Po czyjej mam byc stronie?

13.04.07, 11:30
Wiem, że nie powinnam o tym pisać na forum, ale chciałabym zapytać o opinię.
Moi rodzice przez wiele lat wydawali mi się bardzo dobrym małżeństwem. Jak
wszyscy mieli trudniejsze momenty, ale nie było wątpliwości, że łączy ich
silne uczucie.

Jakieś kilka miesięcy temu ojciec wdał się w niewinny, bo głupi, jak mi sie
zdawało, internetowy romans(w mojej ocenie po prostu jak gó..arz zachłysnął
się tym, że w necie można być kim się tylko chce).Mama dowiedziała się o
wszystkim i choć zarzekał sie i wypierał do końca, to miała dowód na papierze.
Przepraszał, błagał o wybaczenie i je uzyskał.

Niedawno przyszedł rachunek telefoniczny na kwotę trzykrotnie wyższą niż
zwykle, więc mama najpierw się zdziwiła, a potem po mętnych tłumaczeniach ojca
zażądała billingu. Obruszył się i nie zgodził. Dopiero po mega-awanturze
zamówił wykaz. Okazało się, że większość to smsy (do tej pory ojciec prawie
nigdy ich nie pisał, albo zdawkowo- kilka słów) do powtarzających się numerów,
w tym do jednego numeru "na kartę". Najpierw wymyślił ze trzy wzajemnie się
wykluczające histrie- wszystkie naprawdę kretyńskie, aby wreszcie się zrzucić
to na kłopoty w pracy. Z tym, że jak dla mnie kwestie służbowe nieczęsto
załatwia się korzystając z "tak taka" czy innego "simplusa", więc dziwni to
jacyś kontrahenci. Mam przyjęła jego tłumaczenie po raz drugi, ale ciągle ją
dręczyło, że coś jest nie tak.

Ojciec nagle miewał przy sobie gotówkę- a od wielu lat płaci wyłącznie
kartami. Przy tym mama znalazła w domu wydruk z bankomatu z numerem karty,
której nie zna (w zasadzie to dwa) i rachunek za doładowanie karty
telefonicznej. Oczywiście ojciec ma telefon na abonament i karty wspólne z
mamą, a te wszystkie rzeczy znalazły sie u niego przypadkiem.
Chcąc nie chcąc znalazłam się w centrum awantury:/ Ojciec twierdzi, że mama
zwariowała, jest chorobliwie podejrzliwa, a on niewinny. Mam natomiast
faktycznie wpadła w lekką histerię i wszystko już było podejrzane.
każde z nich chce mieć mnie po swojej stronie i nie mam szans pozostać neutralna.

Kocham moich rodziców i chciałabym żeby to wszystko okazało się wielkim
nieporozumieniem, ale wiem, że w kłamstwie żyć się nie da.

Nie mogę traktować ojca tak, jakby nigdy nic się nie stało, bo mu po prostu
nie wierzę (mam z nim bardzo dobry kontakt- wywaliłam mu co myślę w całości,
powiedziałam mu, że najlepsza jest prawda, jaka by nie była i że trzeba stawić
czoła temu co się dzieje, ale on się zaklina na wszystkie świętości, mówi, że
kocha mamę , nie ma w jego życiu innej kobiety, ale nie może juz wytrzymać z
jej podejrzliwością). Znam ich oboje- wiem, że ojciec potrafi skłamać nawet z
błahego powodu, żeby tylko wyszło "na jego".

Najbardziej mnie dziwi, że skoro ją tak kocha, to dlaczego nic nie robi, aby
ja przekonać o swojej niewinności? Ja tez jestem od kilku lat w związku i
myślę, że wywróciłabym świat do góry nogami, żeby ukochaną osobę zapewnić o
swojej wierności i sprawić, żeby nie cierpiała.

Kurcze, zaproponowałam im nawet żeby poszukali terapii małżeńskiej. Mama się
zgadza, mówi, że może faktycznie nie może sobie poradzić z zazdrością od kiedy
przyłapała go po raz pierwszy. Ojciec twierdzi, że to nie nie ma sensu, nic
nie zmieni, ale nawet nie chce spróbować. Poddał się niby. Dla mnie to jest
potwierdzenie, że ma cos na sumieniu.

Co ja mam zrobić? Czy wyjdę na świnię, jeśli na razie ograniczę kontakty z
ojcem? Nie mogę ścierpieć myśli, że umie żyć w takim obrzydliwym zakłamaniu! Z
drugiej strony nie mam dowodów.

Czy powinnam utwierdzać mamę w postanowieniu o rozstaniu? Wiem, że ona go
bardzo kocha i najmocniej pragnie żeby się pogodzili, ale czuje się jak
idiotka, która daje się oszukiwać. Mama mówi, że miałaby gdzieś godność, ale z
ojca strony nie ma żadnej inicjatywy.

Nie umiem się w tym znaleźć, chciałbym móc się odciąć, ale to niemożliwe.
Próbowałam im powiedzieć, że to ich zwiążek i będę ich wspierać jak tego będą
potrzebowali, że kocham ich oboje, ale każde oczekuje, że stane po jego stronie...
    • metalicca Re: Po czyjej mam byc stronie? 13.04.07, 11:40
      Najgorszy krok jaki możesz zrobić, to stanąć po czyjejś stronie. Próbuj
      perswazji i mediacji.
    • nemo1968 Re: Po czyjej mam byc stronie? 13.04.07, 11:44
      Prawdopodobnie będziesz po stronie pokrzywdzonej, czyli mamy.
      Obawiam się, że niewiele możesz zrobić. Z doświadczeni wiem, że w takich
      sytuacjach dopóki mężczyzna sam nie uzna, że nie warto to będzie usiłował
      zaspokoic swoje nierealizowane pragnienia poza obecnym związkiem. Twoje
      nalegania nie pomogą, ani perswazje.
      Teraz jest etap szoku, bedzie rozpacz, potem złosliwości i nienawiść. Idą
      ciężkie czasy...:(.
      Wykaż mu więcej zrozumienia i pomocy ale dobrze by było, gdybys go namówiła na
      terapię małżeńską. Ale sam musi podjąc decyzję, nie zmuszaj go. Raczej wykaż,
      że przynajmniej jeśli nie uratuje to związku, to pomoże mu zrozumieć w jakim
      punkcie życia się znalazł.
    • smutas27 Re: Po czyjej mam byc stronie? 13.04.07, 11:45
      Zwykły kryzys wieku średniego.
      Ojciec znalazł sobie jakąś wirtualna dupencje [albo tylko tak mu sie wydaje].
      I tak jest ok . milion innych facetow w tym wieku albo ma dupcię realna albo
      " skika " do agencji.
      Nie wcinaj sie w to .
      Staremu powiedz żeby sie lepiej maskował dopuki go nie " popuści " a matuli
      zaleć melisę.
      Pozdrawiam.
      Znam to wszystko z własnego i kolegow doświadczenia, jestem w "odpowiednim "
      wieku.
      • zastrzezona1 Re: Po czyjej mam byc stronie? 13.04.07, 11:51
        Ja też widzę, że go dopadł kryzys wieku średniego, ale nie potrafię przejść nad
        tym do porządku dziennego. Nie interesuje mnie większość. Jeśli ojciec woli
        robić z siebie podstarzałego Don Juana, to niech będzie konsekwentny. Nie można
        miec wszystkiego- w domu kochającej żony, a na boku baby. Nie mam racji?

