co z nim dalej zrobić?

22.03.07, 21:52
Rozstalam się z mezczyzna po 2 latach.Prosilam zeby przemyslal kilka spraw
czy chce sie ustabilizowac i ukladac sobie razem zycie.Milczal terazjak nigdy
nic jakby sie nic nie stalo zadnej rozmowy nie bylo wysle raz na dzien
smska...ot tak co tam slychać...
Co zrobić ja chce zeby podjal konkretne kroki COŚ ZROBIL odpisywac czy nie??
jak zareagować
    • zielonooka_bez_tyja Re: co z nim dalej zrobić? 22.03.07, 21:53
      Jeesssu... jak ja Ci zazdroszczę problemów...
      O jedno spytam: ile Ty masz lat?
      • bolaceserce Re: co z nim dalej zrobić? 22.03.07, 21:54
        a ty???19?
        • zielonooka_bez_tyja Re: co z nim dalej zrobić? 22.03.07, 22:04
          Nie odpowiada się pytaniem na pytanie... Najwyraźniej Ty masz 15, bo mniej
          więcej wtedy ma się takie "problemy życiowe". O wyskakiwaniu z nimi na FM co
          trochę, to już mi się w ogóle wspominać nie chce...
    • facettt I znowu kolejna ciagnaca do oltarza :) 22.03.07, 21:58
      Czy nie ma zycia "pozaslubnego"?

      A co zrobic?

      proste :

      - czekac ,az dojrzeje
      - albo odejsc

      i szukac sposobnego na Twoje oczekiwania.

      innych (UCZCIWYCH) wyjsc, cale szczescie, nie ma :)
    • greyeyed Re: co z nim dalej zrobić? 22.03.07, 22:09
      Może chce, ale zwyczajnie boi się odpowiedzialności. Ile on ma lat, smarkatek
      jakiś czy co?
      • zielonooka_bez_tyja Re: co z nim dalej zrobić? 22.03.07, 22:11
        A musi CHCIEĆ??? Skąd to myślenie się w Was bierze, Kochane Kobiety?:)
      • bolaceserce Re: co z nim dalej zrobić? 22.03.07, 22:18
        Problem w tym ze 27!
        • iwona334 wystawic na balkon, aby sie przewietrzyl :) 22.03.07, 22:21
          uwazasz , ze koniecznie musi nawiazywac do sredniej slubnej (statystycznej)
          dla polskich mezczyzn ?
          • greyeyed Re: wystawic na balkon, aby sie przewietrzyl :) 22.03.07, 22:29
            Ustabilizować się nie oznacza dla każdego "ślubu" (obrączki niczego nie
            rozwiązują). Ale masz rację, bo moje koleżanki mają taki sam problem jak
            autorka tematu, z facetami 36-letnimi.
            • zielonooka_bez_tyja Re: wystawic na balkon, aby sie przewietrzyl :) 22.03.07, 22:30
              ONE mają problem ze sobą, nie z NIMI. Sorry.
              • eeela Re: wystawic na balkon, aby sie przewietrzyl :) 23.03.07, 12:13
                Kobieta pragnaca ustabilizowanego zwiazku ma problem ze soba? Sorry. Ale nie
                rozumiem.

                Nie, ona ma problem z facetem. A facet ma z nia :-) To znaczy obydwoje maja
                problem, bo wystepuje konflikt interesow i dazen. On chce tak, a ona inaczej. W
                takiej sytuacji albo jedna ze stron ustepuje, albo trzeba sie rozejsc.
                • zielonooka_bez_tyja Re: wystawic na balkon, aby sie przewietrzyl :) 23.03.07, 14:06
                  Ma problem ze sobą, bo chce, żeby Ktoś chciał tego, co Ona... To nie Koncert
                  Życzeń:) Niech poszuka Takiego, co chce, zamiast męczyć Tego, który ma inne
                  podejście, jak widać.
                  • tygrysio_misio Re: wystawic na balkon, aby sie przewietrzyl :) 23.03.07, 14:08
                    ale teraz okryje sie hipokryzja i przyklaszcze Ci choc sama czesm z furii
                    zaczynam byc taka z problemami;]

                    no coz...widac nie wszyscy moga rozumiec, ze inni maja zupelnie odrebne uklady
                    nerwowe i moga myslec samodzielnie i nie da sie im wmowic "chcesz teraz sie ze
                    mna ohajtac i miec dziecko"

                    ja tez musze nad tym poproacowac bo czasem wychodze z roznowagi i zachowuje sie
                    jak typowa baba...az mi wstyd
                    • zielonooka_bez_tyja Re: wystawic na balkon, aby sie przewietrzyl :) 23.03.07, 14:43
                      Aj, tam:) Każdy się tak czasem zachowuje:) Faceci też:))
                      • tygrysio_misio Re: wystawic na balkon, aby sie przewietrzyl :) 23.03.07, 14:47
                        najwazniejsze to zdawac sobie sprawe z tego,ze sie czasem nie panuje nad logika
                        prawda?
                        • zielonooka_bez_tyja Re: wystawic na balkon, aby sie przewietrzyl :) 23.03.07, 14:52
                          Najważniejsze, to mieć do siebie dystans i dawać do tego prawo też Innym:)
                          • tygrysio_misio Re: wystawic na balkon, aby sie przewietrzyl :) 23.03.07, 14:53
                            ja juz 3 dzien wrzucilam na luz i nie mysle czemu to a czemu tamto

