alexanderson
02.02.07, 13:20
Dlaczego nie umiem być mężczyzną?
A może – dlaczego nie umiem być tak zwanym "normalnym człowiekiem"?
A może – dlaczego nie umiem "być"?
Dlaczego nie chcę?
Wszystko jest "nie tak".
Nieśmiałość. Wstydliwość. Subtelność. Przewrażliwienie. Delikatność.
Kompleksy. Lęki. Uprzedzenia. Niesamodzielność. Zdziecinnienie. Brak
doświadczeń. Dziewiczość. Abstynencja. Prostackie imię. Za niski wzrost. Za
grube włosy. Za ciemne oczy. Za żółte zęby. Za wydatny podbródek. Za małe
dłonie. Za cienkie ręce. Za długie nogi. Zbyt sterczące łopatki. Za mały, za
krzywy penis. Za słaba, za krótka erekcja. Przedwczesny wytrysk. Za mało
siły. Brak oddechu przy wysiłku. Płaskostopie. Łuszczyca. Zbyt wiele książek,
filmów, myśli uczuć – za mało tematów do rozmowy. Brak kogokolwiek do
rozmowy. Zbyt irytujący rodzice. Zbyt obcy krewni. Zbyt głośne szepty za
moimi plecami. Niepotrzebne studia. Nie do skończenia doktorat. Za mało
pieniędzy. Całkowita osobność. Zbędność. Obojętność. Trwanie w stanie czystym.
Wszystko jest "nie tak", "nie to".
I zazdrość – tak wyglądać, to mieć, to potrafić, na to się odważyć.
Mówią mi, że muszę zaakceptować to, na co nie mam wpływu. Czyli, że muszę
zaakceptować wszystko. Czy oni wiedzą, co to znaczy zmusić się do
wszystkiego? Zabić samego siebie, by narodzić się na nowo?