silic
01.04.07, 12:21
Zawsze mówiłem, że ja nie, to nie dla mnie. A tu - lata lecą, zaczyna mnie coś
ściskać w dołku. Ostatnie urodziny przesiedziałem samotnie, nawet butelki nie
chciało mi się otwierać - bo po co ? Choć raz można bez. Zdaję sobie sprawę,
że pewnie już nikogo nie znajdę - wiem jaki jestem. Mam za duże oczekiwania a
za mało chyba daję; trudno, głowy sobie nie zmienię. Jednak chciałbym móc
poczuć czyjąś obecność, tę małą istotę wnoszącą tyle życia do mojego świata...
Czy myślicie że mam szansę na jakieś adoptowane dziecko ? Może lepiej było by
namówić jakąś kobietę , żeby mi to dziecko urodziła... ?
Ta druga opcja jest pewnie droższa ale co tam, czego się nie robi żeby spełnić
się w życiu.
Myślicie że mam jakieś szanse ?
Pewnie ktoś będzie chciał się ponabijać - ok, jakoś to zniosę. Może jednak
ktoś powie coś, co podtrzyma mnie na duchu...
Usłyszeć jak dziecko mówi "tato"... marzenie....