                  • eeela Re: wystawic na balkon, aby sie przewietrzyl :) 23.03.07, 14:46
                    Widzisz, Zielonooko, to nie jest takie proste. Facet czesto tez kocha, zyc bez
                    konkretnej baby nie moze, wije sie i jeczy, bo stracic nie chce, ale powazniej
                    angazowac sie boi. Takiego trzeba posawic pod murem i wyraznie powiedziec: moje
                    plany zyciowe sa takie i takie. Chcesz mnie, musisz to wziac pod uwage. Nie
                    bierzesz pod uwage - cierp. Dla kobiety stabilizacja i rodzina sa czesto jednymi
                    z najwazniejszych celow w zyciu, i ja doprawdy nie rozumiem, dlaczego mialaby
                    godzic sie na rezygnacje z tych planow. I racje masz - rozsadna kobieta powinna
                    poszukac sobie innego, jesli ten konkretny nie jest sklonny zmienic zdania.
                    Tylko ze ciezko jest, bo odchodzac rani sie tego, ktorego sie kocha.
                    • zielonooka_bez_tyja Re: wystawic na balkon, aby sie przewietrzyl :) 23.03.07, 14:58
                      No więc tylko o tyle mi idzie:)
                      Skoro Ich 'cele' się rozmijają, to... tu się nie zgodzę: Ani Ona Jego nie ma
                      prawa pod ścianą stawiać, ani On Jej.
                      Być może będzie tak, że jak się rozstanną na jakiś czas, bo Każde pozostanie
                      przy swoim stanowisku, On będzie miał dostateczny czas, spokój i niedosyt, by
                      dojrzeć do czegoś, co może gdzieś w głębi jest celem, ale nie ma mozliwości się
                      wydostać płyciej ("może" - bo przecież niekoniecznie, a rozstanie będzie nowym
                      początkiem dla Nich, jako Jednostek, nie Pary). Ale wtedy, to ON będzie też
                      chciał, ON podejmie decyzję i ON nie będzie się czuł, jakby Mu tonę na klatę
                      postawiła.
                      Żadne ultimatum nie jest drogą do zrozumienia - ani Kogoś, ani przez Kogoś.
                      Powoduje jeszcze większą blokadę, bo Każdy Człowiek postawiony pod ścianą,
                      będzie miał "odruch obronny".
                      • eeela Re: wystawic na balkon, aby sie przewietrzyl :) 23.03.07, 15:01
                        > Żadne ultimatum nie jest drogą do zrozumienia - ani Kogoś, ani przez Kogoś.

                        Alez wlasnie ultimatum jest jedynym rozwiazaniem przy takim konflikcie
                        interesow. Kobieta deklaruje, jakie sa jej zamiary, i ze jesli nie zostana one
                        potraktowane powaznie, ona bedzie czula sie zmuszona odejsc. To jest jak
                        najbardziej stawianie pod sciana chlopa nieszczesnego. I nic sie na to nie
                        poradzi - w tej sytuacji kompromisy na dluzsza mete nie podzialaja.
                        • tygrysio_misio Re: wystawic na balkon, aby sie przewietrzyl :) 23.03.07, 15:05
                          a teraz te 2 posty wyzej sa dokladnie tamie same tyko,ze inaczej to
                          nazywacie..i Zielonooka roche lepiej do tego podchdzi

                          o to wlasnie chodzi ze jesli ich cele sie rozmiajja to powinni sie zorejsc a
                          jak on na osobnosci przemysli cos to moze wrocic

                          ale tu nie chodzi o ultimatum czy cos...nikt nie ma prawa zadac..mozna jedynie
                          wyglosic swoje potrzeby/plany i dojsc do porozumienia stron..nie na sile

                          mowicie o czyms w duzej mierze podobnym tylko Eela za bardzo podchodzi do
                          tego "nakazowo"...a przeciez on jest integralnym czlowiekim i nic nie musi
                          • eeela Re: wystawic na balkon, aby sie przewietrzyl :) 23.03.07, 15:08
                            Nie, Tygrysiu, my z Zielonooka w ogole nie roznimy sie w swoich opiniach.
                            Roznica polega tylko na tym, jak rzeczy nazywamy. Ja nazywam rzeczy po imieniu,
                            Zielonooka bawi sie w grzecznosci. A ty podazasz jej tropem.
                            • tygrysio_misio Re: wystawic na balkon, aby sie przewietrzyl :) 23.03.07, 15:13
                              nie..ja wyzluzowalam i uwazam ze nikt nic nie musi

                              przeczytaj..mowiecie o tym samym rozwiazaniu tak czy siak..tylko wlasnie
                              roznica jest w nazywaniu

                              zadam Ci teraz pytanie..czy jesli jakis facet dal by Ci ulitimatum..albo sie ze
                              mna przespisz albo spadasz..to podobalo By sie sie takie traktowanie Twojej
                              osoby?? Pewnie nie..i o to chodzi..ona moze dac mu wybor (nie taki, ze albo to
                              co ona chce albo nic..ale taki kiedy to on wybiera czego on chce) tego czy
                              jakos dojda do kompromisu czy nie..ale nie moze mu nic kazac..bo to jego zycie
                              jest i on zrobi co zechce



                              • bolaceserce Re: wystawic na balkon, aby sie przewietrzyl :) 23.03.07, 15:16
                                Pewnie ze zrobi co zechce:(ale jesli sie kogos kocha to chce sie byc z ta osobą
                                na codzien a nie raz na tydz a moze to ucieczka przed odpowiedzialnosci?:(jak
                                myslisz


                                tygrysio_misio napisała:

                                > nie..ja wyzluzowalam i uwazam ze nikt nic nie musi
                                >
                                > przeczytaj..mowiecie o tym samym rozwiazaniu tak czy siak..tylko wlasnie
                                > roznica jest w nazywaniu
                                >
                                > zadam Ci teraz pytanie..czy jesli jakis facet dal by Ci ulitimatum..albo sie
                                ze
                                >
                                > mna przespisz albo spadasz..to podobalo By sie sie takie traktowanie Twojej
                                > osoby?? Pewnie nie..i o to chodzi..ona moze dac mu wybor (nie taki, ze albo
                                to
                                > co ona chce albo nic..ale taki kiedy to on wybiera czego on chce) tego czy
                                > jakos dojda do kompromisu czy nie..ale nie moze mu nic kazac..bo to jego
                                zycie
                                > jest i on zrobi co zechce
                                >
                                >
                                >
                                • tygrysio_misio Re: wystawic na balkon, aby sie przewietrzyl :) 23.03.07, 15:20
                                  znowu popelniasz blad zakladajac ze on kocha..moze kocha ale inaczej niz Ty
                                  myslisz..moze inaczej interpretuje znaczenie tego slowa..pozatym kazdy moze
                                  miec inne reakcje

                                  pozatym wspolne zycie ma byc uzupelnianiem tego ktore bylo by na osobnosci..a
                                  nie zastepstwem

