Kultura dyskusji

10.04.07, 09:59
To może ja odnowię. Tylko się umówmy - gryziemy na privie. Nie chcę tu
powielać netykiety, ale tak na poważenie: jak dyskutować na poziomie i z
humorem?
Na początek proponuję coś z klasyki
Artur Shopenhauer
"Erystyka czyli sztuka prowadzenia sporów", ISBN 837020229, Warszawa 2002.
Książeczka krótka, więc do zmęczenia nawet dla odpornych na pismo wszelakie.
nemo
    • kookardka Re: Kultura dyskusji 10.04.07, 10:18
      To jest proste jak drut :
      asertywnie i bez emocji - skupić się na temacie dyskusji
      a nie na rozmówcy


      • kookardka Re: Kultura dyskusji 10.04.07, 10:27
        tyle, że poczucie humoru każdy człowiek ma inne ...
        podejście z przymróżeniem oka pozwala odróżnić co jest złośliwym atakiem,
        a co żartobliwym sprzeczaniem się .
      • eeela Re: Kultura dyskusji 10.04.07, 11:21
        > asertywnie i bez emocji - skupić się na temacie dyskusji
        > a nie na rozmówcy

        Na forum Mezczyzna czesto rozmowca jest tematem dyskusji.
        Ale tak, zgadzam sie - podchodzac bez emocji, mozna swobodnie przedyskutowac na
        poziomie i ten temat.
        • kookardka Re: Kultura dyskusji 10.04.07, 11:25
          Racja, że na forum męzczyzna są dyskusje o mężczyznach,ale to są
          ogólne dyskusje nie związane z konkretnym facetem, nawet jeśli
          mężczyzna jest rozmówcą. Dlatego nie o rozmówcy tylko z rozmówcą
          na konkretny temat dysusji rozmawiac należy, bez personalnych ataków
          na niego.
          • eeela Re: Kultura dyskusji 10.04.07, 11:34
            Bynajmniej nie jest tak jak mowisz. Bardzo czesto rozwazamy calkowicie
            indywidualne przypadki.
            • kookardka Re: Kultura dyskusji 10.04.07, 11:56
              o ile bez personalnych ataków to ok.
    • modrooka Re: Kultura dyskusji 10.04.07, 10:19
      Akurat Schopenhauer pokazywał jak bić by zabić.
      Znaczy się pokazywał jakie można zastosować narzędzia (argumenty) by wygrać
      dyskusję, łącznie z tymi poniżej prasa.

      Także to chyba nie był dobry przyład :)
      • nemo1968 Re: Kultura dyskusji 10.04.07, 10:24
        Ja z tego pojąłem jak demaskować ataki ad personam. Tak rozumiem przesłanie
        książeczeki. Z tym, że może z tym być jak z widelcem: raz przydatne narzędzie,
        raz groźna broń :)
        Takie argumenty (poniżej pasa) można stosować i stosuje się z powodzenie, ale
        wytrawny /a dystkutant nie pozwoli sobie na manipulację. Jak się dobrze
        zastanowić, to demaskowanie przychodzi bez trudu.
        Choć bez odrobiny sympatycznego "szpilkowania" dyskusja byłaby nudna jak zjazd
        zbowidowców :). Ale sympatycznego :)
        • zielonooka_bez_tyja Re: Kultura dyskusji 10.04.07, 10:27
          Albo raczej, jak z mieczem obosiecznym...
          • nemo1968 Re: Kultura dyskusji 10.04.07, 10:29
            Obosieczny, w tym przypadku to raczej taki, co ma głownię naostrzooną :) i
            szermierza potrafi poranić.
            • zielonooka_bez_tyja Re: Kultura dyskusji 10.04.07, 10:36
              Jeśli się nim nauczy posługiwać, to taki, którym idzie się obronić przed każdym
              atakiem, jednocześnie obracając tenże atak przeciko Adwersarza... tylko po co
              takie szkolenie? Zastanawiam się, czy to nie sprowadza do prowadzenia
              pseudokonwersacji przez roboty... Jedną z cech Człowieka, jako takiego, jest
              między innymi emocjonalne angażowanie się we wszystko. Nie mówię, że w równym
              stopniu we wszystko, ale jednak.
              • kookardka Re: Kultura dyskusji 10.04.07, 10:42
                emocje i związane z tym pozytywne zaangażowanie, które ma prowadzić
                do wyjaśnienia swojego punktu widzenia to jedna sprawa, jestem jak
                najbardziej za ...
                czyms zupełnie innym są emocje, złe emocje ukierunkowane przeciwko
                rozmówcy, które powodują,że rozmówca jest atakowany, ośmieszany
                lub lekceważony...
                • nemo1968 Re: Kultura dyskusji 10.04.07, 10:43
                  > czyms zupełnie innym są emocje, złe emocje ukierunkowane przeciwko
                  > rozmówcy, które powodują,że rozmówca jest atakowany, ośmieszany
                  > lub lekceważony

                  Zatem również jesteś niechętna takiemu przebiegowi dyskusji na forum ?
                  • kookardka Re: Kultura dyskusji 10.04.07, 10:48
                    oczywiście, że tak - odkąd tu jestem inaczej nie prowadzę dyskusji :))


                    • nemo1968 Re: Kultura dyskusji 10.04.07, 10:49
                      Fajnie, że to ustalone. Musze sie juz wylogowac, bo robotka goni...
                      Pa.
              • kookardka Re: Kultura dyskusji 10.04.07, 14:50
                >Jeśli się nim nauczy posługiwać, to taki, którym idzie się obronić przed
                >każdym
                >atakiem, jednocześnie obracając tenże atak przeciko Adwersarza... tylko po co
                >takie szkolenie?

                jak to po co ? po to, żeby dac nauczkę i pokazać jak to smakuje.
        • modrooka Re: Kultura dyskusji 10.04.07, 10:32
          On faktycznie napisał tę książeczkę żeby ludzie byli świadomi tego, na jakie
          ataki podczas dyskusji są narażeni. Ma ona charakrer edukacyjny w tym zględzie,
          że przygotowuje ludzi do tego żeby byli świadomi tego i umieli się obronić.

          W końcu ludzie są źli i dążą do wygranej za wszelką cenę :)

          > Choć bez odrobiny sympatycznego "szpilkowania" dyskusja byłaby nudna jak
          zjazd
          > zbowidowców :). Ale sympatycznego :)

          Trudno się z tym nie zgodzić
          • nemo1968 Re: Kultura dyskusji 10.04.07, 10:42
            > W końcu ludzie są źli i dążą do wygranej za wszelką cenę :)

            Są źli, bo dążą do wygranej z nami ;). Ale tacy ludzie są najfajniesi.
            Pracowałaś kiedyś z konformistą - wiesz jakie to stresujące ?
            • zielonooka_bez_tyja Re: Kultura dyskusji 10.04.07, 10:46
              Dlaczego najfajniejsi? Dla mnie Ktoś, Kto nie dopuszcza faktu istnienia racji
              równoległych, nie jest w ogóle dyskutantem. Skoro się a jedną stronę zamyka,
              nie ma swobodnej dyskusji z Kimś takim
            • kookardka Re: Kultura dyskusji 10.04.07, 10:55
              O ile dążenie do wygranej odbywa się na poziomie dyskusji polegającej
              na wymianie poglądów i jest pozbawione złych emocji, to jest to fajne...

              niefajnie zaczyna się robić wtedy, gdy ktoś nie ma argumentów a usiłuje
              wygrać lub za wszelką cenę postawić na swoim, bo nie szanuje prawa
              drugiej strony do posiadania własnych poglądów ...zaczyna się atak
              personalny, spowodowany bezsilnością i chęcią dokopania przeciwnikowi
              za to, że nie można go przekonać...tylko po co kogoś na siłę przekonywać ?
        • kookardka Re: Kultura dyskusji 10.04.07, 10:37
          > Ja z tego pojąłem jak demaskować ataki ad personam. Tak rozumiem przesłanie
          > książeczeki. Z tym, że może z tym być jak z widelcem: raz przydatne >
          narzędzie, > raz groźna broń :)


          nie od dziś wiadomo, że kto mieczem wojuje ten od miecza ginie ;)
          • grey_wolf Re: Kultura dyskusji 10.04.07, 11:05
            he he na tym forum to raczej:

            kto mieczem wojuje, ten od pochwy ginie :PP
            • zielonooka_bez_tyja Re: Kultura dyskusji 10.04.07, 11:17
              sweeeet:)))) i tego się proszę trzymać;)
            • kookardka Re: Kultura dyskusji 10.04.07, 11:22
              no faktycznie...można zginąć od drobnych uszczypliwości,
              gdy wyskakuje się z arogancją i brakiem kultury ;)
        • b.pascal Re: Kultura dyskusji 10.04.07, 14:29
          nemo1968 napisał:

          > Ja z tego pojąłem jak demaskować ataki ad personam. Tak rozumiem przesłanie
          > książeczeki.