        Nienawiść juz zaczyna być widoczna. Nie mieszkam z rodzicami- na szczęście- ale
        wiem, że juz powiedzenie sobie "dzień dobry" sprawia im trudność.
        • smutas27 Re: Po czyjej mam byc stronie? 13.04.07, 11:56
          Nie , nie masz racji.
          Mozna mieć i jedno i drugie!
          Zreszta na razie z tego co piszesz to stary nie ma baby tylko mu lekko bije na
          dekiel!
          A od jednego do drugiego jest dluga droga , pelna wybojów " wyrzytow sumienia"
          i zwykłej , nomalnej " cykorii" .
          Naucz starego jak sie maskować, widocznie zdązył zapomnieć.
          Problemu , na razie , nie widze.
          • metalicca Re: Po czyjej mam byc stronie? 13.04.07, 11:58
            Nie można mieć jednego i drugiego. Chyba wiesz dlaczego.
            • smutas27 Re: Po czyjej mam byc stronie? 13.04.07, 12:01
              A nie wiem.
              Moim zdaniem można .
              tylko jest to stresogenne.
              Ja mam to już dawno za sobą.
              ale wiem o czym mówię.
              • metalicca Re: Po czyjej mam byc stronie? 13.04.07, 12:06
                Jeżeli można i jest to "tylko" stresogenne, to co mam Ci powiedzieć? Może
                wytłumaczy Ci to Zielonooka. Ja pasuję, bo nie chcę za ostro.
                • smutas27 Re: Po czyjej mam byc stronie? 13.04.07, 12:12
                  Wal śmialo , wolę się klucic z Toba niż z Zieloną, Ona może rozerwać mnie w
                  kawalki!
                  tylko żebysmy sie dobrze rozumieli.
                  Myślisz tak : zone mam , glodny w domu nikt nie siedzi , a ze tam sobie gdzies
                  na boku , lekko " odreaguję "? no to komu to przeszkadza?
                  Nie twierdzę , że to może trwać długo , ale przez pewin czas daje sie
                  " złożyć" do kupy.
                  może mu w ty czasie minie.
                  • zastrzezona1 Re: Po czyjej mam byc stronie? 13.04.07, 12:16
                    Powiem Ci wprost, że brzydzę się Twoją postawą. Walczę z tym, żeby nie myśleć o
                    wszystkich mężczyznach jednakowo, więc nie wierzę, że jak dochodzisz do pewnego
                    wieku to stajesz się sk... Wybacz szczerość.
                    • zielonooka_bez_tyja Re: Po czyjej mam byc stronie? 13.04.07, 12:19
                      Ech... jesteś idealistką... to piękne, ale... życie weryfikuje wiele pięknych i
                      uczciwych postaw...
                      • metalicca Re: Po czyjej mam byc stronie? 13.04.07, 12:22
                        Nie jest idealistką.
                        A życie? Może nie wprost. Życie jest piękne, tylko sporo ludzi, to sk........ .
                        • zielonooka_bez_tyja Re: Po czyjej mam byc stronie? 13.04.07, 12:24
                          Nie, Mój Drogi:) Ktoś, Kto ma rzeczywiście wszystko - nie szuka podniet na
                          boku:) Nigdy nie jest tak, zeby winna była tylko jedna Strona. Choćby jedynie w
                          2%, ale ta Druga też jest winna.
                          • zastrzezona1 Re: Po czyjej mam byc stronie? 13.04.07, 12:27
                            Też tak myślę. Nigdy nie jest tak, aby wina była tylko jednej ze stron.
                            Tylko, że chyba nie można oczekiwać od związku, że będzie idealny, że zaspokoi
                            wszystkie, ale to wszystkie potrzeby?
                            • zielonooka_bez_tyja Re: Po czyjej mam byc stronie? 13.04.07, 12:29
                              I właśnie dlatego, że nie można, trzeba teraz wziąć męską odpowiedzialność za
                              to, że o swoich potrzebach nie porozmawiał, tylko zrobił, co zrobił. W dodatku
                              nie myśląc o Kobiecie, którą kocha. Gdyby myślał, to nawet romansowi nie
                              pozwoliłby wyleźć na światło dzienne. A przede wszystkim - nie kłamałby teraz,
                              bo to nie fair.
                            • metalicca Re: Po czyjej mam byc stronie? 13.04.07, 12:37
                              Związek trwa kilkadziesiąt lat. I chyba nikt przy zdrowych zmysłach sobie nie
                              wyobraża, że może to być kilkadziesiąt lat sielanki i szczęśliwości
                              nieustającej.
                          • metalicca Re: Po czyjej mam byc stronie? 13.04.07, 12:34
                            Nie w dwóch, tylko w czterech procentach, albo...? Oczywiście winy mozemy się
                            doszukiwac u obu stron. Ale jedno jest pewne, to jedna strona dla jakiegoś
                            swojego szczeniackiego kaprysu okazuje sią nielojalna. A to jest najgorsze co
                            się może w związku zdarzyć.
                            Bierzemy ślub, zakładamy rodzinę, żyjemy wspólnie dla siebie i diabli wiedzą
                            co tam jeszcze albo rozstajemy się w diabły. Bo jak można dw danej sytuacji
                            dalej prowadzić wspólne życie? Nie potrafię sobie tego wyobrazić. A wiesz jakie
                            mam doświadczenie. Nie tylko własne ale i z obserwacji szerokiego otoczenia.
                            Pozdr...:)
                            • zielonooka_bez_tyja Re: Po czyjej mam byc stronie? 13.04.07, 12:39
                              To, ze Ty sobie nie potrafisz czegoś wyobrazić, to wina niczyich innych, jak
                              tylko Twoich wąskich horyzontów - wybacz:)
                              • metalicca Re: Po czyjej mam byc stronie? 13.04.07, 12:43
                                Dobrze. Twoje będzie na wierzchu.
                                Więc żonę puszczę kantem i mi się horyzonty poszerzą.
                                • smutas27 Re: Po czyjej mam byc stronie? 13.04.07, 12:47
                                  A jak Ci się juz ten horyzont rozszeży to kieruj sie w stronę Łodzi!
                                  Przynajmiej pogadasz z fajna osoba.
                                  I nie bądx taki poważny.
                                  Przeciez to ja miałem klopoty a nie Ty.
                                  • metalicca Re: Po czyjej mam byc stronie? 13.04.07, 12:50
                                    Wcześniej czy później dotrę nawet do samego B.
                                    • smutas27 Re: Po czyjej mam byc stronie? 13.04.07, 12:52
                                      Podziwiam Twoja odwagę!
                                      Tylko załóz kask na głowe i kufajkę na grzbiet.
                                      • metalicca Re: Po czyjej mam byc stronie? 13.04.07, 13:15
                                        Kask i kufajkę mam. Nawet służbowe. Ale po co ? Kasię bardzo lubię a Kasia lubi
                                        mnie [jak zwykle, zaraz oberwę, ale jestem przyzwyczajony]
                                        • smutas27 Re: Po czyjej mam byc stronie? 13.04.07, 13:20
                                          No i właśnie po to Ci kask i kufajka, żeby mniej bolało , jak oberwiesz!