                                  chcialabys zastapic mu znajomych itpe prawda?
                                  ja rozumiem,ze potrzebujesz sie z nim spotykac bo ja tez tak mialam
                                  ale nie satwiaj tego jednoznacznie, ze jak kocha to ma codziennie...bo nikt by
                                  tego nie wytrzymal

                              • eeela Re: wystawic na balkon, aby sie przewietrzyl :) 23.03.07, 15:19
                                Alez oczywiscie. To jego zycie i on zrobi co chce. A to moje zycie i ja zrobie
                                co chce. On chce wiecznego randkowania, ja chce stabilizacji. Poniewaz zmusic go
                                do niczego nie moge, musze poszukac takiego, ktorego zmuszac nie bedzie trzeba.
                                A ten niech tez sobie poszuka kogos, kto go do niczego nie bedzie zmuszal.
                                Rozwiazanie proste i logiczne, ale wciaz jego prawidlowa i zgodna z faktami
                                nazwa pozostanie - ultimatum.
                                • tygrysio_misio Re: wystawic na balkon, aby sie przewietrzyl :) 23.03.07, 15:28
                                  widzisz...a wydaje sie, ze najwlasciwszym rozwiazniem w takiej sytuacji jest
                                  jakis kompromis

                                  a to o czyms mowisz to jest nadal fizycznie to o czym pisala Zielonooka...z ta
                                  roznica nastawienie..jedna z was mowi trybem nakazowym "to albo to - wybieraj"
                                  druga daje wolna wole decdowania o sobie

                                  roznica tez jest w efektach...o jesli on odejdzie i za rok bedzie chcial wrocic
                                  bo bedzie chcial sie ustabilizowac to w jednym przypadku bedzie wracac do kogos
                                  kto chce nim starowac...w drugiem do kogos kto chce wspolpracowac
                                  i "dopasowywac"
                                  • eeela Re: wystawic na balkon, aby sie przewietrzyl :) 23.03.07, 15:29
                                    Powtorze pytanie jeszcze raz - jak sobie wyobrazasz kompromis przy takim
                                    konflikcie interesow?
                                    • tygrysio_misio Re: wystawic na balkon, aby sie przewietrzyl :) 23.03.07, 15:39
                                      tak samo jak przy kazdym innym konflikcie

                        • zielonooka_bez_tyja Re: wystawic na balkon, aby sie przewietrzyl :) 23.03.07, 15:10
                          No to z drugiej strony On też mógłby powiedzieć: Potraktuj poważnie MOJE
                          zamiary:)))
                          Dojrzałe:)
                          • eeela Re: wystawic na balkon, aby sie przewietrzyl :) 23.03.07, 15:16
                            > No to z drugiej strony On też mógłby powiedzieć: Potraktuj poważnie MOJE
                            > zamiary:)))

                            Widzisz, nie da sie tak. Kobieta traktujaca powaznie zamiar mezczyzny polegajacy
                            na tym, ze zachowujemy status quo, czyli randkowanie i weekendowy seks bez konca
                            i bez perspektyw, musialaby sie zgodzic na zrezygnowanie z jednych z
                            najwazniejszych celow w jej zyciu. Jesli dla mezczyzny jednym z najwazniejszych
                            celow w zyciu jest niezobowiazujace spotykanie sie i nic wiecej, zmuszony jest
                            poszukac innej kobiety, ktora ten cel bedzie z nim dzielic, a nie powinien
                            wymagac od tej rezygnowania z czegos, co stanowi dla niej wielka wartosc.
                            • zielonooka_bez_tyja Re: wystawic na balkon, aby sie przewietrzyl :) 23.03.07, 15:38
                              No własnie w tym sęk, że :
                              Po pierwsze - nie musiałaby, wystarczy powiedzieć 'różnimy się co do celów i
                              priorytetów, więc lepiej się rozstać'
                              Po drugi - Kobiety, jak i Męzczyźni, są różne, więc... nie uogólniaj, ze dla
                              Każdej. Znam takie, które nie chcą założyć Rodziny, a trafiły na prorodzinnych
                              Męzczyzn:) Tak bywa niestety:)
                              • eeela Re: wystawic na balkon, aby sie przewietrzyl :) 23.03.07, 15:49
                                Nie uogolniam, tylko odnosze sie do dyskutowanej sytuacji. I nadal twierdze, ze
                                mowimy o dokladnie tej samej rzeczy, tylko ty upierasz sie ja eufemistycznie
                                okreslac.
                                • zielonooka_bez_tyja Re: wystawic na balkon, aby sie przewietrzyl :) 23.03.07, 16:03
                                  Uogólniasz, jeśli idzie o stanowisko Kobiet - nie wszystkie chcą koniecznie
                                  założyć Rodzinę. Nie strasz Facetów:)
                        • bolaceserce Re: wystawic na balkon, aby sie przewietrzyl :) 23.03.07, 15:12
                          Droga Eeeelu,
                          widze ze chyba najbardziej mnie rozumiesz...nie chce nikogo tu atakowac
                          chcialam porady moze rzecywiscie zamieszkani razem a stabilizacja roznie ludzie
                          kojarza (dla mnie zamieszkanie razem jest czescia stabilizacji)
                          Nie mialam naprawde innego wyjscia jak ultimatum a raczej postawienie na
                          sluchaj wiesz czego chce od zycia chce z toba zamieszkac zebysmy sie poznali
                          chce miec wspolne plany przemysl to a jak uwazasz ze nie ma czego to trudno
                          rozejdziemy sie:(

                          Do tej pory rozmawialismy ze soba odnosnie mieszkania razem i on podobno tego
                          chcial,chcial ze mna zamieszkac,chcial to i tamto ale na gadaniu sie
                          konczylo...to chyba normalne ze po jakim s czasie ma sie dosyc czczego gadania
                          i oczekuje sie czynów?