          To niewiele. A przecież to nie jest długa i skomplikowana lektura. A mam na celu
          wskazanie, jak można wygrać spór nawet nie mając racji. Oczywiście pod
          warunkiem, że przeciwnik nie jest co najmniej równie biegły w sztuce prowadzenia
          sporów. :)
          • zielonooka_bez_tyja Re: Kultura dyskusji 10.04.07, 14:31
            Dokładnie to samo starałam się dać do zrozumienia:)
    • myyks Re: Kultura dyskusji 10.04.07, 10:21
      nemo1968 napisał:

      > To może ja odnowię. Tylko się umówmy - gryziemy na privie. Nie chcę tu
      > powielać netykiety, ale tak na poważenie: jak dyskutować na poziomie i z
      > humorem?
      > Na początek proponuję coś z klasyki
      > Artur Shopenhauer
      > "Erystyka czyli sztuka prowadzenia sporów", ISBN 837020229, Warszawa 2002.
      > Książeczka krótka, więc do zmęczenia nawet dla odpornych na pismo wszelakie.
      > nemo

      Zmęczenie nic nie da... większość przeczyta 10 razy i nie zrozumie nawet tytułu:
      (
      • nemo1968 Re: Kultura dyskusji 10.04.07, 10:26
        > Zmęczenie nic nie da... większość przeczyta 10 razy i nie zrozumie nawet
        tytułu
        > :
        >

        Cos ty, przecież uczestnicy forum, to elita tego kraju. Biorąc pod uwagę
        wykształcenie, znajomość internetu, czesto języki obce. Tu nie ma pastuszków i
        prostaczków. Każdy zrozumie bez trudu. Więcej wiary w naród ! :)
        • zielonooka_bez_tyja Re: Kultura dyskusji 10.04.07, 10:28
          Żeby coś zrozumieć, nie dostosować wybiórczo do siebie, a przeciwko Komuś,
          trzeba jeszcze odrobinę pokory i uczciwego "chcę zrozumieć":)
        • kookardka Re: Kultura dyskusji 10.04.07, 13:34
          Oj tak myyks, masz rację, nie każdy człowiek rozumie gdzie popełnia
          błędy i jakie są/były ich konsekwencje. Mimo opanowania i najszczerszych
          chęci sprowadzenia dyskusji na normalne tory nie da rady...
          no nie da się...bo opór zbyt duży ;)

          Czasem, gdy palcem pokazanie nie skutkuje, trzeba zmienić metodę
          np ignorować takiego rozmówcę, ale z klasą - to znaczy WCALE nie
          komentować ( bo komentowanie za plecami to tchórzostwo a nie klasa)
          albo interweniować u moderacji... może to jest najlepsza metoda :))
    • kookardka Re: Kultura dyskusji 10.04.07, 10:29
      A tak w sjkrócie możesz jakoś streścić o co chodzi ?
      Jak odróżnić atak personalny od żartobliwej uszczypliwości ?
      • nemo1968 Re: Kultura dyskusji 10.04.07, 10:39
        To kwestia podejscia osobistego.
        Ja np. zakładam, że nie mam sobie nic do zarzucenia w stosunku do uczestników
        forum. Nawet jezeli coś niezręcznie sformuowałem, czy uraziłem kogoś to
        zrobiłem to bezwiednie, lub dowcip mi się chwilowo spłycił. Wtedy - sorry.
        W związku z moim podejściem powyżej ataków na mnie, gdyby nastapiły, nigdy nie
        traktowałbym powaznie. Nie mają uzasadnienia. Za mało się wszyscy znamy,
        pisujemy czasem dla zabawy, rozrywki, wystawiamy się na złośliwe komentarze i
        uszczypliwości.
        Nawet, szczerze zupełnie to czasami kubełek zimnej wody ze strony forum się
        przydaje. Zawsze to miło poznać cudzy punkt widzenia, im dalszy od mojego - tym
        przyjemność większa :)
        Czyli - nie da się odróżnić żartu od ataku o ile z góry nie założysz sobie,że:
        Warunek pierwszy:
        JA jestek OK, TY jesteś OK. Mamy inne zdanie i w przeciwieństwie do reala
        możemy tu podzielic się myślami. Takie założenie to podstawa. Gdyby poddać je w
        wątpliwość, to dystusja na forum traci sens.

        Drugi warunek: nie szukać "między słowami" czegoś, czego nie ma :)

        Trzeci warunek : wybaczać sobie, wszak "errare humanum est" a język, którym się
        posługujemy, jest bardzo nędznym narzędziem komunikacji, choćby z uwagi na
        wieloznacznośc i wielorozumialność. :)
        • kookardka Re: Kultura dyskusji 10.04.07, 10:45
          > Czyli - nie da się odróżnić żartu od ataku o ile z góry nie założysz sobie,że:
          > Warunek pierwszy:
          > JA jestek OK, TY jesteś OK. Mamy inne zdanie i w przeciwieństwie do reala
          > możemy tu podzielic się myślami. Takie założenie to podstawa. Gdyby poddać je
          w
          >
          > wątpliwość, to dystusja na forum traci sens.
          >
          > Drugi warunek: nie szukać "między słowami" czegoś, czego nie ma :)
          >
          > Trzeci warunek : wybaczać sobie, wszak "errare humanum est" a język, którym
          się
          >
          > posługujemy, jest bardzo nędznym narzędziem komunikacji, choćby z uwagi na
          > wieloznacznośc i wielorozumialność. :)


          no to dokłądnie to o czym pisałam wyżej - asertywnie i bez emocji...
          a trolle wywalać z forum o ile same nie będą chciały odejść - mam nadzieję,
          że pascal w tym pomoże ;)
          • nemo1968 Re: Kultura dyskusji 10.04.07, 10:48
            Zostaw pascala w spokoju, nie rzucaj trollami na lewo i prawo. Nie oceniaj, bo
            sama zostaniesz oceniona. Nikogo nie wywalaj z forum, jak ci nie pasuje -
            pomijaj wątek. Nie baw sie w cenzora. Znudzisz się szybko najpierw nudząc
            innych. Poważnie :)
            • kookardka Re: Kultura dyskusji 10.04.07, 10:59
              W tym momencie przekierowałeś dyskusję na rozmówcę,
              zamiast skupić się na temacie ;)

              Chyba należałoby założyć oddzielny wątek na temat tego co to
              jest "asertywność", wtedy unikniemy być może nieporozumień.
              • eeela Re: Kultura dyskusji 10.04.07, 11:28
                A moze uzyl jedynie stylizacji, dla urozmaicenia bezosobowego stylu, jak dotad w
                watku panujacego? Dla podkreslenia i uwydatnienia swojej - imho niewatpliwej -
                racji?
                • kookardka Re: Kultura dyskusji 10.04.07, 11:31
                  Może...ale o znaczeniu i odbiorze sposobu sformułowania wypowiedzi
                  też już gdzieś była wyżej mowa ;)
                  • eeela Re: Kultura dyskusji 10.04.07, 11:37
                    Nie tylko to, jak sama wyglaszasz argumenty, ale tez to, w jaki sposob odbierasz
                    slowa adwersarza, swiadczy o twojej klasie jako dyskutanta.

                    Jesli masz tendencje do odbierania slow osobiscie, nie potrafisz wyciagnac z
                    nich jakiejs ogolnej tresci - niedobrze to swiadczy. W dyskusji nie chodzi o to,
                    zeby rozmowcy oddawac pieknym za nadobne, ani tez dostosowywac sie do jego
                    poziomu, ale by zachowywac soj niezmienny - opanowany, zdystansowany, zarazem
                    zaangazowany intelektualnie, ale wolny od emocji.
                    • kookardka Re: Kultura dyskusji 10.04.07, 11:55
                      Wiesz, bywa i tak, że rozmówca wykorzystuje opanowanie
                      i spokój drugiej strony, posługując się dobrze czytelnymi
                      aluzjami,ukrywając się pod płaszczykiem niby ogólnych opinii ;)

                      Pogodzić spokój, opanowanie i inteligencję ze złymi intencjami
                      drugiej strony jest niezmiernie trudno, nie uważasz ?
                      Widzisz, że ktoś powolutku sączy jad czy nie widzisz ?
                      A jak widzisz, to co robisz ? Ja przechodzę na priv a Ty ?
                      • eeela Re: Kultura dyskusji 10.04.07, 12:01
                        > Pogodzić spokój, opanowanie i inteligencję ze złymi intencjami
                        > drugiej strony jest niezmiernie trudno, nie uważasz ?