                                          A że oberwiesz to nie mam wątpliwości.
                                          Ja nie jestem taki odważny.
                                • zielonooka_bez_tyja Re: Po czyjej mam byc stronie? 13.04.07, 12:47
                                  Co Ty pleciesz??? Mówię, że nie potrafisz sobie wyobrazić innej sytuacji w
                                  małżeństwie, niż szczęśliwe pożycie. A, niestety, papierek i obietnica z
                                  przeszłości tego nie gwarantują... możesz tak dalece sobie coś wyobrazić??
                                  • metalicca Re: Po czyjej mam byc stronie? 13.04.07, 12:49
                                    Nic nie gwarantuje jeżeli nie chcemy, a słowa rzucamy na wiatr.
                                    • zielonooka_bez_tyja Re: Po czyjej mam byc stronie? 13.04.07, 12:53
                                      Napisałam Ci pod spodem przykład. Druga strona też rzuciła. Masz wybór męczyć
                                      się "dla idei" albo normalnie funkcjonować. I nie mów mi, co byś wybrał, bo nie
                                      wiesz, skoro masz szczęśliwy związek. A gdybać, by uchodzić za idealnego, to
                                      sobie możesz...
                    • smutas27 Re: Po czyjej mam byc stronie? 13.04.07, 12:19
                      Za ostro !
                      Po co pytasz jeśli nie chcesz znac odpowiedzi?
                      Skończyłas rozmowę.
                      • zastrzezona1 Re: Po czyjej mam byc stronie? 13.04.07, 12:23
                        Masz rację, przepraszam. Po prostu chciałabym słyszeć to co okazałoby się
                        wygodne. A nie oto chodzi. Jeszcze raz przepraszam.
                        • smutas27 Re: Po czyjej mam byc stronie? 13.04.07, 12:24
                          Jesteś OK.
                          A prawda czasami bywa bolesna.
                      • metalicca Re: Po czyjej mam byc stronie? 13.04.07, 12:26
                        Zastrzeżona Ci odpowiedziała. A ja dodam do tego rzecz prozaiczną. Kobieta jest
                        człowiekiem. A moja żona najbliższym mi człowiekiem i przyjacielem.
                        I nie mam tu zamiaru prawić kazań, czy wytaczać armat w postaci Dekalogu czy
                        innych wzniosłych argumentów.
                        • zielonooka_bez_tyja Re: Po czyjej mam byc stronie? 13.04.07, 12:27
                          I co w związku z tym?? On i Nikt inny nie jest Tobą, a żadna Ona nie jest Twoją
                          Żoną... zapominasz o tym chyba:)
                          • metalicca Re: Po czyjej mam byc stronie? 13.04.07, 12:39
                            Wyraziłem zasadę jaka winna obowiązywać ludzi odpowiedzialnych i lojalnych.
                            • zielonooka_bez_tyja Re: Po czyjej mam byc stronie? 13.04.07, 12:44
                              Tak, Grzech. Tylko, że nie Wszyscy mają w domu Twoją Żonę, chwytasz? Jeśli
                              Kobieta w pewnym momencie np. zamyka sferę bliskości i seksu, to co? Facet ma
                              sobie odciąć i psychicznie uschnąć, bo Ona tak zdecydowała? Myśl logicznie i
                              mniej idealistycznie - trochę za daleko posunięty wiekowo jesteś, żeby nie mieć
                              wyobraźni...
                              • metalicca Re: Po czyjej mam byc stronie? 13.04.07, 12:47
                                Kasiu, zaczynamy poszerzać temat.
                                A więc po 30 latach małżeństwa, żona zaczyna poważnie chorować, no i jaka
                                Twoja rada?
                                • zielonooka_bez_tyja Re: Po czyjej mam byc stronie? 13.04.07, 12:50
                                  Pisałam o czymś innym - po pierwsze. Po drugie - ja jestem w takiej sytuacji i
                                  jestem z Mężem, a kocham się z Kochankiem.
                                  • metalicca Re: Po czyjej mam byc stronie? 13.04.07, 12:55
                                    Kasiu, nie usłyszysz ode mnie słów potępienia. Ale i słów pochwały. Twój
                                    wybór. Tylko i wyłącznie Twój. Miłego dnia. :)))
                                    • smutas27 Re: Po czyjej mam byc stronie? 13.04.07, 13:00
                                      Przeczytaj wątek " konwalii30".
                                      Ciekaw jestem co myslisz.
                                      Wpisz sie tam , prosze , i popros Zieloną.
                                      Ja sie jej boje.
                                      • zielonooka_bez_tyja Re: Po czyjej mam byc stronie? 13.04.07, 13:05
                                        Co Ty z tym baniem się??:)))))))
                                        • smutas27 Re: Po czyjej mam byc stronie? 13.04.07, 13:13
                                          Masz silną osobowość a ja nie przepadam [przynajmniej na forum] za
                                          bezpoSrednimi starciami.Ale tak napraedę to grzech zaczoł, że On mi nie będzie
                                          tłumaczył tylko Ciebie na mnie "naśle".To tylko żarty.
                                          • zielonooka_bez_tyja Re: Po czyjej mam byc stronie? 13.04.07, 13:16
                                            No to nie kombinuj, jakbym Cię miała co najmniej zerżnąć mentalnie;))) Wpisałam
                                            się tam w opozycji do Ciebie, ale ścierać się nie zamieżam;)) ...na razie;))
                                          • zielonooka_bez_tyja Re: Po czyjej mam byc stronie? 13.04.07, 13:17
                                            *zamieRZam:) Przepraszam za byka;)
                                            • smutas27 Re: Po czyjej mam byc stronie? 13.04.07, 13:22
                                              Jestem dyslektykiem, bykow nie widze , a sam robie miliony.
                                              Dzięki za wpis , zaraz przeczytam.
                                          • metalicca Re: Po czyjej mam byc stronie? 13.04.07, 13:18
                                            Nie było - "naśle".
                                            • zielonooka_bez_tyja Re: Po czyjej mam byc stronie? 13.04.07, 13:19
                                              Akle masz problemy, Grzech:))))))
                                              • metalicca Re: Po czyjej mam byc stronie? 13.04.07, 13:23
                                                Chyba znowu jesz grzanki. Smacznego. :)))))))))))))))
                                            • smutas27 Re: Po czyjej mam byc stronie? 13.04.07, 13:21
                                              Trzeba troche koloryzować by przeżyć.
                                      • metalicca Re: Po czyjej mam byc stronie? 13.04.07, 13:16
                                        Kasi się boisz? Przemilutka dziewczyna.
                                    • zielonooka_bez_tyja Re: Po czyjej mam byc stronie? 13.04.07, 13:03