                          eeela napisała:

                          > > Żadne ultimatum nie jest drogą do zrozumienia - ani Kogoś, ani przez Kogo
                          > ś.
                          >
                          > Alez wlasnie ultimatum jest jedynym rozwiazaniem przy takim konflikcie
                          > interesow. Kobieta deklaruje, jakie sa jej zamiary, i ze jesli nie zostana one
                          > potraktowane powaznie, ona bedzie czula sie zmuszona odejsc. To jest jak
                          > najbardziej stawianie pod sciana chlopa nieszczesnego. I nic sie na to nie
                          > poradzi - w tej sytuacji kompromisy na dluzsza mete nie podzialaja.
                          >
                          • tygrysio_misio Re: wystawic na balkon, aby sie przewietrzyl :) 23.03.07, 15:17
                            no to widzisz jak bardzo z Eela macie racje...dupa nie racja bo jednak zawiodlo

                            to jest oczywiste, ze jak kazalas mu wyboierac to on sie przestaszyl..nim nie
                            chcialby byc z kims kto dyryguje

                            a bylo trzeba liczyc sie z jego zdaniem a nie stawiac tylko na swoim i wybieraj

                            pomysl sobie co bys wybrala gdy on Ci postawil ultimatum odnosci tego czy
                            chcesz dalej spotykac sie 1 na tydzien czy spadasz...pewnie zalilabys sie na
                            forum jak to on przedmiotowo Cie traktuje

                            jesli chcesz aby kto liczyl sie z Twoimi planami, myslami i celami to licz sie
                            z tez z jego (...)
                            • bolaceserce Re: wystawic na balkon, aby sie przewietrzyl :) 23.03.07, 15:19
                              ja moge jedynie uszanowac jego decyzje ze nie chce ze nie jest gotowy do
                              mieszkania razem...albo z jakiegos innego powodu tyle
                              • tygrysio_misio Re: wystawic na balkon, aby sie przewietrzyl :) 23.03.07, 15:22
                                widzisz..teraz piszesz juz o czyms zupelnie innym niz wyzej.to wkoncu szanujesz
                                jego potrzeby i zdanie czy dajesz mu ultimatum i zabraniasz myslec
                                indywidualnie?

                                jesli szanujesz jego potrzeby to moze lepiej zastanowcie sie nad kompromisem
                                jakims...

                                a jesli dajesz mu ultimatum to nie zdziw sie jesli go stracisz...
                                • eeela Re: wystawic na balkon, aby sie przewietrzyl :) 23.03.07, 15:28
                                  Jak sobie wyobrazasz kompromis w takiej sytuacji?
                                  • tygrysio_misio Re: wystawic na balkon, aby sie przewietrzyl :) 23.03.07, 15:37
                                    rozmowa na temat tego kiedy on chce z nia zamieszkac .... moze on chce troche
                                    poczekac i wtedy kompromiem bylo by wspolny wyjazd gdzies na weeknd zeby
                                    przekonac sie czy nie pokloca sie rano i to ze on pierdzi po koldra a ona za
                                    dlugo siedzi w lazience

                                    moze fajnie bylo by pprzed wospolnym zamieszkaniem zobaczyc czy jest sens sie
                                    przeprowadzac (zeby po tygodniu nie odporowadzac sie)

                                    moze on tego sie boi..a moze czegos innego i wtedy muslismy by pogadac i ona
                                    musialaby poczekac chwile az on przestal by sie bac..

                                    a moze kompromisem bylo by pogadanie i rozejscie sie...ale na sasadzie rozwoy i
                                    zrozumienia,ze nie pasje do siebie...a nie zegos takiego,ze ona kaze a on ucieka
                                    • eeela Re: wystawic na balkon, aby sie przewietrzyl :) 23.03.07, 15:47
                                      Oczywiscie, ultimatum takiego nie nalezy stawiac bez zadnego przygotowania.
                                      Nalezy tez dac mezczyznie czas - powiedzmy, pol roku, rok moze. Oczywiscie,
                                      nalezy pozwolic mu wyjasnic, czego on sie boi, dlaczego nie chce. Ale to wciaz
                                      nie zmienia postaci rzeczy - to nie jest kompromis, to jest kulturalne
                                      rozwiazanie sprawy. 'Pogadanie i rozejscie sie' - nastepna grzeczniejsza nazwa
                                      dla stawiania faceta pod sciana. Przeciez facet nie chce byc zostawiony. A
                                      kobieta musi go zostawic. Jesli nie jest mocno zaangazowany emocjonalnie, to
                                      tak, 'pogadanie i rozejscie sie' poskutkuje. Ale jesli jest, tylko atawistycznie
                                      trzesie portkami przed zamykaniem sobie drogi do polowania na samiczki, bedzie
                                      mu sie trudno pogodzic z odejsciem kobiety.
                                      Kobieta nic nie kaze. Kobieta podejmuje jedynie sluszna w tej sytuacji decyzje,
                                      uwarunkowujac ja stosunkiem mezczyzny do jej zyciowych planow.
                                    • bolaceserce Re: wystawic na balkon, aby sie przewietrzyl :) 23.03.07, 15:47
                                      Wiesz mysle ze napewno boi sie tego ze czesto sie kiedys klocilismy i takie tam:
                                      (a wyjazdy to mamy przerobione pierdzenie pod koldra i wogole znamy sie jak
                                      lyse konie nie raz mieszkalismy razem w roznych syt i bylo ok...


                                      tygrysio_misio napisała:

                                      > rozmowa na temat tego kiedy on chce z nia zamieszkac .... moze on chce troche
                                      > poczekac i wtedy kompromiem bylo by wspolny wyjazd gdzies na weeknd zeby
                                      > przekonac sie czy nie pokloca sie rano i to ze on pierdzi po koldra a ona za
                                      > dlugo siedzi w lazience
                                      >
                                      > moze fajnie bylo by pprzed wospolnym zamieszkaniem zobaczyc czy jest sens sie
                                      > przeprowadzac (zeby po tygodniu nie odporowadzac sie)
                                      >
                                      > moze on tego sie boi..a moze czegos innego i wtedy muslismy by pogadac i ona
                                      > musialaby poczekac chwile az on przestal by sie bac..
                                      >
                                      > a moze kompromisem bylo by pogadanie i rozejscie sie...ale na sasadzie rozwoy
                                      i
                                      >
                                      > zrozumienia,ze nie pasje do siebie...a nie zegos takiego,ze ona kaze a on
                                      uciek
                                      > a
                                      • tygrysio_misio Re: wystawic na balkon, aby sie przewietrzyl :) 23.03.07, 15:52
                                        no to kolejne pytanie...czy o wspolnym zamieszkaniu nigdys gadaliscie jakbyscie
                                        zartowali sobie czy to bylo raczej jaki "plany"