                        Nie uwazam. Forumuje od szesciu lat i zdazylam sie tego nauczyc. na zle intencje
                        po prostu nie reaguje. Dopoki z wypowiedzi adwersarza da sie wyciagnac
                        jakakolwiek wartosc merytoryczna, robie to, chocby troche na sile. Kiedy
                        adwersarz przechodzi do czystych inwektyw, zaczynam sobie z niego robic jaja.
                        Mnie forumowa zajadlosc i zlosliwosc w ogole nie jest w stanie dotknac. Jesli
                        juz cos potrafi mnie zdenerwowac, jest to czyjas krancowa glupota polaczona z
                        gleboka wiara w swoj geniusz - ale wtedy ide do kumpli na zamkniete forum i tam
                        slinie sie wlasnym jadem.
                        • kookardka Re: Kultura dyskusji 10.04.07, 12:17
                          Mnie forumowa zajadłość i złośliwośc też nie dotyka, niewiele rzeczy
                          jest w stanie mnie dotknąć a na pewno nie obcy mi ludzie, tyle,
                          że nie lubię gdy ktoś w ten sposób się zachowuje wobec mnie i czasem
                          na forumową zajadłość reaguję tak jak piszesz - robieniem sobie jaj,
                          tak jak przez kilka ostatnich dni :))

                          Gdybym z tak błachych powodów miała ślinić się jadem, to długo bym
                          nie pożyła ;) a życie mi miłym jest :))


                          • eeela Re: Kultura dyskusji 10.04.07, 12:38
                            Nie chcialabym zbytnio drazyc tematu, bo zejdziemy z meritum na persone, ale
                            mnie sie wydaje, ze robienie sobie jaj powinno byc jednak rowniez wyzute z
                            emocji i zajadlosci.
                            • kookardka Re: Kultura dyskusji 10.04.07, 12:46
                              wyzute z emocji i zajadłości jaja to ja sobie robię na co dzień :))
                              w ramach żartobliwych dyskusji, o których pisał nemo na początku...

                              ja też nie zamierzam drążyć tematów pobocznych ;)
            • b.pascal Re: Kultura dyskusji 10.04.07, 14:31
              nemo1968 napisał:

              > Zostaw pascala w spokoju, nie rzucaj trollami na lewo i prawo. Nie oceniaj, bo
              > sama zostaniesz oceniona. Nikogo nie wywalaj z forum, jak ci nie pasuje -
              > pomijaj wątek. Nie baw sie w cenzora. Znudzisz się szybko najpierw nudząc
              > innych. Poważnie :)

              Pod tym mogę się jedynie podpisać. Sam bym tego lepiej nie ujął. ;)
              • kookardka Re: Kultura dyskusji 10.04.07, 14:34
                hmmm... to ogólna informacja, czy do mnie skierowana ?
            • kookardka Re: Kultura dyskusji 10.04.07, 15:18
              nemo1968 napisał:

              > Zostaw pascala w spokoju, nie rzucaj trollami na lewo i prawo. Nie oceniaj,
              bo
              > sama zostaniesz oceniona. Nikogo nie wywalaj z forum, jak ci nie pasuje -
              > pomijaj wątek. Nie baw sie w cenzora. Znudzisz się szybko najpierw nudząc
              > innych. Poważnie :)

              a ja wcale nie zamierzam się tu nudzić, wręcz odwrotnie ;)
              poza tym, nie rozumiem czemu nagle wszyscy którzy tutaj piszą,
              obserwując to co działo się przez ostatnie kilka dni piją do mnie,
              skoro moje zachowanie było identyczne z zachowaniem zielonej przez
              kilka ostatnich tygodni wobec mnie...

              chyba sobie stąd pójdę bo nikt mnie tu nie lubi ;) żegnajcie ;)
              albo nie, wątek oddzielny założę i tam napiszę żegnajcie ;)
              i jeszcze skruchę walnę jaka to ja strasznie niedobra byłam ;)
              • nemo1968 Re: Kultura dyskusji 10.04.07, 15:26
                No wiesz, może faktycznie za mocno się w to zaangazowałaś gubiąc po drodze tę
                odrobinę dystansu konieczną w takiej zabawie ? Skoro więcej osób coś Ci mówi,
                to może jest jakieś nieporozumienie.
                Kwestię opuszczenia naszego forum traktuję jako zdecydowanie przedwczesną,
                nie mówiąc o tym, że nie uzurpuję sobie prawa do decydowania o tej kwestii.
                Choć do wątku o dbaniu przez facetów o partnerki, bo rozwija sie
                ciekawie ....:))
                • kookardka Re: Kultura dyskusji 10.04.07, 15:35
                  nie wiem czemu moje żarty odbierasz jako prawdę... a prawdę jako
                  żarty - to nie mi dystansu zabrakło, czemu mi wszyscy wmawiają
                  emocje, których nie ma ? jakieś nieporozumienie, faktycznie :))
                  czy litość nad tymi co w szpitalach ?

                  a o dbaniu przez facetów o partnerki jakoś nie chce mi się na razie
                  wypowiadać, popsułabym Wam zabawę :( może zajrzę wieczorkiem.
                  • nemo1968 Re: Kultura dyskusji 10.04.07, 15:50
                    Nie bądz złośliwa co do szpitali, bo to średnio wesołe.
                    Jak mi pięć osób mówi, że mi ptak na czapkę narobił, to nie twierdzę, że się
                    czepiają, tylko szukam lustra ;)
                    • kookardka Re: Kultura dyskusji 10.04.07, 16:10
                      > Nie bądz złośliwa co do szpitali, bo to średnio wesołe.

                      nie jestem złośliwa, tylo stwierdzam, że litość i współczucie
                      to jedno, a ocena rzeczywistości to drugie. a Tobie się pomieszało.


                      > Jak mi pięć osób mówi, że mi ptak na czapkę narobił, to nie twierdzę, że się
                      > czepiają, tylko szukam lustra ;)

                      a ja wychodzę z założenia, że tłum nie zawsze ma rację ;)
                      dlatego słucham co ma do powiedzenia, ale przepuszczam przez swoje filtry ;)


