Ojciec nie swojego dziecka

30.01.07, 01:43
Jak być prawdziwym ojcem nie swojego dziecka? Mieszkam z kobietą i Jej córką.
Chcę tworzyć z nimi prawdziwą rodzinę. Miszkamy ze sobą 4 lata i mam
wrażenie, że Jej córka mnie nie akceptuje. Traktuje mnie czasami jak śmiecia
(zresztą swoją mamę też). Co zrobić by zminić Jej nastawienie do mnie.
Chciałbym żeby traktowała mnie jak ojca (może przesadzam ale bardzo mi na tym
zależy).
    • chooligan Re: Ojciec nie swojego dziecka 30.01.07, 01:51
      azalolo napisał:
      > Jak być prawdziwym ojcem nie swojego dziecka? Mieszkam z kobietą i Jej córką.
      > Chcę tworzyć z nimi prawdziwą rodzinę. Miszkamy ze sobą 4 lata i mam
      > wrażenie, że Jej córka mnie nie akceptuje. Traktuje mnie czasami jak śmiecia
      > (zresztą swoją mamę też). Co zrobić by zminić Jej nastawienie do mnie.
      > Chciałbym żeby traktowała mnie jak ojca (może przesadzam ale bardzo mi na tym
      > zależy).

      Skoro ma 4 lata to prze..e. Poczekaj az skonczy 6-7 lat. Serio.
      Chyba ze chcerz osiwiec nad nie wlasnym bahorem.
      • azalolo Re: Ojciec nie swojego dziecka 30.01.07, 01:54
        Nie, ma 11 lat. I nigdy Jej nie nazwałem, nawet we własnych myślach, bachorem.
    • ryko Re: Ojciec nie swojego dziecka 30.01.07, 01:54
      To problem ogólniejszy i dotyczy wszelkich relacji dzieci-rodzice... pooglądaj
      Supernianię na TVN :))) Dzieci potrzebują WYCHOWYWANIA, czyli wskazywania co
      jest DOBRE a co ZŁE, odpowiedniego do tego nagradzania jak i karania.

      Kwestia bycia ojcem biologicznym w wychowaniu nie jest najważniejsza... kochaj
      ją i bądź dla niej dobry i sprawiedliwy :)))

      Jeżeli jest starsza, zna/pamięta swojego ojca biologicznego to niestety nie
      będzie Ci łatwo... jesteś dla niej OBCY i w dodatku może Cię obarczać winą za
      rozejście się rodziców... ale wszystko jest możliwe :)))
      • azalolo Re: Ojciec nie swojego dziecka 30.01.07, 01:59
        Sytuacja nie jest łatwa. Dochodzi do tego jeszcze mój 15 letni syn, który
        należy do rodziny i mieszka razem z nami. A żeby było jeszcze ciekawiej na
        dniach pojawi się nowy członek rodziny (prawdobodobnie córka). Wydaje się, że
        Córka mojej partnerki z niecierpliwością i zaangażowaniem czeka na Swoją
        siostrzyczkę (tak samo jak mój syn - co jest dla mnie miłym zaskoczeniem).
        • ryko Re: Ojciec nie swojego dziecka 30.01.07, 02:05
          Ooooo i ona pogodzi i zjednoczy wszystkich, gratulacje :)))

          Wszystkie dzieci traktuj jednakowo wyrozumiale, równieciepło i sprawiedliwie :))
          Tylko uważaj i starszym dzieciom nie okazuj teraz mniejszego zainteresowania...
          bo będa zazdrosne o najmłodsze "córeczkę, oczko w głowie tatusia" !!!
          • azalolo Re: Ojciec nie swojego dziecka 30.01.07, 02:10
            Próbuję ale mam wrażenie, że nie daję rady. Co więcej, mam wrażenie, że moja
            partnerka też nie daje rady. To jest czasami ponad nasze siły. Mój syn -
            straszny kłamczuch, Jej córka - straszna złośnica.
            • chooligan [...] 30.01.07, 02:55
              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
            • piekielnica1 Re: Ojciec nie swojego dziecka 30.01.07, 07:43
              A jak układają się relacje między Twoim synem a partnerką?