                                      Nie tylko mój. On pierwszy o tym mówił, bo wie, czym jest dla mnie sfera
                                      intymna. I wie o tym, wyobraź sobie. Woli mieć u boku szczęśliwą żonę, niż
                                      taką, która nienawidzi życia i więdnie z dnia na dzień.
                                      Nawzajem:)
                                • smutas27 Re: Po czyjej mam byc stronie? 13.04.07, 12:51
                                  To jest co innego!
                                  A jak zona po 30 latach zamawia sobie chipendalsów na imieniny to co?
                                  Nie bawmy sie w demagogię.
                                  Mówimy o sytuacjach klasycznych.
                              • zastrzezona1 Re: Po czyjej mam byc stronie? 13.04.07, 12:48
                                Ja myślę, że ojcu sie naprawdę w d... poprzewracało i uznał, że jest zbyt
                                piękny, młody i uczony i "z pozycją" dla mojej mamy.
                                Fakt jest faktem- gdyby nie ona, nie mieliby nic i nie byłby taki "wspaniały".
                                Ona musiała zawsze stać za nim i go do wszystkiego zmuszać, dopingować, a że
                                postanowiła zrealizować model kobiety, która stoi w cieniu, żeby mężczyzna mógł
                                błyszczeć? To był niewybaczalny błąd.
                                • smutas27 Re: Po czyjej mam byc stronie? 13.04.07, 12:56
                                  U mnie bylo identycznie tak samo!
                                  Kobieta w domu a ja studia , wyjazdy , delegacje, knajpy , fajne , coraz
                                  młodsze współpracowniczki ito.
                                  ale to mija.
                                  • zastrzezona1 Re: Po czyjej mam byc stronie? 13.04.07, 13:02
                                    Moja mama nigdy nie była "w domu" w dosłownym tego słowa znaczeniu. Ma bardzo
                                    ciekawą pracę, na eksponowanym stanowisku (wiem, że to ojca zawsze kręciło, bo
                                    jest snobem), jeździ więcej niż on, tak samo zarabiają, ale oprócz tego, moja
                                    mama zawsze brała na siebie odpowiedzialność za finanse, dzieci- wszystko.
                                    czasem myślę, że to tez mogło go przytłaczać- to, że jego żona jest taka silną
                                    kobietą i że nie daje mu poczuć się opiekunem rodziny, bo "na pewno nie da rady".
                                    • smutas27 Re: Po czyjej mam byc stronie? 13.04.07, 13:09
                                      Może?
                                      Ale jak ja znam życie to faceci [wiekszość ]luż tak mają.
                                      To jest okres w życiu faceta tak jak dojrzewanie , mutacja, ojcostwo, itp.
                                      Zresztą pytanie było : co Ty masz zrobić?
                                      Moim zdaniem wspierać starego , podszkolic troche w cwaniactwie, wspomagać
                                      jego "ego" i czekac.
                                      Powinno mu minąć.
                                      • zastrzezona1 Re: Po czyjej mam byc stronie? 13.04.07, 13:11
                                        Akurat wspierać go w cwaniactwie nie zamierzam. Jego ego zbyt wspierałam, jak
                                        dzisiaj sądzę:/
                                        • smutas27 Re: Po czyjej mam byc stronie? 13.04.07, 13:18
                                          Zrobisz jak zechcesz.
                                          Prawdę mówiąć to nie uważam żeby cokolwiek mogło pomóc.
                                          To co zrobisz , to bardziej zrobisz dla spokoju własnego sumienia , niż w
                                          " sprawie".
                                          Wplyw Twój na wydażenia bedzie minimalny , o ile nie iluzoryczny.
                                          Ale życze Ci powodzenia..
                                • zielonooka_bez_tyja Re: Po czyjej mam byc stronie? 13.04.07, 13:00
                                  No to chyba właśnie doszłaś do meritum... Ona Go trochę zdominowała. Nie
                                  pozwoliła Mu się czuć Samcem, który przewodzi i jest "nad" Nią. Romanse, które
                                  prowadzi, dają Mu poczucie "bycia mucho".
                                  • metalicca Re: Po czyjej mam byc stronie? 13.04.07, 13:30
                                    A ja bym mu zalecił podnoszenie ciężarów. Ze 2 godziny dziennie.:)
                                    • zielonooka_bez_tyja Re: Po czyjej mam byc stronie? 13.04.07, 14:10
                                      Tia:) Jak masz chęć na lody, to zadowolisz się golonką, tak?:) Nie:)) Nie
                                      ma "zamiast" - nasycenie daje tylko to, czego pragniemy:)
                                • metalicca Re: Po czyjej mam byc stronie? 13.04.07, 13:28
                                  Może masz i rację. Ale co do takich sytuacji nie mam doswiadczeń. Pamiętam,
                                  jak te wiele lat temu wyszliśmy z USC, to jak to się mówi, bylismy goli i bosi.
                                  Ale jakoś razem "darliśmy" do przodu. W pozycjach zawodowych zawsze była mniej
                                  więcej równowaga. Z finansami, raczej po mojej stronie. Ale ostatnio żona jest
                                  na przedzie. Różnie bywa.
                        • smutas27 Re: Po czyjej mam byc stronie? 13.04.07, 12:28
                          I ok! jesteś szczęśliwy , ale znam starszych Ciebie którym walnęło na dekiel.
                          Jak umiesz modl sie , żeby Cie to nie spotkało.
                    • facettt Re: Po czyjej mam byc stronie? 13.04.07, 13:16
                      bzdury. polowa mezczyzn tak postepuje, tylko zazwyczaj robia to tak ostroznie i
                      przytomnie, ze nikt sie nie dowiaduje. polowa moich znajomych tak (latami)
                      zyje :)))
                • zielonooka_bez_tyja Re: Po czyjej mam byc stronie? 13.04.07, 12:17
                  Hm... że niby co mam Mu wytłumaczyć, skoro uważam, ze można, tylko umieć trzeba
                  to tak robić, zeby nie zranić Nikogo?:)
                  • metalicca Re: Po czyjej mam byc stronie? 13.04.07, 12:19
                    Kasiu, dlaczego piszesz coś innego niż myślisz?
                    • zielonooka_bez_tyja Re: Po czyjej mam byc stronie? 13.04.07, 12:22
                      Pogięło Cię?:)) WQiesz, ile mam takich flirtów?:) Nie chce mi się liczyć...
                      Kochanek też się nie wziął z Kosmosu chyba, cio?:)
          • zastrzezona1 Re: Po czyjej mam byc stronie? 13.04.07, 12:02
            Chyba myślisz, że wszystko nadal pozostało w strefie wirtualnej- przygoda z
            netem już dawno przebrzmiała, a teraz tylko wraca echem.

