aspazja78
25.03.07, 23:03
Chłopaki wytłumaczcie, bom się pogubiała.Pokrótce: jest facet, jest między nami ogromna chemia i sympatia (nie mylić z miłością). Jest też możliwość konsumpcji owej znajomości. Były też wcześniejsze podchody, których nie ja byłam inicjatorką. Zaprasiłam więc gościa do siebie w wiadomym celu, a on po prostu uciekł, tłumacząc, że musi iść do sklepu kupić cukier dla mamy.Hmmm...
Pierwsze co pomyślałam, to to, że być może nie spodziewał się tego dnia takiej propozycji i nie zmienił gaci;). Na następne zaproszenie zareagował tak samo- uciekał chyba jeszcze szybciej!Ucieka jedynie przed taką propozycją, kiedy nie ma możliwości bara-bara. Wtedy staje się jurnym samcem, nie wypuszczając mnie w objęć i dokazujemy tak sobie- w ograniczonym zakresie.
O co chodzi? Możecie powiedzieć? Na stówę nie jest prawiczkiem, jest między nami 8letnia różnica wieku (ja jestem starsza, spotykamy się w pracy, choć nie łączą nas żadne zależności służbowe (przychodzi tam odwiedzić starych znajomych).Dwudziestolatek z erekcją nie chce fiknąć na boku? Co jest grane, bo ja mam zasadę wszystko albo nic- takie mizianie się w parku czy na przystanku już mi nie wystarcza. I po co on to zaczął i zaczyna te akcję, skoro potem zwiewa aż się kurzy.