              I midzy dziećmi?
              Dzieciaki są w "trudnym" wieku.
    • kalamis Nigdy 30.01.07, 10:48
      Nigdy nie bedziesz dla niej ojcem.Jezeli przyczyniles sie do rozwalenia malzenstwa jej matki ,to zapomnij.Bedziesz wrog nr 1 do konca zycia.Ja tak traktowalem swojego ojca.Nienawidze go do dzis,chociaz minelo wiele lat i mam swoja rodzine.
      • piekielnica1 Re: Nigdy 30.01.07, 13:17
        No to Ci współczuję podwójnie.
        Ojciec Cię skrzywdził na pewno i to w sposób okrutny.
        Ale też krzywdzisz się sam pasąc i hodując tą nienawiść.
        Zatruwasz tym swoje życie, facet pewnie nie zasługuje byś mu poświęcał tyle
        myśli.
    • krambambulia Re: Ojciec nie swojego dziecka 30.01.07, 18:40
      Mała wchodzi w trudny wiek. Będzie gorzej, uprzedzam.
      Wszystko zależy od tego czy małą przygotawano na zmiany w jej zyciu i jaka była
      sytuacja przed tym, jak się wprowadziłeś. I jakie ma relacje z biologicznym ojcem.
      • azalolo Re: Ojciec nie swojego dziecka 31.01.07, 00:37
        Po rozpadzie mojego pierwszego małżeństwa i po wyrwaniu Mojego syna z łap
        byłej, mówiłem sobie, że nigdy nie będę miał kobiety. Potem, że nigdy nie wezmę
        kobiety po rozpadniętym małżeństwie. Następnie, że nigdy nie powiem nigdy.
        Dla miłości człowiek jest w stanie zrobić wiele, wiele wspaniałych ale też
        złych rzeczy. Kto wie czy nie jest to sytuacja ponad moje siły. Wydaje mi się,
        że syn ma dobre relacje z moją nową partnerką ale nie jestem tego pewien, gdyż
        kłamie na każdym kroku tak jakby to było drugie ja, jakby ktoś mu kazał. Kłamie
        w najdrobniejszych sprawach!!! Dzieci nawzajem się znoszą. Nie ma między nimi
        żadnej większej więzi ani złości. A córka Mojej partnerki znów nie jest chyba
        nauczona szacunku dla innych osób. Mam wrażenie, że to jest jakieś podstępne
        działanie Jej ojca. W życiu nie byłem tyle razy i w taki sposób pozbawiony
        szacunku, potraktowany. I nie mówię tu o dzieciach ale o dorosłych!!! Nikt z
        dorosłych nigdy nie potraktował mnie z takim brakiem szacunku jak właśnie Ona.
        A przecież jest dzieckiem. I nie jest tak, że źle wyłącznie mnie traktuje. Tak
        samo odnosi się do swojej mamy. Myślę, że także tak samo źle traktuje swoje
        koleżanki, gdyż właściwie nie ma żadnej. Z każdą z którą się w jakiś sposób
        zbliży natychmiast się kłóci i mam wrażenie, że w taki sposób, że ich rodzice
        nie pozwalają się z Nią kolegować.
        Co robić by to zmienić????
        • erimka Re: Ojciec nie swojego dziecka 31.01.07, 00:44
          a terapia rodzinna?
          • azalolo Re: Ojciec nie swojego dziecka 31.01.07, 00:54
            Coraz częściej myślę o jakiejś wspólnej terapii psychologicznej. Nie chcę znowu
            stracić rodziny, którą z tak wielkim trudem stworzyłem.
            • erimka Re: Ojciec nie swojego dziecka 31.01.07, 01:06
              porozmawiaj z partnerką, dzieci bardzo przezywaja rozwody rodziców, utratę
              rodziny, moze sobie z tym nie poradziły?, są w "trudnym wieku" wiec tym
              bardziej wszystko się nasila, a dobrze by było "błędom podstawowym"
              przeciwdziałać jak najwczesniej.