                                        i kolejne pytanie : w jaki sposob mu to powiedzialas...o moze on pomysla,ze
                                        chcesz go zaciagnac przed oltarz a nie tyko zamieszkac

                                        i jeszcze jedno : A pytalas o co mu dokladnie chodzi..moze ma jakies
                                        zachamowania (np u jego w rodzinie bylo ciezo albo moze nie ma kasy i obawia
                                        sie tego,ze nie bedzie mial za co zyc)
                                        • bolaceserce Re: wystawic na balkon, aby sie przewietrzyl :) 23.03.07, 15:56



                                          A ty mieszkasz z rodzicami czy sama?
                                          Wiesz nie wiem czy jestes w zwiazku czy sama bo ja 3 lata temu jeszcze do glowy
                                          by mi nie przyszlo zeby z kims zamieszkac
                                          tygrysio_misio napisała:

                                          > no to kolejne pytanie...czy o wspolnym zamieszkaniu nigdys gadaliscie
                                          jakbyscie
                                          >
                                          > zartowali sobie czy to bylo raczej jaki "plany"
                                          >
                                          > i kolejne pytanie : w jaki sposob mu to powiedzialas...o moze on pomysla,ze
                                          > chcesz go zaciagnac przed oltarz a nie tyko zamieszkac
                                          >
                                          > i jeszcze jedno : A pytalas o co mu dokladnie chodzi..moze ma jakies
                                          > zachamowania (np u jego w rodzinie bylo ciezo albo moze nie ma kasy i obawia
                                          > sie tego,ze nie bedzie mial za co zyc)
                                          • tygrysio_misio Re: wystawic na balkon, aby sie przewietrzyl :) 23.03.07, 16:27
                                            o jeju..rozmaiwamy o Tobie a nie o mnie

                                            ale jesli tak bardzo chcesz wiedziec...jestem na 4 roku studiow i obecnie nie
                                            mam pracy a nawet jakbym miala to jak myslisz...zarabialabym tyle zeby oplacic
                                            mieszkanie sama?

                                            nie mam faceta bo wlasnie sie rozstalam.rozstaje nie wiem juz jak to jest

                                            gdyby nie sprawy ktore nas podzielily chcialabym z nim mieszkac juz
                                            teraz...fizycznie to nie byloby mozliwe zbytno ale jakbym skonczyla studia i
                                            znalazla prace w zawodzie czemu nie?

                                            ale ja do wspolnego mieszkania podchodze tak,ze to bylo by poprostu wspolne
                                            mieszkanie..zwiazek jak teraz tyle,ze mielibysmy wiecej czasu dla siebie i
                                            bardziej zacisniali wiezi....chcialabym moc z nim sypiac itpe...ale nie
                                            traktuowalabym wspolnego mieszkania jak ustatkowania sie...bo tak naprawde
                                            wspolne mieszkanie moze tez podzielic ludzi i zamiast ustatkowac to rozlaczyc
                                            ich zupelnie...to poprostu kolejny etap bycia ze soba..dopiero jak sie uda to
                                            mozna myslec o czyms powazniejszym

                                            • bolaceserce Re: wystawic na balkon, aby sie przewietrzyl :) 23.03.07, 16:32
                                              ojejjju wiesz piszac na forum mozna wymienic sie doswiadczeniami tak tylko
                                              zapytalam z ciekawosci nie pytam czemu sie rozstajecie bo bylaby to ogromna
                                              obraza majestatu ojeju
                                • bolaceserce Re: wystawic na balkon, aby sie przewietrzyl :) 23.03.07, 15:30
                                  Matko,mam wrazenie ze jest tu klotnia o nazewnictwo a i tak chodzi o to samo.
                                  Ultimatum czy przedstawienie swoich oczekiwan tj jedno wychodzi na jedno.Dalam
                                  mu cos do przemyslenia wiadomo jesli on nie sprosta temu czy wybierze inna
                                  droge bo lepiej mu jak jest czyli spotykanie sie z kims przez 2 lata raz na
                                  tydzieni mieszkanie u rodzicow bez zobowiazan..to co mam zrobic>???
                                  uszanuje jego wole i wiecej sie nie zobaczymy bo to nie zwiazek tylko
                                  przypomina luzny uklad a ja cce faceta,ktory nie boi sie odpowiedzialnoci.To
                                  taki dziwne?Tygrysio ile ty masz lat?bo my po 27
                                  • tygrysio_misio Re: wystawic na balkon, aby sie przewietrzyl :) 23.03.07, 15:39
                                    jaki to ma zwiazek ile mam lat;]
                                    mam 24 jak widac w wizytowce i co z tego?

                                    miezkasz sama? czy nadal z rodzicami?
                            • eeela Re: wystawic na balkon, aby sie przewietrzyl :) 23.03.07, 15:21
                              > pomysl sobie co bys wybrala gdy on Ci postawil ultimatum odnosci tego czy
                              > chcesz dalej spotykac sie 1 na tydzien czy spadasz...pewnie zalilabys sie na
                              > forum jak to on przedmiotowo Cie traktuje

                              Dlaczego zalila? jesli nic wczesniej nie obiecywal i uczciwie stawia sprawe - no
                              trudno. Tak sie czasem losy placza, ze spotyka sie dwoje ludzi o zupelnie
                              odmiennych oczekiwaniach. Takich, ktorych nie da sie pogodzic. Jedynym wyjsciem
                              wowczas jest dac sobie spokoj.
        • greyeyed Re: co z nim dalej zrobić? 22.03.07, 22:41
          Biedna jesteś. Nikt Ci tutaj dobrej rady nie da. Takie zachowanie, jakie
          prezentuje Twój były(?) dla mnie jest denerwujące. Im dłużej to będzie trwało,
          tym gorzej dla Ciebie. Ale żeby nie było, że Cię zbywamy. Te opcje dadzą
          odpowiedź na Twoje pytanie. Rozwiązanie opcja 1: Urwanie kontaktu - ostro (im
          dłużej wytrzymasz tym lepiej) - skutek uboczny, bardzo pożądany - będzie
          wydzierał się pod Twoim oknem. I w końcu usłyszysz to, co chcesz. Opcja 2:
          konkrety - faceci są prości - proste pytanie - czekasz na odpowiedź. Jeśli
          mąci - mówisz "See ya" i w świat. A na ulicy tylu fajnych kolesi się kręci.
          • bolaceserce Re: co z nim dalej zrobić? 22.03.07, 22:59
            masz racje..ale na serenady nie mam co liczyc :(((
            • krolewna.joanka Re: co z nim dalej zrobić? 23.03.07, 10:52
              faceci tez przechodza metamorfozy, rzadko bo rzadko. Jeden taki prawie rok
              musial myslec, aby wpasc na to jak duzo zniszczyl.