    • funny_game Re: Kultura dyskusji 10.04.07, 13:06
      Coraz częściej moim wkładem w różnorakie dykusje jest
      słuchanie/czytanie/zadawanie pytań... A to dlatego, że zdałam sobie sprawę z
      moich licznych ułomności jako dyskutanta. Próbuję, uczę się, ale nie zawsze mi
      to wychodzi tak, jakbym chciała. Albo się ogromnie zapalam do jakiegoś tematu i
      zamiast merytorycznie wypowiadam się nazbyt emocjonalnie. Albo nie trzymam się
      tematu, a buduję stupiętrowe wątki poboczne, po czym nagle dokonuję mega-skrótu
      myślowego, co gmatwa sprawę. Albo spłycam, albo nadaje zbyt dużą rangę.
      Liczę chyba bardziej na ćwiczenia praktyczne, bo z teorią w mądrych książkach to
      już w ogóle mam ostatnio ten problem, że w ich obliczu czuję się maluczka i
      głupiutka i wolę się nie odzywać ;)))
      Tu na forum uczę się trochę na Waszych sukcesach i błędach :)
      • nemo1968 Re: Kultura dyskusji 10.04.07, 13:12
        Eee tam, odzywaj się !
        Wal śmiało, nie żałuj sobie.... :))
        • funny_game Re: Kultura dyskusji 10.04.07, 13:20
          Dziękuję, skorzystam z zachęty, albo ją sobię nawet wyhaftuję na makatce ku
          pokrzepieniu własnej wątpiącej głowy :)
      • eeela Re: Kultura dyskusji 10.04.07, 13:17
        Dopiero praktyka czyni mistrza, Funny_game, od samego przygladania sie Bruce'owi
        Lee nie zostaniesz mistrzem karate :-)
        • nemo1968 Re: Kultura dyskusji 10.04.07, 13:19
          Fakt, trochę trzeba oberwać..:))
          • eeela Re: Kultura dyskusji 10.04.07, 13:23
            A im gorsze becki sie oberwie, tym lepsza praktyke sie w koncu posiadzie :-)
            • zielonooka_bez_tyja Re: Kultura dyskusji 10.04.07, 13:31
              Nie zgodzę się:) Znowu... przynajmniej mamy pole do dyskusji każdorazowo:))))
              • eeela Re: Kultura dyskusji 10.04.07, 13:41
                Podbuduj jeszcze te niezgode jakims argumentem, a bedziemy mialy jak dyskutowac.
                • zielonooka_bez_tyja Re: Kultura dyskusji 10.04.07, 13:47
                  Proszę bardzo..
                  Jeśli weźmiesz dwoje Dzieci (z których wyrosły przecież Osoby np. tu
                  dyskutujące), traktowane przez Rodziców tak samo - w tym przypadku przyjmijmy
                  za wyznacznik traktowania krytykę (mniej, lub bardziej, konstruktywną - nawet
                  ton wypowiedzi może jedną zamienić w drugą, pomimo szczerych intencji
                  Mówiącego), to Jedno z Nich będzie się nią MOTYWOWAŁO, podejdzie ambicjonalnie
                  do "zadania", a drugie krytyka ZABIJE w rozwoju. Będzie się widziało, jako
                  coraz mniej warte. Podobnie jest z tym, o czym powyżej - Jedni będą się uczyć,
                  obrywając, Drudzy będą patrzeć na siebie coraz bardziej oczami adwersarza i w
                  duchu przyznawać Mu rację, a - co za tym idzie - coraz mniej brać udział w
                  jakiejkolwiek wymianie zdań.
                  Kontrargumentuj:)
                  • nemo1968 Re: Kultura dyskusji 10.04.07, 13:53
                    W sensie ogólnym nie da sie kontrargumentować do tego co napisałaś. Faktycznie
                    tak jest, że na te same okoliczności będziemy reagować róznie i w skrajnym
                    przypadku to co jedną osobę motywuje, to dla drugiej jest destrukcyjne.
                    Jednakże, to praktyka sprawia, że rozpoznajemy sytuację, reagujemy i
                    nabieramy wprawy w działaniu - w tym także w dyskutowaniu. Dlatego im więcej
                    trudności w dyskusji, tym wieksze umiejętności.
                    Eela miała na mysli efekt treningu, tak sądzę a nie przetrenowania.
                    Mnie w każdym razie taki trening nie zraża a bywa stymulujący. Ale może
                    dlatego, że jestem zarozumiały ?:))
                    • zielonooka_bez_tyja Re: Kultura dyskusji 10.04.07, 14:11
                      Nie, raczej... brak Ci zrozumienia:) Jeśli spróbujesz wczuć się w myśli i
                      uczucia osoby, którą to njiszczy, to... nie znajdziesz tam miejsca na naukę i
                      praktykę. Właśnie dlatego, że ta Osoba będzie jedynie patrzeć na siebie oczami
                      krytykanta - bez rozeznania, czy krytyka jest słuszna, czy nie, bo... dla
                      takiej Osoby każda krytyka jest tożsama z "widocznie tak jest i należy mie się
                      to, co dostaję"
                      • nemo1968 Re: Kultura dyskusji 10.04.07, 14:16
                        Nie rozumiem przykładu, stawiasz mnie hipotetycznie w roli krytykanta, czy
                        krytykowanego ? Nie skumałem :)
                        • zielonooka_bez_tyja Re: Kultura dyskusji 10.04.07, 14:26
                          Dlaczego Ciebie??? Mówię o Rozmówcy, który jest krytykowany i - wedle tezy,
                          jaka padła powyżej - bęcki mają go wzmocnić w imię "trening czyni mistrza". A
                          tak nie jest, bo w przypadku, o którym piszę, bęcki jedynie niszczą.
                          • nemo1968 Re: Kultura dyskusji 10.04.07, 14:29
                            Bo znana jest stara prawda, że "Prawdziwa cnota krytyki się nie boi, ale
                            nadmiaru też nie znosi..." :)
                            • kookardka Re: Kultura dyskusji 10.04.07, 14:31
                              ooo :) święte słowa - każda cierpliwość kiedyś się kończy :)
                            • zielonooka_bez_tyja Re: Kultura dyskusji 10.04.07, 14:32
                              Nie do tego dążę... to bardziej podchodzi pod "granice wytrzymałości":)
                              • eeela Re: Kultura dyskusji 10.04.07, 14:37
                                Im szersze sa owe granice, z tym wyzszej klasy dyskutantem mamy do czynienia.
                                • zielonooka_bez_tyja Re: Kultura dyskusji 10.04.07, 14:46
                                  Nazwij to klasą... jeśli w Kimś budzi się mechanizm obrony, czy ucieczki
                                  naskutek tego, jak był wychowywany - to nie jest to Jego winą. Byłoby cudnie i
                                  pięknie, gdybyśmy Wszyscy byli pewnymi siebie i zdystansowanymi Ludźmi. Ale tak
                                  nie jest, bo Niektórych wychowano na "przepraszam za wszystko, jestem
                                  podnóżkiem" - i nie pamiętając o tym, stajemy się ignorantami. Uważamy, że Ktoś
                                  POWINIEN być elastyczny i zdystansowany, bo my jesteśmy - a jeśli nie jest, to
                                  znaczy, że słabeusz. A może być zarówno słabeuszem, jak i skrzywdzonym w
                                  przeszłości Człowiekiem, który też chce rozmawiać - czy to znaczy, ze należy Go
                                  sprowadzać do poziomu, na którym sobie nie radzi?
                                  • eeela Re: Kultura dyskusji 10.04.07, 15:00
                                    Ja osobiscie nie czuje sie winna wystosowanym przez ciebie zarzutom przeciwko
                                    ogolowi spolecznosci forumowej. Nie niszcze slabeuszow, traktuje ich lagodnie.
                                    Nie moge jednak ponosic odpowiedzialnosci za to, jak traktuja ich inni, ani tez
                                    nie zamierzam z tym przesadnie walczyc, bo nie czuje sie stworzona do walk z
                                    wiatrakami. Gdy jestem zaangazowana w dana dyskusje, staram sie lagodzic,
                                    tlumaczyc, jesli widze, ze jeden z dyskutantow jest na straconej pozycji nie ze
                                    wzgledu na brak istotnych rzeczy do powiedzenia, ale ze wzgledu na zahukanie.
                                    Nic jednak nie poradze na to, ze na forach ogolnie tacy nie maja szans przetrwac
                                    - ja tylko sformulowalam regule, jaka nami tutaj rzadzi, a nie etyczne wskazowki.
                                    • zielonooka_bez_tyja Re: Kultura dyskusji 10.04.07, 15:04
                                      Jakim OSKARżENIOM?:))) Piszę ogólnie NA TEMAT, nie przeciwko Komuś:)) Skąd Ty
                                      to wytrzasnęłaś?:))
                                      Piszę MY, więc mówię ogólnie, jak postępujemy, jeśli nie pamiętamy najpierw o
                                      Współrozmówcy i tym, ze Jego możliwości mogą być różne - w dodatku nieco się
                                      usprawiedliwiamy, ze to ON powinien wykazać się dystansem, a jeśli tak nie
                                      robi, tzn., że nie ma klasy... Myślisz, ze w życiu się do tego stopnia nie
                                      zagalopowałam? jestem uczciwa wobec siebie i nie zamierzam twierdzić, że ja
                                      jestem cacy, a tylko Ktoś jest bee:)) A Ty?
                                      • eeela Re: Kultura dyskusji 10.04.07, 15:13
                                        Cytuje:
                                        "i nie pamiętając o tym, stajemy się ignorantami. Uważamy, że Ktoś
                                        POWINIEN być elastyczny i zdystansowany, bo my jesteśmy - a jeśli nie jest, to
                                        znaczy, że słabeusz. "

                                        Poza tym napisalam o zarzutach, nie oskarzeniach. Zwaz, ze zarzuty to jednak
                                        delikatniejsze sformulowanie, i moim zdaniem calkowicie odpowiednie wzgledem
                                        pozwyzej cytowanego zdania.

                                        - w dodatku nieco się
                                        > usprawiedliwiamy, ze to ON powinien wykazać się dystansem, a jeśli tak nie
                                        > robi, tzn., że nie ma klasy...

                                        Ja sie wykazuje dystansem do samej siebie i tego samego chcialabym moc wymagac
                                        od swoich dyskutantow. Niestety, rozumiem, ze stawianie takich wymagan jest
                                        bezcelowe.

                                        jestem uczciwa wobec siebie i nie zamierzam twierdzić, że ja
                                        > jestem cacy, a tylko Ktoś jest bee:)) A Ty?