              Ja bym Ci radziła udać się z partnerką po poradę psychologiczną. Na pewno są w
              okolicy osrodki wspierania rodzin, czy coś takiego... Psycholog powie
              czy/kiedy przyjśc z dziećmi...
              • azalolo Re: Ojciec nie swojego dziecka 31.01.07, 01:14
                No tak, rzecz jak namówić do tego partnerkę. Ona uważa, że jest w porządku. A
                te zachowania miną. Częściowo Ją rozumiem. Jest w końcu Jej mamą i broni
                podświadomie swego najwyższego dobra czyli dziecka. Z druguej strony ile ja
                jescze wytrzymam? Przecież nie będę używał siły. Jestem temu przeciwny.
                • erimka Re: Ojciec nie swojego dziecka 31.01.07, 01:26
                  poproś ją. Powiedz, ze dla Ciebie to ważne, i dla waszego związku.
                  Bo wizyta u psychologa -to nie tylko sygnał ="obciążenie winą dziecka" , ale to
                  DLA WAS! rada jak znaleźć z dziećmi wspólny język i jak reagować na ich różne
                  zachowania.
                  Dla Ciebie to problem największy, jeśli ci zalezy, to idz po porade chocby
                  sam...
                  • azalolo Re: Ojciec nie swojego dziecka 31.01.07, 01:31
                    Sam? Raczej nie. Nie żyję sam i nie chcę sam podejmować decyzji dotyczących nie
                    tylko mnie. Ciekawe jak zmieni się nasze życie gdy pojawi się nasza wspólna
                    córka. To może być już jutro!!! Nie mogę się doczekać!!!
                    • erimka Re: Ojciec nie swojego dziecka 31.01.07, 01:40
                      Słuchaj= jak na razie powiedziałeś, że to Ty przede wszystkim widzisz problem
                      w sytuacji która jest. Może wystarczy TOBIE porada jak inaczej podejść do
                      dzieci byś sytuację inaczej odbierał, nie tak kategorycznie z wizja rozpadu tej
                      rodziny... Rozumiesz?
                      zreszta partnerka zaraz będzie w połogu więc tym bardziej do psychologów głowy
                      nie bedzie miała..

                      Trzymam kciuki za nową dzidzię! dobranoc.
                • inseg Re: Ojciec nie swojego dziecka 31.01.07, 02:01
                  Jednym słowem siadł twoj autorytet w oczach dziecka .. sprawę trzeba
                  poruszyć i to szybko , ze swoja partnerką o zachowaniu się w stosunku
                  do Ciebie i przyjęcie jakiegoś kompromisu.Zachowanie to przyjęte musi
                  być również ze strony partnerki, jeśli ona sama nie reaguje i pozwala
                  na brzydkie zachowania malucha to tym samym udawadnia że nie ma
                  szacunku w rodzinie , a czy o to jej chodzi by utrwalać pewne
                  nawyki wobec dorosłych u swojego dziecka? Z drygiej strony wyrażaj
                  swoje niezadowlenie z tego jakie zachowanie ci się nie podoba.
                  Zasada jest prosta - jeśli już coś zapowiadasz to tak trzeba zrobić.
                  Obietnice ,zapowiedzi trzeba spełnić.Jednak nigdy nie używaj
                  podniesionego głosu, ani siły . Forma najlepiej stanowcza i konsekwenta
                  dzieci co jakiś czas będą sprawdzały dorosłych na ile mogą sobie
                  pozwolić wejść na głowę i będą to powtarzały co jakiś czas. Jednak
                  za każdym razem muszą się spotkać z Twoja konsekwencją i zapowiedzią
                  co się stanie jeśli to się będzie powtarzać. Zapowiadaj a potem
                  działaj. Typu prosiłem cię żebyś tak nie robił -proszę Cie żebyś nie
                  krzyczał kiedy rozmawiamy-Dobrze wiesz ,że to na mnie nie działa,kiedy
                  krzyczysz / mów o swoich uczuciach że jest Ci przykro /Dlatego nie
                  będziesz w taki sposób rozmawiał, kiedy jest głośno jak przestanie
                  krzyczeć będę słuchał co do mnie mówisz/ albo Obraziłeś mnie,choć nie
                  miałeś powodu -ja do ciebie mówię grzecznie i spokojnie /przyczym
                  czesto trzeba powtarzać ,że bardzo go lubisz i uważasz że jest
                  bardzo dobrym dzieckiem ,grzecznym i że potrafi się zachować nawet
                  jeśli jest zły /Dzieci często ujawniaja swoje emocje porzez złość
                  krzyk , furie,płacz to ,że w pewnej nowej sytuacji sobie nie radzą
                  Jest to jak wołanie o pomoc .