            Powiem więc inaczej, można miec i jedno i drugie, ale jest to ch..nie nie w
            porządku. Może i ojcu podoba sie dreszczyk emocji, który towarzyszy jego
            kombinacjom, ale niech lepiej uważa żeby mu tylko on nie został.
            • smutas27 Re: Po czyjej mam byc stronie? 13.04.07, 12:05
              Dreszczyk emocji jest dla smarkaczy gdy pukaja sie w parku.
              To jest fascynacja , zauroczenie , oraz chęć udowodnienia sobie że jeszcze jest
              sie atrakcyjnym facetem.
              To mija jak sraczka.
            • asiunia311 Re: Po czyjej mam byc stronie? 13.04.07, 12:08
              Myślę, że tego szukał, a kiedy sprawa 'się rypła', chce odwrócić kota ogonem.
              Przykre, że dorośli ludzie nie doceniają tego, co mają obok siebie.
            • metalicca Re: Po czyjej mam byc stronie? 13.04.07, 12:09
              Powiedz ojcu, że jak chce mieć dreszczyk emocji, to niech zabierze mamę na
              wspinaczkę wysokogórską. A nie w swym wieku robi z siebie chłopaczka [to
              określenie bardzo delikatne].
    • zielonooka_bez_tyja Re: Po czyjej mam byc stronie? 13.04.07, 11:50
      Nie powinnaś po żadnej, ale pewnie weźmiesz stronę Osoby skrzywdzonej. Poza
      tym - powinnaś, wydaje mi się, porozmawiać szczerze i dość zasadniczo z
      Dzieckiem, czyli z Ojcem i powiedzieć Mu to, co tutaj nam.
      • zastrzezona1 Re: Po czyjej mam byc stronie? 13.04.07, 11:53
        Nie tylko ja próbowałam z nim pogadać, ale i moja siostra. Bez skutku. Mam
        świadomość, że chcąc nie chcąc staje po stronie mamy.
        Może faktycznie powinnam jeszcze raz spróbować tak z nim porozmawiać, żeby mógł
        powiedziec prawdę i nie czuć się oceniany?
        • nemo1968 Re: Po czyjej mam byc stronie? 13.04.07, 11:58
          Dotrzyj do jego autorytetów, lub szanowanych przez niego osób i jesli uznasz,
          ze jesli są godne zaufania to zwróć się o pomoc i zajecie przez nich stanowiska.
          Czasem pomaga :)
          No własnie: Przyjaciel !!!
          • smutas27 Re: Po czyjej mam byc stronie? 13.04.07, 12:02
            Nic nie pomoże, mnie tlumaczyła mama , przyjaciele i wszystkie inne możliwe
            autorytety . Bylo minęło , ale SAMO!
        • zielonooka_bez_tyja Re: Po czyjej mam byc stronie? 13.04.07, 12:01
          Wiesz, co? Jeśli On jeszcze sypie tekstami, ze jest oceniany, skoro się rypło
          wszystko, to... tylko kolejny wybieg, zeby się nie przyznać jasno, że to On dał
          po tyłach. W swoim mniemaniu, On rzeczywiście "nic takiego nie zrobił". I
          myślę, że Ktoś z Was powinien jasno, precyzyjnie, bez nerwów i krzyku, ale
          zasadniczo powiedzieć Mu, że rzygać Wam się chce od tej dziecinady, którą
          urządził i od Jego pseudotłumaczeń. I to, że Go kochacie nie zmienia tego
          faktu. Jeśli chce coś psuć - niech to zrobi raz, a porządnie, nie na raty. I po
          męsku - jasno, zwięźle i na temat. Bo się miga, jak jakiś lovelas bezpłciowy. A
          jeśli kocha Twoją Mamę, to niech "kocha" nie będzie tylko pustosłowem, którym
          sobie buty można wytrzeć.
          • metalicca Re: Po czyjej mam byc stronie? 13.04.07, 12:17
            Raz a dobrze? Pokaż mi takiego chłoptasia który to zrobi po 30 latach ciepełka
            domowego i smakowitych obiadków. Właśnie będzie kluczył, kobinował i wymyślał
            cuda. Jeżeli zdecydowanie odchodzą, to kobiety.
            • zielonooka_bez_tyja Re: Po czyjej mam byc stronie? 13.04.07, 12:20
              No właśnie... chłoptasia... ja o Męzczyznach mówiłam, Grzech:)
              • metalicca Re: Po czyjej mam byc stronie? 13.04.07, 14:00
                Podobno mężczyn teraz trzeba ze świecą szukać.
            • smutas27 Re: Po czyjej mam byc stronie? 13.04.07, 12:22
              Dokładnie jest tak jak piszesz.
              Kocha sie dom , rodzinę itp.
              A na dekiel bije niezależnie od tego .
              Ale to może zrozumiec tylko facet w pewnym wieku.
        • metalicca Re: Po czyjej mam byc stronie? 13.04.07, 12:02
          Spróbujcie wraz z siostrą ojcu powiedzieć otwarcie, że to zo zrobił i
          ewentualnie dalej robi, to czysty idiotyzm. I niech się nie utwierdza w swej
          męskiej dumie, bo z dumą nie ma to nic wspólnego.
          • zastrzezona1 Re: Po czyjej mam byc stronie? 13.04.07, 12:07
            Musiałbyśmy chyba go przyłapać na gorącym uczynku, bo się nie przyzna. Nie
            podniosłam głosu ani razu, byłam jakoś koszmarnie spokojna i rzeczowa. Nie
            atakowałam, nie opowiadałam się po stronie mamy, rozmawiając z nim. Teraz myślę,
            że to jeszcze podkręciło jego pewność siebie.
            Tearz mam ochote mu powiedzieć, żeby z takimi opowiastkami, to zadzownił do "Nie
            do wiary":/
            • smutas27 Re: Po czyjej mam byc stronie? 13.04.07, 12:17
              Lepiej powiedz mu tak :
              Gdybyś nie byl moim starym to musiałbys sie pilnowac!
              Lubie takich szpakowatych przystojniaków .
              Mam niebrzydka córkę i na mnie to dziala , szczególnie przy ludziach.
              • krakoma Re: Po czyjej mam byc stronie? 13.04.07, 17:19
                a jak to niby mialoby pomoc?
                • smutas27 Re: Po czyjej mam byc stronie? 13.04.07, 17:23
                  Facet szuka potwierdzenia swojej atrakcyjności.
                  Mnie to [teraz ] sprawia przyjemność.
                  Przez moment jestem " gwiazdą" i o to chodzi.[zwykła prózmość]
      • nemo1968 Re: Po czyjej mam byc stronie? 13.04.07, 11:56
        Dlaczego nazywasz ojca Dzieckiem ? To uproszczenie,
        rozumiem, że koncentruje się na zaspokojeniu swoich pragnień ale one są tak
        silne, że konflikt pomiędzy jego Dorosły a Dziecko zniszczy go i przy okazji
        unieszczęśliwi innych wokół. Pisząc Dzieckiem sugerujesz ,żeby go pouczała. On
        się zamknie w sobie jeszcze mocniej, co już uczynił. Sam musi dotrzeć do
        swojego Dziecka, jak to określiłas. Stad potrzeba porady bardziej fachowej.
        Sama córka jest w to zaangazowana i chocby z tego powodu nic nie wskóra, bo
        jest elementem ukladu...
        • zielonooka_bez_tyja Re: Po czyjej mam byc stronie? 13.04.07, 12:04
          Nie. "Dzieckiem" dotyczy nie tyle tego, co zrobił wcześniej (zgłupieć chwilowo
          można), tylko szopki, jaką odwala teraz. Dzieci mają tendencję do kręcenia
          mimo, ze się mleko rozlało.
    • asiunia311 Re: Po czyjej mam byc stronie? 13.04.07, 12:04
      Klasyczny przykład kryzysu wieku średniego... Stawanie po czyjejkolwiek stronie
      byłoby zaognianiem juz i tak niełatwej sytuacji. Ale najprawdopodobniej
      weźmiesz jednak strone matki, czyli osoby skrzywdzonej. Myślę, że powinnaś
      porozmawiać z ojcem i wyłożyć mu - w miarę racjonalnie - swoje zdanie. Może
      tak, w jaki sposób nam to przedstawiłaś. Twój tato chce zjeść ciastko i mieć
      ciastko, a to niestety niemożliwe. Wóz albo przewóz. Jednakże, w jednej kwestii
      nie dziwię się Twemu ojcu - nadmierna podejrzliwość Twej mamy go irytuje. Ale,
      niestety, ta podejrzliwość nie wzięła się z niczego. Sam dał jej powody, a
      potem poszło wszystko lawinowo. Chyba najlepsza byłaby małżeńska terapia, ale
      muszą tego chcieć OBIE strony. Najlepiej byłoby potrząsnąć Twym ojcem, żeby się
      opamiętał, ale obawiam się, że nie przyniosłoby to wymiernego skutku...
    • zastrzezona1 Re: Po czyjej mam byc stronie? 13.04.07, 12:12
      A czy możemy np. założyć, że wszystko to, co się stało jest jakimś zbiegiem
      okoliczności? Że faktycznie np. kryje kumpla, który kręci żone na boku- np.
      doładowuje komuś konto telefoniczne? Kartę może wyrobił, bo sie zapożyczył i nie
      potrafił się przyznać? Telefony naprawdę były związane z pracą?
      Czy tylko ja jestem taka nienormalna i odrzucam takie zbiegi okoliczności?
      • zielonooka_bez_tyja Re: Po czyjej mam byc stronie? 13.04.07, 12:13
        Wiem, że Go kochasz, ale... obraz idealnego małżeństwa Twoich Rodziców nie może
        prowadzić Cię do tak irracjonalnego usprawiedliwiania Go na siłę...
      • asiunia311 Re: Po czyjej mam byc stronie? 13.04.07, 12:17
        Nie chcę być wredna, ale zbyt byłony to naciągane jak na zbieg okoliczności.
        Poza tym jaki miałby w tym 'interes', by kryć kumpla? Rozwalenie własnego
        małżeństwa, jeśli sprawa się wyda? Zbyt podejrzane są takie tłumaczenia.
        Powiniem uderzyć się w pierś i stwierdzić, że to jego wina, albo racjonalnie
        przekazać dowody na swoją niewinność, a nie odstawiać dziecinadę i obrażać się
        na cały świat, że ma mu to za złe.
      • smutas27 Re: Po czyjej mam byc stronie? 13.04.07, 12:30
        Jestes normalna, nie oszukuj sie.
        • zastrzezona1 Re: Po czyjej mam byc stronie? 13.04.07, 12:35
          Gdybym była mężczyzną, to chyba łatwiej by mi było zrozumieć. Myślę o mojej
          miłości i aż mnie w gardle ściska, że i nas to spotka. Tak jak spotkało jego
          rodziców, tak jak spotkało moich:(
          • asiunia311 Re: Po czyjej mam byc stronie? 13.04.07, 12:40
            Nie dawaj się czarnym wizjom - tego nie wysysa się z mlekiem matki. Udany
            związek to praca i nieustanne starania względem drugiego partnera. Starania, by
            być dla niego atrakcyjnym nie tylko fizycznie, bo to przemija, ale przede
            wszystkim psychicznie. Poważne momenty są w każdym związku. A o jakości tego
            związku przesądza właśnie fakt, w jaki sposób oboje ludzi potrafi pokonać ów
            problem.
          • smutas27 Re: Po czyjej mam byc stronie? 13.04.07, 12:40
            Spoko!
            Wtedy będziesz już miała inny " rozum" i inaczej to wszystko będziesz oceniała.
            Teraz " sieklo " to mojego kumpla.
            Jego kobita wsiadła w samolot i poleciała na florydę.
            Na lotnisku powiedziała żeby zadzwonił jak mu "siusiumajtka" przestanie
            pachnieć czekoladą. Przeszło mu prawie natychmiast.
      • metalicca Re: Po czyjej mam byc stronie? 13.04.07, 14:08
        Nie wierz w takie bajki.
        Dam Ci bardzo prosty przyklad. Żona ma komórkę i mąz ma komórkę. Jezeli
        wszystko gra, to w domu oba telefony leża ogok siebie. Nie ma pokasowanych
        połączeń ani wiadomości. Jak sie wyskakuje na krótko z domu, nie zabiera sie
        telefonu. A jak jedna ze stron naraz telefon zacznie skrywać, czyścić na
        bieżąco połączenia itd, to już nie jest wszystko w porządku.
        • facettt nie potrafisz - nie pchaj sie na afisz 13.04.07, 14:19
          Idiotyzmem jest "czyszczenie" Handy (nie uzywam beznadziejnego polskiego slowa:
          komorka. - Komorke, to ja mam w piwnicy). Wczesniej, czy pozniej to sie wyda.