                                        Ja tez jestem uczciwa. Wiem, kiedy jestem cacy, a kiedy jestem be. Zarowno gdy
                                        jestem cacy, jak i gdy jestem be, jestem taka a nie inna z pelna swiadomoscia i
                                        premedytacja. Nijak to sie ma do kwestii dystansu do samego siebie w dyskusji.
                                        • zielonooka_bez_tyja Re: Kultura dyskusji 10.04.07, 15:21
                                          Skoro piszę "uważaMY" to jest to chyba stwierdzenie ogólne, dotyczące
                                          Wszystkich Ludzi, nie będące zarzutem przeciwko Komuś?:)

                                          Owszem, to świadczy o dystansie, którego nie umiesz zachować (jeśli robisz
                                          coś "z premadytacją). Zdystansowany Człowiek nie szuka pożywki w punktowaniu
                                          choćby czytelnej głupoty, bo to podejście EMOCJONALNE (czynne, w postaci
                                          reakcji na "akcję"). Jedynie IGNORANCJA nie jest nacechowana emocjonalnie i
                                          świadczy o dystansie (jedyna postawa bierna):)
                                          • eeela Re: Kultura dyskusji 10.04.07, 17:34
                                            > Skoro piszę "uważaMY" to jest to chyba stwierdzenie ogólne, dotyczące
                                            > Wszystkich Ludzi, nie będące zarzutem przeciwko Komuś?:)
                                            >

                                            Byl to zarzut skierowany w strone swojej spolecznosci jako ogolu, i ja rowniez
                                            zaznaczylam w swojej wypowiedzi, ze zarzut byl wystosowany do ogolu.

                                            > Owszem, to świadczy o dystansie, którego nie umiesz zachować (jeśli robisz
                                            > coś "z premadytacją).

                                            Premedytacja do zdystansowania ma sie tak jak plemnik do wiatraka.

                                            Zdystansowany Człowiek nie szuka pożywki w punktowaniu
                                            > choćby czytelnej głupoty, bo to podejście EMOCJONALNE (czynne, w postaci
                                            > reakcji na "akcję").

                                            Jak rowniez zaangazowanie w interakcje nie zaklada angazowania emocji.

                                            Jedynie IGNORANCJA nie jest nacechowana emocjonalnie i
                                            > świadczy o dystansie (jedyna postawa bierna):)

                                            Nie ignorancja, tylko ignorowanie. Ignorancja to niewiedza, a nie brak akcji. I
                                            calkowicie sie z toba nie zgadzam. Postawa bierna nie jest jedyna, w ktorej
                                            mozliwy jest brak zaangazowania emocjonalnego. Mozna sie angazowac w postawe
                                            czynna intelektualnie (dobierajac argumenty, szukajac wiedzy), fizycznie
                                            (klepiac w klawiature) bez jakiegokolwiek zaangazowania emocjonalnego.
                                            Oczywiscie to jest taki ideal, do ktorego nalezy dazyc - w praktyce jest to
                                            trudno osiagalne. Czytam twoje posty i denerwuje sie, ze mnie nie rozumiesz albo
                                            wrecz nie chcesz zrozumiec, albo tez zachwycam sie nad twoja madroscia, i w ten
                                            sposob angazuje emocje.

                                            Zas sztuka prowadzenia dyskusji doskonalej zarowno pod wzgledem merytorycznym
                                            jak i retorycznym polega takze i na tym, zeby starac sie te emocje w sobie
                                            maksymalnie mozliwie wylaczyc, a przede wszystkim calkowicie zabanowac ich
                                            przejawy w swoich wypowiedziach, jednoczesnie potrafiac grac na emocjach
                                            rozmowcy. Taka zabawa - kto pierwszy pokaze, ze sie zdenerwowal, ten przegrywa :-D
                  • eeela Re: Kultura dyskusji 10.04.07, 13:56
                    Ja nie mam zamiaru rozprawiac o dzieciach i sposobach na ich wychowanie, ani
                    zaglebiac sie na niebezpieczne wody proznych analogii. Rozwazajmy sprawe tu i
                    teraz, ludzi doroslych na forum. Staly i wytrwaly forumowicz musi na samym
                    wstepie spelniac nastepujace warunki:
                    - posiadanie wolnego czasu
                    - posiadanie wrazenia, ze ma sie cos do powiedzenia

                    Po ich spelnieniu nasz hipotetyczny forumowicz laduje na forum, rzeknijmy,
                    Mezczyzna, i wpada w wir dyskusji pelnych docinek, krytycznych uwag, czasem
                    chwytow ponizej pasa. Jesli nauczy sie przez nie brnac i nie dac sie wyploszyc,
                    staje sie sensu stricto forumowiczem. jsli dal sie wyploszyc, jego
                    forumowiczostwo pozostalo czysto hipotetyczne, zatem nie mamy potrzeby brania go
                    w ogole pod uwage w naszych rozwazaniach.

                    Sa tacy, ktorzy sa bardziej odporni i wszystko po nich z czasem splywa. Sa i
                    tacy, ktorzy mimo wielu lat forumowania, nie potrafia przestac angazowac sie
                    emocjonalnie, obrazac sie, oglaszac co jakis czas z hukiem, ze sie opuszcza
                    towarzystwo - i wcale nie pije tu do ciebie, mam raczej na mysli swoja
                    wieloletnia forumowa znajoma, z ktora mialo sie te lepsze i gorsze czasy, a raz
                    nawet przeze mnie z hukiem pewne forum opuszczala (na szczescie nie na dlugo).
                    Wszystko to jednak sprowadza sie do jednego: forumowicz 'zabity w rozwoju' to
                    nie forumowicz, bo go tu nie ma, poszedl sobie, jest passe, istnieje gdzie
                    indziej jako byt realny, ale nie tutaj jako forumowicz, wiec w ogole nie podlega
                    dyskusji.
                    • nemo1968 Re: Kultura dyskusji 10.04.07, 14:00
                      > Wszystko to jednak sprowadza sie do jednego: forumowicz 'zabity w rozwoju'

                      Świetne sformuowanie :),

                      Dlatego, mój apel : nie "mordujmy" się nawzajem, bo będzie nuda. Nie będzie z
                      kim i o czym nawijać. Lepiej jak ktoś sam chce sobie odpuścić - jego sprawa.
                      • eeela Re: Kultura dyskusji 10.04.07, 14:04
                        Hmmm, alez to jest po prostu naturalna selekcja. Ktos, kto nie jest
                        wystarczajaco wytrwalym dyskutantem, nudzi sie, meczy i ucieka. C.b.d.o.
                        • nemo1968 Re: Kultura dyskusji 10.04.07, 14:09
                          Wiesz, nigdy nie masz pojęciaz kto siedzi po drugiej stronie kompa, czubków tez
                          nie brak. Poza tym ludzie są w różnym stanie psych. Czasem wystarczy iskra a
                          postronny czytacz musi potem przez błoto brnąc czytając sprawy bez sensu.
                          Tez forumuje dla zabawy, rozrywki i w celach ogólnio-poznawczych. Jak w fajnym
                          watku połowa to jazda po matkach, tylko w nieco zawoalowanej formie, bo admin
                          by w pień wyciął no to sorry, ale mnie to osłabia... :)
                    • zielonooka_bez_tyja Re: Kultura dyskusji 10.04.07, 14:12
                      No wybacz, ale Forumowicz dorosły jest ukształtowanym Dzieckiem. Wykluczając
                      to, zwyczajnie wykazujesz ignorancję.
                      • nemo1968 Re: Kultura dyskusji 10.04.07, 14:14
                        Co masz na mysli ? Pisząc Dzieckiem ?

                        Nawiązujesz do znanej teorii trzech Ja w każdym z nas: Dziecka, Dorosłego i
                        Rodzica ?
                        • zielonooka_bez_tyja Re: Kultura dyskusji 10.04.07, 14:23
                          Nie:)) To, że każdy z nas był Dzieckiem i to głównie w tej fazie rozwoju
                          byliśmy kształtowani na "przyszłych Dorosłych". Potem, to już tylko szlifów
                          dokonujemy.
                          Przykład: Ktoś, kto w domu był maltretowany, będzie się godził na maltretowanie
                          psychiczne/fizyczne i w Zwiąku, jaki stworzy w życiu dorosłym. I będzie to
                          tłumaczył "bo On/Ona mnie kocha" (w środku, podświadomie tkwi wzór: Rodzice
                          kochali i robili to samo, więc... On/Ona też robi to z miłości). Nie odejdzie
                          od kata, bo nie widzi w Nim... kata.
                          Jeśli to samo zdarzy się Człowiekowi traktowanemu prawdziwą miłością w domu
                          rodzinnym, jako Dziecko, od razu realnie i zdrowo ocenia sytuację i odchodzi
                          bez najmniejszych wyrzutów sumienia od oprawcy:)
                          • nemo1968 Re: Kultura dyskusji 10.04.07, 14:28
                            Gdyby pójść za Twoja myslą, dzieci alkoholików powinny byc alkoholikami w życiu
                            dorosłym, bo taki wzorzec ukształtowały....