                  Dlatego dużo cierpliwości to podstawa i okazywanie ciepła . To
                  najważniejsze zadanie. Pozdrawiam i życze powodzenia.
                  • azalolo Re: Ojciec nie swojego dziecka 01.02.07, 00:57
                    To co piszesz jest dobre. Podoba mi się. Jest jedno ale. Jestem wychowany w
                    ogromnym szacunku do swoich rodziców. Bardzo mnie rani sytuacja gdy nie
                    otrzymuję tego od dzieci. Czasami nie wyrabiam. Wiem, że dzieci zachowują się w
                    sposób naprawdę okropny gdy mają poważny problem i nie mogą sobie z nim
                    poradzić. Największe awantury z córką mojej partnerki pojawiają się zazwyczaj
                    po wizycie u swego taty. I rozumiem to. Jednakże to tak boli.
                    • inseg Re: Ojciec nie swojego dziecka 01.02.07, 01:59
                      Nie powiem ,że to minie bo może nie minąć .. może przygasać i wracać ze
                      zdwojona siłą
                      Jednie co mogę dodać to ,że córka nie zaakceptowała całej tej
                      sytuacji ... bo jej prawdopodobnie nie rozumie a jeśli nawet stara sie
                      to zroumieć to nie godzi się na taki stan bowiem targają nią uczucia
                      pomiędzy ojcem biologicznym a własną mamą a sama próba zaakceptowania
                      jeszcze twojej osoby rodzi u niej frustracje .. stąd byntuje się i
                      wyraża swoje emocje jak potrafi. Najcześciej jest to agresja
                      skierowana do bliskich czyli ludzi którzy mogliby mieć wpływ na zmianę
                      sytuacji ...
                      Myślę ,że powinna również odczuć różnicę pomiędzy starym układem ( bo
                      skoro się rozpadł musiało coś nie funkcjonować prawidłowo) a nowym
                      tym ,że jest stabilność i opieka . Jest też szacunek do niej i do
                      matki.W rodzinie na to żeby związki pomiędzy członkami funcjonowały
                      poprawnie muszą być spełnione warunki !.
                      Bezpieczeństwo - na to składa się poczucie zapewnienia ochrony tej również
                      materialnej jak też bliskość w sensie umięjętnego porozumiewania się i
                      wyrażania swoich odczuć potrzeb i akceptowania potrzeb innych .Zachowanie
                      hierarchii ważności osób .Zaufanie czyli słabe punkty członków rodziny nie są
                      wykorzystywane przeciwko nim - odczuwanie ,że moje podknięcia,błędy są
                      powodem do kpin ,wyzwisk powoduje że przestajemy mówić o sobie i
                      przestajemy też ufać ....Budowanie więzi trwa .. i nie jest to proces
                      natychmiastowy,Nie próbuj niczego przyspieszać .Jeśli potrafisz cierpliwie
                      czekać bez chowania urazy.
                      Córka widzi w tobie rywala do uczuć i pochłonięcie uwagi matki i
                      najpawdopodobnie wrogo odniesie się do twoich prób wychowawczych. Wiąże
                      się to z konfliktem lojalności córki (- zdradą wobec własnego
                      ojca ).Dziecko musi też mieć czas bo wolniej radzi sobie z tym niż
                      dorosły emocjonalnie człowiek .Czas na uporządkowanie swoich uczuć wobec
                      kontaktu z tobą.Przyjażń na siłe spowoduję tylko odsuwanie sie i
                      usłyszyć "nie cierpię Cię" i "nie będę cię słuchać" to może cię
                      zniechęcić i wybudować prawdziwy konflikt uczuć, pomiędzy wami .