          Gdy prowadzi sie "podwojne" zycie, to ma sie drugi telefon i zostawia sie go
          w pracy, w schowku w piwnicy, czy gdziekolwiek, lecz nigdy nie przynosi sie
          go do domu :)))
          • smutas27 Re: nie potrafisz - nie pchaj sie na afisz 13.04.07, 16:33
            A ja nosze dwa telefony [prywatny i służbowy] i jeszcze nigdy nikomu nie
            przyszło do głowy ruszyc któryś z nich.
            Ja rowniez nawet do reki nigdy nie wziołem telefonu żony.
            Raz zajrzałem do torebki kobiety.
            Miałem z 6lat , do dziś pamietam jak mi matka "wytłumaczyła' , że facetowi tego
            robić nie wolno.
            • nikita366 Re: nie potrafisz - nie pchaj sie na afisz 13.04.07, 16:40
              Bardzo rozsądne podejście panów do tematu.
              Moj mąz nigdy nie zagląda do mojego telefonu,chyba ze sama o cos poprosze,
              lub pokaże. Dziecko-15 lat, tez zanim dotknie,to zapyta.
              Faktem jest ze czasem musze sprawdzic kto do mojego synusia pisze,ale robie to
              bardzo dyskretnie, tylko ze to niepełnoletnie dziecie.
              Meza komorki nie sprawdzam.Nigdy.
              Czy perfumy tez kupujecie te same co zonie?Bez ironii.
              • smutas27 Re: nie potrafisz - nie pchaj sie na afisz 13.04.07, 16:44
                Nigdy żadnej kobiecie nie kupuje prezentow.
                "Zdaża się" , że Ona [ta lub tamta] wybiera a ja płace.
                Sam nie kupuje nigdy i nie cierpie jak ktoś mi cos kupuje.
                • nikita366 Re: nie potrafisz - nie pchaj sie na afisz 13.04.07, 16:48
                  No pewnie)) Tak jest wygodniej,zamiast zastanawiac sie co ona chciałaby dostac..)))
                  • smutas27 Re: nie potrafisz - nie pchaj sie na afisz 13.04.07, 16:52
                    Albo wyrzucała to co kupie.
                    Ale masz racje , tak jest wygodniej .
                    Tylko , że ja nie widze w tym zadnego pejoratywnego podtekstu , po co sobie
                    komplikowac życie?
                    Szczegolnie córka to lubi . Jedziemy do dużego sklepu i moze tyle nabrac ile
                    wpakuje do jednego wózka.Zaoszczedzona kasę może wydać na co chce i jak chce.
                    Wszyscy są zadowoleni.
                    • nikita366 Re: nie potrafisz - nie pchaj sie na afisz 13.04.07, 16:57
                      Jesli wszyscy są zadowoleni to rozumiem.
                      Ja po latach małzenstwa wypracowałam sposob aby dostac to co lubie.
                      Pare razy napomkne ze wlasnie :-ten zapach, ta torebka, te.. itd strasznie mi
                      sie podobaja i kiedys sobie kupie.
                      Mąz czasem łapie.. Choc masz racje najgorsze sa nietrafione prezenty..
                      Wole dawac niz dostawac:)
                      • smutas27 Re: nie potrafisz - nie pchaj sie na afisz 13.04.07, 17:05
                        to poruszyłas troszke inny temat.
                        Moja żona jak czegos potrzebuje to idzie i sobie kupuje.
                        Nie twierdzę ,że jestesmy jakimis krezusami , ale zarabiamy więcej niz
                        wydajemy.
                        Nie ma problemu niezaspokojonych potrzeb.
                        Oboje mamy małe potrzeby .
                        Ja tez lubie dawać prezenty ale u mnie sa same "ambitniaki" i nikt nie
                        chce "brać" .Syn od razu robi awanture.Twierdzi że nie chodzi juz w krotkich
                        majtkach i nie potrzebuje "pomocy" tatusia.
                        Ja też nie lubie.
                        • nikita366 Re: nie potrafisz - nie pchaj sie na afisz 13.04.07, 17:18
                          Nie . Nie zrozumiałes mnie,bądz ja zle sie wyraziłam.
                          Ja zarabiam dosc dobrze i stac mnie na te smieszna sume na torebke.Chodzi mi o
                          sam fakt zrobienia drugiej osobie przyjemności.
                          Niekoniecznie od swieta.
                          Ja wlasnie lubie takie dni celebrowac i wierz mi,wiekszosc kobiet tez.
                          Nawet te, ktore na codzien sie do tego nie przyznają ))
                          Inna sprawa jest trafnosc tych prezentow,choc na moje nie nazekano.
                          Albo grzeczni byli))))