                            Co do sformuowania "Ktoś, kto w domu był maltretowany, będzie się godził na
                            maltretowanie" to cos mi się tu nie zgadza. Ofiary maltretowania są do tego
                            zmuszane, a nie godzą się !

                            Chodzi Ci o prosty schemat : "Mnie ojciec lał pasem jak przeskrobałem, to i jak
                            ja przyłoże, to tylko mu (synowi) charakter wyprostuję".

                            Tu mam własne doświadczenia: mój ociec mówił mi, że w jego rodzinnym domu kary
                            fizyczne były elementem wychowania. Ja nie dostawałem....:)
                            • zielonooka_bez_tyja Re: Kultura dyskusji 10.04.07, 14:40
                              Nie... Dzieci alkoholików często, paradoksalnie ze strachu przed wejściem w
                              Związek z alkoholikiem, właśnie w takie sidło wpadają. Przykład mam, niestety z
                              życia - moja Mamusia (mimo, ze strach przed tym paralkiżował Ją przed Związkiem
                              do 36.roku życia) i moja Ciocia - Jej siostra.

                              O, Mój Drogi:)) Często nie są zmuszane, a się właśnie godzą. Nawet, mając dokąd
                              odejść, nie robią tego. Wycofują oskarżenia, gdy tylko razy przestają tak
                              boleć. To smutne i... rani chcących pomóc, że pomóc się najczęściej nie da:(
                              Zazwyczaj jest to samo tłumaczenie "On już tego nie zrobi, obiecał... On ma
                              takie ciężkie, stresujące życie, to przez to, nie dlatego, że jest zły... On
                              tego nie chciał... ect.":/

                              Nie od tej strony patrzysz:) Bite Dziecko, gdy jest "bitym posychicznie
                              Dorosłym", często kuli się w sobie i nie potrafi odpowiedzieć pięknym za
                              nadobne, właśnie dlatego, że pamięta, jaki to ból (Dlatego m.in. nie bije
                              własnego Dziecka). Oczywiście, wyjątki się zdartzają w obie strony.
                          • kookardka Re: Kultura dyskusji 10.04.07, 14:29
                            >Przykład: Ktoś, kto w domu był maltretowany, będzie się godził na
                            >maltretowanie
                            >psychiczne/fizyczne i w Zwiąku, jaki stworzy w życiu dorosłym. I będzie to
                            >tłumaczył "bo On/Ona mnie kocha" (w środku, podświadomie tkwi wzór: Rodzice
                            >kochali i robili to samo, więc... On/Ona też robi to z miłości). Nie odejdzie
                            >od kata, bo nie widzi w Nim... kata.

                            To kwestia umiejętności oceny wydarzeń i myślenia, a nie bezmyślnego
                            trwania w tym, co niesie życie... nie kazdy kto miał patologiczna
                            rodzinę, tworzy potem patologiczne relacje z innymi ludźmi.
                      • eeela Re: Kultura dyskusji 10.04.07, 14:28
                        > No wybacz, ale Forumowicz dorosły jest ukształtowanym Dzieckiem.

                        Tak, wlasnie, uksztaltowanym. Oczywiscie, kazdy z nas przez cale zycie
                        ksztaltuje sie w interakcjach z otoczeniem, rowniez na forach, ale my jako
                        forumowicze nie ponosimy juz rodzicielskiej odpowiedzialnosc za ten rozwoj. Nie
                        ponosimy zadnej odpowiedzialnosci.
            • kookardka Re: Kultura dyskusji 10.04.07, 13:42
              nie mogę się zgodzić - do rozmówcy trzeba podchodzić z szacunkiem
              nawet, gdy pogląd na sprawę ma inny, a to już kultura osobista jest
              a nie praktyka i bęcki...

              natomiast zgodzę się, że świadomość jak słowo pisane może zostać
              odebrane to rzeczywiście praktyka
              • eeela Re: Kultura dyskusji 10.04.07, 13:59
                Zbyt wasko rozumiesz sformulowanie 'becki'. Ja w swoim forumowym jestestwie
                najgorsze i najstraszniejsze becki dostalam od bardzo kulturalnych i rzeczowych
                rozmowcow - inwektywy to nie becki, to zalosc. Prawdziwe becki sa wtedy, kiedy
                twoj rozmowca wyzywa cie na prawdziwy pojedynek, i na dodatek niepokojaco czesto
                ma racje ;-)
                • nemo1968 Re: Kultura dyskusji 10.04.07, 14:02
                  > twoj rozmowca wyzywa cie na prawdziwy pojedynek, i na dodatek niepokojaco
                  czest
                  > o
                  > ma racje ;-)

                  Ja tam lubię jak mnie "wyczochrają" ;))
                  • eeela Re: Kultura dyskusji 10.04.07, 14:06
                    Mnie dzis nielatwo wyczochrac, bom juz nie tak butna i zaczepna, jako bywalam.
                    Ale w poczatkach swojego forumowania potrafilam sie madrzyc wielce na tematy, na
                    ktore zdecydowanie madrzyc sie nie jestem uprawiona. Oberwalo mi sie raz i
                    drugi, to sie nauczylam ;-)
                • kookardka Re: Kultura dyskusji 10.04.07, 14:06
                  wąsko czy nie wąsko, może to Ty masz zbyt szerokie pojęcie :))
                  miałam na myśli agresję, a Ty dyskusję, mi słowo bęcki kojarzy
                  się z agresją ;) a rozmowa na poziomie, bez poniżania
                  i ataków zawsze przynosi więcej pożytku niż agresywne zaczepki :))
                  • eeela Re: Kultura dyskusji 10.04.07, 14:08
                    Ja pojmuje becki jako to, czym sa. Becki to cos, co cie dotknie, a nawet zrobi
                    ci siniaka. Inwektywy nie zostawiaja siniakow ani nauczek na przyszlosc.
                    • kookardka Re: Kultura dyskusji 11.04.07, 04:12
                      To o czym piszesz to łagodna i kulturalna perswazja.
                      • eeela Re: Kultura dyskusji 11.04.07, 10:27
                        Po pierwsze nie perswazja, tylko argumentacja, po drugie owszem, kulturalna, ale
                        bynajmniej nie lagodna. Nie widzialam cie dotad nigdy na forach dla nerdow, wiec
                        nie sadze, zebys wiedziala, jak tez yntelektualisci tam bywajacy potrafia w
                        sposob wielce wyrafinowany, a zarazem okrutny, zrownac adwersarza z ziemia.
        • funny_game Re: Kultura dyskusji 10.04.07, 13:26
          Dobrze powiedziane :))) Staram się.
          Mniejszy problem mam w mieleniu ozorem w realu, ale tam dochodzi jeszcze mowa
          ciała, gest utwierdzający interlokutora (uwielbiam to słówko, będę je śpiewać,
          jak Beastie Boys zagrają Intergalactic ;))) ) w moich pozytywnych zamiarach,
          uśmiech, ton głosu itp. Tu tego mi czasem brakuje, by się odważyć włączyć do
          dyskusji. Ale pożyjemy, zobaczymy.
          Już było wtrącenie innego wątku, to nieuleczalne ;)
          • zielonooka_bez_tyja Re: Kultura dyskusji 10.04.07, 13:30
            Nie trzeba być mistrzem w każdej dziedzinie:) Gorzej, gdy się ma daleko do
            mistrzostwa, ale na temat samej dziedziny - dziwnym trafem - ma się nagle
            najwięcej do powiedzenia:)
            • kookardka Re: Kultura dyskusji 10.04.07, 13:38
              Najzabawniejsze są jednak posty, w których autor mysli, że wytyka błędy
              innym, nie zdając sobie kompletnie sprawy z tego, że pisze o sobie :)))
              takie zawsze mnie najbardziej bawią :))
              • nemo1968 Re: Kultura dyskusji 10.04.07, 13:41
                Mnie najbardziej bawią te posty, gdzie czuję, że z "rozmówcą" poruszamy sie po
                tej samej linii humoru, dowcipu, suspensu i puenty. To czarowne doświadczać
                takiej zabawy bez bólu i na luzie. To lubię najbardziej :)))
                • zielonooka_bez_tyja Re: Kultura dyskusji 10.04.07, 13:48
                  Ja wolę dyskusję:)
                  • kookardka Re: Kultura dyskusji 10.04.07, 14:20
                    A wg Ciebie dyskusja nie istnieje, gdy zawiera w sobie
                    to o czym napisał nemo powyżej ?
                • kookardka Re: Kultura dyskusji 10.04.07, 13:49
                  to jest możliwe, gdy rozmówca odbiera na tych samych falach :))