                      Wystawianie cię na próbę będzie wiązało się ze sprawdzaniem " ile mu
                      na mnie zależy" Zaakceptowanie cię będzie wiec musiało mieć solidne
                      podstawy, musi córka czuć ,że ci zależy i że jest ważna bezwzględu na
                      to co robi i kto jest jej ojcem .. Dawaj przykład panowania nad sobą i
                      nie bój się stawiać wymagań i odpowiedzialności dzoecka za jej własne
                      postepowanie- tego każdy musi się nauczyć bezwzgledu na to kim jest
                      i w jakiej żyje rodzinie.Może uda ci się " przyłapać" dziecko na
                      dobrym zachowaniu i utrwalić je poprzez pochwałę ,aprobatę ,by zwiększyć
                      jej motywację do pracy nad sobą. Zatem stała zachęta :)Dzieci chcą być
                      ważne w naszym życiu , traktowane że są wyjątkowe.

                      Dotarcie na przykład poprzez zabawę ... piłka czy zjazd na sankach
                      Przyjdz na zawody szkolne dziecka ale nie wywieraj presji zeby było
                      najlepsze.Rubcie zdjecia w domu na spacerach wspolnie ułózcie je w
                      albumie niech sama zaznaczy gdzie chce miec swoje foto..zjedzcie obiad
                      w restauracji we dwoje niech ona wybiera dla ciebie potrawę :)
                      Wspolnie przygotujcie kolacje albo obiad dla mamy niech ona zrobi
                      liste dan Jesli jestes wierzacy zapytaj o co chciałby zeby sie
                      pomodlić w tym tygodniu. Powiedz jej dlaczego kochasz jej mamę i za
                      co - wymień najlepsze cechy. Obejrzyj z córką jej nalepszy program TV
                      i wypowiedzcie się co było w nim fajnego ... Puszczajcie banki mydlane
                      na łące ,zapiszcie się razem na jakiś kurs albo wspólnie zacznij
                      czytać jej ulubioną książkę. Organizujcie dni "ku czci" jednego
                      członka rodziny i to świętujcie drobnymi gestami życzeniami ( wręczanie
                      specjanego orderu dla mamy czy dziecka )... reszte liczę że sam
                      będziesz miał sporo pomysłów ...
                      • azalolo Re: Ojciec nie swojego dziecka 01.02.07, 02:16
                        Tak to prawda. Mądrze sformułowane zdania. Trudno jednak je wprowadzić w życie
                        dla laika nie mającego pojęcia o psychologi dziecka oraz o spostrzeganiu
                        świata przez dziecko. Gdyby tylko takie "złe" zachowania tyczyły się mojej
                        osoby to jeszcze miałbym chyba cierpliwość. Jednakże gdy jestem świadkiem
                        takich okropnych, pozbawionych szacunku, zachowań wobec własnej mamy to nie
                        wytrzymuję. Kocham tą kobietę i chcę z Nią żyć. Chcę tworzyć dobrą rodzinę
                        razem z Nią, Jej córką i Moim synem a także z ta malutką istotką, która
                        niedługo pojawi się na tym świecie a która jest i Moim dzieckiem i dzieckiem
                        Mojej Ukochanej. Nie mogę się doczekać aż Ją przytulę!!!
                      • inseg Re:korekt. 01.02.07, 02:17
                        odpowiedzialności dzoecka /dziecka
                        Rubcie zdjecia /róbcie
                        usłyszyć "/usłyszysz
                        reszty nie poprawiam .. pózno jest :)
                        • inseg Re:korekt. 01.02.07, 02:21
                          Mały krok na początek malusieńki :) potem przyjdą inne .. ale ruszyć
                          tyłek w tym kierunku trzeba :)
                          • azalolo Re:korekt. 01.02.07, 02:24
                            Mam nadziję, że idę w dobrym kierunku i że robię te malutkie kroczki by było
                            dobrze.
Pełna wersja