              Badz dobrej mysli i skoncentruj sie na sobie. Czasami dobrze byc
              egocentrykiem:))
              • bolaceserce Re: co z nim dalej zrobić? 23.03.07, 11:50
                krolewna.joanka napisała:

                > faceci tez przechodza metamorfozy, rzadko bo rzadko. Jeden taki prawie rok
                > musial myslec, aby wpasc na to jak duzo zniszczyl.
                I co?jestecie razem?
                Wiesz wydaje mi sie ze nie wymagam jakis wielkich zmian poprostu jak kazda
                kobieta chce miec normalne zycie mieszkac razem miec rodzine wspolne plany???
                matko czy to tak wiele???
                • grey_wolf Re: co z nim dalej zrobić? 23.03.07, 12:08
                  jak kazda
                  > kobieta chce miec normalne zycie mieszkac razem miec rodzine

                  sama sobie odpowiedziałaś pisząc "jak każda kobieta", nie jak każdy człowiek,
                  jak każdy facet itp.

                  > matko czy to tak wiele???

                  najwyraźniej wiele. Poza tym stawiasz faceta pod ścianą i wymagasz decyzji w
                  trybie przyśpieszonym. Może by tak podjąć decyzje wtedy kiedy on będzie gotów, a
                  nie kiedy Ty? Dlaczego narzucasz mu termin podjęcia decyzji? To także jego
                  życie, jak byś się czuła na jego miejscu?
                  • eeela Re: co z nim dalej zrobić? 23.03.07, 12:15
                    > najwyraźniej wiele. Poza tym stawiasz faceta pod ścianą i wymagasz decyzji w
                    > trybie przyśpieszonym. Może by tak podjąć decyzje wtedy kiedy on będzie gotów,
                    > a
                    > nie kiedy Ty?

                    Na gotowosc niektorych panow to mozna do usranej smierci czekac ;-) Lepiej chyba
                    powiedziec - papa, jak poczujesz sie gotow, mozesz sprobowac wrocic.
                    :-P
                    • grey_wolf Re: co z nim dalej zrobić? 23.03.07, 13:46
                      to samo dotyczy pań, gdyby tak nie było, wszystkie rodziłybyście 2-3 dzieci
                      zaraz po osiemnastce :)
                      • eeela Re: co z nim dalej zrobić? 23.03.07, 13:48
                        To prawda, zwialam raz jednemu panu, ktory chcial sobie ze mna ukladac zycie,
                        jak mialam dziewietnascie lat. No ale niestety teraz juz sie czuje gotowa, i
                        musze borykac sie z problemami podobnymi do tych, ktore cierpi autorka watku :-)
                  • bolaceserce Re: co z nim dalej zrobić? 23.03.07, 13:03
                    wiesz...nie wiem jak jest u ciebie...ale my bylismy ze soba ok 3 lat...i wiesz
                    wiecznie stac w miejscu nie mozna...wiesz takie randki 2 razy w tyg??mamy po 27
                    lat..i rozmawialismy o mieszkaniu razem 100 razy i na tym sie konczylo...ja
                    wszystlo rozumie naprawde..ale przychodzi moment ze chyba powinno sie wyfrunac
                    z gniazda rodzicow????
                    • grey_wolf Re: co z nim dalej zrobić? 23.03.07, 13:42
                      przesadzasz, ja "wyfrunąłem" jak miałem 19 lat, ale to nie znaczy, że wszyscy
                      tak muszą. Weź pod uwagę jego zdanie. Jeśli go kochasz i chcesz z nim układać
                      życie to uszanuj jego punkt widzenia. Może jemu taki układ właśnie pasuje i nie
                      zamierza go zmieniać, może nie traktuje Ciebie aż tak serio. Pogadaj z nim ale
                      nie zmuszaj do podejmowania decyzji. Podpuść go, żeby Ci przedstawił jego plan
                      na waszą przyszłość.

                      Coś mi mówi, że Twoje dążenie do sfinalizowania związku wynikają z presji
                      rodziny, znajomych lub "bo tak trzeba" a to najgorszy z możliwych fundamentów.
                    • tygrysio_misio Re: co z nim dalej zrobić? 23.03.07, 13:58
                      w pierwszym poscie bylo po 2 latach..teraz juz 3...w nastepnym bedzie 4 czy to
                      nie jest funkcja prostoliniowa?

                      myslisz ze 2 czy 3 lata to duzo? byc moze w ogole sie nie znacie...pozatym
                      zastanow sie...mowilas mu o ustatkowaniu sie? To dla wieku oznacza malzenstwo
                      dzieci itpe...wybacz ale ja po 2 latach bym sie na cos takiego nie zdecydowala
                      kiedy nawet ze soba nie mieszkaliscie...