                  ale nie zawsze tak jest, dlatego trzeba brać na to poprawkę
                  i wyjaśniać, dopytywać zamiast skakać z pazurami albo komentować,
                  przecież wiemy jakie to bywa nieprzyjemne i jak niemile widziane
                  na tym forum, prawda ;)) ? swoją drogą to bardzo pocieszające
                  dla mnie jest, jak wielu ludziom takie zachowanie nie odpowiada ;))
                  bo już miałam obawy, że odkąd się pojawiło, to normą już zostanie :)))
                  • wiesia821 Re: Kultura dyskusji 11.04.07, 10:23
                    Wlaśnie ,jak rozmowca nie odbiera na tych samych falach to najczęściej zaraz
                    stara sie przykleic Ci odpowiednią łatkę .
                    Sama tego doświadczyłam ,juz nie raz Kokardko .
                    Ale ja ignoruje takich rozmowcow .Poprostu nie wchodze z nimi w zadna dyskusje
                    .Nie wchodze w dyskusje z osobami u ktorych wyczuwam 'miłość' do konfliktów :) A
                    jak mi przyklejaja łatki ,tez sie nie odzywam.
                    Wole rozmawiać z rozsdnymi ludzmi a nie z takimi co tylko czekaja na Twoja
                    riposte w wiadomym celu :)
                    poz
                    • kookardka Re: Kultura dyskusji 11.04.07, 11:14
                      Wiesz, ja przeważnie też ignoruję i nie daję się wciągać w te zabawę,
                      bo wiem jak to się potem kończy - najpierw dajesz sprowadzić się
                      do poziomu atakującego, a potem on "pokonuje Cię" doświadczeniem,
                      pokonuje w oczach obserwatorów, wciąganych lub dających wciągać się
                      w sytuację ( przeciez nie można wymagać od ludzi, żeby prześledzili
                      historię forum i pamiętali to co zostało powycinane). Dziwię się tylko,
                      że ludzie dają się w to wciągać, ale to jest ich sprawa.

                      Ignoruję, dopóki nie wkracza zbytnio na mój teren ... to znaczy
                      dopóki nie powoduje, że zaczynam odczuwac jakiś dyskomfort
                      ( nie mylić z urażeniem czy obrazą) np szarganie komuś opinii
                      na podstawie wyssanych z palca argumentów (np że wyzywam kogoś
                      od szmat, albo obrażam za plecami na privie) ... nie wiem czym
                      to jest spowodowane...urojeniami czy ktoś celowo podsyca konflikt...
                      nie wnikam...

                      Jak już pisałam wcześniej - dumna nie jestem z tego co robiłam
                      przez ostatnich kilka dni ( zachowując się tak jak do tej pory
                      zachowywano się wobec mnie, bo to nie jest moje codzienne
                      zachowanie), ale wydawało mi się to jedyną metodą...
                      jak widać nieskuteczną, bo jad sączy się nadal...
                      czas zmienić metodę ;)) i jeden taki smutas podsunął mi pomysła ;))
                      • kookardka Re: Kultura dyskusji 11.04.07, 11:22
                        Chociaż po głębszym zastanowieniu...to nie było jednak to samo zachowanie ...
                        to raczej uszczypliwości były z humorem, no może poza jednym "epitetem",
                        którego wcześniej adwersarz użył wobec mnie -" że niedopchnięta jestem"...
                        a reszta... reszta nie była aż tak agresywna jak być powinna, gdyby miała
                        odzwierciedlać zachowanie, którym ja byłam częstowana ;)
                        to metoda była nie taka jak być powinna, ale moje słowa dużo łagodniejsze ;)
                      • wiesia821 Re: Kultura dyskusji 11.04.07, 11:26
                        Mam nadzieje ,że pomysł rozsadny i nie doprowadzi do kolejnego konfliktu.
                        Ale prawda też jest taka ,że jedna strona może sie starać( góry przenosić) a i
                        tak nic z tego nie będzie jak druga strona uwielbia zabawę w ' te klocki'
                        Kokardko ,kiedyś sie denerwowałam ,przezywałam takie sytuacje a teraz?? teraz
                        wogole nie komentuje wpisów podemna osób ktore wiem ,że liczą na moją odpowiedz
                        coby dalej pociągnąć swoja ulubiona gierkę .Uwierz mi ,ze to da sie zrobić
                        poz

                        • kookardka Re: Kultura dyskusji 11.04.07, 12:35
                          da się :) ale czasem się nie chce ;)
                          • wiesia821 Re: Kultura dyskusji 11.04.07, 18:01
                            kookardka napisała:

                            > da się :) ale czasem się nie chce ;)
                            Da się??:) więc nich Ci sie CHCE .. ...leniuszku:):)
                            Naprawdę szkoda zdrowia:)
                            Widzisz jaka troskliwa jestem ??

                            Pozdrawiam
                            • kookardka Re: Kultura dyskusji 11.04.07, 20:51
                              wiem, że jesteś troskliwa :))) ale zupełnie niepotrzebnie
                              martwisz się o moje zdrowie...kaszelek mam czasem i katarek
                              jak mnie przewieje ;) ale ogólnie jest ok :))
              • zielonooka_bez_tyja Re: Kultura dyskusji 10.04.07, 13:59
                Czyli bawią Cię wszystkie Twoje - ba masz tu najwięcej do powiedzenia:)
                Uderz w stół? Ciekawe, że od razu odebrałaś to do siebie...
                Jedna sprawa:) Skoro pisałaś masę tekstów "je się tu tylko TOBą bawię" do mnie,
                lub do Kogoś "ja się tu tylko NIą bawię", to brylując na tym temacie, wydajesz
                nieco schizofreniczna - że np. do Twoich wielkich słów o sacunku to odniosę:)
                Więcej do Ciebie nie będzie:)
                • kookardka Re: Kultura dyskusji 11.04.07, 04:40
                  zielonooka_bez_tyja napisała:

                  > Czyli bawią Cię wszystkie Twoje - ba masz tu najwięcej do powiedzenia:)
                  > Uderz w stół? Ciekawe, że od razu odebrałaś to do siebie...
                  > Jedna sprawa:) Skoro pisałaś masę tekstów "je się tu tylko TOBą bawię" do
                  mnie,
                  >
                  > lub do Kogoś "ja się tu tylko NIą bawię", to brylując na tym temacie,
                  wydajesz
                  > nieco schizofreniczna - że np. do Twoich wielkich słów o sacunku to odniosę:)
                  > Więcej do Ciebie nie będzie:)


                  No widzisz i tym się różnimy... Ty wygłaszasz swoją ogólną opinię,
                  "Nie trzeba być mistrzem w każdej dziedzinie:) Gorzej, gdy się ma daleko do
                  mistrzostwa, ale na temat samej dziedziny - dziwnym trafem - ma się nagle
                  najwięcej do powiedzenia:)"

                  ja ogólnie wygłaszam swoją
                  "Najzabawniejsze są jednak posty, w których autor mysli, że wytyka błędy
                  innym, nie zdając sobie kompletnie sprawy z tego, że pisze o sobie :)))
                  takie zawsze mnie najbardziej bawią :)) "


                  po czym Ty zaczynasz mieszać w to emocje pisząc, że odebrałam Twoją
                  ogólną opinię do siebie ... skąd te wnioski ? :))

                  Masz tendencje do wmawiania swoim rozmówcom tego czego nie myślą,
                  niepotrzebnie dorabiasz teorię do tego co napisane, czytasz między
                  wierszami i doszukujesz się intencji, których nie ma, ale te same
                  intencje pokazujesz w odpowiedzi. Wyczytałaś w mojej ogólnej opinii
                  przytyk do siebie ? Uderz w stół ? ... ciekawe, że tak zareagowałaś
                  na mój ogólny wpis cytowany powyżej ... to jedno :)
                  Skoro pisałas masę obraźliwych tekstów ( "jesteś niedopchnięta" itd)
                  to brylując w tym temacie wydajesz się nieco schizofreniczna - że wielkich
                  słów o kulturze wypowiedzi i "ignorancji" (celowo w cudzysłowie :P )
                  nie wspomnę - wystarczy poczytać Twoje komentarze na mój temat w innych
                  wątkach. Więej do Ciebie nie będzie :))) nie zamierzam kopać się z osłem :))
            • funny_game Re: Kultura dyskusji 10.04.07, 13:42
              Mistrzostwo to mi dane będzie chyba tylko w spaniu osiągnąć ;)
              Ale tak na serio odnosząc się do Twoich słów: myślę, że taka postawa, to prawie
              taka nasza cecha narodowa, razem z wiecznym odwoływaniem się do historii. Coś w
              stylu "Jestem ekspertem od prawa konstytucyjnego, bo ze sprawdzianu z
              Konstytucji 1926 r. byłam najlepsza". No cóż, walczyć z tym na większą, ogólną
              skalę się nie da :) Ale w myśl zasady "myśl globalnie, działaj lokalnie" można o
              to zadbać na własnym podwórku. Zaczynam od siebie i zaraz dzwonię do
              przewodnika, z którym troszkę zadarłam ostatnio ;)))
              • eeela Re: Kultura dyskusji 10.04.07, 14:02
                > Mistrzostwo to mi dane będzie chyba tylko w spaniu osiągnąć ;)

