nem1ezis
02.04.07, 19:20
Hmm no wiec moja historia jest dosc skomplikowana…. Ale postaram się
najprościej jak się da ja opowiedziec.
Właściwie to nie wiem czego od was oczekuje…może wy mi pomozecie jak mam na
to wszystko spojrzec….?
No wiec ponad rok temu rozstałam się z pewnym mezczyzna. Właściwie to ja go
rzuciłam..bo wydawalo mi się, ze w ogole się nie angazuje i nie kocha mnie, a
ja nie chciałam czekac w nieskończoność…az on stwierdzi, ze jestem ta jedyna.
On nie próbował walczyc, a ja próbowałam zapomniec…
Mimo to mielismy sporadyczny kontakt przez ten rok..widzielismy się także
pare razy w większym gronie. Bez klotni, ale i bez wielkiej przyjazni. Zawsze
jednak czulam do niego wielki sentyment.
Dokladnie 3 miesiace temu kiedy związałam się z nowym partnerem – on nie
wiedzac o tym zaczal do mnie dzwonic i proponowac spotkania. Ja nie widzac w
tym większego problemu spotkałam się z nim pare razy. Myślałam, ze on wie, od
wspolnych znajomych, ze mam kogos…ale jednak się myliłam.
Myślałam również, ze do niego nic nie czuje oprocz przyjazni…ale okazalo się,
ze to nieprawda…
Jakis miesiąc temu po wspolnej imprezie wyladowalismy w lozku. Tego dnia
powiedział mi, ze się we mnie zakochal. Zaczal dzwonic po pare razy dziennie,
a ja wciąż nic mu nie mówiłam o tamtym facecie. Czulam się fatalnie - wobec
ich obydwu.
W koncu na kolejnym spotkaniu, kiedy znow było „ goraco” przyznalam się, ze
jest ktos.
On zaczal strasznie przepraszac i mowic, ze nie wiedzial. Po paru dniach
doszlam do wniosku, ze jednak chce wrócić do mojego bylego faceta, bo go
naprawde kocham i chyba nigdy nie przestalam.
Umówiliśmy się na rozmowe – no i mowie mu, ze chciałabym wyjaśnić cala ta
sytuacje, ze chciałabym aby mi powiedział, czego ode mnie oczekuje, bo nie
wiem czy mam odejść od tamtego czy nie. Na co on mi odpowiedział, ze on nie
chce ponosic odpowiedzialności, za moje decyzje, i ze skoro mogę ułożyć sobie
zycie z tamtym to proszę bardzo.
Bylam w szoku - myślałam, ze powie, ze mnie kocha i chce być ze mna, a nie
taki tekst.
Powiedziałam, ze w takim razie zycze mu szczęścia. I rozstaliśmy się milczaco.
Po paru dniach zadzwoniłam do niego i powiedziałam mu, ze zerwalam z tamtym (
co uczyniłam wczesniej)i , ze chce aby jeszcze raz przemyślał moja propozycje
bycia ponownego razem. Powiedział, ze musi to przemyśleć…czekam już tydzień i
nic.
Przestal dzwonic tak często…to glownie ja się odzywam.
Nie wiem co mam robic…czy to oznacza, ze on nie chce być ze mna??? Czy
powinnam na niego czekac?? Sama nie wiem…strasznie mi ciezko… Nie wiem tez
czy powinnam nalegac na spotkanie czy naprawde dac mu swiety spokoj. Czy to
tylko mi się wydaje, ze on sam nie wie czego chce??
Co myslicie???
PS. Nie jestem już mloda….i być może waznym punktem calej historii jest to,
ze ja mam dziecko, a on jest młodszy o rok….