                      rozmawialiscie o mieszkaniu razem..a co zrobilas zeby do tego doszlo wkoncu?
          • tygrysio_misio Re: co z nim dalej zrobić? 23.03.07, 13:53
            ona nie jest biedna..facet nie chce sie z nia ohajtac i juz...to raczej on jest
            biedny bo teraz bedzie przymuszany zalosnymi gierkami do czegos czego nie
            chce...ostatecznie moze zostanie zlapany na peknieta gumke

            pozatym zycie to nie bajka i wyjsciem dla opcji numer jeden jest raczej to,ze
            oni juz nigdy sie nie zobacza jesli ona uparcie bedzie milczec...i moze to i
            dobrze bo widac to im jest pisane
    • daggy4 Re: co z nim dalej zrobić? 23.03.07, 12:06
      pewnie sie czuje za mlody na stabilizacje. odzywa sie od nowa, bo mu sie
      podobasz chociaz trujesz z ta stabilizacja.
      mozesz zaczac sie odzywac po przyjacielsku jesli nie chcesz go widywac
      powazniej.
      • bolaceserce Re: co z nim dalej zrobić? 23.03.07, 13:06
        Poza tym kocahne forumowiczki:)
        Tak na logike wezmy jestescie z mezczyzna 3 lata i spotykacie sie raz na tydz
        moze 2..i co dalej??chyba macie w zwiazku wspolne plany chec zamieszkania
        ulozenia zycia sobie z nim...
        • daggy4 Re: co z nim dalej zrobić? 23.03.07, 13:43
          zalezy. ja bym teraz z nikim nie chciala mieszkac a "musze".

          zamienilabym sie chetnie :)
        • tygrysio_misio Re: co z nim dalej zrobić? 23.03.07, 14:01
          a moze zmien podejscie...nie planuj z nim zycia poki nie wiesz jak sie z nim
          mieszka

          nie planuj ulozyc sobie z nim zycia tylko planuj probe zacisnienia kontaktow

          jesli wychodzisz z zalozenia ze zamieszkacie razem i sie ohajtacie i bedzie
          mieli 12 dzieci to proste ze on sie boi kiedy nie wie czy wytrzyma z Toba
          chocby tydzien mieszkania razem

          wszytsko trzeba robic powoli a nie od razu po 2 latach pakowac sie komus w
          zycie niemal go nie znajac
          • bolaceserce Re: co z nim dalej zrobić? 23.03.07, 14:40
            Po pierwsze nikt tu z was ani ja nie wiem co jest nam pisane i to sie okaze a
            po drugie nie chodzi mi tu o ślub w tempie przyspieszonym..tylko o jedynie
            zamieszkanie razem czy to dla wsa takie trudne???przez mieszkanie ludzie moga
            sie lepiej poznac i dopiero wtedy stwierdzic czy chca stanac na slubnym
            kobiercu...poza tym mam w d..co mysla inni wazne sa dla mnie moje wartoscoi
            zgodnie z ktorymi chce zyc..jezeli wy tutaj forumowicze zyjecie chwila
            mieszkajac wiecznie u mamusi gratuluje zycia bez odpowiedzilanosci tak mozna
            wiecznie..ja dziekuje
            Widze ze zamiast madrych rad wy tylko potraficie dowalisc latwo jest ocenic nie
            probujac zrozumiec:(((
            • tygrysio_misio Re: co z nim dalej zrobić? 23.03.07, 14:45
              skoro masz nas w dupie to po co tu wlazilas?
              myslalas ze bedziemy sie nad Toba uzalac itpe...myslisz sie..my jestesmy bardzo
              obiektywni...a jesli nie podoba Ci sie to co jest nie po Twojej mysli to nie
              pytaj nas o opienie...


              pozatym ustatkowanie sie to nie jest to samo jednoznacznie co zamieszkanie
              razem..bo znam kupe ludzi ktorzy razem mieszkaja a nawet nie sa para...i mowie
              Ci to ostatni raz....jak bedziesz naciskac na ustatkowanie sie to facet ktory
              nie wie czy chce miec z Toba dzieci i ohajtac sie bedzie sie bal i odseparuje
              sie..i bedziesz miala cos takiego jak masz teraz

              jesli chcesz razem mieszkac to mow o mieszkaniu razem a nie ustatkowaniu sie

              pozatym na jego miejscu ja tez bym zwiewala...chlop nie chce sie z Toba
              ustatkowywac a Ty na sile zabranias zmu myslec i czuc samodzielnie i narzucasz
              mu cos ...zastanow sie co robisz
              • tygrysio_misio Re: co z nim dalej zrobić? 23.03.07, 14:46
                pozatym nie musisz mieszkac u rodzicow..mozesz zamieszkac sama
            • grey_wolf Re: co z nim dalej zrobić? 23.03.07, 14:58
              Zgadzam się z tym co napisała Tygrysio, nie ma podstaw do rozamwiania o
              przyszłosci jak nawet ze sobą nie mieszkacie. Zresztą ja w ogóle nie rozumiem co
              to za związek jeśli widzicie się 1-2 razy tygodniowo, to ma jakiś sens w
              przypadku związku dla seksu, a w "emocjonalnym" to nieporozumienie. Prędzej
              moglibyście rozmawiać o planach znając się 3 miechy, ale widząc się 24h. Poza
              tym przez te 3 lata/1 na tydz. nie mieliście żadnych szans żeby się poznać.
              Zatem albo zamieszkacie i pomieszkacie razem parę dobrych miechów a potem
              wrócicie do planowania, albo nie zamieszkacie bo tak na dobrą sprawę to nie
              wiele widać inwencji z którejkolwiek strony, i rozejdziecie się dla dobra ogółu.
              • zielonooka_bez_tyja Re: co z nim dalej zrobić? 23.03.07, 15:42
                :)) też się nie dziwię, że Kolega nie wie, 'o csso chodzi', skoro to tak
                intensywna Znajomośc;)
            • daggy4 Re: co z nim dalej zrobić? 23.03.07, 14:59
              u jakiej mamusi. mozna mieszkac bez mamusi i bez ukochanego skarbie. moze ty
              tylko dlatego chcesz isc z nim zamieszkac, zeby sie uwolnic od mamusi i on to
              wyczul
              • grey_wolf Re: co z nim dalej zrobić? 23.03.07, 15:08
                tyż prowda
            • andreas3233 Re: co z nim dalej zrobić? 24.03.07, 00:09
              Groza narasta... Mimo, ze masz 27 lat, to wlasciwie dlaczego dazysz do
              stabilizacji / wspolnego zamieszkania, ustatkowania, itp./? Dlaczego tak, jak
              jest, jest zle? Jesli Wasze zwiazki uczuciowe sa na wysokim poziomie, to co
              wlasciwie szkodzi istniejacej sytuacji? Twoje poglady, przekonania, wiek? Nagle
              stwierdzilas, ze dazysz do stabilizacji / zmiany/. Normalna rzecza/reakcja/
              przy zmianie - jest opor. Moze zainteresowac sie zagadnieniem: "kierowanie
              zmiana". Swego partnera stawiasz w sytuacji:" od jutra witamy sie wylacznie
              lewa reka" /pytanie partnera: dlaczego?/. Jesli bedziesz naciskala i stosowala
              wyprobowane "tricki"; to On zniknie z Twego zycia, czego Ci nie zycze.
              Jedyna rada: jeszcze poczekaj, / mozesz np wolno rozgladac sie dookola/ a potem
              zrob co Ci serce/?/ podyktuje.
              • jonna38 Re: co z nim dalej zrobić? 24.03.07, 09:00
                Moze wybralibyscie sie razem w podroz na wakacje? Na co najmniej 2-3 tygodnie?
                Mielibyscie namiastke bycia razem na codzien,okazje lepszego poznania sie.Do
                tematu wspolnego mieszkania moglibyscie powrocic pozniej.
                Dobrze by bylo gdybys zastanowila sie nad mozliwoscia usamodzielnienia sie bez
                faceta. Wtedy masz umowe na wynajem na siebie i jakby co nie znajdziesz sie w
                klopocie jesli on chcialby np zrezygnowac..
              • bolaceserce Re: co z nim dalej zrobić? 24.03.07, 11:11
                Dąze do tego bo chce juz cos zrobic chce zeby nasz zwiazek mialwspolne plany i
                przyszlosc.Czemu mam poczekac?na co i ile jeszcze az on dojrzeje do
                zamieszkania razem czy jak bede miala 30 lat a on mi powie sory nie jestes
                jednak kobieta mojego zycia???prosze cie odpisz ciekawa jestem twojego zdania