                          Chyba zasmiecamy watek)))
                          • smutas27 Re: nie potrafisz - nie pchaj sie na afisz 13.04.07, 17:25
                            O to to niech sie paskal martwi.
                            Miło pogadać z mądrym i nie myslę sie ograniczać.
                            Rozumiem Twoj punk widzenia , ale u nas są inne zwyczaje , a dziś już nie czas
                            je zmieniac.
    • facettt po zadnej!!! 13.04.07, 13:10
      to nie twoja sprawa.
      swoja droga smiesza mnie mezczyzni , nie umiejacy sobie zaplanowac romansu.
      korzystajac z domowego telefonu itd...

      nie potrafisz - to nie pchaj sie na afisz :)))
      • zastrzezona1 Re: po zadnej!!! 13.04.07, 13:13
        Ale to jest jego zasadniczy argument: czy byłbym takim idiotą żeby kręcić romans
        korzystając ze swojego prywatnego telefonu??
        Moja odpowiedź brzmi: owszem, bo myślisz,że nie ma cwaniaka ponad ciebie i ze
        wszystkiego się wykręcisz.
        • facettt Re: po zadnej!!! 13.04.07, 13:19
          bzdury. znam dobrze ten problem. od siebie samego i swoich znajomych.
          jak sie korzysta z domowego telefonu, to nie jest to romans , a jedynie
          oczarowanie i chec rozmowy bez powaznych planow.
          gdy ma sie powazne plany - to od poczatku czyni sie to dyskretnie.
          zdajac sobie sprawe z mozliwych konsekwencji.

          masz dwie mozliwossci. albo Twoj ojciec jest idiota, i milosc zaciemnila mu
          rzeczywistosc (w co raczej watpie), albo po prostu chcial sobie porozmawiac
          z dziewczyna, gdyz mu sie spodobala, bez zadnych powazniejszych planow.
          • smutas27 Re: po zadnej!!! 13.04.07, 16:35
            Nie wiem jak było , ale jak Cie "czytam" to wiem że pisał to facet , ktory ma
            pojecie o temacie.
            • facettt Re: po zadnej!!! 13.04.07, 17:36
              no ma :)
        • andreas3233 Re: po zadnej!!! 14.04.07, 00:03
          zastrzezona1 napisała:

          > Ale to jest jego zasadniczy argument: czy byłbym takim idiotą żeby kręcić
          roman
          > s
          > korzystając ze swojego prywatnego telefonu??
          A wlasciwie to dlaczego nie? To jest jego prywatny telefon. Nieudolnie
          zacieral slady, albo wcale ich nie zacieral. Moze tak mialo byc ? /to troche
          konspiracyjna teoria, ale.../. Moze chcial wywolac zblizona sytuacje, moze
          chcial pokazac, ze cos mu sie nie podoba? Moze, jest/bylo cos pomiedzy Twoimi
          rodzicami o czym Ty nie wiesz? Byc moze jest to kryzys wieku sredniego, a moze
          ta idea to wymysl? Wiekszosc mezczyzn / niezaleznie od wieku/ stara sie robic
          wrazenie na mlodszych kobietach, skutecznie, lub nie.
          > Moja odpowiedź brzmi: owszem, bo myślisz,że nie ma cwaniaka ponad ciebie i ze
          > wszystkiego się wykręcisz.
          Tylko on sie specjalnie nie wykreca, liczy na uspokojenie sytuacji.
          Prawdopodobnie jest tak, ze wygodnie by mu bylo, jednak miec dame na boku.
          Co Ty masz robic? Nie wtracac sie; nie znasz calej sytuacji.
          To jest tzw. sytuacja z niepelnymi zrodlami; mozesz bardzo pobladzic.
    • jszhc Re: Po czyjej mam byc stronie? 13.04.07, 18:13
      Uwazam, ze powinnas byc po stronie prawdy;).
      Mozliwe, ze twoja mam przesadza, no ale z tego co tutaj piszesz, to twoj tatko
      to niezly kombinator;p, no chyba ze Tobie doladowuje telefon na karte:).
Inne wątki na temat:
Pełna wersja