO TEJ ROZMOWY?
    • takete_malouma Re: Faceci. Co mam robić? Problem z Kobietą... 01.02.07, 23:37
      traductor123 napisał:

      > Czy mamy szansę budować konstruktywnie nasz związek? Rozmawiać,itp
      > Czy Ja zawsze Ją bee drażnił- i to na dłuższa metę - trzeba się
      > zastanowić czy to ma sens?

      To co opisałeś jako żywo kojarzy mi się z niesławną reklamą KFC. "No rusz się"! Przez zęby: "Dybrzy ty ci jist zy mną"! "Ty już w nocy byłeś flak"! - itd. itp. Moim zdaniem twoje dziewczę wchłonęło pogardę dla mężczyzn lansowaną w kulturze popularnej. Bad news: to _będzie_ narastać. Dziś ją drażni, że się zamyślasz, jutro że oddychasz. Zacznie cię bić, a ty albo będziesz znosił to latami i opowiadał znajomym o drzwiach od szafki, albo też obronisz się przed nią, ale nie przed Niebieską Linią: to ciebie aresztują 'coz it's a man's world! Radzę jak najprędzej zerwać i rozejrzeć się za kobietą, której nie będziesz musiał przepraszać że żyjesz.
Pełna wersja