                andreas3233 napisał:

                > Groza narasta... Mimo, ze masz 27 lat, to wlasciwie dlaczego dazysz do
                > stabilizacji / wspolnego zamieszkania, ustatkowania, itp./? Dlaczego tak, jak
                > jest, jest zle? Jesli Wasze zwiazki uczuciowe sa na wysokim poziomie, to co
                > wlasciwie szkodzi istniejacej sytuacji? Twoje poglady, przekonania, wiek?
                Nagle
                >
                > stwierdzilas, ze dazysz do stabilizacji / zmiany/. Normalna rzecza/reakcja/
                > przy zmianie - jest opor. Moze zainteresowac sie zagadnieniem: "kierowanie
                > zmiana". Swego partnera stawiasz w sytuacji:" od jutra witamy sie wylacznie
                > lewa reka" /pytanie partnera: dlaczego?/. Jesli bedziesz naciskala i
                stosowala
                > wyprobowane "tricki"; to On zniknie z Twego zycia, czego Ci nie zycze.
                > Jedyna rada: jeszcze poczekaj, / mozesz np wolno rozgladac sie dookola/ a
                potem
                >
                > zrob co Ci serce/?/ podyktuje.
                • tygrysio_misio Re: co z nim dalej zrobić? 24.03.07, 12:01
                  nie rozumiesz,ze on nie jest pieskiem u Twoich nog?

                  pomysl o tym...on wcale nie musi robie tego co ty chcesz i wtedy kiedy Ty tego
                  chcesz...

                  rzadzisz sie jego zyciem i sie dziwidz,ze nic poza smsami nie dostajesz??

                  wspolne plany? po 2 latach widywania sie 1 w tygodniu? Zastanow sie i zacznij
                  panowac nad soba bo moze bardziej boisz sie tego ze jak bedziesz miala 30 to
                  kolezanki beda ohajtane a TY nie....i to jest moterem...bo widac nie to co was
                  laczy
                • andreas3233 Re: co z nim dalej zrobić? 25.03.07, 00:09
                  Przykro to stwierdzic, ale nie mozna wykluczyc sytuacji, ze gdy bedziesz miala
                  30 lat, on powie "sorry, but...", lub nic nie powie i sie oddali w nieznanym
                  kierunku.To taka sama hipotetyczna sytuacja, jak kazda inna, ale o sporym
                  prawdopodobienstwie: mezczyzni poszukuja coraz to mlodszych partnerek.
                  Jesli wiele wczesniej przedstawionych rozwiazan, po prostu nie dziala / wspolne
                  planowanie przyszlosci, itp./, to musisz byc bezwzgledna - to bedzie bolesne,
                  ale: nie kontynuuj tego zwiazku, / nie poszukuj juz przyczyn, dlaczego jest
                  tak, a nie inaczej - tylko dalej rozdrapujesz rany/; szukaj skutecznie i z
                  wiekszym powodzeniem dalej, na pewno trafisz lepiej.
    • heart_of_ice Re: co z nim dalej zrobić? 24.03.07, 11:43
      moim zdaniem nie zrobisz juz nic

      jesli kazesz mu zastanowic sie nad wami i wasza przyszloscia i mowisz, ze jesli
      on nie chce stabilizacji to odchodzisz, a on - po przemysleniu - nie probuje
      cie zatrzymac, tylko "czasem wysyla smsa", to teraz nawet stawanie na glowie nie
      pomoze
      facet ma w tobie kochanke i moze sprzataczke, to mu wygodnie, ale nie chce cie
      za zone
      mozesz probowac go zmusisc i moze nawet ci sie uda, ale miej swiadomosc, ze to
      nie bedzie wynikac z jego uczucia tylko twoich kombinacji

      Pauli
      --
      "Miotłę z wystrzelonym airbagiem. Niewielki przebieg. Na chodzie. Sprzedam."
      • bolaceserce Re: co z nim dalej zrobić? 24.03.07, 12:06
        a moze to jest tak ze przeprowadzalismy tysiace takich rozmow i ja zawsze sie
        odzywalam lamalam..i ja wyciagalam reke a teraz powiedzialam nie i basta niech
        on os zrobi moze on teraz jest w szoku???ze nie zmieniam zdania probowal
        odwrocic moja uwage wysylajac smsa dzwoniac jakby rozmowy nie bylo..ze moze
        zapomne i wroci wszystko do normy..a tu nici...???
Inne wątki na temat:
Pełna wersja