                Chetnie wyzwalabym cie na pojedynek w tej konkurencji ;-)
                • funny_game Re: Kultura dyskusji 10.04.07, 14:23
                  Nie no, naprawdę nie masz szans ;)))
                  Ale jak czytam to nie śpię!
                  • eeela Re: Kultura dyskusji 10.04.07, 14:40
                    Doprawdy, powinnismy sie zmierzyc, czuje sie niezwykle pewnie w tej dziedzinie :-)

                    P.S. Jakze smutnie prawdziwa jest tresc twojej sygnaturki!
                    • funny_game Re: Kultura dyskusji 10.04.07, 14:58
                      Ja również, dlatego tak tu "fikam" ;)
                      Co do PS - zamiast się smucić, wyruszmy niczym dwie lunatyczki w poszukiwaniu
                      jakiegoś czeskiego ;)))
                      • eeela Re: Kultura dyskusji 10.04.07, 15:07
                        Czeskiego nie sprzedaja mi w okolicy, niestety - dobrze, ze polskie jest do
                        dostania :-) No i belgijska 'stella' jest calkiem popularna, znana tu jako
                        'wife-beater', jako ze ma cale 5,5%, co w porownaniu z miejscowym browarnictwem
                        wydaje sie iloscia zawrotna, niebezpieczna i sklaniajaca ku pijackiej przemocy :-D
                        • funny_game Re: Kultura dyskusji 10.04.07, 15:45
                          To wyżyjesz jakoś ;)
                          Co do Stelli Artois, to zła nie jest, ale jakoś tak pałam odwzajemnioną miłością
                          do wyrobów naszych sąsiadów. A w miłości jestem wierna. I jak się tak tą
                          miłością upoję, to wtedy w bajania uderzam...
                          • eeela Re: Kultura dyskusji 10.04.07, 17:38
                            Wyzywam, regularnie Stelle spozywam, zony ani meza ani nawet partnera nikomu ani
                            tez i sobie jeszcze nie zbilam, wiec chyba jest ok ;-)
                            • funny_game Re: Kultura dyskusji 10.04.07, 17:57
                              Nie, nie, ja się o gust w kwestii chmielowej pojedynkować żadną miarą nie będę
                              :) Wszak nie to dobre, co dobre, a co nam smakuje. Albo (jak mawia mój przemądry
                              brat): "jedni lubią makolągwy, inni jak im nogi śmierdzą" ;)))
                              Stella Aramis, przepraszam Portos, nie, jednak Atos jest naprawdę
                              nienajzgorsiejsza. Nie mam nic do niej, do pijących ją, a zwłaszczaa do nie
                              bijących po jej spożyciu. Do bijących mam, ale to już inna sprawa.

                              No i mam też trochę do tych, co to odwagi do dyskusji w nowym towarzystwie po
                              alkoholu dopiero nabierają. Nic do zarzucenia, jeno takie "odwagi, Tuptusiu, bez
                              bę.., bez bę..., bez bąbelków" mam do nich. Czyli do siebie :)
                              • eeela Re: Kultura dyskusji 10.04.07, 18:43
                                Nie ma co sie na siebie biesic. Normalnie czlowiekowi najpierw przychodzi
                                dopiero po babelkach, a potem juz i bez. Gorzej z tymi, co przez cale zycie
                                potrzebuja babelkow, zeby cokolwiek wyglosic, bo z czasem zaczynaja glosic jeno
                                belkot ;-)

                                W kwestii chmielowej tez nie mam ochoty sie pojedynkowac. Jakbys mi powiedziala,
                                ze Krolewskie jest najlepszym piwem na swiecie, pewnie bym sie zaperzyla i
                                zlamala szereg jasnie oswieconych wskazowek z tego watku, ale Zlatypramen jak
                                najbardziej sie chwali :-)
                                • funny_game Re: Kultura dyskusji 10.04.07, 23:11
                                  I jeszcze po bąbelkach człowiek sie sobie sam taaaaaki mądry i ętelegętny
                                  wydaje. A poproś o dopuszczenie do głosu, albo o 5 decybeli ciszej, ho ho.
                                  Na forum to niemożliwe na szczęście, ale organicznie nie znoszę, gdy w dyskusji
                                  ktoś powtarza jak mantrę "Ja Pani/Panu nie przeszkadzałam/łem". Zawsze mam
                                  ochotę przerwać w środku tego stwierdzenia pytaniem "A nie szkoda tych cennych
                                  sekund, w czasie których została rzucona uwaga o nie przeszkadzaniu, na
                                  wypowiedzenie się co do formy, a nie treści?". Oczywiście przeważnie milczę :)
                                  • eeela Re: Kultura dyskusji 10.04.07, 23:29
                                    Babelkiw nadmiarze nigdy nie sa w stanie zwiekszyc naszych mocy intelektualnych
                                    :-) Przydaja sie jeno w ilosciach znikomych na poradzenie sobie z pierwszym
                                    przelamaniem. Ja na swoje pierwsze w zyciu konferencyjne wystapienie poszlam po
                                    dwoch piwach, inaczej bym chyba skonala. Ale pozniej juz nie potrzebowalam,
                                    chociaz za kazdym razem wciaz sie okrutnie pietram. Moze kiedys w koncu
                                    przejdzie :-)
                                    • funny_game Re: Kultura dyskusji 11.04.07, 12:46
                                      Publiczne przemówienia, wystąpienia, prezentacje i inne happeningi to już w
                                      ogóle wyższa szkoła jazdy dla mnie.
                                      Co ciekawe, kiedyś nie stanowiły żadnego problemu, wręcz sama pchałam się na
                                      afisz. Teraz - nie wiem, czy z wiekiem, czy z wzrostem samoświadomości, wiedzy
                                      na temat swojej niewiedzy - przyszła trema-zjadaczka.
                                      Co do bąbelków, bywa, że właśnie odtremowują, człowiek przestaje myśleć o tym,
                                      jak wypadnie, przestaje nadmiernie dbać o formę, dając w końcu wypowiedzieć się
                                      treści (byle nie żołądkowej) :)
                                      Ale myślę, że tu już nie będę ich potrzebować, za co Tobie i innym osobom
                                      dziękuję :)))
      • kookardka Re: Kultura dyskusji 10.04.07, 13:20
        Kochana, nie myli się tylko ten kto nic nie robi :))
        A forum to rzeczywiście idealne miejsce na treningi
        różnego rodzaju technik wywierania wpływu na ludzi ;)

        Ja też często w rozmowach coś tam sobie dopowiem, coś
        tam źle odbiorę, ale nie rzucam się od razu z pazurami...
        staram się wyjaśnić o co chodzi

        mi też zdarza się brak precyzji, poza tym nie wiem jak moje
        słowa odbierze druga strona, tym bardziej, że ludzie niestety
        mają tendencję do czytania między wierszami i dorabiania sobie
        teorii ... i skaczą z pazurami...

        Gdybym chciała napisać więcej, musiałabym posłużyć się konkretnymi
        przykładami, konkretnych osób a nie chcę robić zamieszania ...

        Proponuję dyskutować i obserwować a samo wylezie kto jak kulturalnie
        dyskutuje i na jaki poziom sprowadza dyskusję ;)
        • funny_game Re: Kultura dyskusji 10.04.07, 13:33
          Będę i obserwować i czasem do rozmów się włączać, bo uważam, że tu warto!
          Nie mówicie jednym głosem i dobrze, bo płaskie by to było i - na szczęście -
          statystycznie nieprawdopodobne.
          Jedno już wiem: poczucia humoru Wam nie brakuje, a to niezbędne (razem z
          dystansem do siebie) przy podejmowaniu nawet najpoważniejszych tematów (vide:
          Roberto Begnini).
    • zielonooka_bez_tyja B. Pascal... 10.04.07, 14:30
      Wielkie ukłony i plus za "v":)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja